http://www.wkramost.com/
Powyższy adres internetowy będzie odtąd najważniejszą formą bytowania Wkramostu w Internecie. Znajdą się tam linki do rozwijanych obecnie cykli "Powstanie na Powiślu" i "Angielski sojusznik". Zasoby postów z blogu będą aktualizowane i zamieszczane (linkowane) na tamtej stronie. Nowe posty blogowe będą "antydatowane", a więc łatwy dostęp do nich możliwy będzie tylko ze strony Wkramost.com. Do czasu opracowania adekwatnej mapy strony informacje o zamieszczanych materiałach należy szukać pod hasłami "Aktualności" i "Linki".
Poniżej zamieszczam blogowe(jeszcze) zestawienie dwóch cykli postów (wkrótce znajdzie się ono na stronie Wkramost.com):
"Powstanie na Powiślu":
http://wkramost.blogspot.com/2016/01/powstanie-na-powislu-1.html
http://wkramost.blogspot.com/2016/01/powstanie-na-powislu-2.html
http://wkramost.blogspot.com/2016/01/powstanie-na-powislu-3.html
http://wkramost.blogspot.com/2016/01/powstanie-na-powislu-4.html
http://wkramost.blogspot.com/2016/01/powstanie-na-powislu-5.html
"Angielski sojusznik" (siedem podtytułów):
Wojtek spod Monte Cassino
http://wkramost.blogspot.com/2015/12/pomnik-wojtka-w-krakowie.html
Angielskie zrzuty dla AK
http://wkramost.blogspot.com/2015/12/zrzuty-dla-powstania-na-przeomie-viiiix.html
Bitwa o Anglię
http://wkramost.blogspot.com/2015/12/pomnik-lotnikow-na-polu-mokotowskim.html
Enigma polska i angielska
http://wkramost.blogspot.com/2015/12/zanim-zamano-enigme.html
Lichfield i Wejherowo (Ecce Patria)
http://wkramost.blogspot.com/2016/01/ecce-patria-drogi-zonierzy-tuaczy.html
Christmas Carol - Opowieść Wigilijna
http://wkramost.blogspot.com/2016/01/najlepsza-polska-wersja-christmas-carol.html
Oratorianie angielscy i polscy
http://wkramost.blogspot.com/2015/12/oratorianie-filipini.html
Uwaga:
Przejście na nową formę internetową wiąże się z całkowitą rezygnacją z poruszania na blogu aktualnych tematów publicystycznych - dalej tylko historia i technologia. Nie bedzie więc istotne pod jaką datą pojawi się jakiś post, bo przecież blog jest tak naprawdę bazą danych indeksowaną datami, które nie muszą pokrywać się z datami bieżącymi - można więc stosować antydatowanie.
Podaję adresy nowych postów o niedźwiedziu Wojtku:
http://wkramost.blogspot.com/2006/01/mis-wojtek-o-sobie.html
http://wkramost.blogspot.com/2006/01/wojtek-na-cokoach-i-koszulkach.html
http://wkramost.blogspot.com/2006/01/woskie-dzieci-o-wojtku.html
http://wkramost.blogspot.com/2006/01/dowcipny-video-clip-katy-carr.html
http://wkramost.blogspot.com/2006/01/piwko-dla-niedzwiedzia_20.html
poniedziałek, 11 stycznia 2016
sobota, 9 stycznia 2016
Powstanie na Powiślu (5.)
Zarówno cykl "Angielski sojusznik", jak również cykl "Powstanie na Powiślu" stanowią rozwinięcie myśli św. Jana Pawła II zapisanej na tablicy pomnika Ecce Patria (p. http://www.wkramost.com/ecce-patria.html):

http://wkramost.blogspot.com/2016/01/powstanie-na-powislu-2.html
http://wkramost.blogspot.com/2016/01/powstanie-na-powislu-3.html
http://wkramost.blogspot.com/2016/01/powstanie-na-powislu-4.html
Aby zaistniał na Powiślu już dziś "Terenowy Oddział Muzeum Powstania Warszawskiego" (p. http://wkramost.blogspot.com/2016/01/powstanie-na-powislu-3.html) niepotrzebny jest jakiś osobny budynek. Wystarczy mulimedialny "info-kiosk" (podobny do umieszczanych na dworcach) prezentujący na dotykowym ekranie powstańcze kroniki w miejscu, gdzie w czasie Powstania działało Atelier filmowe je montujące, oraz grupa osób chętnych podjąć się roli przewodnika w około godzinnym spacerze po fragmencie Powiśla:
Szanowna wycieczko...
Szanowni uczestnicy dzisiejszej wycieczki,
witamy na przystanku Centrum Edukacji Kopernik. W oddali widzimy głaz pamiątkowy:
Czytamy: Pamięci dowódców obrony Elektrowni w Powstaniu Warszawskim - Zgrupowanie AK "Elektrownia" - kpt. Stanisław Skibniewski "Cubryna" [...], por. Tadeusz Kahl "Kowalski" [...]
Syrena to uwieczniona Krystyna Krahelska - sportsmenka i poetka, autorka słów piosenki "Hej chłopcy bagnet na broń", śmiertelnie ranna 1 sierpnia 1944 roku w akcji na Mokotowie.
Zejdźmy pod most Świętokrzyski, bo stamtąd są dobrze widoczne trzy warszawskie mosty, które w tamtych dniach określały los Powiśla - silnie obsadzone przez Niemców były umocnieniami nie do zdobycia dla słabo uzbrojonych powstańców.
Po przejściu nabrzeżem Wisły doszliśmy do dużego terenu przylegającego do CNK, a nazywanego Skwerem "Cubryny".
Naprzeciwko wejścia do CNK widzimy dawny bunkier, zbudowany przez Niemców dla ochrony Elektrowni.
Idąc teraz ulicą Leszczyńską, po przejściu przez Dobrą stajemy w miejscu, gdzie przed wojną i w czasie Powstania znajdował się budynek Atelier "Falanga". Tu montowano powstańcze kroniki. Do czasu zniszczenia atelier przez Niemców zmontowano trzy dwudziestominutowe kroniki wyświetlone niezwłocznie w kinie Palladium.
Szkołę na Drewnianej rozpoznajemy na tej starej fotografii, ale dziś mamy do obejrzenia pierwszy fragment budynku zrewitalizowany ze względów artystycznych:

Jak pięknie mogłaby wyglądać po rewitalizacji następna "wiekowa" (z roku 1912!) kamienica Dobra 31. Na jej poddaszu (spalonym po Powstaniu przez Niemców), pod numerem 40, mieszkał w czasach Powstania Stanisław Cendrowski - legenda polskiego boksu i Armii Krajowej.
Dwie widoczne tu kamienice zbudowano niedługo przed wojną. Ta większa pełniła rolę powstańczego szpitala.
Doszliśmy właśnie Dobrą do ulicy Smulikowskiego i zachowanej do dziś przedwojennej kamienicy.
Znajdował się tutaj ostatni przed mostami posterunek powstańczy opisany w niedawno wydanej książce "Okruchy tamtych dni".
Załamana pod kątem prostym uliczka Smulikowkiego była oazą spokoju przez cały sierpień 1944 roku. Dziś też jest cichą i senną uliczką z odosobnionymi placykami przy gmachu Związku Nauczycielstwa Polskiego.
I już jesteśmy przy narożnym domu Smulikowskiego/Tamka. Tu też znajdował się szpital powstańczy:
Księdzem kapelanem, rozstrzelanym wraz z rannymi był ksiądz Michał Czartoryski, od 1999 roku błogosławiony Kościoła Katolickiego. Razem z innymi 107 męczennikami II Wojny Światowej jest przedstawiony na ścianach kaplicy pod wezwaniem bł. ks. Stanka, znajdującej się na terenie Muzeum Powstania Warszawskiego. Ksiądz Stanek zginął na Czerniakowie.
I oto ostatnia tablica dokumentująca powstańcze wydarzenia wmurowana w dom na rogu Tamka/Wybrzeże Kościuszkowskie.
Po drugiej stronie ulicy widać zejścia do metra.
Dziękujemy za udział w wycieczce śladami powstańczych zmagań.
Poprzednie posty z cyklu "Powstanie na Powiślu":
http://wkramost.blogspot.com/2016/01/powstanie-na-powislu-1.htmlhttp://wkramost.blogspot.com/2016/01/powstanie-na-powislu-2.html
http://wkramost.blogspot.com/2016/01/powstanie-na-powislu-3.html
http://wkramost.blogspot.com/2016/01/powstanie-na-powislu-4.html
piątek, 8 stycznia 2016
Powstanie na Powiślu (4.)
Zarówno cykl "Angielski sojusznik", jak również cykl "Powstanie na Powiślu" stanowią rozwinięcie myśli św. Jana Pawła II zapisanej na tablicy pomnika Ecce Patria (p. http://www.wkramost.com/ecce-patria.html):

Dzięki już wieloletnim akcjom "Pamiętajmy o Powstaniu" prowadzonym na Powiślu przez pana Korczaka my, mieszkańcy Powiśla coraz lepiej odtwarzamy sobie przebieg walk powstańczych w naszej dzielnicy. W roku 2014 (siedemdziesiąta rocznica Powstania) mieliśmy okazję obejrzeć plansze lokalizujące wzniesione kiedyś barykady - najbliższa mojemu miejsca zamieszkania - na rogu Dobrej i Zajęczej:

Barykady na Powiślu
Wszystkich było 45:
Każda miała własny przekrój i była kolekcją przedziwnych przedmiotów:
Sfilmowana została i pokazana w jednej z kronik powstańczych barykada z rogu Dobrej i Tamki:
Niewykluczone, że są filmy z innych barykad - np. istnieje krótki filmik inscenizowany prawdopodobnie na barykadzie nr 15, na ulicy Leszczyńskiej, bo w tle widoczne są kominy Elektrowni Warszawskiej.
http://wkramost.blogspot.com/2016/01/powstanie-na-powislu-2.html
http://wkramost.blogspot.com/2016/01/powstanie-na-powislu-3.html
Każda miała własny przekrój i była kolekcją przedziwnych przedmiotów:
Sfilmowana została i pokazana w jednej z kronik powstańczych barykada z rogu Dobrej i Tamki:
Niewykluczone, że są filmy z innych barykad - np. istnieje krótki filmik inscenizowany prawdopodobnie na barykadzie nr 15, na ulicy Leszczyńskiej, bo w tle widoczne są kominy Elektrowni Warszawskiej.
