wtorek, 31 maja 2011

Chrząszcz w multi-kulti

Do globalnej kultury ludzkości (w skrócie: multi-kulti) wszyscy starają się wnieść swoje najlepsze wytwory, bo podlegają one bardzo wybrednej ocenie. I tu zaskoczenie - wysoko oceniane są polskie teksty literackie w wersji recytowanej (wygłaszanej), a nie w formie śpiewanej. Prawdą dobrze znaną, którą musimy z pokorą przyjąć, jest nie-muzyczność języka polskiego. Ale nasze sz, szcz, ż, żg (żgnąć nożem) potrafią dodać wypowiedziom i recytacjom w języku polskim wiele nieobecnego w innych językach dramatyzmu. Potrafi to wykorzystać wyjątkowo muzykalny Mirosław Czyżykiewicz, świadomie porzucający śpiew dla kapitalnych recytacji (Ave, Tańcz, Szkoda, że cię tu nie ma).
Posłuchajmy jak wypowiada on wers niezwykle osobistego wiersza Josifa Brodskiego (w polskim tłumaczeniu): “Zmierzch, krzyk mew, liści szmer”, a potem pointę : “Co za zysk z zapomnienia, jeśli tuż za nim - śmierć”. W języku oryginału - rosyjskim - nie brzmi to tak dramatycznie.
Szukając na możliwie wielu polach koncepcji prowadzenia zajęć z młodzieżą zgodnie z 8 zasadami konstrukcjonizmu przymierzam się również do lekcji języka polskiego:
W Centrum Nauki Kopernik można słuchać i obserwować zobrazowane buchającym płomieniem gazowego palnika, przemówienia słynnych postaci historycznych: Hitlera, Mussoliniego, Roosvelta i paru innych. Oczywiście palnikiem steruje komputer, a ogień jedynie dramatyzuje przemówienia. Normalnie, w pracowniach multimedialnych zamiast ognia pokazywany jest pulsujący obraz na ekranie monitora. I takie przedstawienie jest zupełnie wystarczające, aby każdy, od pierwszej próby zaczął dostosowywać intonację i siłę głosu do potrzeb wypowiedzi. Najlepiej tę niezbędną umiejętność ćwiczyć w formie zbliżonej do karaoke, gdzie do podkładu muzycznego dodaje się nie śpiew, ale recytację (komputer oddzieli dodany dźwięk). Wyobraźmy sobie to w przypadku utworu Czyżykiewicza (podkład+recytacja ćwiczącego), albo ten sam kongenialny podkład muzyczny wykorzystany do recytacji wiersza Grochowiaka (tekst Brodskiego jest wypowiedzią człowieka raczej starszego, a tekst Grochowiaka - kogoś w nieokreślonym wieku):
Zaproszenie do miłości
Masz być półsenna Teraz masz być siwa
Przy młodej twarzy to będzie jak gołąb
Masz być napięta Tylko z twarzą gołą
Którą blask wznieca to znów cień obmywa
Masz być o świcie Teraz masz być bosa
Przez szron biegnąca jak przez niski ogień
Masz być zabłąkana Wciąż myląca drogę
Jak dym przyziemny lub sarna w zakosach

Masz być zgoniona Teraz masz być stara
Drepcząca w kółko z różańcem przy ustach
Chuda - zjadliwa
Niezdarna - już tłusta
W peruce
W chórze
W gniewie
W okularach

Idę do ciebie przez zbutwiałe sny
W ciżmach z ołowiu - w koronie ze rdzy 

Tekst Grochowiaka ma podobny temat i strukturę - kończy się też zaskakującą pointą: “Idę do ciebie przez zbutwiałe sny, w ciżmach z ołowiu - w koronie ze rdzy”.  
Konstrukcjonistyczną lekcję doskonalenia wypowiedzi słownej można zaczynać też od strony jakiegoś wyrazistego utworu muzycznego, takiego jak np. słynny Cwał Walkirii. Jego nawracający dramatyzm zawsze kojarzyłem z Odą do młodości Mickiewicza, którą kiedyś w szkole recytowałem. Ktoś inny odnajdzie inny, lepiej pasujący wiersz, i samo to wyszukiwanie będzie niesłychanie kreatywną częścią lekcji.

