środa, 25 grudnia 2019

Miłość i mądrość Boga - słowami papieża Franciszka

Papież Franciszek podczas pasterki w Watykanie wezwał: „Nie czekajmy, aż bliźni stanie się święty aby czynić mu dobro, aż Kościół stanie się doskonały, żeby go miłować, aż inni będą nas poważali, byśmy im służyli”. – To my zacznijmy – apelował w homilii papież Franciszek.

W czasie mszy w bazylice Świętego Piotra w wigilijny wieczór papież mówił, że w noc narodzin Jezusa „miłość pokonała strach, pojawiła się nowa nadzieja, łagodne światło Boga pokonało ciemności ludzkiej arogancji”.
Jak powiedział, Boża miłość „przemienia życie, odnawia historię, wyzwala od zła, wlewa pokój i radość”.

Franciszek tłumaczył, że przyjście Boga na świat jest „całkowicie darmowe” podczas gdy na świecie wszystko wydaje się odpowiadać logice dawania po to, aby mieć.
Miłości Boga, wskazywał papież, „nie można negocjować”. – Nie uczyniliśmy nic, aby sobie na nią zasłużyć i nigdy nie będziemy w stanie jej wynagrodzić – zauważył.
Mówiąc o tym, że jest to miłość bezwarunkowa papież podkreślił, że „Boże Narodzenie przypomina nam, że Bóg stale kocha każdego człowieka, nawet najgorszego. Mnie, tobie, każdemu z nas dzisiaj mówi: Kocham cię i zawsze będę cię kochał, jesteś cenny w moich oczach”.

– Bóg cię kocha nie dlatego, że słusznie myślisz i dobrze postępujesz; po prostu cię kocha – wyjaśnił. Za błędne uznał częste myślenie: „Bóg jest dobry, jeśli my jesteśmy dobrzy i karze nas, jeśli jesteśmy źli”.
– Pomimo naszych grzechów nadal nas miłuje. Jego miłość się nie zmienia, nie obraża się; jest wierna, jest cierpliwa – powiedział papież i stwierdził, że to jest dar, jaki odnajduje się w Boże Narodzenie.

– Ze zdumieniem odkrywamy, że Pan jest wszelką możliwą bezinteresownością, wszelką możliwą czułością, jesteśmy miłowani przez Boga na dobre i na złe, w zdrowiu i chorobie, szczęśliwi lub smutni – zauważył.Papież mówił, że wielka radość z narodzin Jezus ogłoszona pasterzom jest „udziałem całego narodu”.

– W tych pasterzach, którzy z pewnością nie byli świętymi, jesteśmy także i my, z naszymi kruchościami i słabościami. Bóg, podobnie jak wezwał ich, wzywa także i nas, ponieważ nas miłuje. A w nocach życia zarówno nam jak i im mówi: „Nie bójcie się” – zaznaczył.

Franciszek apelował, by dać się „ogarnąć czułością” Dzieciątka Jezus.
– Nie będziemy już mieli wymówek, by nie dać się miłować przez Niego: to, co w życiu nie wychodzi, co nie funkcjonuje w Kościele, co nie jest w porządku w świecie, nie będzie już usprawiedliwieniem. Zejdzie na dalszy plan, ponieważ w obliczu szalonej miłości Jezusa, miłości będącej w pełni czułością i bliskością, nie ma wymówek – podkreślił.

Jak dodał papież, Jezus nie zmienił historii przez przymuszanie kogoś czy siłą słów, ale „darem swego życia”. – Nie czekał, aż staniemy się dobrzy, aby nas pokochać, ale dał nam siebie za darmo – wskazał.

Na zakończenie homilii Franciszek wezwał: „Drogi bracie, droga siostro, jeśli twoje ręce zdają ci się puste, jeśli widzisz, że twoje serce jest ubogie w miłość, ta noc jest dla ciebie. Ukazała się łaska Boga, aby zajaśnieć w twoim życiu”. – Przyjmij ją, a zajaśnieje w tobie światło Bożego Narodzenia – zachęcił.

czwartek, 19 grudnia 2019

Dąb i Zamek

Z Jabłonowskim Dębem związana jest narodowa i nasza rodzinna historia, którą najlepiej jest zaprezentować w roku 2020, co przedstawiłem już w poście:
https://wkramost.blogspot.com/2019/12/o-roku-ow-1920.html

Ostatnie postępy w budowie dróg, oraz kanonizacja Newmana, przybliżają naszą tradycję rodzinną do Zamku i "ujawnienia się" powszechnemu odbiorcy:
https://wkramost.blogspot.com/2019/12/droga-s5-poznan-wrocaw.htm

Rozmaite pomysły związane z królewskim zamkiem w Rydzynie już (szkicowo) przedstawiałem:
https://wkramost.blogspot.com/2019/01/szkic-opowiesci.html

środa, 18 grudnia 2019

Duchowa moc Kościoła katolickiego

Były kapelan królowej Elżbiety II nawrócił się na katolicyzm

Biskup Gavin Ashenden, były kapelan królowej Elżbiety II, zostanie przyjęty do wspólnoty Kościoła katolickiego w czwartą niedzielę Adwentu, czyli 22 grudnia. Jak podaje portal catholicherald.co.uk, dwa lata temu Ashenden sprzeciwił się korzystaniu z Koranu podczas liturgii w episkopalnej katedrze w Glasgow, po czym zrezygnował ze swojej posługi.

Jak podaje „The Catholic Herald”, były kapelan królowej będzie przyjęty do wspólnoty Kościoła w katedrze w Shrewsbury. Aktu tego ma dokonać miejscowy biskup Mark Davies.

Ashenden przyznaje, że główną rolę w jego nawróceniu odegrał różaniec i Eucharystia.

Biskup wspominał również o wartości magisterium Kościoła, dojrzałej myśli teologicznej i głębokiej duchowości.

– Zrozumiałem, że tylko Kościół katolicki, wraz ze swym magisterium, posiada kościelną integralność, teologiczną dojrzałość i duchową moc, by bronić wiary, odnowić społeczeństwo i zbawić dusze w pełni wiary – podkreślił Ashenden.

Podkreślał, że kwestie te poruszali już w swoich dziełach Gilbert Chesterton i św. John Henry Newman.

Zdaniem biskupa Kościół anglikański skapitulował przed zsekularyzowanym światem.

wtorek, 17 grudnia 2019

Droga S5 Poznań-Wrocław



Właśnie uruchomiono drogę szybkiego ruchu S5 z Poznania do Wrocławia - cały przejazd tego odcinka może trwać 1,5 godziny. Pośrodku znajduje Rydzyna zaznaczona czerwonym znacznikiem na poniższej mapie:

https://www.google.pl/maps/place/64-130+Rydzyna/@51.7903867,15.5428663,8z/data=!4m5!3m4!1s0x47059eb661081505:0x62851fcbdb04b1f0!8m2!3d51.7864657!4d16.667577?hl=pl

a poniżej widać zjazd z drogi głównej do Rydzyny:
https://www.google.pl/maps/@51.776664,16.6606493,4139m/data=!3m1!1e3?hl=pl

Oczywiście równie dobry dojazd z obu dużych miast powstał do Leszna.
Poniżej - zjazd do Leszna z S5:
https://www.google.pl/maps/@51.8338549,16.5216086,4128m/data=!3m1!1e3?hl=pl

Leszno to miasto Komeniusza:
Najsłynniejszym dziełem Komeńskiego jest jego podręcznik do nauki języka łacińskiego Janua linguarum reserata, napisany w 1629 roku, wydany po raz pierwszy w Lesznie, w 1631 w wersji łacińsko-czeskiej. W następnych latach nastąpił istny wysyp innych wersji językowy - np. w 1633 roku wyszły drukiem wersje: łacińsko-polska i łacińsko-angielska.

Moje pomysły na zbiory zdań generujących Haiku:
w związku z ogłoszeniem oratorianina Newmana świętym, widzę inaczej. Nie ma potrzeby opierania się na Wikicytatach, bo całość dzieła Newmana jest dostępna do publikacji. Można jego Grammar of Assent przerobić na 1000 zdaniowy przekaz podobny do książki Komeniusza.

Dodatkiem do prac Newmana może być książka o zdaniach angielskich mojego Taty przerobiona przeze mnie (poprzez scalenie dwóch fragmentów jego Gramatyk).
Angielski będzie wiodącym językiem AI:
https://course.elementsofai.com/

A więc LESZNO i RYDZYNA
https://wkramost.blogspot.com/2017/11/rydzyna-leszno.html,
a dalej rowerem do GOSTYNIA:
https://www.google.pl/maps/place/64-130+Rydzyna/@51.8343291,16.6994672,11z/data=!4m5!3m4!1s0x47059eb661081505:0x62851fcbdb04b1f0!8m2!3d51.7864657!4d16.667577?hl=pl
siedziby wielkopolskich Filipinów (Oratorian).

