piątek, 30 grudnia 2011

To powinno być w polskich szkołach!!!

  Uniwersytet Cambridge prowadzi Millenium Mathematics Project dostępny dla wszystkich, a szczególnie skierowany do uczniów w wieku 5-19 lat. W ramach tego projektu szkoły zapraszają przeszkolonych prelegentów, którzy potrafią np. objaśnić działanie niemieckiej Enigmy i wprowadzić w tajniki maszynowego szyfrowania:


  Enigma na filmiku jest oryginalną maszyną szyfrującą z tajnej wytwórni niemieckiej (z 1936 roku). Oczywiście do prezentacji w szkołach nie używa się muzealnych egzemplarzy, bo jest ich bardzo niewiele. Ale przecież podobne (identycznie działające) maszyny była w stanie wytworzyć przed wojną polska Ava! Oto kluczowy dla naszych dziejów dzień 25 lipca 1939 roku w opisie Marka Grajka: "... już o siódmej rano podstawione przez polski sztab samochody przewiozły angielskich i francuskich kryptologów do siedziby radiowywiadu w Lasach Kabackich. Po oficjalnych powitaniach, uczestników zaproszono do podziemnej części budynku, gdzie przygotowano praktyczną część pokazu. Tam, z teatralnym wyczuciem efektu, polscy oficerowie zdjęli zasłony z czekających na stołach urządzeń i oczom gości ukazała się Enigma. Na nieuniknione pytanie Bertranda: "Skąd to wzięliście?" Langer z wyraźną satysfakcją odpowiedział: "Sami zrobiliśmy!" Polacy przygotowali dla obu sojuszniczych delegacji po jednym egzemplarzu Enigmy oraz dokumentację pozostałych urządzeń i używanych przez polskich kryptologów metod analizy."
  Dlaczego dziś daliśmy się wyprzedzić Anglikom, dlaczego z nimi nie współdziałamy w upowszechnianiu wiedzy o Enigmie? 

środa, 28 grudnia 2011

Rekonstrukcje z klocków Lego

  Od kilku lat w ramach tygodnia Warszawy Singera budowana jest z klocków Lego synagoga. Klocki Lego są świetnym materiałem rekonstrukcyjnym, ale był to materiał dość drogi. Od przyszłego roku ma się to zmienić, bo wygasł patent na ich produkcję i zarówno sama firma Lego, jak również jej konkurenci zaczną obniżać ceny klocków. Jest więc dobry moment do zastanowienia się, co warto rekonstruować z klocków Lego? Może katedrę Notre Dame?
  Od 44 sekundy do 60 sekundy na filmiku Miasto Ruin widzimy charakterystyczne ruiny Elektrowni Warszawskiej, z którą obecnie sąsiaduje nowo powstałe Centrum Nauki Kopernik. Centrum jest wielkim krokiem w przyszłość, ale chociażby z tego powodu, że w nazwie odwołuje się do uczonego z XVI wieku, musi ono zachować więzi z przeszłością. Wydaje się, że takie minimum powiązań z dawną Warszawą stanowiłaby rekonstrukcja przedwojennej zabudowy Powiśla w granicach wyznaczonych przez Tamkę, Dobrą i Karową (czwarty bok tego czworoboku stanowi oczywiście Wisła).
  Drugim miejscem do rekonstrukcji, ze względu na najbardziej znane na świecie zdjęcie ruin warszawskiego Getta:

powinna być ulica Nowolipki - przed pół rokiem proponowałem jej rekonstrukcję z "bryłek bez kleju". Na filmie Miasto Ruin widać ją od minuty 3 z 44 sekundami do minuty 4 z 45 sekundami. Ponieważ kamienica, w której zamieszkują bohaterki filmu Dziewczęta z Nowolipek, ma numer 90, warto rekonstrukcję doprowadzić aż do tego numeru.

wtorek, 27 grudnia 2011

Skwer Cubryny

Kapitan Skibniewski "Cubryna" dowodził akcją zdobywania Elektrowni Warszawskiej. Skwer jego imienia znajduje się nad Wisłą i przylega do Centrum Nauki Kopernik:
Trzydzieści metrów od prawego rogu CNK wyrasta z ziemi bunkier wybudowany przez Niemców w czasie wojny dla ochrony terenu elektrowni:

Bunkier zostanie już na stałe, podobnie jak główny budynek Elektrowni Warszawskiej, którego ścianę widać za bunkrem.

poniedziałek, 26 grudnia 2011

NXT Mindstorms Lego

  Trzy słowa: NXT Mindstorms Lego wpisane do wyszukiwarki przeniosą nas do Wspaniałego Nowego Świata cybernetyki. Są tam walczący ze sobą cyber-rycerze, ścigające się cyber-pojazdy i pracowici cyber-robotnicy. Powyższe dwa zdania napisałem w języku Lema, którego teraz na świecie już się nie używa, ale w kraju, gdzie "Cyberiada" należy do lektur szkolnych, jest on wciąż całkowicie zrozumiały.
  Jeden przykład wart jest tysiąca teorii - przyjrzyjmy się pojazdowi pilnującemu linii: Line Follower. Autostrady XXI będą miały wtłoczone pod nawierzchnią "ścieżki magnetyczne" zapewniające użytkownikom bezkolizyjną jazdę, praktycznie bez klasycznego kierowania przyszłymi samochodami wyposażonymi w sterownik Line Follower.
  W Internecie znajdziemy dokładną instrukcję budowy Line Followera. Można też ściągnąć program sterujący pokładowym komputerem, jednak ciekawsze jest samo pisanie programu (osoba pisząca program komentuje poszczególne kroki w języku francuskim, mimo to można się łatwo zorientować, o co chodzi, bo wszystkie komendy programu mają postać graficzną).
  Mając pod bokiem Centrum Nauki Kopernik zapewne kiedyś obejrzę w Pracowni Robotyki większość prezentowanych w Internecie konstrukcji robotycznych. Zestaw Lego-Mindstorms to tylko przedszkole robotyki, ale takie, z którego wyjdą przyszli Wielcy Konstruktorzy naszego świata. Wiele niedużych firm dystrybucyjnych bierze udział w tej robotycznej rewolucji wrzucając na Youtube filmiki prezentujące np. Robotic Arm i za razem swój adres internetowy, na zakończenie filmu.

sobota, 24 grudnia 2011

Nastrój radości i wesela

  Ciemną noc okupacji próbował rozjaśniać Władysław Tatarkiewicz pisaniem kolejnych rozdziałów swojej książki O szczęściu i dyskutowaniem o niej w gronie bliskich osób. Przeczytałem tę książkę jako nastolatek i zapamiętałem wyróżnioną przez Tatarkiewicza znaczeniową odmianę pojęcia szczęścia: "nastrój radości i wesela". Najlepiej go egzemplifikują powszechnie doświadczane odczucia wigilijne, a prezenty od Mikołaja są jego desygnatami. Obyśmy w takim nastroju bywali nie tylko w tym dniu!

czwartek, 22 grudnia 2011

Klubowicze Beatelsi

  Poczesne miejsce w Klubie 25 grudnia należy się zespołowi The Beatles. To oni w celach zupełnie niekomercyjnych, ot tak, z potrzeby serca, nagrywali w latach 1964, 1965, 1966, 1967, 1968 i 1969 życzenia bożonarodzeniowe dla swoich fanów.