sobota, 28 maja 2011

Prus doradza Krasińskim i Żórawskim

  Bolesław Prus w Kronikach Tygodniowych opisywał nie tylko Warszawę, ale również ciekawe miejscowości na Mazowszu. Około roku 1880 odwiedził Krasiniec, w którym od lat już kilkunastu działała Cukrownia Krasiniec. Plonem wycieczki był bardzo ciekawy felieton o rodzeniu się przemysłu na Mazowszu. W wydanych w roku 1891 roku "Emancypantkach" pojawia się również cukrownia - znany już Prusowi obiekt przemysłowy. Ale tu Prus idzie dalej i słowami idealisty Dębickiego przedstawia wizję cukrowni przyjaznej ludziom:


Cukrownia widziana z góry
Dębicki:
[…] A nareszcie ideę panującą, która ogarnia całe życie fabryki, jej rozwój i wahania - może reprezentowałbyś ty sam, gdybyś w swojej cukrowni widział nie prasę do wyciskania dywidend, ale organizm, który ma spełniać jakieś cele na świecie.
Dodaj, że każda z istniejących fabryk ma swoją indywidualność. Są fabryki logiczne i głupie, rzetelne i szachrajskie, wolne i spętane przez wierzycieli, moralne i niemoralne. Pomyśl o tym wszystkim i powiedz: czy poza burakami, wytłoczynami, melasą i dywidendą nie dostrzegasz konturów - ducha, który tym tylko różni się od ludzkiego, że zamiast jednej świadomości ma ich kilkaset?…
- Stefku, profesor ma słuszność - rzekła Ada. - W fabryce istnieje duch zbiorowy…
- Ale nie ma w niej miejsca na współczucie i litość panny Magdaleny - odparł Solski.
- Mylisz się - wtrącił Dębicki. - Teraźniejsze fabryki są jeszcze bardzo niskimi organizacjami. Czy jednak nie sądzisz, że dzisiejsze zamęty w świecie pracy może nie istniałyby, gdyby w fabrykach tętniło żywe uczucie? Gdyby smutek spotykający jednego pracownika udzielał się innym; gdyby kierownicy troszczyli się o usuwanie przykrości, a nasuwanie przyjemności wykonawcom?
Żyjemy zresztą w epoce, kiedy w fabrykach zaczyna kiełkować ów uczuciowy element. Bo czymże innym wytłomaczysz: szpitale, szkółki i ochrony dla dzieci, doroczne i tygodniowe zabawy, kasy zapomóg, nawet orkiestry?…


  Idąc za myślą Prusa właściciele cukrowni (Krasińscy i Żórawscy) w roku 1899 ogłosili konkurs na dyrygenta orkiestry zakładowej. I tak oto, mój dziadek - Jan Kotowski, po przyjęciu jego oferty, stał się dyrygentem orkiestry cukrowni Krasiniec, a jednocześnie dla podniesienia dochodów objął tam posadę buchaltera. Pracował w Krasińcu do wybuchu I wojny światowej i mieszkał w jej zabudowaniach z żoną i sześciorgiem dzieci.

wtorek, 24 maja 2011

Steinbach w kaplicy

Czy dziennikarze nie powinni korzystać z bazy danych Sejmu, aby przy okazji wizyty Eriki Steinbach w Piaśnicy napisać o pierwszej niemieckiej zbrodni ludobójstwa?

UCHWAŁA
Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej
z dnia 24 września 2010 r.
 w sprawie uczczenia pamięci ofiar masowej zbrodni na Pomorzu Gdańskim 
– w Lasach Piaśnickich, Lesie Szpęgawskim i Mniszku

                 W 71. rocznicę wybuchu II wojny światowej Sejm Rzeczypospolitej Polskiej czci pamięć bohaterów i męczenników – ofiar masowej zbrodni niemieckiej, dokonanej na ludności cywilnej w Lasach Piaśnickich, Lesie Szpęgawskim i Mniszku.
                Miejsca te, w których dokonano pierwszych i największych na Pomorzu zbrodni ludobójstwa, pozostają szczególnym symbolem męczeństwa i martyrologii mieszkańców tego regionu.
                W Lasach Piaśnickich, Lesie Szpęgawskim i Mniszku w okresie od jesieni 1939 r. do wiosny 1940 r., hitlerowcy ze szczególnym okrucieństwem zamordowali około 30.000 osób, w tym przedstawicieli miejscowej inteligencji, zwłaszcza duchowieństwa oraz działaczy polskiego ruchu narodowego.
                Szczególną orędowniczką ofiar jest zamordowana w Lasach Piaśnickich siostra Alicja Kotowska, przełożona Domu Zakonnego Sióstr Zmartwychwstanek w Wejherowie ogłoszona błogosławioną w gronie 108 męczenników z okresu II wojny światowej przez Ojca Świętego Jana Pawła II w dniu 13 czerwca 1999 r. w Warszawie.
                Sejm Rzeczypospolitej Polskiej oddaje hołd bohaterom i męczennikom – ofiarom zbrodni w Lasach Piaśnickich, Lesie Szpęgawskim i Mniszku.                                                                                                                                   
MARSZAŁEK SEJMU

