sobota, 31 marca 2012

Wielkanoc Jana Sebastiana Bacha

Rodzina wyjechała do Hagen.
Sam zostałem w tym ogromnym domu.
Po galeriach krokami dudnię.

Bardzo śmieszą mnie te złocenia
i te pelikany rzeźbione jak od niechcenia,
i te chmury mknące na południe.

Ja bardzo lubię chmury. I światło pochmurne.
Jak fortece. Jak moje fugi poczwórne.

Cóż to za rozkosz błądzić przez pokoje
z Panią Muzyką we dwoje!
Jak las jesienny świece w lichtarzach czerwone.

A dzisiaj jest Wielkanoc. Dzwon rozmawia z dzwonem.
O, wesołe jest serce moje!

W starych szufladach są stare listy,
a w książkach zasuszone kwiaty,
jak to miło plądrować wśród starych papierów...
O, świąteczne godziny pełne złotych szmerów!
o, natchnienia jak kolumny złote! 0, kantaty!

Ubrany w zielony aksamit
brodzę, błądzę tymi pokojami,
i po galeriach, i po schodach;

o, jeszcze tyle, tyle do wieczora godzin,
żeby mruczeć, żeby nucić, żeby chodzić,
żeby płynąć jak zaczarowana woda!

Ciemne jak noc portrety witają mnie w salach,
jeszcze bardziej ciemniejąc, kiedy się oddalam.

To śmieszne, że niektórzy nazwali mnie mistrzem,
mówią, że w mych kantatach zamknąłem niebiosa.
Szkoda, że tu nie wszyscy znacie mego kosa,
ach, jakże ten kos śpiewa, jakże ten ptak gwiżdże,
jemu wiele zawdzięczam. No i wielkim chmurom.
I wielkim rzekom. I piersiom twoim, Naturo.

Spójrzcie na te niebieskie hiacynty,
na te krzesła z czarnego drzewa,
na te wszystkie złocone sprzęty,
na tę klatkę z papugami, która śpiewa,
na te obłoki jak srebrne okręty,
które wiatr południowy podwiewa.
Tak. Spójrzcie. To jest moje mieszkanie.
Też wspomnienie po Janie Sebastianie.

Mówią, że jestem stary. Jak rzeka.
Że czas coraz bardziej z rąk mi ucieka.
To prawda, że mi wiele godzin przepadło.
Ale to nic. Do diabła! Ja gram na mocnych strunach
i są jeszcze kantaty moje, do pioruna!
Nie czas mnie, ale ja go wziałem na kowadło.

Zaraz przyjdzie rodzina i zacznie się uczta.
Córy moje, nim siądą, przejrzą się do lustra.
I chmara gości ściągnie. I nastąpi taniec.
Podjedzą sobie setnie i podpiją dobrze.
I pasterz z gobelinu też huknie na kobzie.
A potem wieczór przyjdzie. I zniknę w altanie.

Bo lepsza od mych skrzypiec, gdym grywał w Weimarze,
niźli perły, o których. dla mej żony marzę,

niż sonaty mych synów, niż wszystkie marzenia,
taka chwila wielkiego, wielkiego wytchnienia,

właśnie teraz, gdy widzę przez altany szparę
rzecz niezwykłą, zawrotną, szaloną nadmiarem:
WIOSENNE GWIAŹDZISTE NIEBO.

Konstanty Ildefons Gałczyński
1950

środa, 28 marca 2012

Ecce Patria - pomnik uniwersalny

  Brama Piaśnicka jest pomnikiem uniwersalnym i dlatego jej druga nazwa to Ecce Patria (Oto Ojczyzna). Po niewielkich, regionalnych zmianach, mogłaby ona stać w wielu innych miejscach Polski. Cieksyn, stając się siedzibą mazowieckiego oddziału Rodziny Piaśnickiej, powinien dać jej gościnę jako Bramie Cieksyńskiej. Przeanalizujmy bowiem przesłanie pomnika Ecce Patria:

  W formie architektoniczne ma on postać baldachimu rozpiętego na kolumnowych łukach nawiązujących do kapliczek Kalwarii Wejherowskiej. Dokładnie taką koncepcję należy przenieść na Mazowsze - z ewentualnym wykorzystaniem architektonicznych wykończeń kapliczek mazowieckich dla "wtopienia" pomnika w krajobraz Mazowsza.


  Budowa wejherowskiego pomnika Ecce Patria rozpoczęła się od umieszczenia w fundamentach relikwiarza poświęconego 4 października 2009 roku - w 70 rocznice wybuchu II wojny światowej oraz w 10 rocznicę beatyfikacji 108 Polskich Męczenników. Zawiera prochy z grobów w lasach piaśnickich, Stutthofu, Auschwitzu i Katynia. Mazowiecka Ecce Patria powinna zawierać również prochy z grobów w Piaśnicy i Katyniu - a odwołując się do wojennego losu ludności Mazowsza, powinny tam się znaleźć prochy z Treblinki i Palmir.


  Centralne miejsce pod baldachimem zajmuje krzyż łaciński ze słowami błogosławionego Jana Pawła II: POKÓJ TOBIE - POKÓJ Z TOBĄ - POLSKO - OJCZYZNO MOJA. Z każdej strony krzyża znajdują się tablice z fragmentami papieskich homilii, stanowiącymi świadectwa czasu wypowiedziane ustami Największego Polaka. Tu zmiany są zbędne, bo są to świadectwa nieprzemijające i niewymagające uzupełnień. Jedno ze świadectw głosi:
"Dwudzieste stulecie, zapisało wielką martyrologię, wiele męczenników II wojny światowej i w czasie panowania totalitarnego systemu komunistycznego, którzy oddali życie w obozach śmierci. Cierpieli i oddawali życie w hitlerowskich czy tez sowieckich obozach zagłady. Przyszedł teraz czas przypomnienia tych wszystkich ofiar i oddania im naszej czci. A są to często męczennicy nieznani, jak gdyby "nieznani żołnierze wielkiej sprawy Bożej". I dobrze, że o tym się mówi na ziemi polskiej, bo ta ziemia zaznała wyjątkowego udziału w tej wielkiej martyrologii".

poniedziałek, 26 marca 2012

Pociecho moja, książeczko...

  Nie minął miesiąc od moich dziesiątych urodzin, a zapadłem na reumatyzm (przerodził się chyba potem w chroniczny romantyzm...). No i, mimo płaczów i protestów znalazłem się w dziecięcym szpitalu na Litewskiej. Zabrałem ze sobą książeczkę do nabożeństwa dla dzieci ""Jezus malusieńki", pamiątkę pierwszej Komunii świętej, do której przystąpiłem w maju poprzedniego roku (o rok później, bo razem z młodszymi braćmi). Mazgaiłem się okropnie i na okrągło czytałem książeczkę, pociechę moją. Mam ją do tej pory i podróżuję z nią do wiecznie zielonej przeszłości (jaki kolor ma przyszłość? - szary?, jasno szary?, ciemno szary?). Najbardziej zapadł mi w pamięć (i w serce) Psalm 91 (z "Psałterza dawidowego" Kochanowskiego):
PSALM 91
Qut habitat in adiutorio Altissimi

Kto się w opiekę odda Panu swemu
A całym sercem szczerze ufa Jemu,
Śmiele rzec może: "Mam obrońcę Boga,
Nie przyjdzie na mnie żadna straszna trwoga."

Ciebie On z łowczych obierzy wyzuje
I w zaraźliwym powietrzu ratuje;
W cieniu swych skrzydeł zachowa cię wiecznie,
Pod Jego pióry ulężesz biezpiecznie.

Stateczność Jego tarcz i puklerz mocny,
Za którym stojąc na żaden strach nocny,
Na żadną trwogę, ani dbaj na strzały,
Którymi sieje przygoda w dzień biały.

Stąd wedle ciebie tysiąc głów polęże,
Miecz nieuchronny ciebie nie dosięże.
A ty zdumiały oczyma swoimi
Niechybną pomstę ujrzysz nad grzesznymi.

Iżeś rzekł Panu: "Tyś nadzieja moja",
Iż Bóg najwyższy jest ucieczka twoja,
Nie padnie na cię żadna zła przygoda
Ani się znajdzie w domu twoim szkoda.

