wtorek, 31 marca 2015

Poszukujemy właścicieli

Na razie działają głównie prawnicy,przykładowo:
Kawczyński i Kieszkowski
Adwokaci i Radcowie Prawni
Spółka Partnerska


Utraciłeś nieruchomość w oparciu o tzw. „dekret Bieruta”? Przysługuje Ci zatem odszkodowanie.

Jedną z głównych specjalizacji Kancelarii Kawczyński i Kieszkowski Adwokaci i Radcowie Prawni Spółka partnerska są postępowania dotyczące wywłaszczeń oraz związanych z tym odszkodowań. Prawnicy Kancelarii mają bogate doświadczenie w relatywnie szybkim uzyskiwaniu odszkodowań (zwrotów nieruchomości) dla poszkodowanych decyzjami nacjonalizacyjnymi wydanymi w oparciu o tzw. „dekret Bieruta”.
Najczęstszym problemem, z jakim spotykają się osoby próbujące dochodzić swych praw to bezczynność i opieszałość organów administracji i sądów. Nasze duże doświadczenie oraz niestandardowe metody działania pozwalają na znaczne przyspieszenie postępowań i kończenie ich w racjonalnym terminie.
UWAGA: W CHWILI OBECNEJ SEJM PRACUJE NAD ZMIANĄ USTAWY O GOSPODARCE NIERUCHOMOŚCIAMI, W MYŚL KTÓREJ PRAWA DO NIERUCHOMOŚCI MOGĄ BYĆ ZGŁOSZONE TYLKO W OKRESIE 6 MIESIĘCY PO WEJŚCIU W ŻYCIE USTAWY. PO TYM OKRESIE WSZELKIE ROSZCZENIA WYGASNĄ.
POSZUKUJEMY SPADKOBIERCÓW NASTĘPUJĄCYCH NIERUCHOMOŚCI – LISTA NIERUCHOMOŚCI i DAWNYCH WŁAŚCICIELI TUTAJ
Zastrzegamy, iż powyższa lista stanowi przedmiot ochrony prawnej i zakazuje się jej kopiowania oraz innego wykorzystywania, pod rygorem konsekwencji karnych i cywilnych.

http://www.kodekret.pl/Dekret-Bieruta.pdf
1009. Dobra Bolesław Śniegocki, Jan Muller, Henryk Głowioski, Cyryl Głowioski, Mieczysław Głowioski, Stanisław Głowioski, Antoni Głowioski, Maria Głowioska, Aniela Rembowska, Maria Lubioska, Henryk Habel

1016. Lipowa Dobra Kazimierz i Maria małż. Makarewicz 1017. Lipowa Dobra Estera Epstein 1018. Dobra Estera Chana z Miętkiewiczów Epsteinowa

poniedziałek, 30 marca 2015

Rusza rewitalizacja Pragi

RATUSZ PLANUJE WYDAĆ 1,4
MLD ZŁ NA REWITALIZACJĘ
PRAGI
"Ząbkowska będzie deptakiem"

Debata i piosenka

Z blogu Krugmana (i debata i piosenka):

Czy doczekamy się w Polsce zespołu na takim poziomie?!! (o ekonomistach możemy zapomnieć).

niedziela, 29 marca 2015

Stowarzyszenia mieszkańców

Dziesięć lat temu byłem na spotkaniu, na którym Urząd Miasta st. Warszawa przedstawiał plany rewitalizacji dla warszawskich kamienic. Środki finansowe były tak skromne, że wystarczały jedynie na kilkanaście domów. W praktyce dostęp do nich był możliwy tylko dla doskonale zorganizowanych i już aktywnych wspólnot, takich jak ta z ulicy Smolnej:

http://chopin.smolna.org/
Mieszkańcy Smolnej na tym zebraniu przedstawili swoje inicjatywy, zostali przez zarząd miasta wyznaczeni na lidera rewitalizacji, pomagającego wszystkim zainteresowanym. Potem poszli na całego i założyli Stowarzyszenie Mieszkańców Ulicy Smolnej (data wpisu do rejestru przedsiębiorców: 2005-11-23).
https://www.facebook.com/smolna
Smolna stanowi oczywiste uzupełnienie do "warszawskiego salonu", który od dziesięciu lat tworzy Nowy Świat z Krakowskim Przedmieściem.
Po oddaniu II linii metra czas chyba na Dobrą!
http://wkramost.blogspot.com/2015/03/dobra-lokalizacja.html

Zestawienie innych postów znajduje się pod adresem:
http://wkramost.blogspot.com/search/label/Dobra%20Sprawa%20Matysiak%C3%B3w

sobota, 28 marca 2015

Zastępcza poprawność polityczna

Chciałoby się napisać "przestępcza poprawność polityczna"! Bo w tym tkwi istota rzeczy. Ludzie, którzy byli i są nadal homofobami (by wymienić tylko jedno "szczere" ich odczucie), dostają od dziennikarzy i manipulatorów dzisiejszej kultury gotowe kalki poprawności politycznej w sprawach tolerancji. Mogą godzinami perorować o konieczności przestrzegania "praw człowieka", ale w konkretnych sytuacjach (np. tej w strefie Gazy) mają dziwnie pokrętne wytłumaczenia.
Poniższy tekst (nie ukaże się w żadnej polskiej gazecie) wstrząsnął moim poczuciem sprawiedliwości (i bezradności):
http://www.theguardian.com/world/2015/mar/28/turing-got-pardon-i-want-one-too
Czytaj też:
http://wkramost.blogspot.com/2015/01/czyscioszki-z-trupami-w-szafach.html

Ku Klux Klan wiecznie żywy

Wpływowi (szczególnie w Kanadzie i Stanach Zjednoczonych) Ukraińcy próbują uzasadnić wszystkim wątpiącym, że bezprawie może być w pewnych warunkach prawem. Masz na głowie Rosjan i Polaków (podobnie jak czciciele "czystego amerykanizmu" mieli Murzynów w USA), to możesz uznać każdego rezuna za bohatera narodowego, bo działał on w stanie "wyższej (narodowej-rasowej) konieczności".

http://www.kresy.pl/wydarzenia,spoleczenstwo?zobacz/ukrainski-deputowany-na-czym-jesli-nie-na-upa-mamy-budowac-nasz-patriotyzm- Jurij Szuchewycz:
Na czym, jeśli nie na UPA, mamy budować nasz patriotyzm? Na eposach rycerskich Rusi Kijowskiej? Na życiorysach takich Ukraińców jak Chruszczow i Breżniew? A może na bolszewickiej legendzie Stachanowa? - mówi w rozmowie z "Gazetą Wyborczą" Jurij Szuchewycz, deputowany do Werchownej Rady Ukrainy.


