Bardzo łatwo jest przypisać pacyfistom brak realizmu i szkodliwe pięknoduchostwo. W przypadku Polaków, walczących przez ponad sto lat o niepodległość, takie zarzuty wydają się niestosowne (wojny o niepodległość toczone są dla przywrócenia pokoju, a więc w celu jak najbardziej pacyfistycznym). Warto przyjrzeć się ich dylematom, które nazywam “strategiami niepodległościowymi”, bo wojując można minimalizować pożogę, albo ją celowo powiększać.
Zamieszczam cały nieskrócony tekst sprzed dwóch lat (jeden ze wspominanej już Szkoły Drogi ) - w przeddzień wakacji może on stanowić zachętę do ciekawych wycieczek.
Jak zwyciężać mamy?
Czworokąt Strategii Niepodległościowych - CSN
Zapraszamy na fascynującą wycieczkę po Czworokącie Strategii Niepodległościowych(CSN).
Wierzchołki naszego czworokąta stanowią miejscowości: Jabłonna, Borkowo, Opinogóra i Pułtusk. Boki czworokąta, odczytywane z mapy, tzn. w linii prostej, mają około 40 kilometrów (z wyjątkiem odcinka Jabłonna-Borkowo, który ma 30 kilometrów). Warto dodać, że krótsza przekątna (Borkowo-Pułtusk) też ma 40 kilometrów (dłuższa ma ich 60). Odległości drogowe pomiędzy kolejnymi wierzchołkami nie przekraczają 50 kilometrów.
Jabłonna –
w roku 1809, po bitwie raszyńskiej wojsko polskie opuszcza Warszawę i zajmuje pozycje w okolicach Okunina i Modlina. W końcu kwietnia Poniatowski z dobrym skutkiem zmienia strategię z obronnej na ofensywną. Pierwsza wygrana potyczka, sprawdzająca wykonalność przyjętej strategii, miała miejsce na Grochowie 25 kwietnia 1809 roku. W tym samym dniu Poniatowski ze swoim sztabem przebywał w odległej zaledwie 15 kilometrów Jabłonnej. Stefan Żeromski w „Popiołach” pomysł na nową strategię – można by ją nazwać „strategią kuli śniegowej” - przypisał generałowi Dąbrowskiemu (bardziej prawdopodobne jest autorstwo Poniatowskiego). Zacytujmy ten krótki fragment narady sztabowej z rozdziału „Rada”:
„....Dąbrowski przez chwilę milczał. Potem ciężkimi kroki bezwiednie wyszedł ku środkowi izby. Olbrzymie jego ciało ledwie się mieściło w wojskowym uniformie. Ciężko westchnął. Obejrzał płomieniami oczu twarze generałów i rzekł:
Moja rada jest taka: nie ustąpić! Ani piędzi. Owszem – napaść!
Dobra rada... – żgnął go szyderstwem Zajączek.
Napaść co tchu, nim przekroczą Wisłę. Jeszcze jej nigdzie nie przeszli. Mostu nie mają. Jeśli tedy ją przejdą, to w bród albo na krypach, to znaczy garstką. Tą zgnieść napaścią. Nim most zbudują, przejść Świder i całą siłą zagarniać Galicję po prawej stronie Wisły aż do jej źródła. Możemy po drodze zetknąć się z Cesarzem i księcia Ferdynanda wziąć we dwie kluby. Całą Galicję skrzyknąć i podnieść. Nasza to ziemia rodzona. Od wieków... Na głos twoich kroków, wodzu cała się zatrzęsie po szczyt karpacki. Z tym żołnierzem, który stał pod błotem raszyńskim... Mocny Boże! widziałem przecie starymi oczyma, co już nie na jedno patrzały... Idź w kraj nie jako oficer, lecz jako zwiastun!
Prawdę powiedział! – jak jeden krzyknęli generałowie.
Poniatowski po tych słowach wstał i oczy jego zaszkliły się łzami rycerskiego uniesienia. Wszyscy zbliżyli się ku Dąbrowskiemu. Twarze ogniem gorzały.
- Za wygraną bitwę obstoi takie słowo! – rzekł twardo Sokolnicki.”
Do strategii „śniegowej kuli” sięgano w czasie powstań (np. wypad Dwernickiego na Wołyń w roku 1831), a w roku 1914 próbował ją zastosować Józef Piłsudski wkraczając na czele kadrowej kompanii strzeleckiej do Królewstwa.
Borkowo –
w środkowych dniach sierpnia 1920 roku, na linii Wkry Sikorski przechodzi do zwycięskiego kontrnatarcia przeciwko ponad dwukrotnie liczniejszym oddziałom rosyjskim. Do dnia dzisiejszego nie mamy pełnego obrazu całości wydarzeń wojny 1920 roku, a wynika to z wciąż odkrywanych tajemnic polskiego wywiadu, który skutecznie łamał szyfry rosyjskie i w zasadniczy sposób przyczynił się do wygrania tamtej wojny.
Wspaniałe zwycięstwo V Armii wydawało się przez wiele lat jakimś niebywałym „szczęściem wojennym” - w każdej wojnie szczęśliwy przypadek odgrywa wielką rolę i tak przedstawiał ten nieszczęśliwy dla Rosjan obrót spraw Tuchaczewski:
„Takie położenie, wprost potworne i nie do pomyślenia, pomogło Polakom nie tylko zatrzymać ofensywę armii 3-ej i 15-tej, ale jeszcze krok za krokiem wypierać ich oddziały w kierunku wschodnim.”
Odkrycie i zbadanie dotychczas nieznanej dokumentacji działań polskiego wywiadu radiowego zmienia całkowicie ocenę działań generała Sikorskiego! Rozkaz Tuchaczewskiego o ataku oskrzydlającym Warszawę od północy (naśladującym drogę Paskiewicza w 1831 roku) został wydany w dniu 12 sierpnia i w zaszyfrowanej postaci przesłany drogą radiową do rosyjskich armii. Do zaszyfrowania użyto nowego szyfru o nazwie „Rewolucja” (szyfry zmieniano co dziesięć dni). W tym samym dniu 12 sierpnia udało się szefowi polskiego dekryptażu - majorowi Kowalewskiemu (przy współudziale profesora Mazurkiewicza) - złamać ten szyfr i odtworzyć rozkaz Tuchaczewskiego. Wypad ułanów przeprowadzony 15 sierpnia na sztab najsilniejszej 4-tej armii znajdujący się w Ciechanowie, w pobliżu lewego skrzydła wojsk Sikorskiego, nie był więc dziełem przypadku. Armia rosyjska, która w naturalny sposób znalazłaby się na tyłach przesuwającej się V-ej armii polskiej i mogłaby bez trudu zadać decydujący cios, przez utratę sztabu i łączności została na dwa dni wyłączona z walki! Niestety, z powodu prowadzonego przez następne dziesięciolecia rozpoznania radiowego na kierunku rosyjskim generał Sikorski nie mógł ujawnić jak skutecznie Polacy łamali rosyjskie szyfry już w 1920 roku. Umieszczając tablicę na Grobie Nieznanego Żołnierza w 1925 roku mógł uwiecznić jedynie dokonania w centralnym punkcie swojego ugrupowania – w Borkowie.
Strategię Sikorskiego zastosowaną w Bitwie nad Wkrą można określić jako strategię „przewagi informacyjnej”.
Konieczne jest upowszechnienie wiedzy o dokonaniach polskiego radiowywiadu z lat 1919-20. Tablica z szyfrem „Rewolucja”, złamanym 12 sierpnia 1920 roku powinna znaleźć się w każdym podręczniku historii Polski! Grzegorz Nowik w pierwszym tomie książki „Zanim złamano „Enigmę” tak o tym pisze:
„Do rangi podwójnego symbolu urasta bolszewicki szyfr „Rewolucja”. Po pierwsze wspólnie złamali go w sierpniu 1920 r. porucznik Kowalewski i profesor Mazurkiewicz. Po drugie zaś – złamanie „Rewolucji” (i dziesiątków innych szyfrów rosyjskich) było nie tylko osobistym sukcesem dwóch polskich kryptoanalityków – oficera i naukowca, ale przyczyniło się do zwycięstwa całego Wojska Polskiego i Rzeczypospolitej w wojnie o jej byt i miejsce w Europie. Było sukcesem na miarę późniejszego złamania niemieckiego szyfru maszynowego i rekonstrukcji „Enigmy”, ale sukcesem tym większym, że został wykorzystany w Polsce i przez Polskę.”
Dzięki złamaniu szyfru Enigmy armia polska w roku 1939 była przygotowana do prowadzenia wojny z użyciem strategii „przewagi informacyjnej”, ale niestety nie starczyło czasu na jej zastosowanie.
Opinogóra –
plonem lat 1843-1845, przemieszkującego wówczas na przemian w Opinogórze i Warszawie Zygmunta Krasińskiego były pierwsze trzy „Psalmy Przyszłości” (Wiary, Nadziei, Miłości). Poeta przedstawił w nich swoją wizję drogi do niepodległości. W październiku 1845 Psalmy wychodzą w Paryżu. Pod koniec tegoż roku Juliusz Słowacki ostro skrytykował Krasińskiego w kunsztownie napisanym utworze „Odpowiedź na Psalmy Przyszłości”(opublikowanym dopiero w 1848 roku, ale krążącym wcześniej w odpisach). W roku 1846 rabacja galicyjska niestety potwierdziła najgorsze przeczucia Krasińskiego, które dla Słowackiego były objawem nieuzasadnionej lękliwości. Napisany latem 1848 roku „Psalm Żalu” daje polemiczną odprawę Słowackiemu, a ostatni z cyklu Psalmów, chociaż chronologicznie wcześniejszy - bo z przełomu 1846 i 1847 roku - „Psalm Dobrej Woli” jest gorącym wyznaniem wiary w przyszłe wskrzeszenie Polski. Zarówno pełny cykl Psalmów, jak też Odpowiedź na Psalmy ukazują się w burzliwym roku 1848, stanowiąc wspaniały poetycki dwugłos o alternatywnych strategiach niepodległościowych.
