Senator Elizabeth Warren-Pocahontas odpowiada na zarzuty Donalda Trumpa, że bezpodstawnie chwali się swoim rzekomym indiańskim pochodzeniem. (Polityka 16X) W USA nie odbyły się jeszcze nawet wybory do Kongresu, a już mamy przedsmak kampanii przed wyborami do Białego Domu w 2020 r. Oto prawdopodobna czołowa kandydatka do nominacji prezydenckiej z ramienia demokratów senator Elizabeth Warren opublikowała wideo, w którym odpowiada na zarzuty Donalda Trumpa, że bezpodstawnie chwali się swoim rzekomym indiańskim pochodzeniem. Warren przytoczyła badania DNA przeprowadzone przez eksperta w tej dziedzinie prof. Carlosa Bustamante z Uniwersytetu Stanforda, które wskazują, że ma indiańskiego przodka. Profesor ocenił, że jej czystej krwi przodek (podobno prapraprapraprababka) żył prawdopodobnie... „sześć do dziesięciu pokoleń temu”, gdzieś w XVIII w. Inaczej mówiąc, pani senator jest Indianką w ułamkowym procencie, od 1/64 do 1/1024...
Ile Indianina w Amerykaninie
Można zrozumieć Warren, że musi odeprzeć ataki Trumpa, bo prezydent regularnie pokpiwał z niej na wiecach, nazywając ją „Pocahontas” – od imienia córki indiańskiego wodza, która związała się z pierwszymi europejskimi osadnikami w kolonii Jamestown w Ameryce i poślubiła jednego z nich.
Jej replika wypadła blado, by nie rzec: humorystycznie. Według badań genetycznego profilu populacji USA, dostępnych na portalu National Institutes of Health, „Amerykanie europejskiego pochodzenia mieli genomy średnio w 98,6 proc. europejskie, w 0,19 proc. afrykańskie i w 0,18 proc. indiańskie”. Oznacza to, że DNA sen. Warren może być nawet mniej indiańskie niż przeciętnego Amerykanina. Rzecz w tym, że europejscy przybysze do Ameryki Północnej, zwłaszcza w pierwszych stuleciach kolonizacji kontynentu, często mieszali się z tubylcami, płodząc z nimi dzieci.
Przedstawiciele Czerokezów, z których Warren, jak twierdziła, się wywodzi, skrytykowali ją, oświadczając, że testy DNA są bezużyteczne dla określenia członkostwa plemienia. Choćby dlatego, że do swoich badań Bustamante użył DNA Indian z Peru, Meksyku i Kolumbii, ponieważ Indianie w USA na wezwanie przywódców odmawiają udostępniania swych DNA do genetycznych baz danych.
Szukanie korzeni
Zamieszanie powstało stąd, że w rejestrach uniwersytetów, na których pani Warren, zanim została senatorem, wykładała prawo (Harvard, University of Pensylvania), figurowała przez wiele lat jako przedstawicielka „mniejszości rasowych” o indiańskich korzeniach. Według Trumpa tak określiła swe pochodzenie, żeby ułatwić sobie awanse, gdyż Indianie korzystają z przywilejów akcji afirmatywnej. Pani senator i władze uczelni stanowczo temu zaprzeczają.
Wiadomo wszakże, że uniwersytety amerykańskie lubią chwalić się, że nie zatrudniają tylko białych i ich kadra naukowa jest wieloetniczna i wielorasowa. Innymi słowy, na domniemanym pochodzeniu pani profesor z Czerokezów zależało uczelni, a ona nie miała nic przeciw temu. Nie miała, bo poszukiwanie indiańskich przodków jest w pewnych kręgach amerykańskiego społeczeństwa rodzajem snobizmu – jest „cool”.
Ale podtrzymując swoją naciąganą genealogię, Warren narobiła sobie kłopotu, a teraz, po ogłoszeniu śmiesznie brzmiących ustaleń Bustamante, nie powinna oczekiwać, że kpiny Trumpa ustaną. Poza tym senator mogła poczekać z ich publikacją przynajmniej do listopadowych wyborów do Kongresu, bo – jak wypomnieli jej niektórzy demokraci – kieruje w kampanii uwagę na trywialne problemy.
Czy menedżer kultury z 40-letnim stażem może nie znać propagandy Goebbelsa? Nie może, pośle Grzegorzu Furgo!
W PO i Nowoczesnej obrzydliwości mogą się zdarzyć, bo tam gigantów intelektu i potentatów wrażliwości jest sporo. Ale nie tym razem.