Syn Romana Szuchewycza, bezpośrednio odpowiedzialnego za ludobójstwo Polaków na Kresach Wschodnich w latach II wojny światowej, tłumaczy, dlaczego nacjonalizm ukraiński jest tak ważny dla tożsamości Ukraińców:
Rosjanie spychali nas do getta ludowego. Ukraińska mowa miała być atrybutem wieśniaka w wyszywanej koszuli, a z drugiej strony Dostojewski, Czechow, Czajkowski, Rublow, Mendelejew, Teatr Bolszoj i loty w kosmos. Podobne lekceważenie spotykało nas zresztą ze strony Polaków - mówi. Zaznaczył on, że Ukraińców wciąż cechuje pewna uległość wobec Rosjan:
Czekamy, co zrobi Moskwa, i dopiero reagujemy. Zwykle jest za późno. Gdybyśmy stawili opór na Krymie, niechby symboliczny, nie byłoby wojny w Donbasie - twierdzi Szuchewycz.
Ukraińska Powstańcza Armia odpowiedzialna jest za ludobójstwo ponad 100 tysięcy Polaków w czasie II wojny światowej i w latach powojennych.

Rewitalizację czas zacząć

Już w 2013 roku premier (wówczas Tusk) mówił o wielkiej rewitalizacji miast Polski, na którą UE zezwoliła przeznaczyć 30 miliardów Euro. Plan wykorzystania tych środków najłatwiej było sporządzić dla miasta stołecznego Warszawy (przed wyborami samorządowymi w 2014 roku, Gronkiewicz-Waltz obiecywała miliard złotych na samą Pragę!):

Założenia do Zintegrowanego Programu Rewitalizacji na lata 2014 – 2022  
Urząd m.st. Warszawa Biuro Polityki Lokalowej Wydział Rewitalizacji

Najważniejsze fragmenty planu:
[...] Strategia Rozwoju m.st. Warszawy do 2020 roku jest dokumentem strategicznym, który w bardzo dużym stopniu odnosi się do problemu warszawskich obszarów zdegradowanych i ich rewitalizacji. Należy tu wymienić: Cel strategiczny 1 – Poprawa jakości życia i bezpieczeństwa mieszkańców Warszawy, Cel operacyjny 1.3 – Wspieranie rozwoju budownictwa mieszkaniowego oraz modernizacji istniejących budynków, Program 1.3.4 – Rewitalizacja zdegradowanych zasobów mieszkaniowych; Cel strategiczny 2 – Wzmocnienie poczucia tożsamości mieszkańców poprzez pielęgnowanie tradycji, rozwój kultury i pobudzanie aktywności społecznej, Cel operacyjny 2.1. – Umocnienie tradycji m.st. Warszawy oparte na dziedzictwie kulturowym i przyrodniczym, Program 2.1.2 – Rewitalizacja wybranych zdegradowanych fragmentów dzielnic, w tym o znaczeniu historycznym, a przede wszystkim Cel strategiczny 5 – Osiągnięcie w Warszawie trwałego ładu przestrzennego, Cel operacyjny 5.5 – Rewitalizacja obszarów zdegradowanych, [...]  

[...] Studium jednakże wskazuje na obszary rozwojowe miasta, wyróżniając w Warszawie trzy strefy funkcjonalne, tj. strefę śródmieścia funkcjonalnego, strefę miejską i strefę przedmieść. W strefie śródmieścia funkcjonalnego lokują się obszary zdegradowane (kryzysowe) Pragi Północ, Pragi Południe, Śródmieścia, Woli i Ochoty. [...]

http://rewitalizacja.um.warszawa.pl/sites/rewitalizacja.um.warszawa.pl/files/zalaczniki/artykul/zalozenia_do_zpr.pdf

W skali całego kraju:

Zapuszczone dzielnice polskich miast zmienią swoje oblicza. "Tak" dla rewitalizacji
http://wyborcza.biz/biznes/1,100896,17653008,Zapuszczone_dzielnice_polskich_miast_zmienia_swoje.html?biznes=local#BoxBizLink

Rząd zaakceptował we wtorek założenia do projektu ustawy o rewitalizacji. Dzięki niej w miastach będzie można przeobrazić całe kwartały, do których obecnie strach się zapuszczać po zmroku

- Chcemy, aby ustawa została przyjęta jeszcze przez parlament tej kadencji - deklarował w grudniu ubiegłego roku wiceminister infrastruktury i rozwoju Paweł Orłowski. Istnieje spore prawdopodobieństwo, że tak się stanie, bo w tej sytuacji opracowanie projektu nie potrwa długo.

Instytut Rozwoju Miast ocenia, że nawet jedna piąta powierzchni naszych miast, z ok. 2,4 mln mieszkańców, zasługuje na miano "obszaru zdegradowanego". Są to najczęściej tereny śródmiejskie, stare dzielnice mieszkaniowe, tereny poprzemysłowe. Plagą są tam bezrobocie, ubóstwo i przestępczość. Rewitalizacja tych obszarów ma je "ożywić".

W resorcie infrastruktury i rozwoju zwracają uwagę, że obecne rewitalizacje polegają głównie na remontowaniu pojedynczych kamienic, placów, chodników. Autorom projektu chodzi zaś o coś więcej - także o poprawę jakości życia mieszkańców. I to nie tylko tej rewitalizowanej części miasta.

