piątek, 20 kwietnia 2001
Niezwykłe lata1
Zacznijmy od Igrzysk Olimpijskich:
W roku 1920 w Antwerpii, mimo zaproszenia dla przywróconej Polski, naszych zawodników nie było - ale w tym właśnie roku cały polski naród zasłużył na złoty medal za obronę Ojczyzny.
W roku 1924 flaga polska po raz pierwszy w dziejach pojawiła się na Olimpiadzie. Największym osiągnięciem był srebrny medal Matysiaków z Warszawskiego Towarzystwa Cyklistów w kolarstwie szosowym.
Rok 1928 przyniósł pierwszy złoty medal olimpijski w naszej historii - zdobyła go dyskobolka, Halina Konopacka. Na srebrny zasłużyli: Michał Woysym-Antoniewicz, Kazimierz Gzowski, Kazimierz Szosland w jeździectwie skaczący przez przeszkody jak nasi szwoleżerowie przez armaty w wąwozie Samosierry. Ponadto był jeszcze złoty medal Kazimierza Wierzyńskiego w olimpijskim konkursie poetyckim.
Szczytowym osiągnięciem sportu międzywojennego były dwa złote medale na olimpiadzie w Los Angeles i to w najbardziej liczących się dyscyplinach biegowych: Janusza Kusocińskiego na 10 000 m i Stanisławy Walasiewicz w biegu na 100 m (dodajmy, że na Olimpiadzie w Berlinie w roku 1936 medali złotych Polacy nie wywalczyli, Walasiewicz na 100 m zdobyła już tylko srebrny, a z liczących się w historii sportu medali, były jeszcze dwa srebrne - w jeździectwie i rzucie dyskiem kobiet). W 1932 roku jedyny medal srebrny zdobyli znowu Matysiakowie - Jerzy Braun, Janusz Ślązak, Jerzy Skolimowski (sternik) w konkurencji wioślarskiej (dwójka ze sternikiem) - zawodnicy trenujący oczywiście w Warszawskim Towarzystwie Wioślarskim.
Wydarzeniom krajowym z lat 1920-32 należy przypisać najwyższą rangę w dziejach myśli polskiej. Wystrzeliła długo tłumiona kreatywność Polaków, nie widać było zagrożeń, a w powszechnym przekonaniu - mogło być tylko lepiej. Jak pisałem w poprzednich postach, Banach w tych latach stworzył podwaliny Analizy Funkcjonalnej. Pierwszy tom, w założeniu międzynarodowych, Monografii Matematycznych z jego "Operacjami liniowymi" z miejsca zawojował i zadziwił społeczność uczonych. Ale w tymże samym roku 1932 wydarzyło się coś bardzo znaczącego, ale z natury rzeczy całkowicie podówczas nieznanego śmietance intelektualnej świata, bo ściśle utajnionego - w grudniu 1932 Marian Rejewski złamał kod Enigmy.
Polska Szkoła Łamania Kodów narodziła się w ogniu wojny 1920 roku i walnie przyczyniła się do polskiego zwycięstwa. Stojący na czele zespołu łamaczy kodów z roku 1920, Jan Kowalewski, w latach następnych uczył tej sztuki Japończyków, zainteresowanych rozwijaniem wywiadu na kierunku rosyjskim. Pod koniec lat dwudziestych ważniejszym dla Polski kierunkiem wywiadowczym stał się kierunek niemiecki. Przeszkolono grupę kończących studia matematyków z Uniwersytetu Poznańskiego i w roku 1932 zatrudniono ich na stałe w Biurze Szyfrów w Warszawie.
Już w czasie szkoleń Rejewski, Zygalski i Różycki usłyszeli o niemieckiej Enigmie - kombinatoryczny potencjał tej maszyny szyfrującej wydawał się zapewniać całkowitą tajność prowadzonej przy jej pomocy korespondencji. Punktem zaczepienia dla polskich łamaczy kodów stała się niemiecka instrukcja obsługi Enigmy i księga kluczy używanych w okresie październik-grudzień 1931 (francuscy i angielscy "łamacze" nie potrafili tego wykorzystać) - pozyskane przez działającego na rzecz Francji szpiega "Ashe" (Niemca, Hansa-Thilo Schmidta). Udowodniwszy ciekawe twierdzenie o cyklach permutacji (matematyk Jack Good nazwał je "twierdzeniem, które wygrało II wojnę światową"), Marian Rejewski był w stanie złamać kod Enigmy. Rok 1932, poza medalami olimpijskimi i książką Banacha, stał się więc również rokiem narodzin kryptologii matematycznej, detronizującej dotychczasowe metody "lingwistyczne".
Subskrybuj:
Posty (Atom)