Poprzednie posty z cyklu "Powstanie na Powiślu":
http://wkramost.blogspot.com/2016/01/powstanie-na-powislu-1.htmlhttp://wkramost.blogspot.com/2016/01/powstanie-na-powislu-2.html
http://wkramost.blogspot.com/2016/01/powstanie-na-powislu-3.html
czwartek, 7 stycznia 2016
Powstanie na Powiślu (3.)
Zarówno cykl "Angielski sojusznik", jak również cykl "Powstanie na Powiślu" stanowią rozwinięcie myśli św. Jana Pawła II zapisanej na tablicy pomnika Ecce Patria (p. http://www.wkramost.com/ecce-patria.html):

http://wkramost.blogspot.com/2014/08/pierwsze-lego-modele-dobrej-47.html
http://wkramost.blogspot.com/2016/01/powstanie-na-powislu-2.html
Dobra lokalizacja
Dobrą lokalizacją dla "Terenowego Oddziału Muzeum Powstania Warszawskiego" (nazwa robocza) jest ulica Dobra. Zapraszam na wędrówkę w czasie i przestrzeni, która powinna stać się dostępna dla wszystkich mieszkańców Warszawy i przyjezdnych turystów - w postaci np. tablic Systemu Informacji Miejskiej. Poniżej prezentuję fragmenty stale uzupełnianej mapy przedwojennej Warszawy (http://www.warszawa1939.pl/index_arch_main.php?r1=caly_plan.php), trochę moich komentarzy i linki do postów z tego blogu, gdzie omawiałem już te historyczne miejsca:
Czerwony owal na powyższym fragmencie przedwojennej mapy Warszawy był kiedyś torem kolarskim. Powyżej niego aż do Wisły biegła kiedyś ulica Leszczyńska. Dzisiaj kończy się ona na budynku Centrum Nauki Kopernik, a od czasów wojny stoi na jej skrzyżowaniu z Wybrzeżem Kościuszkowskim bunkier niemiecki, który razem z kilkoma innym bunkrami miał bronić Elektrowni Warszawskiej przed atakiem z zewnątrz.
(Po wykonaniu półobrotu z tego samego miejsca fotografuję wejście do Centrum Nauki Kopernik. Według statystyk przechodzi przez nie ok. milion osób rocznie.)
Bunkry nie pomogły, bo 1 sierpnia 1944 roku utajniony oddział AK złożony z pracowników Elektrowni pod dowództwem jej dyrektora technicznego, "Cybryny", zaatakował Niemców od wewnątrz. Dowódcą drużyny, która przeniknęła na poddasze niemieckich koszar i po wybuchu ładunku na parterze uderzyła z góry na Niemców, był mieszkający na Dobrej 31, Stanisław Cendrowski:
Na skrzyżowaniu Leszczyńskiej z Dobrą stał przed wojną budynek atelier filmowego "Falanga", gdzie w czasie powstania montowano powstańcze kroniki filmowe:
Powyższe zdjęcie jest zatrzymanym kadrem z filmiku "Powstańcze kamery" ( https://www.youtube.com/watch?v=SnCoUvE3zuQ )
Duży zielony prostokąt na dole, po prawej stronie mapki jest szkołą znajdującą się na rogu Drewnianej i Dobrej (zdjęcie z 1937 roku).
Na tym fragmencie przedwojennej mapy Warszawy mamy całość Elektrowni Warszawskiej, a od lewego dolnego rogu biegnie fragment ulicy Zajęczej, która się kończyła bramą wejściową dla pracowników Elektrowni.
Kamienica Dobra 31 stoi na rogu Zajęczej,
a przedwojenne zdjęcie przyległej do niej kamienicy Zajęcza 7 pokazuje, że nie odbudowano ostatniego piętra.
U góry mapki: skrzyżowanie Dobrej z Tamką
Dobra 22/24 róg Tamka 7
Pan Korczak o powstańczych losach tego budynku wie chyba wszystko. Dzięki jego corocznym akcjom "Pamiętajmy o Powstaniu" na kilka dni ulica Dobra staje się terenowym oddziałem Muzeum Powstania Warszawskiego!
W roku 2014 została wydana staraniem licznej rodziny Stanisława Jerzyny książka-pamiętnik:
Na jej stronach nieraz znajdziemy się w ogniu wydarzeń rozgrywających się w okolicy istniejących po dziś dzień kamienic:
37 - Dobra 8/10 róg Smulikowskiego
Dobra 2 róg Czerwonego Krzyża
Dobra 1 róg Czerwonego Krzyża
Poprzednie posty z cyklu "Powstanie na Powiślu":
http://wkramost.blogspot.com/2016/01/powstanie-na-powislu-1.htmlhttp://wkramost.blogspot.com/2016/01/powstanie-na-powislu-2.html
środa, 6 stycznia 2016
Wędrówka Trzechkrólowa
Wędrówka Trzechkrólowa
(T.S. Eliot w tłumaczeniu Czechowicza)
Mroźną mieliśmy podróż.
Toż to najgorsza w roku pora
Na wędrowanie, na tak daleką wędrówkę!
Ta trudna droga, surowa pogoda,
Sam środek zimy...
Te wielbłądy kulejące, krnąbrne, rozproszone,
Pokładające się w wilgotnym śniegu...
Żal nam było niekiedy
Letnich pałaców na stokach wzgórz, tarasów,
Jedwabistych dziewcząt, co częstowały sorbetem...
Ci poganiacze wielbłądów z klątwami i narzekaniem
Uciekający, bo zachciało im się trunku i kobiet...
Ogniska nocne gasnące, bezdomność,
Te miasta wrogie, grody nieprzyjazne,
Te wioski brudne, a drożące się...
Trudny był dla nas ów czas...
Pod koniec milej nam było wędrować całą noc
A sypiać byle jak,
Podczas gdy głosy śpiewały nam w twarz:
-- To wszystko było szaleństwem...
Toż to najgorsza w roku pora
Na wędrowanie, na tak daleką wędrówkę!
Ta trudna droga, surowa pogoda,
Sam środek zimy...
Te wielbłądy kulejące, krnąbrne, rozproszone,
Pokładające się w wilgotnym śniegu...
Żal nam było niekiedy
Letnich pałaców na stokach wzgórz, tarasów,
Jedwabistych dziewcząt, co częstowały sorbetem...
Ci poganiacze wielbłądów z klątwami i narzekaniem
Uciekający, bo zachciało im się trunku i kobiet...
Ogniska nocne gasnące, bezdomność,
Te miasta wrogie, grody nieprzyjazne,
Te wioski brudne, a drożące się...
Trudny był dla nas ów czas...
Pod koniec milej nam było wędrować całą noc
A sypiać byle jak,
Podczas gdy głosy śpiewały nam w twarz:
-- To wszystko było szaleństwem...
Wreszcie o brzasku zstąpiliśmy w łagodną dolinę
Niżej granicy śniegów. Pachniało zielenią i wodą.
Tam bystra struga i młyn biły w ciemność,
Tam trzy drzewa na niebie nisko,
Tam stary siwosz gnał po łące.
Dotarliśmy potem do gospody, co miała ganek w
winorośli:
Sześć rąk w otwartych drzwiach rzucało kości o srebro,
A nogi kopały puste miechy po winie.
Nie dowiedzieliśmy się tam niczego. Przeto zdążaliśmy
dalej.
Kres wędrówki wypadł o zmierzchu, nie wcześniej.
Znaleźliśmy owo miejsce. Można rzec -- dobrze się stało.
Wszystko to, co pamiętam, działo się bardzo dawno.
Wędrowałbym raz jeszcze, ale zapiszcie w księgach,
Zapiszcie to:
"Czyli nas wiodła ta daleka droga
Po Narodziny czy po Śmierć? Bo tak, bo były Narodziny
Świadczymy, były. Bez wątpienia... Widziałem narodziny
i śmierć,
Lecz myślałem, że różnią się czymś. Te Narodziny były
dla nas
Jak ciężka i gorzka agonia, jak śmierć, nasza śmierć..."
Wróciliśmy do naszych krain, tych Królestw.
Ale nie było nam tak dobrze w nich jak ongi
Z obcym ludem, co w swe szpony chwyta bogów...
Rad bym był śmierci ponownej...
Rad bym był śmierci ponownej...
Znam ten wiersz prawie na pamięć w wersji angielskiej, tyle razy go słuchałem w genialnej recytacji samego autora. Przekład Czechowicza jest kongenialny, oddaje cudownie doniosłość Objawienia, gdy po wędrówce królowie poczuli, że człowiek bez Boga jest tak z u b o ż o n y, iż "rad by był śmierci ponownej..."
wtorek, 5 stycznia 2016
Powstanie na Powiślu (2.)