Cel uświęca środki

Gminy nie miałyby obowiązku tworzenia tego typu strategii. Mogłyby też realizować dotychczasowe. W ministerstwie liczą jednak, że na podstawie nowej ustawy będzie to łatwiejsze i szybsze. Ponadto tego typu przedsięwzięcia mogą liczyć na wsparcie z funduszy unijnych.

W tworzeniu programu miałaby uczestniczyć lokalna społeczność. Rząd zakłada powołanie doradczego i opiniodawczego komitetu rewitalizacji, w którego skład wejdą przedstawiciele władz oraz mieszkańców i biznesu. Chodzi o to, że na obszarach rewitalizowanych mają obowiązywać szczególne instrumenty prawne, np. rozszerzony ma być katalog celów publicznych, na które prawo dopuszcza wywłaszczenie nieruchomości. Obecnie gmina może ją zabrać osobie prywatnej (za odszkodowaniem), jeśli na danej działce miałaby powstać np. droga. Na obszarze Specjalnej Strefy Rewitalizacji wywłaszczenie było możliwe także pod budowę np. czynszówek.

Z kolei deweloperzy chcący budować w strefie rewitalizacji mieszkania na sprzedaż musieliby część z nich przekazać gminie. W zamian deweloper mógłby kupić taniej grunt. W grę wchodzi też zwolnienie z części lub całości opłaty adiacenckiej, jeśli inwestycja byłaby wpisana w gminny program rewitalizacji. A gdyby deweloper odmówił przekazania lokali? Wówczas nie dostałby zezwolenia na użytkowanie budynku oraz nie wyodrębniłby w nim własności lokali, co oznacza, że nie mógłby ich sprzedać. Do tego w strefie rewitalizacji gmina mogłaby zablokować niektóre inwestycje, a pozwolenie na budowę uzyskałyby te zgodne z programem.

Kij i marchewka dla wspólnot

Z rewitalizacją wiązać się będzie gruntowny remont komunalnych czynszówek. Niewykluczone, że niektóre z nich trzeba będzie przebudować lub wyburzyć. W takiej sytuacji lokatorzy dostaną lokale zamienne. Gmina pomoże też w przeprowadzce. Gdyby jacyś lokatorzy nie wyrazili na to zgody, przez co blokowaliby przedsięwzięcie, czekałaby ich eksmisja do lokali zamiennych. Ministerstwo zapewnia, że po zakończeniu remontów lokatorzy będą mogli powrócić do dawnych lokali. Oczywiście, o ile będzie taka możliwość.

Oczywiście tak radykalnego środka przymusu gmina nie mogłaby zastosować wobec właścicieli mieszkań tworzących wspólnoty mieszkaniowe. W tym przypadku to one decydują o zakresie i kosztach remontu. Problemem może być ich niechęć do jego sfinansowania. W części wspólnot gmina jest jednym z jej członków, gdyż nie wszystkie lokale zostały wykupione. Jeśli więc pozostali właściciele nie zgodzą się na wykonanie prac przewidzianych w programie rewitalizacyjnym, wówczas gmina sfinansuje je w drodze wykonania zastępczego. Koszty obciążą hipoteki tych, którzy nie dołożyli się do remontu. Ministerstwo zwraca uwagę, że w momencie sprzedaży mieszkania trzeba będzie zwrócić gminie kwotę, o jaką wzrosła jego wartość. Równocześnie gmina uzyskałaby możliwość udzielania wspólnotom mieszkaniowym dotacji na remont, np. elewacji lub instalacji, jeśli przewidywałby go program rewitalizacji. Obecnie gminy mogą tak wspierać wyłącznie zabytkowe budynki.

Zestawienie innych postów znajduje się pod adresem:
http://wkramost.blogspot.com/search/label/Dobra%20Sprawa%20Matysiak%C3%B3w

Dzieci są najważniejsze

George Brown, to były brytyjski premier i kanclerz skarbu. Jest specjalnym wysłannikiem ONZ ds. globalnej edukacji.
http://www.project-syndicate.pl/artykul/rada-bezpieczenstwa-idzie-do-szkoy,1536.html

NOWY JORK – Dziś elitarna grupa dyplomatów z całego świata zasiądzie przy wielkim okrągłym stole w siedzibie Rady Bezpieczeństwa ONZ, by wysłuchać wołania najbardziej bezbronnych – dzieci. Jeśli zgromadzeni przyjmą do wiadomości choćby część tego, co zostanie tam powiedziane, przystąpią do działania. Na rutynowe dyskusje czy spory raczej się nie zanosi. Niczego nie uronią tłumacze. Wszyscy usłyszą te same i równie wstrząsające słowa we wszystkich językach. 

Będzie to opowieść o dramatycznym losie blisko 30 milionów dzieci wysiedlonych i pozbawionych dostępu do szkoły – milczących, zapomnianych i najbardziej zagrożonych ofiarach wielkich światowych konfliktów. A historie, które zostaną tam przytoczone, bardziej będą przypominać średniowiecze niż rok 2015.

Później padną prośby o podjęcie zdecydowanych działań w sprawach gwałtów na dzieciach w Iraku, bombardowania szkół w Syrii, uprowadzania dziewcząt w Nigerii i chłopców jako rekrutów w Sudanie Południowym; w sprawach tysięcy dzieci ze stref konfliktów, sprzedawanych w przymusowe małżeństwa albo do niewolniczej pracy.

W tym roku mija dziesiąta rocznica uchwalenia przez Radę Bezpieczeństwa rezolucji 1612, która ustanowiła grupę roboczą do spraw dzieci w konfliktach zbrojnych, a także stworzyła mechanizm monitorowania i informowania o poważnych naruszeniach praw najmłodszych podczas tych konfliktów; był to jeden z licznych efektów przełomowego raportu autorstwa najbardziej zasłużonej bojowniczki o prawa dzieci, Gracy Machel. Dzięki jej rekomendacjom, własnym doświadczeniom wyniesionym z wojny o wyzwolenie Mozambiku oraz badaniom konfliktów na całym świecie grupa analizuje raporty dotyczące rekrutowania i wykorzystywania nieletnich żołnierzy oraz innych przypadków naruszania praw dzieci.

