poniedziałek, 30 stycznia 2012

Krasiński4ever1

  W lutym tego roku (dokładnie: 19 lutego) minie 200 lat od urodzin Zygmunta Krasińskiego. Chciałbym dobitnie uzasadnić, dlaczego Krasiński "wielkim poetą był". Wiem, że to arcytrudne zadanie, właściwie - nie dla mnie, stąd od początku autoironia (Krasiński4ever i gombrowiczowskie "wielkim poetą był") w stosunku do własnego zamierzenia.
  Warto ustalić jedną zasadniczą prawdę - Krasiński wszystko pisał na poważnie. Nigdy nie bawił się w konwencje, których doszukują się poloniści (skazując swój zawód na zawód), nie dlatego że je lekceważył, ale z powodu przekonania, że nie ma na to czasu. Miał (uzasadnione) poczucie swojej bliskiej śmierci, a złowrogi cień śmierci bliskich mu osób nie opuszczał go od samego dzieciństwa. Właściwie był wszechobecny:
"Ach! Dialy, źle ze mną. 1836 roku, na wiosnę w marcu, było nas młodych, od 24 do 27 lat, czterech w ślicznej wilii w Sorrento nad morzem przez 3 dni: Konstanty mój biedny, Otton Rajecki, Sołtyk i ja. Dziś na wiosnę 1842 roku, ja jeden już tylko z nich zostałem!
  Konstanty, Konstanty mój, gdzie Ty jesteś! Taki brak, taka samotność, taki brak mi nieskończony ciebie. Sto razy na dzień, gdy myślę o czym, powiadam sobie: Ach! Konstantemu powiem - i zaraz się obzieram, nie ma go już - i zaleję się łzami!
  Już od dwóch nocy jego biedne ciało leży w Leichen-Kapelle wśród innych ciał w trumnach, kwiatami go obsypali, bo był bezżenny."

  Miłość dla Krasińskiego była wyborem istnienia przeciw nieistnieniu i przez ten egzystencjalny wybór, a nie przez przypisywaną mu egzaltację, odczytujmy jego wyznanie:
Gdzie Ty?  Gdzie Ty?
  Proszę Cię przybądź, wzywam Cię przybądź. Nie daj krwi tak rozdzierać żyły moje, niech mi się mózg nie przemieni na gniazdo robaków skrzydlatych szaleństwa, niech serce nie pęknie przed czasem, niech ta dusza, co bije się i szarpie, i kipi, i przechadza się jak zmora po mnie całym, niech ta dusza moja na tyle znękana, umęczona, strapiona, odkwitnie nieco, odświeży się w spojrzeniach ócz Twoich. Daj kroplę rosy potępionemu, pustyni, na którąm się przemienił, daj oazis. Czemu tak się opóźniasz? Czemuś tak zimna, leniwa, nieskora? Czemu taki brak szału w Tobie? Taka przewaga miary, ostrożności, taktu, przewidzenia? Czy świat podobny do nieba, czy w nim chóry anielskie śpiewają, że Ci tak trudno z niego się wyrwać? Ja, gdybym umierał, a wiedział, żeś bliska, zaprawdę dość życia przed śmiercią wzbudziłbym w sobie, by zerwać się z łóżka, by zerwać się z trumny i polecieć przycisnąć Cię do piersi moich! Czyż nie czujesz podobnego natchnienia, równej mocy, nadziemskiej siły? Kto z nas silniej, gwałtowniej, namiętniej kocha? Powiedz, powiedz! Owszem powiedz, proszę Cię!

niedziela, 29 stycznia 2012

Stadion Narodowy i okolice

Z Dobrej na Stadion dochodzi się w kwadrans - albo dwa - jeżeli wysłuchamy wszystkich zagadkowych dźwięków w Parku Odkrywców:

A Wisła płynie...


Odwróciwszy głowę widzimy przemyślnie upleciony wiklinowy koszyk:


Brzeg praski można spotkać też nad Jenisejem:


Dla piechurów i rowerzystów wytyczono tu 10 kilometrową trasę:

Po wejściu na stadion oczy przyciąga statek kosmiczny pod kopułą:

W dole stadion czekający na trawiasty dywan:

Dywan będzie zwijany na koncerty, jak ten inaugurujący Stadion:

piątek, 27 stycznia 2012

Broniewskiego czas zacząć...

