niedziela, 27 lutego 2011

Nd 27-02: Rekonstrukcja ulicy

  Odkąd profesor Zawadowski na potrzeby naszej edukacji rozwinął angielski pomysł na bryły bez klejenia, trwa konkurs na następne jego zastosowania. Jako redaktor Wydawnictw Szkolnych i Pedagogicznych testowałem i zgłaszałem poprawki do programu komputerowego generującego wydruki siatek takich brył. Oczywiście myślałem o ciekawym scenariuszu lekcji z wykorzystaniem prostopadłościanów, graniastosłupów i ostrosłupów. Jednym z pomysłów był bardzo "geometryczny" kościół św. Floriana na Pradze. Ale zawsze było to za mało na lekcję, czy serię lekcji w stylu konstrukcjonistycznym. Wydaje mi się, że założenia konstrucjonizmu spełnia scenariusz "rekonstrukcja ulicy Nowolipki"
1. Wstęp historyczny
  Poniżej słynne zdjęcie ruin getta z kościołem św. Augustyna, jedyną ocalałą budowlą. Kościół znajduje się pomiędzy Nowolipkami (prawa "linia" na zdjęciu) i Dzielną (lewa "linia" na zdjęciu).

Zdjęcie zrobiono w kierunku wschodnim - przed kościołem jest ulica Smocza, co odpowiada czytaniu poniższej mapki z lewa na prawo:


2.Rekonstrukcja
objęłaby kwartał między Dzielną i Nowolipkami (od numeru 44 do 70 na Nowolipkach) oraz domy z pierwszego rzędu po przeciwnej stronie ulicy Nowolipek (od numeru 39 do 65). Potrzeba na to około setki bryłek. Budowanie warto przeplatać z dociekaniami, co było w którym domu.
3. Opis statystyczny
ulicy umożliwią bardzo dokładne dane statystyczne spisu powszechnego z 1921. 
4. Historia tych miejsc
z lat 1915 - 1943, wraz z zapoznaniem się z fragmentem zbiorów Archiwum Ringelbluma (było ono ukryte w podziemiach szkoły z adresem Nowolipki 68).


  Program jest niesłychanie bogaty. Wydrukowanie i złożenie bryłek jest wykonalne w ciągu 2 godzin lekcyjnych (w 5 lub 6 klasie). Dalsze punkty (3 i 4) realizowane być mogą na poziomie gimnazjum lub liceum. 

piątek, 25 lutego 2011

Pt 25-02: Studentka z Nowolipek

  Nowolipki to zarówno tradycyjna nazwa jednej z północno-zachodnich części Warszawy (granice dzisiejszego osiedla Nowolipki wyznaczają: al. Jana Pawła II od wschodu, al. Solidarności od południa i ul. Okopowa od zachodu i północy), jak też nazwa ulicy od której ta mała dzielnica wzięła swoją nazwę. Pola Gojawczyńska dając swej, napisanej w połowie lat trzydziestych książce tytuł "Dziewczęta z Nowolipek" miała na myśli raczej tę dynamicznie rozwijającą się polsko-żydowską dzielnicę, a nie ulicę - chociaż w czołówce filmu Dziewczęta z Nowolipek umieszczono właśnie lampion z adresem Nowolipki 90. Na poniższej mapce, odnajdziemy historycznie ważne numery z ulicy Nowolipki: nr 90 (ten filmowy), nr 68 (tam ukryto okupacyjne archiwum Ringelbluma) i nr 53 na skrzyżowaniu z ulicą Smoczą (mieścił się tam Komisariat Policji Warszawskiej). W odległości nie większej niż 100 metrów na wschód od Smoczej znajduje się przy ulicy Nowolipki wszystkim znany, choćby z widoku, kościół św. Augustyna (nie zmieścił się na tym fragmencie mapki).



  Mój dziadek, Jan Kotowski w latach 1916-1923 był dyrygentem Orkiestry Policji Warszawskiej i przydzielony mu został lokal mieszkalny w budynku komisariatu na ulicy Nowolipki. W roku 1922, studentka Uniwersytetu Warszawskiego, Maria Kotowska (błogosławiona siostra Alicja) przedstawia taką prośbę o przyjęcie do Zakonu Zmartwychwstanek:


Droga Matko,
  Zaznajomiwszy się z duchem i regułą, proszę bardzo o przyjęcie do Zgromadzenia Sióstr Zmartwychwstanek.
  Pragnę żyć i umierać dla Chrystusa, miłując Go ponad wszystko, gdyż jest Miłością Najwyższą, Panem, Bogiem i wszystkiem moim. Skończyłam 22 lata, jestem na 3-cim kursie medycyny. Los dalszych moich studiów składam w ręce Przewielebnej Matki, decyzji Jej poddam się bezwzględnie, widząc w niej wolę Boga.
Ręce Drogiej Matki całuję, prosząc o odpowiedź.