Aniołom swoim każe cię pilnować,
Gdziekolwiek stąpisz, będą cię piastować,
Na ręku nosić, abyś idąc drogą
Na ostry kamień nie ugodził nogą.

Będziesz bezpiecznie po żmijach gniewliwych
I po padalcach deptał niecierpliwych,
Na lwa srogiego bez obrazy wsiędziesz
I na ogromnym smoku jeździć będziesz.

Słuchaj, co mówi Pan: "Ten, kto mnie miłuje,
I ze mną sobie szczerze postępuje,
I ja go także w jego każdą trwogę
I nie zapomnę, i owszem, wspomogę.

Głos jego u mnie nie będzie wzgardzony,
Ja mu w przygodzie udzielę obrony;
Niech pewien będzie szczęścia i zacności,
I lat sędziwych, i mej życzliwości!"

Uroda tego wiersza jest tak wielka, że nie mogą się z nią równać żadne - być może dokładniejsze znaczeniowo - przekłady (poniższy pochodzi z Biblii Tysiąclecia):

PSALM 91
O Bożej opiece

Kto przebywa w pieczy Najwyższego
i w cieniu Wszechmocnego mieszka,
mówi do Pana: «Ucieczko moja i Twierdzo,
mój Boże, któremu ufam».
Bo On sam cię wyzwoli
z sideł myśliwego
i od zgubnego słowa.

Okryje cię swymi piórami
i schronisz się pod Jego skrzydła:
Jego wierność to puklerz i tarcza.
W nocy nie ulękniesz się strachu
ani za dnia - lecącej strzały,
ani zarazy, co idzie w mroku,
ni moru, co niszczy w południe.

Choć tysiąc padnie u twego boku,
a dziesięć tysięcy po twojej prawicy:
ciebie to nie spotka.
Ty ujrzysz na własne oczy:
będziesz widział odpłatę daną grzesznikom.
Albowiem Pan jest twoją ucieczką,
jako obrońcę wziąłeś sobie Najwyższego.

Niedola nie przystąpi do ciebie,
a cios nie spotka twojego namiotu,
bo swoim aniołom dał rozkaz o tobie,
aby cię strzegli na wszystkich twych drogach.
Na rękach będą cię nosili,
abyś nie uraził swej stopy o kamień.
Będziesz stąpał po wężach i żmijach,
a lwa i smoka będziesz mógł podeptać.

Ja go wybawię, bo przylgnął do Mnie;
osłonię go, bo uznał moje imię.
Będzie Mnie wzywał, a Ja go wysłucham
i będę z nim w utrapieniu,
wyzwolę go i sławą obdarzę.
Nasycę go długim życiem
i ukażę mu moje zbawienie.

sobota, 24 marca 2012

Okres wielkanocny

... w okresie wielkanocnym się spowiadać i komunię świętą przyjmować...(to minimum), a przede wszystkim uczestniczyć w życiu wspólnoty chrześcijańskiej. Okazji jest wiele:
  W sobotę 24 marca na placu Piłsudskiego, w miejscu gdzie w 1999 roku Jan Paweł II celebrował mszę wynoszącą na ołtarze 108 Męczenników II Wojny Światowej, ustawiono trzy golgockie krzyże i przezwyciężający ich męczeńskie zło obraz Miłosierdzia Bożego. Misternicy z Poznania wspierani statystami z Warszawy (wśród nich - studentami Szkoły Jańskiego) odtworzyli jerozolimskie wydarzenia sprzed dwóch tysięcy lat. W ciągu najbliższych dwóch tygodni będzie jeszcze wiele okazji do współuczestnictwa w poruszających wydarzeniach, w tym w najważniejszej dla wyznawców Chrystusa, wielkopiątkowej Drodze Krzyżowej.

Brama Piaśnicka


  Gdy byliśmy w Wejherowie i Piaśnicy, w lipcu ubiegłego roku, jeszcze budowano Bramę Piaśnicką, ze względu na uniwersalne przesłanie nazywaną pomnikiem Ecce Patria - Oto Ojczyzna (w domyśle: umęczona jak Chrystus - w relikwiarzu, który był kamieniem węgielnym budowli złożone są prochy z grobów w lasach piaśnickich, obozu koncentracyjnego Stutthof, Auschwitz i Katynia). Jak widać jej kształt architektoniczny bliski jest wzorom Kalwarii Wejherowskiej, tak dobrze znanym siostrze Alicji (od domu zakonnego Zmartwychwstanek do wzgórz kalwaryjskich nie ma nawet kilometra). Można przyjąć, że jest kolejną, dwudziestą siódmą kaplicą kalwaryjską - na zachód od niej znajdują się kaplice Wejherowskiej Kalwarii, a na północny wschód, w lesie piaśnickim znajduje się Kaplica Błogosławionej Alicji Kotowskiej i Męczenników Piaśnicy. W dniu 19 kwietnia, o godzinie 11 nastąpi uroczyste poświęcenie pomnika Ecce Patria stojącego przy głównej drodze (Via Baltica) i niejako wskazującego drogę do miejsca kaźni w lesie piaśnickim. Warto zacytować fragment tekstu ze świetnie przygotowanego folderu zapraszającego na tę uroczystość:
  "Często podziwiamy postawę męczenników i bohaterów, pytając siebie jakimi kierowali się przesłankami, wartościami, jak pokonali strach i lęk przed śmiercią, "że nie umarli, ale oddali życie..."
 Jest to pytanie, które musi każdy sobie stawiać, nie może przejść obok niego obojętnie szczególnie wtedy gdy nawiedza miejsca pamięci narodowej - groby, jak lasy piaśnickie, Katyń, obozy koncentracyjne - np.... Stutthof, Auschwitz, cmentarze poległych żołnierzy - Lenino, Monte Casino. Ileż jest tych miejsc??? Nie sposób wyliczyć.
  Już pisarze chrześcijańscy pierwszych wieków kościoła wpatrując się w "oblicza" ówczesnych męczenników wkładali w ich usta słowa, którymi pragnęli chociaż w jakieś mierze udzielić nam odpowiedzi:
  "Uczcie się od nas..., że aby osiągnąć życie, należy bardziej miłować sprawiedliwość niż życie... Zachowajcie wiarę i bojaźń Bożą, którą my zachowaliśmy pośrodku utrapienia i walki, abyście jej nie zatracili w czasie bezpiecznego pokoju.
  Baczcie, abyście życia dobrego, chociaż poddanego udrękom nie uważali za nieszczęśliwe. Baczcie, abyście na arenie tego świata, na który zostaliście posłani dla podjęcia walki, n i e  s ą d z i l i , ż e  n a l e ż y  s z u k a ć  j a k i e j ś  s z c z ę ś l i w o ś c i . Błogosławieństwo bowiem można tu tylko przygotować, ale nie osiągnąć. Nie szukaj więc tu tego, czego nie osiągnął żaden święty zmożony znojem ani żaden wyznawca. Nie szukaj tego, czego nawet Chrystus nie osiągnął."

piątek, 23 marca 2012

Babuszki

  Rosjanom możemy zazdrościć pogodnych starszych kobiet - babuszek - cieszących się życiem i obdzielających innych swoim ciepłem (relacje wielu osób podróżujących po Rosji od dawna wyróżniają właśnie ten przedział wiekowy kobiet jako odmienny od średniej światowej). Grupa udmurckich babuszek szukała funduszy na budowę nowego kościoła, a że były to zarazem kościelne chórzystki, śpiewające wspólnie od kilkudziesięciu lat, pomyślały babuszki o zarabianiu śpiewaniam. Od czterech lat jeżdżą więc po kraju i jako zespół Buranowskie Babuszki śpiewają głównie covery najbardziej znanych piosenek światowych. Nie stronią oczywiście od czastuszek i innych słowiańskich melodii, śpiewnych, tak jak covery, po rosyjsku, a czasem po udmurcku. Odbiorcom udziela się ich radość, ale stać je również na poważny ton. Zakasowały całą konkurencję i mają reprezentować Rosję na konkursie Eurowizji (22 maja) z piosenką Party For Everybody śpiewaną częściowo po angielsku.
  W Warszawie i innych polskich miastach też pojawiły się Babuszki - niedrogie jadłodajnie, bardzo popularne w całej Rosji, z tradycyjnymi potrawami - polecam pierogi jakuckie z rybnym nadzieniem.

