Spodziewam się, że już w tym roku (2019) pojawią się (bo one już są, choć niepublikowane) super źródłowe ujęcia wydarzeń z wyjątkowego w naszej historii roku 1920. Nie mniej, opracowanie firmowane przez Muzeum Niepodległości, autorstwa Jolanty Załęczny, może być punktem wyjścia do sensownie ugruntowanej dyskusji o tamtych czasach:
http://www.muzeum-niepodleglosci.home.pl/nip/artykuly/NiP_32_23-38.pdf
Z wielu stron tego PDF-u wybrałem informacje dotyczące wydarzeń w Jabłonnej:
W lipcu 1920 roku sejm powołał Radę Obrony Państwa z siedzibą w Warszawie, która
niezwłocznie przystąpiła do tworzenia Armii Ochotniczej. Decyzja ta spotkała się z poparciem duchowieństwa. Na niedzielnych mszach odczytywano zalecenia metropolity warszawskiego Aleksandra Kakowskiego. Specjalną odezwę do żołnierzy wystosował biskup polowy
Stanisław Gall (7).
Prace werbunkowe przebiegały bardzo sprawnie, do Armii Ochotniczej przyjmowano
młodych niepodlegających obowiązkowej służbie wojskowej, ale zdolnych do noszenia broni (szeregowych w wieku 17-42 lata oraz oficerów do lat 50). Zgłaszających się ochotników
dzielono na 4 kategorie: wykonujący obowiązki wojskowe na miejscu, odbywający służbę
w garnizonach, ewentualnie wysyłani na front i grupa zastępująca urzędników idących na
front. Nad całością prac czuwał Generalny Inspektorat Armii Ochotniczej kierowany przez
gen. Józefa Hallera, który apelował do społeczeństwa: Kto ma u siebie broń, kto ma konia
i siodło, niechaj stanie z tem, co ma. Niech szlachetne współubieganie się o pierwszeństwo
będzie miarą spełnionego obowiązku, miarą gorącej miłości ojczyzny (8) .
Odpowiedzią na taki
apel był napływ ochotników do koszar. Tak było np. w Jabłonnie, gdzie na przykoszarowym
poligonie, w okopach wykopanych wśród wydm i na strzelnicy, w toku intensywnych ćwiczeń, ochotnicy zdobywali umiejętności potrzebne na polu bitwy (9) . Wobec rosnącej liczby
ochotników zrezygnowano z pierwotnej koncepcji wzmacniania nimi istniejących formacji
i rozpoczęto tworzenie samodzielnych jednostek.
Ćwiczeniom towarzyszył młodzieńczy zapał, którego nie był w stanie osłabić fakt bardzo kiepskiego wyposażenia
ochotników, część z nich nie miała nawet butów:
Obóz w Jabłonnie. W przededniu walk, „Tygodnik Ilustrowany”,
z 31 lipca 1921r
W okresie 1 lipca-20 sierpnia
zgłosiło się do Armii Ochotniczej tworzonej przez gen. Józefa Hallera ponad 77 tysięcy
ochotników, z czego 20 851, czyli 26,9% pochodziło z Warszawskiego Okręgu Generalnego23. Apelowano także do harcerzy, w dniu 5 sierpnia ogłoszona została do wszystkich
drużyn odezwa pod hasłem „Ojczyzna w niebezpieczeństwie”, a 13 sierpnia dotarł rozkaz Głównej Komendy ZHP o ogłoszeniu mobilizacji do Armii Ochotniczej. Z funkcjonującej na terenie Mazowsza chorągwi warszawskiej zgłosiło swój akces do armii około
800 harcerzy (24).
W tym okresie zaczęły aktywizować się partie polityczne. Wydział Wojskowy Centralnego Komitetu Wykonawczego PPS nawoływał do przeciwstawiania się demagogii prosowieckiej głoszonej przez komunistów i agitował do wstępowania w szeregi armii, od połowy lipca
do połowy sierpnia zwerbowano 1643 osoby (780 pochodziło z regionu podwarszawskiego) (25).