Marja Kotowska
Warszawa d. 19/IV 22 r.
Nowolipki 53 m 4

czwartek, 24 lutego 2011

Cz 24-02: Połączeni

Połączeni -
wiarą w Zmartwychwstanie i dorastaniem w dolinie trzech rzek złączonych w jedną drogę wodną - Bogdan Jański, Alicja Kotowska, Piotr Semenenko, Celina i Jadwiga Borzęckie, Hieronim Kajsiewicz.


  Rok 2012 to dwóchsetlecie urodzin Hieronima Kajsiewicza, 2013 - stulecie śmierci bł. Celiny Borzęckiej, a 2014 - dwóchsetlecie urodzin Piotra Semenenki. W roku 2012 ma zostać w pełni udrożniona droga wodna Warszawa-Kowno. Otwiera się możliwość przygotowania atrakcyjnych wycieczek-pielgrzymek do miejsc tak ważnych dla Zmartwychwstanek i Zmartwychwstańców.


  Poniżej, kontynuując działania integracyjne (p. Program Integracyjny, lub na stronie www. Janski.edu.pl, zakładka: Stowarzyszenie Absolwentów), zamieszczam szkicowy opis wycieczek najłatwiejszym dla danego odcinka środkiem transportu (jeśli kajakiem, to zawsze z prądem):
  Ruszając stateczkiem spod stóp Zamku Królewskiego dopływamy po kwadransie do śluzy Tillingera. Wodowanie na jednej z największych śluz w Europie trwa krótko, bo niewielka jest różnica poziomów wody. Za wiaduktem z ulicą Modlińską znajduje się port, którego skrajny basen odległy jest od Wyższej Szkoły Jańskiego nie więcej niż 500 metrów.  Dwudziestokilometrowy Kanał Żerański przypomina rzekę, a w granicach Białołęki dochodzą do niego jeszcze dwa pomniejsze kanały. Zalew Zegrzyński to następne kilkanaście kilometrów ciekawych widoków i rozległej wody, a do Pułtuska od mostu w Serocku pozostaje jeszcze trzydzieści kilometrów po z początku powolnej, a dalej coraz żywszej Narwi. Rejsy do Pułtuska zapowiada Żegluga Warszawskiej od przyszłego roku, po wyremontowaniu zabytkowego statku - bocznokołowca.
  Do Pułtuska - tak bardzo związanego z Jańskim, ale także z dzieciństwem błogosławionej siostry Alicji Kotowskiej spędzonym w pobliskim Krasińcu (27 kilometrów na północ od Pułtuska) - można dopłynąć kajakiem z Łomży, gdzie znajduje się cały zespół szkół Jańskiego (gimnazjum, liceum i szkoła wyższa). Jest to kolejny odcinek opisywanej drogi wodnej.
  Najbardziej pożytecznym sposobem przebycia odcinka Augustów - Łomża jest spływ kajakowy w trakcie którego przepływamy Biebrzą przez unikalny w skali Europy Biebrzański Park Narodowy. Lekcja ekologii najwyższej próby. Mniej więcej w połowie trasy, zaraz po wpłynięciu na Biebrzę, w odległości mniejszej niż 10 kilometrów od rzeki znajduje się Dzięciołowo, gdzie urodził się Piotr Semeneko.
  Być może już w 2012 roku na trasie Augustów-Grodno będą kursować stateczki podobne do tego, którym przez Wigry i Kanał Augustowski płynął Jan Paweł II w 1999 roku. W odległości 30 kilometrów na południe od Grodna, w majątku Obrębszczyzna, mieszkała z rodziną błogosławiona Celina Borzęcka.
  Z Augustowa do Kowna można dopłynąć kajakiem. Jest to długi (250 kilometrów), ale bardzo ciekawy spływ. Można go rozbić na dwa etapy: w pierwszym dopłynąć tylko do Druskiennik. Warto wówczas ten pierwszy etap wydłużyć o trasę biegnącą przez jezioro Wigry i Czarną Hańczę. Ze wszystkich miejsc nad Wigrami i z samego Augustowa bardzo blisko mamy do Sejn, gdzie uczył się Kajsiewicz aż do złożenia egzaminów maturalnych.
“Biegłem żegnając lasy, góry i rozłogi,
I Niemen - świadka mego cichego dumania”
- pisał Kajsiewicz w sonecie “Odjeżdżając na wojnę”.
Folwark Freda, gdzie spędzał wakacje i ważne święta Kajsiewicz, jest obecnie już częścią Kowna.

środa, 23 lutego 2011

Sr 23-02: Archiwum Ringelbluma



  Pierwszą część Archiwum Ringelbluma wydobyto z ukrycia we wrześniu 1946 roku. Widoczny na zdjęciu Hersz Wasser, członek Komisji Archiwalnej Żydowskiej Organizacji Bojowej uczestniczył w pośpiesznym ukrywaniu archiwum w dniu 3 sierpnia 1942 roku.