W roku 2009 będziemy obchodzić dwie rocznice: 200 rocznicę urodzin Słowackiego i 150 rocznicę śmierci Krasińskiego. Warto więc, choćby skrótowo, zaprezentować rozbieżności w poglądach poetów, które doprowadziły do zerwania łączącej ich przyjaźni. Rozbieżności te są wiecznie aktualne, bo zawsze, w rzeczach małych czy wielkich, można kłaść na szalach dwa sposoby działania – ewolucyjny i rewolucyjny.
Psalm Wiary (fragmenty)
Więcej miłości i więcej braterstwa
W zamian za tkwiący w piersiach nóż morderstwa!
****
A kiedy Chrystus nad Taboru szczytem
Już się otacza wieczności przedświtem,
Czy ty nie widzisz, co ten znak ci wróży?
Nim los twój ziemski w pełni się dokona,
I ty, Ludzkości, będziesz przemieniona!
Zostawisz w dole u stóp ciemnych wzgórzy
Wszystko, co zwodzi, i wszystko, co boli;
Zostawisz w dole szataństwo niewoli,
Zostawisz w dole kłamstwa opętanie,
Zostawisz w dole tajemnic zawiłość,
A weźmiesz z sobą duchowe poznanie
I serca wieczną, nieskończoną miłość!
I z tymi dwoma świętymi potęgi,
Jak Chrystus, w światła wzbijesz się okręgi!
Psalm Nadziei (fragment)
Niech was darmo nie przestrasza,
Że dziś podłość górą wszędzie!
Z wiary waszej - wola wasza,
Z woli waszej - czyn wasz będzie!
Psalm Miłości (fragmenty)
Nie jest czynem - rzeź dziecinna!
Nie jest czynem -wyniszczenie!
Jedna prawda boska, czynna,
To przez miłość przemienienie!
Jeden tylko, jeden cud:
Z polską Szlachtą - polski Lud,
****
W poświęcenia świętej dumie
Poprowadzi Lud do bitwy,
Kto prowadzić Lud ten umie:
Szlachta Polski - Rusi - Litwy!
****
Nic nie spychać nigdy w dół,
Lecz do coraz wyższych kół
Iść przez drugich podnoszenie -
Tak Bóg czyni we wszechświecie!
Bo cel światów - szlachetnienie!
****
Hajdamackie rzućcie noże!
A gdy zagrzmi - o żniw porze,
Wtedy naprzód - w imię Boże!
Bierzcie szable - sierpy -kosy -
Dać żniwiarzom wszystkim grunt -
Rozpłomienić święty bunt -
Lecić będą, lecić kłosy,
Ziemię zbroczy gęsty wróg,
Twierdz i więzień prysną mury -
Duchem zatlon, ogrom zgorze
Jak suchego siana stóg!
A patrzący wiecznie z góry
Nie odwróci twarzy Bóg! –
Słowacki w Odpowiedzi na Psalmy Przyszłości (fragmenty):
Podług ciebie, mój szlachcicu,
Cnotą naszą znieść niewolę?
Ty przemieniasz ziemską dolę,
W żywot ducha na księżycu.
W pieśniach wołasz: "Czynu! Czynu!
Czynu!" Czynu naród czeka:
A ty -drżysz przed piersią gminu,
Drżysz, gdy błyśnie Bóg z człowieka.
Drżysz, gdy kos cię ukraińskich
Długi, smętny, brzęk zaleci,
Drżysz, gdy w marzeń mgle zaświeci
Groźna, stara twarz Kilińskich.
****
"Słaby", mówisz, "rzeź wybiera" -
A czy wiesz, co On wybierze?...
Może ludów zatracenie -
Może nam przyniesie w dłoni
Komet wichry i płomienie,
W których drży król - matka roni -
Działa, wozy, hufce, konie
Ogień pali - ziemia chłonie...
A nikt z ruin nie korzysta,
Jeno wszczynający ruch,
Wieczny Rewolucjonista,
Pod męką ciał - leżący Duch.
Odpowiedź Krasińskiego w Psalmie Żalu (fragmenty):
Więc strach, mówisz, mówił ze mnie,
Gdym przeczuwał, że się w Ciemnie
Zasuwamy, a nie w Zorzę -
I że Lud się zhańbi może!
Prawdę mówisz - pewnym męstwem
Ja się nigdy nie pochlubię -
Ja przed bliźnich drżę męczeństwem -
W otchłań spychać - ja nie lubię -
Gdzie brud ujrzę - wnet mi serce
Jakaś bojaźń chwyta Boża -
Braćmi nie są mi morderce -
Szablę kocham - wstyd mi noża!
****
Stój, o wieszczu, w takiej wierze -
Ni mów, że ty nie wiesz jeszcze
To, co Duch wybierze! -
Tak nie mówią Boży wieszcze!
****
Fragment Psalmu Żalu skierowany do Słowackiego oraz towiańczyków:
Powtarzacie: "Chryste! Chryste!",
A nie macie w sercu Jego -
Jakżeż Ducha wam świętego
Przejąć dobro wiekuiste?
Z was się każden nad odłogiem
Własnej próżni wspina Bogiem
Na paluszkach wzdętej pychy! -
I tak wy zwierzęciejecie. -
Bo kto sam się bóstwi w świecie,
Ten na odwrót swego szału
Odczłowiecza się pomału -
Aż się stanie taki lichy,
Że, padając - dojdzie chyba
Do roślinnej istni grzyba! -
Lub też dziki - sępny -chory -
Miasto widzeń - widzieć zmory,
Miasto natchnień -czuć wściekliznę
Będzie - zmąci wiary, dzieje,
Człowieczeństwo i ojczyznę,
Zwątp rozpaczy i nadzieję!
Wtedy śród błędów swych pędu
Wezwie drugich do obłędu -
Za każdym się krokiem
Przenazwie prorokiem -
Zbawicielem -Bożym Bratem:
I dusz wielu będzie katem!
Aż, nie wątpiąc, że się zbożył,
Że, jak Boga stwórcą znał,
Tak się stwórcą sam tu stworzył,
Coraz pełńszy własnych chwał,
Pocznie wierzyć jadowicie,
Że mu sługą - ludzkie życie:
Stanie się i katem ciał!
Psalm Dobrej Woli (fragment)
Wszystko nam dałeś, co dać mogłeś, Panie:
Żywot najczystszy - a więc godzien krzyża -
I krzyż - lecz taki, co do gwiazd Twych zbliża -
Najwyższe dałeś w czasie powołanie!
Tchem dzieje świata Tyś przegiął jak kłosy,
Do pełniejszego dla nas wszędzie żniwa -
Ziemiś nam ujął - a spuścił niebiosy
I serce Twoje nas zewsząd przykrywa!
Lecz wolną wolę musiałeś zostawić –
Ty bez nas samych nie możesz nas zbawić!
Boś tak ugodnił wysoko człowieka
I naród każden – że Twój zamysł czeka
Zawiewszeń w górze, aż własnym odbiorem
Człowiek lub naród jego pójdzie torem!
Z wolnością tylko Twój Duch się wciąż swata –
Nikt niewolnikiem w bezmiarach wszechświata!
Teraz gdy rozgrzmiał się już sąd Twój w niebie
Ponad lat zbiegłych dwoma tysiącami,
Daj nam, o Panie, świętymi czynami
Śród sądu tego samych wskrzesić siebie!
Program podniesienia poziomu ludu i wspólnego działania: „z polską szlachtą - polski lud”, stanowiły istotę strategii „solidaryzmu”. W powstaniu styczniowym strategii solidaryzmu nie udało się wprowadzić. Kilkadziesiąt lat później w „Weselu” Stanisław Wyspiański trochę kpiąco, ale zarazem z wielkim wyczuciem, przedstawił chłopomaństwo wyrosłe ze strategii solidaryzmu, tak dobitnie wyartykułowanej przez Krasińskiego.
Pułtusk –
w czerwcu 1812 roku w Pułtusku koncentruje się V korpus Wielkiej Armii. Korpus ponad 30 tysięczny, całkowicie polski, pod dowództwem księcia Józefa Poniatowskiego. Dwakroć więcej Polaków porozrzucanych jest po innych korpusach Wielkiej Armii – są niezbędni, jako najlepiej znający teren i miejscowe języki. Strategię niepodległościową „owego roku” najkrócej przedstawił Mickiewicz w „Panu Tadeuszu”:
Wszyscy pewni zwycięstwa, wołają ze łzami:
„Bóg jest z Napoleonem, Napoleon z nami!”
Oczywiście jest to wielkie uproszczenie, ale uproszczenie celne. Strategię przyjętą w owym roku można nazwać strategią „maksymalnego współudziału” (współudziału w wysiłku wojennym, który potem miał się przerodzić we współudział w owocach zwycięstwa). W najbliższych latach pojawi się wiele książek, filmów (np. już niedługo nowa wersja „Wojny i pokoju”), które mogą być zaczynem dyskusji o zasadności tej strategii.