czwartek, 22 marca 2012

Koronczarka z Koniakowa


  Geniusz ze Lwowa (Banach) i koronczarka z Koniakowa, która wymyśliła tę wielkanocną kurę, mają ze sobą wiele wspólnego. Kura nie jest jednorazowym wytworem - koronczarki obmyślają "algorytm" szydełkowania, który z motka nici wyprowadza takie cudeńko. Ten algorytm istnieje głównie w mózgu koronczarki, choć oczywiście zapisuje ona jakieś liczby oczek dla poszczególnych fragmentów koronki. Podobnie Banach miał koncepcję całości swojej konstrukcji unormowanych i zupełnych przestrzeni liniowych, ale przez lata całe doszukiwał się ich egzamplifikacji w wielu znanych matematycznych zagadnieniach. Drugą, ważniejszą dla mnie - edukatora - zbieżnością, jest ścieżka samokształcenia (ścieżka Banacha), którą podążali. Nie było nigdy "szkoły koronczarstwa" w Koniakowie, a Banach nie studiował na żadnym uniwersytecie. Była chęć odkrywania czegoś trudnego, stawiającego wyzwania, która przerodziła się w pasję tworzenia - i to jest dla mnie istotą kreatywności. Może przypadkową, ale trafiającą w sedno, ilustracją mojego poglądu jest poniższe zdjęcie koniakowskiej koronczarki z dwójką dzieci - chłopiec stanowi tło, a dziewczynka, przyszła koronczarka w marzeniach, już przebiera paluszkami snując niewidzialną nitkę...
Jak powstają Koronki Koniakowskie?

wtorek, 20 marca 2012

Odkopać ścieżkę Banacha

  Jaka była ścieżka Banacha? Zacznijmy od dwóch wypowiedzi Hugo Steinhausa, starszego o pięć lat wybitnego matematyka i późniejszego współpracownika (twierdzenia Banacha-Steinhausa nie może pominąć żaden podręcznik Analizy funkcjonalnej).
O czasach przedmaturalnych:
"Studiował matematykę jako samouk i jeszcze w gimnazjum czytał francuską książkę Tannery'ego o teorii funkcji rzeczywistych; nie wiadomo jak zdobył znajomość języka francuskiego."
O spotkaniu na Plantach:
"Idąc letnim wieczorem 1916 roku wzdłuż Plant usłyszałem rozmowę, a raczej tylko kilka słów: wyrazy „całka Lebesgue'a" były tak nieoczekiwane, że zbliżyłem się do ławki i zapoznałem z dyskutantami: to Stefan Banach i Otto Nikodym rozmawiali o matematyce. Powiedzieli mi, że mają jeszcze trzeciego kompana, Wilkosza. Tę trójkę łączyła nie tylko matematyka, ale i beznadziejność sytuacji młodych ludzi w twierdzy, jaką był wówczas Kraków, niepewność jutra, brak sposobności do pracy zarobkowej i brak kontaktu nie tylko z uczonymi zagranicznymi, ale nawet z polskimi - taka była atmosfera krakowska 1916 roku. Ale to nie przeszkadzało owej trójce przesiadywać w kawiarni i rozwiązywać zagadnienia w tłoku i zgiełku — Banacha hałas nie odstraszał, a nawet (nie wiadomo dlaczego) wybierał stoliki blisko orkiestry."
  O doktorskiej rozprawie Banacha obronionej w 1920 roku, pisałem w poprzednim poście, ale warto jeszcze znać opinię Stanisława Mazura, ucznia i najbliższego współpracownika:
"Powstanie analizy funkcjonalnej, tak jak powstanie każdej innej dyscypliny naukowej, było końcowym etapem długiego historycznego procesu. Obszerna jest lista matematyków, których badania przyczyniły się do powstania analizy funkcjonalnej; obejmuje takie sławne nazwiska jak Vito Volterra, Dawid Hilbert, Jagues Hadamard, Maurice Frechet i Fryderyk Riesz. Ale rok 1922, w którym Stefan Banach w polskim czasopiśmie „Fundamenta Mathematicae" ogłosił swą rozprawę doktorską pt. Sur les operations dans les ensembles abstraits et leur application aux equations integrales, jest datą przełomową w historii matematyki XX wieku. Ta kilkudziesięciostronicowa rozprawa ugruntowała bowiem ostatecznie podstawy analizy funkcjonalnej, nowej dyscypliny matematycznej, która -jak to wykazały rezultaty badań Stefana Banacha i innych - posiada kapitalne znaczenie dla dalszego rozwoju nie tylko samej matematyki, ale również nauk przyrodniczych, a szczególnie fizyki."
  W tym samym 1922 roku, trzydziestoletni Banach zostaje mianowany profesorem, a na początku roku 1920 nie był nawet magistrem - przestudiował jedynie dwa lata na lwowskiej politechnice.
  Był więc Stefan Banach samoukiem - najwybitniejszym samoukiem XX wieku. Właśnie pisanie postów o dwóch z kolei najwybitniejszych samoukach XIX wieku - Dickensie i Owenie - przypomniało mi ścieżkę Banacha. Ścieżkę na dziś, bo tym co czyni z niej drogę dla innych - jest kreatywność. Człowiek kreatywny z istoty rzeczy jest samoukiem - wymyślając coś oryginalnego nie można się opierać na czymś wyuczonym!

niedziela, 18 marca 2012

Co mogą CDF-y?

  CDF-y Wolframa są już od trzech miesięcy w "chmurce" internetowej. Jaki skok jest możliwy z ich wsparciem? Spróbuję to wytłumaczyć na przykładzie mojego tekstu sprzed pięciu lat znajdującego się na 38 stronie Programu Integracyjnego:

2. Poczatki Polskiej Szkoły Matematycznej.
W obliczu wojennego zagrożenia polscy profesorowie zgłosili swoje osoby do dyspozycji Dowództwa Armii Polskiej. Profesor Sierpinski i profesor Mazurkiewicz zostali zaangażowani do pomocy w łamaniu szyfrów rosyjskich. Jednocześnie poczynając od 1920 roku stali się oni naukowymi kierownikami znanego na całym świecie czasopisma Fundamenta Mathematicae i byli nimi przez cały okres międzywojenny.
a) W pierwszym tomie Fundamenta Mathematicae, który ukazał się w pierwszej połowie 1920 roku znajduje się zamieszczane we wszystkich podręcznikach topologii twierdzenie Sierpińskiego ujmujące istotę lokalnej spójności. Niezwykle ciekawym zbiorem posiadającym własność lokalnej spójności jest opisany w roku 1916 zbiór znany jako „dywan Sierpińskiego”. Zbiory tego typu, szczególnie ten powstający z trójkąta, rozpatrywane sa również w teorii fraktali, a ostatnio w teorii automatów komórkowych. Prezentacja komputerowa tych zbiorów jest niezwykle interesująca i zrozumiała już dla dzieci. Zainteresowanym osobom można przedstawić wspomniane twierdzenie i szkicowy (wręcz rysunkowy) dowód.
b) W czerwcu 1920 roku, zanim rozpoczęło się oblężenie Lwowa, na lwowskim Uniwersytecie im. Jana Kazimierza odbyła się publiczna obrona pracy doktorskiej Stefana Banacha. Banach zaprezentował w niej twierdzenie (nazywane odtąd twierdzeniem Banacha), którego poglądowy dowód może zrozumieć każdy uczeń liceum. Pewne zastosowania tego twierdzenia można przedstawić w sposób zupełnie elementarny – np.: „jeżeli rozłożymy mapę naszej okolicy, to istnieje na tej mapie punkt, który nakłada się na swój rzeczywisty pierwowzór”. Dla zainteresowanych (np. studentów wielu typów uczelni) można podać bazujący na nim dowód istnienia rozwiązania równania różniczkowego (twierdzenie Banacha i to właśnie jego zastosowanie stanowią treść zadania 20 i 21 zamieszczonych na końcu rozdziału „Przestrzenie zwarte” w podręczniku Kazimierza Kuratowskiego „Wstęp do teorii mnogości i topologii” przerabianym do niedawna na drugim roku matematyki, a obecnie podobną tematykę przerabia się na roku pierwszym, gdyż  matura jest o jeden rok później). Praca doktorska Banacha zawierała, jako danie główne, definicję wprowadzającą pojęcie pewnej przestrzeni (nazywanej od lat trzydziestych przestrzenią Banacha) i dowody (niektóre bardzo trudne), że wiele znanych obiektów matematycznych jest takimi przestrzeniami, co umożliwia łatwe (po wprowadzeniu tych zaawansowanych i abstrakcyjnych pojęć) znajdowanie rozwiązań trudnych równań całkowych. Praca Banacha jest przykładem tego, co daje „wysoka abstrakcja” i trudno znaleźć lepszą ilustrację tej idei w matematyce i poza nią.