Z grupy tej większość została skierowana do Jabłonny, gdzie stacjonował 201 Pułk POW
pod dowództwem płk. Adama Koca. Trafiło tam 1101 rekrutów, reszta została wcielona do
batalionów zapasowych w Jabłonnie, Warszawie i Płocku (26).
Dnia 5 sierpnia powołano na stanowisko gubernatora Warszawy i przyległych powiatów
gen. Franciszka Latinika, zastępcą został gen. Antoni Żabczyński, powierzono mu dodatkowo czuwanie nad zabezpieczeniem przepraw przez Wisłę, m. in. w Jabłonnie.
Przygotowane dwie linie obrony stolicy obsadzone zostały przez wyznaczone formacje.
Ponadto w odwodzie znajdowały się 1 Dywizja Litewsko-Białoruska gen. Jana Rządkowskiego
w rejonie Pustelnika i 10 DP w Jabłonnie pod dowództwem gen. Lucjana Żeligowskiego (40),
Do pierwszych sporadycznych starć dochodziło już 12 sierpnia, ale wojska bolszewickie nie przekroczyły
jeszcze granic powiatu warszawskiego. W wydanym następnego dnia rozkazie dowództwa
rosyjskiego znalazły się już konkretne ustalenia, nakazano bowiem wojsku zająć: Łajsk,
Jabłonnę, Nieporęt, Pustelnik, Marki, Okuniew, Wawer i Karczew (50)
W czasie, gdy trwały walki o Radzymin, bolszewicka 81 Brygada Strzelców ruszyła
w kierunku Warszawy i po zajęciu Wólki Radzymińskiej dotarła do trasy Wawer – Nieporęt.
Następnie zajęła leśniczówkę w Dąbkowiźnie, gdzie bolszewicy przejęli polską centralę telefoniczną, co bardzo skomplikowało dowodzenie. 81 i 80 Brygada miała jeszcze w planach
atak na Jabłonnę, a 79 Brygada – na Pustelnik.
W tej sytuacji 5 Armia gen. Sikorskiego musiała niezwłocznie podjąć działania zaczepne. Do walki miała również włączyć się 10 DP gen. L. Żeligowskiego, stacjonująca
w Jabłonnie55. Takie decyzje zapadły 14 sierpnia na spotkaniu gen. J. Hallera z podległymi
mu oficerami w sztabie w Jabłonnie. Obecni tam oficerowie Misji Francuskiej nalegali, aby
gen. Żeligowski wyruszył jak najszybciej pod Radzymin. Około godziny 15 w sztabie zjawili
się gen. Haller i gen. Latinik. Zdecydowano o przewiezieniu do Nieporętu autobusami żołnierzy XIX brygady. Wcześniej wysłano już do Kątów Węgierskich I batalion 28 pułku pod
dowództwem por. Stefana Pogonowskiego (56).
Gen. L. Żeligowski objął dowództwo nad utworzoną grupą operacyjną, w skład której
weszły 10 i 11 DP oraz 1 Dywizja Litewsko-Białoruska57. W nocy z 14 na 15 sierpnia grupa
ruszyła z koszar w Jabłonnie w stronę Nieporętu, jej przemarsz zabezpieczała kompania
karabinów maszynowych 29 pułku strzelców kaniowskich, dla której zabrakło wcześniej miejsca w autobusach. Kolumna autobusów mogła jednorazowo przewieźć 270 żołnierzy,
planowano więc wykonanie kilku kursów. O godzinie 20.00 ppłk Wiktor Thommee zarządził
wymarsz 28 pułku, uznał bowiem, że czekanie na transport niepotrzebnie opóźni przemieszczenie oddziałów. W przegrupowaniu sił polskich nastąpiły spore opóźnienia, z powodu
obecności nieprzyjacielskich oddziałów w rejonie Nieporętu trudno było bezpiecznie przetransportować tamtędy żołnierzy 10 DP. Pod Nieporętem bolszewicy mieli ogromną szansę
na pokonanie polskich wojsk i zdobycie Warszawy, bowiem strona polska zgromadziła tam
artylerię bez wsparcia piechoty, sądząc, że ogień artyleryjski skutecznie zatrzyma wroga.