Poseł Platformy Obywatelskiej Grzegorz Furgo od około 40 lat pracuje w kulturze, głównie jako menedżer imprez kulturalnych. Albo zatem poseł Furgo jest fatalnie wykształcony i przez kilkadziesiąt lat sprzedawał swoim klientom kompletny kit, albo – mówiąc Korwin-Mikkem – „rżnie głupa” na całej linii. Nie ma takiej możliwości, żeby ktoś, kto przez 40 lat zajmował się kulturą, nie znał poetyki niemieckich plakatów propagandowych z czasów hitlerowskich. Ale menedżer kultury Furgo twierdzi, że nie zna. Dlatego „kontrowersyjną grafikę” usunął, skoro „nie miał zielonego pojęcia, że istnieje podobny oryginał z czasów II wojny światowej”.
Zobaczyłem to w internecie i podałem dalej, przecież sam tego nie robiłem. Bardziej patrzyłam na to, jak na satyrę tego, co się dzieje w kraju, niż był to jakiś zły wątek Żadnych złych konotacji tutaj nie było
— tłumaczył się menedżer kultury z czterdziestoletnim stażem.
Kontrowersyjne to może być założenie skarpetek w różnych kolorach albo jasnych spodni, na których wszystko widać – jak przydarzyło się Radosławowi Sikorskiemu. Plakat, który dla menedżera kultury z niemal czterdziestoletnim stażem stał się „satyrą”, miał tylko „kontrowersyjną” inspirację, choć sposób ujęcia jest tak typowy dla niemieckiej propagandy z czasów hitlerowskich jak u posłów PO i Nowoczesnej (Grzegorz Furgo był w jednej, a teraz jest w drugiej partii) brak zielonego pojęcia o ogromnej większości spraw, którymi się zajmują. Zawsze pojawia się w tej propagandzie jakiś Żyd, sprowadzony do istoty kompletnie zdehumanizowanej, ale zwykle potężnej i zagrażającej tej części świata, nad którą się złowrogo unosi (tak jak w oryginale plakatu, do którego odwołuje się dzieło reklamowane przez posła Furgo). Zazwyczaj jest wyposażony w jakiś przerażający atrybut zniszczenia, często na tle płomieni. A w tle pojawia się jakiś robal tudzież nieokreślony bliżej mutant, żeby pokazać biologiczne ryzyko kontaktu z taką zmutowaną czy zrobaloną istotą. Menedżer kultury z 40-letnim stażem powinien takie rzeczy czytać w kilkanaście sekund. Grzegorz Furgo zapewnia, że nie przeczytał. Myślał, że podaje dalej „satyrę”, a nie „zły wątek” o „złych konotacjach”.
Zabawna w tym samym stylu co menedżer kultury Grzegorz Furgo jest gazeta.pl, pisząca o „prześmiewczej grafice z politykami PiS”. Trudno powiedzieć, na czym polega prześmiewczość. Na „przeróbce propagandowego materiału III Rzeszy” czy na tym, że niemiecki oryginał „przedstawiał Józefa Stalina, Winstona Churchilla i Franklina Delano Roosevelta”? Najwyraźniej na jednym z portali Agory prześmiewczością jest coś, co Adama Michnika musiałoby doprowadzić do spazmów. Z wściekłości, bo na propagandzie z czasów Josepha Goebbelsa, a tym bardziej na ikonosferze z tamtego okresu Michnik się jednak zna. Co ciekawe, gazeta.pl napisała o „prześmiewczości” mając pełną świadomość, jak „zabawne” było dzieło podane dalej przez menedżera kultury z 40-letnim stażem Grzegorza Furgo.
Oczywiście istnieje jakieś prawdopodobieństwo, że Grzegorz Furgo nie miał „zielonego pojęcia” o czymś, o czym menedżer kultury z rocznym stażem powinien mieć pełne pojęcie, a co dopiero z doświadczeniem czterdziestoletnim. W PO i Nowoczesnej takie rzeczy mogą się zdarzyć, bo tam gigantów intelektu i potentatów wrażliwości jest sporo. Znacznie bardziej prawdopodobny jest jednak taki wariant, że „wszyscy wszystko wiedzą”, tylko uznają to za dobrą zabawę. Przecież na co dzień wielu polityków PO i Nowoczesnej myśli o politycznych przeciwnikach jak o wstrętnych robalach i dehumanizuje ich dokładnie tak jak propaganda Josepha Goebbelsa. Plakaty z tamtych czasów pasują jak ulał do ich jednokomórkowej wrażliwości i młotkowatej inteligencji. I takie skojarzenia ich naprawdę bawią. A przekonanie, że wszystko ujdzie im na sucho powoduje, iż próbują, jak daleko można się posunąć. Z tej perspektywy sprawa Grzegorza Furgo to tylko wypadek przy pracy. Oryginał był jednak zbyt dosadny, mimo że przedstawiał także Stalina, Roosevelta i Churchilla. „Prześmiewczość” tym razem nie wypaliła, choć w głowach pozostała poetyka niemieckiego oryginału, bo ona tam jest od dawna i wciąż ewoluuje: ku jeszcze obrzydliwszym robalom.