  Tą samą atmosferę bożonarodzeniowej empatii odnajdujemy na najsłynniejszej płycie XX-wieku: Sgt Peppers Lonely Heart Club Band. Uznano ją za manifest ruchu hippisów i myślę, że gdyby żyjący w komunach, łagodni hippisi nazwali siebie Bożonarodzeniowcami mogliby stać się Kościołem podobnym do Zielonoświątkowców. Bożonarodzeniowa jest też deklaracja All You Need is Love, a przede wszystkim powszechnie znana kolęda Lennona Happy Christmas (War Is Over):

So this is Christmas
And what have you done
Another year over
And a new one just begun
And so this is Christmas
I hope you have fun
The near and the dear one
The old and the young

A very Merry Christmas
And a happy New Year
Let's hope it's a good one
Without any fear

And so this is  Christmas  (war is over)
For weak and for strong (if you want it)
For rich and the poor ones (war is over)
The world is so wrong (if you want it)
And so happy  Christmas  (war is over)
For black and for white (if you want it)
For yellow and red ones (war is over)
Let's stop all the fight (now)

A very Merry Christmas
And a happy New Year
Let's hope it's a good one
Without any fear

And so this is  Christmas  (war is over)
And what have we done (if you want it)
Another year over (war is over)
A new one just begun (if you want it)
And so happy  Christmas  (war is over)
We hope you have fun (if you want it)
The near and the dear one (war is over)
The old and the young (now)

A very Merry Christmas
And a happy New Year
Let's hope it's a good one
Without any fear

War is over, if you want it
War is over now

  John Lennon dla pokoju zrobił więcej niż niejeden laureat pokojowej nagrody Nobla. Pokazał, że pokój (podobnie jak wojna) jest stanem ducha, a nie wynikiem ścierania się potęg - war is over, if you want it.

wtorek, 20 grudnia 2011

Centrum Nauki Kopernik

  Ponad rok temu (7 listopada), od Wielkiego Wybuchu w inscenizacji Petera Greenaway'a rozpoczęło działalność Centrum Nauki Kopernik. Ale dopiero dzisiaj, 20 grudnia 2011 roku uruchomiono ostatni człon tego kombinatu edukacyjnego - Laboratorium Fizyczne:

Tuż obok działają już:
Laboratorium Chemiczne, oraz:
Laboratorium Biologiczne.

Wszystkie trzy laboratoria znajdują się na pierwszym piętrz CNK, a na parterze od 6 grudnia funkcjonuje Laboratorium Robotyczne:

gdzie na widocznym powyżej stole hasają (w sobotę i niedzielę) roboty z klocków Lego:

  Wszystkie zdjęcia pomieszczeń laboratoryjnych zrobiłem przez szyby, co wykazuje intencję organizatorów, aby również obserwowanie odbywających się tam eksperymentów było elementem dostępnej dla wszystkich ekspozycji, bo do wnętrza laboratorium wchodzą tylko osoby wcześniej umówione.

niedziela, 18 grudnia 2011

Dziady wigilijne

  Wszystko się wzięło z zapędów pedagogicznych naszej siostry, starszej cztery lata ode mnie i sześć lat od bliźniaków. Mając taką trójkę, dziesięcioletnia Tereska założyła szkołę, gdzie, a jakże, siedzieliśmy z rękami do tyłu i odpowiadali na pytania podnosząc dwa palce do góry. Czytanie, pisanie, rachunki, ale co to za szkoła bez uroczystych akademii i artystycznych występów?  - Przecież są Święta rodzinne, jeszcze fajniejsze niż Święto1 Maja. I oto w tajemnicy przed rodzicami, Tereska reżyseruje Dziady w rewelacyjnej obsadzie czterech braci i swojej. Najstarszy brat (półtora roku starszy od Tereski) nie bardzo się palił do roli Widma Pana, faktycznie - głównego szwarccharakteru, ale po uwypukleniu jego udziału pirotechnicznego (użycie olśniewającej dla dzieci i oślepiającej dla dorosłych, magnezji fotograficznej) dał się przekonać do wzięcia w nim udziału. Najdłuższe partie Guślarza wzięła na siebie Tereska: 


GUŚLARZ:
Już straszna północ przybywa,
Zamykajcie drzwi na kłódki;
Weźcie smolny pęk łuczywa,
Stawcie w środku kocioł wódki.
A gdy laską skinę z dala,
Niechaj się wódka zapala.
Tylko żwawo, tylko śmiało.


STARZEC (ja "grubym" głosem):
Jużem gotów


GUŚLARZ:
Daję hasło
(brat, ogniomistrz odpala magnezję w kotle do prania bielizny)


STARZEC (po wybuchu magnezji):
Buchnęło, zawrzało,
I zgasło.


CHÓR (cała uczniowska trójka przy palącym się tylko jednym zniczu we wspomnianym kotle):
-Ciemno wszędzie, głucho wszędzie,
Co to będzie, co to będzie.


WIDMO (zmarły niedawno Pan wioski cierpiący katusze):
Wiecznych głodów jestem pastwą;
A któż mię nakarmić raczy?
Szarpie mię żarłoczne ptastwo;
A któż będzie mój obrońca?
Nie masz, nie masz mękom końca!
Ach, jak mnie pragnienie pali;
Gdyby mała wody miarka!
Ach! gdybyście mnie podali
Choćby dwa pszenicy ziarka!


CHÓR:
Ach, jak go pragnienie pali!
Gdyby mała wody miarka!
Ach, gdybyśmy mu podali
Choćby dwa pszenicy ziarka!


WIDMO:
Nie ma, nie ma dla mnie rady!
Darmo podajesz talerze,
Co dasz, to ptastwo zabierze.
Nie dla mnie, nie dla mnie Dziady!
Tak, muszę dręczyć się wiek wiekiem,
Sprawiedliwe zrządzenia Boże!
Bo kto nie był ni razu człowiekiem,
Temu człowiek nic nie pomoże.


CHÓR:
Tak, musisz dręczyć się wiek wiekiem,
Sprawiedliwe zrządzenia Boże!
Bo kto nie był ni razu człowiekiem,
Temu człowiek nic nie pomoże.

GUŚLARZ:
Gdy nic tobie nie pomoże,
Idźże sobie precz, nieboże.
A kto prośby nie posłucha,
W Imię Ojca, Syna, Ducha.
Czy widzisz Pański krzyż?
Nie bierzesz jadła, napoju?
Zostawże nas w pokoju!
A kysz, a kysz!