  Rok 2012 to rok trzech wielkich poetów na Mazowszu: rewolucyjnego liryka, autora ballad i romansów, żołnierza Legionów Piłsudskiego – Władysława Broniewskiego, poety filozoficzno-mistycznego, malarza i muzyka, żołnierza kampanii wrześniowej 1939 roku – Władysława Sebyły oraz jednego z trzech polskich wieszczów, autora światowych dzieł romantyzmu – Zygmunta Krasińskiego. Tako rzecze Sejmik Mazowiecki!
  Pamiętam pięknie wydane w latach sześćdziesiątych wiersze Broniewskiego i wiersz, który mnie, piętnastoletniemu spodobał się najbardziej:


Bluźniłem światłu.
Przeczyłem nocom.
Dławiłem wiatry
słowem-przemocą.

Krzyczałem gromem.
Płakałem deszczem.
Słowem widomem
zsyłałem wieści.

Słowem-ramieniem
sięgałem nieba.
Słowa- kamienie
zmieniałem w chleby.

Noc nad Kalwarią
głucha i ciemna.
-czy widzisz Mario,
światłość nade mną?

-To gwiazda świeci,
to świt się pali-
anioł nie leci
nad Jeruzalem...

-Mario, czy słyszysz?
Ojciec mnie woła!
-Nad miastem cisza...
Cisza dokoła...

-Mario, on kłamie:
w niebie przed jutrznią
gwiazdy gwoździami,
księżyc jest włócznią!

Jakże krew otrzeć
przebitą ręką?...
Nie wracaj Piotrze-
słowo jest męką!

Ciemność nad głową.
Czas mój już minął.
Skłamałem słowo.
Odpuśćcie winę...

Odpuśćcie winę...

Jedną zwrotkę ze Spowiedzi Broniewskiego zapamiętałem na zawsze:
-Mario, on kłamie:
w niebie przed jutrznią
gwiazdy gwoździami,
księżyc jest włócznią!

W rymach i rytmach Broniewskiego zawarta jest jakaś esencja polskiego języka, którą pierwsi odkryli Romantycy. Z tego właśnie powodu o Broniewskiego (ostro lustrowanego komucha) upomnieli się młodzi tworząc Projekt "Broniewski".

niedziela, 22 stycznia 2012

Poeta Rodziny Katyńskiej

W 65 rocznicę zbrodni katyńskiej, 13 kwietnia 2005 roku, w pierwszym programie Polskiego Radia nadano słuchowisko poetyckie oparte na wierszach Władysława Sebyły oraz wspomnieniach żony poety, Sabiny Sebyłowej w adaptacji Krzysztofa Zaleskiego, a zatytułowane "Ostatni wiersz epoki":

I znowu tupot nóg sołdackich,
i grzmiących sotni gwizd kozackich,
gwiaździsty nad Europą but,
i mrowi się ludami wschód.

A na zachodzie werbli trzask,
rozgwar motorów z nieboskłonu
i krok miarowy – wzywa łask
boga mocniejszych batalionów.

Ojczyzno moja, a ty trwasz
w żelaznym pogrążona gwarze,
światowidową mroczną twarz
zwracając w cztery strony wraże.

I marzy ci się chleb i miód,
i szklane domy w rodnych sadach,
i szczęśliwości pełen trud,
pod gałęziami lip biesiada.

A niebo wokół się czerwieni,
ocknął się kontuszowy trup,
przystają mędrcy przerażeni,
opustoszały widząc grób.

I znów? Czy znów? Kołowrót dziejów
w płonący krąg porywa nas,
skończyły się sny kołodziejów,
stalowy szumi groźny las.

Żelazne dęby dudnią głucho,
toczy się mur, żelazny bór.
Nad konarami, zawieruchą
znów szumi wiatr, znów śpiewa chór.
O mój rozmarynie...

O tymże wierszu tak pisze Miłosz w swoim "Traktacie poetyckim":

Ostatni wiersz epoki był w druku.
A jego autor, Władysław Sebyła,
Lubił wieczorem wyjąć z szafy skrzypce
Kładąc futerał przy tomach Norwida.
Haftki munduru wtedy miał rozpięte
(Bo na kolei pracował, na Pradze).
W tym swoim wierszu, jakby testamencie,
Do Światowida przyrównał ojczyznę.
Zbliża się do niej świst i werbli trzask
Od równin wschodu i równin zachodu
A ona śni o brzęku swoich pszczół,
O popołudniach w hesperyjskich sadach.
Czy za to strzelą w tył głowy Sebyle
I pochowają go w smoleńskim lesie?