  Czytająca ten tekst osoba, nawet z wyższym wykształceniem politechnicznym, będzie wiedziała, że "gdzieś dzwonią", ale nie spodziewam się, że poświęci parę godzin na szukanie w literaturze odpowiedzi, gdzie dzwonią. Przedstawienie tych dwóch najprostszych "twierdzeń z nazwiskami" dwóch najważniejszych twórców warszawsko-lwowskiej Szkoły Matematycznej przy pomocy CDF-ów da pojęcie o ich treści każdemu maturzyście bez szukania książek - po prostu "online". Co więcej jest nadzieja, że za kilka latach trafi "pod strzechy" ludzi ze ścisłym wykształceniem - objaśniona CDF-ami - najważniejsza polska książka naukowa od czasów Kopernika, taka która w każdym, nawet najbardziej rozwiniętym kraju pojawia się nie częściej niż raz na sto lat: "Teoria operacji liniowych" Stefana Banacha. Ukazała się ona w roku 1931 (wydanie polskie) - jej wydanie francuskie stało się pierwszą pozycją słynnej serii Monografii Matematycznych - i do tej pory jest dostępna pojęciowo dopiero na wyższych latach studiów matematycznych. Wybitny psycholog osobowości, Józef Kozielecki w książce Stefan Banach - geniusz ze Lwowa tak o niej pisze: "Prawdziwą rewelacją na skalę światową było ukazanie się w roku 1932 jego epokowego dzieła Theorie des operations linearies, poświęconego teorii operacji liniowych . Chociaż wiem jak trudno jest oceniać prace z różnych dziedzin kultury nie waham się postawić "Banacha" na półkę obok Wstępu do psychoanalizy Z. Freuda, Wykładów o czynności mózgu I. Pawłowa, Historii budowy atomu wodoru N. Bohra. Garding nazwał ją - bez przesady - Biblią analizy funkcjonalnej."

sobota, 17 marca 2012

Owen konstrukcjonista

  Około roku 1800 największy zespół fabryk włókienniczych na świecie znajdował się w New Lanark i wyglądał tak:

  Robert Owen przybył tam ze swoim kapitałem wiedzy i umiejętności, ale również z dużą gotówką. Ożeniwszy się z córką założyciela New Lanark szybko stał się jego głównym właścicielem. Po kilku latach zaczął wprowadzać ulepszenia w systemie zarządzania produkcją (mniej godzin pracy przy większej kontroli wydajności dawały tą samą produkcję), a po kilkunastu latach rozszerzył swoje inicjatywy na całą społeczność tej fabrycznej wsi (znacznie liczniejsze miasto Lanark nie było już miejscem jego działania). Za swoje prywatne pieniądze postawił duży budynek szkolny:
File:New Lanark Building 01.jpg

  Budynek jak budynek - solidny, piętrowy - dopiero obejrzenie pomieszczeń szkolnych robi wrażenie nawet w naszych czasach. Znajdująca się na parterze klasa szkolna ma rozmiary audytorium uniwersyteckiego, ale bez trudu odczytamy wiodącą koncepcję pedagogiczną wynikającą z takiego jej urządzenia. Uderzyło mnie w niej to, że z ośmiu punktów-zaleceń konstrukcjonizmu nie wykonywano tylko ostatniego, zalecającego...używanie komputerów:
1) uczenie się przez tworzenie (learning by doing);
2) technologia jako tworzywo (technology as building material);
3) ostra zabawa (hard fun);
4) uczenie się jak się uczyć (learning to learn);
5) daj sobie czas odpowiedni do zadania (taking time – the proper time for the job);
6) nie ma sukcesu bez niepowodzeń (you can’t get it right without getting it wrong);
7) praktykuj sam, co zalecasz uczniom (do unto ourselves what we do unto our students);
8) używanie technik komputerowych TERAZ do uczenia się innych przedmiotów (using digital technology NOW to learn about everything else).
  Koncepcję i praktykę szkoły Owena będę dość obszernie omawiał na podstawie jego "Wyboru pism" i wstępu do tego wyboru napisanego przez mojego tatę, ale warto już w tym miejscu podkreślić, że dobre pomysły edukacyjne powracają jak bumerang, a szkoły niestety są głównie po to, aby dzieciaki nie biegały po ulicach (a właśnie tam powinny wychodzić w celach poznawczych!).

piątek, 16 marca 2012

Twoja własna utopia



  Do Atheneum Richarda Meiera, budowli wzniesionej w Nowej Harmonii w stanie Indiana, przychodzą ludzie, aby snując refleksje o dokonaniach Roberta Owena zdobyć się na decyzję o realizacji własnej utopii - wielkiego, dzielonego z innymi ludźmi marzenia o...(kropki czekają na twoją propozycję). Może był tu kiedyś Elon Musk, który postawił sobie za cel nakłonienie ludzkości do kolonizacji Marsa? (Realizuje go konsekwentnie - jego firma, jako pierwszy podmiot prywatny na świecie, wynosi swoimi rakietami satelity w przestrzeń kosmiczną). Może był tu Steve Jobs? Jeśli nawet tam nie byli, to z pewnością od kilkudziesięciu lat wiedzieli o takiej Świątyni Kreatywności (powstała w 1979 roku) i już samo jej istnienie w zasięgu jednodniowej wycieczki dawało im napęd do uruchamiania zespołów ludzkich. Szkoda, że z Polski jest tak daleko...

Krasicki na wyspie Nipua

Z małymi kinami to było tak, że już jako dzieciak znałem na pamięć (podobnie jak rówieśnicy) fragmenty piosenki Fogga W małym kinie, z kiczowatym, ale przemawiającym do wyobraźni dwuwierszem: "Na ekranie on ją kocha i umiera dla niej" (świetny szlagwort). Potem czytałem Gałczyńskiego z jego parodią listu miłosnego i oczywiście poczułem się świetnie, bo "ponad to". A dziś myślę: ponad co?

Krasicki (niby naiwnie):
Żebym cokolwiek oszczędził moich współziomków, zataiłem był przed nim kunszt wojenny. Dociekł tej zdrady Xaoo; naglił mnie więc, żebym mu dokładną w tej mierze dał informacyję. Chcąc więc, ile możności, umniejszyć w nim złą o nas opinię, zacząłem mu przekładać liczbę niezliczoną mieszkańców świata, różnicę narodów nie tylko w odzieży i w mowie, ale i w obyczajach i skłonnościach. Z tych różnic naturalne niezgody, a przeto potrzeba uzbrojenia, któreby ubezpieczało od napaści sąsiedzkiej, broniło słabych od przemocy potężniejszych, czyniło wstręt nieprawej zapalczywości. Przypadkiem z ziemi wydobyty kruszec, przez długi czasów przeciąg zażyty do rolnictwa i budowli, ułatwiał i skracał udziałanie tego, co przemysł potrzebą przynaglony wynalazł. Jako zaś złe życie najlepsze rzeczy skazić może, żelazo w ręku nieprawych stało się narzędziem szkodliwem, instrumentem zguby życia ludzkiego. Stąd poszły zbrojne utarczki człowieka z człowiekiem, towarzystwa z towarzystwem, narodu z narodem. Trudno było w dalszych czasach złemu, nadto już wkorzenionemu i powszechnemu, zupełnie zabieżyć. Stąd ludzie dobrzy i oświeceni przez pisma i rady, prawodawcy przez ustawy urzędowne, określili granice sprawiedliwej wojny, nadali reguły temu nieprawemu kunsztowi, ile możności, zapobiegające fatalnym jego skutkom. Wódz na czele wojska broniący ojczyznę stał się szacownym obywatelem; żołnierz, umierający na pobojowisku, ofiarą dobra publicznego. Ustała nieznacznie odraza od okrutnego z natury swojej rzemiosła, a natychmiast to, co przyrodzenie kazało z początku nazywać gwałtem, dzikością, okrucieństwem, opinia z czasem ochrzciła odwagą, męstwem i heroizmem.
-My nie znamy - mówił - tego, co wy nazywacie monarchią, arystokracyją, demokracyją, oligarchią itd. W zgromadzeniu naszym nie masz żadnej innej zwierzchności politycznej, prócz naturalnej: rodziców nad dziećmi. Okoliczności— wychodzące nad zamiar szczególnych familij, ugodnymi sposoby— radą, nie przemocą przez starszych uspokojone i rozrządzone bywają. Człowiek—jednakowo z drugim człowiekiem rodzący się — nie może, a przynajmniej nie powinien by sobie przywłaszczać zwierzchności nad nim: wszyscy są równi. Skoro zaś są złączeni w towarzystwo, natenczas toż samo towarzystwo pozwala dla dobra swojego w niektórych okolicznościach niejakiej nad szczególnym albo zgromadzeniu, albo niektórym ze zgromadzenia zwierzchności.