  Orędowniczką ofiar w uchwale nazwana została siostra Alicja Kotowska. Tymczasem podpisy pod zdjęciami Eriki Steinbach składającej kwiaty w Piaśnicy mówią, że złożyła kwiaty pod pomnikiem pomordowanych, albo że pod pomnikiem-mauzoleum pomordowanych. Żaden nie podaje informacji, że miało to miejsce przed ołtarzem w leśnej Kaplicy Błogosławionej Alicji i Męczenników Piaśnicy, w której od kwietnia do października odbywają się comiesięczne msze polowe (leśne?). Całkowicie rozbieżne są też informacje o ofiarach Lasu Piaśnickiego. Ta straszna zbrodnia nie została do dnia dzisiejszego wyczerpująco opisana przez historyków. Może, paradoksalnie, wizyta Steinbach do tego się przyczyni - jeśli nasz IPN pociągnie sprawę i uzyska pełny dostęp do niemieckich archiwów (ostatnie prace historyków podają, że być może 80% ofiar stanowiły polskie rodziny zamieszkałe w Niemczech).

poniedziałek, 23 maja 2011

Dobra na co dzień i od święta

Tak oto, chcąc - nie chcąc, z wielkiej miłości (zakochaj się w Warszawie) i z prozaicznej konieczność (remont kamienicy) powstał projekt: Ulica Dobra na co dzień i od święta. 
Wykorzystując możliwości linkowania można go przedstawić w trzech zdaniach: 
1) Na co dzień zaktywizujemy - w porozumieniu z Centrum Nauki Kopernik - młodych, zdolnych i ambitnych do Dobrej Sprawy projektowania ich wymarzonego miasta w oparciu o Dobra Matysiaków i światowe wzory konstrukcjonizmu.
2) W porozumieniu z innymi wspólnotami z Dobrej przygotujemy przyszłoroczne obchody Święta Ulicy Dobrej, połączone z obchodami rocznicowymi 100-lecia śmierci Bolesława Prusa - oczywiście z intencją corocznego powtarzania naszych działań pod hasłem: Dobra od święta.
3) Na pojawiające się zagrożenia odpowiemy szerokim upublicznieniem nietrafnych rozwiązań i poszukiwaniem sensownych źródeł finansowania naszej działalności.