Wskutek przejęcia przez Rosjan polskiej centrali łączność była utrudniona, a armaty ustawione tak, że bolszewicy łatwo je obeszli i zaatakowali kolumnę autobusów przewożącą
kolejne oddziały (58).
W tym miejscu warto jeszcze poświęcić nieco uwagi oddziałowi kawalerii sformowanemu w Białymstoku latem 1920 r., przez porucznika Józefa Siłę-Nowickiego. Dywizjon
został zgrupowany w Jabłonnie, a po połączeniu ze szwadronem Policji Konnej podporządkowano go dowództwu grupy „Zegrze”. Wraz z resztą oddziałów wchodzących
w skład tej grupy „huzarzy śmierci” mieli bronić przyczółków mostowych na Narwi
w rejonie Zegrza i Dębego. Od 14 sierpnia oddział brał udział w walkach w okolicy
Nieporętu (59).
Oddziały zgrupowane w Modlinie i okolicach uprzedziły działania wojsk bolszewickich i 14 sierpnia dokonały przełomu w walkach nad Wkrą (60).
W tym czasie opanowali
Aleksandrów, Kąty Węgierskie i dotarli pod Izabelin. Polacy podjęli kontrdziałania; w rejon Nieporętu skierowano 30 i 31 pułk piechoty.
Do walk doszło w okolicy Aleksandrowa, gdzie wycofujące się oddziały sowieckie spowodowały zamieszanie wśród Polaków. Na szczęście sytuację opanował dowódca 6 kompanii ppor. Benedykt Pęczkowski, poderwał oddziały do walki i zatrzymał natarcie 241 pułku pod dowództwem Uwałowa, sam został jednak śmiertelnie ranny (61).
https://staremapy.waw.pl/mapy/mapa-topograficzna-okolic-warszawy-wig-1924-r/#12/52.4040/21.1607/MAPA_TOPOGRAFICZNA_OKOLIC_WARSZAWY_100K_1924_EPSG3857-osm_podklad_czb
W pobliżu wsi Mostki Wólczańskie w trakcie potyczki zginął inny bohater Bitwy Warszawskiej – por. Stefan Pogonowski (pośmiertnie awansowany do stopnia kapitana) (62). Zgodnie z wytycznymi Żeligowskiego por. Pogonowski przesunął batalion i zajął pozycje między Kątami Węgierskimi i Pustelnikiem, a potem – uprzedzając właściwe natarcie – nocą 15 sierpnia ruszył do ataku i trafił na moment przegrupowania wojsk sowieckich, które nie tylko nie spodziewały się takiego zwrotu akcji, ale uznały, że po stronie polskiej działają zmasowane siły. Zaskoczenie było więc zupełne. Śmiałe decyzje Pogonowskiego spowodowały przerzucenie oddziału na skraj wsi, dzięki czemu bolszewicy nie zdołali zawiadomić reszty swoich wojsk. W trakcie wydawania kolejnych rozkazów porucznik Pogonowski został śmiertelnie ranny. Zdołał jeszcze przekazać dowodzenie porucznikowi Jerzemu Boskiemu. W konsekwencji Wólka Radzymińska została zdobyta przez oddziały polskie (63).