Zarówno cykl "Angielski sojusznik", jak również cykl "Powstanie na Powiślu" stanowią rozwinięcie myśli św. Jana Pawła II zapisanej na tablicy pomnika Ecce Patria (p. http://www.wkramost.com/ecce-patria.html):

Ciekawe, że film dokumentarny z 1994 roku, przygotowany na 50-tą rocznicę Powstania Warszawskiego (proszę kliknąć na zielony tytuł):
Jak zdobywano Elektrownię Warszawską
Kronika Powstania Warszawskiego - Dzień01
jako najważniejsze wydarzenie tego dnia przedstawia udaną akcję zdobycia Elektrowni Warszawskiej. A w następnych latach to wydarzenie blaknie i blaknie, aż do wytarcia - zapytajcie znajomych czy cokolwiek na ten temat wiedzą.
I nie dziwota, bo rozdawane wszystkim zwiedzającym Muzeum Powstania Warszawskiego tzw. "Kartki z kalendarza" jako pierwsze obiekty zdobyty przez powstańców podają: magazyny przy Stawkach, koszary przy Okopowej ...itd. (patrz niżej), a zdobycie Elektrowni przesuwają na dzień 2 siepnia!!! - Małość nad małościami! - w roku powstawania "kartek" (2004) ostatni, znaczący dowódcy oddziałów z Elektrowni (występujący w powyższym materiale filowym) już nie żyli.
jako najważniejsze wydarzenie tego dnia przedstawia udaną akcję zdobycia Elektrowni Warszawskiej. A w następnych latach to wydarzenie blaknie i blaknie, aż do wytarcia - zapytajcie znajomych czy cokolwiek na ten temat wiedzą.
I nie dziwota, bo rozdawane wszystkim zwiedzającym Muzeum Powstania Warszawskiego tzw. "Kartki z kalendarza" jako pierwsze obiekty zdobyty przez powstańców podają: magazyny przy Stawkach, koszary przy Okopowej ...itd. (patrz niżej), a zdobycie Elektrowni przesuwają na dzień 2 siepnia!!! - Małość nad małościami! - w roku powstawania "kartek" (2004) ostatni, znaczący dowódcy oddziałów z Elektrowni (występujący w powyższym materiale filowym) już nie żyli.
- 1 sierpnia, godz. 7.00 – łączniczki alarmowe otrzymują rozkaz Komendanta Okręgu Warszawskiego AK płk. dypl. Antoniego Chruściela „Montera” o ustaleniu Godziny „W” na 1 sierpnia, godzina 17.00. Mobilizacja natrafia na trudności w postaci braku broni, czasu na jej wydobycie i zebranie plutonów. W Godzinie „W”, o 17.00 – wybucha Powstanie Warszawskie, nazywane początkowo sierpniowym. W niektórych dzielnicach walki rozpoczynają się jeszcze przed Godziną „W” – najwcześniej na Żoliborzu, ok. godz. 14, w Śródmieściu Północ i na Woli – przed godz. 16. Do walki przystępuje ok. 30 tys. żołnierzy Okręgu Warszawskiego AK. Uzbrojenie Powstańców przedstawia się wręcz tragicznie: tylko ok. 10 proc. walczących ma broń. Przeciw sobie mają stały garnizon niemiecki w sile ok. 20 tys. w pełni uzbrojonych ludzi, z czego połowę stanowi regularne wojsko. Niemcy mają ponadto pancerne jednostki frontowe, skoncentrowane na obu brzegach Wisły, artylerię i lotnictwo. Sztab Okręgu Warszawskiego AK z płk. „Monterem” zostaje ulokowany w zdobytym przez Powstańców hotelu „Victoria” przy ul. Jasnej. Garnizon niemiecki odpiera szturm Powstańców. Z ważniejszych obiektów Powstańcy zdobywają tylko magazyny żywności i mundurów przy Stawkach, koszary w budynku szkoły św. Kingi przy ul. Okopowej, Wojskowy Instytut Geograficzny w Al. Jerozolimskich, gmach Miejskich Zakładów Komunikacyjnych na rogu Świętokrzyskiej i Marszałkowskiej, najwyższy budynek w mieście – Prudential przy Placu Napoleona oraz budynek Dyrekcji Kolei u zbiegu Targowej i Wileńskiej na Pradze. Znaczniejszą przestrzeń, wolną od nieprzyjaciela, Powstańcom udaje się uzyskać jedynie na Starym Mieście. Powstańcza Warszawa to kilka odrębnych ognisk walki, rozdzielonych siłami nieprzyjaciela. W rękach wroga pozostają tak ważne obiekty wojskowe, jak mosty na Wiśle, dworce, lotniska, liczne niemieckie budynki koszarowe. Brak łączności jest powodem opuszczenia miasta przez kilka tysięcy Powstańców z Żoliborza, Woli, Ochoty i Mokotowa. Nocą udają się do pobliskich lasów. Do akcji powstańczej spontanicznie przyłącza się ludność cywilna, udzielając walczącym pomocy w budowaniu barykad i umocnień, kopaniu rowów przeciwczołgowych, aprowizacji itp. Według dowódcy niemieckiego garnizonu Warszawy, gen. por. lotn. Reinera Stahela, straty w ludziach 1 sierpnia wynoszą 2 tys. żołnierzy po stronie polskiej i 500 żołnierzy po stronie niemieckiej.
- 2 sierpnia, ok. godz. 9 zaczyna działać radiostacja w fabryce Kamlera na rogu Okopowej i Dzielnej na Woli. Komenda Główna AK wysyła szereg depesz do Londynu, donosząc o wybuchu Powstania i ciężkiej walce. Apeluje również o pomoc. Powstańcy całkowicie opanowują Stare Miasto. Zdobywają kluczowy obiekt w tej części miasta – Polską Wytwórnię Papierów Wartościowych przy ul. Sanguszki. W Śródmieściu północnym Powstańcy zdobywają kolejne ważne punkty oporu niemieckiego, m.in. Pocztę Główną przy Placu Napoleona i budynek Arbeitsamtu przy pl. Małachowskiego. W Śródmieściu południowym panuje jeszcze chaos pierwszych godzin walki. Powstańcy opanowują budynki Elektrowni na Powiślu, a na Czerniakowie – budynek Zakładu Ubezpieczeń Społecznych. Na Żoliborzu Powstańcom nie udaje się opanować kluczowych pozycji niemieckich. W nocy z 1 na 2 sierpnia komendant Obwodu wycofuje oddziały do Puszczy Kampinoskiej. O świcie oddziały VIII Rejonu Obwodu VII „Obroża” pod dowództwem kpt. Józefa Krzyczkowskiego „Szymona” przeprowadzają nieudany atak na lotnisko Bielany. Na Woli nieprzyjaciel stara się zepchnąć Powstańców i wtargnąć w głąb miasta od zachodu i od strony Powązek. Powstańcy stawiają skuteczny opór. Żołnierze batalionu „Zośka” zdobywają dwa czołgi typu „Panther”. Na Ochocie w nocy z 1 na 2 sierpnia, wobec braku możliwości opanowania dzielnicy i nawiązania kontaktu z Wolą i Śródmieściem, komendant Obwodu ppłk Mieczysław Sokołowski „Grzymała” wyprowadza znaczną część oddziałów do pobliskich lasów. Część z nich stacza nad ranem, okupioną dużymi stratami, walkę z nieprzyjacielem pod Pęcicami. Oddziały, które nie opuściły dzielnicy, prowadzą działania zabezpieczające. Na Mokotowie w nocy z 1 na 2 sierpnia większość oddziałów V Obwodu wycofuje się do Lasu Kabackiego. Pozostałe przezwyciężają kryzys pierwszych godzin walki i opanowują południową część dzielnicy. Powstańcy zdobywają m.in. szkołę przy ul. Woronicza, pozyskując sporo broni i amunicji. Na Pradze Powstańcy zostają wyparci z gmachu Dyrekcji Kolei u zbiegu Wileńskiej i Targowej. Krystyna Krahelska, sanitariuszka „Danuta” w dywizjonie „Jeleń”, ciężko ranna w Godzinie „W”, umiera w szpitalu polowym. Odchodzi autorka popularnej pieśni „Hej, chłopcy, bagnet na broń!”, uwieczniona jako warszawska „Syrena”.
poniedziałek, 4 stycznia 2016
Powstanie na Powiślu (1.)
Zarówno cykl "Angielski sojusznik", jak również cykl "Powstanie na Powiślu" stanowią rozwinięcie myśli św. Jana Pawła II zapisanej na tablicy pomnika Ecce Patria (p. http://www.wkramost.com/ecce-patria.html):

Stanisław Cendrowski z Dobrej 31 walczy o Elektrownię
Zygmunt Zonik w książce “Elektrownia. Reduta Powstania Warszawskiego” (rok wydania 1995) podaje, że 1 sierpnia siły niemieckie w liczbie ok. 300 żołnierzy i żandarmów zatakowało 72 powstańców zorganizowanych w 6 grup uderzeniowych. Prawie wszyscy AK-owcy byli pracownikami Elektrowni i dzięki temu atak nastąpił od razu na jej terenie z użyciem wcześniej przemyconej broni.
Dowódcą jednej z grup był Stanisław Cendrowski, znany przedwojenny bokser (po wojnie współpracował ze Stammem, a później był prezesem Polskiego Związku Bokserskiego), pracownik Elektrowni, od kilku lat zajmujący się w podziemiu gromadzeniem broni. W momencie wybuchu powstania miał stopnień podporucznika. Mieszkał w tamtym czasie w kamienicy Dobra 31, pod numerem 40 (mieszkanie znajdowało się w nieodbudowanej części naszej kamienicy). W AK miał ksywę “Sulimczyk”. Jego relacja z walk o Elektrownię, spisana przez Zonika, jest chyba najcenniejszą częścią tej książki.
