Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rodzina Katyńska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rodzina Katyńska. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 27 stycznia 2015

Historyczne łgarstwo Komorowskiego - kłamstwo piaśnickie

Pan Prezydent powiedział w przemówieniu, które poszło na cały świat:
...wobec okupowanej Polski dwa totalitaryzmy zaczęły realizować ludobójczy plan w tym samym czasie. - Na początku 1940 roku niemieckie władze okupacyjne zdecydowały o akcji - tak zwanej akcji AB - wyniszczenia polskiej inteligencji. W tym samym czasie władze sowieckie zdecydowały o zbrodni katyńskiej - o masowym mordzie polskich oficerów jako przedstawicieli polskiej elity. 
Intelligenzaktion prusy zachodnie.png
Kiedy się zaczęło ludobójcze niszczenie inteligencji? Sejm RP przypomniał o tym w specjalnej uchwale:
UCHWAŁA
Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej
z dnia 24 września 2010 r.
 w sprawie uczczenia pamięci ofiar masowej zbrodni na Pomorzu Gdańskim 
– w Lasach Piaśnickich, Lesie Szpęgawskim i Mniszku

                 W 71. rocznicę wybuchu II wojny światowej Sejm Rzeczypospolitej Polskiej czci pamięć bohaterów i męczenników – ofiar masowej zbrodni niemieckiej, dokonanej na ludności cywilnej w Lasach Piaśnickich, Lesie Szpęgawskim i Mniszku.
                Miejsca te, w których dokonano pierwszych i największych na Pomorzu zbrodni ludobójstwa, pozostają szczególnym symbolem męczeństwa i martyrologii mieszkańców tego regionu.
                W Lasach Piaśnickich, Lesie Szpęgawskim i Mniszku w okresie od jesieni 1939 r. do wiosny 1940 r., hitlerowcy ze szczególnym okrucieństwem zamordowali około 30.000 osób, w tym przedstawicieli miejscowej inteligencji, zwłaszcza duchowieństwa oraz działaczy polskiego ruchu narodowego.
                Szczególną orędowniczką ofiar jest zamordowana w Lasach Piaśnickich siostra Alicja Kotowska, przełożona Domu Zakonnego Sióstr Zmartwychwstanek w Wejherowie ogłoszona błogosławioną w gronie 108 męczenników z okresu II wojny światowej przez Ojca Świętego Jana Pawła II w dniu 13 czerwca 1999 r. w Warszawie.
                Sejm Rzeczypospolitej Polskiej oddaje hołd bohaterom i męczennikom – ofiarom zbrodni w Lasach Piaśnickich, Lesie Szpęgawskim i Mniszku.  

Fakty nie pasują do erystycznych wywodów o dwóch "jednakowo zbrodniczych wobec Polaków" totalitaryzmach - tym gorzej dla faktów. I kto to mówi - kolejny, po Schetynie historyk. 

Wymieniona w uchwale błogosławiona Alicja Kotowska, orędowniczka ofiar była siostrą mojej mamy - została rozstrzelana 11 listopada 1939 roku.

Sytuacja nieistnienia w świadomości Polaków pierwszego w dziejach ludobójstwa niemieckiego i stałe pomijanie go przez podobnych Komorowskiemu "historyków", zasługuje na określenie: "kłamstwo piaśnickie".
Czy proponując zapoczątkowanie obchodów zakończenia II Wojny Światowej w Gdańsku, Komorowski będzie wygłaszał to samo zdanie w odległości kilkudziesięciu kilometrów od Piaśnicy? Czy są jakieś granice koniunkturalnego zakłamania?

czwartek, 12 kwietnia 2012

Katyń, Ostaszków

Zdjęcie z Kościoła Garnizonowego z nazwiskiem Jana Bajońskiego (początek listy ofiar z grobów Katynia): 

Żoną Jana Bajońskiego i matką jego dwóch córek była Józefa Preibisz, siostra stryjeczna mojego taty. Znali się od dzieciństwa, a już szczególnie zbliżył ich wspólnie przeżyty dramatyczny okres od września 1914 do września 1915 roku, kiedy to moja babcia, Zofia Prejbisz z dwójką synów nie mogąc przez linie frontu wrócić do Warszawy z letniska nad morzem, mieszkała przez rok (do zajęcia Warszawy przez Niemców) u brata męża, Zygmunta Preibisza w Mokronosach, pod Poznaniem. Józka w roku 1928 roku bierze ślub z Janem Bajońskim, docentem ginekologii w Poznaniu. Bajoński po służbie wojskowej w I wojnie, Powstaniu Wielkopolskim i  wojnie 1920 roku ma stopień majora (a także order Virtuti Militari i Krzyż Walecznych). Zmobilizowany w 1939 roku dostaje się do niewoli rosyjskiej. Początkowo przebywa w Ostaszkowie, a potem w Kozielsku. W maju 1940 roku zostaje rozstrzelany w Katyniu przez Rosjan, a żona Józefa zostaje wypędzona z mieszkania przez Niemców już w październiku 1939 roku (potop szwedzki był na szczęście kilka wieków wczesniej).

Czy w Ostaszkowie, więziony tam dziadek mojej żony, Wincenty Narewski spotkał się z doktorem Janem Bajońskim? Jeżeli dopadła go jakaś niemoc zdrowotna, to jest to całkiem możliwe.
Starszy posterunkowy z Różana, Wincenty Narewski do dnia rozstrzelania w twierdzy twerskiej przebywał w Ostaszkowie, kiedyś pięknym zespole klasztornym - po wypędzeniu mnichów popadającym w ruinę.
Pustelnia Niłowo-Stołobieńska
Widok monasteru na pocz. XX wieku (fotografia Prokudina-Gorskiego)

Właśnie odnowiony, klasztorny Ostaszków jawi mi się jako miejsce polsko-rosyjskiego pojednania, gdzie wspólnie odprawiona msza święta (w obu obrządkach) przeniosłaby traumy obu narodów w inny, eschatologiczny wymiar:

Przywoływany często na tym blogu, świetny zespół Lao Che potrafi na kanwie tragedii katyńskiej zadać najważniejsze pytanie: Powiedz, czy człowiek jestem?

sobota, 7 kwietnia 2012

Centrum Myśli Jana Pawła II


Organizację warszawskich obchodów siódmej rocznicy śmierci naszego błogosławionego Jana Pawła II powierzono Centrum Myśli Jana Pawła II.
 
Od godziny 10 do 16 w dniu 2 kwietnia młodzież pokonywała Labirynt Myśli kierowanych do młodych podczas licznych spotkań z Janem Pawłem II za jego pontyfikatu:


Wieczorem rozpoczęło się czuwanie w oczekiwaniu na godzinę 21:37.  
Bardzo dobrze prowadzony chór z Centrum Myśli JP2 wykonał, wśród innych utworów, Pieśń o leśnym strumieniu, której słowa zaczerpnięto częściowo z Tryptyku Rzymskiego Jana Pawła II (cz. 1. Strumień). 


Dokładnie o godzinie 21:37 z trąbki popłynęła cisza...

Powyższe zdjęcie przedstawia czoło procesji wielkopiątkowej Drogi Krzyżowej w dniu 6 kwietnia - już na zawsze obchody rocznicy śmierci Jana Pawła II będą się łączyły z uroczystościami wielkanocnymi. Może ci młodzi byli 2 kwietnia w Labiryncie?

Krzyż od pierwszej Stacji ponieśli harcerze i studenci. Zapewne niektórzy z nich też uczestniczyli w działaniach Centrum.



Licznie przybyli warszawiacy szli za pochodniami i krzyżem, a procesję po miejskich ulicach zamykał niesiony przez ośmiu mężczyzn obraz cierpiącego Jezusa:
Następnego dnia, już indywidualnie, młodzi z Centrum, podobnie jak ja z żoną, poszli do swoich Kościołów ze święconkami, a potem udali się na groby do innych kościołów. My zaczęliśmy od Kościoła Garnizonowego, by tam zapalić świeczkę (zbliża się rocznica katyńska) dziadkowi żony, Wincentemu Narewskiemu:
Po lewej stronie, w czwartym rzędzie od góry wyryte jest jego nazwisko w długim ciągu zamordowanych w Katyniu, Starobielsku i Twerze:
U Dominikanów dominuje Nadzieja, mimo przełamania jej z usychaniem:
a w Katedrze św. Jana napominanie odwróconych od wiary:

środa, 28 marca 2012

Ecce Patria - pomnik uniwersalny

  Brama Piaśnicka jest pomnikiem uniwersalnym i dlatego jej druga nazwa to Ecce Patria (Oto Ojczyzna). Po niewielkich, regionalnych zmianach, mogłaby ona stać w wielu innych miejscach Polski. Cieksyn, stając się siedzibą mazowieckiego oddziału Rodziny Piaśnickiej, powinien dać jej gościnę jako Bramie Cieksyńskiej. Przeanalizujmy bowiem przesłanie pomnika Ecce Patria:

  W formie architektoniczne ma on postać baldachimu rozpiętego na kolumnowych łukach nawiązujących do kapliczek Kalwarii Wejherowskiej. Dokładnie taką koncepcję należy przenieść na Mazowsze - z ewentualnym wykorzystaniem architektonicznych wykończeń kapliczek mazowieckich dla "wtopienia" pomnika w krajobraz Mazowsza.


  Budowa wejherowskiego pomnika Ecce Patria rozpoczęła się od umieszczenia w fundamentach relikwiarza poświęconego 4 października 2009 roku - w 70 rocznice wybuchu II wojny światowej oraz w 10 rocznicę beatyfikacji 108 Polskich Męczenników. Zawiera prochy z grobów w lasach piaśnickich, Stutthofu, Auschwitzu i Katynia. Mazowiecka Ecce Patria powinna zawierać również prochy z grobów w Piaśnicy i Katyniu - a odwołując się do wojennego losu ludności Mazowsza, powinny tam się znaleźć prochy z Treblinki i Palmir.