Co się znajduje w tych skrzynkach (były jeszcze dwie bańki po mleku)? Niedawno część dokumentów pokazano na wystawie w Los Angeles (zdjęcia kilku dokumentów znajdują się pod linkiem - dawniejsze, polskie wystawy niestety nie mają dokumentacji w Internecie). Całością dokumentacji (30 tysięcy kart!) zarządza Żydowski Instytut Historyczny i udostępnia ją obecnie w różnych cyklach edukacyjnych. Archiwum Ringelbluma będzie, kto wie czy nie najważniejszą częścią powstającego Muzeum Historii Żydów Polskich.
  W połowie października 2010 byłem w  Domu Spotkań z Historią na prelekcji pana Jacka Leonciaka przedstawiającej dzieje żydowskiego archiwum ukrytego w podziemiach dawnej szkoły powszechnej na Nowolipkach 68 (całkowicie zniszczonej przez Niemców). Pan Jacek opowiadał o kompletnym zapomnieniu miejsca ukrycia i odnalezienia Archiwum Ringelbluma (obecnie to skwer pomiędzy domami o numerach 28 i 30). I wydarzyła się rzecz niezwykła - natychmiast po prelekcji grupka ludzi zgłosiła się z inicjatywą postawienia w tym miejscu pomnika. Dalsze działania tej grupy doprowadziły do wystosowania petycji do władz Warszawy o upamiętnienie miejsca ukrycia Archiwum Ringelbluma, a młodzi zdolni -  Łukasz Mieszkowski i Michał Urbanek - społecznie przygotowali projekt niezwykłego pomnika. Pomnik w artystycznej formie opowiada jakby treść fotografii - z zagłębionej w ziemi piwnicy wyłania się przezroczysta skrzynka z zatopionym w środku dokumentem. Jest szansa na odsłonięcie tego nowego pomnika już 19 kwietnia tego roku, w sześćdziesiątą ósmą rocznicę wybuchu powstania w getcie.
  Odtworzenie historii to jedyna droga do żydowsko-polskiego porozumienia! 

wtorek, 22 lutego 2011

Wt 22-02: Krugman o ociepleniu

  Aby nie gadać po próżnicy, będzie ocieplenie czy go nie będzie (bo przecież zima była zimna - no ale lato było gorące), należałoby dla Polski sporządzić wykres podobny do tego amerykańskiego:

temps

Podano na nim proporcje pomiędzy rekordowo wysokimi temperaturami i rekordowo niskimi. Trend ocieplania się klimatu w ostatnich 30-tu latach jest oczywisty.
Rok 2010 w skali całego globu okazał się najcieplejszy od czasu pierwszych lat pełnego zapisu temperatur.
Niezawodny Krugman znowu odwołał się do wykresów:


DESCRIPTION


Na powyższym wykresie widzimy rozkład prawdopodobieństwa dla wysokich i niskich temperatur (z zasady posługujemy się najlepiej sprawdzonym wykresem rozkładu normalnego) sporządzony dla pewnego roku.
Gdy średnioroczna temperatura za jakiś czas się wyraźnie podniesie to nastąpi przesunięcie wykresu w prawo:


DESCRIPTION


Widać, że wzrosło prawdopodobieństwo wystąpienia wysokich temperatur (powyżej ustalonego progu dolegliwości termicznej dla organizmu ludzkiego).

czwartek, 17 lutego 2011

Cz 17-02: Kanał Augustowski




  Hieronim Kajsiewicz wiedział o Kanale Augustowskim prawie wszystko - w okolicach Augustowa, bo pod Sejnami się wychowywał, w Sejnach ukończył szkołę, a jeżdżąc z Warszawy do dzierżawionej później przez rodziców Frydy pod Kownem przemierzał pobliskie kanałowi drogi. Kanał Augustowski zaprojektował w latach 1822-24 Ignacy Prądzyński. Uczestniczył tylko przez dwa pierwsze lata w jego budowie, bo od roku 1826 był więziony za udział w Towarzystwie Patriotycznym. Potem był Prądzyński być może najwybitniejszym generałem Powstania Listopadowego, które opisał w "Pamiętniku historycznym i wojskowym o wojnie polsko-rosyjskiej w roku 1831". Przy budowie Kanału pracowało do siedmiu tysięcy robotników jednocześnie - była to wspaniale przygotowana i realizowana, największa inwestycja w Królestwie Polskim, do 1830 roku została prawie ukończona. Dla akademickich powstańców stanowiła dowód sprawności organizacyjnej Polaków na miarę wymagań powstańczej gospodarki wojennej.
  A współcześnie Kanał Augustowski i cała droga wodna z Warszawy (przez śluzę Tillingera, Kanał Żerański, Narew, Biebrzę, Kanał Augustowski, Hańczę i Niemen) do Kowna (a nawet Wilna) może stać się europejskim przebojem turystycznym, a ponadto sensownym odtworzeniem dawnych powiązań Polaków, Litwinów i Białorusinów. Remontowane są ostatnie zaniedbane odcinki Kanału, do 2013 roku ma wszystko być wszystko gotowe. Drogi wodne w całej Europie przeżywają renesans, a ta nasza jest naprawdę wyjątkowa.