W każdym razie, kanonizacja kardynała Newmana bardzo wiele zmieniła w światowej pozycji Oratorian:
https://wkramost.blogspot.com/2019/09/kanonizacja-newmana-tolkien-i-ksiadz.html

sobota, 14 grudnia 2019

Wigilijne wzruszenia

Rodzinne kolędowanie
  Po wigilijnej kolacji i wizycie Mikołaja zapalaliśmy świeczki na choince i zaczynało się Rodzinne Kolędowanie. Zazwyczaj od Bóg się rodzi , ulubionej kolędy polonistów, do których przecież należał tata. Jej słowa napisał wybitny poeta, Franciszek Karpiński i pełno w niej oksymoronów: ogień - krzepnie, blask - ciemnieje, ma granicę - nieskończony, wzgardzony - okryty chwałą, śmiertelny - król nad wiekami, słowo - ciałem się stało.
  Potem śpiewaliśmy Wśród nocnej ciszy  w interpretacji naszego taty - z dużym przyspieszeniem w połowie każdej zwrotki, aby oddać to "czym prędzej się wybierajcie, do Betlejem pospieszajcie". Jedno na osiem wykonań tej kolędy ma takie przyspieszenie (wiem, bo się naszukałem).
  Podobnie szybko, szybciej niż w prezentowanej wersji  Dzisiaj w Betlejem, tata prowadził następną kolędę. I o ile w poprzednich śpiewaliśmy wspólnie, to od tej kolędy tata przyjmował rolę "zapiewajły", co bardzo odpowiadało jego temperamentowi, ale nie jego kwalifikacjom muzycznym, które w naszej rodzinie posiadała jedynie mama, kiedyś zaliczywszy nawet pierwszy rok warszawskiego Konserwatorium.
  Te niedostatki taty wychodziły na jaw w kolędzie Gdy się Chrystus rodzi, kiedy wspinał się na "wysokości" w gloria, gloria, ale już czysto zejść w in excelsis Deo nie potrafił. Troszkę zawstydzony oddawał mamie prowadzenie w Lulajaże Jezuniu , ale zaraz odżywał w Pójdźmy wszyscy do stajenki. Za to Jezus malusieńki znowu należał do mamy, a już do nas wszystkich Cicha noc, najbardziej międzynarodowa i najspokojniejsza kolęda.
Nowela Christmas Carol stała się inspirującym wzorem dla różnych opowiadań i filmów. Poniżej zamieszczam napisany przez mojego tatę "Wstęp" do edukacyjnego, angielskiego wydania tego opowiadania (musiałem oczywiście to angielskie "Introduction" taty przetłumaczyć). Myślę, że dobrze objaśnia on kontekst historyczny powstania tej noweli:  
 Korol Dickens (1812-1870), najwybitniejszy angielski powieściopisarz jako chłopiec miał życie trudne i surowe. Swoje wczesne doznania opisał później w autobiograficznej powieści “Dawid Copperfield”, dobrze znanej polskim czytelnikom. Ojciec Dickensa, rządowy urzędnik niskiego szczebla, trafił do więzienia dla dłużników, i chłopiec musiał utrzymywać siebie i matkę pracując w fabryce. Rodzinna nędza uniemożliwiła mu zdobycie nawet podstaw wykształcenia, szybko rzucając go na głęboką wodę szkoły życia. W tej to szkole nauczył się wyżej cenić prostych ludzi, dla niego ciekawszych i bardziej godnych zaufania, niż wykształconych i bogatych ówczesnego świata. A nade wszystko poznał tajemnicze czary i powaby ulic, szczególnie ulic londyńskich “pełnych mgły, śniegu, gradu i szczęścia”, które uczynił nieusuwalnym tłem swoich Opowiadań Wigilijnych. Pełno było też na nich sadzy wylatującej z niezliczonych kominów fabrycznych…
 Była bowiem epoka Karola Dickensa czasem wielkich przemian niesionych wraz z Rewolucją Przemysłową. Błyskawicznie zmieniał się wygląd Wielkiej Brytanii i podobnie szybko zmieniało się życie jej mieszkańców. Wesoła Stara Anglia, której cechy na próżno chciał przywracać sam Dickens, znikała jakby pod uderzeniami potężnych młotów mechanicznych w chmurach pary wypuszczanej z maszyn pracujących dla zysku fabrykanta i kapitalisty. Klasy pracujące zdradzone i spętane przez bogaczy Aktem Reformy z 1832 roku cierpiały z powodu niskich płac i bezlitosnej konkurencji: “diabeł porywa zostających z tyłu” było powiedzeniem tamtych czasów. W takich warunkach ludzie pokroju Scrooge’a i Marley’a czuli się jak ryby w wodzie.
 Karol Dickens, wielki zwolennik zasad Rewolucji Francuskiej, stał się liderem obrońców biednych i odrzuconych od samego początku kariery literackiej. Jako urodzony optymista wierzył w postęp i dobrą wolę wszystkich ludzi. Pragnął obudzić w ludziach ducha braterstwa i tej szerokiej, a prostej otwartości na innych, którą nieodmiennie łączymy z Bożym Narodzeniem. Walczył o prawo ubogich do obchodzenia swoich świąt, bo przecież nikt nie potrafi cieszyć się  bardziej z rzadkich chwil wytchnienia niż ludzie tacy jak Chrachitowie, górnicy z odległych kopalń w swoich osobnych domkach, czy marynarze płynący nocą po głębokich morzach.
 Jak to ujął inny angielski pisarz (Gilbert Chesterton):" “Kolęda wigilijna” jest historią nawrócenia anty-bożonarodzeniowej postaci". Nawet przed swoim nawróceniem Scrooge nie wydaje się beznadziejnym przypadkiem. To czyni jego nawrócenie podejrzanie szybkim, a trzy duchy mają łatwe zadanie wybijając ze starej głowy skąpstwo. Jego polski odpowiednik, skąpiec  Łukasz z krótkiego opowiadania “Nawrócony” Prusa, jest prawdziwą ludzką pijawką, i, niestety, wydaje nam się bardziej prawdopodobnym portretem ludzkiego charakteru. Ale to nie Scrooge jest głównym bohaterem opowiadania Dickensa. “Nastrój Świąt Bożego Narodzenia jest ważniejszy zarówno od Scrooge’a, jak i duchów”. To ten niepowtarzalny nastrój opanowuje czytelników swym czarem, pozostawiając niezniszczalny ślad do końca życia, a przynajmniej nawiedzając ich w czasie kolejnych świąt. Przeczytawszy  “Kolędę wigilijną” czują się lepszymi ludźmi. Krytycy literaccy odnajdą niezręczności w fabule, psychologowie nieprawdopodobieństwo postaci, ale i tak opowieść “zachowuje tą samą artystyczną jedność, która cechuje nasze sny”, a tchnienie geniusza Dickensa czyni wszystko wiarygodnym, nawet bardziej wiarygodnym od samego życia.
 “Kolęda wigilijna”, opublikowana w 1843 roku, należy do pierwszego okresu twórczości Dickensa razem z “Klubem Pickwicka” (1836), “Oliwierem Twistem” (1836-1837), i kilkoma innymi najbardziej znanymi utworami. W tym okresie Dickens puszczał wodze fantazji, nie powstrzymując jej w niczym. Pracował wściekle, jakby chciał powetować sobie nieszczęśliwe dzieciństwo. Zanim zdobył szturmem wysoką pozycję w literackim świecie “Klubem Pickwicka”, był kolejno robotnikiem, reporterem, prelegentem i wydawcą mniej lub bardziej udanych czasopism - dziennikarzem i prelegentem pozostał zresztą do końca. Mówiono o nim, że pracuje przez cały dzień i spaceruje przez całą noc. Było tak istotnie, przynajmniej w przypadku pisania “Kolędy wigilijnej”, pierwszego i najbardziej popularnego utworu z pięciu “Opowiadań bożonarodzeniowych” (“Głos dzwonów” i “Świerszcz za kominem” są dwoma następnymi, dobrze znanymi opowiadaniami). “Opowiadania bożonarodzeniowe” ukazujące się przed świętami w kolejnych latach, były pisane z zamierzeniem “obudzenia w ludziach dobroci i łagodności”. Były częścią dickensowskich zmagań z życiowym ponuractwem i walnie przyczyniły się do obrony najbiedniejszych. “Kolęda wigilijna” od początku była wielkim sukcesem jej autora. Ukazała się kilka dni przed świętami Bożego Narodzenia, a do nowego roku zdążono wydrukować już trzecie wydanie!
 Drugi, wyróżniany, okres w twórczości Dickensa rozpoczyna “David Copperfield” (1849-1850). W tym okresie powstały takie arcydzieła jak “Bleak House” (1852-1853), “Ciężkie czasy” (1854), “Mała Dorrit” (1857-1858), “Opowieść o dwóch miastach” (1859) oraz “Wielkie oczekiwania” (1860-1861). Były one bardziej dojrzałe z artystycznego punktu widzenia, aczkolwiek, w mniemaniu niektórych krytyków, utraciły coś z tej pierwotnej, żywiołowej wyobraźni zachwycającej nas w utworach z pierwszego okresu.
 Lecz Dickens był nie tylko genialnym pisarzem, którego powieści i opowiadnia stały się znane na całym świecie - był też reformatorem, a co więcej: skutecznym reformatorem. To dzięki niemu naprawiono wiele zła, a ze świadomości społecznej wymazano niektóre fałszywe poglądy. Jego wiara w demokrację, nieuleczalny optymizm i niezrównany humor położyły kres, lub zreformowały takie instytucje jak więzienia za długi, domy pracy, sierocińce i publiczne egzekucje. Walczył bezpardonowo i skutecznie z wadliwymi Prawami Ubogich i uświadomił ludziom, że “największą rzeczą jest szczęście nieszczęśliwych”.
 Dickens pisał dla wszystkich. Podzielał gust zwykłego człowieka z ulicy. To on był bohaterem jego książek docierających do mas przeciętnych czytelników. Obdarowywał tych ludzi wybornymi tworami serca i wyobraźni. “Sprawiał, że ciało im drżało, a mięśnie bolały”.

piątek, 13 grudnia 2019

Boris Johnson - Donald Trump

Czy te dwa, grzywiaste konie, pociągną wózek Globalnego Świata?  Let's hope so!