  Centralne miejsce pod baldachimem zajmuje krzyż łaciński ze słowami błogosławionego Jana Pawła II: POKÓJ TOBIE - POKÓJ Z TOBĄ - POLSKO - OJCZYZNO MOJA. Z każdej strony krzyża znajdują się tablice z fragmentami papieskich homilii, stanowiącymi świadectwa czasu wypowiedziane ustami Największego Polaka. Tu zmiany są zbędne, bo są to świadectwa nieprzemijające i niewymagające uzupełnień. Jedno ze świadectw głosi:
"Dwudzieste stulecie, zapisało wielką martyrologię, wiele męczenników II wojny światowej i w czasie panowania totalitarnego systemu komunistycznego, którzy oddali życie w obozach śmierci. Cierpieli i oddawali życie w hitlerowskich czy tez sowieckich obozach zagłady. Przyszedł teraz czas przypomnienia tych wszystkich ofiar i oddania im naszej czci. A są to często męczennicy nieznani, jak gdyby "nieznani żołnierze wielkiej sprawy Bożej". I dobrze, że o tym się mówi na ziemi polskiej, bo ta ziemia zaznała wyjątkowego udziału w tej wielkiej martyrologii".

niedziela, 22 stycznia 2012

Poeta Rodziny Katyńskiej

W 65 rocznicę zbrodni katyńskiej, 13 kwietnia 2005 roku, w pierwszym programie Polskiego Radia nadano słuchowisko poetyckie oparte na wierszach Władysława Sebyły oraz wspomnieniach żony poety, Sabiny Sebyłowej w adaptacji Krzysztofa Zaleskiego, a zatytułowane "Ostatni wiersz epoki":

I znowu tupot nóg sołdackich,
i grzmiących sotni gwizd kozackich,
gwiaździsty nad Europą but,
i mrowi się ludami wschód.

A na zachodzie werbli trzask,
rozgwar motorów z nieboskłonu
i krok miarowy – wzywa łask
boga mocniejszych batalionów.

Ojczyzno moja, a ty trwasz
w żelaznym pogrążona gwarze,
światowidową mroczną twarz
zwracając w cztery strony wraże.

I marzy ci się chleb i miód,
i szklane domy w rodnych sadach,
i szczęśliwości pełen trud,
pod gałęziami lip biesiada.

A niebo wokół się czerwieni,
ocknął się kontuszowy trup,
przystają mędrcy przerażeni,
opustoszały widząc grób.

I znów? Czy znów? Kołowrót dziejów
w płonący krąg porywa nas,
skończyły się sny kołodziejów,
stalowy szumi groźny las.

Żelazne dęby dudnią głucho,
toczy się mur, żelazny bór.
Nad konarami, zawieruchą
znów szumi wiatr, znów śpiewa chór.
O mój rozmarynie...

O tymże wierszu tak pisze Miłosz w swoim "Traktacie poetyckim":

Ostatni wiersz epoki był w druku.
A jego autor, Władysław Sebyła,
Lubił wieczorem wyjąć z szafy skrzypce
Kładąc futerał przy tomach Norwida.
Haftki munduru wtedy miał rozpięte
(Bo na kolei pracował, na Pradze).
W tym swoim wierszu, jakby testamencie,
Do Światowida przyrównał ojczyznę.
Zbliża się do niej świst i werbli trzask
Od równin wschodu i równin zachodu
A ona śni o brzęku swoich pszczół,
O popołudniach w hesperyjskich sadach.
Czy za to strzelą w tył głowy Sebyle
I pochowają go w smoleńskim lesie?


Sebyła i Miłosz, znali się dobrze, obaj prowadzili w przedwojennym radiu swoje autorskie audycje, krytycy zaliczali ich do "poetów katastroficznych". Władysław Sebyła zginął mając 38 lat, a jego twórczość o trudnym rytmie i rymie, przepojona metafizyką i empatią, wchodziła dopiero w południowe godziny. Do niedawna był poetą mało znanym ("za trudny" dla lektur szkolnych), teraz za sprawą takich audycji, jak wspomniane wyżej słuchowisko poetyckie Krzysztofa Zaleskiego, przyjaciela moich przyjaciół, Sebyła wraca na należne mu miejsce.

wtorek, 6 grudnia 2011

Rodzina Katyńska zaprasza do Cytadeli

Rodzina Katyńska nie może polecić żadnej krótkiej wycieczki do miejsc pamięci. Nadzieją na przybliżenie miejsc uwięzienia polskich jeńców w ZSRR są zbiory elektroniczne (muzeum wirtualne). Muzeum Katyńskie, przenoszone do Kaponiery Cytadeli Warszawskiej ma rozwijać się właśnie w kierunku wirtualnym. Jest to wielka szansa szczególnie dla najdalej położonego Ostaszkowa, gdzie do tej pory nie docierają grupy osób z Rodziny Katyńskiej. Przyszłe Muzeum Wojska Polskiego w Cytadeli Warszawskiej będzie więc adresem dla wszystkich pragnących uczcić pamięć ofiar Katynia, Kozielska i Ostaszkowa.

 Zaraz po wejściu na pierwszą salę Wystawy Katyńskiej (czynną od 17 września) widzimy dużą, podświetloną mapę przedwojennej Polski z bardzo grubo zaznaczoną linią podziału, uzgodnionego w tajnym protokóle rosyjsko-niemieckiej umowy rozbiorowej nazywanej Paktem Ribentrop-Mołotow (podpisano go 23 sierpnia 1939 roku). Bardzo trafnie podkreślono, że sprawa katyńska w tym pakcie swoje źródło. Bo niespodziewanie dla samych siebie, Rosjanie poczuli, że wkrótce zajmą dobrze im znany kawałek Polski i będą mogli tam robić, co tylko zechcą. Niemcy od kilku już lat przygotowywali się do podboju Polski, sporządzili listy osób do likwidacji. A jak Rosjanie mają pokazać swoją władzę, spacyfikować Polaków natychmiastowym terrorem? Aresztują oficerów i policjantów, tę podporę burżuazyjnej władzy białej Polski, by oddać władzę ludowi (oczywiście nie wypuszczając jej z rąk). Według tego kryterium brali więc do niewoli nie będących z nimi w stanie wojny Polaków, a nawet wymieniali pojmanych przez siebie szeregowców na oficerów pojmanych przez Niemców.
 Wincenty Narewski, dziadek mojej żony, sierżant dowodzący posterunkiem w Różanie, usiłował wraz z rodziną przedostać się za linię Bugu, która mogła się stać druga linią obrony niezajętej przez Niemców części polskiego terytorium. Już był za Brześciem, w drodze na Kobryń, gdy pojawiło się wojsko rosyjskie. Aresztowano go, bo był w policyjnym mundurze.
 Wspomniana wystawa znajduje się w "starym" Muzeum Wojska Polskiego, ale niedługo ma zostać przeniesiona do Kaponiery Cytadeli Warszawskiej, przewidzianej na stałe Muzeum Katyńskie. Duże wrażenie robią przedmioty codziennego użytku z obozów jenieckich, bo są świadectwem nieznanego rodzinom, a jednak trwającego pół roku, życia w niewoli. Dużo jest samodzielnie wytworzonych z drewna papierośnic, pudełek, postaci. Wincenty Narewski przed wstąpieniem do nowo powstałej, nareszcie polskiej policji kształcił się na cieślę, pracował jako stolarz - znał się więc na drewnie. Czy da się zidentyfikować jakieś drewniane wytwory z Ostaszkowa, jako wystrugane jego ręką (widziałem zdjęcie figur szachowych z Ostaszkowa, Wincenty przed wojną też dla rozrywki wystrugał kiedyś szachy).  

Dwie ideologie
   Ofiary Katynia i Piaśnicy, których losy naszkicowałem w dwóch poprzednich postach, powinny być przypominane nie tylko na kartach polskich podręczników historii. Są bowiem dowodem na bezwzględne okrucieństwo dwóch ideologii, których istotę coraz lepiej rozumiemy i rozróżniamy na tyle, że nie powinniśmy już poprzestawać na określaniu ich jednakową nazwą totalitaryzmu. Jak rak toczyły ludzkość, ale - trzymając się medycznych porównań - chorób nowotworowych jest kilkaset rodzajów. Rozpad Związku Radzieckiego i praktyczna likwidacja bloku państw socjalistycznych (datą przełomu jest rok 1989) dają podstawy nie na ogłoszenie Końca Historii, jak zrobił to Fukuyama, lecz na stwierdzenie wygaśnięcia Światowej Wojny Domowej, która rozpoczęła się wybuchem Rewolucji Październikowej i była konfliktem dwóch oświeceniowych wartości: wolności i równości (równości bezwzględnej - nie tylko wobec prawa). Świat w latach 1917-1989 rozpadł się na dwie zwalczające się części - jednej przewodziła rewolucyjna Rosja (ZSRR), drugiej Stany Zjednoczone (wcześniej Wielka Brytania). Zwyciężył świat Wolności, ale za bardzo zapomniano o idei Równości, a tym bardziej o Braterstwie, o którym zapomina się najłatwiej - co zostało z pokrewnej mu idei Solidarności, tak ochoczo głoszonej w naszym kraju?
 W ten podstawowy konflikt stulecia (przytaczam tu rozumowanie i nazewnictwo Dana Dinera z jego książki "Zrozumieć stulecie" - polskie wydanie 2009 r., niemieckie 1999 r.) wplatały się jeszcze konflikty etniczne (narodowościowe), a próbował go przebić niemiecki nazizm swoim biologizmem (rasizmem). Diner używa określenia biologizm, aby odróżnić nazistowski rasizm od całej gamy odwiecznie pojawiających się nienawiści rasowych, gdyż niemiecka metodyczność dodała mu wymiar pseudonaukowego darwinizmu. To uczeni tworzyli teorię doskonalenia rasy, uzasadniali potrzebę eutanazji niepełnosprawnych Niemców ("życie niewarte życia") i konieczność usunięcia domieszek rasowych (ustawy norymberskie). Zabijanie pensjonariuszy niemieckich zakładów psychiatrycznych rozpoczęło się jesienią 1939 roku i trwało do sierpnia roku 1941 (ok. 2 tysiące ofiar rozstrzelanych w Piaśnicy stanowili niemieccy chorzy psychicznie z Pomorza - wielki transport dowieziono tam z niemieckiego wówczas Lęborka). Zwycięstwo w niemieckim rozumieniu, oznaczało unicestwienie obcych ras ograniczających niemiecki Lebensraum i temu celowi Niemcy podporządkowywali cały wysiłek wojenny. Endlosung (rozwiązanie ostateczne) zdążyli zrealizować na Żydach - następni mieli być Słowianie.