środa, 16 lutego 2011

Sr 16-02: Sztuka czy polityka


  W przypadku Sławomira Sierakowskiego i całej Krytyki Politycznej (np. ostatnio nagrodzeni Paszportami Polityki Strzępka i Demirski) należy chyba mówić o sztuce polityki. Im naprawdę chodzi o rozpoczęcie szerokiej lewicowej działalności od kultury i sztuki - na myśl przychodzi jedynie porównanie z teatrem Brechta. Wtedy się nie udało, ale teraz artyści są silni, a wojskowi jacyś słabi i pogubieni (na szczęście).
  Do zespołu Krytyki Politycznej należy też Yael Bartana, która będzie reprezentowała Polskę na 54. Biennale Sztuki w Wenecji trwającym od czerwca do listopada 2011 roku. Przedstawi dwa filmy: Mary Koszmary z Sierakowskim w roli głównej oraz film Mur i wieża wraz z dokumentacją artystyczną budowy w czerwcu 2009 roku kibucu na Muranowie. Mary Koszmary powstały w 2007 roku Mur i wieża w 2009, a w roku 2008 - Medinat Weimar, Ruch na rzecz Żydowskiego państwa w Turyngii (The movement for a Jewish state in Thuringia). Jak piszą w 13 punktowym manifeście twórcy tego ruchu:
13. Medinat Weimar is not a practical movement, but rather one that seeks to agitate and provoke by taking anti-Semitic, neo-liberal, nationalistics, Zionist arguments to their unreasonable conclusions illustrating their inner logic and absurdity.
13. Medinat Weimar nie jest ruchem praktycznym, ale raczej takim, który stara się agitować i prowokować doprowadzając antysemickie, neoliberalne, nacjonalistyczne, syjonistyczne argumentacje do ich  bezsensownych wniosków obnażających ich wsobną logikę i absurdalność.

  W podobnym duchu został napisany na początku 2010 roku manifest, którego tekst przytaczam bez skrótów (istnieje też wersja angielska):

RUCH ODRODZENIA ŻYDOWSKIEGO W POLSCE. MANIFEST
utworzony przez użytkownika facebooka Jewish Renaissance Movement in Poland/ Ruch Odrodzenia Żydowskiego w Polsce, w dniu 24 stycznia 2010 roku

Chcemy wrócić.
Być może nigdy nie będzie lepszego momentu, a my nie chcemy utracić naszej szansy.
Wierzymy, że nawet najbardziej nieprawdopodobne scenariusze mogą się ziścić.
Już nie Uganda, Argentyna, Syria ani Madagaskar. Już nawet nie Palestyna.
Interesuje nas Europa. Ziemia naszych ojców i dziadków. Na jawie i we śnie wciąż marzymy o Polsce.
Wierzymy, że potrzebuje nas ona równie mocno, co my pragniemy jej.
Skwery w Warszawie, place w Łodzi i w Krakowie wypełnią się nowymi osiedlami. Proste, drewniane konstrukcje – z ogrodzeniem i wieżą - przypomną Wam o czasach kiedy mężnie stawialiśmy czoła atakom wroga, kiedy z ofiar staliśmy się piewcami nowego porządku, sami sobie będąc władcami.

Chcemy, jak wiele dekad temu, osiedlić się na ziemi, na której nikt nas nie oczekuje. Wierząc, że pisane nam jest mieszkać tutaj, zakładać rodziny, umierać, składać do ziemi prochy bliskich.
Chcemy uleczyć Wasze i nasze traumy. Już raz na zawsze.

Nasz apel nie jest skierowany tylko do Żydów. Przyjmiemy w nasze szeregi wszystkich, dla których zabrakło miejsca w ich ojczyznach – wypędzonych, prześladowanych. W naszym ruchu nie będzie dyskryminacji. Nie będziemy grzebać w Waszych życiorysach, sprawdzać kart pobytu, weryfikować statusu uchodźców. Będziemy silni naszą słabością.

Być może nie będzie to powrót dostojny i zwycięski. Jesteśmy przepełnieniu wątpliwościami, niewiarą, wahaniem. Nie planujemy inwazji. Może będzie to raczej pochód duchów, nawiedzających Was w snach sąsiadów, których nie spodziewaliście się już nigdy ujrzeć, lub też tych, których nigdy nie dano Wam było poznać.

Będziemy głośno mówić o tych wszystkich złych rzeczach, które wydarzyły się między Nami i Wami. Zmaterializujemy długo tłumiony strach przed powrotem dawno nie widzianego znajomego, który to przez te wszystkie lata przeszedł nieprawdopodobną metamorfozę.
Nie poznajecie już nas, nie potraficie spojrzeć nam w oczy. Boicie się ofiary, która może powrócić i upomnieć się o swoje. Lecz my nie chcemy już nigdy czuć się ofiarami, a życie w ciągłym konflikcie boleśnie nas uwiera, wysysa z nas powietrze.
Czujecie podskórnie, że Wasz dawno nie widziany Inny nie zachował dobrych wspomnień z tego miejsca. Że ma Wam wiele rzeczy za złe. Ale mimo to powraca. Wzmocniony złymi doświadczeniami, pracą, nowym/starym językiem, jeszcze inną wojną.