Victory for Boris Johnson, Conservative Party sets stage for Brexit in UK

U.K. Prime Minister Boris Johnson's Conservative Party was swept back into government Friday after an historic election night that saw opposition Labour Party strongholds across the country swing dramatically to the Tories -- making Britain's departure from the European Union a near-certainty, and immediately bringing a promise of a new trade deal from President Trump.
"Congratulations to Boris Johnson on his great WIN! Britain and the United States will now be free to strike a massive new Trade Deal after BREXIT," Trump tweeted.. "This deal has the potential to be far bigger and more lucrative than any deal that could be made with the E.U. Celebrate Boris!"
The Tories won 365 seats in the country’s 650-seat lower chamber, while Labour picked up just 203 -- which would give the Tories a majority of 80. It marked a significant victory for the Tories, and a historic drubbing for the Labour Party of a kind they haven't seen since the 1930.
Torysi Borysa Johnsona zdobyli 365 miejsc w Izbie Gmin. To o 66 więcej niż dotychczas. Da im to bezpieczną większość w 650-osobowym parlamencie. Z kolei Partia Pracy obsadzi tylko 203 miejsca, to o 42 mandaty mniej niż dotychczas. To najgorszy wynik wyborczy laburzystów od lat 30. XX wieku.

niedziela, 8 grudnia 2019

Tokarczuk w Sztokholmie

Poniżej w dziesięciu punktach:

1. Nie potrafimy opowiedzieć sobie świata

"Świat jest stworzony ze słów" - podkreśliła pisarka. "Coś, co nie zostaje opowiedziane, przestaje istnieć i umiera. To, jak myślimy o świecie i – co chyba ważniejsze – jak o nim opowiadamy, ma więc olbrzymie znaczenie. Coś, co się wydarza, a nie zostaje opowiedziane, przestaje istnieć i umiera. Wiedzą o tym bardzo dobrze nie tylko historycy, ale także (a może przede wszystkim) wszelkiej maści politycy i tyrani. Ten, kto ma i snuje opowieść – rządzi". Współczesność nie potrafi opowiedzieć, opisać swojego świata, stworzyć projektu przyszłości.

2. Gubimy się więc w chaosie informacji i dostępnych narracji

"Literatura to przestrzeń demokratyczna. Każdy może się wypowiedzieć, dokonać kreacji głosu, którym mówi. Chyba nigdy w historii człowieka tyle osób nie zajmowało się pisaniem" - zauważyła noblistka. "Instynkt ekspresji (...) najpełniej wyraża się w sztuce. Chcemy być zauważeni" - tłumaczyła. Prowadzi to jednak do nadekspresji, chaosu opowieści. "Głosy podążają po podobnych traktach, ostatecznie wzajemnie się zagłuszając" - oceniła Tokarczuk, mówiąc o "kakofonii dźwięków, szumie nie do zniesienia". Internet to opowieść idioty, pełna wściekłości i wrzasku - parafrazowała Szekspirowskiego "Makbeta".

3. Serial jako wielka narracja

Doprowadzono do skomercjalizowania rynku książki i podzielenia literatury niczym na dyscypliny sportowe. "Jesteśmy świadkami powstania nowego sposobu opowiadania" - oceniła Tokarczuk. Ten sposób opowiadania istniał już w mitach - przypomniała, mówiąc o bohaterach antycznych eposów jako o pierwszych bohaterach serialu. To on jest obecnie w stanie nie tylko przyciągnąć uwagę widza, ale również komponować wielowątkowe opowieści i budować głębię psychologiczną bohaterów. Bohaterami współczesnych mitów są postaci ze świata popkultury

4. Wiedza jako lekarstwo na bolączki świata?

"Spełnione marzenia często rozczarowują. Okazało się, że nie potrafimy unieść tego ogromu informacji" - powiedziała Tokarczuk, odpowiadając na postawione w przemowie pytanie o internet jako źródło demokratycznego i natychmiastowego dostępu do wiedzy."Zamiast usłyszeć harmonię świata, usłyszeliśmy kakofonię dźwięków i szum, nie do zniesienia". Sieć nie spełniła swojej roli w tym zakresie, przyczyniając się do kreowania i rozpowszechniania dezinformacji, "fake newsów", pogłębiając jeszcze poczucie niepewności i chaos informacyjny. Fake newsy postawiły "nowe pytania o to, czym jest fikcja" - zauważyła Tokarczuk. Dane wykorzystywane są nie do szerzenia wiedzy i postępu, a do gier biznesowych i politycznych.

5. "Powieść staje się na naszych oczach czymś marginalnym"

Po co prowadzić dziennik podróży skoro można opublikować zdjęcie w mediach społecznościowych? Po co czytać powieść, skoro można zobaczyć serial? Po co czytać biografię skoro śledzi się życie celebrytów w sieci? - pyta pisarka i dodaje: "światu czegoś brakuje, gdy doświadczamy go przez szybę ekranu". To za jego pośrednictwem odbieramy rzeczywistość w całej jej złożoności i gwałtowności. Panicznie potrzebujemy potwierdzenia autentyczności opowieści, którą czytamy. "Jak wytłumaczyć ontologiczny status Hansa Castorpa, Anny Kareniny czy Misia Puchatka? Tego typu czytelnicza ciekawość to cywilizacyjny regres, upośledzenie umiejętności wielowymiarowego, konkretnego, historycznego, ale też symbolicznego i mitycznego uczestnictwa w łańcuchu wydarzeń zwanych naszym życiem" - dodała. "Doświadczenie jest faktem poddanym interpretacji".

6. "Coś jest ze światem nie tak"

"Coś jest ze światem nie tak. To poczucie, zarezerwowane kiedyś tylko dla neurotycznych poetów, dziś staje się epidemią nieokreśloności, sączącym się zewsząd niepokojem" - zauważyła autorka "Ksiąg Jakubowych". Czy lekarstwem na ten stan może być literatura, poszukująca sensu w świecie? Jak zauważa Tokarczuk, czytając nawet najbardziej oszczędnie napisaną opowieść, nie potrafimy powstrzymać się od stawiania egzystencjalnych pytań. "Opowieść jest porządkowaniem w czasie nieskończonej ilości informacji, ustalając ich związków z przeszłością, teraźniejszością i przyszłością (...), w której udział biorą i rozum i emocje" - tłumaczyła. "Literatura jest jedną z niewielu dziedzin, które próbują nas przytrzymać przy konkrecie świata".

7. "Świat umiera, a my tego nawet nie zauważamy"

Żyjemy w "świecie zombie", koszmarze technologii, zanika nasza duchowość i wyobraźnia. Nie potrafimy sami interpretować rzeczywistości, zdając się na gotowe, łatwe - często zakłamane - narracje. Kryzys klimatyczny i polityczny, w którym znalazł się świat "nie wziął się znikąd (...)". Egoizm, współzawodnictwo, chciwość - a świat dzielimy na kawałki. "Dlatego muszę opowiadać tak, jakby świat był jedną całością" - podkreśliła. "Dostajemy numer, identyfikatory, karty (...), które nas próbują zredukować do użytkowników części rzeczywistości".

8. "Marzy mi się nowy rodzaj narratora - czwartoosobowego"

Nie sprowadza się on jednak do konstruktu gramatycznego. Potrafi zrozumieć perspektywę każdej z postaci, wykraczać poza ich horyzont, widzi szerzej, poza czasem. Kto jest takim narratorem? "Możemy uznać tę figurę tajemniczego narratora za punkt, z którego widzi się wszystko: wszelkie powiązania rzeczy istniejących". Pisarka mówiła o potrzebie nowej opowieści, która poradzi sobie skomplikowane relacje współczesnego świata.

9. Rozbić szyby i ekrany

"Świat dostarczany przez szyby i ekrany staje się nierealny" - kontynuowała. Czeka nas przedefiniowanie pojęcia realizmu; potrzeba rzeczywistości jest dziś realizowana przez media, portale internetowe, które fragmentaryzują nam opowieść o świecie i infantylizują ją. "Nasza rzeczywistość już dziś stała się surrealna".

Pisarka postuluje przypomnienie sobie o mitach, które stanowią budulec naszej świadomości i nie da się zignorować ich wpływu na naszą psychikę. Czeka na powstanie nowej narracji, która byłaby w stanie odpowiadać dzisiejszemu światu. "Może na tym polega rola artystów: dać przedsmak tego, co mogłoby istnieć. Stworzyć wyobrażenie. To, co wyobrażone jest pierwszym stadium istnienia".

10. Czułość

"Czułość jest bezinteresowna i uczciwa, jest melancholijnym dzieleniem losu i przejęciem się kruchością i niepowtarzalnością drugiego człowieka" - mówiła Tokarczuk. To czułość ukazuje świat jako żywy. Pisarka mówi, że przy pracy nad każdą ze swoich książek, próbowała rozumieć bohaterów, poczuć to, co oni czują. "Literatura jest zbudowana na czułości. To jest podstawowy mechanizm psychologiczny powieści" - oceniła.

Czy ta czułość to nie jest przypadkiem miłość z hymnu o miłości św. Pawła? Tokarczuk mówi o mitach, a pomija oczywiste w naszej kulturze ryty, które każdy katolik przeżywa wręcz instynktownie.

Całość wystąpienia Olgi Tokarczuk: 
https://kultura.onet.pl/wiadomosci/przemowa-noblowska-olgi-tokarczuk-pelna-tresc-odczytu-czuly-narrator/7neykfc

Każdy może być prorokiem, i im więcej ich - tym lepiej:
Narrator czwartoosobowy, czyli ten ponad zwykłym podziałem na trzy osoby - Ja, Ty, On. Toż to wołanie o zstąpienie Ducha Świętego - Parakleta:

8. "Marzy mi się nowy rodzaj narratora - czwartoosobowego"

Nie sprowadza się on jednak do konstruktu gramatycznego. Potrafi zrozumieć perspektywę każdej z postaci, wykraczać poza ich horyzont, widzi szerzej, poza czasem. Kto jest takim narratorem? "Możemy uznać tę figurę tajemniczego narratora za punkt, z którego widzi się wszystko: wszelkie powiązania rzeczy istniejących". Pisarka mówiła o potrzebie nowej opowieści, która poradzi sobie skomplikowane relacje współczesnego świata.