Дурманом сладким веяло
Когда цвели сады
Когда однажды вечером
В любви признался ты
Дурманом сладким веяло
От слова твоего
Поверила поверила
И больше ничего
Один раз в год cады цветут
Весну любви один раз ждут
Всего один лишь только раз
Цветут сады в душе у нас
Один лишь раз один лишь раз
А звезды тихо падали
Когда цвели сады
О будущем загадывал
О свадьбе думал ты
И я уже не прятала
Своих счастливых глаз
Украдкой мама плакала
От радости за нас
Один раз в год сады цветут
Весну любви один раз ждут
Всего один лишь только раз
Цветут сады в душе у нас
Один лишь раз один лишь раз
И платье шилось белое
Когда цвели сады
Ну что же тут поделаешь
Другую встретил ты
Красивая и смелая
Дорогу перешла
Черешней скороспелою
Любовь еë была
Один раз в год сады цветут
Весну любви один раз ждут
Всего один лишь только раз
Цветут сады в душе у нас
Один лишь раз один лишь раз
Один раз в год сады цветут
Весну любви один раз ждут
Всего один лишь только раз
Цветут сады в душе у нас
Один лишь раз один лишь раз
Durmanam sładkim wiejała
Kagda cwieli sady
Kagda adnażdy wieczieram
W ljubwi priznalsja ty
Durmanam sładkim wiejała
At słowa twajego
Pawieriła, pawieriła
I bolszie nicziewo
Adin raz w god sady cwietut
Wiesnu ljubwi adin raz żdut
Wsiewo adin lisz tolka raz
Cwietut sady w dusze u nas
Adin lisz raz, adin lisz raz
A zwiazdy ticha padali
Kagda cwieli sady
A buduszcziem zagadywał
A swadźbie dumał ty
I ja uże nie pratała
Swaich sczastliwych głaz
Ukradkaj mama płakała
At radasci za nas
Adin raz w god sady cwietut
Wiesnu ljubwi adin raz żdut
Wsiewo adin lisz tolka raz
Cwietut sady w dusze u nas
Adin lisz raz, adin lisz raz
I płaćje sziłaś biełaje
Kagda cwieli sady
Nu szto że tut padiełajesz
Druguju wstrietil ty
Krasiwaja i smiełaja
Darogu pierieszła
Czieriszniej skaraspiełaju
Ljubow jejo była
Adin raz w god sady cwietut
Wiesnu ljubwi adin raz żdut
Wsiewo adin lisz tolka raz
Cwietut sady w dusze u nas
Adin lisz raz, adin lisz raz
Adin raz w god sady cwietut
Wiesnu ljubwi adin raz żdut
Wsiewo adin lisz tolka raz
Cwietut sady w dusze u nas
Adin lisz raz, adin lisz raz.
Upojnie słodko powiał wiatr
Kiedy kwitły ogrody
Kiedy pewnego razu wieczorem
Miłość wyznałeś mi
Upojnie słodko powiał wiatr
Od słowa twojego
Uwierzyła uwierzyła
I więcej, więcej nic
Jeden raz w roku kwitną ogrody
Wiosenna miłość jeden raz czeka
Wszystkiego tylko jedyny raz
Kwitną ogrody w duchu u nas
I tylko raz, i tylko raz
A gwiazdy cicho padały
Kiedy kwitły ogrody
Przyszłość proponowałeś mi
O ślubie myślałeś Ty
I już nie musiałam chować
Swoich szczęśliwych oczu
Po kryjomu mama płakała
Z radości za nas
Jeden raz w roku kwitną ogrody
Wiosenna miłość jeden raz czeka
Wszystkiego tylko jedyny raz
Kwitną ogrody w duchu u nas
I tylko raz, i tylko raz
I suknie szyła białą
Kiedy kwitły ogrody
No co zaś tu porobisz
Inną spotkałeś Ty
Piękna i śmiała
Po drodze tej przeszła
Czereśni bardzo wczesnych
Miłością jego była
Jeden raz w roku kwitną ogrody
Wiosenna miłość jeden raz czeka
Wszystkiego tylko jedyny raz
Kwitną ogrody w duchu u nas
Jeden tylko raz jeden raz tylko raz
Jeden raz w roku kwitną ogrody
Wiosenna miłość jeden raz czeka
Wszystkiego tylko jedyny raz
Kwitną ogrody w duchu u nas
I tylko raz, i tylko raz
Z ORYGINAŁU ANGIELSKIEGO pt. "SOUTH OF HITLER" Z UPOWAŻNIENIA AUTORA PRZETŁUMACZYLI ANTONI I ANDRZEJ PREJBISZOWIE OBWOLUTĘ PROJEKTOWAŁ KONSTANTY W. SOPOĆKO
Spójrzmy na listę 12 państw, którym liderujemy w Trójmorzu:
Wszystkie one (z wyjątkiem Estonii, Litwy i Łotwy - niewielkich państw bałtyckich) występują w spisie treści tej książki. Dla zrozumienia i wsparcia naszych działań w EU niezbędne jest zapoznanie się z taką właśnie książką, bardzo rozpolitykowaną w perspektywie międzywojnia, a więc dającą wiele pomysłów dla dzisiejszych studentów i polityków (np. obowiązkowa jest znajomość niemieckiego pomysłu na ekspansję aż do Bagdadu!) .