Sebyła i Miłosz, znali się dobrze, obaj prowadzili w przedwojennym radiu swoje autorskie audycje, krytycy zaliczali ich do "poetów katastroficznych". Władysław Sebyła zginął mając 38 lat, a jego twórczość o trudnym rytmie i rymie, przepojona metafizyką i empatią, wchodziła dopiero w południowe godziny. Do niedawna był poetą mało znanym ("za trudny" dla lektur szkolnych), teraz za sprawą takich audycji, jak wspomniane wyżej słuchowisko poetyckie Krzysztofa Zaleskiego, przyjaciela moich przyjaciół, Sebyła wraca na należne mu miejsce.

środa, 18 stycznia 2012

Król Maciuś I


  Niestety, mimo trwającego od 1 stycznia roku Korczaka, powyższa migawka to jedyny, dostępny na Youtube fragment bardzo zabawnego i pouczającego, nie tylko dla dzieci, filmu Król Maciuś Pierwszy. Obejrzałem ten film zaraz po premierze (rok 1958), będąc wtedy w wieku Maciusia I, i do dziś pamiętam bezwzględność Złego Króla (świetna rola Ignacego Gogolewskiego) i jego udziałał w podstępnej trójce - z Królem Starym i Królem Smutnym - zagarniającej królestwo Maciusia. Świetna była szata dźwiękowa tego filmu - muzykę skomponował sam Stanisław Skrowaczewski i zapewne on miał wpływ na finezyjny dobór efektów akustycznych (np. wibrujący pogłos popisowych rzutów nożem Króla Złego). W filmie, Maciusia I skazanego na rozstrzelanie ratują poddani wytupując i wydmuchując okupantów - w opowieści Janusza Korczaka zostaje on zesłany na bezludną wyspę, a w realnym świecie bywa jeszcze gorzej...
  Edukacyjne pomysły Korczaka (upodmiotowienie dziecka!) weszły do kanonu psychologii rozwojowej. Nie było w jego czasach jeszcze komputerów, nie można więc nazwać ich konstrukcjonistycznymi, ale z całą pewnością należą do startującego wtedy konstruktywizmu, pojęciowo szerszego podejścia, ale bardzo przecież bliskiego konstrukcjonizmowi Paperta.  

wtorek, 17 stycznia 2012

Rodzina Matysiaków zaprasza na Majowy spacer

Majowy spacer cz.I

 Marzyło mi się, że kiedyś nastąpi przywrócenie tradycji obchodów 3 Maja z czasów Straży Obywatelskiej, o których opowiadał mój dziadek, gdy miałem dziesięć lat (mam nagranie tej rodzinnej rozmowy). Niestety, po tegorocznych obchodach 11 Listopada widać, że wszystkim nam brakuje edukacji obywatelskiej (choćby wystarczającej do przekonania innych) i niemożliwe jest obecnie świętowanie na ulicach, szczególnie w formie pochodu. Dlatego proponuję majowy spacer obywatelski, do którego zamierzam zbudować wsparcie internetowe na tym blogu.
 Udoskonalona mapka (przy tej, pierwszej wersji pomagał mi mój zaoceaniczny brat Krzysztof) będzie prowadziła wszystkich chętnych najważniejszą dla polskiej pamięci historycznej Drogą, opisywaną według mojej koncepcji eSzkoły Drogi. Odrobinę wybiegam w przyszłość i piszę o jeszcze nieistniejących stacjach Metra, ale każdy to sobie przetłumaczy na obecne możliwości dojazdu. A więc...wysiadamy z Metra na skrzyżowaniu Świętokrzyskiej z Nowym Światem (stacja "Świętokrzyska") i dochodzimy do pomnika Kopernika (p. mapka).
 Sam pomnik Kopernika odsłonięto 11 maja 1830 roku, co niewątpliwie wzbiło w dumę ówczesnych Polaków, a przede wszystkim studentów Uniwersytetu Warszawskiego (p.Akademicy1830). Wsłuchajmy się w odłogos marszowych kroków Podchorążych idących tędy przez Nowy Świat z Łazienek w dniu 29 listopada 1830 roku. W bliższych nam czasach - w dniu 24 maja 1944 roku, inni studenci tajnego Uniwersytetu Warszawskiego, a zarazem wybitni poeci: Tadeusz Gajcy, Zdzisław Stroiński i Wacław Bojarski, składali pod pomnikiem Kopernika wieniec od Narodu w 400 rocznicę śmierci polskiego astronoma. Była to najwyższej miary ofiara - Bojarski został śmiertelnie ranny, Stroiński uwięziony na Pawiaku - patriotycznej młodzieży warszawskiej w walce o polskość Kopernika.
 Maj na Krakowskim Przedmieściu kieruje nasze myśli ku dniom uznawanym za kończące II Wojnę Światową (8 i 9 maja obchodzone są oddzielnie, ale przecież dla USA wojna się wtedy jeszcze nie skończyła!). Stowarzyszenie Spadkobierców Polskich Kombatantów II Wojny Światowej, w którego Zarządzie jestem odpowiedzialny za edukację, przyjmuje jak najszerszą optykę w widzeniu spraw wojny i pokoju (p. eHistoria). Zbiegiem okoliczności na maj przypada również rocznica śmierci Bolesława Prusa (19 maja 2012 roku setna!), a pomnik Prusa (p. mapka) stoi na historycznej Osi Saskiej, w którą wpisany jest również Grób Nieznanego Żołnierza. Krótką informację o pomniku Prusa i innych miejscach z mapki zamieściłem w fotoreportarzu o Dobrach Matysiaków.
 Za najważniejszego obrońcę i propagatora Konstytucji 3 Maja należy uznać księcia Józefa Poniatowskiego. To on był przy jej uchwalaniu, on dowodził w wojnie z Rosją 1792 roku o jej zachowanie, on również świętował 10-lecie jej uchwalenia w okresie Księstwa Warszawskiego. Bardzo niewiele osób mijając jego pomnik (p. mapka - w maksymalnym zbliżeniu widać pomnik Poniatowskiego na podwórcu Pałacu Prezydenckiego, za hotelem Bristol) o tym wie i pamięta.
 Plac Zamkowy był tradycyjnym początkiem manifestacji 3 Majowych w okresie międzywojennym. Wtedy właśnie kształtowała się tradycja obchodów tego święta zapoczątkowana w 1916 roku. Istnieje bardzo obszerna dokumentacja fotograficzna tych obchodów, od czasu do czasu fragmentarycznie upubliczniana. Potrzebna jest zdecydowana akcja obywatelska (!), aby te zdjęcia znalazły się w końcu na ogólnodostępnej stronie internetowej. Zdjęcia historyczne są własnością wszystkich obywateli!!! Nie do przyjęcia jest polska praktyka (sprzeczna z praktyką UE!) udostępnia ich jedynie za odpłatnością różnym firmom wydawniczym, bo potem mamy to, co mamy - rozróby chuliganów, którzy nigdy nic o historii obchodów świąt państwowych nie mogli się dowiedzieć (nie będą przecież czytać grubych książek historycznych).