niedziela, 22 maja 2011

Dobrosąsiedzkie rozmowy

  Spotkanie sąsiadów z Dobrej zazwyczaj prowadzi do dobrosąsiedzkiej rozmowy. Tak też było w dniu wczorajszym, w kawiarni Czuły Barbarzyńca (Dobra 31). Rozmawialiśmy o grożącym nam, bezsensownym w tym właśnie miejscu, zagęszczeniu zabudowy biurowej i perspektywach ulicy Dobrej i okolic.Wszystko w tonacji: Zło - Dobrą zwyciężaj. Sąsiedzi przedstawili pomysł na Święto Ulicy Dobrej. Na Powiślu odbyły się już dwie edycje Festiwalu Powiślenia. Wrześniowy termin festiwalu nie przeszkadza w majowym obchodzeniu Święta Ulicy Dobrej. Może kiedyś trzecia majowa sobota, wobec masowego świętowania dnia różnych ulic, stanie się Ogólnopolskim Świętem Naszych Ulic?
  Ulica Dobra zaczyna się Placem Zofii Wóycickiej . Każdego roku odbywa się konkurs Warszawa w kwiatach, a Zofia Wóycicka była  jego animatorką. Stąd pierwszy pomysł na Święto Ulicy Dobrej - udział w tym konkursie balkonów i zieleńców z naszej ulicy. I również tutaj może rozpocząć się druga aktywność świąteczna - odsłuchiwanie dawnych audycji Matysiaków. Matysiakowie zaprosili Zofię Wóycicką do swojego mieszkania na Dobrej 11 października 1986 roku (odcinek 1558). Drugim odcinkiem zasługującym na odsłuchanie (gdzieś w kawiarenkach przy skrzyżowaniu Dobrej z Tamką) jest odcinek 2821 - Dawnych wspomnień czar - zestawiony niedawno (emisja: 27 III 2011) z fragmentów trzech audycji z roku 1957-ego. W zespole szkół za Tamką lub w Bibliotece Uniwersytetu Warszawskiego będą się zapewne odbywały okolicznościowe spotkania dla uczczenia 100-leci śmierci Bolesława Prusa, która przypada dokładnie na sobotę, 19 maja 2012 roku. W odcinku 1052 Józef Matysiak opowiada o ustawieniu pomnika Bolesława Prusa i ten odcinek zasługuje na odsłuchanie właśnie w tamtej okolicy (z BUW-u do pomnika Prusa przez Karową dochodzi się w 10 minut). BUW byłby najsilniejszym punktem w naszych staraniach, aby Dobra była Najlepszą w konkursie Warszawa w kwiatach. Wspaniała alejka niskopiennych bzów na jego dachu kwitnie właśnie po 15-tym maja, a później inne kwiaty. Przygotowania do konkursu należy rozpocząć już w kwietniu zapraszając na Dobrą hurtowników sadzonek kwiatowych, aby każdy mieszkaniec naszej ulicy mógł je nabyć po przystępnej cenie. Z kolei już na jesieni należałoby  zwrócić się do władz Warszawy i dopilnować przygotowania ziemi pod kwietną rabatę na Skwerze Radiowej Rodziny Matysiaków przylegającym do szpitala im. Księżnej Anny Mazowieckiej. W ramach obchodów Święta Ulicy Dobrej koniecznie musimy roznieść po Warszawie wieść o istnieniu takiego skweru (spytajcie znajomych, kto o nim słyszał).
Zapraszam wszystkich ludzi dobrej woli do współtworzenia przyszłorocznego Święta Ulicy Dobrej w dniu 19 maja 2012 roku. Bądź dobroczyńcą ulicy Dobrej. 

czwartek, 19 maja 2011

Reklama finansuje

Reklama finansuje remont kamienicy
Już, już chciałem napisać post “Warszawski bilans -
na stulecie śmierci Bolesława Prusa”, post oczywiście wyprzedzający (a może rozpoczynający) przyszłoroczne obchody, ale wyszedłem na spacer z aparatem fotograficznym i cyknąłem zdjęcie:  
Pomyślałem, że w sytuacji w jakiej znalazła się kamienica Dobra 31 (zagęszczenie biurowców uniemożliwi parkowanie i zniechęci potencjalnych inwestorów do nadbudowy i remontu), Prus próbowałby przede wszystkim znaleźć jakieś wyjście. W jego czasach apele do władz (obcych, zaborczych) nie miały żadnego sensu. Może dlatego uważany jest za odkrywcę Tkanki Miasta - bytu rzeczywistego, ale nie sprowadzającego się do statystycznej sumy budynków i ludzi. Prus w swoich Kronikach wykazał (był z wykształcenia matematykiem), że Miasto, to sieć wzajemnych powiązań, to ludzie zaangażowani w życie tu i teraz, pomagający sobie i z potrzeby serca, i dla dobrze pojętego interesu. Zamiast biadolić wykorzystajmy mechanizm rynkowy - reklamę, tak jak to czyni nowa lewica remontująca Nowy Wspaniały Świat. Już widzę podobną (no, bardziej matysiakową) reklamę: wielka piłka (nadmuchany balon) na dachu i odlotowy but na całą ścianę kamienicy, kopiący piłkę. Na bucie - Nike?, Reebok?, a może Puma? 
A równolegle, należy oprotestować przedstawiony projekt i zainicjować szerokie konsultacje społeczne w sprawie Powiśla.