Na stronie 70 czytamy:
“27 lipca 1944 roku kierowca Wiśniewski przywiózł 20 pistoletów z warsztatu na Solcu do piwnicy domu, w którym mieszkał Cendrowski przy ulicy Dobrej 31, róg Zajęczej. W nocy koledzy Styś, Parol i Ptasznik przenieśli tę broń do mieszkania “Sulimczyka” pod numerem 40.”
Tuż przed powstaniem do grupy Cendrowskiego dołączyli świeżo zaprzysiężeni młodzi bokserzy i zapaśnicy, których trenował na nieformalnych spotkaniach m.in. w fabryce czekolady Fuchsa (późniejsza fabryka słodyczy Syrena przy ulicy Zajęczej). Wystawiono im podrobione dokumenty, dzięki którym mogli przeniknąć 1 sierpnia na teren Elektrowni, a nawet zaopatrzono w odpowiednie czapki.
Trzeba było jeszcze przed godziną “W” wybrać odpowiedni moment do przejścia przez mocno strzeżoną bramę:
„wjazd i wejście dla pieszych było od ulicy Elektrycznej numer 2; w tamtych czasach mieściło się ono na wprost wylotu ul. Zajęczej. Tuż przy szerokiej furcie znajdowała się portiernia z silnie uzbrojonym, dyżurującym na trzy zmiany posterunkiem niemieckim - obsadzonym przez Ukraińców z formacji Werkschutz (policji przemysłowej). Miał on do dyspozycji karabiny maszynowe i mnóstwo innej broni oraz silne umocnienia na przedpolu.” (str. 13 wymienionej książki)
Najlepszym miejscem do obserwacji tego wejścia była z pewnością kamienica Dobra 31, co zapewne wykorzystał jej mieszkaniec Cendrowski organizując tam punkt obserwacyjny sygnalizujący “właściwą” (łatwą do wykołowania) obsadę posterunku. Tego też dnia przemycono przez bramę pistolety przechowywane od 27 lipca w mieszkaniu Cendrowskiego na Dobrej 31.
Po pomyślnym przejściu bramy grupa uderzeniowa “Sulimczyka”, od godziny 16 czekała gotowa do szturmu, na najwyższym piętrze budynku, który służył Niemcom za koszary. Dokładnie o godzinie 17, dwaj minerzy zdetonowali, zamontowany pół godziny wcześniej ładunek wybuchowy w pomieszczeniu na parterze, sąsiadującym z pokojami i zbrojownią niemiecką. Grupa Cendrowskiego uderzyła z góry na zdezorientowanych Niemców. Zaskoczenie dało im przewagę, ale i tak nie obyło się bez strat - Cendrowski oberwał odłamkami granatu w rękę i w brzuch.
……………..
Nie przedstawię tutaj opisu całej, trwającej do godziny 21 akcji - to będzie celem proponowanej rekonstrukcji z klocków Lego. Łatwo wyobrazić sobie jej scenariusz:
W użyciu byłyby liczne figurki Niemców i Ukraińców oraz figurki sześciu grup po 12 powstańców w każdej. W książce jest przedstawione działanie każdej grupy. Potrzebnych jest więc sześciu naprzemiennie opowiadających i przesuwających figurki “swojej” grupy oraz odpowiednie figurki nieprzyjacielskie. Teren Elektrowni jest rozległy, a grupy działają w różnych jego częściach. W Internecie na interaktywnejmapie dawnej Warszawy, dostępnej na portalu Warszawa1939.pl, można posuwając się wzdłuż Wisły, natrafić na dość dokładny plan Elektrowni wraz ze zdjęciami budynków (większość istnieje do dziś). Nie będzie więc problemu z odtworzeniem miejsca akcji. Po kilkudziesięciu próbach z figurkami można będzie przejść do "kręcenia" filmu animowanego.
……
Dwa zdania o dalszych losach Powiśla i samego Cendrowskiego:
Od 2 sierpnia Cendrowski leczy rany w swoim mieszkaniu na Dobrej 31. Po dziesięciu dniach wraca do oddziału “Cubryny” i broni Elektrowni aż do dnia 5 sierpnia, kiedy to w czasie silnego bombardowania zostaje wraz z innymi przysypany w trafionym bombą budynku. Nieprzytomnego “Sulimczyka” wyciągnięto ze zwalonego domu przez piwniczne okienko, ratując mu życie.
Na stronie 213 książki Zonika czytamy:
“5 września “cybrynowcy” bronili się na linii Leszczyńskiej oraz na skrzyżowaniu Zajęczej i Dobrej i dopiero ostateczne zbombardowanie Elektrowni zmusiło ich do wycofania się. Walczący razem z żołnierzami “Krybara” i “Konrada” również otrzymali rozkaz wycofania się ku Tamce.
Niemcy zaczęli zajmować Powiśle wczesnym rankiem 6 września.”
Zygmunt Zonik w książce “Elektrownia. Reduta Powstania Warszawskiego” (rok wydania 1995) podaje, że 1 sierpnia siły niemieckie w liczbie ok. 300 żołnierzy i żandarmów zatakowało 72 powstańców zorganizowanych w 6 grup uderzeniowych. Prawie wszyscy AK-owcy byli pracownikami Elektrowni i dzięki temu atak nastąpił od razu na jej terenie z użyciem wcześniej przemyconej broni.
Dowódcą jednej z grup był Stanisław Cendrowski, znany przedwojenny bokser (po wojnie współpracował ze Stammem, a później był prezesem Polskiego Związku Bokserskiego), pracownik Elektrowni, od kilku lat zajmujący się w podziemiu gromadzeniem broni. W momencie wybuchu powstania miał stopnień podporucznika. Mieszkał w tamtym czasie w kamienicy Dobra 31, pod numerem 40 (mieszkanie znajdowało się w nieodbudowanej części naszej kamienicy). W AK miał ksywę “Sulimczyk”. Jego relacja z walk o Elektrownię, spisana przez Zonika, jest chyba najcenniejszą częścią tej książki.
Na stronie 70 czytamy:
“27 lipca 1944 roku kierowca Wiśniewski przywiózł 20 pistoletów z warsztatu na Solcu do piwnicy domu, w którym mieszkał Cendrowski przy ulicy Dobrej 31, róg Zajęczej. W nocy koledzy Styś, Parol i Ptasznik przenieśli tę broń do mieszkania “Sulimczyka” pod numerem 40.”
Tuż przed powstaniem do grupy Cendrowskiego dołączyli świeżo zaprzysiężeni młodzi bokserzy i zapaśnicy, których trenował na nieformalnych spotkaniach m.in. w fabryce czekolady Fuchsa (późniejsza fabryka słodyczy Syrena przy ulicy Zajęczej). Wystawiono im podrobione dokumenty, dzięki którym mogli przeniknąć 1 sierpnia na teren Elektrowni, a nawet zaopatrzono w odpowiednie czapki.
Trzeba było jeszcze przed godziną “W” wybrać odpowiedni moment do przejścia przez mocno strzeżoną bramę:
„wjazd i wejście dla pieszych było od ulicy Elektrycznej numer 2; w tamtych czasach mieściło się ono na wprost wylotu ul. Zajęczej. Tuż przy szerokiej furcie znajdowała się portiernia z silnie uzbrojonym, dyżurującym na trzy zmiany posterunkiem niemieckim - obsadzonym przez Ukraińców z formacji Werkschutz (policji przemysłowej). Miał on do dyspozycji karabiny maszynowe i mnóstwo innej broni oraz silne umocnienia na przedpolu.” (str. 13 wymienionej książki)
Najlepszym miejscem do obserwacji tego wejścia była z pewnością kamienica Dobra 31, co zapewne wykorzystał jej mieszkaniec Cendrowski organizując tam punkt obserwacyjny sygnalizujący “właściwą” (łatwą do wykołowania) obsadę posterunku. Tego też dnia przemycono przez bramę pistolety przechowywane od 27 lipca w mieszkaniu Cendrowskiego na Dobrej 31.
Po pomyślnym przejściu bramy grupa uderzeniowa “Sulimczyka”, od godziny 16 czekała gotowa do szturmu, na najwyższym piętrze budynku, który służył Niemcom za koszary. Dokładnie o godzinie 17, dwaj minerzy zdetonowali, zamontowany pół godziny wcześniej ładunek wybuchowy w pomieszczeniu na parterze, sąsiadującym z pokojami i zbrojownią niemiecką. Grupa Cendrowskiego uderzyła z góry na zdezorientowanych Niemców. Zaskoczenie dało im przewagę, ale i tak nie obyło się bez strat - Cendrowski oberwał odłamkami granatu w rękę i w brzuch.
……………..
Nie przedstawię tutaj opisu całej, trwającej do godziny 21 akcji - to będzie celem proponowanej rekonstrukcji z klocków Lego. Łatwo wyobrazić sobie jej scenariusz:
W użyciu byłyby liczne figurki Niemców i Ukraińców oraz figurki sześciu grup po 12 powstańców w każdej. W książce jest przedstawione działanie każdej grupy. Potrzebnych jest więc sześciu naprzemiennie opowiadających i przesuwających figurki “swojej” grupy oraz odpowiednie figurki nieprzyjacielskie. Teren Elektrowni jest rozległy, a grupy działają w różnych jego częściach. W Internecie na interaktywnejmapie dawnej Warszawy, dostępnej na portalu Warszawa1939.pl, można posuwając się wzdłuż Wisły, natrafić na dość dokładny plan Elektrowni wraz ze zdjęciami budynków (większość istnieje do dziś). Nie będzie więc problemu z odtworzeniem miejsca akcji. Po kilkudziesięciu próbach z figurkami można będzie przejść do "kręcenia" filmu animowanego.