Majowy spacer cz.II

 W skrótowym opisie majowego spaceru obywatelskiego doszliśmy do Placu Zamkowego. Po zejściu z placu do dołu, ku Wiśle, dochodzimy do ulicy Dobrej i niedużego parku niedawno nazwanego Skwerem im. Radiowej Rodziny Matysiaków (niebieski prostokąt na mapce). Jesteśmy więc w innych, już nie tak bardzo historycznych czasach, bo wirtualna Rodzina Matysiaków istnieje od 1956 roku do dnia dzisiejszego. W dolnej części Drogi spacerowej najważniejsza jest obywatelska teraźniejszość, którą chciałbym określać słowami Dawne i Nowe Inicjatywy Matysiaków (DINIM). Do Matysiaków zaliczam zarówno wirtualną, Radiową Rodzinę, jak też osoby związane z ulica Dobrą i jej okolicami, czyli warszawiaków mieszkających lub pracujących na Powiślu. Dzieje się tu coś ciekawego niemal codziennie, a to za sprawą najaktywniejszych kulturalnie miejsc w Warszawie - Biblioteki Uniwersytetu Warszawskiego (BUW) i Centrum Nauki Kopernik (CNK).
 Zacznijmy jednak od Skweru. Na zaślepionej ulicy Bednarskiej już się odbywają imprezy propagujące recykling, a w przyszłości może we wszystkie weekendy maja (dokładniej: między 22 kwietnia - Dniem Ziemi, a 5 czerwca - Światowym Dniem Środowiska) królować tu będzie ekologia (wirtualni Matysiakowie są zawołanymi obrońcami środowiska i zwierząt). Inicjatywą na dziś jest zebranie postulatów na planowany na czerwiec Szczyt Ziemi w Rio de Janeiro i zapisanie ich na stronie Rio+20 jako przesłania naszego świata (Messages of the World).
 BUW od wielu już lat, w przechodnim i dostępnym dla wszystkich holu prezentuje wystawy fotograficzne poświęcone globalnej ekologii. W majowy weekend, w rozstawionych namiotach proponowano warszawiakom spotkania z multi-kulti, a majowy ogród na dachu BUW-u zachwyci każdego spacerowicza (ok. 20 maja kwitną tam unikalne w Warszawie krzewy(!) bzów).
 Tradycyjnie w drugi weekend maja odbywa się festyn szkoły podstawowej na Drewnianej (chodzili do niej i przedwojenni i powojenni Matysiakowie). Wzdłuż biegnącego Dobrą, ogrodzenia boiska szkolnego rozstawiane są stoliki z atrakcjami dla dzieciaków, a na boisku odbywają się konkursy sprawnościowe.
 W czasach Internetu trudno byłoby powrócić do tradycji warszawskich kiermaszy książek, ale akurat nasza majowa trasa spacerowa może być jakąś ich namiastką - największy w Warszawie kiermasz książki pod gołym niebem ma miejsce na rynku Mariensztackim (p. mapka). Na Dobrej - od BUW-u do Tamki - znajduje się kilka księgarni, w tym kultowy Czuły Barbarzyńca. Najciekawsze spotkania literackie odbywają się tam właśnie w maju. Matysiakowie z Dobrej 31, kamienicy w której mieści się Czuły Barbarzyńca, przygotowali program Dobra na co dzień i od święta, który miałby szansę na realizację, gdyby Warszawa wygrała konkurs na Europejską Stolicę Kultury. Nie mniej, inicjatywy tam przedstawione mogą stanowić punkt wyjścia do aktywizacji starych i nowych Matysiaków (DINIM). Inicjatywą na dziś jest opisywanie bolączek warszawskich z perspektywy stulecia - Warszawa sto lat po Prusie.
 Końcowym punktem spaceru (p. mapka) jest pomnik Syrenki - obok niego ma się znajdować stacja Metra Powiśle. Najciekawszym do niego dojściem jest spacer przez Park Odkrywców z intrygującymi dźwiękami uwięzionymi w błyszczących, metalowych rurach, no i oczywiście przejście przez choćby kawałek nadwiślańskiego bulwaru. Pobliskie Centrum Nauki Kopernik zasługuje na całkiem odrębną wycieczkę.