niedziela, 1 grudnia 2019

O roku ów - 1920

Mickiewicz, pisząc 11 Księgę Pana Tadeusza - i nadając jej tytuł: "Rok 1812" - odwoływał się do polskich nadziei, które konkretną realizację mogły przyjąć dopiero w roku 1920: 

https://wkramost.blogspot.com/2019/11/potrzeba-mitu-zaozycielskiego.html

Bez zwycięstwa  w wojnie z Rosją w 1920 nie mogłyby pojawić się w przestrzeni polskiej i międzynarodowej nauki oraz kultury, takie cudowne ptaki:

https://wkramost.blogspot.com/2019/11/naukowy-sukces-1920-roku.html

https://pl.wikisource.org/wiki/%C5%81%C4%85ka_(zbi%C3%B3r)

https://wkramost.blogspot.com/2019/11/niepospolita.html

W wymiarze konkretnym - miejsca i czasu - warto pamiętać Jabłonną i Borkowo:

https://wkramost.blogspot.com/2019/11/jabonna-w-bitwie-warszawskiej.html

https://wkramost.blogspot.com/2019/11/wkramost-na-caego.html

http://wsercupolska.org/wsp1/index.php/pwm/890-ksika-bohater-radzymina



sobota, 30 listopada 2019

Jabłonna w Bitwie Warszawskiej

Spodziewam się, że już w tym roku (2019) pojawią się (bo one już są, choć niepublikowane) super źródłowe ujęcia wydarzeń z wyjątkowego w naszej historii roku 1920. Nie mniej, opracowanie firmowane przez Muzeum Niepodległości, autorstwa Jolanty Załęczny, może być punktem wyjścia do sensownie ugruntowanej dyskusji o tamtych czasach:

http://www.muzeum-niepodleglosci.home.pl/nip/artykuly/NiP_32_23-38.pdf

Z wielu stron tego PDF-u wybrałem informacje dotyczące wydarzeń w Jabłonnej:
 W lipcu 1920 roku sejm powołał Radę Obrony Państwa z siedzibą w Warszawie, która niezwłocznie przystąpiła do tworzenia Armii Ochotniczej. Decyzja ta spotkała się z poparciem duchowieństwa. Na niedzielnych mszach odczytywano zalecenia metropolity warszawskiego Aleksandra Kakowskiego. Specjalną odezwę do żołnierzy wystosował biskup polowy Stanisław Gall (7).

 Prace werbunkowe przebiegały bardzo sprawnie, do Armii Ochotniczej przyjmowano młodych niepodlegających obowiązkowej służbie wojskowej, ale zdolnych do noszenia broni (szeregowych w wieku 17-42 lata oraz oficerów do lat 50). Zgłaszających się ochotników dzielono na 4 kategorie: wykonujący obowiązki wojskowe na miejscu, odbywający służbę w garnizonach, ewentualnie wysyłani na front i grupa zastępująca urzędników idących na front. Nad całością prac czuwał Generalny Inspektorat Armii Ochotniczej kierowany przez gen. Józefa Hallera, który apelował do społeczeństwa: Kto ma u siebie broń, kto ma konia i siodło, niechaj stanie z tem, co ma. Niech szlachetne współubieganie się o pierwszeństwo będzie miarą spełnionego obowiązku, miarą gorącej miłości ojczyzny (8) .
Odpowiedzią na taki apel był napływ ochotników do koszar. Tak było np. w Jabłonnie, gdzie na przykoszarowym poligonie, w okopach wykopanych wśród wydm i na strzelnicy, w toku intensywnych ćwiczeń, ochotnicy zdobywali umiejętności potrzebne na polu bitwy (9) . Wobec rosnącej liczby ochotników zrezygnowano z pierwotnej koncepcji wzmacniania nimi istniejących formacji i rozpoczęto tworzenie samodzielnych jednostek.

 Ćwiczeniom towarzyszył młodzieńczy zapał, którego nie był w  stanie osłabić fakt bardzo kiepskiego wyposażenia ochotników, część z  nich nie miała nawet butów: Obóz w Jabłonnie. W przededniu walk, „Tygodnik Ilustrowany”, z 31 lipca 1921r

  W okresie 1 lipca-20 sierpnia zgłosiło się do Armii Ochotniczej tworzonej przez gen. Józefa Hallera ponad 77 tysięcy ochotników, z czego 20 851, czyli 26,9% pochodziło z Warszawskiego Okręgu Generalnego23. Apelowano także do harcerzy, w dniu 5 sierpnia ogłoszona została do wszystkich drużyn odezwa pod hasłem „Ojczyzna w niebezpieczeństwie”, a 13 sierpnia dotarł rozkaz Głównej Komendy ZHP o ogłoszeniu mobilizacji do Armii Ochotniczej. Z funkcjonującej na terenie Mazowsza chorągwi warszawskiej zgłosiło swój akces do armii około 800 harcerzy (24).

 W tym okresie zaczęły aktywizować się partie polityczne. Wydział Wojskowy Centralnego Komitetu Wykonawczego PPS nawoływał do przeciwstawiania się demagogii prosowieckiej głoszonej przez komunistów i agitował do wstępowania w szeregi armii, od połowy lipca do połowy sierpnia zwerbowano 1643 osoby (780 pochodziło z regionu podwarszawskiego) (25). Z grupy tej większość została skierowana do Jabłonny, gdzie stacjonował 201 Pułk POW pod dowództwem płk. Adama Koca. Trafiło tam 1101 rekrutów, reszta została wcielona do batalionów zapasowych w Jabłonnie, Warszawie i Płocku (26).

 Dnia 5 sierpnia powołano na stanowisko gubernatora Warszawy i przyległych powiatów gen. Franciszka Latinika, zastępcą został gen. Antoni Żabczyński, powierzono mu dodatkowo czuwanie nad zabezpieczeniem przepraw przez Wisłę, m. in. w  Jabłonnie.

 Przygotowane dwie linie obrony stolicy obsadzone zostały przez wyznaczone formacje.
Ponadto w  odwodzie znajdowały się 1 Dywizja Litewsko-Białoruska gen. Jana Rządkowskiego w rejonie Pustelnika i 10 DP w Jabłonnie pod dowództwem gen. Lucjana Żeligowskiego (40),

 Do pierwszych sporadycznych starć dochodziło już 12  sierpnia, ale wojska bolszewickie nie przekroczyły jeszcze granic powiatu warszawskiego. W wydanym następnego dnia rozkazie dowództwa rosyjskiego znalazły się już konkretne ustalenia, nakazano bowiem wojsku zająć: Łajsk, Jabłonnę, Nieporęt, Pustelnik, Marki, Okuniew, Wawer i Karczew (50)

 W  czasie, gdy trwały walki o  Radzymin, bolszewicka 81  Brygada Strzelców ruszyła w kierunku Warszawy i po zajęciu Wólki Radzymińskiej dotarła do trasy Wawer – Nieporęt. Następnie zajęła leśniczówkę w Dąbkowiźnie, gdzie bolszewicy przejęli polską centralę telefoniczną, co bardzo skomplikowało dowodzenie. 81 i 80 Brygada miała jeszcze w planach atak na Jabłonnę, a 79 Brygada – na Pustelnik.

 W tej sytuacji 5 Armia gen. Sikorskiego musiała niezwłocznie podjąć działania zaczepne. Do walki miała również włączyć się 10  DP gen. L. Żeligowskiego, stacjonująca w Jabłonnie55. Takie decyzje zapadły 14 sierpnia na spotkaniu gen. J. Hallera z podległymi mu oficerami w sztabie w Jabłonnie. Obecni tam oficerowie Misji Francuskiej nalegali, aby gen. Żeligowski wyruszył jak najszybciej pod Radzymin. Około godziny 15 w sztabie zjawili się gen. Haller i gen. Latinik. Zdecydowano o przewiezieniu do Nieporętu autobusami żołnierzy XIX brygady. Wcześniej wysłano już do Kątów Węgierskich I batalion 28 pułku pod dowództwem por. Stefana Pogonowskiego (56).

 Gen. L. Żeligowski objął dowództwo nad utworzoną grupą operacyjną, w skład której weszły 10 i 11 DP oraz 1 Dywizja Litewsko-Białoruska57. W nocy z 14 na 15 sierpnia grupa ruszyła z  koszar w  Jabłonnie w  stronę Nieporętu, jej przemarsz zabezpieczała kompania karabinów maszynowych 29  pułku strzelców kaniowskich, dla której zabrakło wcześniej miejsca w autobusach. Kolumna autobusów mogła jednorazowo przewieźć 270 żołnierzy, planowano więc wykonanie kilku kursów. O godzinie 20.00 ppłk Wiktor Thommee zarządził wymarsz 28 pułku, uznał bowiem, że czekanie na transport niepotrzebnie opóźni przemieszczenie oddziałów. W  przegrupowaniu sił polskich nastąpiły spore opóźnienia, z  powodu obecności nieprzyjacielskich oddziałów w rejonie Nieporętu trudno było bezpiecznie przetransportować tamtędy żołnierzy 10 DP. Pod Nieporętem bolszewicy mieli ogromną szansę na pokonanie polskich wojsk i zdobycie Warszawy, bowiem strona polska zgromadziła tam artylerię bez wsparcia piechoty, sądząc, że ogień artyleryjski skutecznie zatrzyma wroga. Wskutek przejęcia przez Rosjan polskiej centrali łączność była utrudniona, a armaty ustawione tak, że bolszewicy łatwo je obeszli i  zaatakowali kolumnę autobusów przewożącą kolejne oddziały (58).
 W tym miejscu warto jeszcze poświęcić nieco uwagi oddziałowi kawalerii sformowanemu w Białymstoku latem 1920 r., przez porucznika Józefa Siłę-Nowickiego. Dywizjon został zgrupowany w  Jabłonnie, a  po połączeniu ze szwadronem Policji Konnej podporządkowano go dowództwu grupy „Zegrze”. Wraz z  resztą oddziałów wchodzących w  skład tej grupy „huzarzy śmierci” mieli bronić przyczółków mostowych na Narwi w  rejonie Zegrza i  Dębego. Od 14  sierpnia oddział brał udział w  walkach w  okolicy Nieporętu (59).