……
Dwa zdania o dalszych losach Powiśla i samego Cendrowskiego:
Od 2 sierpnia Cendrowski leczy rany w swoim mieszkaniu na Dobrej 31. Po dziesięciu dniach wraca do oddziału “Cubryny” i broni Elektrowni aż do dnia 5 sierpnia, kiedy to w czasie silnego bombardowania zostaje wraz z innymi przysypany w trafionym bombą budynku. Nieprzytomnego “Sulimczyka” wyciągnięto ze zwalonego domu przez piwniczne okienko, ratując mu życie.
Na stronie 213 książki Zonika czytamy:
“5 września “cybrynowcy” bronili się na linii Leszczyńskiej oraz na skrzyżowaniu Zajęczej i Dobrej i dopiero ostateczne zbombardowanie Elektrowni zmusiło ich do wycofania się. Walczący razem z żołnierzami “Krybara” i “Konrada” również otrzymali rozkaz wycofania się ku Tamce.
Niemcy zaczęli zajmować Powiśle wczesnym rankiem 6 września.”
niedziela, 3 stycznia 2016
Rocznica Chrztu Polski (1.)
O św. Wojciechu pisałem niedawno w poście:
http://wkramost.blogspot.com/2015/11/oratorianie-angielscy-i-polscy.html
Dzisiaj rozpoczynam prezentację czternastu fresków księdza Bernarda Preibisza z Bazyliki Świętogórskiej w Gostyniu. Malował je w latach 1864-1865 dla uczczenia 900-lecia Chrztu Polski. Pierwszym musi być oczywiście św. Wojciech:
.JPG)
Święty Wojciech, właśc. Wojciech Sławnikowic, czes. Vojtěch, niem. Adalbert (ur. ok. 956 w Libicach, zm. 23 kwietnia 997 w okolicach Elbląga lub Tękit, Tenkitten, obecnie Letnoje; inne źródła podają pruski Chollin) – czeski duchowny katolicki, biskup praski, misjonarz, męczennik, święty Kościoła katolickiego i ewangelickiego.
Szósty syn Sławnika, pana na Libicach z rodu Sławnikowiców i Strzeżysławy, być może z rodu Przemyślidów.
Biografia
Wojciech urodził się w Libicach, które wówczas rywalizowały z Pragą w budowie ponadplemiennego scentralizowanego państwa czeskiego. Początkowo ojciec nie przeznaczał go do stanu duchownego. Jednak, gdy ciężko zachorował w młodości, wierząc, że do zdrowia przywróciło syna położenie na ołtarzu w kościele – przekazał go na wychowanie kościelne.
Imię Adalbert (pod którym jest znany w krajach zachodnich) przybrał podczas bierzmowania na cześć swego mentora, arcybiskupa Magdeburga, Adalberta, pod którego opiekę został oddany w 972. W 981 przyjął święcenia kapłańskie. W Magdeburgu, wraz z towarzyszem Radłą i młodszym bratem Radzimem, pobierał nauki w szkole Oktryka, jednej z najlepszych w ówczesnych Niemczech. Poznał łacinę, niemiecki, a w Magdeburgu nauczył się także języka Lutyków (Wieleci).
W 981, po śmierci swego mentora, wrócił do Czech jako subdiakon, a po śmierci praskiego biskupa Dytmara od 3 kwietnia 983 stał na czele diecezji praskiej mimo nieosiągnięcia wieku episkopalnego (30 lat). Wobec wywołanych swą bezkompromisowością konfliktów z wiernymi ok. 989 wyjechał do Rzymu, gdzie zrzekł się urzędu biskupa Pragi. Początkowo chciał udać się na pielgrzymkę do Jerozolimy, jednak po krótkim pobycie w klasztorze na Monte Cassino za namową greckiego pustelnika Nila wstąpił do klasztoru benedyktyńskiego św. Bonifacego i Aleksego na rzymskim Awentynie. Od 992 po śmierci swego następcy biskupa Falkolda ponownie skierowany do Pragi przez arcybiskupa Moguncji Willigisa. Rozpoczął także działania misyjne na podbitej przez Węgry Słowacji, co doprowadziło do kontaktów z wciąż pogańskim dworem Arpadów. Według pewnych źródeł to właśnie św. Wojciech udzielił chrztu św. Stefanowi, królowi Węgier.
Głośny był jego spór w obronie chrześcijańskich niewolników wysyłanych do krajów muzułmańskich i ich wykupywanie (Słowiańszczyzna była wówczas ważnym źródłem niewolników). W 994, gdy na jego oczach ludzie jednego z wielmożów z rodu Wrszowców zamordowali wywleczoną z kościoła św. Jerzego niewierną żonę swego pana, która ukryta tam przez świętego szukała azylu w świątyni – rzucił klątwę na poddanych i wyjechał do Rzymu. Wkrótce doszło do otwartego konfliktu jego rodu Sławnikowiców z rządzącym księciem Bolesławem II z Przemyślidów – co skończyło się rzezią większości braci.
Decyzją synodu spowodowaną naciskami jego przełożonego, arcybiskupa Moguncji, pod rygorem klątwy miał powrócić do swej diecezji, jednak dzięki łasce papieża Grzegorza V, spokrewnionego z Ottonem III (z którym Wojciech zdążył się zaprzyjaźnić) mógł wybrać między pracą misyjną a powrotem, jeśli Czesi nie wyrażą chęci przyjęcia go. W międzyczasie pielgrzymował do sanktuariów św. Marcina z Tours, św. Benedykta z Fleury oraz św. Dionizego w Saint-Denis. Potem nie chcąc wracać do swej diecezji znalazł się na dworze Ottona III, skąd wyruszył do kraju cesarskiego sojusznika Bolesława I Chrobrego, u którego przebywał ocalały z rzezi jego najstarszy brat Sobiesław. W Polsce celem miało być chrystianizowanie Prusów lub Wieletów, których język Wojciech znał. Jednak temu przeszkadzała wojna cesarstwa z Połabianami.
Potem poprzez Gdańsk, gdzie przeprowadził masowy chrzest i rozkazał wycięcie świętego dębu, łodzią, osłaniani przez 30 wojów Chrobrego, Wojciech razem przyrodnim bratem Radzimem oraz prezbitrem Boguszą-Benedyktem dotarli do ziemi Prusów, najprawdopodobniej w okolicach Truso koło dzisiejszego Elbląga (dawniejsza historiografia wskazywała na Tenkitten w Sambii).
Ich działalność misyjna nie spotkała się z przychylnym przyjęciem. Misjonarze nie znali nawet języka Prusów. W czasie pobytu na jednej z wysp nadbrzeżnych doszło do spotkania z pruskimi rybakami, którzy próbowali się z nimi porozumieć. Gdy obcy nie potrafili powiedzieć nic zrozumiałego jeden z Prusów uderzył Wojciecha wiosłem w plecy. Wkrótce z pomocą jednego z pruskich możnych dostali się na teren osady. Jako goście podlegali ochronie swego gospodarza i dzięki jego pozycji 17 kwietnia stanęli przed pruskim wiecem, na którym Wojciech z pomocą tłumacza przemawiał, objaśniając zasady chrześcijaństwa.
Z pochodzenia jestem Słowianinem. Nazywam się Adalbert, z powołania zakonnik; niegdyś wyświęcony na biskupa, teraz z obowiązku jestem waszym apostołem. Przyczyną naszej [tu] podróży jest wasze zbawienie, abyście – porzuciwszy głuche i nieme bałwany – uznali Stwórcę naszego, który jest jedynym Bogiem i poza którym nie ma innego boga; abyście, wierząc w imię Jego, mieli życie i zasłużyli na zażywanie w nagrodę niebiańskich rozkoszy w wiecznych przybytkach.
Napięta sytuacja pogranicza, walki między Słowianami a Prusami, a także być może napięcia między rodzącą się warstwą możnowładczą a dawniejszą formą władzy wiecowej spowodowały, że zgromadzenie nakazało im opuszczenie ziem Prusów.
Nas i cały ten kraj na którego krańcach my mieszkamy, obowiązuje wspólne prawo i jeden sposób życia; wy zaś, którzy rządzicie się innym i nieznanym prawem, jeśli tej nocy nie pójdziecie, jutro zostaniecie ścięci.
Jednak po 5 dniach w okolicy pruskiego grodu granicznego Chollin (na południowych brzegach jeziora Drużno obecnie wieś Święty Gaj[3] – 23 kwietnia 997 odpoczywających po mszy odprawionej w świętym gaju (pole romowe) zaskoczyło 7 strażników prowadzonych przez kapłana. Wojciech – jako przywódca – uderzony toporem lub włócznią w serce został zabity przez Prusa imieniem Sicco, który – wg żywotów – miał wcześniej stracić w walkach z Polakami brata. Ciału odcięto głowę i nabito na pal wyrazem hańby. Jego towarzyszy oszczędzono i odesłano do Polski. Bogusza-Benedykt (według znacznie późniejszych podań) osiadł w Ciechanowie (gdzie na kilkanaście dni przed swoją śmiercią nauczał św. Wojciech) i założył tu pierwszy kościół.
Głowę z pala zdjął potajemnie i przewiózł do Gniezna nieznany Pomorzanin. Wkrótce potem Chrobry wykupił resztę ciała Wojciecha na wagę złota i rozkazał pochować w Gnieźnie. Do jego grobu w 1000 roku pielgrzymował Otton III (patrz: zjazd gnieźnieński). W czasie jego wizyty w Gnieźnie założono metropolię arcybiskupią, której Wojciech został patronem, a jego brat Radzim Gaudenty stanął na czele. Święty Wojciech jest pierwszym polskim męczennikiem.