piątek, 13 maja 2011

Biurowa Dzielnica Łacińska

 Dom widoczny na poniższym obrazku komputerowym po lewej stronie ulicy Zajęczej to kamienica Dobra 31(przyszłe Centrum Tradycji Matysiaków). Na pierwszym planie rozgościł się Budynek Biurowy, niezbędny w tej części miasta, gdzie właśnie jest kończony, przy tej samej Zajęczej (200 metrów dalej), Mega Budynek Biurowy (10 000 m2 - 1 ha - powierzchni biurowej). Kolejny, prawie sąsiedni, Budynek Biurowy, wspaniale współgrający z zabytkową elektrownią (wiadomo: elektrownia to prąd, prąd to żarówka, żarówka to szkło, szkło to biurowiec) musi wesprzeć swojego szklanego brata, bo przecież najbardziej palącym problemem Warszawy jest brak powierzchni biurowej.



 Spójrzmy z innej strony - Miasto olbrzymim nakładem buduje infrastrukturę w postaci metra, a korzystać z niej będą nie studenci, ale biznes! W projekcie warszawskiej Dzielnicy Łacińskiej studenci mieli stać się solą ziemi powiślańskiej, łączącej Wisłę z Uniwersytetem Warszawskim. Nieopatrznie sprzedano działkę, deweloper mamił zadbaniem o Nowe Powiśle, przedstawił wszystkim mieszkańcom plan, gdzie na miejscu dziś planowanych biurowców zaplanowany był zielony skwer, bardzo potrzebny w tym kwartale ulic. Już wybudował ogrodzone osiedle - może do biegów okrężnych? Centrum Nauki Kopernik pozostanie sierotką, której krótki fartuszek ma skrywać żałośnie małe nakłady na naukę (najniższe w Unii Europejskiej!). A były plany Ogrodu Odkrywców, wystawy starej techniki w starej elektrowni. Ale przecież zagraniczny turysta, ledwie przybyły do Warszawy, już tęskni za dopiero co opuszczoną, dobrze znaną mieszanką sklepów, restauracji i biur - niech więc odnajdzie je nad Wisłą.

czwartek, 12 maja 2011

Biurowa Dzielnica Łacińska

  Dom widoczny na poniższym obrazku komputerowym po lewej stronie ulicy (Zajęczej) to kamienica Dobra 31. Na pierwszym planie rozparł się Budynek Biurowy, niezbędny w tej części miasta, bo właśnie już kończony jest przy tej samej Zajęczej (200 metrów dalej) Mega Budynek Biurowy (10 000 m2 - 1 ha - powierzchni biurowej). Kolejny, prawie sąsiedni, Budynek Biurowy, wspaniale współgrający z zabytkową elektrownią (wiadomo: elektrownia to prąd, prąd to żarówka, żarówka to szkło, szkło to biuro) musi wesprzeć swojego szklanego brata, bo przecież wciąż w Warszawie brakuje powierzchni biurowej.



poniedziałek, 9 maja 2011

Konsultacje społeczne

  Od ponad roku istnieje w Internecie platforma Urzędu Miasta przedstawiająca przeszłe i przyszłe konsultacje społeczne. Znajdziemy tam relacje z przebiegu gry miejskiej „Misja Partycypatora”, z zakończonych już konsultacji poświęconych uhonorowaniu Ferenca Liszta na Żoliborzu i jeszcze trwających konsultacji z mieszkańcami Starego Miasta. Zdziwienie budzi mapka strefy buforowej Starego Miasta, która obejmuje część Powiśla z ulicą Dobrą (granica strefy biegnie Tamką). Jeżeli to zapowiedź wprowadzenia również na Dobrej zakazu ruchu samochodów i zamienienie jej na miejski deptak, to jestem za. Społeczne konsultacje na bardzo zaawansowanym poziomie, mogące stanowić wzór dla Dobrej Sprawy, dotyczyły planu zagospodarowania przestrzennego rejonu "Opaczewska". Rejon to szczególny, bo obejmujący bazar na Banacha. Przygotowano - do wglądu dla zainteresowanych - bardzo obszerną (94 strony!) ekspertyzę oraz mapkę. Podobnie obszerna ekspertyza dla rejonu Dobrej jest absolutnie konieczna! Poczynając od nadwiślańskich bulwarów po skarpę z Krakowskim Przedmieściem jest to jedna całość, której losy nieobojętne są zarówno mieszkańcom Powiśla jak i studentom Uniwersytetu Warszawskiego. Mapka (w pierwszej, spacerowej wersji) jest już gotowa.