A poważniej:
http://wkramost.blogspot.com/2011/09/dwie-ideologie.html

czwartek, 15 marca 2012

Węgierski ślad w "Matysiakach"

  W odcinku rozpoczynającym spotkania z rodziną Matysiaków, wyemitowanym 15 grudnia 1956 roku, którego pierwsze cztery minuty przypomniano w audycji rocznicowej (słuchaj: odcinek 2860), Józef Matysiak przekazując swoją miesięczną pensję żonie i przedstawiając kolejne sumy opłat, mówi: "na Węgrów pięćdziesiąt". Nie była to mała suma przy pensjach tysiączłotowych, a dla pani Heleny była składką oczywistą - współczucie i chęć pomocy naszym węgierskim bratankom były wtedy powszechne. Wyraziście pamiętam listopadowe, dramatyczne apele o krew dla Węgrów w polskim radio oraz zdjęcia zamieszczone w czterostronicowym dodatku do niedzielnego Życia Warszawy. Szczególnie utkwił mi w pamięci uzbrojony w karabin mężczyzna z długimi jasnymi włosami - teraz myślę, że mogła to być kobieta, co ówczesnemu siedmiolatkowi nie mieściło się w głowie. Tu więc się zaczyna moja pamięć historyczna  i całkiem sensowne jest snucie warszawskich wspomnień z radiową rodziną Matysików w tle, bo scenarzyści tej audycji naprawdę wiedzieli co się dzieje w Warszawie i tydzień po tygodniu tworzyli jej kronikę.

środa, 14 marca 2012

List otwarty

  Co sprawiło, że "żaden z tekstów wydanych przez polskie partie socjalistyczne do roku 1918 nie miał tak wysokich i licznych nakładów" ("Sacrum i rewolucja" Andrzeja Chwalby s.170), jakie miał anonimowo napisany przez Stanisław Przybyszewskiego "List otwarty do polskiego ludu roboczego" - z fikcyjnym podpisem: ksiądz Piotr Ściegienny. List rozpoczyna się trzema oświadczeniami samego (fikcyjnego) księdza Ściegiennego:
„Bracia kochani! Po raz pierwszy odzywam się do Was, nie jako do posłusznych mi owieczek, które trzymałem, by ułatwić Panom strzyżenie Was, ale jako do braci. Wasze i dzieci Waszych łzy gorzkie doszły do serca mojego i duszy mojej i cierpię razem z wami, widząc Waszą nędzę, ciemnotę i poniżenie. Teraz dopiero pojąłem przyczyny cierpień Waszych i widzę jasno, że księża zamiast pójść śladami Chrystusa i bronić wszystkich uciśnionych, z religii zrobili sobie zyskowny kram, a z wiary środek do ogłupiania Was i dlatego postanowiłem zdjąć łuskę z oczu Waszych i jak Chrystus biczem słów moich wypędzić tych handlarzy z kościoła.”
„Dotychczas byłem posłusznym sługą panów i rządu i żądania ich objawiałem Wam z ambony, jako żądania od Boga pochodzące.”
„Żądałem od Was pokory i uległości względem panów, wstrzymywałem Was wszelkiemi siłami od wystąpień przeciwko wyzyskowi, dowodząc Wam, że im więcej cierpieć będziecie na ziemi, tem większą nagrodę otrzymacie w niebie. Kłamałem Wam, mówiąc, iż w imieniu Boga żądam od Was pracy na panów, podatków na rząd, pokory względem tyranów, gdyż wszystko to opiera się na fałszu i obłudzie. Bóg stworzył Was nie dla tego, żebyście żyli w nędzy i niedoli, znosili chłód i głód, ale dlatego, żebyście byli swobodni, korzystali ze wszystkich wygód, pracowali nie na panów, ale na siebie.”

  Potem zadaje odbiorcom listu pytania:
„Czyż Wy nie widzicie, że obcy ludzie żyją pracą Waszą opływając w dostatkach, podczas kiedy Wam nieraz brak chleba czarnego?"
 „Czyż Wy nie czujecie, jaką pogardę mają do Was wszyscy ci, których Wy pracą swoją utrzymujecie ?”
"Jeżeli to wszystko widzicie i czujecie, to czemu nie zapłoniecie świętym, bo słusznym gniewem i nie wystąpicie do walki z całą tą ohydą ?”
„ Z pracy Waszej powstaje wszystko , co służy do zaspokojenia ludzkich potrzeb; bez Was ludzie byliby pozbawieni wszelkich wygód, a w końcu kto korzysta z owoców pracy Waszej ?”

  Odpowiedzi wskazujące przyczyny nędzy i poniżenia są jednoznacznie:
„Panowie, którzy przywłaszczyli sobie ziemię, która zarówno jak powietrze i woda przeznaczoną była dla wszystkich ludzi, a także i fabryki, które przecież nikt inny jak robotnicy swojemi rękami wystawili.”
„Panowie doszli do władzy, rząd zrobili narzędziem w rękach swoich, postawili go na straży swoich interesów i na domiar złego każą się Wam wybierać na posłów, chcąc w ten sposób zepchnąć na Was wszystkie podatki i powiększać wojsko naturalnie przeciwko Wam”
 „Wszyscy ludzie powinni być równi, zdrowy człowiek na zdrowego człowieka, robotnik na pana, wszyscy na jednego nie powinni pracować. Pan taki sam człowiek, jak i Wy : ma ręce, nogi, zdrowie i powinien sam zarabiać na swoje utrzymanie.”
 „Nie ma teraz sprawiedliwości na świecie i teraz z pewnością, gdyby Chrystus się zjawił, wyrzekł by się wszystkich obłudników podszywających się pod słowa Jego, przeklął by waszych ciemięzców : panów i księży i stanął by po stronie tych, co bronią spraw Waszych, bo po waszej stronie prawda i słuszność!”
„Słuchajcie mnie i przyjmijcie do serca, to iż pokorę winniście tylko prawdzie i sprawiedliwości, nie zaś gwałtom i krzywdzie, a wszystkie porządki dzisiejsze są dziećmi niesprawiedliwości i same niesprawiedliwością się stały.”
 „Przeciwko sile zła, które wszechwładnie zapanowało na świecie, postawcie Wy nie modły, nie prośby, ale siłę dobrego. Pamiętajcie, że pokorą nie zdobędziecie sobie nic, groźbami mało, a wszystko siłą. Siłą tą u Was jest jedność robotnicza, przeciwko której nic się ostać nie potrafi!”
 „Siłą tą u Was są organizacye socyalistyczne , walczące ze wszystkiem, co Was gnębi i uciska w celu uwolnienia ludzkości od trapiących ją nieszczęść. Kiedy wszyscy zrozumiecie nareszcie jasno całą podłość obecnego porządku i połączycie się w jedną potężną partyę, zło zginąć musi.”
 „Sztandar nasz powiewać będzie nad światem całym, który wyzwoli się z pazurów gwałtu i fałszu. Obecny padoł pracy i łez zmieni się w dolinę pracy, szczęścia i dobrobytu, a wtedy już nie będzie żadnej polityki hańbiącej, która z religii robi tylko narzędzie ucisku.”
„Jak rzeki w biegu żadna siła nie jest w stanie wstrzymać, tak i próżne będą wysiłki wszystkich wrogów prawdy i sprawiedliwości w celu stłumienia Waszego ruchu.”
„Przejrzyjcie nareszcie, nie słuchajcie panów i ich płatnych pochlebców, gdyż oni czyhają tylko na zgubę Waszą, ale idźcie za głosem rzeczywistych obrońców szczęścia Waszego. Porzućcie wszyscy Wasze poniżanie się przed gwałtem, albowiem tylko dla dzikich pogan możebnem jest całować tę ręką, która ich smaga, a przecież nawet i robak żądłem się broni. W organizacjach socyalistycznych w walce z panami i fabrykantami możecie znaleźć tylko drogę wyjścia ze swojego strasznego położenia! Tak mówię Wam ja, com prawdę umiłował nade wszystko; jako sługa sprawiedliwości zwracam się do Was: walczcie do ostatniej kropli krwi z wyzyskiem i niesprawiedliwością, a zwycięstwo będzie po Waszej stronie.”