Kult
Tradycja przypisuje Wojciechowi autorstwo słów pieśni Bogurodzica, według innych jej wersji autorem miałby być jego brat – Radzim, choć badania historyczno-literackie zaprzeczyły takiej możliwości.
Patronat
Św. Wojciech jest jednym z trzech głównych katolickich patronów Polski, patronem diecezji koszalińsko-kołobrzeskiej, diecezji elbląskiej i archidiecezji gnieźnieńskiej – w szczególności Gniezna.
Przez katolików jest uznawany również za patrona Czech, Prus, czasem także Węgier.
Dzień obchodów
Wspomnienie liturgiczne w Kościele katolickim i ewangelickim obchodzone jest 23 kwietnia.
W polskim Kościele wspomnienie ma rangę uroczystości liturgicznej, a dodatkowa uroczystość „Translatio sancti Adalberti” , translacja relikwii, obchodzona jest 20 października. W tym dniu odczytywane jest życie i cuda Świętego w kościołach polskich.
Ikonografia
W ikonografii chrześcijańskiej święty przedstawiany jest w stroju biskupa, w paliuszu, z pastorałem.
Jego atrybuty to księga, czasem przypominająca śmierć odcięta głowa niesiona w ręce. Jego atrybuty to także orzeł, wiosło oraz włócznie, od których zginął.
Relikwie św. Wojciecha oraz jego brata Radzima złożone w katedrze gnieźnieńskiej zostały wywiezione do Czech przez księcia Brzetysława I, który w 1038 najechał na Polskę. Do dziś znajdują się w katedrze św. Wita.
Cesarz Otton III wyruszył w 1000 roku z pielgrzymką do grobu św. Wojciecha najprawdopodobniej w celu uzyskania ciała św. Wojciecha i przewiezienia go do Akwizgranu. Jednak od Bolesława Chrobrego uzyskał jedynie relikwiarz z ramieniem Wojciecha, które potem częściowo złożono w Akwizgranie, a część w Rzymie w kościele ufundowanym pod jego wezwaniem na wyspie na Tybrze. W 1928, rzymskie relikwie przekazano Polsce na prośbę ówczesnego prymasa Polski, kardynała Augusta Hlonda (przechowywane w skarbcu gnieźnieńskim).
W 1923 skradziono z gnieźnieńskiej katedry relikwiarz z rzekomo odnalezioną w 1127 (według Roczników Polskich) głową świętego.
W czasie II wojny światowej, gdy zaistniało podejrzenie, iż gestapo – po zmuszeniu do wyjazdu do Inowrocławia wikariusza generalnego katedry ks. Edwarda Blericqa – zażąda wydania srebrnego relikwiarza, co równało się zniszczeniu relikwii, ks. Paul Mattausch poprosił znajomego żołnierza Wehrmachtu Urbana Thelena (1915-2008) o przewiezienie paczki z relikwiami z Gniezna do Inowrocławia. Thelen podjął się tej misji – relikwie św. Wojciecha dotarły do ks. Blericqa i zostały wmurowane w posadzce zakrystii kościoła św. Mikołaja, skąd po wojnie wróciły do Gniezna. W roku 1992 Urban Thelen towarzyszył legatowi prymasa Polski w drodze do Kleve, gdzie część uratowanych przezeń relikwii – jako dar Kościoła polskiego – została złożona w ołtarzu kościoła pw. Niepokalanego Poczęcia NMP. W roku 1997 abp. Henryk Muszyński zaprosił Thelena na uroczystości 1000-lecia śmierci świętego do Gniezna, gdzie został przedstawiony papieżowi Janowi Pawłowi II.

Bolesław Chrobry maksymalnie wykorzystał sytuację, jaka powstała po śmierci Wojciecha. Wcześniej jedynie cesarstwo prowadziło działania misyjne. Śmierć Wojciecha w czasie misji zorganizowanej przez Bolesława przydawała polskiemu księciu ogromnego prestiżu w oczach zachodnich chrześcijan.
Pogrzebane w Gnieźnie relikwie biskupa stały się fundamentem założonej w roku 1000 przez jego przyjaciela, cesarza Ottona III, archidiecezji. Gniezno – w przeciwieństwie do podległej Moguncji Pragi – stało się niezależną archidiecezją, z czym długo nie mogły się pogodzić metropolie niemieckie, które do tamtej pory posiadały zwierzchnictwo nad wszystkimi powstającymi na terenach słowiańskich biskupstwami obrządku zachodniego.
O wadze związanego z relikwiami kultu tak ważnego świętego – pierwszego męczennika i świętego słowiańskiego, którego relikwie złożono w Akwizgranie – stolicy cesarstwa i Rzymie – stolicy zach. chrześcijaństwa w poświęconych mu klasztorach niech świadczy wywiezienie tychże relikwii do Pragi przez księcia Brzetysława I (pochodzącego przecież z wrogiej rodowi Sławnikowiców dynastii Przemyślidów), który splądrował Gniezno ponad 40 lat po śmierci misjonarza, po tzw. reakcji pogańskiej.
Wzmianki o św. Wojciechu znajdują się w Kronice Thietmara oraz w rocznikach polskich i czeskich. Swoistym żywotem można określić odlane w spiżu XII-wieczne Drzwi Gnieźnieńskie, złożone z 18 kaset ze scenami z jego życia, których kompozycja powstała na podstawie nieznanego nam żywota św. Wojciecha. W latach 1260-1292 spisane zostały cuda św. Wojciecha-Adalberta.
http://wkramost.blogspot.com/2015/11/oratorianie-angielscy-i-polscy.html
Dzisiaj rozpoczynam prezentację czternastu fresków księdza Bernarda Preibisza z Bazyliki Świętogórskiej w Gostyniu. Malował je w latach 1864-1865 dla uczczenia 900-lecia Chrztu Polski. Pierwszym musi być oczywiście św. Wojciech:
Święty Wojciech, właśc. Wojciech Sławnikowic, czes. Vojtěch, niem. Adalbert (ur. ok. 956 w Libicach, zm. 23 kwietnia 997 w okolicach Elbląga lub Tękit, Tenkitten, obecnie Letnoje; inne źródła podają pruski Chollin) – czeski duchowny katolicki, biskup praski, misjonarz, męczennik, święty Kościoła katolickiego i ewangelickiego.
Szósty syn Sławnika, pana na Libicach z rodu Sławnikowiców i Strzeżysławy, być może z rodu Przemyślidów.
Biografia
Wojciech urodził się w Libicach, które wówczas rywalizowały z Pragą w budowie ponadplemiennego scentralizowanego państwa czeskiego. Początkowo ojciec nie przeznaczał go do stanu duchownego. Jednak, gdy ciężko zachorował w młodości, wierząc, że do zdrowia przywróciło syna położenie na ołtarzu w kościele – przekazał go na wychowanie kościelne.
Imię Adalbert (pod którym jest znany w krajach zachodnich) przybrał podczas bierzmowania na cześć swego mentora, arcybiskupa Magdeburga, Adalberta, pod którego opiekę został oddany w 972. W 981 przyjął święcenia kapłańskie. W Magdeburgu, wraz z towarzyszem Radłą i młodszym bratem Radzimem, pobierał nauki w szkole Oktryka, jednej z najlepszych w ówczesnych Niemczech. Poznał łacinę, niemiecki, a w Magdeburgu nauczył się także języka Lutyków (Wieleci).
W 981, po śmierci swego mentora, wrócił do Czech jako subdiakon, a po śmierci praskiego biskupa Dytmara od 3 kwietnia 983 stał na czele diecezji praskiej mimo nieosiągnięcia wieku episkopalnego (30 lat). Wobec wywołanych swą bezkompromisowością konfliktów z wiernymi ok. 989 wyjechał do Rzymu, gdzie zrzekł się urzędu biskupa Pragi. Początkowo chciał udać się na pielgrzymkę do Jerozolimy, jednak po krótkim pobycie w klasztorze na Monte Cassino za namową greckiego pustelnika Nila wstąpił do klasztoru benedyktyńskiego św. Bonifacego i Aleksego na rzymskim Awentynie. Od 992 po śmierci swego następcy biskupa Falkolda ponownie skierowany do Pragi przez arcybiskupa Moguncji Willigisa. Rozpoczął także działania misyjne na podbitej przez Węgry Słowacji, co doprowadziło do kontaktów z wciąż pogańskim dworem Arpadów. Według pewnych źródeł to właśnie św. Wojciech udzielił chrztu św. Stefanowi, królowi Węgier.
Głośny był jego spór w obronie chrześcijańskich niewolników wysyłanych do krajów muzułmańskich i ich wykupywanie (Słowiańszczyzna była wówczas ważnym źródłem niewolników). W 994, gdy na jego oczach ludzie jednego z wielmożów z rodu Wrszowców zamordowali wywleczoną z kościoła św. Jerzego niewierną żonę swego pana, która ukryta tam przez świętego szukała azylu w świątyni – rzucił klątwę na poddanych i wyjechał do Rzymu. Wkrótce doszło do otwartego konfliktu jego rodu Sławnikowiców z rządzącym księciem Bolesławem II z Przemyślidów – co skończyło się rzezią większości braci.