 Oddziały zgrupowane w Modlinie i okolicach uprzedziły działania wojsk bolszewickich i  14  sierpnia dokonały przełomu w walkach nad Wkrą (60).
W tym czasie opanowali Aleksandrów, Kąty Węgierskie i dotarli pod Izabelin. Polacy podjęli kontrdziałania; w rejon Nieporętu skierowano 30 i 31 pułk piechoty. Do walk doszło w okolicy Aleksandrowa, gdzie wycofujące się oddziały sowieckie spowodowały zamieszanie wśród Polaków. Na szczęście sytuację opanował dowódca 6 kompanii ppor. Benedykt Pęczkowski, poderwał oddziały do walki i zatrzymał natarcie 241 pułku pod dowództwem Uwałowa, sam został jednak śmiertelnie ranny (61). 
https://staremapy.waw.pl/mapy/mapa-topograficzna-okolic-warszawy-wig-1924-r/#12/52.4040/21.1607/MAPA_TOPOGRAFICZNA_OKOLIC_WARSZAWY_100K_1924_EPSG3857-osm_podklad_czb
W pobliżu wsi Mostki Wólczańskie w trakcie potyczki zginął inny bohater Bitwy Warszawskiej – por. Stefan Pogonowski (pośmiertnie awansowany do stopnia kapitana) (62). Zgodnie z wytycznymi Żeligowskiego por. Pogonowski przesunął batalion i zajął pozycje między Kątami Węgierskimi i Pustelnikiem, a potem – uprzedzając właściwe natarcie – nocą 15 sierpnia ruszył do ataku i trafił na moment przegrupowania wojsk sowieckich, które nie tylko nie spodziewały się takiego zwrotu akcji, ale uznały, że po stronie polskiej działają zmasowane siły. Zaskoczenie było więc zupełne. Śmiałe decyzje Pogonowskiego spowodowały przerzucenie oddziału na skraj wsi, dzięki czemu bolszewicy nie zdołali zawiadomić reszty swoich wojsk. W trakcie wydawania kolejnych rozkazów porucznik Pogonowski został śmiertelnie ranny. Zdołał jeszcze przekazać dowodzenie porucznikowi Jerzemu Boskiemu. W konsekwencji Wólka Radzymińska została zdobyta przez oddziały polskie (63).
 Trudne położenie wojsk polskich pod Nieporętem dowodzonych przez ppłk. Wiktora Thommee uratował niespodziewany odwrót bolszewików (64). Wobec tego ppłk. W. Thommee skierował 28 pułk piechoty do natarcia na Wólkę Radzymińską, a 29 pp na fort w Beniaminowie. Jednak sytuacja wojsk polskich dalej była niekorzystna, tym bardziej, że wśród dowódców zapanował chaos, a bolszewicy wciąż podejmowali nowe działania. I tak 15 sierpnia 1920  roku bolszewicka 21  Dywizja Strzelców otrzymała rozkaz zajęcia Wieliszewa, miała też wspierać nacierającą na Zegrze 6  Dywizję Strzelców, 63 Brygadzie Strzelców nakazano atak na Nieporęt i opanowanie odcinka Wieliszew – Łajsk, kawaleria miała kontrolować szosę przez Jabłonnę, a 61 Brygada Strzelców rejon Łajsk – Jabłonna. W tym czasie gen. Latinik wydał rozkaz operacyjny, w którym podzielił przedmoście warszawskie na trzy sektory: „Zegrze” (obsadzone przez 7 rezerwową Brygadę Piechoty, wzmocnioną przez 11 pułk strzelców granicznych i batalion lotników), „Radzymin” (10 i 11 DP oraz 1 Dywizja Litewsko-Białoruska) i odcinek broniony przez 8 i 15 Dywizję Piechoty. Najspokojniej było na odcinku „Zegrze”, do niewielkich starć doszło jedynie w rejonie Okuniewa. Najcięższe zadanie miała 15 Dywizja Piechoty, która musiała stoczyć walki z rosyjskimi żołnierzami pod Wiązowną (65). Miejscowość znalazła się na zewnątrz fortyfikacji, ale w bezpośrednim jej sąsiedztwie przebiegał pas umocnień składających się z betonowych poniemieckich bunkrów, rowów strzeleckich, stanowisk działowych i  karabinowych. Dodatkowo przedpole chroniły zasieki z  drutu i  naturalne przeszkody. Do pierwszych starć w  rejonie Wiązowny i Otwocka doszło już 13 sierpnia, rejon ten zajęła bolszewicka 10 Dywizja Strzelców, przez trzy dni okupując Otwock66. Broniąca odcinka „Wiązowna” 15 DP dowodzona przez gen. Władysława Junga liczyła 8365 żołnierzy, w tym 111 oficerów i podoficerów, 6964 szeregowców piechoty i 100 jeźdźców. Na wyposażeniu miała 115 karabinów maszynowych, 51 lekkich dział i 12  dział ciężkich. Wspomagała ją 8 DP złożona z 109 oficerów i podoficerów, 3882 strzelców i 63 jeźdźców (uzbrojenie stanowiły 43 ciężkie karabiny maszynowe i  34  działa) oraz grupa Małachowskiego w  sile 157  oficerów i  podoficerów, 5323  szeregowców, 823 jeźdźców dysponujących 83 ciężkimi karabinami maszynowymi, 33 lekkimi i 16 ciężkimi działami. Oddziały polskie zatrzymały główne uderzenie wroga, co spowodowało przesunięcie walk na tym odcinku w kierunku Mińska Mazowieckiego. W nowej sytuacji militarnej dowódca Frontu Północnego gen. J. Haller dokonał przegrupowania oddziałów, 8 Brygada Piechoty została skierowana jako odwód dowódcy frontu do Marek, jej dowódcą został płk Franciszek A. Zieliński. Zmian dokonał też gen. F. Latinik, dwa pułki (46 i 47) wchodzące w skład 11 DP przegrupował w okolice Pustelnika, kolejny pułk (48) podporządkował grupie „Zegrze”, zreorganizował związki taktyczne artylerii. Dzień 16  sierpnia nie przyniósł radykalnych zmian na podwarszawskim odcinku frontu, doszło tylko do lokalnych potyczek, m.in. w rejonie Okuniewa (67). W skali globalnej był to jednak moment przełomowy, sukcesem zakończyły się działania grupy uderzeniowej znad Wieprza i walki o Nasielsk.

 Wiele miejscowości powiatu warszawskiego odegrało istotną rolę w toku działań wojennych 1920 roku, nawet jeśli nie toczyły się w tym rejonie żadne znaczące walki. Bardzo ważną rolę odegrały Marki, mieściły się tam bowiem ośrodki decyzyjne, skąd wysyłano rozkazy oraz meldunki do Naczelnego Wodza. W pałacyku Briggsów ulokowany był sztab Litewsko-Białoruskiej Dywizji Piechoty, której dowódcą był płk Jan Rządkowski i 11 Dywizji Piechoty płk. Jaźwińskiego. Przybył tam też sztab płk. Eugeniusza Szpreglewskiego. W  zabudowaniach fabrycznych stacjonowało wojsko, m. in. bateria haubic i tabory z zaopatrzeniem oraz oddziały odwodowe (70.) Osada była zapleczem dla linii obrony, szosą radzymińską przechodziły transporty wojskowe i  zaopatrzenie dla armii, także koleją marecką przewożono żołnierzy, prowiant, odwożono rannych do głównych punktów medycznych czy szpitali polowych. Sieć szpitali na obszarze objętym walkami była dość rozbudowana, na potrzeby 1 Armii działały szpitale nr 105, 304 i 601 w Pustelniku (jego siedzibą były budynki Zgromadzenia Sióstr Franciszkanek Rodziny Maryi) oraz w Strudze (w Zakładzie Opiekuńczym dla Chłopców). Funkcję szefa sanitarnego 1 Armii sprawował płk dr Pilecki. Inne szpitale polowe znajdowały się w Jabłonnie (dwa szpitale polowe nr 402 i 901), Zegrzu, Wawrze, Wilanowie i Ząbkach, ponadto funkcjonowały stacje zbiorcze, skąd transportowano rannych do szpitali warszawskich71. Miejscem stacjonowania wojsk było też osiedle Pustelnik, gdzie ulokowano żołnierzy oraz składy materiałów do budowy fortyfikacji. 15 sierpnia w miejscowości Struga doszło do spotkania dowódcy Frontu Północnego gen. Hallera z dowódcą 1 Armii gen. Latinikiem i szefem sztabu Naczelnego Dowództwa gen. Rozwadowskim. Uzgodniono tam szczegóły kontrataku na Radzymin. Piaszczyste wzgórza w  sąsiedztwie osady pełniły funkcję punktów dowodzenia, gdzie umiejscowiono punkty obserwacyjne i stanowiska artylerii72. Wspomniany wcześniej Okuniew znajdował się na linii polskiej obrony. Wzgórze w centrum miejscowości obsadził 21  pułk piechoty dowodzony przez mjr. Zdzisława Przyjałkowskiego, który 14  sierpnia stoczył walki z nacierającymi oddziałami bolszewików z 79 Dywizji Strzelców. W trakcie Bitwy Warszawskiej przez tereny Bródna, Marcelina, Jabłonny, Dąbrówki przemieszczała się w kierunku Pułtuska 17 DP. Pozostająca w odwodzie 1 Armii Wojskowego Gubernatora Warszawy 8 DP stacjonowała w rejonie wyznaczonym przez miejscowości Pustelnik – Marki – Jabłonna73. Istotne wydarzenia rozegrały się pod Nieporętem74. Po przerwaniu przez oddziały bolszewickie linii frontu między Beniaminowem a  Radzyminem, został tam wysłany oddział „huzarów śmierci” por. Siły-Nowickiego. Miał on prowadzić przede wszystkim akcje wywiadowcze. Patrole huzarów docierały aż pod Izabelin75. Już 14 sierpnia w  godzinach popołudniowych doszło do starć z  bolszewicką 81 Brygadą Strzelców. Por. Siła-Nowicki na polecenie dowódcy grupy „Zegrze” utrzymywał stałą łączność z załogą fortu w Beniaminowie76. Działania w terenie były znacznie utrudnione, bo warunki terenowe nie sprzyjały kawalerii. Mimo jednak ewidentnych trudności huzarzy dzielnie odpierali atak sowiecki (77). Do Nieporętu 15  sierpnia przybył gen. Żeligowski i  osobiście dziękował żołnierzom, których część dzień wcześniej żegnał w koszarach w Jabłonnie (78). Zdaniem M. Gajewskiego walki dywizjonu por. Siły-Nowickiego pod Nieporętem to jedna z najchlubniejszych kart w krótkiej historii oddziału (79). W trakcie walk huzarzy ponieśli straty, zginęło 11 żołnierzy, 9 zostało rannych, kilku zaginęło, padło też kilkanaście koni. Potem oddział walczył jeszcze pod Serockiem, Wyszkowem i Myszyńcem.