Mocną wymowę ma ten "Manifest socjalizmu chrześcijańskiego"! Trafiał do wierzącego w ogromnej większości, polskiego ludu roboczego, a napisany współczesnym językiem (pierwowzór ukazał się w 1892 roku), też odniósłby podobny sukces.

piątek, 9 marca 2012

Rok gorącego słońca


  Takim, olśniewającym widokiem Słońce zainagurowało ubiegłej nocy (8/9 marca) swój gorący rok. Powtarza się on regularnie w cyklu jedenastoletnim i przypomina, że wszyscy jesteśmy Dziećmi Wszechświata. Lat temu 44 był rok 1968, rok do którego przylgnęła nazwa: Rok Gorącego Słońca. Otwieram książkę "Spotkania z utopią w XXI wieku" i czytam:
  "Ostatnia próba zrealizowania utopii na dużą skalę rozegrała się w Europie dokładnie czterdzieści lat temu /książka ukazała się w 2008 roku/ - w pamiętnym roku 1968. To wtedy mury zachodnioeuropejskich miast pokryły się hasłami: "Własność prywatna to kradzież", "Może nas nie słyszą, strajkuj trochę głośniej", "Otwieraj umysł równie często jak rozporek" czy też "Bądź realistą, żądaj niemożliwego". I choć rewolucyjna fala nie obaliła ani kapitalizmu, ani realnego socjalizmu, to jednak głęboko przeorała oraz zmieniła mentalność, kulturę i krajobraz społeczny Europy."
  Aby zacząć, trzeba się cofnąć (ja to nazywam "braniem rozbiegu"). Nam, pamiętającym tamte czasy, wystarczy cofnąć się w pamięci - młodsi musza sięgnąć po książki. Zresztą my też, jeżeli chcemy cokolwiek sensownego zrobić, coś co przekraczałoby chwilową transakcję na rynku, a przypominałoby konstrukcje wznoszone od stuleci przez Architektów porozumień, też powinniśmy sięgnąć do książek. Postaram się to zrobić w kolejnych postach, ale żeby nie było tak poważnie (słowa "cokolwiek" i "coś" dla milionów Oburzonych naprawdę brzmią poważnie w sytuacji, gdy alternatywą jest "nic"), dołączam może najlepszą piosenkę ostatniego dziesięciolecia z "boskim" refrenem: "Utopię waszą utopię".

środa, 7 marca 2012

Siostra Alicja Kotowska

Od pierwszego zapisu o siostrze Alicji przybyło na tym blogu tak wiele dotyczących jej postów, że postanowiłem je zestawić w formie życiorysu:

  Maria (Alicja) Kotowska urodziła się w Warszawie w 1899 roku. Co sprawiło, że dzieciństwo i wczesną młodość spędziła w Krasińcu? Bez powstania w tamtejszej cukrowni zakładowej orkiestry, Kotowscy tam by się nie znaleźli - ojciec rodziny, Jan Kotowski musiał przecież wykonywać zawód muzyka. O taką orkiestrę apelował Bolesław Prus w "Emancypantkach".
  Aby móc studiować, Polki z zaboru rosyjskiego wyjeżdżały do Paryża, a wiele z nich musiało jeszcze zarobić na te studia. Cierniową drogę do światowej nauki przeszła Maria Skłodowska. W Krasińcu, na początku XX wieku żywe były jeszcze wspomnienia o niej, jako guwernantce dzieci rodziny Żórawskich, jak również o jej darmowych lekcjach czytania i pisania dla miejscowych dzieci.
  Wybuch I Wojny Światowej przerywa spokojne życie Kotowskich. W Warszawie po odejściu Rosjan mają miejsce wydarzenia o wyjątkowym znaczeniu dla wszystkich Polaków. Powstaje Straż Obywatelska, a 3 maja 1916 roku polskie władze samorządowe organizują największy w historii 3-cio Majowy pochód. Jest oczywiście na nim, w grupie młodzieży szkolnej, szesnastoletnia Maria, a na jego czele maszeruje Jan Kotowski - dyrygent orkiestry Straży Obywatelskiej.
  W tym czasie Maria Kotowska jest już zdecydowana podjąć studia medyczne na przywróconym do życia w listopadzie 1915 roku Uniwersytecie Warszawskim. Ale jeszcze jako uczennica szkoły pani Hewelke bierze 12 grudnia 1916 bardzo czynny udział w spontanicznym powitaniu Piłsudskiego przez młodzież warszawską.
  Studia medyczne na UW rozpoczyna w roku 1918. Gdy w roku 1920 rozpoczyna się wojna z Rosją, Maria wstępuje ochotniczo do służby medycznej. Wielu jej kolegów z Uniwersytetu znajdzie się w Dywizji Ochotniczej, której szlak bojowy poznaje później z opowieści uczestników tamtych zmagań. Gdy jej ojciec w roku 1921 kupuje dużą działkę z domem w Jabłonnej, od początku współuczestniczy we wznoszeniu kościoła, tak potrzebnego w szybko rozwijającej się miejscowości.
  Przeżycia wojenne i głęboka religijność kierują ją na ścieżkę służby bożej w Zakonie Zmartwychwstanek. Po dwóch latach nowicjatu w Kętach, powraca do Warszawy, by tam mieszkając w domu zakonnym na Sewerynowie kontynuować studia na Uniwersytecie Warszawskim. Jest teraz siostrą Alicją, mającą się jak najlepiej przygotować do roli nauczycielki w znanym w Warszawie, Gimnazjum Sióstr Zmartwychwstanek. Funkcję nauczycielki pełni już od dnia przyjazdu w Seminarium Nauczycielskim prowadzonym przez siostry. W roku 1929 uzyskuje tytuł magistra Wydziału Matematyczno-Przyrodniczego UW.
  W Gimnazjum Zmartwychwstanek szybko zyskuje renomę świetnego nauczyciela fizyki i chemii - już w 1934 jest rozważana jej kandydatura na dyrektorkę tego liceum. Ale niespodziewanie, wiosną 1934 roku pojawia się możliwość założenia szkoły średniej  w Wejherowie i tam udaje się siostra Alicja z sześcioma Zmartwychwstankami. W ciągu kilku lat dyrektorce szkoły i zarazem przełożonej domu zakonnego udaje się doprowadzić do matury pierwsze dwa roczniki dziewcząt, a również dobudować dwa piętra w budynku szkolnym. W planach były pracownie przyrodnicze.
  W roku 1934 rozpoczyna się również gospodarowanie w majątku rolnym w Cieksynie nabytym przez Jana Kotowskiego. W czasie krótkich pobytów w Warszawie siostra Alicja nie omieszkała zajrzeć tam choćby na parę godzin. Była tam też w sierpniu 1939 roku, kiedy wszystko zmierzało ku wojnie.
  Po wkroczeniu Niemców zaczęły się aresztowania osób umieszczonych na wcześniej przygotowanych listach w ramach Akcji AB (likwidacji potencjalnych polskich liderów ruchu oporu). Siostra Alicja została aresztowana 24 października i uwięziona w wejherowskim więzieniu. Miejscem jej rozstrzelania stał się w dniu 11 listopada 1939 roku, Las Piaśnicki - największe miejsce rozstrzelań niemieckich w całej II Wojnie Światowej (na terenie obecnej Polski).
  Las Piaśnicki, podobnie jak Las Katyński, dał nazwę Rodzinie Piaśnickiej. Jej siedzibą na północy Polski jest Wejherowo, a mam nadzieję, że w Cieksynie uda się utworzyć mazowiecką siedzibę. Budowane jest muzeum na siedemdziesiątą piątą rocznicę wybuchu II Wojny i trzeba zadbać by Wejherowo w muzeum II Wojny Światowej było obecne wraz z pamiątkami z Lasu Piaśnickiego, bo  brakuje w społeczeństwie elementarnej wiedzy o Piaśnicy i istniejących tam miejscach pamięci. W kwietniu tego roku ukończona zostanie Brama Piaśnicka przy głównej drodze w Wejherowie, widoczna także z pociągu.
  Warto na zakończenie wspomnieć o ciekawym związku przestrzennym łączącym błogosławioną siostrę Alicję, błogosławioną Celinę Borzęcką i jej córkę Jadwigę, Bogdana Jańskiego, Piotra Semenenkę oraz Hieronima Kajsiewicza. Wszyscy oni spędzili wiele kształtujących lat w dolinie trzech rzek połączonych Kanałem Augustowskim w jedną drogę wodną z Warszawy do Kowna. W porządku czasowym, te najważniejsze dla tradycji zmartwychwstańczej osoby, należy wymienić w następującej kolejności: Jański, Kajsiewicz, Semenenko, Celina i Jadwiga Borzęckie, siostra Alicja Kotowska.