Decyzją synodu spowodowaną naciskami jego przełożonego, arcybiskupa Moguncji, pod rygorem klątwy miał powrócić do swej diecezji, jednak dzięki łasce papieża Grzegorza V, spokrewnionego z Ottonem III (z którym Wojciech zdążył się zaprzyjaźnić) mógł wybrać między pracą misyjną a powrotem, jeśli Czesi nie wyrażą chęci przyjęcia go. W międzyczasie pielgrzymował do sanktuariów św. Marcina z Tours, św. Benedykta z Fleury oraz św. Dionizego w Saint-Denis. Potem nie chcąc wracać do swej diecezji znalazł się na dworze Ottona III, skąd wyruszył do kraju cesarskiego sojusznika Bolesława I Chrobrego, u którego przebywał ocalały z rzezi jego najstarszy brat Sobiesław. W Polsce celem miało być chrystianizowanie Prusów lub Wieletów, których język Wojciech znał. Jednak temu przeszkadzała wojna cesarstwa z Połabianami.
Potem poprzez Gdańsk, gdzie przeprowadził masowy chrzest i rozkazał wycięcie świętego dębu, łodzią, osłaniani przez 30 wojów Chrobrego, Wojciech razem przyrodnim bratem Radzimem oraz prezbitrem Boguszą-Benedyktem dotarli do ziemi Prusów, najprawdopodobniej w okolicach Truso koło dzisiejszego Elbląga (dawniejsza historiografia wskazywała na Tenkitten w Sambii).
Ich działalność misyjna nie spotkała się z przychylnym przyjęciem. Misjonarze nie znali nawet języka Prusów. W czasie pobytu na jednej z wysp nadbrzeżnych doszło do spotkania z pruskimi rybakami, którzy próbowali się z nimi porozumieć. Gdy obcy nie potrafili powiedzieć nic zrozumiałego jeden z Prusów uderzył Wojciecha wiosłem w plecy. Wkrótce z pomocą jednego z pruskich możnych dostali się na teren osady. Jako goście podlegali ochronie swego gospodarza i dzięki jego pozycji 17 kwietnia stanęli przed pruskim wiecem, na którym Wojciech z pomocą tłumacza przemawiał, objaśniając zasady chrześcijaństwa.
Z pochodzenia jestem Słowianinem. Nazywam się Adalbert, z powołania zakonnik; niegdyś wyświęcony na biskupa, teraz z obowiązku jestem waszym apostołem. Przyczyną naszej [tu] podróży jest wasze zbawienie, abyście – porzuciwszy głuche i nieme bałwany – uznali Stwórcę naszego, który jest jedynym Bogiem i poza którym nie ma innego boga; abyście, wierząc w imię Jego, mieli życie i zasłużyli na zażywanie w nagrodę niebiańskich rozkoszy w wiecznych przybytkach.
Napięta sytuacja pogranicza, walki między Słowianami a Prusami, a także być może napięcia między rodzącą się warstwą możnowładczą a dawniejszą formą władzy wiecowej spowodowały, że zgromadzenie nakazało im opuszczenie ziem Prusów.
Nas i cały ten kraj na którego krańcach my mieszkamy, obowiązuje wspólne prawo i jeden sposób życia; wy zaś, którzy rządzicie się innym i nieznanym prawem, jeśli tej nocy nie pójdziecie, jutro zostaniecie ścięci.
Jednak po 5 dniach w okolicy pruskiego grodu granicznego Chollin (na południowych brzegach jeziora Drużno obecnie wieś Święty Gaj[3] – 23 kwietnia 997 odpoczywających po mszy odprawionej w świętym gaju (pole romowe) zaskoczyło 7 strażników prowadzonych przez kapłana. Wojciech – jako przywódca – uderzony toporem lub włócznią w serce został zabity przez Prusa imieniem Sicco, który – wg żywotów – miał wcześniej stracić w walkach z Polakami brata. Ciału odcięto głowę i nabito na pal wyrazem hańby. Jego towarzyszy oszczędzono i odesłano do Polski. Bogusza-Benedykt (według znacznie późniejszych podań) osiadł w Ciechanowie (gdzie na kilkanaście dni przed swoją śmiercią nauczał św. Wojciech) i założył tu pierwszy kościół.
Głowę z pala zdjął potajemnie i przewiózł do Gniezna nieznany Pomorzanin. Wkrótce potem Chrobry wykupił resztę ciała Wojciecha na wagę złota i rozkazał pochować w Gnieźnie. Do jego grobu w 1000 roku pielgrzymował Otton III (patrz: zjazd gnieźnieński). W czasie jego wizyty w Gnieźnie założono metropolię arcybiskupią, której Wojciech został patronem, a jego brat Radzim Gaudenty stanął na czele. Święty Wojciech jest pierwszym polskim męczennikiem.
Kult
Tradycja przypisuje Wojciechowi autorstwo słów pieśni Bogurodzica, według innych jej wersji autorem miałby być jego brat – Radzim, choć badania historyczno-literackie zaprzeczyły takiej możliwości.
Patronat
Św. Wojciech jest jednym z trzech głównych katolickich patronów Polski, patronem diecezji koszalińsko-kołobrzeskiej, diecezji elbląskiej i archidiecezji gnieźnieńskiej – w szczególności Gniezna.
Przez katolików jest uznawany również za patrona Czech, Prus, czasem także Węgier.
Dzień obchodów
Wspomnienie liturgiczne w Kościele katolickim i ewangelickim obchodzone jest 23 kwietnia.
W polskim Kościele wspomnienie ma rangę uroczystości liturgicznej, a dodatkowa uroczystość „Translatio sancti Adalberti” , translacja relikwii, obchodzona jest 20 października. W tym dniu odczytywane jest życie i cuda Świętego w kościołach polskich.
Ikonografia
W ikonografii chrześcijańskiej święty przedstawiany jest w stroju biskupa, w paliuszu, z pastorałem.
Jego atrybuty to księga, czasem przypominająca śmierć odcięta głowa niesiona w ręce. Jego atrybuty to także orzeł, wiosło oraz włócznie, od których zginął.
Relikwie św. Wojciecha oraz jego brata Radzima złożone w katedrze gnieźnieńskiej zostały wywiezione do Czech przez księcia Brzetysława I, który w 1038 najechał na Polskę. Do dziś znajdują się w katedrze św. Wita.
Cesarz Otton III wyruszył w 1000 roku z pielgrzymką do grobu św. Wojciecha najprawdopodobniej w celu uzyskania ciała św. Wojciecha i przewiezienia go do Akwizgranu. Jednak od Bolesława Chrobrego uzyskał jedynie relikwiarz z ramieniem Wojciecha, które potem częściowo złożono w Akwizgranie, a część w Rzymie w kościele ufundowanym pod jego wezwaniem na wyspie na Tybrze. W 1928, rzymskie relikwie przekazano Polsce na prośbę ówczesnego prymasa Polski, kardynała Augusta Hlonda (przechowywane w skarbcu gnieźnieńskim).
W 1923 skradziono z gnieźnieńskiej katedry relikwiarz z rzekomo odnalezioną w 1127 (według Roczników Polskich) głową świętego.
W czasie II wojny światowej, gdy zaistniało podejrzenie, iż gestapo – po zmuszeniu do wyjazdu do Inowrocławia wikariusza generalnego katedry ks. Edwarda Blericqa – zażąda wydania srebrnego relikwiarza, co równało się zniszczeniu relikwii, ks. Paul Mattausch poprosił znajomego żołnierza Wehrmachtu Urbana Thelena (1915-2008) o przewiezienie paczki z relikwiami z Gniezna do Inowrocławia. Thelen podjął się tej misji – relikwie św. Wojciecha dotarły do ks. Blericqa i zostały wmurowane w posadzce zakrystii kościoła św. Mikołaja, skąd po wojnie wróciły do Gniezna. W roku 1992 Urban Thelen towarzyszył legatowi prymasa Polski w drodze do Kleve, gdzie część uratowanych przezeń relikwii – jako dar Kościoła polskiego – została złożona w ołtarzu kościoła pw. Niepokalanego Poczęcia NMP. W roku 1997 abp. Henryk Muszyński zaprosił Thelena na uroczystości 1000-lecia śmierci świętego do Gniezna, gdzie został przedstawiony papieżowi Janowi Pawłowi II.
Bolesław Chrobry maksymalnie wykorzystał sytuację, jaka powstała po śmierci Wojciecha. Wcześniej jedynie cesarstwo prowadziło działania misyjne. Śmierć Wojciecha w czasie misji zorganizowanej przez Bolesława przydawała polskiemu księciu ogromnego prestiżu w oczach zachodnich chrześcijan.
Pogrzebane w Gnieźnie relikwie biskupa stały się fundamentem założonej w roku 1000 przez jego przyjaciela, cesarza Ottona III, archidiecezji. Gniezno – w przeciwieństwie do podległej Moguncji Pragi – stało się niezależną archidiecezją, z czym długo nie mogły się pogodzić metropolie niemieckie, które do tamtej pory posiadały zwierzchnictwo nad wszystkimi powstającymi na terenach słowiańskich biskupstwami obrządku zachodniego.
O wadze związanego z relikwiami kultu tak ważnego świętego – pierwszego męczennika i świętego słowiańskiego, którego relikwie złożono w Akwizgranie – stolicy cesarstwa i Rzymie – stolicy zach. chrześcijaństwa w poświęconych mu klasztorach niech świadczy wywiezienie tychże relikwii do Pragi przez księcia Brzetysława I (pochodzącego przecież z wrogiej rodowi Sławnikowiców dynastii Przemyślidów), który splądrował Gniezno ponad 40 lat po śmierci misjonarza, po tzw. reakcji pogańskiej.