W II wojnie światowej, wobec istnienia jednego, wspólnego wroga, oczywistą było przyjęcie przez Polaków strategii „maksymalnego współudziału”. Natomiast w czasie I wojny światowej nie było jednej strategii – dla większej części społeczeństwa, szczególnie pod koniec wojny, sensowniejszą strategią wydawał się pasywizm.
WYCIECZKI PO CZWOROKĄCIE
Rowerowe:
Jabłonna – Okunin – Modlin – Jabłonna
Borkowo (Cieksyn) – Modlin – Pomiechowo – Goławice – Borkowo (Cieksyn)
Borkowo (Cieksyn) – Nowe Miasto – Łopacin – Sochocin - Borkowo (Ciesyn)
Opinogóra – Pałuki - Gołotczyzna – Łopacin – Sarnowa Góra - Ciechanów – Opinogóra
Opinogóra – Pałuki – Gołymin – Krasne – Opinogóra
Pułtusk – Maków Mazowiecki – Gołymin – Pułtusk
Pułtusk – Winnica – Serock – Pułtusk
Jabłonna –Serock - Dębe –Jabłonna
Łącząc, w miejscowościach wyróżnionych kursywą, odpowiednie połówki tras: 1-2, 3-4, 5-6, 7-8 otrzymamy cztery wycieczki „od wierzchołka do wierzchołka”:
I. Jabłonna – Okunin – Modlin – Pomiechowo – Goławice – Borkowo (Cieksyn)
II. Borkowo (Cieksyn) – Nowe Miasto – Łopacin – Sarnowa Góra - Ciechanów – Opinogóra
III. Opinogóra – Pałuki – Gołymin – Pułtusk
IV. Pułtusk – Winnica - Serock – Dębe - Jabłonna
Oczywiście czworokąt można objechać również autokarem, poznając kolejne miejscowości:
Jabłonna – Okunin – Modlin – Pomiechowo – Goławice – Borkowo – Nowe Miasto – Łopacin – Sarnowa Góra - Ciechanów – Opinogóra – Pałuki – Gołymin – Pułtusk – Serock – Jabłonna
Ponieważ powyższa trasa jest okólna, więc można ją rozpoczynać w dowolnym miejscu – takim wyróżnionym miejscem będzie w przyszłości z pewnością Modlin, gdzie już w najbliższych latach zaczną przylatywać tanimi liniami zagraniczni turyści. Dla nich bardziej interesujące będzie podążanie „trasą Napoleona” (nasz czworokąt jest w nią wpisany).
Dowodząc w grudniu 1806 roku wojskami wykonującymi „manewr na Pułtusk”, Napoleon Bonaparte przebywał w następujących miejscowościach:
o czwartej nad ranem, 23 grudnia opuścił Zamek Królewski w Warszawie i przybył do sztabu Davouta w Jabłonnej. Wieczorem dowodził z Okunina bitwą pod Czarnowem i pozostał na nocleg w Okuninie. Wieczorem 24 grudnia przybył do Nasielska (9 kilometrów od Borkowa) i tam nocował w chłopskiej chacie. Następny postój i nocleg miał miejsce w Łopacinie (25 grudnia). W dniu 26 grudnia Napoleon osiąga lewe skrzydło swych wojsk w Ciechanowie, a nocuje w Pałukach (5 kilometrów od Opinogóry). W tym właśnie dniu (26 grudnia) Davout pod Gołyminem, a Lannes pod Pułtuskiem zwyciężają dwa ugrupowania wojsk rosyjskich. Nazajutrz (27 grudnia) Napoleon ogląda pole bitwy pod Gołyminem i tam zostaje na nocleg, a następnie udaje się do Pułtuska, gdzie pozostaje do dnia 1 stycznia, aby właśnie w tym dniu przez Jabłonną powrócić wieczorem do Warszawy.
niedziela, 19 czerwca 2011
wtorek, 14 czerwca 2011
Horyzont 2045
Są szanse na pobicie rekordu naszych przodków - 99 lat bez wielkich wojen (od roku 1815 do 1914). Przy każdym biciu rekordu trzeba jednak solidnie się napracować. Będąc w zarządzie Stowarzyszenia Spadkobierców Polskich Kombatantów II Wojny Światowej osobą odpowiedzialną za edukację, widzę konieczność uruchomienia programu Horyzont 2045 - Sto lat bez Wielkiej Wojny (tytuł roboczy). W jakiej sytuacji znajdujemy się bowiem dzisiaj?
W Gazecie Wyborczej z dnia 13 czerwca ukazał się artykuł “Świetny festiwal w Gdyni. Ale fatalny werdykt” pana Sobolewskiego - artykuł nieświetny, wręcz obrzydliwy. Zamieściłem (jako pp-p21) do niego komentarz - poniżej przytaczam wszystkie (na dzień 14 czerwca) komentarze:
W Gazecie Wyborczej z dnia 13 czerwca ukazał się artykuł “Świetny festiwal w Gdyni. Ale fatalny werdykt” pana Sobolewskiego - artykuł nieświetny, wręcz obrzydliwy. Zamieściłem (jako pp-p21) do niego komentarz - poniżej przytaczam wszystkie (na dzień 14 czerwca) komentarze:
saint_just 13.06.11, 05:06 Odpowiedz
Myślę, że najbliższe lata (na rok 2014 przypadają aż dwie tragiczne rocznice: 100-lecie wybuchu I Wojny Światowej i 75-lecie wybuchu II Wojny Światowej) powinny przynieść otrzeźwienie zwolennikom “polityki realnej”, bo inaczej, z rekordu nici.
W sprawie oceny polskich filmów do inż. Mamonia proszę. Wciąż aktualne. Sam polskie filmy omijam starannie i sobie chwal
iwano19 13.06.11, 07:04 Odpowiedz
Bądźmy poważni:festiwale w Polsce nie organizuje się dla promocji nowego,młodego kina,tylko aby nagradzać stare i już uznane.Trochę szkoda bo jeśli my sami nie będziemy dbać o młodych twórców to kto?
serwolatka5 13.06.11, 08:51 Odpowiedz
Garbatym nosom nigdy film Skolimowskiego nie będzie się podobał z wiadomych powodów.
mpruchni 13.06.11, 10:02 Odpowiedz
Hmmm... Ale z tego tekstu wyskakuje pytanie o to dla kogo polscy filmowcy powinni robić filmy. Może rzeczywiście dla samych siebie - nie wiem, ale to chyba nie takie oczywiste.
Artykuł jest napastliwy wobec jury (że głupkowate, więc nic nie rozumie), Skolimowskiego (że goni za tanim efektem i żąda poklasku) i samego filmu (że efekciarski właśnie i płytki)). Napastliwość sama z siebie jest nie ok, a tu do tego chyba trochę niesłusznie, skoro film dostał w tym roku nagrodę Polskiej Akademii Filmowej (m.in najlepszy film i reżyseria), której członkowie na pewno świetnie władają polskim, a także nagrodę specjalną jury w Wenecji? Zaznaczam, że żądnego z tych filmów jeszcze nie widziałem.
pp-p21 13.06.11, 20:14 Odpowiedz
Pan Sobolewski pisze o człowieku ściganym jak niebezpieczny, wściekły wilk: "jako widz nie odczuwam z nim żadnej więzi" i dalej w podobnym stylu. Jednym słowem: Arabowie? Ani ich znam, ani ich lubię. O refleksjach, które budzi ten film piszę na swoim blogu w poście Essential feeling z dnia 12 czerwca: "Śledząc dzisiejsze wypowiedzi po bezapelacyjnym zwycięstwie Essential Killing na gdyńskim festiwalu, odnoszę wrażenie, że niektórym krytykom filmowym, forumowiczom i innym komentatorom brakuje czegoś, co określiłbym jako Essential Feeling - poczucie braterstwa. Nie zobaczyć w arabskim uciekinierze siebie samego, to zupełna ślepota na jeden z kolorów we flagach wielu krajów europejskich opierających swoje konstytucje na fundamencie: Wolność-Równość-Braterstwo. Film Skolimowskiego obejrzałem zaraz po jego polskiej premierze i polecałem go wszystkim znajomym. Dużo w nim scen wojennych, ale jest to najlepszy film pacyfistyczny od pojawienia się w kinach, opartego na książce Conrada "Czasu apokalipsy" Coppoli."
Powodem Nocy Kryształowej - pierwszego w historii XX wieku pogromu zainicjowanego przez Państwo - był akt terroru w paryskiej ambasadzie Niemiec. Wtedy też wielu ludzi widząc niemieckie bestialstwo mówiło: Żydzi? Ani ich znam, ani ich lubię.
indris 13.06.11, 20:26 Odpowiedz
Dla lobby probuszowskiego ten werdykt istotnie może być nieprzyjemny.
--
Amicus Plato sed magis amica veritas
(Arystoteles)
Myślę, że najbliższe lata (na rok 2014 przypadają aż dwie tragiczne rocznice: 100-lecie wybuchu I Wojny Światowej i 75-lecie wybuchu II Wojny Światowej) powinny przynieść otrzeźwienie zwolennikom “polityki realnej”, bo inaczej, z rekordu nici.
poniedziałek, 13 czerwca 2011
Jak walczyć bez karabinu?
Jak walczyć bez karabinu?
I ŁAMACZE KODÓW
O dzisiejszych łamaczach kodów dowiemy się najwcześniej za pięćdziesiąt lat. Podobnie było z Enigmą, przy której łamaniu w czasie II wojny zaangażowane były tysiące osób, a dopiero w 1973 dobiegający swoich lat były szef wywiadu francuskiego, generał Gustave Bertrand ujawnił światu prawdę o jej łamaczach. Trochę z innych przyczyn - braku dostępu do archiwów rosyjskich - do roku 2000 nie znaliśmy prawdy o łamaniu szyfrów rosyjskich w latach 1919-20 przez Jana Kowalewskiego i jego współpracowników.