Po raz pierwszy od czasów II wojny światowej tak wiele dzieci musiało uciekać ze swoich krajów. Nigdy, poza okresami obu wielkich wojen, nie było tylu ataków terrorystycznych na szkoły – w ciągu zaledwie pięciu lat zdarzyło się to 10 000 razy. Nigdy też tak wiele dzieci – połowę z 58 milionów, które dziś się nie uczą – nie pozbawiono podstawowego prawa do edukacji, ponieważ znalazły się w strefach konfliktu, zostały wysiedlone i skazane na koczownicze życie albo przebywają w obozach dla uchodźców.

Na początku obecnego tysiąclecia świat za pośrednictwem ONZ złożył dzieciom obietnicę. Zobowiązaliśmy się, że niezależnie od miejsca pobytu wszystkie one otrzymają edukację i szansę w życiu. Bezpieczeństwo i ochrona wiążą się z tym w sposób oczywisty.

Teraz, gdy zaczynamy walkę z takimi ugrupowaniami jak działająca w Nigerii terrorystyczna organizacja Boko Haram, która w samej nazwie ma zakaz edukacji – należnej przecież wszystkim dzieciom – świat może podjąć trzy ważkie decyzje.

Musimy przede wszystkim przyjąć do wiadomości, że w sytuacji, gdy zaledwie jeden procent pomocy humanitarnej przeznacza się na utrzymanie wysiedlonych dzieci w szkołach, prawo dziecka do nauki pada ofiarą wojny w pierwszej kolejności. Zanim w Syrii wybuchła wojna domowa, niemal wszystkie syryjskie dzieci chodziły do szkoły; dziś wskaźnik uczących się należy tam do najniższych na świecie, a 2,8 miliona wysiedlonych dzieci w ogóle nie ma dostępu do edukacji. Podobny jest los najmłodszych w Sudanie Południowym.

Zrzutka do kapelusza organizowana wśród donatorów z różnych krajów w chwili, gdy wybucha kryzys, jest czasochłonna i nie przynosi właściwych rezultatów. Pora, by międzynarodowi partnerzy utworzyli nowy globalny fundusz humanitarny na rzecz edukacji w sytuacjach kryzysowych, który mógłby działać natychmiast, gdy tylko pojawia się taka potrzeba.

Społeczność międzynarodowa ustaliła, że postanowienia w tej sprawie zapadną na poświęconym globalnej edukacji lipcowym szczycie w Oslo. W oczekiwaniu na ważną decyzję dotyczącą funduszu, jako specjalny wysłannik ONZ, zwołałem razem z ministrem spraw zagranicznych Norwegii Børgem Brendem konferencję dotyczącą nauczania pół miliona wysiedlonych syryjskich dzieci, które przebywają w Libanie. Naszym celem jest zgromadzenie brakujących 163 milionów dolarów potrzebnych, by wprowadzić w libańskich szkołach system nauki na dwie zmiany oraz porozumienie w sprawie naboru, które pozwoli objąć kształceniem wszystkich najmłodszych uchodźców.

Po drugie, by uniknąć zmilitaryzowania szkół, musimy zrobić wszystko, aby agresor wiedział, że bombardowanie tych placówek jest zbrodnią wojenną i że wykorzystanie szkół jako narzędzi wojny będzie karane. Wszystkie kraje powinny podpisać międzynarodową deklarację w sprawie bezpieczeństwa szkół, opracowaną w związku z niedawnymi strasznymi wydarzeniami, by chronić je przed atakami i wykorzystywaniem do celów militarnych, a także wytknąć palcem tych, którzy tego nie robią. Szkoły należałoby otoczyć podobną ochroną, jaka na mocy konwencji genewskich przysługuje szpitalom Czerwonego Krzyża.

Świat musi też podjąć natychmiastowe działania na rzecz utworzenia nowych „bezpiecznych szkół”. W Nigerii inicjatywa „Bezpieczna szkoła”, zainicjowana przez nigeryjskich biznesmenów w odpowiedzi na powtarzające się zbrodnie Boko Haram i popierana przez prezydenta Goodlucka Jonathana, na nowo przekonuje rodziców, że robi się wszystko, co można, by chronić placówki, w których uczą się ich dzieci. W wyniku sukcesu nigeryjskiego programu pilotażowego i dzięki zapewnieniu bezpiecznych szkół dzieciom wysiedlonym ze swoich domów, na nowo podejmują naukę tysiące dziewcząt, które do tej pory rezygnowały z niej ze strachu.

Poinformowaliśmy także o nowym partnerstwie „Bezpieczna szkoła” zawartym między sektorami prywatnym i publicznym w Pakistanie. Mając poparcie premiera Nawaza Sharifa, uruchamiamy obejmujący 1000 szkół pilotażowy program wykorzystania technologii we wzmacnianiu bezpieczeństwa; wkrótce podamy też do wiadomości plany rozszerzenia inicjatywy „Bezpieczna szkoła” na Sudan Południowy, Liban i Demokratyczną Republikę Konga.

Rozważając te możliwości, Rada Bezpieczeństwa powinna mieć przed sobą jasny cel: sprawcy ataków na szkoły i uprowadzania dzieci muszą napotkać niezachwiany opór międzynarodowej społeczności. Muszą respektować prawo dzieci do edukacji – albo ponosić najsurowsze konsekwencje.