Trudne położenie wojsk polskich pod Nieporętem dowodzonych przez ppłk. Wiktora
Thommee uratował niespodziewany odwrót bolszewików (64). Wobec tego ppłk. W. Thommee
skierował 28 pułk piechoty do natarcia na Wólkę Radzymińską, a 29 pp na fort w Beniaminowie. Jednak sytuacja wojsk polskich dalej była niekorzystna, tym bardziej, że wśród dowódców zapanował chaos, a bolszewicy wciąż podejmowali nowe działania. I tak 15 sierpnia 1920 roku bolszewicka 21 Dywizja Strzelców otrzymała rozkaz zajęcia Wieliszewa,
miała też wspierać nacierającą na Zegrze 6 Dywizję Strzelców, 63 Brygadzie Strzelców
nakazano atak na Nieporęt i opanowanie odcinka Wieliszew – Łajsk, kawaleria miała kontrolować szosę przez Jabłonnę, a 61 Brygada Strzelców rejon Łajsk – Jabłonna. W tym czasie gen. Latinik wydał rozkaz operacyjny, w którym podzielił przedmoście warszawskie na
trzy sektory: „Zegrze” (obsadzone przez 7 rezerwową Brygadę Piechoty, wzmocnioną przez
11 pułk strzelców granicznych i batalion lotników), „Radzymin” (10 i 11 DP oraz 1 Dywizja
Litewsko-Białoruska) i odcinek broniony przez 8 i 15 Dywizję Piechoty. Najspokojniej było
na odcinku „Zegrze”, do niewielkich starć doszło jedynie w rejonie Okuniewa. Najcięższe
zadanie miała 15 Dywizja Piechoty, która musiała stoczyć walki z rosyjskimi żołnierzami
pod Wiązowną (65). Miejscowość znalazła się na zewnątrz fortyfikacji, ale w bezpośrednim jej
sąsiedztwie przebiegał pas umocnień składających się z betonowych poniemieckich bunkrów, rowów strzeleckich, stanowisk działowych i karabinowych. Dodatkowo przedpole
chroniły zasieki z drutu i naturalne przeszkody. Do pierwszych starć w rejonie Wiązowny i Otwocka doszło już 13 sierpnia, rejon ten zajęła bolszewicka 10 Dywizja Strzelców,
przez trzy dni okupując Otwock66. Broniąca odcinka „Wiązowna” 15 DP dowodzona przez
gen. Władysława Junga liczyła 8365 żołnierzy, w tym 111 oficerów i podoficerów, 6964 szeregowców piechoty i 100 jeźdźców. Na wyposażeniu miała 115 karabinów maszynowych,
51 lekkich dział i 12 dział ciężkich. Wspomagała ją 8 DP złożona z 109 oficerów i podoficerów, 3882 strzelców i 63 jeźdźców (uzbrojenie stanowiły 43 ciężkie karabiny maszynowe i 34 działa) oraz grupa Małachowskiego w sile 157 oficerów i podoficerów, 5323 szeregowców, 823 jeźdźców dysponujących 83 ciężkimi karabinami maszynowymi, 33 lekkimi
i 16 ciężkimi działami. Oddziały polskie zatrzymały główne uderzenie wroga, co spowodowało przesunięcie walk na tym odcinku w kierunku Mińska Mazowieckiego. W nowej
sytuacji militarnej dowódca Frontu Północnego gen. J. Haller dokonał przegrupowania oddziałów, 8 Brygada Piechoty została skierowana jako odwód dowódcy frontu do Marek,
jej dowódcą został płk Franciszek A. Zieliński. Zmian dokonał też gen. F. Latinik, dwa
pułki (46 i 47) wchodzące w skład 11 DP przegrupował w okolice Pustelnika, kolejny pułk
(48) podporządkował grupie „Zegrze”, zreorganizował związki taktyczne artylerii. Dzień
16 sierpnia nie przyniósł radykalnych zmian na podwarszawskim odcinku frontu, doszło
tylko do lokalnych potyczek, m.in. w rejonie Okuniewa (67). W skali globalnej był to jednak
moment przełomowy, sukcesem zakończyły się działania grupy uderzeniowej znad Wieprza
i walki o Nasielsk.