Pragniemy skorygować karty historii, która nigdy nie toczyła się dokładnie tak, jak sobie tego życzyliśmy. Przywitajcie nas z otwartymi rękami. Nie chcemy wydzierać ziemi, kawałek po kawałku, szantażując Was trybunałami i sądami. Nie chcemy skradać się pod osłoną nocy. Liczymy na to że będziemy wspólnie zarządzać miastami, uprawiać ziemię, wychowywać dzieci, że nasze osiedla nie będą dla nikogo zamknięte.

W marzeniach cofamy się do początków żydowskiego osadnictwa na Bliskim Wschodzie, ale i do czasów pionierskich farm żydowskich w przedwojennej Polsce. Ekshumujemy syjonistyczną fantasmagorię. Sięgamy też w przyszłość – wyimaginowanego świat migracji, polityczno-geograficznych przesunięć, rozpadu rzeczywistości jaką znamy. Być może to polityczny scenariusz, który wielu może napełnić przerażeniem. W wielu z Was może obudzi on jednak nadzieję na przełom i rozbicie siermiężnego jednonarodowego monolitu. Odwołujemy się, w całej surowej dosłowności, do tego co miało/mogłoby/powinno się spełnić, do scenariusza wydobytego z muzealnych archiwów, który mógłby zostać podtrzymywany przy życiu tylko jakąś formą ogólnonarodowej psychoterapii. To nasza propozycja na czasy wyczerpania wiary, kryzysu, upadku starych utopii. Optymizm wygasa. Obiecane raje zostały sprywatyzowane. Jabłka i arbuzy z kibuców nie są już tak dorodne. To czas przeszły niedoskonały. Może będzie nam łatwiej ze świadomością, że ten sen, który mniej lub bardziej skrycie podziwialiśmy, nie okazał się aż tak kolorowy? Może wdrożymy go więc po swojemu, na nowo, na własny użytek? Dla samych siebie i dla Was, z niedowierzaniem patrzących na nasz powrót.

Będziecie pytać: po co jątrzyć rany, przywoływać stare demony?

Odpowiemy Wam, że po to, by pomóc naszej wspólnej, przepisywanej nieustannie na nowo, historii. Chcemy zaprosić Was, przystąpcie do naszego Ruchu! Pragniemy przywitać nowych osadników, których obecność jest ucieleśnieniem fantazji na temat historii równoległej. Mierzymy się z jedną z wielu potencjalnych przyszłości, jakich możemy doświadczyć, porzucając swój bezpieczny, znajomy, jednowymiarowy świat.

Pozbędziemy się poczucia winy. Będziemy osadnikami, a nie okupantami.

Przybysze, oczekujemy Was!

Gospodarze, przyłączcie się do nas!

RUCH ODRODZENIA ŻYDOWSKIEGO W POLSCE

wtorek, 15 lutego 2011

Wt 15-02: Ceny równowagi

 Krugman na blogu, w dniu 7 lutego umieścił taki prościutki wykres przedstawiający zachowanie rynku dobra fizycznego (nie poddającego się łatwemu przetworzeniu w opcje i inne derywaty):

DESCRIPTION

  Wykres ma podkreślać przekonanie autora, że w przypadku artykułów żywnościowych nie da się na dużą (spekulacyjną) skalę manipulować ceną i ilością zapasów. Takie zabawy są już możliwe w przypadku surowców (miedź, nikiel, itp.), a na pełną skalę w przypadku nieruchomości i wszystkiego, co może stanowić podstawę dla emisji papierów wartościowych. Przyczyną wzrostu cen żywności (wg. Krugmana) jest więc fizyczny jej brak, spowodowany nieurodzajem w różnych rejonach świata, a rozmiar zachowań spekulacyjnych jest nieistotny.
  Argumentacja oparta o wykresy staje się coraz bardziej popularna i warto ją stosować w każdym ekonomicznym opracowaniu - pracy licencjackiej, magisterskiej czy warsztatowej. Szczególnie teoria zachowań konsumenckich, podstawowa dla marketingu, zarządzania, a nawet socjologii, powinna być przytaczana wraz z wykresami, statystycznie dopasowanymi do opisywanej rzeczywistości.