1. Amerykańska NSA (National Security Agency - Narodowa Agencja Bezpieczeństwa), powstała w 1952 roku, jest obecnie największym pracodawcą dla matematyków w USA (8 tys. zatrudnionych). Nie są znane ich nazwiska, ani tematy prac, które wykonują. Ale taka agencja musi mieć sposoby na werbunek swoich pracowników. Utworzono więc stronę dla dzieci (!), uczniów i studentów (adres internetowy http://www.nsa.gov/kids/ ; tytuł strony: America’s cryptokids - future codebreakers and codemakers), gdzie można dowiedzieć się o dawnych sukcesach kryptologii i dzisiejszych ścieżkach kariery w tej tajemniczej i trudnej dziedzinie.
2. Polscy uczniowie są w tej dobrej sytuacji, że pierwszą szkołą kryptografii mogą być dla nich osiągnięcia polskich łamaczy kodów - co oczywiście zwiększa motywację do poznawania dawnych technik szyfrowania. Odznaczając po wojnie polsko-rosyjskiej Jana Kowalewskiego generał Sikorski znacząco zrobił do niego “oko” i dość cicho powiedział: “To, za wygraną wojnę.”. Rzeczywiście, łamanie kolejnych szyfrów radzieckich (zmieniano je co tydzień) dawało taką przewagę informacyjną wojskom polskim, że wygrywały bitwy nawet przy niekorzystnej proporcji sił (w bitwie nad Wkrą 1:2,5).
3. Swój pierwszy sukces w łamaniu rosyjskiego szyfru Kowalewski odniósł zupełnie przypadkiem - nudząc się na zastępstwie w pomieszczeniu wywiadowczym. Takie “przypadki”, oczywiście mogą się przydarzyć tylko człowiekowi niezwykle inteligentnemu, ale w tamtych czasach nie musiał być to człowiek latami szkolony w sztuce kryptologii. Postęp w kodowaniu kombinacyjnym, wykorzystującym wielobębnowe maszyny elektryczne, wymusił pojawienie się nowych ludzi w wojsku - żołnierzy bez karabinów, bardziej naukowców niż wywiadowców. Wojsko polskie po sukcesach łamaczy kodów z wojny polsko-rosyjskiej nie zmarnowało entuzjazmu uczestników walki na szyfry. W oparciu o ich wiedzę zrobiono pierwszy na świecie krok w kierunku kryptologii matematycznej: zorganizowano w 1929 roku kurs kryptologii dla matematyków z Uniwersytetu Poznańskiego. Dodatkowym atutem w przyszłej pracy na kierunku niemieckim tych młodych absolwentów matematyki, była doskonała znajomość języka niemieckiego - wszak w szkołach, do których uczęszczali, język niemiecki był językiem nauczania aż do roku 1919. Młodzi matematycy spełnili pokładane w nich nadzieje - już w grudniu 1932 roku Marian Rejewski łamie po raz pierwszy na świecie szyfr Enigmy posługując się wyrafinowanymi narzędziami matematyki (teoria grup permutacji). Można powiedzieć, że pierwszym wyprzedzającym ruchem wojennym Polaków było przekazanie w dniach 25 i 26 lipca 1939 roku sojusznikom angielskim i francuskim urządzeń technicznych „Antyenigmy” (produkowanych w utajnionej polskiej fabryce Ava) i całej wiedzy o sposobach łamania kodów Enigmy. Sposobach dostatecznie szybkich, aby nadążyć za stałą wymianą szyfrów, która miała zapewnić praktyczną niezawodność tego sposobu szyfrowania.
II AUTORZY SCENARIUSZY
1. Generał Władysław Sikorski był wojskowym przyszłości sięgającej w XXI wiek, gdy w roku 1934 pisał „Przyszłą wojnę”. Oczywiście nie idzie tu o aktualność zawartych w niej myśli. Chodzi o nam współczesny sposób widzenie świata i pojawiających się na nim zagrożeń. Książkę tą można określić jako dzieło politologiczne najwyższej próby, przedstawiające spodziewane wydarzenia najbliższej (ówczesnemu momentowi historycznemu) dekady. W rozdziale czwartym, zatytułowanym: „Powszechny charakter przyszłej wojny (prawdopodobieństwo wojny światowej)” przedstawia jakże trafną - potwierdzoną potem przez historię - prognozę:
„Jeżeli bowiem program, ogłoszony przez kanclerza Hitlera, w jego dziele „Mein Kampf”, nie jest programem wyborczym, i jeżeli Trzecia Rzesza przygotowuje się istotnie do „zdruzgotania i zniszczenia Francji”, a następnie do „rozszerzenia Trzeciego Imperium na Wschód” […], jeżeli pierwszym etapem tego planu ma być przeprowadzenie „Anschlussu”, po którym miałoby nastąpić utworzenie „Zwischeneuropy” i odebranie niemieckich kolonii, a następnie nawrót do starogermańskich tradycji i odbudowa Pierwszego Imperium – to zamiary te wystarczyłyby same przez się całkowicie, ażeby nie tylko utrzymać Europę w stanie stałego oblężenia, ale i doprowadzić z czasem nieuchronnie do nowej wojny powszechnej, podobnie, jak to miało miejsce w 1914 roku.”
2. Urodzona w 1970 roku w Kanadzie Naomi Klein, mieszkająca obecnie w Toronto, jest dzisiaj najbardziej znaną autorką scenariuszy możliwych konfliktów. Napisana przez nią w 2007 roku „Doktryna szoku” została przetłumaczona na 27 języków i wydana w milionach egzemplarzy. Powstał również film na jej podstawie.
Scenariuszowym zagrożeniem opisanym przez Klein jest zbiór poglądów “szkoły chicagowskiej” Miltona Friedmana i jego uczniów. Szkoła ta pod hasłami „wolnego rynku” propaguje światową supremację kasty bankowo-menedżerskiej, realizowanej w razie potrzeby metodą „szoku” militarnego, powiązanego z narzuceniem “jedynie słusznego” systemu gospodarczego. Szczególnie trafny jest przedstawiony przez nią opis wojny w Iraku.
III ARCHITEKCI POROZUMIEŃ
1. Za wynegocjowanie porozumienia amerykańsko-wietnamskiego, umożliwiającego „honorowe” zakończenie wojny w Wietnamie, Henry Kissinger i Le Duc Tho otrzymali w roku 1972 pokojową nagrodę Nobla. Przez wiele lat Kissinger (urodzony w 1923 roku w Niemczech) był dla dwóch kolejnych prezydentów USA doradcą do spraw bezpieczeństwa narodowego. Pracowicie nawiązywał oficjalne i mniej oficjalne kontakty z wpływowymi ludźmi z różnych krajów i dzięki temu, stał się architektem wielu międzynarodowych porozumień.
2. Wspominany już Jan Kowalewski był z wykształcenia inżynierem chemikiem zmobilizowanym w czasie I wojny światowej, a potem dobrowolnie uczestniczącym w wojnie polsko-rosyjskiej w latach 1919-1920. Po jej zakończeniu pozostał w wojsku pełniąc bardzo odpowiedzialne funkcje: w latach 1928-1933 był attache wojskowym RP w Moskwie, a potem attache wojskowym w Bukareszcie (w latach 1933-37). We wrześniu 1939 ewakuowano go do Rumunii. Po upadku Francji znalazł się w Portugalii. Nawiązał bardzo liczne kontakty z podobnymi do niego “ludźmi półcienia” - np. z posłem rumuńskim Joanem Pangalem, który też pojawił się w Lizbonie po roku 1940. Rumuński dyplomata przekonał Kowalewskiego do pozostania w Lizbonie. Ludzie półcienia są wręcz bezcenni w razie wybuchu wojny - bez ich doświadczenia i powiązań nie można nawet planować sensownych gier dyplomatycznych. Taką naprawdę “wielką grą” prowadzoną przez Kowalewskiego w czasie II wojny światowej była operacja o kryptonimie “Trójnóg”. Były to kierowane do sfer dyplomatycznych Włoch, Węgier i Rumunii, stale ponawiane oferty przejścia na stronę aliantów.
Zimą 1940/1941 Kowalewski przedstawił satelitom Niemiec (poza wymienionymi państwami, były to jeszcze Finlandia i Bułgaria) ofertę “dobrych usług”. W 1942 pierwsze klęski Niemców były dogodnym momentem do prowadzenia rozmów sondażowych. Na początku 1943 roku władze polskie w Londynie dały Kowalewskiemu pisemną decyzję do prowadzenie rozmów w ramach operacji “Trójnóg” - miał się skoncentrować na Włochach, Węgrach i Rumunii. Po śmierci generała Sikorskiego polskie kontakty straciły na znaczeniu - sprzeciwiał się im Stalin. Kowalewski opuścił Lizbonę w kwietniu 1944 roku. Pozostał na emigracji, aż do swojej śmierci (1965 r.).
Trzy tematy zarysowane w powyższym tekście rozwijam w postach zgrupowanych pod trzema etykietami: Łamacze kodów, Autorzy scenariuszy, Konstruktorzy porozumień.