CHÓR:
A kto prośby nie posłucha,
W imię Ojca, Syna, Ducha.
Czy widzisz Pański krzyż?
Nie bierzesz jadła, napoju?
Zostawże nas w pokoju!
A kysz, a kysz!


KONIEC. Brawa i oklaski widowni, której najważniejszą, w tym dniu, dla nas część stanowił Mikołaj z workiem prezentów na dodatkowym krześle, ale najukochańszą, oczywiście Rodzice.

piątek, 16 grudnia 2011

Roczniak

  Pół wieku temu prościutki plakat zapraszał nas, kilkunastoletnich, na wspaniały film Roczniak - opowieść o jelonku i chłopcu, który matkuje maleństwu, biega z nim jak z kolegą po polach i lasach, a w końcu musi zrozumieć, że miejscem dojrzałego roczniaka jest las, a nie domostwo ludzi.
  Podobnie jest z moim blogiem dobiegającym wieku pełnych dwunastu miesięcy: matkowały mu moje (i nie moje) tradycje Uniwersytetu Warszawskiego (miał wtedy przewrotny tytuł: Uniwersytet idzie na wojnę), stawał się moim kolegą, gdy pisałem 42 Dni Repetycji dla Pokoju, a teraz musi podjąć wyzwanie dojrzałego życia dając oparcie zamierzonemu e-podręcznikowi "Edukacja dla pokoju". Już od pół roku nosi wszak zobowiązujący tytuł: Trzy rodziny edukują dla pokoju - Polska oparta na tradycji.
  Pora więc na objaśnienie Zakładek. Ich jądro, ze względu na e-podręcznik, stanowią trzy "eZakładki":
eHistoria, której główną zawartością są obecnie 42 Dni Repetycji dla Pokoju;
eSzkoła Drogi, w której Rodzina Piaśnicka zaprasza do Cieksyna, Rodzina Matysiaków na Majowy spacer warszawski, a Rodzina Katyńska do odwiedzenia Cytadeli Warszawskiej;
eUniwersytet Trzech Miast, który startuje na dwóch "kierunkach": kryptologii (Łamacze Kodów z 1920 roku i ci od Enigmy) oraz psychologii rozwojowej uprawianej w stylu konstrukcjonistycznym.
  Pomysł na wirtualny uniwersytet Wkramost (krótka nazwa) obejmował też poszukiwanie wsparcia w inteligencji emocjonalnej (pełna nazwa: Uniwersytet Trzech Miast i dwóch półkul). To podejście będzie stale obecne również w eHistorii (czy wystarczy nam empatii dla pełnego odbioru utworów: Miłość bez jutra i Warszawo Ma) i eSzkole Drogi (czy wystarczy emocjonalnej wyobraźni dla miejsc powiązanych ściśle z datami Świąt Państwowych - 11 Listopada, 3 Maja i 15 Sierpnia - do których obejrzenia zapraszają Trzy Rodziny).
  W samym eUniwersytecie nie ma też suchej kryptologii, bo Łamacze kodów interesują nas w kontekście minimalizacji strat ludzkich w wojnie 1920 roku (postulowane są badania terenowe) i w II Wojnie Światowej (Bitwa o Atlantyk). Psychologię rozwojową widzę od Przedszkola robotyki (z uwzględnieniem Robotyki w przedszkolu), aż po przywołanie przygód intelektualnych (i uczuciowych) najwybitniejszej Marii mazowieckiej - Marii Skłodowskiej - marzeń i wydarzeń z lat młodości sumujących się na jej niepowtarzalną osobowość.
  Dwie Zakładki - Doświadczyńskich Przypadki i Klub 25 grudnia - są moimi, bardzo osobistymi próbami zmierzenia się z Literaturą (i szerzej: Sztuką), a wszystkie pozostałe pełnią rolę wsporników w konstrukcji e-podręcznika.
  Edukacja dla pokoju ma ukazywać możliwie wiele jego dobrodziejstw - wirtualny uniwersytet Wkramost (eUniwersytet) jest projekcją tego, co mogłoby być bez wojennej czarnej dziury, i co może zaistnieć, gdy trwający przez stulecie pokój pozwoli na normalny rozwój naszego kraju.
  Myślę, że horyzont trzech lat jest to akurat odpowiedni dla takiego przedsięwzięcia, bo właśnie w roku 2014 cały świat będzie obchodził dwie smutne rocznice - 100 lecie wybuchu I wojny światowej i 75 lecie wybuchu II wojny światowej. Powinien je poprzedzić czas głębokiej refleksji nad przyczynami wojen i konkretne działania dla zachowania pokoju na świecie, do których w pierwszym rzędzie należy edukacja dla pokoju skierowana do młodych, jak również dojrzałych pokoleń.

środa, 14 grudnia 2011

Rad bym był śmierci ponownej...

  Znam ten wiersz prawie na pamięć w wersji angielskiej, tyle razy go słuchałem w genialnej recytacji samego autora. Przekład Czechowicza jest kongenialny, oddaje cudownie doniosłość Objawienia, gdy po wędrówce królowie poczuli, że człowiek bez Boga jest tak z u b o ż o n y, iż "rad by był śmierci ponownej..."

Thomas Stearns Eliot

Wędrówka Trzechkrólowa 

Mroźną mieliśmy podróż.
Toż to najgorsza w roku pora
Na wędrowanie, na tak daleką wędrówkę!
Ta trudna droga, surowa pogoda,
Sam środek zimy...
Te wielbłądy kulejące, krnąbrne, rozproszone,
Pokładające się w wilgotnym śniegu...
Żal nam było niekiedy
Letnich pałaców na stokach wzgórz, tarasów,
Jedwabistych dziewcząt, co częstowały sorbetem...
Ci poganiacze wielbłądów z klątwami i narzekaniem
Uciekający, bo zachciało im się trunku i kobiet...
Ogniska nocne gasnące, bezdomność,
Te miasta wrogie, grody nieprzyjazne,
Te wioski brudne, a drożące się...
Trudny był dla nas ów czas...

Pod koniec milej nam było wędrować całą noc
A sypiać byle jak,
Podczas gdy głosy śpiewały nam w twarz:
-- To wszystko było szaleństwem...
Wreszcie o brzasku zstąpiliśmy w łagodną dolinę
Niżej granicy śniegów. Pachniało zielenią i wodą.
Tam bystra struga i młyn biły w ciemność,
Tam trzy drzewa na niebie nisko,
Tam stary siwosz gnał po łące.
Dotarliśmy potem do gospody, co miała ganek w
winorośli:
Sześć rąk w otwartych drzwiach rzucało kości o srebro,
A nogi kopały puste miechy po winie.
Nie dowiedzieliśmy się tam niczego. Przeto zdążaliśmy
dalej.
Kres wędrówki wypadł o zmierzchu, nie wcześniej.
Znaleźliśmy owo miejsce. Można rzec -- dobrze się stało.