 15 sierpnia w miejscowości Struga doszło do spotkania dowódcy Frontu Północnego gen. Hallera z dowódcą 1 Armii gen. Latinikiem i szefem sztabu Naczelnego Dowództwa gen. Rozwadowskim. Uzgodniono tam szczegóły kontrataku na Radzymin. Piaszczyste wzgórza w  sąsiedztwie osady pełniły funkcję punktów dowodzenia, gdzie umiejscowiono punkty obserwacyjne i stanowiska artylerii (72). Wspomniany wcześniej Okuniew znajdował się na linii polskiej obrony. Wzgórze w centrum miejscowości obsadził 21  pułk piechoty dowodzony przez mjr. Zdzisława Przyjałkowskiego, który 14  sierpnia stoczył walki z nacierającymi oddziałami bolszewików z 79 Dywizji Strzelców. W trakcie Bitwy Warszawskiej przez tereny Bródna, Marcelina, Jabłonny, Dąbrówki przemieszczała się w kierunku Pułtuska 17 DP. Pozostająca w odwodzie 1 Armii Wojskowego Gubernatora Warszawy 8 DP stacjonowała w rejonie wyznaczonym przez miejscowości Pustelnik – Marki – Jabłonna (73). Istotne wydarzenia rozegrały się pod Nieporętem74. Po przerwaniu przez oddziały bolszewickie linii frontu między Beniaminowem a  Radzyminem, został tam wysłany oddział „huzarów śmierci” por. Siły-Nowickiego. Miał on prowadzić przede wszystkim akcje wywiadowcze. Patrole huzarów docierały aż pod Izabelin75. Już 14 sierpnia w  godzinach popołudniowych doszło do starć z  bolszewicką 81 Brygadą Strzelców. Por. Siła-Nowicki na polecenie dowódcy grupy „Zegrze” utrzymywał stałą łączność z załogą fortu w Beniaminowie (76). Działania w terenie były znacznie utrudnione, bo warunki terenowe nie sprzyjały kawalerii. Mimo jednak ewidentnych trudności huzarzy dzielnie odpierali atak sowiecki  (77). Do Nieporętu 15  sierpnia przybył gen. Żeligowski i  osobiście dziękował żołnierzom, których część dzień wcześniej żegnał w koszarach w Jabłonnie (78). Zdaniem M. Gajewskiego walki dywizjonu por. Siły-Nowickiego pod Nieporętem to jedna z najchlubniejszych kart w krótkiej historii oddziału (79). W trakcie walk huzarzy ponieśli straty, zginęło 11 żołnierzy, 9 zostało rannych, kilku zaginęło, padło też kilkanaście koni. Potem oddział walczył jeszcze pod Serockiem, Wyszkowem i Myszyńcem.

 Istotną rolę w  działaniach wojennych odegrał również Zakroczym, który był przede wszystkim miejscem przegrupowania wojsk podczas działań nad Wkrą, a po zakończeniu Bitwy Warszawskiej pełnił funkcję zaplecza medycznego. Stacjonowały tam dwa szpitale polowe (szpital nr 503 ewakuowany z Jabłonny i szpital nr 108) (91). Należy podkreślić, że najbardziej zażarte, krwawe potyczki Bitwy Warszawskiej 1920  roku rozegrały się na obszarze powiatu warszawskiego. Większość miejscowości położonych po prawej stronie Wisły było areną ciężkich walk, które spowodowały ogromne zniszczenia. W zapiskach pamiętnikarskich znalazły się takie uwagi: Zboże do szczętu zniszczone, siano spasione, kartofle (…) stratowane. Dom co prawda pozostał, ale ani okien, ani drzwi, nawet komin rozebrany. Słowem pustka i ruina zupełna (92). Nie pozostało to bez wpływu na dalsze losy tej części powiatu, a jednocześnie potwierdziło znaczącą rolę powiatu warszawskiego w historii międzywojennej Polski.

piątek, 29 listopada 2019

Naukowy sukces 1920 roku

W czerwcu 1920 roku, zanim rozpoczęło się oblężenie Lwowa przez wojska rosyjskie, na lwowskim Uniwersytecie im. Jana Kazimierza odbyła się publiczna obrona pracy doktorskiej Stefana Banacha. Przedstawione w niej twierdzenia zapoczątkowały nowy dział matematyki - Analizą Funkcjonalną.
http://wkramost.blogspot.com/2012/03/co-moga-cdf-y.html

http://wkramost.blogspot.com/2012/03/odkopac-sciezke-banacha.html

W tym samym roku wychodzi drukiem pierwszy tom Fundamenta Mathematicae, wydawanego potem corocznie przez polskich matematyków (głównie z Lwowa i Warszawy) czasopisma, które było najlepszą prezentacją bystrości polskich umysłów:
http://www.gnosis.art.pl/numery/gn10_maurin_%20legenda_i_cud.html

środa, 27 listopada 2019

Historycy niemieccy o reparacjach

Niemieccy historycy za reparacjami dla Polski


Dwaj historycy niemieccy uznają polskie reparacje wojenne za zasadne!
Wtorkowy artykuł w gazecie „Sueddeutsche Zeitung” poruszył niemiecką opinię publiczną. Przedstawiono w nim tezę dwóch tamtejszych historyków, którzy w swej książce twierdzą, że Polsce (i Grecji) należą się reparacje za straty wojenne. „Ważny głos” – tweetuje Arkadiusz Mularczyk, poseł Zjednoczonej Prawicy, przewodniczący Parlamentarnego Zespołu ds.reparacji wojennych.

Karl Heinz Roth i Hartmut Ruebner napisali książkę „Verdraengt, Vertagt, Zurueckgewiesen. Die deutsche Reparationsschuld am Beispiel Polens und Griechenlands” (Wyparte, odłożone na później, odrzucone. Niemieckie długi reparacyjne na przykładzie Polski i Grecji). Jej główne tezy na łamach gazety przedstawił niemiecki historyk Stephan Lehnstaedt.

„Czy Polska wystawi Niemcom rachunek za straty wojenne?” – zapytał Lehnstaedt. Historyk przypomniał, że rząd polski nie podał dotychczas sum odszkodowań. Niemcy mówią o kwocie od 800 mld euro do dwóch bilionów.

Powołując się na opinię Andreasa Fischera-Lescano, eksperta od prawa międzynarodowego Roth i Rueber przekonują, że Polska ma prawo wystawić rachunek za straty wojenne. Wskazują, że zrzeczenie się reparacji przez PRL w 1953 r. dotyczyło jedynie NRD, a nie całych Niemiec. W związku z tym, że traktat o zjednoczeniu Niemiec z 1990 r. nie był traktatem pokojowym, to sprawa jest wciąż otwarta.

Stephan Lehnstaedt w swoim tekście określa stanowisko Niemiec w sprawie reparacji jako żenujące. Według niego ofiarom nazistowskiej przemocy przekazano „okruchy”, wcześniej stosując różnego rodzaju chwyty biurokratyczno-prawne, które utrudniały im uzyskanie zadośćuczynienia. Historyk przypomina, że byli więźniowie i robotnicy przymusowi z Polski otrzymali średnio po 405 marek niemieckich, co jest „zawstydzającą sumą”.
Roth i Ruebner oceniają wysokość strat poniesionych przez Polskę w wyniku niemieckich zbrodni na 1,182 biliona euro. Ich zdaniem do zapłacenia pozostaje 87 proc. tej kwoty.

Autorzy książki zwracają też uwagę na ciekawą kwestię - Niemcy wypłaciły do tej pory ofiarom łącznie 950 mld euro. Jednak ponad cztery piąte tej sumy otrzymali obywatele niemieccy, którzy wśród wszystkich poszkodowanych stanowią mniej niż 5 proc.

Niemcy zamordowały miliony ludzi, zniszczyły ich podstawy życia, splądrowały ich kulturę i tanio się z tego wykpiły
— pisze Lehnstaedt.
Zamiast czekać na „biologiczne rozwiązanie” problemu, za wieloma ciepłymi słowami przeprosin powinny pójść finansowe czyny
— dodaje.
Autor przypomina, że w Niemczech dominuje opinia, że roszczenia służą polskiej polityce wewnętrznej i są pozbawione podstaw prawnych. Ale właśnie duet historyków – Roth i Rueber – określa takie stanowisko mianem „prawnie nieuzasadnionego” i „nieodpowiedzialnego z historyczno-politycznego punktu widzenia”. Autorzy, po konsultacji z ekspertem od prawa międzynarodowego Andreasem Fischer-Lescano, dochodzą do wniosku, że Polska może jak najbardziej domagać się reparacji.

Ich zdaniem rezygnacja z reparacji ogłoszona przez PRL w 1953 roku dotyczyła tylko NRD, a nie całych Niemiec. Traktat o zjednoczeniu Niemiec z 1990 roku nie był traktatem pokojowym, a tylko taki dokument mógłby ostatecznie zamknąć temat reparacji. – Prawo międzypaństwowe nie zna przedawnienia – wyjaśnia Lehnstaedt, przedstawiając argumenty autorów książki.

Roth i Ruebner wycenili straty będące następstwem niemieckich zbrodni w Polsce na 1,182 biliona euro. Po odjęciu już wypłaconych świadczeń, w przypadku Polski do spłacenia pozostaje 87 proc. tej sumy.
Niemcy wypłaciły od 1945 roku tytułem zadośćuczynienia 950 mld euro. Jednak 80 procent tej sumy otrzymali obywatele niemieccy, którzy stanowili mniej niż pięć procent wszystkich poszkodowanych.
Roth i Rueber opowiadają się za podwojeniem dotychczas wypłaconej sumy, co byłoby ich zdaniem „aktem społecznej sprawiedliwości”.