I ŁAMACZE KODÓW
O dzisiejszych łamaczach kodów dowiemy się najwcześniej za pięćdziesiąt lat. Podobnie było z Enigmą, przy której łamaniu w czasie II wojny zaangażowane były tysiące osób, a dopiero w 1973 dobiegający swoich lat były szef wywiadu francuskiego, generał Gustave Bertrand ujawnił światu prawdę o jej łamaczach. Trochę z innych przyczyn - braku dostępu do archiwów rosyjskich - do roku 2000 nie znaliśmy prawdy o łamaniu szyfrów rosyjskich w latach 1919-20 przez Jana Kowalewskiego i jego współpracowników.
1. Amerykańska NSA (National Security Agency - Narodowa Agencja Bezpieczeństwa), powstała w 1952 roku, jest obecnie największym pracodawcą dla matematyków w USA (8 tys. zatrudnionych). Nie są znane ich nazwiska, ani tematy prac, które wykonują. Ale taka agencja musi mieć sposoby na werbunek swoich pracowników. Utworzono więc stronę dla dzieci (!), uczniów i studentów (adres internetowy http://www.nsa.gov/kids/ ; tytuł strony: America’s cryptokids - future codebreakers and codemakers), gdzie można dowiedzieć się o dawnych sukcesach kryptologii i dzisiejszych ścieżkach kariery w tej tajemniczej i trudnej dziedzinie.
2. Polscy uczniowie są w tej dobrej sytuacji, że pierwszą szkołą kryptografii mogą być dla nich osiągnięcia polskich łamaczy kodów - co oczywiście zwiększa motywację do poznawania dawnych technik szyfrowania. Odznaczając po wojnie polsko-rosyjskiej Jana Kowalewskiego generał Sikorski znacząco zrobił do niego “oko” i dość cicho powiedział: “To, za wygraną wojnę.”. Rzeczywiście, łamanie kolejnych szyfrów radzieckich (zmieniano je co tydzień) dawało taką przewagę informacyjną wojskom polskim, że wygrywały bitwy nawet przy niekorzystnej proporcji sił (w bitwie nad Wkrą 1:2,5).
3. Swój pierwszy sukces w łamaniu rosyjskiego szyfru Kowalewski odniósł zupełnie przypadkiem - nudząc się na zastępstwie w pomieszczeniu wywiadowczym. Takie “przypadki”, oczywiście mogą się przydarzyć tylko człowiekowi niezwykle inteligentnemu, ale w tamtych czasach nie musiał być to człowiek latami szkolony w sztuce kryptologii. Postęp w kodowaniu kombinacyjnym, wykorzystującym wielobębnowe maszyny elektryczne, wymusił pojawienie się nowych ludzi w wojsku - żołnierzy bez karabinów, bardziej naukowców niż wywiadowców. Wojsko polskie po sukcesach łamaczy kodów z wojny polsko-rosyjskiej nie zmarnowało entuzjazmu uczestników walki na szyfry. W oparciu o ich wiedzę zrobiono pierwszy na świecie krok w kierunku kryptologii matematycznej: zorganizowano w 1929 roku kurs kryptologii dla matematyków z Uniwersytetu Poznańskiego. Dodatkowym atutem w przyszłej pracy na kierunku niemieckim tych młodych absolwentów matematyki, była doskonała znajomość języka niemieckiego - wszak w szkołach, do których uczęszczali, język niemiecki był językiem nauczania aż do roku 1919. Młodzi matematycy spełnili pokładane w nich nadzieje - już w grudniu 1932 roku Marian Rejewski łamie po raz pierwszy na świecie szyfr Enigmy posługując się wyrafinowanymi narzędziami matematyki (teoria grup permutacji). Można powiedzieć, że pierwszym wyprzedzającym ruchem wojennym Polaków było przekazanie w dniach 25 i 26 lipca 1939 roku sojusznikom angielskim i francuskim urządzeń technicznych „Antyenigmy” (produkowanych w utajnionej polskiej fabryce Ava) i całej wiedzy o sposobach łamania kodów Enigmy. Sposobach dostatecznie szybkich, aby nadążyć za stałą wymianą szyfrów, która miała zapewnić praktyczną niezawodność tego sposobu szyfrowania.
II AUTORZY SCENARIUSZY
1. Generał Władysław Sikorski był wojskowym przyszłości sięgającej w XXI wiek, gdy w roku 1934 pisał „Przyszłą wojnę”. Oczywiście nie idzie tu o aktualność zawartych w niej myśli. Chodzi o nam współczesny sposób widzenie świata i pojawiających się na nim zagrożeń. Książkę tą można określić jako dzieło politologiczne najwyższej próby, przedstawiające spodziewane wydarzenia najbliższej (ówczesnemu momentowi historycznemu) dekady. W rozdziale czwartym, zatytułowanym: „Powszechny charakter przyszłej wojny (prawdopodobieństwo wojny światowej)” przedstawia jakże trafną - potwierdzoną potem przez historię - prognozę:
„Jeżeli bowiem program, ogłoszony przez kanclerza Hitlera, w jego dziele „Mein Kampf”, nie jest programem wyborczym, i jeżeli Trzecia Rzesza przygotowuje się istotnie do „zdruzgotania i zniszczenia Francji”, a następnie do „rozszerzenia Trzeciego Imperium na Wschód” […], jeżeli pierwszym etapem tego planu ma być przeprowadzenie „Anschlussu”, po którym miałoby nastąpić utworzenie „Zwischeneuropy” i odebranie niemieckich kolonii, a następnie nawrót do starogermańskich tradycji i odbudowa Pierwszego Imperium – to zamiary te wystarczyłyby same przez się całkowicie, ażeby nie tylko utrzymać Europę w stanie stałego oblężenia, ale i doprowadzić z czasem nieuchronnie do nowej wojny powszechnej, podobnie, jak to miało miejsce w 1914 roku.”
2. Urodzona w 1970 roku w Kanadzie Naomi Klein, mieszkająca obecnie w Toronto, jest dzisiaj najbardziej znaną autorką scenariuszy możliwych konfliktów. Napisana przez nią w 2007 roku „Doktryna szoku” została przetłumaczona na 27 języków i wydana w milionach egzemplarzy. Powstał również film na jej podstawie.
Scenariuszowym zagrożeniem opisanym przez Klein jest zbiór poglądów “szkoły chicagowskiej” Miltona Friedmana i jego uczniów. Szkoła ta pod hasłami „wolnego rynku” propaguje światową supremację kasty bankowo-menedżerskiej, realizowanej w razie potrzeby metodą „szoku” militarnego, powiązanego z narzuceniem “jedynie słusznego” systemu gospodarczego. Szczególnie trafny jest przedstawiony przez nią opis wojny w Iraku.
III ARCHITEKCI POROZUMIEŃ
1. Za wynegocjowanie porozumienia amerykańsko-wietnamskiego, umożliwiającego „honorowe” zakończenie wojny w Wietnamie, Henry Kissinger i Le Duc Tho otrzymali w roku 1972 pokojową nagrodę Nobla. Przez wiele lat Kissinger (urodzony w 1923 roku w Niemczech) był dla dwóch kolejnych prezydentów USA doradcą do spraw bezpieczeństwa narodowego. Pracowicie nawiązywał oficjalne i mniej oficjalne kontakty z wpływowymi ludźmi z różnych krajów i dzięki temu, stał się architektem wielu międzynarodowych porozumień.
2. Wspominany już Jan Kowalewski był z wykształcenia inżynierem chemikiem zmobilizowanym w czasie I wojny światowej, a potem dobrowolnie uczestniczącym w wojnie polsko-rosyjskiej w latach 1919-1920. Po jej zakończeniu pozostał w wojsku pełniąc bardzo odpowiedzialne funkcje: w latach 1928-1933 był attache wojskowym RP w Moskwie, a potem attache wojskowym w Bukareszcie (w latach 1933-37). We wrześniu 1939 ewakuowano go do Rumunii. Po upadku Francji znalazł się w Portugalii. Nawiązał bardzo liczne kontakty z podobnymi do niego “ludźmi półcienia” - np. z posłem rumuńskim Joanem Pangalem, który też pojawił się w Lizbonie po roku 1940. Rumuński dyplomata przekonał Kowalewskiego do pozostania w Lizbonie. Ludzie półcienia są wręcz bezcenni w razie wybuchu wojny - bez ich doświadczenia i powiązań nie można nawet planować sensownych gier dyplomatycznych. Taką naprawdę “wielką grą” prowadzoną przez Kowalewskiego w czasie II wojny światowej była operacja o kryptonimie “Trójnóg”. Były to kierowane do sfer dyplomatycznych Włoch, Węgier i Rumunii, stale ponawiane oferty przejścia na stronę aliantów.
Zimą 1940/1941 Kowalewski przedstawił satelitom Niemiec (poza wymienionymi państwami, były to jeszcze Finlandia i Bułgaria) ofertę “dobrych usług”. W 1942 pierwsze klęski Niemców były dogodnym momentem do prowadzenia rozmów sondażowych. Na początku 1943 roku władze polskie w Londynie dały Kowalewskiemu pisemną decyzję do prowadzenie rozmów w ramach operacji “Trójnóg” - miał się skoncentrować na Włochach, Węgrach i Rumunii. Po śmierci generała Sikorskiego polskie kontakty straciły na znaczeniu - sprzeciwiał się im Stalin. Kowalewski opuścił Lizbonę w kwietniu 1944 roku. Pozostał na emigracji, aż do swojej śmierci (1965 r.).