piątek, 11 lutego 2011

Pt 11-01: Las Piaśnicki

  Chciałem przez jakiś czas nie poruszać zbyt wielu spraw historycznych, a za to uwspółcześnić tematykę blogu. Ale to właśnie współczesność dopomniała się o przeszłość - wczoraj Bundestag przyjął uchwałę chwalącą wypędzonych za wkład w pojednanie! Erika Steinbach, posłanka CDU i przewodnicząca Związku Wypędzonych, mówiła: Jestem wstrząśnięta tym, że nie wszyscy posłowie rozumieją, że część niemieckiego społeczeństwa poddano zbiorowej karze. To była zbrodnia przeciw ludzkości - dodała drżącym głosem. Doprawdy nie mogę pozostawić tego bez komentarzy.
  Moją rodzinę Niemcy wypędzili z majątku Cieksyn w 1939 roku - Trzecia Rzesza musiała mieć granice oparte o rzeką Narew. Być może w tym majątku, nad piękną Wkrą i w okolicznych lasach spędziła cudowne dzieciństwo jakaś jasnowłosa Erika, którą wraz z rodziną wypędzono w 1945 roku i była to zbrodnia przeciw ludzkości. Rodzinie z Wielkopolski (ze strony ojca) kazano się wynosić z mieszkania w ciągu kilku godzin - moja ciotka czekająca na męża, który z kolei znalazł się w Katyniu, wobec zbliżającej się zimy poszła do Niemki (czy raczej Niemry), żeby wydostać chociaż zimowe ubrania dla dzieci. Weg, weg - to była jedyna reakcja.
  Zbrodnią przeciw ludzkości było więc co? Nie wymordowanie 6 milionów Żydów (w wychwalanej deklaracji z 1950 roku nie ma o tym mowy), nie całkowite pozbawienie 3 milionów jeńców rosyjskich najprostszej strawy, ale to, że narody słowiańskie nie chciały mieć ani chwili dłużej współlokatorów, którzy na razie obolali i słabi, ale jak tylko wrócą do zdrowia zaraz przypomną, że WSZYSTKO do nich należy, i to na tysiąc lat. Współlokatorów, którzy nawet nie uznają prawa do życia swoich gospodarzy i są gotowi każdy naród kwestionujący ich prawo do Lebensraumu przyciąć do rozmiarów nieliczącej się mniejszości, niezbędnej do wykonywania najcięższej pracy, z gwarancjami bytowymi na poziomie niewolników rzymskich.
  Niemcy wkraczali do Polski z gotowymi listami osób do zlikwidowania. Na jednej z nich była siostra mojej mamy - błogosławiona Siostra Alicja Kotowska. Sanitariuszka z wojny 1920 roku, nauczycielka chemii i fizyki, dyrektorka szkoły i przełożona Zmartwychwstanek w Wejherowie. Wcale nie wojsko, czy SS, ale ochotnicze oddziały miejscowych Niemców rozstrzeliwały swoich polskich sąsiadów. W lasach piaśnickich od jesieni 1939 roku do wiosny 1940 rozstrzelali 12 tysięcy. Ślady starali się dokładnie zacierać. Poruszające są  nieliczne zdjęcia dokumentalne. Wielkie wrażenie robi ostry kontrast pomiędzy spokojem i urodą lasu, a ogromem popełnionej tu zbrodni. Niestety niewiele się czyni, aby o Piaśnicy wiedzieli nie tylko Kaszubi. Film dokumentalny: W lasach Piaśnicy - zapomniane ludobójstwo  (cz. 1 , 2 , 3 , 4 , 5 ), kręcony w 1998 roku został upubliczniony dopiero w roku ...2008! Piaśnica, ten Pomorski Katyń, wciąż jest pozostaje nieznaną kartą historii.

czwartek, 10 lutego 2011

Cz 10-02: Druga wojna o konstytucję

  Przełom wieku XVIII i XIX był przełomowy również w świadomości prawnej ówczesnych Polaków - w ciągu ćwierćwiecza otrzymali aż trzy konstytucje! Ten niezwykły splot wydarzeń opisywał potem na emigracji Lelewel w pracy: "Trzy konstytucje polskie 1791, 1807, 1815; porównał i różnice ich rozważył Joachim Lelewel w roku 1831". Opierając się na najnowszej książce Andrzeja Ajnenkiela "Konstytucje polskie" przedstawię tu kilka stwierdzeń bardzo istotnych dla zrozumienia Akademików z 1830 roku. 
  Wszystkie trzy konstytucje szły w dobrym kierunku - ta nadana przez Aleksandra I zyskała opinię najbardziej liberalnej w całej ponapoleońskiej Europie! Problemem było jej przestrzeganie - jak pisał Lelewel: "za Księstwa Warszawskiego nie było gwarancji wolności osobistej i wolności słowa, ale nikt jakoś nie odczuwał ich braku; za Królestwa były gwarancje, ale nikt jakoś nie odczuwał ich istnienia". Pozycja księcia Konstantego, naczelnego dowódcy wojskowego Królestwa Polskiego nie miała żadnego umocowania konstytucyjnego, a przecież to on faktycznie był pierwszą osobą w państwie. Sytuacja pogarszała się w kolejnych latach, co skłoniło jednego z ministrów do ukucia powiedzenia, że na początku konstytucja była na stole a bat pod stołem, a po kilku latach już bat był na stole, a konstytucja pod stołem. Przekraczanie kolejnych granic, określonych przecież najwyższym prawem - konstytucją, stało się przyczyną zawiązania Sprzysiężenia Wysockiego w 1828 roku i w konsekwencji doprowadziło do wybuchu powstania listopadowego. 
  Powstanie listopadowe uważa się za drugą wojnę o konstytucję (pierwszą były działania wojenne przeciwko wojskom rosyjskim podjęte pod dowództwem księcia Józefa Poniatowskiego w 1792 roku w obronie Konstytucji 3 Maja). W czasie powstania najwyższą władzą był Sejm, a najbardziej znaną jego uchwałą (z 20 stycznia) było przyjęcie manifestu, rozesłanego potem do dworów europejskich, o łamaniu konstytucji przez carów rosyjskich i niewykonaniu obietnicy przyłączenia ziem zabranych. 