poniedziałek, 5 marca 2012

Wychowanie młodzieży do sprawiedliwości i pokoju

Orędzie Ojca Świętego Benedykta XVI na Światowy Dzień Pokoju
(fragmenty)
Moje Orędzie skierowane jest także do rodziców, rodzin i wszystkich osób zajmujących się wychowaniem, formacją, a także do odpowiedzialnych za różne dziedziny życia religijnego, społecznego, politycznego, gospodarczego, kulturalnego oraz za przekaz. Poświęcanie uwagi światu młodzieży, umiejętność słuchania jej i doceniania jest nie tylko szansą, ale podstawowym obowiązkiem całego społeczeństwa, w perspektywie budowy przyszłości opartej na sprawiedliwości i pokoju.
.....................
Ważne jest, by to wrzenie i związane z nim idealistyczne zapędy zostały potraktowane z należną uwagą przez wszystkie części składowe społeczeństwa. Kościół patrzy na młodych z nadzieją, pokłada w nich ufność i zachęca ich, by dążyli do prawdy, by bronili wspólnego dobra, by ich perspektywy były otwarte na świat, a oczy zdolne do widzenia «rzeczy nowych» (Iz 42, 9; 48, 6)!
.......................
Dlatego bardziej niż kiedykolwiek potrzebni są autentyczni świadkowie, a nie zwykli dystrybutorzy reguł i informacji; świadkowie, którzy potrafią widzieć dalej niż inni, ponieważ ich życie obejmuje sfery bardziej rozległe. Świadek to ten, który jako pierwszy żyje tym, co głosi.
........................
Właściwe korzystanie z wolności ma zatem centralne znaczenie w promowaniu sprawiedliwości i pokoju, które wymagają szanowania samych siebie i drugiego człowieka, nawet jeśli jego sposób postępowania i życia jest odległy od naszego. Z takiej postawy rodzą się czynniki, bez których pokój i sprawiedliwość pozostają słowami pozbawionymi treści: wzajemne zaufanie, zdolność prowadzenia konstruktywnego dialogu, możliwość przebaczenia, które jakże często chciałoby się uzyskać, ale którego nam z trudem przychodzi udzielić, wzajemna miłość, współczucie dla słabszych, a także gotowość do poświęcenia.
........................
Trzeba wychowywać do sprawiedliwości
«Błogosławieni, którzy łakną i pragną sprawiedliwości, albowiem oni będą nasyceni» (Mt 5, 6). Będą nasyceni, ponieważ łakną i pragną mieć uczciwe relacje z Bogiem, z samymi sobą, ze swoimi braćmi i siostrami, z całym światem stworzonym.
.............................
Trzeba wychowywać do pokoju
«Pokój nie polega jedynie na braku wojny i nie ogranicza się do zapewnienia równowagi sił. Nie da się osiągnąć pokoju na ziemi bez obrony dóbr osoby ludzkiej, swobodnej wymiany myśli między ludźmi, poszanowania godności osób i narodów, wytrwałego dążenia do braterstwa». Pokój jest owocem sprawiedliwości i skutkiem miłości. Pokój jest przede wszystkim darem Boga. My chrześcijanie wierzymy, że Chrystus jest naszym prawdziwym pokojem: w Nim, przez krzyż, Bóg pojednał ze sobą świat i zburzył bariery, które nas dzieliły (por. Ef 2, 14-18); w Nim istnieje jedna rodzina pojednana w miłości.
Pokój jednak nie jest tylko darem, który należy przyjąć, lecz jest także dziełem, które trzeba tworzyć. Abyśmy byli naprawdę wprowadzającymi pokój, musimy nauczyć się współczucia, solidarności, współpracy, braterstwa, musimy być aktywni we wspólnocie i z czujnością uwrażliwiać sumienia na sprawy narodowe i międzynarodowe oraz na to, jak ważne jest poszukiwanie odpowiednich sposobów rozdziału bogactw, wspierania wzrostu, współpracy w rozwoju i rozwiązywania konfliktów. «Błogosławieni, którzy wprowadzają pokój, albowiem oni będą nazwani synami Bożymi» – mówi Jezus w Kazaniu na Górze (Mt 5, 9).
Pokój dla wszystkich rodzi się ze sprawiedliwości każdego, i nikt nie może uchylać się od tego zasadniczego obowiązku umacniania sprawiedliwości, zgodnie ze swoimi kwalifikacjami i odpowiednio do zakresu odpowiedzialności. Wzywam w szczególności młodych ludzi, w których zawsze żywe jest dążenie do ideałów, by cierpliwie i wytrwale poszukiwali sprawiedliwości i pokoju, kultywowali miłość do tego, co jest sprawiedliwe i prawdziwe, również wtedy, kiedy może to oznaczać, że trzeba ponosić ofiary i iść pod prąd.
............................
Trzeba podnieść oczy ku Bogu
W obliczu trudnego wyzwania, jakim jest chodzenie drogami sprawiedliwości i pokoju, możemy odczuwać pokusę, by zapytać jak Psalmista: «Wznoszę swe oczy ku górom: skądże nadejdzie mi pomoc?» (Ps 121 [120], 1).
Wszystkim, a zwłaszcza młodym, chcę powiedzieć z mocą: «To nie ideologie zbawiają świat, lecz jedynie wpatrywanie się w żyjącego Boga, który jest naszym Stwórcą i stoi na straży wolności oraz tego, co jest naprawdę dobre i autentyczne (…), zwracanie się bez wahania do Boga, który jest miarą tego, co sprawiedliwe, i zarazem jest wieczną miłością. A co może nas zbawić, jeżeli nie miłość?». Miłość współweseli się z prawdą, jest siłą, która uzdalnia do angażowania się na rzecz prawdy, na rzecz sprawiedliwości, na rzecz pokoju, ponieważ wszystko znosi, wszystkiemu wierzy, we wszystkim pokłada nadzieję, wszystko przetrzyma (por. 1 Kor 13, 1-13).
..............................
Kobiety i mężczyźni, którym leży na sercu sprawa pokoju! Pokój nie jest dobrem, które już zostało osiągnięte, ale celem, do którego wszyscy powinniśmy dążyć. Patrzmy z większą nadzieją w przyszłość, dodawajmy sobie nawzajem odwagi na tej drodze, pracujmy nad tym, aby naszemu światu nadać bardziej ludzki i braterski kształt, czujmy się zjednoczeni w odpowiedzialności za młode pokolenia obecne i przyszłe, a zwłaszcza za takie ich wychowanie, by były nastawione pokojowo i wprowadzały pokój. Z tą świadomością przesyłam wam te refleksje i kieruję do was wezwanie: zjednoczmy nasze siły duchowe, moralne i materialne, aby «wychowywać młodzież do sprawiedliwości i pokoju».
Papież Benedykt XVI dostrzegając dzisiejszą, bardzo trudną sytuację młodzieży w Europie i na świecie apeluje o podjęcie wszelkich działań wychowawczych zapobiegających narastaniu niechęci i nienawiści prowadzących wprost do wojny - wojny, która niszczy człowieczeństwo, a która jemu samemu odebrała normalne i pogodne przeżywanie młodości.  

niedziela, 4 marca 2012

Rocznicowo i odznaczeniowo

Ktokolwiek będziesz w Chomiczówki stronie,
A z Braci Polaków pochodzisz ty koła,
Zatrzymaj silnika mechaniczne konie
I przestąp gościnne tam progi Kościoła.