Francja, przewodnicząca obecnie Radzie Bezpieczeństwa, słusznie domaga się, by państwa członkowskie wystąpiły z konkretnymi propozycjami, które nie będą powtórką wcześniejszych rezolucji ani starań. W ramach przygotowań do zaplanowanego na czerwiec corocznego raportu sekretarza generalnego dotyczącego sytuacji dzieci podczas konfliktów zbrojnych Radę Bezpieczeństwa poproszono o rozważenie wszystkich instrumentów – akcji dyplomatycznych, mediacji, sankcji oraz działań resocjalizacyjnych – służących zachowaniu prawa dzieci do nauki. Potrzebne będą odważne działania, a nie kolejne wzniosłe oracje. 

piątek, 27 marca 2015

Wzorować się na Izraelu

W "Rozmowach niedokończonych" Jarosław Kaczyński powiedział: wzorować się trzeba na najlepszych, na przykład na Izraelu.
Poniżej relacja z rozmowy z Kaczyńskim:

http://wpolityce.pl/polityka/238749-jaroslaw-kaczynski-w-radiu-maryja-wladzy-i-glownego-nurtu-mediow-nie-da-sie-dzis-rozroznic-miedzy-godz-19-a-20-trwa-w-telewizjach-festiwal-propagandy-rzadowej
Ten ciężki worek kamieni, jakim jest obecna władza musi zostać zrzucony z pleców naszego kraju
— mówił Jarosław Kaczyński w „Rozmowach Niedokończonych” na antenie Radia Maryja.
Szef PiS mówił też o stopniu zespolenia głównych mediów z ekipą rządzącą.

Dzisiaj władzy i głównego nurtu mediów nie da się rozróżnić - bo to jest jedno. Ci ludzie, którzy przedstawiają się jako dziennikarze to w istocie funkcjonariusze. Mówię tu o najbardziej znanych nazwiskach - to normalni funkcjonariusze władze, którzy udają, że są dziennikarzami
— ocenił.
I dodawał:
Donald Tusk powiedział kiedyś prawdę - liczy się w Polsce to, co jest między 19 a 20 w telewizji. A między 19 a 20 trwa festiwal propagandy rządowej, który manipuluje ludzką świadomością. Przeciętny obywatel, który nie interesuje się polityką, to ogląda, a potem wyrabia sobie na tej podstawie pogląd. I jeżeli nie jest psychicznietwardy i „wyrobiony”, to przyjmuje
— przekonywał.

Prezes PiS wrócił też krótko do kwestii wejścia Polski do strefy euro.
Jeżeli euro zostanie wprowadzone, to polskie gospodarstwa radykalnie zbiednieją
— mówił.

Jak ocenił, „Balcerowicz to nieszczęście”, przywołując kilka przykładów, gdy ten fundamentalnie się pomylił.
Niektórzy mówią, że to niewolnik dogmatów - on w tej chwili obiektywnie służy interesom banków, które Polaków obrabiają: to kwestia frankowiczów, ubezpieczeń… To jeden wielki mechanizm, który sprowadza się do tego, by Polaków pozbawiać tego, co się im należy
— stwierdził Kaczyński.

Jego zdaniem w Polsce musi dojść do radykalnej zmiany, jeśli chodzi o myślenie o gospodarce.

Polska nie może się dalej rozwijać na zasadzie, że konkurujemy z Chinami w oparciu o tanią siłę roboczą. Polska musi mieć droższą pracę i się unowocześniać
— mówił.

W rozmowie pojawił się również temat Donalda Tuska i jego pracy w roli przewodniczącego Rady Europejskiej.
On po prostu do tej roli się nie nadawał - i pod względem technicznym, bo musi bardzo sprawnie posługiwać się angielskim i francuskim. Ale on z góry skazywał się na marginalizację, chodziło o osobiste interesy. (…) Po drugie - tak jak z łatwością dziwne posunięcia Tuska można było wytłumaczyć tym, że zabiegał od dawna o stanowisko wUE, tak dziś można tłumaczyć jego posunięcia, że chce tam zostać 5 lat, a nie 2,5 roku - a na to musi dostać akceptację
— mówił

Zdaniem Kaczyńskiego Tusk po prostu powinien zabiegać o interesy swojego kraju - tak jak robią to przedstawiciele innych państw.
Nawet te mniejsze kraje potrafią pilnować swoich interesów. A formacja, która jest przy władzy wstydzi się polskości i polskich interesów. Oni są kulturowo nieprzygotowani do rządzenia
— podkreślił szef PiS.

Zaapelował też o powstawanie filmów historycznych, które podkreślałyby dobre chwile polskiej historii i „pokazywały całą prawdę w jej skomplikowaniu, ale jej istocie”.
Sto procent odpowiedzialności za Holokaust ponoszą Niemcy. Nawet jeśli dochodziło do łajdactw ze strony innych narodów, to nie miałyby one miejsca, gdyby nie działalność Niemców
— ocenił.

W rozmowie nie zabrakło też też kwestii afery taśmowej i wyjaśnień jej przez władze i prokuraturę.
Pokazany jest mechanizm rządzenia, który z dobrem publicznym nie ma nic wspólnego. To polityka transakcyjna - nie ma żadnego celu, ale reagowanie na różne naciski, gra o pieniądze i interesy. Widać to gołym okiem. Widać też socjotechnikę, gdy środki publiczne angażuje się na potrzeby partii
— wyliczał były premier.

Zdaniem Kaczyńskiego afera nie została wyjaśniona. Pytany o kwestię wyborów prezydenckich, szef PiS zaapelował, by wesprzeć kandydaturę Andrzeja Dudy.
Wiele wskazuje na to, że ta druga tura będzie. Trzeba mobilizować ludzi i pilnować liczenia głosów. (…) W Polsce jest przeświadczenie bardzo wielu ludzi, szczególnie tych, którym jest źle, że nic się nie zmieni i nie warto głosować. Nie jest tak, że między PiS a Platformą nie ma różnic, że „PiS i PO to jedno zło”. Między naszymi partiami jest przepaść, chcemy innej Polski
— mówił.

Były premier podkreślał, że w Polsce potrzebna jest władza myśląca pro publico bono, a nie prywatnych interesów.
Platforma Obywatelska odbudowała w jakiejś mierze nomenklaturę i sterroryzowała znaczną część społeczeństwa - jak wróci do władzy PiS, to wróci do Polski wolność
— zaznaczył.