Wszystko to, co pamiętam, działo się bardzo dawno.
Wędrowałbym raz jeszcze, ale zapiszcie w księgach,
Zapiszcie to:
"Czyli nas wiodła ta daleka droga
Po Narodziny czy po Śmierć? Bo tak, bo były Narodziny
Świadczymy, były. Bez wątpienia... Widziałem narodziny
i śmierć,
Lecz myślałem, że różnią się czymś. Te Narodziny były
dla nas
Jak ciężka i gorzka agonia, jak śmierć, nasza śmierć..."

Wróciliśmy do naszych krain, tych Królestw.
Ale nie było nam tak dobrze w nich jak ongi
Z obcym ludem, co w swe szpony chwyta bogów...
Rad bym był śmierci ponownej...

poniedziałek, 12 grudnia 2011

Nie jest wesoło

  Zawsze mnie pociągała w ekonomii jej wielowymiarowość - raz ważne są bilanse, raz zachowania ludzkie. Paul Krugman prowadzi swój blog w tym właśnie stylu - "nic co ludzkie nie jest mi obce". A to wstawi piosenkę Suzanne Vega, bo mu się podoba, a to skomentuje zamieszczony przez Europejski Bank Odbudowy i Rozwoju wykres upadku demokracji:

  Przoduje Łotwa (LAT) gdzie z prawie 20% spadkiem Dochodu Narodowego nastąpił również dwudziestoprocentowy spadek zaufania do demokracji. Dla Węgier (HUN) mamy podobnie - jakieś -8 na -10, a co ciekawe Polska zielona wyspa (wzrost 3%), też wycofuje się z uwielbienia dla demokracji w tempie 10 procent (czarna linia to wykres zależności dochód-demokracja uzyskany metodą najmniejszych kwadratów).
  Odkryta empirycznie zależność ekonomiczno-społeczna ma niestety fatalne przełożenie na politykę dotkniętych kryzysem krajów (na razie wewnętrzną). Na Węgrzech trzecią siłą polityczną staje się partia Jobbik, nie ukrywająca niechęci do Żydów, Cyganów i innych nie-Węgrów, która z lubością prezentuje swoją Gwardię Węgierską (to jest właśnie komentarz Krugmana, jak pisze "mrożący krew w żyłach"):



Polak, Węgier - dwa bratanki?

sobota, 10 grudnia 2011

Kolędnicy

  Kolędnicy - przebierańce. Chodzili po wsiach, małych miasteczkach, rzadko w metropoliach. Pamiętam takich z Zęba, wsi góralskiej, gdzie jeździliśmy chyba dziesięć lat z rzędu. Gdy weszli, buchnęło zimnem i zapachem owcy - bo Diabeł miał kożuch czarnym włosiem na wierzch. Piknie zycenia złozyli: "co by Wam się Gazdowie ze wsicikiem dazyło - w kazdym kątku po dzieciątku, a na piecu troje", odegrali potępienie Heroda: "a za twoje wsytkie zbytki idź do piekła, boś ty bzydki", Śmierć w białym prześcieradle go kosą przecięła, Diabeł porwał do piekła i wszystkie postacie wzięły się za postawione przez gospodarzy jadło i napitki.

A w Lesznie Wielkopolskim, Grochowiak tak przeżywał wizytę Kolędników:

Śniła się zima..." A był to -- pamiętasz,
Matko? -- nasz salon
Z kanapą ze skóry,
Z biczami mrozu na świątecznych szybach,
Z kaflowym ciepłem.

Ojciec od rana już pachniał koniakiem,
Podłogi pastą,
Rodzeństwo komunią.

Pies gdzieś się zaszył i ćwiczył kolędy,
Wszak o północy miał do nas zagadać.
(Potem go Niemcy
Nauczyli wycia.)

"Śniła się zima..." Więc pierwszy wszedł Anioł:
0 jakże pięknie łączył w swej postaci
Ideę śniegu z wąsami stolarza --

Herod od progu roztaczał swą władzę
Ponad kieliszkiem, piernikiem, kapustą,
Plebejusz z rzeźni --

I wreszcie Diabeł. W kożuchu baranim,
W pasie związany stajennym łańcuchem,
Otwierał Piekło z wyziewami mąki --
Ten był ci piekarz z najbliższej piekarni.
-- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -- --
-- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -- --

Stół.
Wokół stołu
Toczyła się straszna
Gonitwa Ojca ze Śmiercią i Diabłem;
Za nimi Herod,
Przed Herodem Dziadek,
A wszyscy w gniewie, popłochu i śmiechu.

Na twych kolanach -- jak na szklanym, wzgórzu --
Okrutnie Mały uczyłem się lęku.

"Śniła się zima..." Zbiegłem z twoich kolan,
By cały w płaczu dopaść wprost do Diabła,
Zatopić płacz swój w przepoconych kudłach.

Uniósł mnie w łapach piekarskich. -- nad rogi --
Ja, podniesiony, ujrzałem świat inny,
I Was inaczej -- i lęk swój inaczej.

Anioł jest w niebie, Diabeł zszedł do piekieł,
A Herod -- pijak -- nie da się wyprosić.


czwartek, 8 grudnia 2011

Pragniesz bardziej niż my...

  Mamy wreszcie piękny i mądry Hymn (tak go będę nazywał, niezależnie od przyjętej dla niego nazwy), jakże bliski kolędom, gdzie boskie miesza się z ludzkim. Najistotniejsze w nim  są dwa zdania - wielokrotnie powtarzane: „Ty, któryś Bogiem być mógł.” i kończące Hymn: „Pragniesz bardziej niż my, być Człowiekiem.”
  Czyżykiewicza nazywają Mistrzem. Na moim blogu sięgałem do jego twórczości już  dwukrotnie - raz w najwyższej sprawie Eschatologii, a potem w raczej w technicznej kwestii multi-kulti. Ale w kontekście Hymnu chciałbym wskazać na jego utwór Ave - wspaniałą pieśń miłości. Dla boskiego wcielenia się w Człowieka z miłości do Człowieka zapisanego w Ewangelii, a będącego treścią Hymnu, Ave pełni rolę starotestamentowej Pieśni nad pieśniami. Przecież tamten erotyk sprzed kilku tysięcy lat, podobnie jak Ave, mówi, że to właśnie miłość do wybranki (wybranego) jest jedynym dostępnym nam na tej Ziemi doznaniem, które daje nam wyobrażenie o Boskiej Miłości.(...i byłaś wszędzie tam, gdzie byłem/ odległą gwiazdą w sztolni nocy/ zachodem słońca, snem proroczym/ przestrzenią serca, której strzegłem/ jak oka w głowie, dla tej jednej/ mądrej i pięknej ludzkim prawem/ Ave)