Cytadela Warszawska

 Muzeum Wojska Polskiego w Cytadeli Warszawskiej jest na etapie projektowania. Przyszłe budowle wydają się dość monumentalne i wypada żałować, że nie uwzględniono rekonstrukcji (nawet fragmentarycznej) masztu radiostacji z lat 1918-20. Uniósłby on te budowle trochę do góry i dodał im lekkości. Ale cóż nadal dominuje kolekcjonersko-rekonstrukcyjny punkt widzenia na historię wojska. Zarówno serial "Wojna i miłość", jak też najnowszy film "1920 Bitwa Warszawska" zrealizowany w technice 3D, pokazują naszych kryptologów, ale w sposób zupełnie nieciekawy, bez uwypuklenia ich wkładu w zwycięstwo. Utrzymuje się więc niebezpieczny prowojenny ton, zakłamujący naszą historię. Już raz Polacy sami się oszukali, wmawiając sobie, że Rosja to kolos na glinianych nogach (przecież ją pokonaliśmy!), bo nie analizowano naszych słabości - np. blamażu wojska pod Radzyminem (pierwsza linia uciekła przed Rosjanami nie powiadamiając nawet o ich nadejściu drugiej linii obrony), lecz wszystko przedstawiano jako wspaniałe zwycięstwo. Jeszcze raz powtórzę (i będę to czynił przez najbliższe lata): zwyciężyliśmy bo mieliśmy zdecydowaną przewagę informacyjną. W pierwszej wojnie światowej też w dwóch decydujących momentach przewaga informacyjna zadecydowała o zwycięstwie. Na samym początku wojny Niemcy przechwytywali rosyjskie radiodepesze (nie były nawet szyfrowane!) co pozwoliło im wygrać w takiej skali, że swoje zwycięstwo nazwali drugim, niemieckim Tannenbergiem (pierwszym Tannenbergiem była ich przegrana pod Grunwaldem - Tannenberg jest położony nieopodal). W końcówce wojny sytuacja się odwróciła, bo wybitni francuscy łamacze kodów rozszyfrowali radiodepesze przygotowujące decydujące uderzenie na Paryż. I znowu teoretycznie słabsze siły były górą. Cóż osiągnięciami wywiadu nikt się nie chwali, tym bardziej przed wrogiem (Niemcy byli przekonani, że zaraz zwyciężą, a po kapitulacji szukali winnych tej decyzji). Ale nikt też nie powinien przypisywać sobie zbyt wielkich zasług, wiedząc o roli wywiadu, a tak zrobił Piłsudski i jego sztabowcy.
 Edukacja dla pokoju musi dowodnie pokazywać, że wojna nie jest scenariuszem dla kina akcji, że wiedząc (łamiąc kody) można jej zapobiegać, albo - gdy już trwa - skracać czas jej trwania (Anglicy mówią o rocznym skróceniu II wojny dzięki łamaniu Enigmy), a przynajmniej oszczędzać życie ludzkie.

poniedziałek, 10 października 2011

eHistoria - 42 Dni RDP

42 DNI REPETYCJI DLA POKOJU


SŁOWO WSTĘPNE


  Słowo wstępne jest zarazem wyjaśnieniem układu i sposobu powstawania e-książki zatytułowanej "eHistoria - 42 Dni repetycji dla pokoju".
  Książka jest utworem otwartym - na starcie liczy 40 stron. Powstaje w procesie corocznego rozszerzania zarysowanych wstępnie tematów. Tematyka dotyczy nieodległej historii, ale nie tylko tej podręcznikowej. Ponieważ ma być współtworzona przez członków i sympatyków Stowarzyszenia Spadkobierców Polskich Kombatantów II Wojny Światowej, więc bardzo istotną jej częścią są wojenne historie rodzinne znane Spadkobiercom z bezpośrednich przekazów. Najwłaściwszym, już sprawdzonym trybem tworzenia takiego utworu jest pisanie jego stron-postów dzień po dniu na wspólnym blogu, który wkrótce powstanie. Na blogu poza 42 Dniami repetycji dla pokoju znajdą się inne rocznicowe dni roku, przypisane do dat z roku 2011, ale odwołujące się i podsumowujące całe dziesięciolecie działalności naszego Stowarzyszenia, zarejestrowanego w lutym 2002 roku. Pragniemy, aby nasza pamięć rodzinna znalazła sobie miejsce w nieograniczonych przecież zbiorach muzeów wirtualnych poświęconych wydarzeniom II Wojny światowej (wystarczą odpowiednie linki). Stałe przeglądanie zasobów wirtualnych muzeów i dodawanie własnych uwag, będzie dla nas treningiem do przedstawiania tej tematyki na zewnątrz - w szkołach, klubach osiedlowych, uniwersytetach trzeciego wieku, itp.
  Po wspólnym odtworzeniu, w trybie blogowania, fragmentu dziejów powiązanych z datami z okresu 22 lipca - 1 września, zebrany materiał będzie przestawiany w zgodzie z następstwem czasu, podobnie jak to się stało w tym roku. Po sprawdzeniu, uzupełnieniu, wniesieniu poprawek w pierwszych dwóch tygodniach września, będzie mógł stanowić nowatorski, bardzo aktualny zbiór materiałów eHistorii dla szkół ponadpodstawowych. Owe 42 dni - sześć tygodni - jest jedynym okresem roku, kiedy jedni z nas przez tydzień, inni przez miesiąc, albo nawet całe sześć tygodni będą mogli uczestniczyć we współtworzeniu blogu. Jest to przecież okres wakacyjny, a będąc nawet w Australii można wejść do Internetu i tam zapisywać na blogu konkluzje "długich rozmów Polaków". Dobrze się składa, że na ten okres przypadają bardzo ważne dni rocznicowe.

  Przesłaniem, dostatecznie chyba uwypuklonym, tej e-książeczki jest edukacja dla pokoju. Rozdział pierwszy (8 sierpnia - 21 sierpnia) dobitnie dowodzi znaczenia kryptologii w obronie pokoju i wygrywaniu wojny. Wszystkie daty od 12 sierpnia do 20 sierpnia mają bezpośredni kontekst polskiej historii - wojnę 1920 roku, a pozostałe służą przedstawieniu otoczki historycznej - ludzi i wydarzeń z lat wcześniejszych. Spodziewamy się, szczególnie w trakcie badań terenowych, przewidzianych w okresie 14 sierpnia - 20 sierpnia, dotrzeć do prawdy o Bitwie nad Wkrą. Jej wynik stał się źródłem wojennej sławy generała Władysława Sikorskiego, a zarazem powodem wściekłych na niego ataków, których rezultatem jest kompletne pomijanie najświetniejszego bitewnego zwycięstwa wojny 1920 roku również w dzisiejszych podręcznikach. Władysław Sikorski jest najważniejszy polskim kombatantem II wojny światowej i nasze Stowarzyszenie nie ustanie w głoszeniu tej prawdy i w staraniach o właściwy pomnik dla bohatera (w Warszawie jest tylko popiersie, a w Londynie - cała postać!).
  W rozdziale drugim (22 sierpnia - 1 września) są cztery daty historyczne: 23 sierpnia, 25 sierpnia, 30 sierpnia i oczywiście 1 września. Pozostałe dni poświęcone są rozważaniom, czy można było ocalić pokój, oraz przyczynom tragedii katyńskiej i piaśnickiej. Adresatem zbieranych faktów i ocen jest wirtualna część Muzeum II Wojny Światowej (np. wciąż są praktycznie nieznane miejsca wielkich egzekucji: Mniszek, Las Szpęgawski, Piaśnica - łącznie 30 tysięcy ofiar), a w przypadku Katynia - powstające wirtualne Muzeum Katyńskie.
  Najdłuższy jest rozdział trzeci (22 lipca - 7 sierpnia). Przywołuje on wydarzenia, których wynikiem była zagłada miasta Warszawy - likwidację Getta (22 lipca Niemcy rozpoczęli wywózki do Treblinki) i wybuch Powstania Warszawskiego w dniu 1 sierpnia. Wszystkie dni były dniami niemieckiej okupacji, pełnymi traumatycznych wydarzeń. W tak trudnych warunkach młodzież warszawska uczyła się na tajnych kompletach, walczyła i pisała wiersze. Chcemy o tym pamiętać. Wirtualne muzeum Powstania Warszawskiego już istnieje w Internecie i można się odnosić do jego zawartości - szczególnie razi brak informacji o pancernej bitwie przegranej przez Rosjan w początkowych dniach sierpnia. Muzeum Historii Żydów Polskich zapowiada powstanie całej wirtualnej ulicy z czasów międzywojennych. Upowszechnianie przez nasze Stowarzyszenie wiedzy o Holokauście będzie stałą częścią edukacji dla pokoju.

niedziela, 9 października 2011

42 Dni RDP - Rozdział I

MATEMATYKA WYGRYWA WOJNĘ

8 sierpnia 2011

Cztery Muzea Wirtualne

 O dwóch wirtualnym muzeach: Historii Żydów Polskich i Powstania Warszawskiego już pisałem. Następne dwa muzea, ważne dla Stowarzyszenia Spadkobierców Polskich Kombatantów II Wojny Światowej (SSPK2WS), to przenoszone do Cytadeli warszawskiej Muzeum Wojska Polskiego i właśnie tworzone Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku. Oba te muzea będą istnieć również w formie wirtualnej - jeszcze bardziej rozbudowanej niż Wirtualne Muzeum Powstania Warszawskiego.

 Nasze Stowarzyszenie, do którego przecież należą osoby znające ostatnią wojnę z wiarygodnych relacji kombatantów, chce być odbiorcą, krytykiem, a może i współtwórcą wirtualnych części muzeów. Wskazywałem na oczywiste dla nas poprawki w Kalendarzu Wydarzeń z MPW. W przypadku Muzeum Katyńskiego (przenoszonego do Kaponiery Cytadeli) będziemy walczyć o dołączenie do wirtualnych zbiorów obszernych materiałów z Ostaszkowa, gdzie więziono polskich policjantów. Z kolei w wirtualnych zbiorach Muzeum 2WS ważną częścią powinna być historia zbrodni w Piaśnicy, wraz z przedstawieniem tras dojazdu do nieodległych przecież od Gdańska miejsc kaźni (Piaśnica, Mniszek, Las Szpęgawski).

 W Muzeum Wojska Polskiego prezentowane będą wszystkie ważne wydarzenia w dziejach naszego wojska. Jego lokalizacja w Cytadeli Warszawskiej stwarza wyjątkową okazję do przedstawienia sukcesów polskich łamaczy kodów. W Cytadeli znajdowała się największa radiostacja nadawczo-odbiorcza, poniemiecka, Warszawska Radiostacja (WAR). Czy zostanie zrekonstruowany maszt radiostacji? Jeśli nie znajdzie się dość miejsca (była to bardzo duża konstrukcja), to mniejszy maszt, bo mniejszej radiostacji, można zrekonstruować w Modlinie, albo już zupełnie niewielką ruchomą radiostację polową, jeśli taka jeszcze się zachowała, ustawić w Borkowie. Dlaczego w Borkowie? Bo jest symbolem zwycięstwa w dniu 15 sierpnia 1920 roku, które obchodzimy jako Dzień Wojska Polskiego - Borkowo uwieczniono na tablicy zawieszonej w roku 1925 przy Grobie Nieznanego Żołnierza. A ponadto, świetne zwycięstwo V armii Sikorskiego pod Borkowem nie byłoby możliwe bez sukcesów wywiadu.

 Najważniejsze szyfrogramy rosyjskie, przejęte i rozszyfrowane przez polski wywiad, dotyczyły IV armii i Korpusu Gaja (teoretycznie tylko podległego dowódcy IV armii). Była to ta część rosyjskich wojsk, która miała powtórzyć manewr Paskiewicza z roku 1831: przejść Narew pod Ostrołęką, drogami północnego Mazowsza dojść do dolnej Wisły, przekroczyć ją w pobliżu Płocka i zaatakować Warszawę od strony Woli. Atak szlakiem Paskiewicza rozpoczął się od bitwy o Ostrołękę (3 sierpnia). Już wtedy polski wywiad miał dzięki złamaniu kodów rosyjskich dokładne dane o składzie atakujących wojsk i o ich słabościach (braki w amunicji, brak uzupełnień). Jednak siła tych oddziałów była tak przeważająca (miały przecież zdobywać Warszawę), że siły naprędce tworzonej V armii były daleko niewystarczające do utworzenia jakieś linii obrony. Ale 15 sierpnia zdarzył się cud, nie nad Wisłą w Warszawie, ale nad Łydynią w Ciechanowie. Wypad (na ile świadomie zaplanowany, na ile rutynowy - tego jeszcze nie udało się ustalić) natrafił na zdezorientowanego przeciwnika. Brawurowy atak jednego oddziału kawalerii polskiej doprowadził do panicznej ucieczki całego sztabu IV armii z Ciechanowa, a zniszczenie armijnej radiostacji do całkowitej utraty łączności dowództwa wojsk rosyjskich (sztab Tuchaczewski był zlokalizowany w Mińsku białoruskim) z dowództwem IV armii.

 W tym samym dniu radiostacja polowa działająca w składzie V armii Sikorskiego przejęła zaszyfrowany meldunek o aktualnym stanie bojowym IV armii rosyjskiej. Po przesłaniu go o szczebel wyżej, do radiostacji w Modlinie, gdzie znajdował się sztab i wszystkie niezbędne służby, szyfrogram rozszyfrowano. Warto ten przebieg wydarzeń zapamiętać, bo rzadko zdarzało się, że już na szczeblu armii łamano rosyjskie kody - zazwyczaj następowało to dopiero po przesłaniu szyfrogramu do radiostacji w Cytadeli  warszawskiej i zajęciu się nim w Dziale Wywiadowczy Dowództwa Wojsk Polskich, który znajdował się w Pałacu Saskim. Gdzie mogła się znajdować owa polowa radiostacja pułkowa? Oddziały V armii Sikorskiego w dniu 15 sierpnia walczyły wzdłuż linii Wkry, ale z zasady radiostacji nie umieszcza się na linii frontu, więc nie było jej na pewno nad samą Wkrą, ale była zapewne niedaleko, 5-10 kilometrów od rzeki.

 Historię działania tych radiostacji i sukcesy w łamaniu szyfrów rosyjskich w wojnie 1920 roku przedstawię w dalszych postach.

 O ile rekonstrukcje historycznych urządzeń leżą poza możliwościami naszego Stowarzyszenia, to wirtualna prezentacja historii radiowywiadu - od wojny z Rosją do złamanie Enigmy - ma być istotnym składnikiem odpowiedzi na pytanie: Jak walczyć bez karabinu?, tak istotnej w edukacji dla pokoju.

 Wirtualne części czterech muzeów chcielibyśmy prezentować na prelekcjach szkolnych, tworzyć z nich interaktywne „kostki”, które dałoby się ustawiać w lokalnych izbach pamięci, oraz ośrodkach informacji turystycznej (np. na przyszłym lotnisku w Modlinie). Dni repetycji dla pokoju 22 lipiec - 1 wrzesień (42 dni) pisane teraz przeze mnie, a w przyszłym roku (i następnych latach) rozwijane przez większą grupę Spadkobierców (z czasem również ekspertów) miałyby takie prezentacje przygotować.


9 sierpnia 2011

Straż Obywatelska

 Wydarzeniami roku 1920 interesowałem się przed wielu laty nie z powodu historii zwycięskiej wojny z Rosją, ale z powodu Polskiej Szkoły Matematycznej, która właśnie w tamtym roku objawiła się Europie publikując pierwszy tom Fundamenta Mathematicae. Profesor Kazimierz Kuratowski podjął się roli historyka tej szkoły publikując w moich czasach studenckich książkę "Pół wieku matematyki polskiej 1920 - 1970". Gdy w latach osiemdziesiątych ukazały się jego „Notatki do autobiografii” oczywiście też do nich zajrzałem. Znalazłem tam fascynujący opis wydarzeń sierpnia roku 1915 w Warszawie i listopadowego odrodzenia polskiego Uniwersytetu Warszawskiego, którego profesorowie po pięciu latach zainicjowali Polską Szkołę Matematyczną. Wtedy właśnie warszawiacy przeszli, w skróconym terminie, pierwszą "Szkołę Obywatelskości". Cytuję fragmenty:

 “Huk wysadzanych mostów na Wiśle, o świcie 5 sierpnia 1915 r., obwieścił mieszkańcom Warszawy nową erę w dziejach Polski: wojska carskie opuściły Warszawę. […]  Straż Obywatelska była to bardzo popularna organizacja złożona w dużej mierze z młodszych i starszych przedstawicieli inteligencji warszawskiej. Na jej czele stał adwokat Leon Supiński. Inny bardzo znany adwokat, obrońca więźniów politycznych za czasów carskich, Stanisław Płatek (późniejszy minister spraw zagranicznych w Polsce Niepodległej), utkwił mi w pamięci, jak kierował ruchem ulicznym na rogu Nowego Światu i Chmielnej. Również mój starszy brat Roman, wówczas aplikant adwokacki, należał do Straży Obywatelskiej. Po jakimś czasie Straż Obywatelska (która pełniła swe funkcje honorowo) została przekształcona w normalną, płatną milicję miejską. Komendantem jej został ks. Franciszek Radziwiłł.”

 Warto pamiętać, że wprowadzając etatową milicję miejską władze niemieckie chciały same ustalać obsadę milicyjnych etatów, ale samorządowa strona polska stała twardo na stanowisku, że tylko Polacy sprawdzeni w Straży Obywatelskiej mogą zostać miejskimi policjantami - i tak też się stało. Mój dziadek zatrudniony jako kapelmistrz milicji miejskiej zawsze mówił, że dyrygował orkiestrą Straży Obywatelskiej:

„W Warszawie, po ewakuacji wojska rosyjskiego i wejściu Niemców, utworzyła się Straż Obywatelska na czele której staną Naczelnik, książe Franciszek Radziwiłł. Zapisałem się na członka Straży Obywatelskiej i otrzymałem stanowisko skarbnika. Po zapoznaniu się z moimi kwalifikacjami Ks. Naczelnik wzywa mnie do siebie i proponuje mi, abym zorganizował orkiestrę; otrzymałem lokal na naukę i próby. Pierwszy występ orkiestry wypadł w okresie, gdy zwrócono nam samorząd w Warszawie i obiecywano przywrócenie państwa polskiego. Straż Obywatelska i władze miasta w dniu 3 maja 1916 roku zorganizowały manifestację i cała ludność gremialnie wyległa, tworząc wspaniały pochód, którego entuzjazmu nie da się opisać. Na czele tego entuzjastycznego pochodu kroczyła orkiestra Straży Obywatelskiej pod moją dyrekcją, gdzie oklaski i kwiaty sypały się jak z rogu obfitości. Entuzjazm jaki wzbudziły pieśni narodowe, przygotowane na tę uroczystość - Jeszcze Polska nie zginęła - odnosiły serca i wywoływały szalony, nie do opisania zapał. Naczelnik Straży Obywatelskiej od tej chwili polecił mi, aby orkiestra w każdą niedzielę i święto dawała koncerty w Łazienkach, w Pomarańczarni, w teatrze na wyspie, w rozmaitych punktach miasta: na placach, przed teatrem opery. Zespół mój był czynny także w operze.” (cały Życiorys Jana Kotowskiego znajduje się na stronie 41 Programu Integracyjnego).

 Co grała orkiestra w dniu 3 maja 1916 roku? Może uda się odnaleźć jej repertuar w jakiejś relacji z tamtego dnia, ale można z całą pewnością przyjąć, że znalazł się tam nagrodzony w 1898 roku, na konkursie w Londynie Marsz pod sztandarem pokoju Feliksa Nowowiejskiego.

 Wydarzenia opisane powyżej kształtowały postawy pokolenia urodzonego na przełomie XIX i XX wieku, którego liczni przedstawiciele zginęli wiele lat później w Katyniu i Piaśnicy. Gdy Polska znalazła się w roku 1920 w śmiertelnym zagrożeniu, młodzi gremialnie zgłaszali się do Armii Ochotniczej, a także do odtworzonej w lipcu 1920 roku Straży Obywatelskiej (w lipcu do Straży Obywatelskiej w Warszawie wstąpiło ok. 300 kobiet i 16 tys. mężczyzn, wstępowano na całym Mazowszu, np. w powiecie przasnyskim - 130 osób).


10 sierpnia 2011

Trzy przyjazdy Piłsudskiego do Warszawy

 Już 15 sierpnia, w jedenastym dniu po wyjściu Rosjan z Warszawy, przyjechał do niej Piłsudski. Dla Niemców, którzy oczywiście znali jego blef z roku 1914, kiedy to samozwańczo mianował się Naczelnikiem powstania antyrosyjskiego w Kongresówce, był osobą co najmniej podejrzaną. Gdy w tym samym dniu odbyła się wielka demonstracja na jego cześć przed Hotelem Francuskim, w którym zamieszkał, Niemcy polecili mu opuścić Warszawę.

 Po Proklamacji dwóch cesarzy (niemieckiego i austriackiego) z 5 listopada proponującej Polakom odrodzenie państwowości, pozycja Piłsudskiego bardzo się umocniła. Negocjowano jego przyjazd do Warszawy. Niemcy postawili warunek - żadnych zorganizowanych demonstracji. Ale nie mogli zabronić wszelkich "spontanicznych" wystąpień. I w tej formule zmieściło się jakże pamiętne powitanie Piłsudskiego przez młodzież warszawską. Gdy we wtorek, 12 grudnia 1916 roku o godzinie 10.40 Piłsudski przybył na Dworzec Wiedeński owacjom nie było końca, wyprzęgnięto konie i młodzi ludzie pociągnęli powóz aż do hotelu.

 Wśród młodych byli też uczniowie i uczennice szkół warszawskich. Niemieckie władze zwierzchnie wysłały do szkół poufne rozporządzenie stanowczo zabraniające udziału szkół w powitaniu Piłsudskiego. Ale od czego jest warszawski spryt w omijaniu rozporządzeń? Masowe stały się "ucieczki z lekcji" z cichym przyzwoleniem dyrekcji. Rolę inicjatorki jednej z takich ucieczek dobrowolnie zgodziła się pełnić 17-letnia wówczas Marylka Kotowska (późniejsza bł. siostra  Alicja Kotowska). Nie była bynajmniej przywódczynią klasy, ale miała najbardziej wiarygodną opowiastkę dla władz niemieckich: "Mój ojciec, dyrygent Orkiestry Milicji Warszawskiej miał brać udział w powitaniu wraz ze swoją orkiestrą, więc myślałam, że władze wyraziły zgodę...". Nie było w tym nawet ziarenka prawdy (miał brać - nie znaczy, że to zatwierdzono), ale było jakieś, prawdopodobne wytłumaczenie, chroniące  przed ewentualnymi represjami szkołę Pauliny Hewelke.

 Trzeci przyjazd Piłsudskiego - wczesnym rankiem, w dniu 10 listopada 1918 roku - jest właściwym początkiem II Rzeczypospolitej.


11 sierpnia 2011

Zespół łamaczy kodów

 W lipcu 1920 roku do powstającej Armii Ochotniczej licznie zgłaszali się studenci Uniwersytetu Warszawskiego. Wielu nauczycieli akademickich zgłosiło swoje osoby do dyspozycji Dowództwa Wojska Polskiego. Byli wśród nich bardzo młodzi profesorowie matematyki: 38-letni Wacław Sierpiński, 34-letni Stanisław Leśniewski i 32-letni Stefan Mazurkiewicz. Prosili o przydział na front, ale skierowano ich do prac wywiadowczych - do rozszyfrowywania przechwytywanych radiodepesz rosyjskich pod kierunkiem Jana Kowalewskiego. Powstał w ten sposób najbardziej akademicki w dziejach zespół łamaczy kodów. Rosjanie zmieniali szyfry w odstępach kilkudniowych, co powodowało konieczność łamania kodów radiodepesz w ciągu kilku godzin, a nie kilku dni. Praca musiała trwać całą dobę na okrągło, potrzebni byli ludzie nawykli do wielogodzinnego, intensywnego wysiłku umysłowego, takiego jaki wkładają matematycy w dowodzenie twierdzeń. No i oczywiście musieli świetnie znać język rosyjski. Tutaj przydały się osiągnięcia w rusyfikacji, bo w zaborze rosyjskim szkoły musiały prowadzić zajęcia po rosyjsku, a w przypadku Leśniewskiego tak wówczas częste dla Polaków, zatrudnienie jego ojca w samej Rosji.

12 sierpnia 2011

Rewolucja


 Rewolucją w edukacji dla pokoju powinna być "Rewolucja" - szyfr rosyjski złamany 12 sierpnia 1920 roku. Powyższe zdjęcie (warto, klikając je powiększyć) powinno znajdować się w każdym szkolnym podręczniku historii! Poniżej wyjaśniam dlaczego:

 Pisze Jan Kowalewski: "12 sierpnia 1920 r. nasz radiowywiad przejął wielostronicowy szyfrowy telegram XVI Armii Sowieckiej. Był to rozkaz operacyjny, przy czym musiał być ważny, skoro użyto do niego nowego szyfru. Możecie sobie wyobrazić, z jakim napięciem zabraliśmy się do roboty. Szczęśliwie w niespełna godzinę szyfr zaczął się rozwiązywać. Jeszcze depesza ta nie była w pełni odczytana, gdy już wiedzieliśmy z fragmentów, że jest to wielki rozkaz o decydującym natarciu na samą Warszawę. (…) Jeszcze gorączkowo kończyliśmy „rozwiązywanie” szyfru, lecz już podaliśmy jego zasadniczą część do Belwederu, zapytując, czy mamy go przetłumaczyć. Marszałek Piłsudski zadowolił się jednak tekstem rosyjskim i wyraził zadowolenie z zamiarów przeciwnika, gdyż chodziło właśnie o to, by jak najbardziej związać bolszewików na froncie warszawskim."

 W przeddzień bitwy o Warszawę Polacy poznali plany przeciwnika! Nigdy przedtem i potem w historii nie było tak znaczącego dla polskiego wojska sukcesu wywiadowczego. Ten sukces był impulsem do późniejszego rozwoju kryptologii w międzywojennej Polsce (jako pierwsi na świecie nasi łamacze kodów stworzyli podstawy kryptologii matematycznej) i najsłynniejszego osiągnięcia obronnej myśli polskiej - złamania Enigmy. Niestety w 1939 roku nie starczyło czasu, aby łamanie kodu Enigmy mogło skutkować na polach wrześniowych bitew, ale nasz angielski sojusznik, wykorzystując polskie osiągnięcia, był w stanie wygrywać bitwy na Atlantyku.

 Złamania Rewolucji dokonali członkowie opisywanego wcześniej zespołu łamaczy kodów: Jan Kowalewski i Stefan Mazurkiewicz. W czasie II Wojny Światowej profesor Mazurkiewicz cały czas prowadził na wysokim poziomie zajęcia na tajnym Uniwersytecie Warszawskim - na podstawie swoich notatek z jego wykładów Jerzy Łoś, późniejszy wybitny matematyk, mógł po wojnie wydać bardzo nowoczesny podręcznik Podstawy rachunku prawdopodobieństwa (Stefan Mazurkiewicz niestety zmarł przed końcem wojny, w 1945 roku). Jan Kowalewski w czasie II Wojny Światowej prowadził tajne negocjacje dyplomatyczne przybliżające porozumienie w ramach operacji Trójnóg. Obaj więc są polskimi kombatantami II wojny światowej i nasze Stowarzyszenie Spadkobierców Polskich Kombatantów II Wojny Światowej ma obowiązek upowszechniać wiedzę o ich czynach. Mazurkiewicz, Sikorski i Kowalewski stali się dla mnie inspiracją do podjęcia tematu Jak walczyć bez karabinu, moim zdaniem kluczowego w edukacji dla pokoju, bo przedstawiającego całe spektrum działań, szczególnie na poziomie uniwersyteckim, a w uniwersytetach cała nadzieja (obecny podtytuł mojego blogu brzmi:Trzy rodziny edukują dla pokoju, ale gdy tematyka blogu była trochę węższa podtytułem było hasło Uniwersytet idzie na wojnę - oczywiście taką bez karabinów, wojnę o pokój).


13 sierpnia 2011

Sikorski do wszystkiego

 Plan Tuchaczewskiego, odczytany przez radiowywiad wieczorem 12 sierpnia i przedstawiony w odpowiedniej Informacji Wywiadowczej (bez sugerowania nawet źródła) w dniu następnym, można opisać  historycznymi nazwami i zestawić z rosyjską koncepcją likwidacji Powstania Listopadowego. Wojsko naciera dwoma szlakami - jedna część drogą Paszkiewcza  przeprawiając się przez dolną Wisłę gdzieś w rejonie Nieszawa- Płock i atakuje Warszawę od strony Woli (pamiętamy wszyscy wiersz „Sowiński na okopach Woli”). W roku 1920 do ataku drogą Paszkiewicza wyznaczono XV i IV Armię z III Korpusem Konnym Gaj-Chana. Druga część wojsk (III i XVIII Armia) atakuje Warszawę od strony Pragi, tak jak robił to Dybicz w czasach Powstania Listopadowego.

 Plan Tuchaczewskiego nie wspominał o ataku na forty modlińskie - Rosjanie sami budowali ich zewnętrzny krąg (w sumie fortów jest osiemnaście!) i zaledwie pięć lat wcześniej bronili przed atakiem niemieckim. Na zdobywanie całego rejonu Modlina nie mieli czasu, ale musieli przewidzieć zablokowanie polskich wojsk tam się znajdujących, aby nie uderzyły niespodziewanie na ich lewe skrzydło. Generał Władysław Sikorski, dowódca 5 armii ze sztabem w Modlinie, wiedział o tym doskonale i obmyślał sposoby obrony przed dwukrotnie (XV i IV armia) silniejszym przeciwnikiem. Ale generał Haller, dowódca całego frontu zachodniego bał się przede wszystkim o Warszawę. Spojrzał na mapę i dojrzał, że najbliżej atakującej Warszawę na kierunku zegrzyńskim III armii rosyjskiej znajdą się oddziały Sikorskiego. W przeddzień rosyjskiego generalnego ataku, w dniu 13 sierpnia ok. godziny 18,  miała miejsce kuriozalna rozmowa generała Hallera i jego szefa sztabu pułkownika Zagórskiego z Sikorskim. Oto jej końcowe zdania:

Pułkownik Zagórski:

"(...) O nieprzyjacielu nadal wiadomo, że: 21. Dywizja nieprzyjacielska będzie atakować jutro przez Serock na Zegrze, tym bardziej więc uważam, że opóźnienie akcji 5. Armii może doprowadzić do katastrofy. Ja ze swej strony, jako szef sztabu frontu, muszę kategorycznie stwierdzić, że uważam opóźnienie tej akcji za fakt, którego nam historia nie przebaczy i że muszę to tu na tym miejscu właśnie dla historii stwierdzić."

Generał Sikorski:

"Panie pułkowniku, dajmy spokój z historią, bo mnie pan pułkownik zmusi do zupełnie innej odpowiedzi. Rozkaz Dowództwa Frontu jest wydany absolutnie na podstawie nieznajomości sytuacji własnej. Gdybyśmy mieli zwyciężać papierami, w takim razie gotów jestem w tej chwili zaczynać ofensywę! Jeżeli mam się bić przy pomocy żołnierzy, to proszę wziąć pod uwagę czas i przestrzeń. Nie wiedziałem, że panowie nie liczą na utrzymanie frontu Zegrze choćby w ciągu kilkunastu godzin.(...)"

 Czas i przestrzeń - Sikorski doskonale, po dwóch latach nieprzerwanego wojowania, rozumiał wagę tych czynników. Spróbuję w następnych postach stosują metodę Szkoły Drogi zaproponować ich rozważenie, bo samą przewagą wywiadu nie wygrywa się bitwy.


14 sierpnia 2011

Cieksyn - Fort Toruń

 Wirtualność dziecinna, to gry z całkowicie bajkowymi (wymyślonymi) scenariuszami. Wirtualność dorosła powinna być na poziomie polityki i sztuki. Staram się iść w tym kierunku. Rozpoczynający się dzisiaj tydzień (14-20) będzie tygodniem Szkoły Drogi (p. Program Integracyjny, str. 14-20). Nie ma tam jeszcze bezpośredniego odwołania się do komputerów - w momencie pisania Programu Integracyjnego nie istniał jeszcze iTablet. Obecnie, po uwzględnieniu możliwości iTableta, metoda Szkoły Drogi staje się całkowicie zgodna z metodologią konstrukcjonizmu, gdy plonem wycieczek mogą być na gorąco komentowane i tematycznie linkowane zdjęcia.

 Zakładam, że grupa osób zainteresowanych odkryciem nowych, ciekawych faktów wiążących Bitwę nad Wkrą z osiągnięciami naszych łamaczy kodów, znajduje się w Cieksynie i dysponuje rowerami. Zgodnie z przebiegiem (czas) działań bojowych w tym rejonie będziemy w kolejne dni odwiedzać miejsca, których położenie (przestrzeń) pozwoli nam zrozumieć co miał na myśli generał Władysław Sikorski wypowiadając zdanie: "Jeżeli mam się bić przy pomocy żołnierzy, to proszę wziąć pod uwagę czas i przestrzeń".

 Zgodnie z ustaleniami przyjętymi w dniu 13 sierpnia, 5 armia Sikorskiego miała w dniu 14 sierpnia, ok. godz. 12 zaatakować wojska rosyjskie. Rano w Cieksynie, na wschodnim brzegu Wkry nastrój był bojowy: - Chcemy się bić! -  krzyczeli młodzi chłopcy, jeszcze uczniowie, a już żołnierze, stanowiący uzupełnienie I batalionu Brygady Syberyjskiej. O godzinie dziesiątej zaatakowali Rosjanie. Trzy razy Polacy tracili i odzyskiwali pozycje na wschodnim, cieksyńskim brzegu Wkry. Około godziny 14 poległ prowadzący kontratak dowódca I batalionu mjr. Czapla (może uda się zlokalizować miejsce jego śmierci w Cieksynie?). Rosjanie przeszli przez Wkrę i zaatakowali Borkowo. Na zachodnim brzegu wdarli się na kilometr w głąb polskich linii obrony Wkry. Generał Sikorski stał na czele naprędce pozbieranych oddziałów i pełne zaufanie mógł pokładać jedynie w znanej sobie, "poleskiej" XVIII brygadzie, którą dowodził już od roku. O godzinie 20.00 wydał rozkaz:

/Dowództwo 5 armii oddział III, poczta polowa 5, dn. 14 VIII 1920 r. godz. 20.00/

ROZKAZ DO DOWÓDZTWA XVIII BRYG. PIECH. NAKAZUJĄCY ODEBRANIE BORKOWA

XVIII bryg ma niezwłocznie przejść do kontrataku celem odebrania Borkowa i wyrzucenia npla w tym rejonie na wschodni brzeg Wkry. Akcję należy możliwie uzgodnić z pułkiem syberyjskim. O ile by ten ostatni nie był zdolny do akcji, kontratak przeprowadzić samodzielnie, rozpoczynając go natychmiast.

(…) gen. Sikorski

Tak minął dzień nad Wkrą w okolicach mostu w Borkowie.

 Po rowerowym zapoznaniu się z miejscami walk w Cieksynie i Borkowie, należy udać się do wiszącego mostu w Goławicach (6 km), aby obejrzeć dolinę Wkry w tym miejscu. Brzegi są tam wysokie, a po stronie wschodniej znajdują się dwa forty. Jeden z nich odległy od Wkry ok. kilometr, to Fort Toruń, zdobyty przez Rosjan 14 sierpnia. Do tego fortu doszedł rosyjski atak prowadzony od rana w kierunku południowym. Na kierunku północno-zachodnim Rosjanie zdobyli Nowe Miasto i Sochocin. Wkra była więc opanowana przez wojska rosyjskie od Goławic do Sochocina (ok. 30 kilometrów).

 Nowych danych wywiadowczych istotnych dla 5 armii w dniu 14 sierpnia nie było, a obserwacje ruchów rosyjskich wojsk (Polacy mieli samoloty!) potwierdzały realizowanie rozkazu Tuchaczewskiego poznanego 12 sierpnia dzięki złamaniu "Rewolucji".


15 sierpnia 2011

Borkowo - Nowe Miasto

 Przełomowy dzień 15 sierpnia - Ten Dzień (p. Program Integracyjny s. 5) - stał się Świętem Wojska  Polskiego. Rozkaz Sikorskiego został wykonany - wyparto Rosjan za Wkrę, w godzinach popołudniowych zdobyto most w Borkowie. Do walki wchodzi Dywizja Ochotnicza - pod nieprzyjacielskim ogniem przechodzi Wkrę pod Zawadami i w ciężkich walkach zdobywa do wieczora część Cieksyna. Dwa pułki Brygady Syberyjskiej po całodziennej walce, wieczorem zdobywają Nowe Miasto.
 Szkoła Drogi powinna więc w tym dniu zrealizować trasę rowerową Borkowo - Nowe Miasto. Ambitnym, ale wykonalnym zadaniem dla sprawnych rowerzystów byłby "rajd na Ciechanów" odtwarzający wypad 203 pułku szwoleżerów na Ciechanów (można do powrotu wykorzystać pociąg). Również tego dnia (nad ranem) zdobyto Sochocin, a po południu Fort Toruń i kilka miejscowości na południe od niego.
 Wypad kawalerii na Ciechanów, gdzie znajdował się sztab IV armii rosyjskiej, okazał się najważniejszym w tej wojnie działaniem "kontrwywiadowczym", bo niszcząc radiostację, zerwał łączność tej armii ze sztabem Tuchaczewskiego. On sam, tak opisał  konsekwencje tego wydarzenia:
" Takie położenie, wprost potworne i nie do pomyślenia, pomogło Polakom nie tylko zatrzymać ofensywę armii 3-ej i 15-tej, ale jeszcze krok za krokiem wypierać je w kierunku wschodnim."
 Czy zdarzył się "cud nad Łydynią" (Łydynia przepływa przez Ciechanów), czy był to wypad zaplanowany po zebraniu danych wywiadu? Radiowywiad posiadał stacje goniometryczne umożliwiające lokalizację nieprzyjacielskich nadajników. Masztu stacji nadawczej nie da się ukryć, w Ciechanowie znajdował się on na terenie cukrowni, więc ktoś z polskiej siatki wywiadowczej (zawsze istniejącej w terenie) mógł podać o nim informację wojsku polskiemu. Jest to bardzo istotna kwestia, godna wnikliwego "śledztwa historycznego".
 W dniu 15 sierpnia przejęty został przez radiostację polową Nr 17 (stacjonującą gdzieś w okolicach Borkowa) ważny dla działań 5 armii Sikorskiego meldunek o stanie liczbowym IV i XV armii rosyjskiej. Meldunek ten przekazano do referatu radiowywiadu 5 armii, znajdującego się w Modlinie i na tym szczeblu, bez przesyłania go do radiostacji centralnej w Cytadeli Warszawskiej, nazajutrz odczytano. Tak więc rozszyfrowana "Rewolucja" była przesłana z centrali do niższych szczebli wywiadu, co zwiększało szybkość jego działania.

16 sierpnia 2011

Nasielsk

 Z Cieksyna do Nasielska jest tylko 10 kilometrów, ale jakże historycznie istotnych. Tą drogą szedł stępa może najsłynniejszy w historii (dowodził nim legendarny Lasalle) dwutysięczny oddział francuskich dragonów (od mostu w Borkowie, który przekroczyli przed zmierzchem w dniu wigilijnym, 24 grudnia 1806 roku, do obozowiska, gdzie nocowali - zlokalizowanego przez historyków - jest kilka kilometrów). Następnego dnia, kilku najwyższych rangą kawalerzystów zapewne brało udział w naradzie z Napoleonem, który noc spędził w chacie pod Nasielskiem. Tą samą drogą, ponad sto lat później (p. Program Integracyjny, str. 36), posuwała się Dywizja Ochotnicza,  która do południa oczyściła z Rosjan Cieksyn i w niewielkich już bojach z oddziałami opóźniającymi atak Polaków dotarła około godziny 17 do Nasielska. Nasielsk już był opanowany po trwających od rana ciężkich walkach grupy generała Osińskiego. Główne uderzenie wojsk polskich, posiadających dwa pociągi pancerne, poszło wzdłuż linii kolejowej Modlin - Nasielsk. Po południu doszły też do Nasielska oddziały, które zdobyły Nowe Miasto - była w tym prawie całkowita analogia z koncentracją wojsk napoleońskich napływających do Nasielska z tych samych trzech kierunków. Jeszcze jednym, przypadkowym, powiązaniem z Napoleonem jest to, że 15 sierpnia (dzień przełomu w wojnie polsko-rosyjskiej) pokrywa się z dniem urodzin Napoleona, obchodzonym uroczyście w czasach jego Cesarstwa, również w wojsku polskim (np.w oddziałach dowodzonych przez generała Dąbrowskiego w dniu 15 VIII 1812).
 Poczynając od 16 sierpnia radiowywiad przechwytywał i rozszyfrowywał radiodepesze III Korpusu Konnego o jego działaniach nad Wisłą, do której ów Korpus dotarł już 15 sierpnia. Tylko pełna i pewna wiedza o zamiarach III Korpusu (że nie zamierza on zawrócić i zaatakować tyły 5 armii, bo ma rozkaz przejścia przez Wisłę) uzyskiwana z danych radiowywiadu, umożliwiała Sikorskiemu atakowanie Rosjan w kierunku wschodnim - najpierw na Nasielsk, potem na Pułtusk.

17 sierpnia 2011

Płońsk

 Oddziały IV armii rosyjskiej podążały za III Korpusem Konnym w kierunku zachodnim wykonując dyrektywę przejścia dolnej Wisły i zaatakowania Warszawy od strony Pragi (droga Paskiewicza). Gdyby 15 sierpnia wypad 203 pułku szwoleżerów nie doprowadził do zerwania łączności ze sztabem Tuchaczewskiego, IV armia odebrałyby rozkaz zmiany kierunku marszu i uderzenia na znajdujące się na południe od niej i prące na wschód oddziały 5 armii Sikorskiego. Dowództwo IV armii bez takiego rozkazu nadal kierowało swoje oddziały na zachód, do Wisły. Nie mniej niektóre dywizje lewego skrzydła IV armii weszły w styczność z oddziałami 5 armii. Już 16 sierpnia rozpoczął się wielodniowy bój przy drodze Ciechanów-Ojrzeń, nazywany bitwą pod Sarnową Górą. W podobny sposób doszło do starć pod Płońskiem. Nie było tam prawie wojska polskiego - dopiero 16 sierpnia dotarła tam jazda wyładowana w Zakroczymiu z barek, które dopłynęły z Warszawy. Z marszu udało się odeprzeć rosyjski atak rosyjski. Ale większe siły rosyjskie zaatakowały w dniu następnym. Załamała się szarża 201 ochotniczego pułku szwoleżerów pod Arcelinem na cztery pułki sowieckie z 18 Dywizji Strzelców idące na Płońsk. Dowódca Brygady Jazdy (w jej skład wchodził jeszcze 1 pułk szwoleżerów) nakazał zaatakowanie lewego skrzydła 18 Dywizji Strzelców. Doszło do brawurowej szarży 1 Pułku Szwoleżerów pod Baboszewem. „Szarżowali wszyscy, nie tylko sam dowódca pułku na czele swego sztabu, ale i pluton trębaczy i każdy kto tylko był pod ręką (…) Z powodu długotrwałej suszy powstał (…) niesamowity kurz, osłaniający nieprzeniknioną tajemnicą słabe siły nacierającego oddziału (…) Szarża ukoronowana była pełnym sukcesem”.
 W trzy godziny po bitwie na pole walki przybył generał Sikorski, który udekorował wyróżniających się szwoleżerów Krzyżami Virtuti Militari. Generał przemawiał przy huku dział i trzaskaniu karabinów maszynowych - odgłosach niedaleko toczonej potyczki.
 Polski radiowywiad śledził w dniach 16 i 17 reakcje sztabu Tuchaczewskiego na rozpoczęte w dniu 16 sierpnia uderzenie znad Wieprza. Dopiero pod koniec drugiego dnia polskiej ofensywy Rosjanie uświadomili sobie rozmiary zagrożenia i rozpoczęli odwrót. Ale z IV armią nadal nie było łączności i podążała ona nadal ku Wiśle.
 Nowe Miasto, Nasielsk i Płońsk będą tworzyły Wirtualny Uniwersytet Trzech Miast. W informacjach na stronie Urzędu Miasta czytamy:
RYNEK. XIX-wieczne dzieje miasta przypominają kamieniczki zachowane w rynku i jego najbliższym otoczeniu. W bardzo dobrym stanie znajduje się kamienica, w której wychowywał się twórca państwa Izrael, Dawid Ben Gurion. Obecnie funkcjonuje tu restauracja 'Kaprys', serwująca doskonałe dania tradycyjnej kuchni mazowieckiej.

18 sierpnia 2011

Sarnowa Góra

 Zażarta bitwa pod Sarnową Górą trwała pięć dni (od 16 do 20 sierpnia). Jej przełomowym dniem był 18 sierpnia, kiedy to polskie linie obrony, osłaniające oddziały polskie posuwające się na północny wschód w walkach z XV armią, zaczęły pękać. Dużą daniną krwi zdołano je odtworzyć. Gdyby Rosjanie się przedarli i uderzyli w niebroniony bok oddziałów 5 armii, to mogłoby się zakończyć wypychanie wojsk rosyjskich z Mazowsza. Wywiad IV armii rosyjskiej nie miał pojęcia o całości sytuacji, a sztab Sikorskiego miał pełną informację o toczących się walkach.
 Bardzo relaksowa jest wycieczka rowerowa z Cieksyna do pomnika w Sarnowej Górze, gdyż jedzie się tam prawie pustymi drogami.
 Przestrzeń objęta wytężoną obserwacją radiowywiadu jest w tych dniach największa. Rosjanie atakują Płock - 17 sierpnia dociera tam 17 Dywizja Strzelców z IV armii, a 18 sierpnia - większa część III Korpusu Konnego Gaj-Chana. Zagrożenie Płocka jest olbrzymie, ulic i mostu bronią cywile. W tej sytuacji bezcenne są wręcz wiadomości pozyskiwane przez radiowywiad z nasłuchu radiostacji III Korpusu Konnego.
 Aby zapobiec próbie odtworzenia frontu przez nieustannie spychanych Rosjan, po trwających przez cały dzień 17 sierpnia analizach, rankiem 18 sierpnia wydano utajniony Rozkaz Szefostwa Łączności Naczelnego Dowództwa Wojska Polskiego: "(...) Należy, zaczynając od godziny 16.00 dnia 18 VIII, w przeciągu 24 godzin przeszkadzać wszelkim rozmowom radiotelegraficznym nieprzyjacielskim (...)" Przeszkadzanie polegało na "wcinaniu się" w zapoczątkowane nadawanie radiodepeszy, tak że sumaryczny sygnał był dla odbierającego kompletnie nieczytelny. Trwało to do końca dnia 19 sierpnia, a więc 36 godzin. Nie zagłuszano radiostacji III Korpusu Konnego, którego położenie i działania musiały podlegać stałej obserwacji ze względu na jego szybkość przemieszczania się i siłę ognia karabinów maszynowych ciągniętych przez konie.

19 sierpnia2011

Ciechanów

 Przez cały dzień 19 sierpnia trwa zagłuszanie radiostacji rosyjskich, potęgujące i tak niewiarygodną wręcz dezorganizację wojsk rosyjskich. Jest to praktycznie dzień wypędzenia Rosjan za Bug, ale na północy Mazowsza wojska rosyjskie nadal walczą, bo mają uzgodnione z Niemcami, że bez rozbrajania przejdą niemiecką granicę (potem, pod ochroną tej granicy, oddziały wracały do Rosji).
 Po niepowodzeniach w bitwie z 18 Dywizją Piechoty pod Sarnową Górą i Ojrzeniem, w południe 19 sierpnia dwie dywizje rosyjskie rozpoczęły odwrót na Ciechanów. Tego też dnia rano dowództwo polskie skierowało do natarcia na Ciechanów Dywizję Ochotniczą płk. Adama Koca. I Brygada tej dywizji pod Nowym Dziurawcem i wsią Pomorze pokonuje Rosjan, wieczorem zajmuje Ciechanów i ogniem karabinów rozprasza szarżę trzech szwadronów jazdy, które próbowały odbić miasto. Bierze kilkuset jeńców.
 W przestrzeni i czasie tej wojny dawna stolica Mazowsza, Ciechanów odegrała niebagatelną rolę. "Cud na Łydynią" wskazywałby na 15 sierpnia jako najlepszy termin dla wycieczki rowerowej do Ciechanowa, ale tego dnia odbywają się uroczystości przy pomniku w Borkowie, więc może lepiej wybrać się tam 19-ego, by zapoznać się z kolejnym sukcesem Dywizji Ochotniczej.

20 sierpnia 2011

Modlin

 Do Modlina oczywiście wojska rosyjskie nie doszły, ale tam znajdował się sztab 5 armii Sikorskiego i duża, stacjonarna radiostacja. Koniecznie więc trzeba tam pojechać (z Cieksyna ok. 20 km). Osiągnięcia bojowe 5 armii Sikorskiego - pokonanie 2,5-krotnie liczniejszego przeciwnika - są wręcz niebywałe. Niestety stały się solą w oku zwolenników teorii "decydującego uderzenia znad Wieprza" i nie są częścią obowiązkowej wiedzy historycznej Polaków. Nie istnieje jeszcze nowa, pełna historia wojny z Rosją, bo dopiero w zeszłym roku Grzegorz Nowik przedstawił drugi tom "Zanim złamano Enigmę", dopełniający nieznaną dotąd historię działań radiowywiadu. Historycy będą się spierać, ale najistotniejsze fakty o łamaczach kodów z tamtego czasu są już ustalone i wystarczają do realizacji jednego z celów tych 42 dni repetycji - do skierowania uwagi edukatorów na  kryptologię. Łamacze kodów są absolutnie niezbędni każdemu społeczeństwu do obrony pokoju. Edukacja dla pokoju musi zachęcać młodych ludzi do podejmowania tej trudnej służby. W Modlinie muszą być zachowane ślady (choćby wirtualne) istniejącej tam radiostacji i uwidocznione osiągnięcia łamaczy kodów z sierpnia 1920 roku. W dniu 15 sierpnia (późniejszym dniu Wojska Polskiego) radiostacja w Modlinie odebrała radiodepeszę rosyjską przechwyconą i przesłaną do niej przez 17 polową radiostację. Radiostacja polowa znajdowała się niedaleko Borkowa, a radiodepeszę rozszyfrowały niezwłocznie służby wywiadowcze 5 armii, skracając maksymalnie czas dekryptażu. W rezultacie, rankiem 16 sierpnia stał się wiadomym dla dowództwa 5 armii, aktualny stan bojowy rosyjskiego przeciwnika operującego na Mazowszu - następna przewaga informacyjna.
 W przyszłym roku ma być, po latach przepychanek, uruchomione lotnisko w Modlinie. Przylatujący tam turyści powinni napotkać ciekawą ofertę wycieczek. Wielu z nich mogą zainteresować przedstawiane tu trasy wędrówek, obejrzenie głazów upamiętniających 15 sierpnia w Borkowie i miejsca najważniejszych potyczek.
 Cała tematyka zmagań polsko-rosyjskich rozwijana od siedmiu dni na tym blogu metodami Szkoły Drogi jest z natury rzeczy wirtualno-rzeczywista. Wirtualnie, w postaci przeniesionych do języka polskiego szyfrów - bariera języka rosyjskiego dla ówczesnego polskiego wywiadu była całkowicie nieistotna, a dzisiaj byłaby przeszkodą nie do pokonania - należy prowadzić "grę kryptologiczną" unaoczniającą osiągnięcia naszych łamaczy kodów, a rzeczywiście przebyte rowerem kilometry przybliżą fizyczne trudy piechurów z tamtych lat. Można też wędrówki przenieść do wirtualu, ale póki jeszcze istnieją tak niewiele zmienione od stu lat miejsca, byłoby to głęboko niewłaściwe. Cieksyn jest idealnym miejscem na bazę wypadową - pociąg z Warszawy Gdańskiej (przyspieszony do Nasielska) jedzie tam tylko godzinę!
 Cieksyn wciąż żyje w naszej pamięci rodzinnej. Moja mam ćwiczyła tam jazdę konną (wymagano tej umiejętności od studentów SGGW, wymiennie z prowadzeniem samochodu), jeżdżąc po dość dużym majątku ojca (220 ha) i okolicznych drogach. Tam po raz ostatni bł. siostra Alicja widziała się z rodziną w sierpniu 1939 roku. W rozmowach ze swoim ojcem z pewnością omawiała przypadającą na rok przyszły (1940), dwudziestą rocznicę Bitwy nad Wkrą - była w tej wojnie przecież sanitariuszką a jej ojciec, a mój dziadek, Jan Kotowski był kapelmistrzem orkiestry Policji Warszawskiej, która wraz z innymi artystami żegnała, a potem witała żołnierzy.

21 sierpnia 2011

Cytadela Warszawska

 Muzeum Wojska Polskiego w Cytadeli Warszawskiej jest na etapie projektowania. Przyszłe budowle wydają się dość monumentalne i wypada żałować, że nie uwzględniono rekonstrukcji (nawet fragmentarycznej) masztu radiostacji z lat 1918-20. Uniósłby on te budowle trochę do góry i dodał im lekkości. Ale cóż nadal dominuje kolekcjonersko-rekonstrukcyjny punkt widzenia na historię wojska. Zarówno serial "Wojna i pokój", jak też najnowszy film "1920 Bitwa Warszawska" zrealizowany w technice 3D, pokazują naszych kryptologów, ale w sposób zupełnie nieciekawy, bez uwypuklenia ich wkładu w zwycięstwo. Utrzymuje się więc niebezpieczny prowojenny ton, zakłamujący naszą historię. Już raz Polacy sami się oszukali, wmawiając sobie, że Rosja to kolos na glinianych nogach (przecież ją pokonaliśmy!), bo nie analizowano naszych słabości - np. blamażu wojska pod Radzyminem (pierwsza linia uciekła przed Rosjanami nie powiadamiając nawet o ich nadejściu drugiej linii obrony), lecz wszystko przedstawiano jako wspaniałe zwycięstwo. Jeszcze raz powtórzę (i będę to czynił przez najbliższe lata): zwyciężyliśmy bo mieliśmy zdecydowaną przewagę informacyjną! W pierwszej wojnie światowej też w dwóch decydujących momentach przewaga informacyjna zadecydowała o zwycięstwie. Na samym początku wojny Niemcy przechwytywali rosyjskie radiodepesze (nie były nawet szyfrowane!) co pozwoliło im wygrać w takiej skali, że swoje zwycięstwo nazwali drugim, niemieckim Tannenbergiem (pierwszym Tannenbergiem była ich przegrana pod Grunwaldem - Tannenberg jest położony nieopodal). W końcówce wojny sytuacja się odwróciła, bo wybitni francuscy łamacze kodów rozszyfrowali radiodepesze przygotowujące decydujące uderzenie na Paryż. I znowu teoretycznie słabsze siły były górą. Cóż osiągnięciami wywiadu nikt się nie chwali, tym bardziej przed wrogiem (Niemcy byli przekonani, że zaraz zwyciężą, a po kapitulacji szukali winnych tej decyzji). Ale nikt też nie powinien przypisywać sobie zbyt wielkich zasług, wiedząc o roli wywiadu, a tak zrobił Piłsudski i jego sztabowcy.
 Edukacja dla pokoju musi dowodnie pokazywać, że wojna nie jest scenariuszem dla kina akcji, że wiedząc (łamiąc kody) można jej zapobiegać, albo - gdy już trwa - skracać czas jej trwania (Anglicy mówią o rocznym skróceniu II wojny dzięki łamaniu Enigmy), a przynajmniej oszczędzać życie ludzkie.