Trzy tematy zarysowane w powyższym tekście rozwijam w postach zgrupowanych pod trzema etykietami: Łamacze kodów, Autorzy scenariuszy, Konstruktorzy porozumień.
niedziela, 12 czerwca 2011
Essential Feeling
Śledząc dzisiejsze wypowiedzi po bezapelacyjnym, poczwórnym zwycięstwie Essential Killing na gdyńskim festiwalu, odnoszę wrażenie, że niektórym krytykom filmowym, forumowiczom i innym komentatorom brakuje czegoś, co określiłbym jako Essential Feeling - poczucie braterstwa. Nie zobaczyć w arabskim uciekinierze siebie samego, to zupełna ślepota na jeden z kolorów we flagach wielu krajów europejskich opierających swoje konstytucje na fundamencie: Wolność-Równość-Braterstwo. Film Skolimowskiego obejrzałem zaraz po jego polskiej premierze i polecałem go wszystkim znajomym. Dużo w nim scen wojennych, ale jest to najlepszy film pacyfistyczny od opartego na książce Conrada "Czasu apokalipsy" Coppoli. Mój blog Wkramost (od pewnego mostu przez rzekę Wkrę) ma w podtytule hasło "Uniwersytet idzie na wojnę". Jest to tylko intelektualna prowokacja, bo każdy się zorientuje, że cała zawartość blogu jest całkowicie antywojenna. W tym "idzie na wojnę" wyrażone jest przekonanie, że pacyfizm jest walką. Rok temu, na edukacyjne zamówienie Polskiego Komitetu Antywojennego przygotowałem tekst, który wyjaśnia o jaką walkę chodzi:
Jak walczyć bez karabinu?
I ŁAMACZE KODÓW
O dzisiejszych łamaczach kodów dowiemy się najwcześniej za pięćdziesiąt lat. Podobnie było z Enigmą, przy której łamaniu w czasie II wojny zaangażowane były tysiące osób, a dopiero w 1973 dobiegający swoich lat były szef wywiadu francuskiego, generał Gustave Bertrand ujawnił światu prawdę o jej łamaczach. Trochę z innych przyczyn - braku dostępu do archiwów rosyjskich - do roku 2000 nie znaliśmy prawdy o łamaniu szyfrów rosyjskich w latach 1919-20 przez Jana Kowalewskiego i jego współpracowników.
1. Amerykańska NSA (National Security Agency - Narodowa Agencja Bezpieczeństwa), powstała w 1952 roku, jest obecnie największym pracodawcą dla matematyków w USA (8 tys. zatrudnionych). Nie są znane ich nazwiska, ani tematy prac, które wykonują. Ale taka agencja musi mieć sposoby na werbunek swoich pracowników. Utworzono więc stronę dla dzieci (!), uczniów i studentów (adres internetowy http://www.nsa.gov/kids/ ; tytuł strony: America’s cryptokids - future codebreakers and codemakers), gdzie można dowiedzieć się o dawnych sukcesach kryptologii i dzisiejszych ścieżkach kariery w tej tajemniczej i trudnej dziedzinie.
2. Polscy uczniowie są w tej dobrej sytuacji, że pierwszą szkołą kryptografii mogą być dla nich osiągnięcia polskich łamaczy kodów - co oczywiście zwiększa motywację do poznawania dawnych technik szyfrowania. Odznaczając po wojnie polsko-rosyjskiej Jana Kowalewskiego generał Sikorski znacząco zrobił do niego “oko” i dość cicho powiedział: “To, za wygraną wojnę.”. Rzeczywiście, łamanie kolejnych szyfrów radzieckich (zmieniano je co tydzień) dawało taką przewagę informacyjną wojskom polskim, że wygrywały bitwy nawet przy niekorzystnej proporcji sił (w bitwie nad Wkrą 1:2,5).
3. Swój pierwszy sukces w łamaniu rosyjskiego szyfru Kowalewski odniósł zupełnie przypadkiem - nudząc się na zastępstwie w pomieszczeniu wywiadowczym. Takie “przypadki”, oczywiście mogą się przydarzyć tylko człowiekowi niezwykle inteligentnemu, ale w tamtych czasach nie musiał być to człowiek latami szkolony w sztuce kryptologii. Postęp w kodowaniu kombinacyjnym, wykorzystującym wielobębnowe maszyny elektryczne, wymusił pojawienie się nowych ludzi w wojsku - żołnierzy bez karabinów, bardziej naukowców niż wywiadowców. Wojsko polskie po sukcesach łamaczy kodów z wojny polsko-rosyjskiej nie zmarnowało entuzjazmu uczestników walki na szyfry. W oparciu o ich wiedzę zrobiono pierwszy na świecie krok w kierunku kryptologii matematycznej: zorganizowano w 1929 roku kurs kryptologii dla matematyków z Uniwersytetu Poznańskiego. Dodatkowym atutem w przyszłej pracy na kierunku niemieckim tych młodych absolwentów matematyki, była doskonała znajomość języka niemieckiego - wszak w szkołach, do których uczęszczali, język niemiecki był językiem nauczania aż do roku 1919. Młodzi matematycy spełnili pokładane w nich nadzieje - już w grudniu 1932 roku Marian Rejewski łamie po raz pierwszy na świecie szyfr Enigmy posługując się wyrafinowanymi narzędziami matematyki (teoria grup permutacji). Można powiedzieć, że pierwszym wyprzedzającym ruchem wojennym Polaków było przekazanie w dniach 25 i 26 lipca 1939 roku sojusznikom angielskim i francuskim urządzeń technicznych „Antyenigmy” (produkowanych w utajnionej polskiej fabryce Ava) i całej wiedzy o sposobach łamania kodów Enigmy. Sposobach dostatecznie szybkich, aby nadążyć za stałą wymianą szyfrów, która miała zapewnić praktyczną niezawodność tego sposobu szyfrowania.
II AUTORZY SCENARIUSZY
1. Generał Władysław Sikorski był wojskowym przyszłości sięgającej w XXI wiek, gdy w roku 1934 pisał „Przyszłą wojnę”. Oczywiście nie idzie tu o aktualność zawartych w niej myśli. Chodzi o nam współczesny sposób widzenie świata i pojawiających się na nim zagrożeń. Książkę tą można określić jako dzieło politologiczne najwyższej próby, przedstawiające spodziewane wydarzenia najbliższej (ówczesnemu momentowi historycznemu) dekady. W rozdziale czwartym, zatytułowanym: „Powszechny charakter przyszłej wojny (prawdopodobieństwo wojny światowej)” przedstawia jakże trafną - potwierdzoną potem przez historię - prognozę:
„Jeżeli bowiem program, ogłoszony przez kanclerza Hitlera, w jego dziele „Mein Kampf”, nie jest programem wyborczym, i jeżeli Trzecia Rzesza przygotowuje się istotnie do „zdruzgotania i zniszczenia Francji”, a następnie do „rozszerzenia Trzeciego Imperium na Wschód” […], jeżeli pierwszym etapem tego planu ma być przeprowadzenie „Anschlussu”, po którym miałoby nastąpić utworzenie „Zwischeneuropy” i odebranie niemieckich kolonii, a następnie nawrót do starogermańskich tradycji i odbudowa Pierwszego Imperium – to zamiary te wystarczyłyby same przez się całkowicie, ażeby nie tylko utrzymać Europę w stanie stałego oblężenia, ale i doprowadzić z czasem nieuchronnie do nowej wojny powszechnej, podobnie, jak to miało miejsce w 1914 roku.”
2. Urodzona w 1970 roku w Kanadzie Naomi Klein, mieszkająca obecnie w Toronto, jest dzisiaj najbardziej znaną autorką scenariuszy możliwych konfliktów. Napisana przez nią w 2007 roku „Doktryna szoku” została przetłumaczona na 27 języków i wydana w milionach egzemplarzy. Powstał również film na jej podstawie.
Scenariuszowym zagrożeniem opisanym przez Klein jest zbiór poglądów “szkoły chicagowskiej” Miltona Friedmana i jego uczniów. Szkoła ta pod hasłami „wolnego rynku” propaguje światową supremację kasty bankowo-menedżerskiej, realizowanej w razie potrzeby metodą „szoku” militarnego, powiązanego z narzuceniem “jedynie słusznego” systemu gospodarczego. Szczególnie trafny jest przedstawiony przez nią opis wojny w Iraku.
III ARCHITEKCI POROZUMIEŃ
1. Za wynegocjowanie porozumienia amerykańsko-wietnamskiego, umożliwiającego „honorowe” zakończenie wojny w Wietnamie, Henry Kissinger i Le Duc Tho otrzymali w roku 1972 pokojową nagrodę Nobla. Przez wiele lat Kissinger (urodzony w 1923 roku w Niemczech) był dla dwóch kolejnych prezydentów USA doradcą do spraw bezpieczeństwa narodowego. Pracowicie nawiązywał oficjalne i mniej oficjalne kontakty z wpływowymi ludźmi z różnych krajów i dzięki temu, stał się architektem wielu międzynarodowych porozumień.
2. Wspominany już Jan Kowalewski był z wykształcenia inżynierem chemikiem zmobilizowanym w czasie I wojny światowej, a potem dobrowolnie uczestniczącym w wojnie polsko-rosyjskiej w latach 1919-1920. Po jej zakończeniu pozostał w wojsku pełniąc bardzo odpowiedzialne funkcje: w latach 1928-1933 był attache wojskowym RP w Moskwie, a potem attache wojskowym w Bukareszcie (w latach 1933-37). We wrześniu 1939 ewakuowano go do Rumunii. Po upadku Francji znalazł się w Portugalii. Nawiązał bardzo liczne kontakty z podobnymi do niego “ludźmi półcienia” - np. z posłem rumuńskim Joanem Pangalem, który też pojawił się w Lizbonie po roku 1940. Rumuński dyplomata przekonał Kowalewskiego do pozostania w Lizbonie. Ludzie półcienia są wręcz bezcenni w razie wybuchu wojny - bez ich doświadczenia i powiązań nie można nawet planować sensownych gier dyplomatycznych. Taką naprawdę “wielką grą” prowadzoną przez Kowalewskiego w czasie II wojny światowej była operacja o kryptonimie “Trójnóg”. Były to kierowane do sfer dyplomatycznych Włoch, Węgier i Rumunii, stale ponawiane oferty przejścia na stronę aliantów.