Ciekawy szereg czasowy

Spójrzmy na przytoczony przez Krugmana wykres bardzo długiego szeregu czasowego (z reguły takie długie szeregi możliwe są do odtworzenia jedynie dla Wielkiej Brytanii):




Krugman zauważa, że wołanie Keynessa o finansową stymulację miało miejsce przy zadłużeniu znacznie większym niż obecne (rok 1935). Zdaniem Krugmana obecne wymuszone oszczędności pogłębią tylko kryzys.

wtorek, 6 grudnia 2011

Gra z cieniem

Zaczęło się od przypadkowego zdjęcia (zamiast OFF nacisnąłem "zrób"):

które skomentowałem: Ja - własny cień, w słoneczny dzień (w kontekście innych obrazów przyrody). Ale grę z cieniem od kilku miesięcy prowadzi moja trzyletnia wnuczka, Ewa: Babcia, chowaj (jej cień); Goofy to cień! (czyli cień bez Goofyiego?). Tak się przejęła tym bez-cieniem Goofyiego, że gdy uruchomiłem Youtube z filmikami z Myszką Miki, zażądała: - ten z Cieniem!
  Jacek Kaczmarski miał w sobie niesamowity ładunek poezji - dowodem jego gra z cieniem. Byłby polskim Coehnem, gdyby się nie rozmienił się na polityczną doraźność. Ona to właśnie skazuje nas na bycie własnymi cieniami...

Trzy rodziny edukują dla pokoju


Trzy rodziny edukują dla pokoju - Polska oparta na tradycji:
pod takim tytułem zamieszczam kolejne posty w moim blogu. Nadszedł czas, aby zebrać te najważniejsze dla realizacji tego trudnego zadania posty. I tak w pierwszym z nich opowiadam o moich "rodzinnych koneksjach", a potem przywołane przeze mnie rodziny zapraszają do odwiedzenia ważnych dla nich miejsc. Odwiedzanie i późniejsze współdziałania realizują się głównie przy pomocy Internetu - dlatego obecny, zbiorczy post zaliczam do eSzkoły Drogi (p. zakładki). Przez pewien czas będzie to "okręt flagowy" eSzkoły Drogi, dostępny po kliknięciu na tę zakładkę. Po kliknięciu na aktywny link, będący tytułem danego posta, wyświetli się post źródłowy z miejscem na Komentarze. Bardzo proszę o wpisywanie swoich uwag, będę je śledził, odpisywał, a i sam będę dopisywał komentarze.


Trzy rodziny

  Rodzinność dotyczy każdego - mamy swoją rodzoną rodzinę, wchodzimy w rodzinę współmałżonka i mamy swoje rodzinne strony. Tak jest i w moim przypadku, tyle że rodzinność bardzo mi się poszerzyła: przez siostrę mojej mamy jestem w Rodzinie Piaśnickiej, przez dziadka żony - w Rodzinie Katyńskiej, a przez aktualne miejsce zamieszkania na ulicy Dobrej doszlusowałem dorodziny Matysiaków.
  Najbardziej znana jest Rodzina Katyńska - a ponieważ do tego roku aktywnie w jej warszawskim oddziale działał mój szwagier, ja sam nie odczuwałem potrzeby pisania o niej już teraz na tym blogu. Ale konieczność przypomnienia historii Błogosławionej Siostry Alicji z czasów I wojny i wojny 1920 roku (ostatni poświęcony jej wpis na blogu dotyczył lat 1900-1914), jest właściwym momentem do łącznego przedstawienia obu rodzin. Podobne były bowiem losy ofiar obu zbrodni, zbliżone roczniki urodzeń. Większość rozstrzelanych w Katyniu i Piaśnicy uczestniczyła w odbudowie porozbiorowej Polski - z bronią w ręku, lub na wysuniętych placówkach polskości. Siostra Alicja Kotowska była sanitariuszką w wojnie z Rosją, a na listach niemieckich znalazła się jako dyrektorka szkoły w Wejherowie. Wincenty Narewski, dziadek mojej żony, był polskim policjantem w Różanie, na linii obronnej Narwi, a jako młody człowiek wspomagał wojsko polskie walczące w okolicach rodzinnego Krasnosielca. Losy tych dwojga są przykładowe, a ich ziemią rodzinną było Mazowsze.
  W połowie lipca byłem z żoną i siostrą w Wejherowie. Mieliśmy okazję odbycia godzinnej rozmowy z księdzem Nowakiem, przewodniczącym zarządu Rodziny Piaśnickiej, a zarazem proboszczem parafii pod wezwaniem Chrystusa Króla i Błogosławionej siostry Alicji Kotowskiej. W ostatnim roku wiele wydarzeń sprzyjało rozwojowi tej rodziny i dobrze zapowiadają się lata następne - w Gdańsku powstaje Muzeum II Wojny Światowej. Obiecałem księdzu Nowakowi aktywne wsparcie naszego Stowarzyszenia Spadkobierców Polskich Kombatantów II Wojny Światowej, w którym jestem odpowiedzialny za edukację.


Rodzina Piaśnicka zaprasza do Cieksyna

OBCHODY ŚWIĄT PAŃSTWOWYCH W BORKOWIE I CIEKSYNIE
(propozycje Piotra Prejbisza)
 Pożałowania godne incydenty w czasie obchodów 93 rocznicy Odzyskania Niepodległości wymuszają podjęcie zdecydowanych działań i to wcale nie represyjnych. Starsze pokolenie musi podjąć olbrzymi wysiłek przywrócenia i rozwinięcia Tradycji Obchodów Świąt Państwowych w każdym miejscu, które z naszymi tradycjami ma silny związek.
 Borkowo i Cieksyn położone są nad prawdziwą Rzeką Czasu - tak wiele historycznych wydarzeń miało tu miejsce. Już mają swój udział w obchodach Dnia Wojska Polskiego, ale ich potencjał tradycjotwórczy jest znacznie większy. Poniżej przedstawiam propozycje obchodów rocznicowych 11 Listopada, 3 Maja i 15 Sierpnia w tych mazowieckich miejscowościach, które rozdziela Wkra, a łączy most (Wkramost!).
11 Listopada w Borkowie i Cieksynie
W Borkowie nad Wkrą ustawiono dwa pamiątkowe głazy:
Ten z lewej upamiętnia Bitwę nad Wkrą, a na tablicy umieszczonej na drugim czytamy:
CZEŚĆ POLEGŁYM za OJCZYZNĘ
z GMINY BŁĘDÓWKO w1918-1920r.
BOMBALSKI FRANCISZEK
MAKOWSKI EDWARD
SCHWEITZER OTTO-MICHAŁ
STAWIARSKI FELIKS
STRZESZEWSKI MAKSYMILIAN
PIWOWARSKI FELIKS
PAWLAK BOLESŁAW
JAŚKIEWICZ JAN
                     
                                         RODACY
11 LISTOPAD 1938 r.
 Głaz postawiono więc w dwudziestą rocznicę wydarzeń z listopada 1918 roku, kiedy po raz drugi dzień 11 listopada obchodzono jako państwowe Święto Odzyskania Niepodległości.
 Lata 1918-1920 obfitowały w wiele patriotycznych zrywów (walki o Lwów, Powstanie Wielkopolskie, Powstania Śląskie, Wojna 1920 roku). Za udział w tych chwalebnych zmaganiach przywracających polskość na zabranych ziemiach przyznawano medal Polonia Restituta.
 W roku 1932 medal Polonia Restituta za służbę w oddziałach medycznych na wojnie 1920 roku otrzymała siostra Alicja Kotowska (od 1999 roku - błogosławiona siostra Alicja). W  sierpniu 1939 roku siostra Alicja przyjechała do Cieksyna, aby pobyć przez kilka dni z mieszkającą tu od 1934 roku rodziną - z rodzicami, z dorosłym rodzeństwem i ich małymi dziećmi. Ciężko było jej się żegnać z najbliższymi w tak dramatycznych dniach, kiedy już trwała mobilizacja w polskim wojsku. Moja mama zapamiętała łzy rozstania, ale i determinację Marylki (tak zawsze mówiła o swojej starszej o kilkanaście lat siostrze), która spieszyła na placówkę w Wejherowie, gdzie była dyrektorką szkoły i przełożoną Sióstr Zmartwychwstanek. Nie mogła wiedzieć, że Niemcy umieścili ją już na liście osób do zlikwidowania po wkroczeniu wojsk niemieckich, w ramach przygotowanej jeszcze przed wybuchem wojny Akcji AB.
 Aresztowano ją 24 października i po przetrzymaniu przez kilkanaście dni w wejherowskim więzieniu, rozstrzelano w dniu 11 listopada 1939 roku. W dzień polskiego święta, niemieccy sąsiedzi ochotniczo wstępujący do oddziałów Selbschutzu, przez wiele godzin rozstrzeliwali swoich sąsiadów znacznie przekraczając "dzienne normy" zabijania - zginęło wówczas ponad 300 osób.  W zeszłym roku polski Sejm jednogłośnie podjął uchwałę:
UCHWAŁA
Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej
z dnia 24 września 2010 r.
w sprawie uczczenia pamięci ofiar masowej zbrodni na Pomorzu Gdańskim
– w Lasach Piaśnickich, Lesie Szpęgawskim i Mniszku
            W 71. rocznicę wybuchu II wojny światowej Sejm Rzeczypospolitej Polskiej czci pamięć bohaterów i męczenników – ofiar masowej zbrodni niemieckiej, dokonanej na ludności cywilnej w Lasach Piaśnickich, Lesie Szpęgawskim i Mniszku.
            Miejsca te, w których dokonano pierwszych i największych na Pomorzu zbrodni ludobójstwa, pozostają szczególnym symbolem męczeństwa i martyrologii mieszkańców tego regionu.
            W Lasach Piaśnickich, Lesie Szpęgawskim i Mniszku w okresie od jesieni 1939 r. do wiosny 1940 r., hitlerowcy ze szczególnym okrucieństwem zamordowali około 30.000 osób, w tym przedstawicieli miejscowej inteligencji, zwłaszcza duchowieństwa oraz działaczy polskiego ruchu narodowego.
            Szczególną orędowniczką ofiar jest zamordowana w Lasach Piaśnickich siostra Alicja Kotowska, przełożona Domu Zakonnego Sióstr Zmartwychwstanek w Wejherowie ogłoszona błogosławioną w gronie 108 męczenników z okresu II wojny światowej przez Ojca Świętego Jana Pawła II w dniu 13 czerwca 1999 r. w Warszawie.
            Sejm Rzeczypospolitej Polskiej oddaje hołd bohaterom i męczennikom – ofiarom zbrodni w Lasach Piaśnickich, Lesie Szpęgawskim i Mniszku.                                                                                                                                     
MARSZAŁEK SEJMU
Rodzina Piaśnicka działa głównie na Pomorzu, ale wraz z powołaniem jej mazowieckiego oddziału powstanie możliwość zorganizowanego udziału jej przedstawicieli w mszy świętej odbywającej się w dniu 11 listopada w kościele św. Rocha w Cieksynie.
3 Maja w Cieksynie: Wolność-Równość-Braterstwo
 Nierozdzielna triada Wolność-Równość- Braterstwo znana jest każdemu Europejczykowi. Znali ją również twórcy naszej Konstytucji uchwalonej w dniu 3 maja 1791 roku. Dzisiejsza historiografia przyznaje Francji znaczący wkład w wypełnienie treścią pierwszego elementu tej całości - Wolności. Za nieudaną zupełnie próbę wysunięcia na pierwszy plan Równości uznano rosyjską rewolucję, bo całkowicie przeciwna była Wolności. Nie odnotowano znaczących prób w realizacji idei Braterstwa (może pielgrzymowanie Jana Pawła II było dla tej idei najbardziej budujące?).
 Cieksyn nad Wkrą jest unikalnym miejscem do rozważań o Wolności, Równości i Braterstwie. Początek maja woła o majówkę nad niedużą rzeczką - trudno zachęcić ludzi do pozostania w Warszawie i świętowania w mieście 3 Maja. A tutaj, w pięknej scenerii dotykalnie wręcz możemy przywołać Ducha Dziejów!