Na Twitterze komentarz zamieścił Arkadiusz Mularczyk, poseł Zjednoczonej Prawicy, przewodniczący Parlamentarnego Zespołu ds.reparacji wojennych:
Ważny głos niemieckich historyków K.Rotha i H.Ruebnera.
Polska może domagać się reparacji wojennych od Niemiec, ich wysokość szacują na 1.182 bln euro. Opinia ta potwierdza nasze stanowisko, sprawa nie została uregulowana w relacjach PL-RFN, a szacunek start oceniam jako realny.

poniedziałek, 25 listopada 2019

Viki Gabor

Na na na na na na na na na na na
Na na na na na na na na

Do you know what we’re fighting for? Ay ay ay

The clock is ticking and the time has come, ay ay ay

Spread the love now, fight for love now, don’t judge

Do you know what we’re fighting for? Ay ay ay

It’s in our hands

Tell the people everywhere

Let’s fill the air

We can all unite

It’s in our fate

Together we can make it

Freedom is our call, it's in my blood

We are the superheroes, we can save the world

So come together ‘cause together we are one

Let’s build our home

A place that we call home

A place that we know

We are the superheroes, we can save the world

Na na na na na na na na na
Na na na na na na na na na

We can be the greatest

We all can heal

Feeling like a fighter

Don’t ever quit

Light the darkness

From earth up to the sky

I know I’m a believer

Don’t ever fear

It’s in our hands

Tell the people everywhere

Let’s fill the air

We can all unite

It’s in our fate

Together we can make it

Freedom is our call, it's in my blood

We are the superheroes, we can save the world

So come together ‘cause together we are one

Let’s build our home

A place that we call home

A place that we know

We are the superheroes, we can save the world

We are the superheroes, we can save the world

So come together ‘cause together we are one

Let’s build our home

A place that we call home

A place that we know

We are the superheroes, we can save the world

Na na na na na na na na na
Na na na na na na na na na

We are the superheroes, we can save the world.


Na na na na na na na na na na na
Na na na na na na na na

Czy wiesz, o co walczymy? Aj aj aj

Zegar tyka i czas nadszedł, aj aj aj

Rozprzestrzeniaj miłość teraz, walcz teraz o miłość, nie osądzaj, Czy wiesz, o co walczymy? Aj aj aj


To jest w naszych rękach

Powiedz ludziom wszędzie

Wypełnijmy powietrze

Możemy się wszyscy zjednoczyć

To jest w naszym losie

Razem możemy to zrobić

Wolność to nasz zew, to jest w mojej krwi

Jesteśmy superbohaterami, możemy ocalić świat

Więc chodźmy razem, bo razem jesteśmy jednością

Wybudujmy nasz dom

Miejsce, które możemy nazwać domem

Miejsce, które znamy

Jesteśmy superbohaterami, możemy uratować świat

Na na na na na na na na na
Na na na na na na na na na

Możemy być najwspanialsi

Możemy wszystko uleczyć

Czując się jak wojownik

Nigdy nie rezygnuj

Światło w ciemności

Z ziemi do nieba

Wiem, że jestem człowiekiem wiary

Nigdy się nie lękaj


To jest w naszych rękach

Powiedz ludziom wszędzie

Wypełnijmy powietrze

Możemy się wszyscy zjednoczyć

To jest w naszym losie

Razem możemy to zrobić

Wolność to nasz zew, to jest w mojej krwi

Jesteśmy superbohaterami, możemy ocalić świat

Więc chodźmy razem, bo razem jesteśmy jednością

Wybudujmy nasz dom

Miejsce, które możemy nazwać domem

Miejsce, które znamy

Jesteśmy superbohaterami, możemy uratować świat


Jesteśmy superbohaterami, możemy ocalić świat

Więc chodźmy razem, bo razem jesteśmy jednością

Wybudujmy nasz dom

Miejsce, które możemy nazwać domem

Miejsce, które znamy

Jesteśmy superbohaterami, możemy uratować świat


Na na na na na na na na na
Na na na na na na na na na

Jesteśmy superbohaterami, możemy ocalić świat.

niedziela, 24 listopada 2019

Potrzeba Mitu Założycielskiego

autor: Fratria/screen luktriumfalny1920.pl/screen wyborcza.pl

Kwestia upamiętnienia bitwy warszawskiej została poruszona podczas piątkowej sesji pytań i odpowiedzi (Q&A) premiera Morawieckiego na Facebooku. Szefa rządu zapytano wówczas, kiedy powstanie pomnik na cześć tego wydarzenia. Premier odpowiedział, że jest zwolennikiem budowy łuku triumfalnego upamiętniającego bitwę i zaznaczył, że wspiera fundację, która o to zabiega.

Morawiecki do tego zagadnienia odniósł się także w niedzielę na Twitterze:
W historii Europy i świata były chwile decydujące. Bitwa Warszawska 1920 była jedną z nich. Polacy ocalili ojczyznę i cały kontynent. Wszyscy mamy wobec nich wielki dług wdzięczności. Bez nich nie byłoby nas, a także Europy, jaką dzisiaj znamy. Zasługują na wielkie upamiętnienie.

Trzema filarami zwycięstwa (i Mitu Założycielskiego II RP) były:

1. Męstwo i wyszkolenie żołnierzy:
https://wkramost.blogspot.com/2019/11/droga-bojowa-pogonowskiego.html

2. Poświęcenie sanitariuszek i zaangażowanie cywilów:
https://wkramost.blogspot.com/2019/07/kotowska.html

3. Wyjątkowe sukcesy łamaczy kodów:
http://wkramost.blogspot.com/2016/08/historyczne-zamanie-szyfru-rewolucji.html

Warto wszystkie te dokonania naszych przodków przedstawić w nowoczesny i atrakcyjny sposób:
https://wkramost.blogspot.com/2019/11/historia-mulimedialnie.html

A w ludziach z epoki II RP, naprawdę łatwo się zakochać:
https://wkramost.blogspot.com/2019/11/niepospolita.html

Nasz trzydziestoletni Tata (skończył je 22 sierpnia 1939) i dwudziestoczteroletnia Mama (dokładnie 1 września 1939 roku przypadały jej urodziny) też byli z gatunku tych cudownych polskich ptaków.

niedziela, 17 listopada 2019

Pokaż, że można żyć mądrzej

Bardzo cenię opinie Witolda Gadowskiego:

Co ma ci do powiedzenia dzisiejsza polityka? Prawdopodobnie tylko tyle, że masz się trzymać od niej z daleka. Nie przyniesie ci ani pocieszenia, ani poczucia, że masz na cokolwiek wpływ.
Na dodatek, będąc obywatelem słabego państwa, odniesiesz wrażenie, że inne podmioty i tak decydują za twój kraj, a pozory demokracji służą jedynie chwilowemu poprawieniu ci samopoczucia i usadowieniu przy korycie tych, którzy nie mają żadnych skrupułów i kierują się jedynie zasadą sybarytyzmu. Prędzej czy później dochodzisz zatem do wniosku, że powinieneś się trzymać jak najdalej od tych „w krysztale pomyj”. Tym samym jednak odcinasz w sobie oczywistą prawdę: jeżeli się cofam, to moje miejsce zajmą ci, którzy ani takich rozterek estetycznych, ani nawet rozterek żadnych mieć nie będą. Swoją hipokryzyjną modestią ośmielasz bęcwałów i drani, aby zajęli twoje miejsce. Prawa i warunki tworzone przez tę hałastrę będą docierały do ciebie i tobie także ostatecznie urządzą życie. Kiedy poczujesz się w tym niewygodnie, będzie już za późno na zrobienie czegokolwiek. Piszę te wszystkie banały po to, abyś wreszcie przestał marudzić i zrobił coś pożytecznego – pro bono. Dopóki tego nie zrobisz, ciągle będziesz marudził, udając, że nie wiesz, co się dzieje.

Poczucie wyższości zwykle jest ucieczką przed spotkaniem z rzeczywistością. Polska będzie taka, jaką ją teraz uczynisz, polityka kieruje się najniższymi pobudkami, bo nie biorą się do niej ludzie, którzy rzeczywiście chcieliby z nią coś zrobić. Nie chcesz panoszenia się w Polsce obcych sił, to zabierz się do tworzenia czegoś polskiego, organizuj swoich sąsiadów, staraj się zgromadzić ludzi wokół siebie. Wtedy będziesz mógł stawiać warunki.

W każdym innym wypadku wystawiasz się na okupację stanu świadomości, którą dziś nazwać można „nowoczesną warsiawką”. W tym mieście każdy wie, jak smakuje władza i jakie przynosi profity. Tam nikt nie unosi się szlachetnym oburzeniem. Nie chcesz, aby ten warsiawski bluszcz oplótł twoje sprawy, to weź się do działania. Nie chcesz dać się zniewolić przez podstawowe rodzaje zachowań publicznych, to zastanów się nad tym, co możesz dać z siebie otoczeniu. Pamiętaj, że nie jesteś lepszy od tych typów mądrzących się z ekranów telewizorów, jeśli masz się za kogoś lepszego, to udowodnij to innym. Pokaż, że można żyć mądrzej i tworzyć lepsze formy wspólnoty niż ta, która tak cię obrzydza.

sobota, 16 listopada 2019

Blues - czyli smutek

Do Ciebie pieśnią wołam Panie,
do Ciebie dzisiaj krzyczę w głos.
Ty jesteś wszędzie, wszystkim jesteś,
lecz kamieniem nie bądź mi.

Do Ciebie pieśnią wołam Panie,
bo ponoć wszystko możesz dać,
więc błagam daj mi szansę jeszcze raz,
daj mi ją ostatni raz.

