http://www.warszawa1939.pl/fotoplan?tid=18108&nid=97635
SCENA VII
PLAC SASKI
CHÓR
Tysiące żołnierzy, bagnetów tysiące,
Obwisłe sztandary, bagnety nie drzące,
Cicho jak w ostatin sąd.
WIELKI KSIĄŻE
(komenderując)
Do frontu! równać front!...
CHÓR
W jeden rząd długi, prosty piechota się zwarła.
Gdybyś o cal w szeregu wykazał pierś cara,
A z drugiéj strony szyku miał Tella Szwajcara;
Strzała by się o każdą pierś polską otarła,
I nie raziwszy żadnéj, zbiła jabłko carskie.
WIELKI KSIĄŻE
Grać!
CHÓR
I zagrzmiały muzyki janczarskie,
Ucichły znowu... dają głos carowi.
CAR
(do żołnierzy)
Zdrowiście, dzieci?
GŁOS ŻOŁNIERZY
Z łaski Boga zdrowi.
CHÓR
Co powiedzieli gwarem, Bóg tylko zrozumie,
Jak modlitwę rozbita w morza głuchym szumie.
(Sześciu żołnierzy przyprowadzają bladego Kordiana. Stawią go przed Carem... Wielki Książe przybiega z wściekłością.)
WIELKI KSIĄŻE
(do Kordiana, pieniąc się)
Ha! psie polski! przyszedłeś - czemuś taki blady?
Przewidziałeś, co czeka? Kacie! raskolniku...
Ty nosisz szlify? precz! precz! precz! Rozciskam gady.
Rzucę cię pod kopyta trójrzędnego szyku,
Albo tu zwalę w piasek... i moją ostrogą
Napiszę wor na czole. Car ciebie darował
Zemście mojéj... Car ciebie sam w grobie pochował!
Z książęcéj dłoni diabły wydobyć nie mogą!
CAR
(na stronie)
Myśli, że mię oszuka?
WIELKI KSIAŻE
Dać tu cztery. konie.
Ha, ty psie, masz gorączkę, ale ciało zdrowe?
Każdy z członków zostawisz na końskim ogonie,
A koń mój najsilniejszy zerwie z karku głowę.
Milczysz!... Ha, ja się wścieknę... ten pies ciągle milczy.
(Uderza kułakiem w pierś Kordiana.)
Słuchaj, do twego ciała głód uczułem wilczy,
Kąsałbym.
(Zgrzyta zębami.)
Cha! cha! Carze, lubisz konne sztuki?
Pokażę ci ogromny skok... Znieść karabiny,
Ustawić w piramidę, posczepiać za kruki
Ostrzem do góry - związać, jak snopy, jak trzciny.
(Żołnierze ustawili piramidę z karabinów.)
Teraz, psie! siadaj na koń... i leć z nim do diabła.
Ty milczysz... co? Na widok dusza ci osłabła?
Myślisz, że się zlituję. - Wszak poświęcam konia,
Konia poświęcam, słyszysz? a ciebie? No! w drogę!
No! ruszaj ! ruszaj ! ruszaj ! czemuż trąbą słonia
Wziąść ciebie i na kolce zarzucić nie mogę?
Wrzuciłbym...
(ostygając)
No posłuchaj, Lachu, wstydem płonę...
Mówiłem o Polakach, że chłopy szalone,
Gotowi z królewskiego zamku w Wisłę skoczyć...
(z wściekłością)
Skacz! bo każę cię w lochy Karmelitów wtłoczyć!
Głodem zamorzę! wsadzę pomiędzy szkielety!
(proszącym tonem)
No, Lachu! jeśli żywy przeskoczysz bagnety,
To daruję ci życie...
KORDIAN
Dzięki, książę! dzięki,
Żeś mi powiedział wszystko... gdyby dar żywota
Można zyskać ruszeniem palca u téj ręki?
To nie ruszyłbym palcem.
WIELKI KSIĄŻE
Boi się hołota!
CAR
Jeśli o to ci chodzi, ręczę, że choć zdrowy
Jako ptaszek przelecisz nad las bagnetowy,
To kule cię nie miną... Książę, on się boi!...
WIELKI KSIĄŻE
Widzisz! więc car zaręczył... zginiesz... martwy stoi!...
Żołnierze! kto z was skoczy, dam krzyż świętéj Anny,
Świętego Stanisława... jeśli wyjdzie ranny,
Tysiąc złotych pensyji... tysiąc - dwa tysiące,
Cztery tysiące... o wy psy! nie psy - zające!
Polaki!...
KORDIAN
Niech mi konia podadzą...
(Siada na konia i odjeżdża w koniec placu.)
WIELKI KSIĄŻE
(woła Kurutę.)
Kuruta!
O gdyby on przeskoczył!...
KURUTA
Ten człowiek wart knuta.
WIELKI KSIĄŻE
Niechaj przeskoczy! słuchaj! ja chcę, niech przeskoczy!
Car ujrzy, jak mój żołnierz nad Moskale lotny...
Patrz! jedzie... zatrzymał się... tam obraca oczy,
Do ludu... tam lud stoi cichy, czarny, błotny.
(Marszczy się jak tygrys.)
Nie lubię tego ludu... Patrz, chustkami wieje,
Kapelusze podrzuca... Kruta! masz nadzieję?
KURUTA
Jak Wasza Książęca Mość...
KSIĄŻE
(gwałtownie)
Patrz! patrz! piasku chmura!
Nie widzę... Spinaj konia! Ha! przeskoczył...
WOJSKO
(krzyczy)
Urra!
LUD
(krzyczy z dala.)
Żyje!
(Żołnierze przyprowadzają chwiejącego się Kordiana, Książe bierze go w swoje objęcia.)
WIELKI KSIĄŻE
Cóż ci, mój druhu? No! no! chwat młodzieniec!
Nieprawda, koń mój żartki? skacze jak szaleniec?
Musiałeś nie czuć skoku? - Wasza Mość Cessarska
Widziałeś. - Odprowadzić konia, niech wyparska. -
(do Kordiana)
Ręczę za twoje życie... idź! tyś chory? senny?
Wziąść go... odnieść do łóżka...
(Odprowadzają Kordiana.)
CAR
(do jenerałów tak, że Książe nie słyszy.)
Złożyć sąd wojenny,
Godził na moje życie... Rozstrzelać...
WIELKI KSIĄŻE
(wesoło)
Trębacze!
Niech grają Dombrowskiego, książę sam poskacze...
(Parada na Placu Saskim.)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz