Przyszły rok - 2017 - powinien się stać rokiem testowym dla naszego systemu edukacji. Czy jesteśmy w stanie rozniecić drzemiące w dzieciakach iskierki pasji poznawczych wykorzystując historię życia jedynej polskiej noblistki? I do tego podwójnej, wyprzedzającej wszystkich męskich noblistów. (p.
http://wkramost.blogspot.com/2016/09/150-doswiadczen-na-150-lecie-urodzin-msc.html )Taki rok długo, długo się nie powtórzy. Co najmniej ćwierćwiecze musi upłynąć w oczekiwaniu na podobną okazję.
Pytanie to powinno najbardziej poruszyć polskie feministki, które gromadzą się pod najróżniejszymi sztadarami - najczęściej tęczowymi. Przecież nasza "Maria Mazowiecka" w czasie I wojny Światowej była na froncie z oddziałami Czerwonego Krzyża, potem wraz z siostrą, lekarką, wspólnie zakładała Instytut Radowy w Warszawie, jedną z pierwszych na świecie placówek leczących nowotwory! Protestująca służba zdrowia może ją właśnie wziąć na swoje sztandary, dopominając się o nowoczesność w leczeniu pacjentów.
Gdy po przegranej wojnie Japończycy postawili na demokratyzację swojego społeczeństwa, zdali sobie sprawę, że muszą zmienić tradycyjną rolę kobiety, jako matki możliwie wielu dzieci. I przetłumaczona na język japoński, książka Ewy Curie o życiu jej matki stała się lekturą obowiązkową w szkołach japońskich!
Podobnie profeministyczny wydźwięk ma najnowszy film o Marii Skłodowskiej-Curie. Nie obejmuje on niestety lat spędzonych w Szczukach (1886-1889). A były to przełomowe w życiu każdego człowieka lata osiągania pełnej dorosłości (19-22). Słodko-gorzkie lata pierwszej wielkiej miłości, zduszonej ówczesnymi hierarchiami społecznych wartości.
Poza wszystkim było też w Szczukach bardzo inspirujące dla młodego umysłu otoczenie przyrodnicze. Rodzina Skłodowskich każde wakacje spędzała w małych miejscowościach, gdzie niewielkie mająteczki posiadali ich krewni. A tutaj cała okolica była wielkim majątkiem rodu Krasińskich, kawałkami dzierżawionym, ale od wieków zachowującym ciągłość i trwałość zamierzeń przodków (np. najlepsza stadnina koni wyścigowych w Polsce). Miała więc Maria okazję owego "dotykania świata" w różnych jego przejawach.
Ale kiedy jej pasja poznawcza się narodziła? Jednoznacznie trzeba tu wskazać na rodziców, profesjonalnych nauczycieli, którzy żadnego pytania małej Mani nie zostawiali bez odpowiedzi i rozwinięcia w małą opowieść o "dziwach przyrody". Takie właśnie dotykanie świata widzę jako początek każdego systemu edukacji i wykorzystując Scratcha w wersjach dla maluchów i starszych dzieciaków chciałbym w roku 2017 je zrealizować.