 A więc po pierwsze Francuzi. Po niewielkiej potyczce z oddziałami rosyjskim broniącymi mostu w Borkowie francuscy dragoni znaleźli się na jego drugiej stronie w Cieksynie, tuż przed zmierzchem krótkiego, grudniowego dnia. A była to Wgilia - 24 grudnia 1806 roku. Do mieszkańców Cieksyna i okolic przybyli niespodziewani, bardzo liczni, wigilijni goście, umundurowaniem i dziarską postawą budzący zachwyt. Byli to przecież zwycięzcy spod Austerlitz, Jeny, Auerstadt - najwspanialsza jazda ówczesnej Europy. No i te trójkolorowe kokardy: niebieski to Wolność, biały kolor to Równość, a czerwony - Braterstwo, objaśniali zdumionym Mazowszanom językiem bliskim łacinie. Mało było miejsc dobrych na nocleg, większość żołnierzy spędziła noc pod gołym niebem przy ogniskach (historycy zlokalizowali miejsce tego biwaku - gdzieś w połowie drogi z Cieksyna do odległego o 10 kilometrów Nasielska). Ci, którzy trafili na kwaterę w wiejskich chatach byli zdumieni nędzą tam panującą i pełnym lęku zachowaniem mieszkańców. Tym chłopskim poddanym nie byli w stanie przekazać przesłania Wolości, która doszła do Polski z ich  przyjściem, aby przybrać postać 4 artykułu Konstytucji Napoleona, nadanej Księstwu Warszawskiemu w dniu 22 lipca 1807 roku, zwięźle stwierdzającego: "Znosi się niewola".
 Rewolucyjna Czerwona Armia wiozła ze sobą wielką liczbę plakatów (w tym stworzone w całości przez Majakowskiego), gazetki i inne materiały propagandowe, także w języku polskim. Agitowali również sami żołnierze. Rosjanie zajęli Cieksyn w południe 14 sierpnia i około południa, dnia 16 sierpnia zostali z niego wyparci. Można z dużym prawdopodobieństwem przyjąć, że wieczorem 14 sierpnia, będąc, jak im się zdawało, już na wygranej pozycji (przeszli wtedy Wkrę, zdobyli Radzymin) próbowali rozmawiać z mieszkańcami Cieksyna w sposób opisany w sprawozdanie wójta gminy Gołąbki, przesłanym do zastępcy starosty powiatu łukowskiego (cytuję za książką Janusza Szczepańskiego “Wojna 1920 na Mazowszu i Podlasiu”):
“Przechodzący żołnierze bolszewiccy wdawali się w dłuższe rozmowy z mieszkańcami, po większej części z tymi, którzy służyli w “carskiej” armii i władają językiem rosyjskim, wyjaśniając im, że oni nie przyszli wcale podbijać Polski, że nie mają w tym celu swej własnej korzyści, chcą tylko - jak się wyrażali - “oczyszczit Polszu od krwopijcew”, dążą do stworzenia raju na ziemi, chca polepszyć położenie mas włościańskich i robotniczych. Zapewniali, że oni nie występują przeciwko kapitalistom, to jest ludziom posiadającym kapitały, lecz przeciwko samemu kapitałowi, że osobom posiadającym kapitały żadna osobista krzywda się nie stanie, że oni odejmą im tylko ich majątki, rozdadzą pomiędzy biednych, a kapitalistów zmuszą do pracy. Zapowiadali, że dla tych idei wolności oni nie złożą nigdy broni, że już niedaleka ta chwila, gdy cały świat zrozumie te idee i zrzuci z siebie pęta kapitalizmu.
 Opowiadali, że armii polskiej nie pobili orężem, że im się udało przeprowadzić w armii polskiej agitację, przy pomocy której żołnierz polski zrozumiał, że walczy tylko za sprawą kapitalizmu i wobec tego masowo z bronią w ręku przechodził na ich stronę, mówili, że pod Łomżą 40.000 żołnierzy przeszło na ich stronę i obecnie walczy z Polakami. Ponieważ ludności wiejskiej bolszewicy faktycznie nic nie zabierali, przeto ludność ta wierzyła w ich opowiadania i zapewnienia, i z obecnością bolszewików w kraju prawie się pogodziła”.
 Mówiąc niby o Wolności i jednocześnie "odejmowaniu majątków", by rozdać je pomiędzy biednych, oczywiście agitujący żołnierze mówili tak naprawdę o wprowadzaniu siłą Równości. To podwójne myślenie doprowadziło do katastrofy rewolucję rosyjską, bo po wprowadzeniu tej wymarzonej Równości dawni rewolucjoniści stawali się coraz bardziej ograniczanymi poddanymi państwa, które musiało przejąć rolę kapitalistów, aby gospodarka mogła w ogóle funkcjonować.  
 Majówkowy tryb świętowania Konstytucji nie wymaga organizacji obchodów - byłoby to zaprzeczenie majówkowej swobody. W dzisiejszych czasach, nawet zaawansowaną wymianę myśli o polskiej i europejskich konstytucjach (dawnych, obecnych i przyszłych) można przeprowadzić w Internecie. Wystarczy przygotowanie odpowiednich materiałów, a wśród nich ankiety przedstawiającej aktualne tematy konstytucyjno-traktatowe w formie pytań wielokrotnego wyboru, aby plonem majówki nad Wkrą były każdego roku "postulaty z Cieksyna".
 Wspólnym przeżyciem medialnym (Internetowym, a z czasem "telebimowym") może się stać łatwa do przygotowania wspomnieniowa składanka, przedstawiająca największą w dziejach Warszawy manifestację trzeciomajową z 1916 roku. Starym fotografiom z obchodów 3 Maja towarzyszyć będzie muzyka na orkiestrę dętą, taką jak ta, którą dyrygował mój dziadek, Jan Kotowski idąc z nią na czele 200-tysięcznego pochodu mieszkańców Warszawy. Mieszkając w Cieksynie zbyt krótko (1934-1939), wypędzony wraz z rodziną przez Niemców (granicą Trzeciej Rzeszy miała miała być przecież Narew), nie zdążył niestety przenieść tych wielkich tradycji warszawskich na grunt małego Cieksyna.
15 Sierpnia w Borkowie i Cieksynie