Wzmianki o św. Wojciechu znajdują się w Kronice Thietmara oraz w rocznikach polskich i czeskich. Swoistym żywotem można określić odlane w spiżu XII-wieczne Drzwi Gnieźnieńskie, złożone z 18 kaset ze scenami z jego życia, których kompozycja powstała na podstawie nieznanego nam żywota św. Wojciecha. W latach 1260-1292 spisane zostały cuda św. Wojciecha-Adalberta.
sobota, 2 stycznia 2016
Najlepsza polska wersja Christmas Carol
Już kiedyś ją umieszczałem na blogu, ale jak to bywa z filmami z YouTube, często po pewnym czasie znikają i trzeba je linkować z nowego źródła.
Poprzednie posty z cyklu "Christmas Carol - Opowieść Wigilijna":
Poprzednie posty z cyklu "Christmas Carol - Opowieść Wigilijna":
piątek, 1 stycznia 2016
Ecce Patria - Drogi Żołnierzy-tułaczy
Na tablicy z krzyża JP2 stanowiącego element centralny pomnika Ecce Patria w Wejherowie, znajdziemy jego słowa skrótowo opisujące drogi wiodące do zwycięstwa nad faszyzmem:
"Historia świadczy o tym, że Polacy zawsze byli narodem rycerskim. Ostatnia Wojną Światowa jest dalszym ciągiem żołnierskiej epopei. Poczynając od września 1939 r. poprzez Narwik, Francję, Anglię - a z drugiej strony, z obszarów Rosji i z głębi Azji przez Bliski Wschód aż po Monte Cassino. i poprzez ciężki bój o Wał Pomorski, aż po udział w ostatecznym rozgromieniu hitleryzmu.
Równocześnie w kraju okupowanym z dwóch stron - Armia Krajowa. Szczytem tego bohaterskiego, a równocześnie tragicznego wysiłku stało się Powstanie Warszawskie w 1944 r."
Do przedstawienia tułaczych dróg potrzebujemy mapy całej Europy:
Lepszą rozdzielczość, a także możliwość powiększania i wędrowania po mapie, zapewni nam ożywienie mapy.
W konkretnych przypadkach, jak ten przedstawiający szlak bojowy Błyskawicy na północy i na południu, potrzebnych nam będzie więcej mapek:
Błyskawica wychodzi w morze
Tylko na mapach można przedstawić losy słynnego Dywizjonu 303, bo przecież nie zorganizujemy wycieczki "śladami walk" tego Dywizjonu w Bitwie o Anglię.
Przez bardzo odległe od Polski krainy prowadziła droga 2 Korpusu Polskiego do pola walki pod Monte Cassino. 2 Korpus po długiej wędrówce większość walk stoczył na ziemi włoskiej:
Oczywiście, powyższą mapkę można edytować w Google i wirtualnie wędrować szlakiem 2 Korpusu.
Przypadająca na wrzesień 2009 roku 70 rocznica wybuchu II wojny światowej stała się dla władz Wielkiej Brytanii dobrą okazją do odsłonięcia pomnika upamiętniającego formacje polskie walczące w sojuszu z Anglikami i podległe rządowi polskiemu w Londynie. Pomnik ma stanowić częściowe chociaż zadośćuczynienie za brak polskich oddziałów na paradzie zwycięstwa w Londynie w 1946 roku. Brało w niej udział 130 sojuszniczych państw, ale ze strachu przed Stalinem Polaków nie zaproszono. Na pomniku znajdują się: lotnik z Dywizjonu 303, marynarz z niszczyciela Błyskawica, żołnierz spod Monte Cassino, łączniczka z Powstania Warszawskiego.

Powyżej: łączniczka z Powstania Warszawskiego, lotnik z Dywizjonu 303 i żołnierz spod Monte Cassino, a poniżej, po prawej - marynarz z Błyskawicy.

http://wkramost.blogspot.com/2015/12/pomnik-polski-w-lichfield.html
"Historia świadczy o tym, że Polacy zawsze byli narodem rycerskim. Ostatnia Wojną Światowa jest dalszym ciągiem żołnierskiej epopei. Poczynając od września 1939 r. poprzez Narwik, Francję, Anglię - a z drugiej strony, z obszarów Rosji i z głębi Azji przez Bliski Wschód aż po Monte Cassino. i poprzez ciężki bój o Wał Pomorski, aż po udział w ostatecznym rozgromieniu hitleryzmu.
Równocześnie w kraju okupowanym z dwóch stron - Armia Krajowa. Szczytem tego bohaterskiego, a równocześnie tragicznego wysiłku stało się Powstanie Warszawskie w 1944 r."
Do przedstawienia tułaczych dróg potrzebujemy mapy całej Europy:
Lepszą rozdzielczość, a także możliwość powiększania i wędrowania po mapie, zapewni nam ożywienie mapy.
W konkretnych przypadkach, jak ten przedstawiający szlak bojowy Błyskawicy na północy i na południu, potrzebnych nam będzie więcej mapek:
Błyskawica wychodzi w morze
Sojusz zawarty z Wielką Brytanią 25 sierpnia 1939 roku zaczął się konkretyzować już w dniu 30 sierpnia, kiedy to na podstawie angielsko-polskiej tajnej dyrektywy "Pekin" około południa wypłynęły z Gdyni polskie trzy niszczyciele z zamiarem jak najszybszego przejścia przez cieśniny bałtyckie i dołączenia do sił morskich Wielkiej Brytanii. Jednym z tych niszczycieli była "Błyskawica", która od roku 1976 cumuje w Gdyni jako statek-muzeum. Komandor Bolesław Romanowski (jego pradziadek - Stefan Preibisz (1834-1891) i mój pradziadek - Józef Preibisz (1835-1902) byli rodzonymi braćmi i spędzili cudowne dzieciństwo w dzierżawionym przez ich ojca, Andrzeja Preibisza (1797-1881), majątku Gembice, w wielkopolskim powiecie Śrem) napisał wielokrotnie wznawianą książkę "Torpeda w celu!", będącą jego pamiętnikiem z lat II wojny światowej. Historia w niej opisana zaczyna się w momencie, kiedy został oficerem broni podwodnej na ORP "Wilk", a kończy ją powrót do Polski na pokładzie ORP "Błyskawica". Poniżej przedstawiam w skrócie odyseję wojenną "Błyskawicy":
Rok 1939:
30VIII wykonuje tajny rozkaz opuszczenia Bałtyku
7XI pierwszy w tej wojnie lotniczy atak torpedowy nie trafia w Błyskawicę
30XI eskortuje konwój, ratuje załogę angielskiego statku, który zatonął na minie
Rok 1940:
2I-4I wypad na wody niemieckie
16I zatrzymuje statek łotewski
22III osłania „przeprowadzkę” okrętu bazy i flotylli francuskich okrętów podwodnych do Harwich
19IV-10V bierze udział w bitwie o Narvik
27V na kanale La Manche w czasie nocnego patrolu zestrzeliwuje niemiecki samolot
29V-31V walki na kanale
12 VIII zestrzeliwuje niemiecki samolot w czasie nalotu na Portsmouth
Rok 1941:
13 III udział w odpieraniu nalotu na Glasgow
30XII po długim remoncie zawija do Reykjaviku
Rok 1942:
1II eskortuje Queen Elisabeth
1VIII po drugiej przerwie remontowej wraca do eskortowania konwojów i atakuje U-Boota
10 VIII atakuje U-Boota osłaniając konwój wracający z Londonderry
12 XI bitwa z nieprzyjacielskim lotnictwem w pobliżu Bougie (Morze Śródziemne)
16III-7IV w składzie sił Q u brzegów Tunezji
Rok 1944:
6V w eskorcie brytyjskich lotniskowców w rejonie Kristiansandu
8-9 VI zwycięska bitwa niszczycieli pod Ushant z udziałem „Błyskawicy”
15 VII w grupie z dwoma niszczycielami niszczy niemiecki konwój koło Ile de Croix
6XI eskortuje konwój płynący przez kanał La Manche
Tylko na mapach można przedstawić losy słynnego Dywizjonu 303, bo przecież nie zorganizujemy wycieczki "śladami walk" tego Dywizjonu w Bitwie o Anglię.

Przez bardzo odległe od Polski krainy prowadziła droga 2 Korpusu Polskiego do pola walki pod Monte Cassino. 2 Korpus po długiej wędrówce większość walk stoczył na ziemi włoskiej:
Oczywiście, powyższą mapkę można edytować w Google i wirtualnie wędrować szlakiem 2 Korpusu.
Przypadająca na wrzesień 2009 roku 70 rocznica wybuchu II wojny światowej stała się dla władz Wielkiej Brytanii dobrą okazją do odsłonięcia pomnika upamiętniającego formacje polskie walczące w sojuszu z Anglikami i podległe rządowi polskiemu w Londynie. Pomnik ma stanowić częściowe chociaż zadośćuczynienie za brak polskich oddziałów na paradzie zwycięstwa w Londynie w 1946 roku. Brało w niej udział 130 sojuszniczych państw, ale ze strachu przed Stalinem Polaków nie zaproszono. Na pomniku znajdują się: lotnik z Dywizjonu 303, marynarz z niszczyciela Błyskawica, żołnierz spod Monte Cassino, łączniczka z Powstania Warszawskiego.

Powyżej: łączniczka z Powstania Warszawskiego, lotnik z Dywizjonu 303 i żołnierz spod Monte Cassino, a poniżej, po prawej - marynarz z Błyskawicy.

Poprzednie posty w cyklu "Lichfield i Wejherowo":
http://wkramost.blogspot.com/2015/11/arboretum-w-staffordshire-i-ecce-patria.htmlhttp://wkramost.blogspot.com/2015/12/pomnik-polski-w-lichfield.html
Subskrybuj:
Posty (Atom)