środa, 9 lutego 2011

Sr 09-02: Porozumienia energetyczne

  Polska bardzo naciskała, i naciska Unię Europejską, aby w kolejnych porozumieniach uzgodnić zasady bezpieczeństwa energetycznego. Nie bez związku z wydarzeniami w Tunezji i Egipcie powraca na agendę Parlamentu Europejskiego sprawa elektrowni słonecznych na Saharze. Już w najbliższym dziesięcioleciu powstaną takie elektrownie o mocach odczuwalnych w bilansie energetycznym Europy.  Problemem technicznym są sieci przesyłowe - o dziwo nowe rozwiązanie, minimalizujące straty wykorzystuje prąd stały! Kiedy wreszcie nasz kraj stanie się partnerem w takich przedsięwzięciach?
Saharyjski projekt "Desertec" prowadzi konsorcjum firm niemieckich, a to oznacza, że prąd będzie dostarczany do Niemiec, z którymi już jesteśmy połączeni siecią energetyczną.
  Wielkoskalowa produkcja wyposażenia niezbędnego dla elektrowni słonecznych spowoduje jego potanienie. Ubogie Południe, bogate w energię mogłoby znacznie przyspieszyć rozwój bez obciążania środowiska dodatkową emisją CO2 - wspaniały temat dla architektów porozumień globalnych.
desertec

wtorek, 8 lutego 2011

Wt 08-02: Prognozowanie bez modelu

Pierwszego lutego, trzy tygodnie po przedstawieniu swoich scenariuszy dla Europy Krugman przytacza na swoim blogu dane z Eurostatu o dochodzie narodowym w krajach bałtyckich i Islandii:

DESCRIPTION
Spadkowi dochodu narodowego towarzyszy oczywisty w takim przypadku spadek zatrudnienia:


DESCRIPTION
Polemizując z ekonomistami widzącymi zdecydowaną poprawę w sytuacji krajów bałtyckich, Krugman przedstawia odręczną prognozę wzrostu gospodarczego w Estonii, pokazującą jak długo będzie trzeba odtwarzać poprzedni poziom rozwoju:
DESCRIPTION
Krugman pisze, że wyrysował ją zakładając pięcioprocentową stopę wzrostu w następnych latach. Oczywiście taką prognozę bez modelu - bo trudno nazwać modelem dyskusję optymistów z pesymistami o V-kształtnym lub U-kształtnym profilu dołka - może podać każdy student. Warto takie symulacje przeprowadzić na komputerze!

czwartek, 3 lutego 2011

Cz 03-02: Noc Listopadowa

  W recenzji zamieszczonej w Pielgrzymie Polskim z 16 V 1833 roku Adam Mickiewicz tak pisał o właśnie wydanych "Sonetach" Hieronima Kajsiewicza:
"Wszystkie te sonety - osobiste, własne, oryginalne. W stylu obozowym raczej niż szkolnym, pełno niepoprawności, pełno dysharmonii, błędów gramatycznych, ale wszędzie rodzimy kruszec błyszczy, choć jeszcze nie wyrobiony i nie wypolerowany.  Styl Kajsiewicza jest to pęd zrywającego się ptaka, który zrazu świstrze skrzydłami i skrzy w oczach, nim dosięże właściwej sobie sfery, rozwinie lot bystrzejszy jeszcze, ale zrazem spokojniejszy i łagodniejszy dla oczu. Już w niektórych sonetach, poeta sfery tej dosięgnął."
  Sonet "29 listopada 1830" z pewnością należy do tych "z rodzimego kruszca". Pisany według zasad romantycznych, a sięgający sfery oryginalnej poezji wysokiego lotu. Podobnie jak Kordian w pierwszej scenie dramatu Słowackiego rozpoczynającej się słowami: "Zabił się - młody...", bohater liryczny musi hamletyzować. Styl romantyczny nie pozwalał na żartobliwe, fredrowskie przedstawianie bohaterów literackich. Nie mógł Kajsiewicz napisać jak z imprezowania trafił do powstania, zresztą chciał sportretować doznania swojego pokolenia, a nie tylko własne. Zaczyna więc dramatycznie: "Trupa ziemi okryły chmur puchy łabędzie" i trzeba przyznać, że metaforyczny opis listopadowej pogody jest bardzo udany. W tej scenerii wrażliwy młodzian przeżywa duchowe rozterki, aż "Grom zagrzmiał - łuna błyska - młodzian się ocucił" i ze słowami Pieśni Akademickiej: "Bracia, za broń" - w stronę, gdzie bój wrzał się zwrócił.


29 listopada 1830
Trupa ziemi przykryły chmur puchy łabędzie,
Jasno, rzeźwo w Warszawie: w domu na ustroni
Siedział młodzian w komnacie, dobył skrytej broni,
Karmił sadzą ołowiem krwi chciwe narzędzie.