Podsumowując swój przekaz, Kaczyński zaapelował:
Musimy uwierzyć w jedno: że jesteśmy wystarczająco dużym narodem, by być silnymi! Tylko trzeba się wzorować na najlepszych, na przykład na Izraelu. Wiem, że ma wsparcie USA, że diaspora jest wpływowa, ale mimo wszystko - powinniśmy wiedzieć, że naszym zadaniem jest stworzyć silne polskie państwo!
— stwierdził.

Po prostu: radość istnienia

Nigdy nie miałem prawdziwego "doła", ale gdyby do tego doszło proszę o terapię Armstrongiem!

czwartek, 26 marca 2015

Циничные бандеры

Порошенко оговорился: Циничные бандеры - угроза для Украины. ВИДЕО Фоторепортаж Видеорепортаж
MIGnews.com.ua
В среду, 25 марта, в Киеве состоялось торжественное мероприятие, посвященное 23-й годовщине создания Службы безопасности Украины.
Президент Украины Петр Порошенко также присутствовал на мероприятии и выступил с речью. Во время своего выступления с украинским лидером случился казус: глава государства очень эмоционально рассказывал об убийстве офицера СБУ Виктора Манзика и оговорился - вместо "циничные бандиты" Порошенко сказал "циничные бандеры". Однако президент быстро исправился.
"Чтобы мы все, вся Украина, продолжили дело Виктора… Циничные бандеры… бандиты в милитарной форме с оружием в руках", - сказал Порошенко.
Стоит отметить, что офицер СБУ Виктор Манзик был застрелен 21 марта во время выполнения служебного задания в Волновахе. Его убили при попытке задержания трех фур с контрабандой, которые пытались переправить на подконтрольную боевикам территорию.
Как сообщал MIGnews.com.ua, сотрудники Службы безопасности Украины задержали сообщника предполагаемого убийцы офицера СБУ.

Memy z ukraińskich stron internetowych, po wypowiedzi Poroszenki:


Top ten współczesnych myślicieli

Sam laureat piątego miejsca na liście "współczesnych myślicieli", Paul Krugman dystansuje się od takich rankingów. Może ważniejsze od "wiekopomnych myśli" wymienionych tu intelektualistów jest autentyczne nasze zapotrzebowanie -wieśniaków z Globalnej Wioski - na samą hierarchię celów i wartości. 

The top ten

1. Thomas Piketty

© MAJA ERIKSSON / DN / TT/TT News Agency/Press Association Images
© MAJA ERIKSSON / DN / TT/TT News Agency/Press Association Images
It’s hard to think of a work of economics—certainly not one published in the past 30 years—that has had as extraordinary an impact outside the guild of professional economists as Piketty’s Capital in the Twenty-First Century… Read more

2. Yanis Varoufakis

© Kay Nietfeld/DPA/Press Association Images
© Kay Nietfeld/DPA/Press Association Images
Syriza’s victory in January’s Greek general election was in no small part due to the efforts of Yanis Varoufakis, now installed as Finance Minister… Read more

3. Naomi Klein

© Mars Jerome/JDD/SIPA/Rex
© Rex, Mars Jerome
Since 1999’s No Logo: Taking Aim at the Brand Bullies, which became a kind of set text for the anti-globalisation movement, Klein has been leading the charge against the excesses of consumer capitalism…. Read more

4. Russell Brand

Pride of Britain Awards, 'A Night of Heroes', London, Britain - 06 Oct 2014
© David Fisher/Rex
Dismissed by his opponents as a clownish opportunist, Brand is nevertheless the most charismatic figure on Britain’s populist left… Read more

5. Paul Krugman

© David Shankbone
© David Shankbone
Krugman has attacked supporters of austerity for keeping economies—and their people—in unnecessary pain. And he is still at it… Read more


6. Arundhati Roy

© Augustus Binu
© Augustus Binu
Roy has written widely on the status of women in Indian society, corporate corruption and Kashmiri independence, and, in 2014, was an outspoken critic of Narendra Modi, calling his election as India’s Prime Minister a “tragedy…” Read More

 7. Jürgen Habermas

© Wolfram Huke
© Wolfram Huke
As the new Greek Syriza government challenges the rest of Europe over its unpaid debt, Habermas’s suggestion that the European Union is in crisis and needs reform is more relevant than ever… Read more

8. Daniel Kahneman

Kahneman-e1423489723218

Last year, Steven Pinker described Daniel Kahneman as “the world’s most influential living psychologist…” Read more

9. John Gray

John-Gray

Gray is the west’s pre-eminent oracle of catastrophe. Since the collapse of communism, he argues, we have had 25 years of “liberal delusion” that has more in common with the religious ideologies it is fighting than it would like to think… Read more

10.Atul Gawande

© Amar Karodkar
© Amar Karodkar
As well as practising as a surgeon at Brigham and Women’s Hospital in Boston, Gawande is a staff writer at the New Yorker… Read more

środa, 25 marca 2015

Szanowna wycieczko...

Szanowni uczestnicy dzisiejszej wycieczki,


witamy na przystanku Centrum Edukacji Kopernik. W oddali widzimy głaz pamiątkowy:




Czytamy: Pamięci dowódców obrony Elektrowni w Powstaniu Warszawskim - Zgrupowanie AK "Elektrownia" - kpt. Stanisław Skibniewski "Cubryna" [...], por. Tadeusz Kahl "Kowalski" [...]

Syrena to uwieczniona Krystyna Krahelska - sportsmenka i poetka, autorka słów piosenki "Hej chłopcy bagnet na broń", śmiertelnie ranna 1 sierpnia 1944 roku w akcji na Mokotowie.
Zejdźmy pod most Świętokrzyski, bo stamtąd są dobrze widoczne trzy warszawskie mosty, które w tamtych dniach określały los Powiśla - silnie obsadzone przez Niemców były umocnieniami nie do zdobycia dla słabo uzbrojonych powstańców.