Zimą 1940/1941 Kowalewski przedstawił satelitom Niemiec (poza wymienionymi państwami, były to jeszcze Finlandia i Bułgaria) ofertę “dobrych usług”. W 1942 pierwsze klęski Niemców były dogodnym momentem do prowadzenia rozmów sondażowych. Na początku 1943 roku władze polskie w Londynie dały Kowalewskiemu pisemną decyzję do prowadzenie rozmów w ramach operacji “Trójnóg” - miał się skoncentrować na Włochach, Węgrach i Rumunii. Po śmierci generała Sikorskiego polskie kontakty straciły na znaczeniu - sprzeciwiał się im Stalin. Kowalewski opuścił Lizbonę w kwietniu 1944 roku. Pozostał na emigracji, aż do swojej śmierci (1965 r.).
Trzy tematy zarysowane w powyższym tekście rozwijam w postach zgrupowanych pod trzema etykietami: Łamacze kodów, Autorzy scenariuszy, Konstruktorzy porozumień.
Jak walczyć bez karabinu?
I ŁAMACZE KODÓW
O dzisiejszych łamaczach kodów dowiemy się najwcześniej za pięćdziesiąt lat. Podobnie było z Enigmą, przy której łamaniu w czasie II wojny zaangażowane były tysiące osób, a dopiero w 1973 dobiegający swoich lat były szef wywiadu francuskiego, generał Gustave Bertrand ujawnił światu prawdę o jej łamaczach. Trochę z innych przyczyn - braku dostępu do archiwów rosyjskich - do roku 2000 nie znaliśmy prawdy o łamaniu szyfrów rosyjskich w latach 1919-20 przez Jana Kowalewskiego i jego współpracowników.
1. Amerykańska NSA (National Security Agency - Narodowa Agencja Bezpieczeństwa), powstała w 1952 roku, jest obecnie największym pracodawcą dla matematyków w USA (8 tys. zatrudnionych). Nie są znane ich nazwiska, ani tematy prac, które wykonują. Ale taka agencja musi mieć sposoby na werbunek swoich pracowników. Utworzono więc stronę dla dzieci (!), uczniów i studentów (adres internetowy http://www.nsa.gov/kids/ ; tytuł strony: America’s cryptokids - future codebreakers and codemakers), gdzie można dowiedzieć się o dawnych sukcesach kryptologii i dzisiejszych ścieżkach kariery w tej tajemniczej i trudnej dziedzinie.
2. Polscy uczniowie są w tej dobrej sytuacji, że pierwszą szkołą kryptografii mogą być dla nich osiągnięcia polskich łamaczy kodów - co oczywiście zwiększa motywację do poznawania dawnych technik szyfrowania. Odznaczając po wojnie polsko-rosyjskiej Jana Kowalewskiego generał Sikorski znacząco zrobił do niego “oko” i dość cicho powiedział: “To, za wygraną wojnę.”. Rzeczywiście, łamanie kolejnych szyfrów radzieckich (zmieniano je co tydzień) dawało taką przewagę informacyjną wojskom polskim, że wygrywały bitwy nawet przy niekorzystnej proporcji sił (w bitwie nad Wkrą 1:2,5).
3. Swój pierwszy sukces w łamaniu rosyjskiego szyfru Kowalewski odniósł zupełnie przypadkiem - nudząc się na zastępstwie w pomieszczeniu wywiadowczym. Takie “przypadki”, oczywiście mogą się przydarzyć tylko człowiekowi niezwykle inteligentnemu, ale w tamtych czasach nie musiał być to człowiek latami szkolony w sztuce kryptologii. Postęp w kodowaniu kombinacyjnym, wykorzystującym wielobębnowe maszyny elektryczne, wymusił pojawienie się nowych ludzi w wojsku - żołnierzy bez karabinów, bardziej naukowców niż wywiadowców. Wojsko polskie po sukcesach łamaczy kodów z wojny polsko-rosyjskiej nie zmarnowało entuzjazmu uczestników walki na szyfry. W oparciu o ich wiedzę zrobiono pierwszy na świecie krok w kierunku kryptologii matematycznej: zorganizowano w 1929 roku kurs kryptologii dla matematyków z Uniwersytetu Poznańskiego. Dodatkowym atutem w przyszłej pracy na kierunku niemieckim tych młodych absolwentów matematyki, była doskonała znajomość języka niemieckiego - wszak w szkołach, do których uczęszczali, język niemiecki był językiem nauczania aż do roku 1919. Młodzi matematycy spełnili pokładane w nich nadzieje - już w grudniu 1932 roku Marian Rejewski łamie po raz pierwszy na świecie szyfr Enigmy posługując się wyrafinowanymi narzędziami matematyki (teoria grup permutacji). Można powiedzieć, że pierwszym wyprzedzającym ruchem wojennym Polaków było przekazanie w dniach 25 i 26 lipca 1939 roku sojusznikom angielskim i francuskim urządzeń technicznych „Antyenigmy” (produkowanych w utajnionej polskiej fabryce Ava) i całej wiedzy o sposobach łamania kodów Enigmy. Sposobach dostatecznie szybkich, aby nadążyć za stałą wymianą szyfrów, która miała zapewnić praktyczną niezawodność tego sposobu szyfrowania.
II AUTORZY SCENARIUSZY
1. Generał Władysław Sikorski był wojskowym przyszłości sięgającej w XXI wiek, gdy w roku 1934 pisał „Przyszłą wojnę”. Oczywiście nie idzie tu o aktualność zawartych w niej myśli. Chodzi o nam współczesny sposób widzenie świata i pojawiających się na nim zagrożeń. Książkę tą można określić jako dzieło politologiczne najwyższej próby, przedstawiające spodziewane wydarzenia najbliższej (ówczesnemu momentowi historycznemu) dekady. W rozdziale czwartym, zatytułowanym: „Powszechny charakter przyszłej wojny (prawdopodobieństwo wojny światowej)” przedstawia jakże trafną - potwierdzoną potem przez historię - prognozę:
„Jeżeli bowiem program, ogłoszony przez kanclerza Hitlera, w jego dziele „Mein Kampf”, nie jest programem wyborczym, i jeżeli Trzecia Rzesza przygotowuje się istotnie do „zdruzgotania i zniszczenia Francji”, a następnie do „rozszerzenia Trzeciego Imperium na Wschód” […], jeżeli pierwszym etapem tego planu ma być przeprowadzenie „Anschlussu”, po którym miałoby nastąpić utworzenie „Zwischeneuropy” i odebranie niemieckich kolonii, a następnie nawrót do starogermańskich tradycji i odbudowa Pierwszego Imperium – to zamiary te wystarczyłyby same przez się całkowicie, ażeby nie tylko utrzymać Europę w stanie stałego oblężenia, ale i doprowadzić z czasem nieuchronnie do nowej wojny powszechnej, podobnie, jak to miało miejsce w 1914 roku.”
2. Urodzona w 1970 roku w Kanadzie Naomi Klein, mieszkająca obecnie w Toronto, jest dzisiaj najbardziej znaną autorką scenariuszy możliwych konfliktów. Napisana przez nią w 2007 roku „Doktryna szoku” została przetłumaczona na 27 języków i wydana w milionach egzemplarzy. Powstał również film na jej podstawie.
Scenariuszowym zagrożeniem opisanym przez Klein jest zbiór poglądów “szkoły chicagowskiej” Miltona Friedmana i jego uczniów. Szkoła ta pod hasłami „wolnego rynku” propaguje światową supremację kasty bankowo-menedżerskiej, realizowanej w razie potrzeby metodą „szoku” militarnego, powiązanego z narzuceniem “jedynie słusznego” systemu gospodarczego. Szczególnie trafny jest przedstawiony przez nią opis wojny w Iraku.
III ARCHITEKCI POROZUMIEŃ
1. Za wynegocjowanie porozumienia amerykańsko-wietnamskiego, umożliwiającego „honorowe” zakończenie wojny w Wietnamie, Henry Kissinger i Le Duc Tho otrzymali w roku 1972 pokojową nagrodę Nobla. Przez wiele lat Kissinger (urodzony w 1923 roku w Niemczech) był dla dwóch kolejnych prezydentów USA doradcą do spraw bezpieczeństwa narodowego. Pracowicie nawiązywał oficjalne i mniej oficjalne kontakty z wpływowymi ludźmi z różnych krajów i dzięki temu, stał się architektem wielu międzynarodowych porozumień.