I złożył – wzrok zatoczył aż w ulic krawędzie,
A sprzeczne myśli wschodzą, nikną z jego skroni,
Wspomni lubą, rodziców i gorzkie łzy roni,
Wspomni wolność, ojczyznę smutku się zbędzie – 


Pierś wciąż rośnie mu w górę – usta zaciśnięte –
Snadź westchnienia, nie mogąc przełamać tej tamy,
Rozsadzały na dwoje serce żalem wzdęte...


Grom zagrzmiał – łuna błyska – młodzian się ocucił,
Broń porwał – dał znak krzyża – wnet stanął u bramy –
„Bracia, za broń!” i w stronę, gdzie bój wrzał się zwrócił.

środa, 2 lutego 2011

Sr 02-02: Okrągły Stół w Egipcie?

Dzisiaj miało być o architekturze porozumień w Unii Europejskiej, ale Egipt wydaje się ważniejszy, a co więcej tamtejsze wydarzenia długofalowo mają zasadnicze znaczenie dla UE. Czy możliwy jest Okrągły Stół w Egipcie? Czy znajdą się dwie strony, dostatecznie akademicko i politycznie przygotowane, by stać się architektami porozumień podobnych do polskich okrągłostołowych rozwiązań. Egipskie tradycje i obecny poziom edukacji i nauki pozwalają na odpowiedź zdecydowanie twierdzącą. W Aleksandrii, w tym samym miejscu, gdzie istniała  najsłynniejsza w historii ludzkości biblioteka, wybudowano na początku XXI wieku olbrzymią, supernowoczesną Nową Bibliotekę Aleksandryjską na obszarze 7 hektarów! Stała się ona od razu centrum nauki i kultury. Uniwersytet w Kairze działa od 1908 roku, a duchowni i islamscy przywódcy (również Bractwa Muzułmańskiego) kształcili się i kształcą na istniejącej od roku 975 (!) uczelni teologicznej Al Azhar, która od 1961 stała się właściwie uniwersytetem. Jest więc olbrzymia szansa na wyjście z błędnego koła dyktatury i ślepego gniewu fanatycznego ludu, przed którym niby chroni dyktatura. Znaną na świecie osobistością jest laureat pokojowej nagrody Nobla El-Baradei, ale świetnie wykształconych Egipcjan naprawdę nie brakuje (wystarczy przejrzeć listy absolwentów dwóch uczelni pod linkami). A poza tym "Starzy są już królowie świata i tron zostawią opuszczony." - jak pisał na przełomie poprzednich wieków Rainer Maria Rilke. Ta fraza nasunęła mi się przy lekturze mądrego i dowcipnego artykułu Roberta Greniera (był w latach 2004-2006 szefem Wydziału Antyterrorystycznego w CIA, obecnie jest na wczesnej emeryturze) pod znaczącym tytułem "The triviality of US Mideast policy".

wtorek, 1 lutego 2011

Wt 01-02: Krugman o krajach bałtyckich

  Zacznę od przytoczenia zawartych artykule Krugmana ważnych opinii: 
"Teoretyczna analiza statystyczna podpowiada, że wprowadzenie wspólnej waluty powinno przynieść duże korzyści ekonomiczne. Niestety, to optymistyczne przewidywanie niezupełnie się spełniło od momentu wprowadzenia Euro. Wiarygodne oszacowania podają jedynie 10-15% wzrostu w handlu pomiędzy krajami strefy Euro - nie jest to mało, ale też żadna rewelacja.
   Wielu amerykańskich (i kilku angielskich) ekonomistów od początku sceptycznie oceniało projekt euro-waluty i przedstawiało warunki wstępne dla jego powodzenia. Znane i pamiętane są obiekcje Roberta Mundella, który wybijał na pierwszy plan warunek mobilności siły roboczej, a Peter Kenen podkreślał wagę integracji polityki fiskalnej w UE. Co więcej, wspomniane przeszkody były znane twórcom unii walutowej. Ale zwyciężył idealizm i wiara w powodzenie “mimo wszystko” projektu unijnego."
  Kombinacja obu przyczyn stała się powodem załamania gospodarczego w krajach bałtyckich - korzystną polityką fiskalną skusiły do napływu kapitał zagraniczny, osiągnęły niesamowite 10% stopy wzrostu, ale w momencie oczywistego, po takim przegrzaniu koniunktury, spowolnienia nie mogły się ratować eksportem siły roboczej w skali porównywalnej np. z Polską. Doszedłszy do ściany musiały przyjąć pierwszy scenariusz naprawczy, czyli "twarde oszczędności budżetowe i podniesienie podatków osłodzone tańszym kredytem z zasobów Unii". Płace spadły o 15% na Łotwie, 10% na Litwie i w Estonii, nastąpił spadek produkcji i olbrzymi wzrost bezrobocia, powrót na poprzedni poziom rozwoju zajmie parę lat. Można powiedzieć, że kuracja zadziałała, ale jej przyjazność dla pacjenta Krugman komentuje cytatem z Tacyta: “uczynili z kraju pustynię i nazwali to pokojem”. Czy wobec takich "sukcesów", a kraje bałtyckie w UE dostały pochwały za politykę gospodarczą, można pierwszy scenariusz uznać za dobre rozwiązanie dla następnych krajów?