Po przejściu nabrzeżem Wisły doszliśmy do dużego terenu przylegającego do CNK, a nazywanego Skwerem "Cubryny".


Naprzeciwko wejścia do CNK widzimy dawny bunkier, zbudowany przez Niemców dla ochrony Elektrowni.

Idąc teraz ulicą Leszczyńską, po przejściu przez Dobrą stajemy w miejscu, gdzie przed wojną i w czasie Powstania znajdował się budynek Atelier "Falanga". Tu montowano powstańcze kroniki. Do czasu zniszczenia atelier przez Niemców zmontowano trzy dwudziestominutowe kroniki wyświetlone niezwłocznie w kinie Palladium.


Szkołę na Drewnianej rozpoznajemy na tej starej fotografii, ale dziś mamy do obejrzenia pierwszy fragment budynku zrewitalizowany ze względów artystycznych:










Jak pięknie mogłaby wyglądać po rewitalizacji następna "wiekowa" (z roku 1912!) kamienica Dobra 31. Na jej poddaszu (spalonym po Powstaniu przez Niemców), pod numerem 40, mieszkał w czasach Powstania Stanisław Cendrowski - legenda polskiego boksu i Armii Krajowej.
Dwie widoczne tu kamienice zbudowano niedługo przed wojną. Ta większa pełniła rolę powstańczego szpitala.
Doszliśmy właśnie Dobrą do ulicy Smulikowskiego i zachowanej do dziś przedwojennej kamienicy.
Znajdował się tutaj ostatni przed mostami posterunek powstańczy opisany w niedawno wydanej książce "Okruchy tamtych dni".
Załamana pod kątem prostym uliczka Smulikowkiego była oazą spokoju przez cały sierpień 1944 roku. Dziś też jest cichą i senną uliczką z odosobnionymi placykami przy gmachu Związku Nauczycielstwa Polskiego.
I już jesteśmy przy narożnym domu Smulikowskiego/Tamka. Tu też znajdował się szpital powstańczy:

Księdzem kapelanem, rozstrzelanym wraz z rannymi był ksiądz Michał Czartoryski, od 1999 roku błogosławiony Kościoła Katolickiego. Razem z innymi 107 męczennikami II Wojny Światowej jest przedstawiony na ścianach kaplicy pod wezwaniem bł. ks. Stanka, znajdującej się na terenie Muzeum Powstania Warszawskiego. Ksiądz Stanek zginął na Czerniakowie.

I oto ostatnia tablica dokumentująca powstańcze wydarzenia wmurowana w dom na rogu Tamka/Wybrzeże Kościuszkowskie.
Po drugiej stronie ulicy widać zejścia do metra.
Dziękujemy za udział w wycieczce śladami powstańczych zmagań.

P.S.
Zestawienie innych postów znajduje się pod adresem:
http://wkramost.blogspot.com/search/label/Dobra%20Sprawa%20Matysiak%C3%B3w

Ekonomia dzielenia się resztkami

Dawno, dawno temu w naszej galaktyce było takie państwo, które w stabilny sposób funkcjonowało przez dwadzieścia wieków, nie stając się żądnym panowania nad światem Imperium. Był to starożytny Egipt. 
Na ponawiające się zawsze pokusy wykorzystania nadwyżek produkcyjnych na prowadzenie wojen, kapłani? władcy? ludzie? wynaleźli rozwiązanie: BUDUJMY PIRAMIDY! Analizę tak funkcjonującego społeczeństwa przedstawił jako pierwszy Keynes. Owe "przedsionki Kosmosu" z tytułu mojego blogu są właśnie wezwaniem do "budowania piramid", czyli inwestowania we Wszechświat.
Egipcjanie jako pierwsi wyselekcjonowali plenne odmiany traw (rośliny zbożowe) i mogli uniezależnić się od bardzo zmiennej obfitości/niedoboru zwierzyny łownej. Współczesna gospodarka jest efektywna i zautomatyzowana. Bez postawienia sobie ambitnych celów zewnętrznych "wyprodukuje" kolejną wojnę światową!

http://www.krytykapolityczna.pl/artykuly/gospodarka/20150324/reich-mozecie-podzielic-sie-resztkami
Nowy model „pracy na zawołanie” obarcza ryzykiem wyłącznie pracownika.
Jak żyje się w świecie, w którym roboty wykonują niemal wszystkie prace możliwe do zautomatyzowania i zaprogramowania? W świecie, gdzie cały zysk z pracy tych robotów płynie do ich właścicieli?

W tym samym świecie ludzie wykonują jeszcze prace, której nie jest w stanie wykonać algorytm. Realizują dorywcze zlecenia, pracują przez telefon, załatwiają sprawy jako pośrednicy, dowożą ludzi, przesyłki i zajmują się masą pomniejszych zadań. Zazwyczaj ledwo wiążą koniec z końcem. Są kierowcami Ubera, robią zakupy w ramach Instacart, wynajmują domy na Airbnb, a zleceń szukają na Taskrabbit. Porad prawniczych online udzielają naUpcounsel, a konsultacje lekarskie prowadzą przezHealthtap. I są też użytkownicy Mechanical Turk, którzy robią wszystko, czego nie zrobią roboty.

Lepiej się przygotujcie, bo tak właśnie może wyglądać ekonomia przyszłości. Eufemistycznie określa się ją ekonomią „dzielenia się” (share economy). Chcąc być bardziej precyzyjnym należałoby dodać, że chodzi o dzielenie się resztkami (share-the-scraps economy).

Współczesna technologia pozwala na podzielenie niemal każdej pracy na odrębne zadania. Następnie można rozdzielić je pomiędzy pracowników i płacić im tyle, ile dyktuje popyt na ich usługi w danej chwili. W praktyce wygląda to mniej więcej tak, że klienci i pracownicy odnajdują się i dobierają w internecie. Po ukończeniu usługi pracownicy oceniani są pod kątem jakości i rzetelności.