poniedziałek, 16 stycznia 2012

Welodrom

  Welodrom to współczesny tor kolarski , taki jaki od roku 1920 mieliśmy na Dynasach (zazdrościło go nam pół Europy), a od paru lat mamy w Pruszkowie. Francuzi do spółki z Włochami, w kolarstwie torowym i szosowym, zdobyli więcej złotych medali(72) niż my we wszystkich dyscyplinach olimpiad letnich(62) i zimowych(2):

Klasyfikacja medalowa w kolarstwie szosowym i torowym 1896-2008 (kobiety + mężczyźni)
Miejsce Państwo Gold medal with cup.svg Silver medal with cup.svg Bronze medal with cup.svg Razem
1.  Francja 40 24 22 86
2.  Włochy 32 16 8 56
3.  Wielka Brytania 18 24 21 63
4.  Holandia 15 16 9 40
5.  Stany Zjednoczone 14 15 21 50
6.  Australia 13 16 13 42
7.  Niemcy 12 10 14 36
8.  ZSRR 11 4 9 24
9.  Belgia 6 8 10 24
10.  Dania 6 8 8 22
11.  NRD 6 6 4 16
12.  Hiszpania 5 5 4 14
13.  RFN 4 5 5 14
14.  Rosja 4 4 6 16
15.  Szwajcaria 3 7 6 16
16.  Szwecja 3 4 8 15
17.  Czechosłowacja 2 2 2 6
18.  Norwegia 2 0 1 3
19.  Kanada 1 5 5 11
20.  Republika Południowej Afryki 1 4 3 8
21.  Wspólna Reprezentacja Niemiec 1 4 2 7
22.  Grecja 1 3 0 4
23.  Nowa Zelandia 1 1 2 4
24.  Austria 1 0 2 3
25.  Łotwa 1 0 1 2
26.  Argentyna 1 0 0 1
 Estonia 1 0 0 1
28.  Polska 0 6 3 9
29.  Japonia 0 1 3 4
30.  Chiny 0 1 2 3
 Ukraina 0 1 2 3
32.  Meksyk 0 1 1 2
33.  Kazachstan 0 1 0 1
 Kuba 0 1 0 1
 Portugalia 0 1 0 1
 Urugwaj 0 1 0 1
37.  Białoruś 0 0 1 1
 Jamajka 0 0 1 1
 Kolumbia 0 0 1 1
 Litwa 0 0 1 1


Mamy w Warszawie już dwa stadiony piłkarskie na światowym poziomie, a nieporównanie tańszy welodrom (w wersji londyńskiej ocierający się o działo sztuki architektoniczno-sportowej) wciąż jest w sferze marzeń. Nietrudno sobie wyobrazić, że taktyka jazdy na takim torze to solidna wiedza matematyczno-fizyczna.