Tak, tak - warto wesprzeć się nawet koślawym naśladowaniem poety, aby zachęcić do fascynującego spotkania z polskością wpisaną w kościelne witraże przedstawiające polskie odznaczenia i ordery. Wejście do Kościoła uświetniają nowsze odznaczenia: 

Najbardziej eksponowane miejsce, po lewej stronie nawy głównej, zajmują w pełnym ordynku najważniejsze polskie ordery z ich generałem na czele - Krzyżem Virtuti Millitari:

Po prawej stronie, w bocznej nawie znalazły się odznaczenia organizacji turystycznych, a także niezwykle wzruszający ołtarzyk naszego najważniejszego Pielgrzyma i Turysty - błogosławionego Jana Pawła II:

Współtwórcą tej witrażowej kolekcji jest zasłużony Prezes PTTK, a zarazem członek naszego Stowarzyszenia Spadkobierców Polskich Kombatantów II Wojny Światowej, który zaprosił nas do jednej z sal katechetycznych Kościoła na Chomiczówce, zgadzając się być gospodarzem uroczystego spotkania z okazji dziesiątej rocznicy powstania Stowarzyszenia. Spotkanie rozpoczęło się od Mszy Świętej w dolnym Kościele:

Nasz sztandar na drugiej, niewidocznej na poniższym zdjęciu stronie, ma piastowskiego białego orła na czerwonym tle, ale jego wyróżniająca strona jest naprawdę warta uwagi:

W części uroczystej naszego spotkania kilkunastu osobom wręczono odznaczenia i dyplomy (poniżej tylko jeden z odznaczonych, ale jakże ważny dla nas, Dragomir Perunowic, Czarnogórec, kombatant z partyzantki Tity, jeden z zagranicznych, honorowych członków naszego Stowarzyszenia):

Kwadrans później, znalazłem się wraz z dwojgiem kolegów na jego miejscu, bo za działalność na polu krzewienia kombatanckiej historii otrzymaliśmy piękne odznaczenia (z obramowania drzwi Kościoła - p. pierwsze zdjęcie):

czwartek, 1 marca 2012

Najlepsza tradycja edukacji dla pokoju

Tylko "miękki" patriotyzm pasuje do edukacji dla pokoju (twardy - to wojna!). Krasińskiego wizja miejsca Polski i jej przyszłości z "Przedświtu" może być kamieniem węgielnym edukacji dla pokoju:

Na twych ustach słów już nie ma, 
Tylko jedno drżące tchnienie 
Całość duszy na nich trzyma! 
Módl się siostro, módl westchnieniem — 
Bóg wie dobrze, że westchnienie 
Dziś Ojczyzny twej imieniem!
.................................
[Hetman Czarniecki:]
Za dni moich źle już było;
Jak się mogło, tak służyło
Szczerą chęcią, w krwawym trudzie
Braci szlachcie. — Łaska boża
Nas wygnała w te bezdroża;
Niechaj będzie pochwalona
Bo ojczyźnie mojej dała
Z piekieł ziemskich wynijść łona,
Nie żyć w innych ludów modle,
Raczej umrzeć jak żyć podle —
Za to Bogu wieczna chwała!
.....................................
Gdyby niegdyś ojce twoi 
Cudzoziemców świeckich chodem 
Weszli byli do podwoi 
Tego gmachu — który stoi 
W koło Polski, a dziś pada! 
Bylibyście dziś jak oni 
Kramem tylko — nie narodem; 
Sklepem śpiącej pełnym broni — 
Wyście duchem co nią włada! 
..........................................
I ujrzałem — wszechświat cały 
Jak myśl jedną, która płonie 
Skier miljonem, w jednem łonie! 
Ach! widziałem — bożej chwały 
Wszechprzytomny kształt — bez końca! 
Komet, planet, wiry, kręgi,
Nad wstęgami gwiazd — gwiazd wstęgi —
Nad słońcami jeszcze słońca!
Wszędzie światów, tak jak kwiatów
W lazurowym tym ogrojcu;
I przez światła oceany
Jeden życia dźwięk rozlany,
Pieśń wszech-grzmiąca, wszech-jedyna,
Niebieskiego świata Syna,
O niebieskim Bogu Ojcu!
I przez wszechświat ten do Boga 
Szła narodów ziemskich droga;
I wciąż Polska moja przodem
W nieskończoność z ludzkim rodem
Tam leciała —! Czyje oko 
Ją dosięgnie tak wysoko? 
Kto uderzy ziemskiem czołem 
Aż o stopy stworzyciela? 
Kto poleci z archaniołem 
Tam, gdzie ludzkość się odwciela? 
Już mi w piersiach serce mdleje — 
Obraz znika, myśl się chwieje. 
Siostro moja! czym w mogile?  
Mnie tak słabo, konająco — 
O, jam prosił tak- gorąco,
Jam się modlił Bogu tyle
O tę jedną, jedną chwilę —
I ujrzałem!
........................................
Gdzie nam dotąd śni się mnóstwo 
Cząstek, rozdział lub rozbicie, 
Tam już dla nich jedno bóstwo, 
Jedna miłość i wszechżycie!

Krwią się brzydzą, choćby winną ! 
Duch już przez nich tylko stwarza, 
I gdy stworzy ziemię inną, 
Nie ma na niej już zbrodniarza !

Nie ma także podrzędnicy! 
Bo niewieście w końcu serce 
Po lat długich poniewierce, 
Błysło z pączka tajemnicy!

Dawne pany biorą sami 
Swe, za dłonie, niewolnice, 
By jak duchy iść z duchami, 
I wstępować na stolicę! 
Przemieniony ten planeta 
Już zapomniał co kobieta — 
Wie, co bracia i siostrzyce!

I świat nowy ten radośnie 
Jak świątynia Panu rośnie; 
W polskim kraju, w polskim raju — 
Na wiekowych nieszczęść niwie
Już nie pusto, ni żałośnie;
Nigdzie nigdzie, już nie ciemno,
Ani za mną, ni przede mną!
Wszędzie jasno, sprawiedliwie!
Zrozumiana przeszłość święta,
Zrozumiane czyszca męki,
I ten kielich z kata ręki,
I te krzywdy, i te pęta,
I Duch złego, który kusi
Do podłości serce dzielne —
I to serce, które musi
Wstać z tej śmierci — nieśmiertelne!

Duch twój nigdy już nie skona, 
Polsko moja przemieniona! 
Ponad ziemskich szum zawiei, 
Tyś się wzbiła w kraj idei! 
Inni pomrą bez nadziei, 
Śród otchłani lub w dolinie, 
Lecz ty stoisz na wyżynie! 
U stóp twoich czasu fala 
Niech się pieni i przewala: 
Wszystko przejdzie na potoku, 
Wszystko zniknie na głębinie, 
Co widome tylko oku — 
Lecz idea nie przeminie:

Ty nie jesteś mi już krajem,

Miejscem, domem, obyczajem,
Państwa skonem, albo zjawem:
Ale wiarą — ale prawem!
Ten już odtąd Bogu kłamie,
Kto cię zdradzi, kto cię złamie;
Bo myśl Boga w twojem łonie
I los świata, w twym zakonie!

Dodajmy jeszcze do tego fragment z odpowiedzi Słowackiemu na jego krytykę "Psalmów przyszłości":
Prawdę mówisz - pewnym męstwem
Ja się nigdy nie pochlubię -
Ja przed bliźnich drżę męczeństwem -
W otchłań spychać - ja nie lubię -
Gdzie brud ujrzę - wnet mi serce
Jakaś bojaźń chwyta Boża -
Braćmi nie są mi morderce -
Szablę kocham - wstyd mi noża!

Każdy przyzna, że w cytowanych fragmentach jest zawarta idea "wojen sprawiedliwych" (edukacja dla pokoju nie może pomijać tego ekstremalnie trudnego - i wciąż aktualnego - problemu), jak również idea "moralnego zwycięstwa". Obie te idee wypływają wprost z wiary chrześcijańskiej, a także z przemyśleń wielu systemów etycznych.