Wiele miejscowości powiatu warszawskiego odegrało istotną rolę w toku działań wojennych 1920 roku, nawet jeśli nie toczyły się w tym rejonie żadne znaczące walki. Bardzo
ważną rolę odegrały Marki, mieściły się tam bowiem ośrodki decyzyjne, skąd wysyłano
rozkazy oraz meldunki do Naczelnego Wodza. W pałacyku Briggsów ulokowany był sztab
Litewsko-Białoruskiej Dywizji Piechoty, której dowódcą był płk Jan Rządkowski i 11 Dywizji Piechoty płk. Jaźwińskiego. Przybył tam też sztab płk. Eugeniusza Szpreglewskiego. W zabudowaniach fabrycznych stacjonowało wojsko, m. in. bateria haubic i tabory
z zaopatrzeniem oraz oddziały odwodowe (70.) Osada była zapleczem dla linii obrony, szosą radzymińską przechodziły transporty wojskowe i zaopatrzenie dla armii, także koleją marecką przewożono żołnierzy, prowiant, odwożono rannych do głównych punktów medycznych czy szpitali polowych. Sieć szpitali na obszarze objętym walkami była dość
rozbudowana, na potrzeby 1 Armii działały szpitale nr 105, 304 i 601 w Pustelniku (jego
siedzibą były budynki Zgromadzenia Sióstr Franciszkanek Rodziny Maryi) oraz w Strudze
(w Zakładzie Opiekuńczym dla Chłopców). Funkcję szefa sanitarnego 1 Armii sprawował
płk dr Pilecki. Inne szpitale polowe znajdowały się w Jabłonnie (dwa szpitale polowe nr
402 i 901), Zegrzu, Wawrze, Wilanowie i Ząbkach, ponadto funkcjonowały stacje zbiorcze,
skąd transportowano rannych do szpitali warszawskich71. Miejscem stacjonowania wojsk
było też osiedle Pustelnik, gdzie ulokowano żołnierzy oraz składy materiałów do budowy fortyfikacji. 15 sierpnia w miejscowości Struga doszło do spotkania dowódcy Frontu
Północnego gen. Hallera z dowódcą 1 Armii gen. Latinikiem i szefem sztabu Naczelnego
Dowództwa gen. Rozwadowskim. Uzgodniono tam szczegóły kontrataku na Radzymin.
Piaszczyste wzgórza w sąsiedztwie osady pełniły funkcję punktów dowodzenia, gdzie
umiejscowiono punkty obserwacyjne i stanowiska artylerii72. Wspomniany wcześniej Okuniew znajdował się na linii polskiej obrony. Wzgórze w centrum miejscowości obsadził
21 pułk piechoty dowodzony przez mjr. Zdzisława Przyjałkowskiego, który 14 sierpnia
stoczył walki z nacierającymi oddziałami bolszewików z 79 Dywizji Strzelców. W trakcie
Bitwy Warszawskiej przez tereny Bródna, Marcelina, Jabłonny, Dąbrówki przemieszczała
się w kierunku Pułtuska 17 DP. Pozostająca w odwodzie 1 Armii Wojskowego Gubernatora Warszawy 8 DP stacjonowała w rejonie wyznaczonym przez miejscowości Pustelnik
– Marki – Jabłonna73. Istotne wydarzenia rozegrały się pod Nieporętem74. Po przerwaniu
przez oddziały bolszewickie linii frontu między Beniaminowem a Radzyminem, został
tam wysłany oddział „huzarów śmierci” por. Siły-Nowickiego. Miał on prowadzić przede
wszystkim akcje wywiadowcze. Patrole huzarów docierały aż pod Izabelin75. Już 14 sierpnia w godzinach popołudniowych doszło do starć z bolszewicką 81 Brygadą Strzelców.
Por. Siła-Nowicki na polecenie dowódcy grupy „Zegrze” utrzymywał stałą łączność z załogą fortu w Beniaminowie76. Działania w terenie były znacznie utrudnione, bo warunki
terenowe nie sprzyjały kawalerii. Mimo jednak ewidentnych trudności huzarzy dzielnie
odpierali atak sowiecki (77).
Do Nieporętu 15 sierpnia przybył gen. Żeligowski i osobiście
dziękował żołnierzom, których część dzień wcześniej żegnał w koszarach w Jabłonnie (78).
Zdaniem M. Gajewskiego walki dywizjonu por. Siły-Nowickiego pod Nieporętem to jedna
z najchlubniejszych kart w krótkiej historii oddziału (79). W trakcie walk huzarzy ponieśli
straty, zginęło 11 żołnierzy, 9 zostało rannych, kilku zaginęło, padło też kilkanaście koni.