A co odpowiemy na takie "memento" Fodora:
"Jednak z wiosną 1938 roku szereg krajów, takich jak Rumunia i Turcja, zaniepokoiło się tym ustawicznym wzrostem wpływów niemieckiego handlu zagranicznego na ich terytoriach. "Za handlem idzie sztandar" - jak głosi stare angielskie przysłowie. W krajach tych zaczęto się zastanawiać podejrzliwie nad tym, czy ta pokojowa penetracja niemiecka nie przerodzi się ostatecznie w niemieckie panowanie?"
Jedyne co należy dodać, ale to koniecznie, to zdjęcia z tamtych czasów zebrane wraz z krótkimi odniesieniami do książki na utworzonej specjalnie stronie internetowej (a może facebookowej?).
https://pl.scribd.com/document/65502558/Marcel-W-Fodor-Foreign-Correspondent
Był dziennikarzem korespondentem dla czołowych czasopism angielskich. Opisywał i analizował sytuację w Europie, a tam właśnie historia bardzo przyspieszyła w okresie międzywojennym. Swoje obserwacje zebrał w wydanej w 1937 roku książce: Plot and Counterplot in Central Europe.
Anschluss Austrii i okrojenie Czechosłowacji w 1938 opisał na gorąco i dodał do swojej książki z 1937 roku. Tak powstała książka: South of Hitler.
Właśnie ta książka ukazała się już w 1938 w polskim tłumaczeniu dokonanym przez Andrzeja Prejbisza i Antoniego Prejbisza (tytuł: Na południe od Hitlera), co oczywiście oznacza, że już od początku 1938 roku tłumaczyli pierwszą książkę Fodora i zdążyli dodać tłumaczenie trzech ostatnich rozdziałów dopisanych przez Fodora, które spowodowały zmianę tytułu z Plot and Counterplot in Central Europe na South of Hitler.
Warto przeczytać jedną z korespondencji Fodora z 1938 roku, którą przypomniano w roku 2008: https://www.theguardian.com/theguardian/2008/sep/22/2
Był młody, który życie wstrzemięzliwie pędził; Był stary, który nigdy nie łajał nie zrzędził; Był bogacz, który zbiorów potrzebnym udzielał; Był autor, co się z cudzéj sławy rozweselał; Był celnik, który nie kradł; szewc, który nie pijał; Żołnierz, co się nie chwalił; łotr, co nie rozbijał; Był minister rzetelny, o sobie nie myślał; Był na koniec poeta, co nigdy nie zmyślał. A cóż to jest za bajka? wszystko to być może; Prawda; jednakże ja to między bajki włożę.
Niemcy zapłacą 280 mld euro reparacji wojennych? Tego mają domagać się Grecy
Grecja zamierza domagać się od Niemiec blisko 280 mld euro w ramach odszkodowania za zbrodnie popełnione na jej terytorium przez III Rzeszę podczas II wojny światowej. Rządowa kampania w tej sprawie ma ruszyć w listopadzie – pisze Der Spiegel. https://www.tvp.info/39360706/niemcy-zaplaca-280-mld-euro-reparacji-wojennych-tego-maja-domagac-sie-grecy
Grecki prezydent Prokopis Pawlopulos 3 października, podczas uroczystości upamiętniających ofiary nazistowskich zbrodni oświadczył, że roszczenia rządu w Atenach co do wojennych reparacji są nadal uzasadnione. Kilka tygodni wcześniej premier Cipras uznał, że domaganie się wypłaty tych odszkodowań to „historyczny obowiązek”.
Bez porównania więcej zniszczona Polska:
w której dotychczas dominowali Adasie-niedasie, została w tyle i być może z tego powodu będzie musiała na sprawiedliwość poczekać.