2. Wspominany już Jan Kowalewski był z wykształcenia inżynierem chemikiem zmobilizowanym w czasie I wojny światowej, a potem dobrowolnie uczestniczącym w wojnie polsko-rosyjskiej w latach 1919-1920. Po jej zakończeniu pozostał w wojsku pełniąc bardzo odpowiedzialne funkcje: w latach 1928-1933 był attache wojskowym RP w Moskwie, a potem attache wojskowym w Bukareszcie (w latach 1933-37). We wrześniu 1939 ewakuowano go do Rumunii. Po upadku Francji znalazł się w Portugalii. Nawiązał bardzo liczne kontakty z podobnymi do niego “ludźmi półcienia” - np. z posłem rumuńskim Joanem Pangalem, który też pojawił się w Lizbonie po roku 1940. Rumuński dyplomata przekonał Kowalewskiego do pozostania w Lizbonie. Ludzie półcienia są wręcz bezcenni w razie wybuchu wojny - bez ich doświadczenia i powiązań nie można nawet planować sensownych gier dyplomatycznych. Taką naprawdę “wielką grą” prowadzoną przez Kowalewskiego w czasie II wojny światowej była operacja o kryptonimie “Trójnóg”. Były to kierowane do sfer dyplomatycznych Włoch, Węgier i Rumunii, stale ponawiane oferty przejścia na stronę aliantów.
Zimą 1940/1941 Kowalewski przedstawił satelitom Niemiec (poza wymienionymi państwami, były to jeszcze Finlandia i Bułgaria) ofertę “dobrych usług”. W 1942 pierwsze klęski Niemców były dogodnym momentem do prowadzenia rozmów sondażowych. Na początku 1943 roku władze polskie w Londynie dały Kowalewskiemu pisemną decyzję do prowadzenie rozmów w ramach operacji “Trójnóg” - miał się skoncentrować na Włochach, Węgrach i Rumunii. Po śmierci generała Sikorskiego polskie kontakty straciły na znaczeniu - sprzeciwiał się im Stalin. Kowalewski opuścił Lizbonę w kwietniu 1944 roku. Pozostał na emigracji, aż do swojej śmierci (1965 r.).
Trzy tematy zarysowane w powyższym tekście rozwijam w postach zgrupowanych pod trzema etykietami: Łamacze kodów, Autorzy scenariuszy, Konstruktorzy porozumień.
Etykiety:
Architekci porozumień,
Autorzy scenariuszy,
Łamacze kodów
niedziela, 5 czerwca 2011
Marie mazowieckie
Ile studentek biorących udział w zmaganiach wojennych 1920 roku miało na imię Maria? Jedna była na pewno - Maria Kotowska, której drogę życiową opisuję na tym blogu, aby przybliżyć myśli i uczucia ich wszystkich. Dla niej i wszystkich innych Marii mazowieckich wzorem w nauce i służbie frontowej była o ćwierć wieku starsza, najsłynniejsza polska Maria - „Córka mazowieckich równin czyli Maria Skłodowska-Curie z Mazowsza”. Cudzysłów pochodzi stąd, że ten wywód rodu jest zarazem tytułem książki Teresy Kaczorowskiej. Ta pisarka i pracownik naukowy Akademii Humanistycznej im. A. Gieysztora w Pułtusku opublikowała niedawno książkę o Marii Skłodowskiej, gdzie bardzo wyczerpująco (i zajmująco) przedstawia jej powiązania z Mazowszem. Marię, w domu nazywaną Marylką, a dzisiaj błogosławioną Alicją, i Marię - dla bliskich Manię - Skłodowską, łączyło nie tylko imię, ale również pewne miejsce na Mazowszu. Marylka do piętnastego roku życia mieszkała z rodziną w budynkach należących do Cukrowni Krasiniec, a młodziutka Maria Skłodowska przez trzy i pół roku, w innym czasie, zajmowała pokoik z widokiem na budynki tej cukrowni, w dworku Żórawskich, współwłaścicieli i zarządców słodkiego przedsiębiorstwa.
Niełatwe to były lata dla Mani. Zubożała po powstaniach rodzina mogła zapewnić pieniądze na opłacanie studiów jedynie młodemu Skłodowskiemu. Córki, Bronisława i Maria, też żądne wiedzy, musiały radzić sobie same i to przy dodatkowym utrudnieniu - w tamtych czasach dla kobiet studia były dostępne tylko za granicą. Gdy Mania natrafiła na ofertę państwa Żórawskich - dobrze płatna posada guwernantki w ich dworku w Szczukach - wiedziała, że może zacząć realizować wspólny z siostrą plan: ona przez najbliższe trzy lata będzie pomagać finansowo siostrze w studiach medycznych na Sorbonie, a w rewanżu siostra zaprosi ją na studia do Francji. Niemałe było guwernanckie wynagrodzenie, a i mocną walutą był rosyjski rubel, skoro ten plan udało się siostrom zrealizować.
W czasie swojego pobytu Maria wraz z najstarszą córką Żórawskich uczyły pisać i czytać po polsku miejscowe dzieci, czym zasłużyły sobie na wdzięczną pamięć. Dlatego pierwszy nobel Skłodowskiej, otrzymany wspólnie z jej mężem Piotrem Curie w roku 1903, nie przeszedł bez echa w Krasińcu, a drugi, już samodzielny z 1911 roku, był powodem do kilku uroczystości w Krasnem i okolicach (Krasne, to rodowa posiadłość Krasińskich - do cukrowni Krasiniec jest stamtąd 3 km). Dla dwunastoletniej, w 1911 roku Marylki, uczącej się już wówczas na pensji w Warszawie, było to wielkie przeżycie. Pięć lat później powzięła stanowczy zamiar studiowania medycyny na przywróconym w 1915 roku do działania Uniwersytecie Warszawskim i urzeczywistniła go bezpośrednio po maturze, zapisując się na wydział medyczny UW w roku 1918. Wraz z innymi studentkami medycyny służyła w oddziale sanitariuszek w czasie wojny 1920 roku.
Obie Marie mazowieckie korzystały z tej samej biblioteki funkcjonującej w cukrowni Krasiniec, a była to bardzo obszerna biblioteka - wszak w tamtych latach Krasińscy tworzyli ogromny księgozbiór w ich fundacji w Warszawie, a przy zakupach książek nie zapominali o bibliotece w Krasińcu. Obie z pewnością czytały znajdujące się tam dzieła poetyckie Krasińskiego. Marylka była zafascynowana jego poezją religijną.
W 1922 Marylka wstąpiła do Zakonu Zmartwychwstanek co spowodowało, że zmieniła wydział na matematyczno-przyrodniczy, już całkowicie zbieżny z kierunkiem studiów kiedyś odbytych przez Marię Skłodowską na Sorbonie. Po jego ukończeniu przekazywała swoją wiedzę o fizyce i chemii polskim dziewczętom, widząc w niejednej z nich zadatki na przyszłą badaczkę praw przyrody, a może następczynię Marii Skłodowskiej-Curie.
Niełatwe to były lata dla Mani. Zubożała po powstaniach rodzina mogła zapewnić pieniądze na opłacanie studiów jedynie młodemu Skłodowskiemu. Córki, Bronisława i Maria, też żądne wiedzy, musiały radzić sobie same i to przy dodatkowym utrudnieniu - w tamtych czasach dla kobiet studia były dostępne tylko za granicą. Gdy Mania natrafiła na ofertę państwa Żórawskich - dobrze płatna posada guwernantki w ich dworku w Szczukach - wiedziała, że może zacząć realizować wspólny z siostrą plan: ona przez najbliższe trzy lata będzie pomagać finansowo siostrze w studiach medycznych na Sorbonie, a w rewanżu siostra zaprosi ją na studia do Francji. Niemałe było guwernanckie wynagrodzenie, a i mocną walutą był rosyjski rubel, skoro ten plan udało się siostrom zrealizować.
W czasie swojego pobytu Maria wraz z najstarszą córką Żórawskich uczyły pisać i czytać po polsku miejscowe dzieci, czym zasłużyły sobie na wdzięczną pamięć. Dlatego pierwszy nobel Skłodowskiej, otrzymany wspólnie z jej mężem Piotrem Curie w roku 1903, nie przeszedł bez echa w Krasińcu, a drugi, już samodzielny z 1911 roku, był powodem do kilku uroczystości w Krasnem i okolicach (Krasne, to rodowa posiadłość Krasińskich - do cukrowni Krasiniec jest stamtąd 3 km). Dla dwunastoletniej, w 1911 roku Marylki, uczącej się już wówczas na pensji w Warszawie, było to wielkie przeżycie. Pięć lat później powzięła stanowczy zamiar studiowania medycyny na przywróconym w 1915 roku do działania Uniwersytecie Warszawskim i urzeczywistniła go bezpośrednio po maturze, zapisując się na wydział medyczny UW w roku 1918. Wraz z innymi studentkami medycyny służyła w oddziale sanitariuszek w czasie wojny 1920 roku.
Obie Marie mazowieckie korzystały z tej samej biblioteki funkcjonującej w cukrowni Krasiniec, a była to bardzo obszerna biblioteka - wszak w tamtych latach Krasińscy tworzyli ogromny księgozbiór w ich fundacji w Warszawie, a przy zakupach książek nie zapominali o bibliotece w Krasińcu. Obie z pewnością czytały znajdujące się tam dzieła poetyckie Krasińskiego. Marylka była zafascynowana jego poezją religijną.
W 1922 Marylka wstąpiła do Zakonu Zmartwychwstanek co spowodowało, że zmieniła wydział na matematyczno-przyrodniczy, już całkowicie zbieżny z kierunkiem studiów kiedyś odbytych przez Marię Skłodowską na Sorbonie. Po jego ukończeniu przekazywała swoją wiedzę o fizyce i chemii polskim dziewczętom, widząc w niejednej z nich zadatki na przyszłą badaczkę praw przyrody, a może następczynię Marii Skłodowskiej-Curie.
Etykiety:
eUniwersytet Trzech Miast,
Rodzina Piaśnicka,
Studentki1920
Subskrybuj:
Posty (Atom)