Już nie zmarnuję ani chwili,
bo dni straconych gorycz znam,
więc błagam daj mi szansę jeszcze raz,
daj mi ją ostatni raz.

Do Ciebie pieśnią wołam Panie,
Do Ciebie dzisiaj krzyczę w głos.
Daj mi raz jeszcze od początku iść,
daj mi szansę jeszcze raz.

Wystarczy abyś skinął ręką,
wystarczy jedna Twoja myśl,
a zacznę życie swoje jeszcze raz,
więc o boski błagam gest.

A jeśli życia dać nie możesz,
to spraw bym przeżył jeszcze raz
tę miłość, która już wygasła w nas,
spraw bym ją przeżył jeszcze raz.

Do Ciebie pieśnią wołam Panie,
do Ciebie wznoszę mój błagalny głos.
Ty ptakiem, chlebem, wszystkim jesteś dziś,
lecz kamieniem nie bądź mi.

czwartek, 14 listopada 2019

Grochowiak - Po ciemku

Wiersz: Po ciemku

– Opowiedz ptaka…
Dobrze. Opowiadam:
Ta strzała była na końcu złocona,
złotnik ją strugał do perfidnych zadań…
niosąc ją z nieba, cieniutko się kona.

– Opowiedz rybę…
Dobrze. Opowiadam:
Ten motek czuły a jakże treściwy,
ktoś piękny może do twarzy przykładał,
bo twarz ma gładkość podobną do ryby.

– Opowiedz konia…
Dobrze. Opowiadam:
Najczulej pętać jedwabiem. A potem
pieszczota noża na błyszczących zadach…
Koń nawet martwy odwdzięczy pieszczotę.

– Opowiedz rzeźnię…
Dobrze. Opowiadam:
Są jednorożce o ciężkich powiekach
wędrują białe po wiśniowych sadach,
ich grzywy płaczą na leniwych rzekach…

poniedziałek, 11 listopada 2019

Niezwykły dzień

O godzinie 12.00 Mazowsze po słowach "Do Hymnu" zaśpiewało z zebranymi na Placu Zamkowym Mazurka Dąbrowskiego:
Pół godziny później uniosły się dymy Salwy Honorowej z armat ustawionych na Placu Piłsudskiego:
A dużo, dużo dalej, bo w Wejherowie, ożyła na nowo pamięć egzekucji kilkuset osób w Lasach Piaśnickich w dniu 11 listopada 1939 roku:
Wśród nich była Marylka, siostra naszej Mamy:

niedziela, 10 listopada 2019

Mury na ulicach Barcelony

Poniżej clip z całą pieśnią:

Tłumaczenie oryginalnej katalońskiej piosenki "L'Estaca"(Pal) Lluísa Llacha:
Stary Siset powiedział mi
O świcie, w wejściu do bramy
Podczas, gdy czekaliśmy na wschód słońca
I przyglądaliśmy się przejeżdżającym samochodom
Siset: Czy nie widzisz pala
Do którego wszyscy jesteśmy przywiązani
Jeśli się nie uwolnimy od niego
Nigdy nie będziemy mogli odejść.
Jeśli użyjemy siły sprawimy że upadnie.
Już nie potrzeba na to wiele czasu.
Jest pewne, że upadnie, upadnie, upadnie
Bowiem powinien być już dobrze podgniły
Jeśli użyję siły przeciw niemu
i ty zrobisz to samo
Na pewno upadnie, upadnie, upadnie
I będziemy wolni.
Ale, minęło już dużo czasu
Dłonie mi się pozdzierały
i jak tylko opuściłem je na chwilę
On stawał się coraz cięższy i coraz większy
Już wiem, że jest podgniły
ale jest tak, Siset, że jest bardzo ciężki
A siły już kilkakrotnie mnie opuściły.
Powtórz mi proszę, swoją piosenkę
Jeśli użyjemy siły sprawimy że upadnie…
Stary Siset nic już nie mówi
Zabrał go zły wiatr
On wiedział dokąd
Podczas, gdy ja wciąż stałem w bramie..
I kiedy przyszli nowi ludzie
Zdarłem głos by śpiewać
Ostatnią piosenkę której się nauczyłem.
Jeśli użyjemy siły sprawimy że upadnie…

Tekst "Murów" Kaczmarskiego:
On natchniony i młody był, ich nie policzyłby nikt
On im dodawał pieśnią sil, śpiewał, że blisko już świt
Świec tysiące palili mu, znad głów unosił się dym
Śpiewał, że czas, by runął mur, oni śpiewali wraz z nim

Wyrwij murom zęby krat
Zerwij kajdany, połam bat
A mury runą, runą, runą
I pogrzebią stary świat!

Wkrótce na pamięć znali pieśń i sama melodia bez słów
Niosła ze sobą starą treść, dreszcze na wskroś serc i dusz
Śpiewali wiec, klaskali w rytm, jak wystrzał poklask ich brzmiał
I ciążył łańcuch, zwlekał świt, on wciąż śpiewał i grał
Wyrwij murom...

Aż zobaczyli ilu ich, poczuli siłę i czas
I z pieśnią, że już blisko świt, szli ulicami miast
Zwalali pomniki…

sobota, 9 listopada 2019

Niepospolita

Naprawdę wspaniały film:
A końcowa liczba 15 100 000 000 000 DOLARÓW należnych nam reparacji od Niemiec pokazuje jak wiele brakuje do prawdziwego zwycięstwa w II Wojnie Światowej!
https://wkramost.blogspot.com/2019/11/historycy-niemieccy-o-reparacjach.html

czwartek, 7 listopada 2019

Wkramost na całego

Po udanym (mam nadzieję) sukcesie "dronowiska" w Jabłonnej
przyjdzie czas na most w Borkowie, czyli mój Wkramost:
https://www.google.pl/maps/search/Borkowo+most+wkra/@52.5614677,20.665912,510m/data=!3m1!1e3?hl=pl
Oczywiście najlepszym miejsce dla drona na uwięzi byłby wybetonowany okop na wzgórzu tuż przy moście (po prawej stronie), ale liczy się możliwość ogarnięcia całego pola walki, które rozciąga się od Modlina do Ciechanowa:
https://www.google.pl/maps/search/borkowo+nad+wkr%C4%85/@52.6161488,20.4189988,10z?hl=pl
Co tam się działo opisywałem już wielokrotnie:
https://wkramost.blogspot.com/2016/08/15-i-16-sierpnia-nad-wkra.html
https://wkramost.blogspot.com/2018/04/wypad-na-ciechanow.html
- spodziewam się nowych opracowań na stulecie tamtych wydarzeń.

Dla wysoko umieszczonego drona obserwującego odległe widnokręgi, małe znaczenie ma kilkaset metrów odległości w jego lokalizacji. Mógłby on więc swoje uwiązanie mieć na naszej rodzinnej działce (np. przy Niesiółce, gdzie stał nasz młyn, a dzisiaj jest miejsce poboru wody):
https://www.google.pl/maps/place/05-192+Cieksyn/@52.5710745,20.6597648,271a,35y,89.01h,44.93t/data=!3m1!1e3!4m5!3m4!1s0x471ea1825f78a723:0xaa9cecd151f071d2!8m2!3d52.5696136!4d20.667417?hl=pl
albo przy bardzo starej, przykościelnej lipie (widoczna za czerwonym samochodem):
https://www.google.pl/maps/@52.5751887,20.6678945,3a,75y,132.81h,96.09t/data=!3m6!1e1!3m4!1sqfg1MHk53u5FpOwy90dPtQ!2e0!7i13312!8i6656?hl=pl
albo na terenie cieksyńskiej OSP (przy okazji strażacy mogliby prowadzić obserwację zagrożeń pożarowych!):
https://www.google.pl/maps/@52.5752665,20.6693229,3a,75y,25.59h,90t/data=!3m6!1e1!3m4!1soauWlDU4DMjR5_s_4elcNA!2e0!7i13312!8i6656?hl=pl

W roku 2020 stanie się realne powstanie Panoramy Borkowskiej:
https://wkramost.blogspot.com/2019/04/panorama-borkowska.html




środa, 6 listopada 2019

Historia mulimedialnie

1. Widziane z drona
To idzie jak pożar - filmiki z dronów stają się nowym punktem widzenia na najciekawsze wydarzenia np. w Hong Kongu:

Ktoś może powiedzieć - ale to już było: świat filmowano z helikoptera. Ale warczenie helikoptera zakłócało wydarzenia "na dole" - płoszyło ptaki i zwierzęta, dezorientowało filmowanych ludzi. Dopiero drony mogą być praktycznie niedostrzegalne.
Szkicem i początkiem drono-filmowania mogą być googlowskie mapki:
https://wkramost.blogspot.com/2019/11/droga-bojowa-pogonowskiego.html
Istnieją firmy gotowe wykonać filmowanie z drona na zamówienie.

2. Uproszczone animacje - ale znaczące narracje:
https://wkramost.blogspot.com/2019/07/kotowska.html

3. Kodowanie i łamanie kodów - programy komputerowe, zdjęcia klocków i zrzuty ekranów:
1. kodowanie
https://scratch.mit.edu/projects/15405267/

2. dekodowanie
https://scratch.mit.edu/projects/15517774/

Wielkie osiągnięcia w łamaniu rosyjskich szyfrów mieliśmy w roku 1920:
http://wkramost.blogspot.com/2016/08/historyczne-zamanie-szyfru-rewolucji.html
Wprowadzenie w tematykę kodowania dostępne jest już dla przedszkolaków:
http://wkramost.blogspot.com/2018/08/mama-tata-i-zyrafa.html
Potem oczywiście możliwe staje się kodowanie liter:
http://wkramost.blogspot.com/2015/01/lego-szyfr-imienia.html
Warto też iść dalej, szczególnie w kontekstach historycznych:
http://wkramost.blogspot.com/2018/08/zadanie-dla-amaczy-kodow.html
W oparciu o zapis dwójkowy można przedstawić zasady kodowania liczbowego:
https://wkramost.blogspot.com/2018/12/arytmetyka-dwojkowa-manualnie.html