Potem oddział walczył jeszcze pod Serockiem, Wyszkowem i Myszyńcem.
15 sierpnia w miejscowości Struga doszło do spotkania dowódcy Frontu
Północnego gen. Hallera z dowódcą 1 Armii gen. Latinikiem i szefem sztabu Naczelnego
Dowództwa gen. Rozwadowskim. Uzgodniono tam szczegóły kontrataku na Radzymin.
Piaszczyste wzgórza w sąsiedztwie osady pełniły funkcję punktów dowodzenia, gdzie
umiejscowiono punkty obserwacyjne i stanowiska artylerii (72). Wspomniany wcześniej Okuniew znajdował się na linii polskiej obrony. Wzgórze w centrum miejscowości obsadził
21 pułk piechoty dowodzony przez mjr. Zdzisława Przyjałkowskiego, który 14 sierpnia
stoczył walki z nacierającymi oddziałami bolszewików z 79 Dywizji Strzelców. W trakcie
Bitwy Warszawskiej przez tereny Bródna, Marcelina, Jabłonny, Dąbrówki przemieszczała
się w kierunku Pułtuska 17 DP. Pozostająca w odwodzie 1 Armii Wojskowego Gubernatora Warszawy 8 DP stacjonowała w rejonie wyznaczonym przez miejscowości Pustelnik
– Marki – Jabłonna (73). Istotne wydarzenia rozegrały się pod Nieporętem74. Po przerwaniu
przez oddziały bolszewickie linii frontu między Beniaminowem a Radzyminem, został
tam wysłany oddział „huzarów śmierci” por. Siły-Nowickiego. Miał on prowadzić przede
wszystkim akcje wywiadowcze. Patrole huzarów docierały aż pod Izabelin75. Już 14 sierpnia w godzinach popołudniowych doszło do starć z bolszewicką 81 Brygadą Strzelców.
Por. Siła-Nowicki na polecenie dowódcy grupy „Zegrze” utrzymywał stałą łączność z załogą fortu w Beniaminowie (76). Działania w terenie były znacznie utrudnione, bo warunki
terenowe nie sprzyjały kawalerii. Mimo jednak ewidentnych trudności huzarzy dzielnie
odpierali atak sowiecki (77). Do Nieporętu 15 sierpnia przybył gen. Żeligowski i osobiście
dziękował żołnierzom, których część dzień wcześniej żegnał w koszarach w Jabłonnie (78).
Zdaniem M. Gajewskiego walki dywizjonu por. Siły-Nowickiego pod Nieporętem to jedna
z najchlubniejszych kart w krótkiej historii oddziału (79). W trakcie walk huzarzy ponieśli
straty, zginęło 11 żołnierzy, 9 zostało rannych, kilku zaginęło, padło też kilkanaście koni.
Potem oddział walczył jeszcze pod Serockiem, Wyszkowem i Myszyńcem.
Istotną rolę w działaniach wojennych odegrał również Zakroczym, który był przede
wszystkim miejscem przegrupowania wojsk podczas działań nad Wkrą, a po zakończeniu
Bitwy Warszawskiej pełnił funkcję zaplecza medycznego. Stacjonowały tam dwa szpitale
polowe (szpital nr 503 ewakuowany z Jabłonny i szpital nr 108) (91).
Należy podkreślić, że najbardziej zażarte, krwawe potyczki Bitwy Warszawskiej
1920 roku rozegrały się na obszarze powiatu warszawskiego. Większość miejscowości
położonych po prawej stronie Wisły było areną ciężkich walk, które spowodowały ogromne zniszczenia. W zapiskach pamiętnikarskich znalazły się takie uwagi: Zboże do szczętu
zniszczone, siano spasione, kartofle (…) stratowane. Dom co prawda pozostał, ale ani
okien, ani drzwi, nawet komin rozebrany. Słowem pustka i ruina zupełna (92).
Nie pozostało to bez wpływu na dalsze losy tej części powiatu, a jednocześnie potwierdziło znaczącą rolę powiatu warszawskiego w historii międzywojennej Polski.