Do korporacji, będących w posiadaniu portali i aplikacji łączących zleceniodawców ze zleceniobiorcami płynie ogromny strumień pieniędzy. „Pracownikom na zawołanie” (on-demand workers), czyli tym wykonującym zlecenia, skapują resztki.


Praca za grosze

Przyjrzyjmy się bliżej serwisowi „Mechanical Turk”. Przedstawiciele Amazona, który jest właścicielem serwisu, nazywają go „rynkiem pracy wymagającej ludzkiej inteligencji”. W rzeczywistości jest to internetowa platforma, gdzie za wykonywanie bezmyślnych, nudnych i powtarzalnych zadań można zarobić niewielkie pieniądze. Zleceń wystawianych na „Mechanical Turk” nie można zlecić komputerom, bo wymagają one w jakimś stopniu posłużenia się rozumem. Dlatego wykonują je ludzie. Za trzy dolary piszą krótki opis jakiegoś produktu, za trzydzieści centów selekcjonują zdjęcia, a za pół dolara wklepują do komputera teksty napisane ręcznie. Amazon z każdego z tych zleceń ma swój zysk.

„Mechanical Turk” jest kulminacją procesu, który rozpoczął się jakieś trzydzieści lat temu. Korporacje zaczęły wówczas pozbywać się etatowych pracowników i zastępować ich pracownikami tymczasowymi, samozatrudnionymi, freelancerami i konsultantami.

W ten sposób udało się przerzucić całe ryzyko na barki pracowników. Jeżeli okazuje się, że nie da się wykonać pracy we wcześniej zaplanowanym terminie albo że powoduje ona ogromny stres, jest to problem pracownika, a nie pracodawcy.

Zmiany zapoczątkowane trzydzieści lat temu okazały się też świetnym sposobem na obejście prawa pracy, regulującego płacę minimalną, warunki pracy i czas jej wykonywania. Ramy prawne pozwalały pracownikom organizować się i efektywnie negocjować podwyżki.


Powrót do XIX wieku

Nowy model „pracy na zawołanie” obarcza ryzykiem tylko i wyłącznie pracownika i usuwa jakiekolwiek regulacje standardów pracy. Powracamy w ten sposób do XIX-wiecznego modelu pracy na akord. Robotnicy nie mieli wtedy żadnej władzy, ale ponosili całe ryzyko za niepowodzenia przedsiębiorstwa. Pracowali dniami i nocami za nic, bo nie chroniło ich prawo.

Podobnie jest z kierowcami Ubera – jeżdżą swoimi samochodami, ubezpieczenia opłacają na własną rękę i jeżdżą tak długo, jak tylko mogą. A co z bezpieczeństwem pracy? Co z osłonami socjalnymi? Uber odpowiada, że nie jest pracodawcą i nie poczuwa się do odpowiedzialności za te kwestie. Nie jest pracodawcą, ale od każdego kursu otrzymuje niezłą prowizję.

To samo dotyczy użytkowników „Mechanical Turk”, którzy pracują za grosze, dosłownie. A płaca minimalna? Płatne nadgodziny? Amazon mówi, że zajmuje się tylko kojarzeniem kupujących ze sprzedającymi, a reszta go nie interesuje.


Szczęśliwi kierowcy Ubera

Obrońcy tego nowego modelu pracy lubią wskazywać na jego elastyczność: przecież pracownicy mogą wykonywać zadanie, kiedy im się podoba, pracować po godzinach zwykłej pracy, albo wypełnić sobie zleceniami luki w kalendarzu. Arun Sundararajan, profesor ze szkoły biznesu przy Uniwersytecie w Nowym Jorku, powiedział w rozmowie z „The New York Times”, że „ludzie w ten sposób sprzedają swój czas przestojowy”. W zgodzie z tym podejściem czas, który rezerwujemy na życie poza pracą, należałoby traktować jako „przestój”.

Doba liczy 24 godziny – tutaj nic się nie zmieniło. Ale kiedy „czas wolny” zamienia się w czas (niskopłatnej) pracy i staje się przez to zupełnie nieprzewidywalny, warto zapytać, jak wpływa to na relacje międzyludzkie, więzi rodzinne, stan zdrowia.

Inni zwolennicy „pracy na zawołanie” powołują się na badania, na przykład na te, które ostatnio przeprowadził Uber. Wyszło w nich, że kierowcy Ubera są ogólnie „szczęśliwi”. Ciekawe, ilu z nich byłoby szczęśliwszych, gdyby zarabiali więcej w regularnych godzinach pracy.

W realiach ekonomicznych, gdzie średnia dochodu od trzydziestu lat jest na tym samym poziomie, a najbogatsi odnotowują coraz większe zyski, perspektywa dorobienia kilku dolarów może wydawać się niezłym interesem. Ale nim nie jest. Pokazuje tylko, jak mało obiecujące są pozostałe perspektywy.

Obrońcy „pracy na zawołanie” są również gotowi przywoływać przykłady wolnych strzelców, którzy łączą się w grupy, żeby wykupić ubezpieczenie zdrowotne i inne świadczenia. Ale ci sami pracownicy nie wykorzystują swojego potencjału negocjacyjnego, żeby domagać się większych dochodów od zysku, który wypracowują, czy bardziej przewidywalnego czasu pracy. Gdyby stawiali takie żądania, działaliby jak związek zawodowy – a tego Uber, Amazon i inne firmy dostarczające pracowników na zawołanie sobie nie życzą.


Wyzwanie dla ekonomii

Wśród ekonomistów też znajdziemy entuzjastów „pracy na zawołanie” – chwalą ją jako sposób na bardziej efektywne wykorzystanie ludzkiej pracy. Tylko że nie mamy problemów z brakiem efektywności siły roboczej, a już z pewnością nie jest to największe wyzwanie współczesnej ekonomii. Mogłoby nim być natomiast rozmieszczenie pracy i zysków z niej płynących w sposób bardziej sprawiedliwy. A w tej kwestii „ekonomia dzielenia się resztkami” oddala nas od rozwiązania.