W górnej połowie tablicy umieszczonej na kolumnie Grobu Nieznanego Żołnierza uwieczniono walki na północnym Mazowszu:

BORKOWO POD NASIELSKIEM 14-15 VIII 1920

SARNOWA GÓRA POD CIECHANOWEM 16-20 VIII 1920

PRZASNYSZ 21-22 VIII 1920

Przypomnijmy wydarzenia w Cieksynie i Borkowie:

Zgodnie z ustaleniami przyjętymi w dniu 13 sierpnia przez dowództwo Frontu Północnego, 5 armia Sikorskiego miała w dniu 14 sierpnia, ok. godz. 12 zaatakować wojska rosyjskie. Rano w Cieksynie, na wschodnim brzegu Wkry nastrój był bojowy: - Chcemy się bić! -  krzyczeli młodzi chłopcy, jeszcze uczniowie, a już żołnierze, stanowiący uzupełnienie I batalionu Brygady Syberyjskiej. O godzinie dziesiątej zaatakowali Rosjanie. Trzy razy Polacy tracili i odzyskiwali pozycje na wschodnim, cieksyńskim brzegu Wkry. Około godziny 14 poległ prowadzący kontratak dowódca I batalionu mjr. Czapla (może uda się zlokalizować miejsce jego śmierci w Cieksynie?). Rosjanie przeszli przez Wkrę i zaatakowali Borkowo. Na zachodnim brzegu wdarli się na kilometr w głąb polskich linii obrony.
Przełomowy był dzień 15 sierpnia, gdy wyparto Rosjan za Wkrę, a w godzinach popołudniowych zdobyto most w Borkowie. Do walki weszła Dywizja Ochotnicza i pod nieprzyjacielskim ostrzałem przeszła Wkrę pod Zawadami, a potem w ciężkich walkach zdobyła do wieczora większą część Cieksyna. Dwa pułki Brygady Syberyjskiej po całodziennej walce, wieczorem zdobyły Nowe Miasto.
Nie istnieje jeszcze nowa, pełna historia wojny z Rosją, bo dopiero w zeszłym roku Grzegorz Nowik przedstawił drugi tom "Zanim złamano Enigmę", dopełniający nieznaną dotąd historię działań radiowywiadu. Historycy będą się spierać, ale najistotniejsze fakty o łamaczach kodów z tamtego czasu są już ustalone. Właśnie w dniu 15 sierpnia, znajdująca się w pobliżu Borkowa, 17 polowa radiostacja przejęła rosyjską radiodepeszę i przekazała ją do radiostacji w Modlinie, gdzie znajdował się sztab 5 armii. Radiodepeszę rozszyfrowały niezwłocznie służby wywiadowcze 5 armii, skracając maksymalnie czas dekryptażu (z zasady depesze rozszyfrowywano dopiero po przesłaniu ich do Warszawy) . W rezultacie, rankiem 16 sierpnia stał się wiadomym dla dowództwa 5 armii aktualny stan bojowy rosyjskiego przeciwnika operującego na Mazowszu. Opisany sukces wywiadowczy składał się na bezapelacyjnie wygraną przez Polaków wojnę wywiadów w eterze.
W Cieksynie i Borkowie każdego roku obchodzona jest uroczyście rocznica Bitwy nad Wkrą. Obchody nie odbywają się w dniu 15 sierpnia, bo grupy rekonstrukcyjne w tym właśnie dniu zajęte są odtwarzanie wydarzeń pod Radzyminem. Jest więc czas i miejsce (raczej Cieksyn niż Borkowo) na odtworzenie działań radiowywiadu. Jest on z natury swojej działaniem w obszarze "software" (używając dzisiejszej terminologii). Można więc, bez nakładów na rekonstrukcję dawnego wyposażenia radiowywiadu, przedstawić jego istotę - sposoby łamania szyfrów. I znowu nieoceniony będzie tu Internet (przy już dość powszechnym dostępie do notebooków i tabletów).
 Cieksyn jest idealnym miejscem na bazę wypadową dla prześledzenia przebiegu walk w okolicach Borkowa - pociąg z Warszawy Gdańskiej (ten przyspieszony do Nasielska) jedzie tam tylko godzinę! Zabierając ze sobą rower można szlakiem walk dojechać do Sarnowej Góry, Ciechanowa i Przasnysza. Kilkudniowe wycieczkowanie rowerowe w okolicach Cieksyna połączone z dociekaniami historycznymi,  opisałem w rozdziale "Matematyka wygrywa wojnę", stanowiącym rozdział pierwszy trzyczęściowych, rokrocznie powtarzalnych "42 Dni Repetycji dla Pokoju" (p. mój blog, adres internetowy: http://wkramost.blogspot.com/, zakładka - eHistoria).


Rodzina Matysiaków zaprasza na Majowy spacer

Majowy spacer cz.I

 Marzyło mi się, że kiedyś nastąpi przywrócenie tradycji obchodów 3 Maja z czasów Straży Obywatelskiej, o których opowiadał mój dziadek, gdy miałem dziesięć lat (mam nagranie tej rodzinnej rozmowy). Niestety, po tegorocznych obchodach 11 Listopada widać, że wszystkim nam brakuje edukacji obywatelskiej (choćby wystarczającej do przekonania innych) i niemożliwe jest obecnie świętowanie na ulicach, szczególnie w formie pochodu. Dlatego proponuję majowy spacer obywatelski, do którego zamierzam zbudować wsparcie internetowe na tym blogu.
 Udoskonalona mapka (przy tej, pierwszej wersji pomagał mi mój zaoceaniczny brat Krzysztof) będzie prowadziła wszystkich chętnych najważniejszą dla polskiej pamięci historycznej Drogą, opisywaną według mojej koncepcji eSzkoły Drogi. Odrobinę wybiegam w przyszłość i piszę o jeszcze nieistniejących stacjach Metra, ale każdy to sobie przetłumaczy na obecne możliwości dojazdu. A więc...wysiadamy z Metra na skrzyżowaniu Świętokrzyskiej z Nowym Światem (stacja "Świętokrzyska") i dochodzimy do pomnika Kopernika (p. mapka).
 Sam pomnik Kopernika odsłonięto 11 maja 1830 roku, co niewątpliwie wzbiło w dumę ówczesnych Polaków, a przede wszystkim studentów Uniwersytetu Warszawskiego (p.Akademicy1830). Wsłuchajmy się w odłogos marszowych kroków Podchorążych idących tędy przez Nowy Świat z Łazienek w dniu 29 listopada 1830 roku. W bliższych nam czasach - w dniu 24 maja 1944 roku, inni studenci tajnego Uniwersytetu Warszawskiego, a zarazem wybitni poeci: Tadeusz Gajcy, Zdzisław Stroiński i Wacław Bojarski, składali pod pomnikiem Kopernika wieniec od Narodu w 400 rocznicę śmierci polskiego astronoma. Była to najwyższej miary ofiara - Bojarski został śmiertelnie ranny, Stroiński uwięziony na Pawiaku - patriotycznej młodzieży warszawskiej w walce o polskość Kopernika.
 Maj na Krakowskim Przedmieściu kieruje nasze myśli ku dniom uznawanym za kończące II Wojnę Światową (8 i 9 maja obchodzone są oddzielnie, ale przecież dla USA wojna się wtedy jeszcze nie skończyła!). Stowarzyszenie Spadkobierców Polskich Kombatantów II Wojny Światowej, w którego Zarządzie jestem odpowiedzialny za edukację, przyjmuje jak najszerszą optykę w widzeniu spraw wojny i pokoju (p. eHistoria). Zbiegiem okoliczności na maj przypada również rocznica śmierci Bolesława Prusa (19 maja 2012 roku setna!), a pomnik Prusa (p. mapka) stoi na historycznej Osi Saskiej, w którą wpisany jest również Grób Nieznanego Żołnierza. Krótką informację o pomniku Prusa i innych miejscach z mapki zamieściłem w fotoreportarzu o Dobrach Matysiaków.
 Za najważniejszego obrońcę i propagatora Konstytucji 3 Maja należy uznać księcia Józefa Poniatowskiego. To on był przy jej uchwalaniu, on dowodził w wojnie z Rosją 1792 roku o jej zachowanie, on również świętował 10-lecie jej uchwalenia w okresie Księstwa Warszawskiego. Bardzo niewiele osób mijając jego pomnik (p. mapka - w maksymalnym zbliżeniu widać pomnik Poniatowskiego na podwórcu Pałacu Prezydenckiego, za hotelem Bristol) o tym wie i pamięta.
 Plac Zamkowy był tradycyjnym początkiem manifestacji 3 Majowych w okresie międzywojennym. Wtedy właśnie kształtowała się tradycja obchodów tego święta zapoczątkowana w 1916 roku. Istnieje bardzo obszerna dokumentacja fotograficzna tych obchodów, od czasu do czasu fragmentarycznie upubliczniana. Potrzebna jest zdecydowana akcja obywatelska (!), aby te zdjęcia znalazły się w końcu na ogólnodostępnej stronie internetowej. Zdjęcia historyczne są własnością wszystkich obywateli!!! Nie do przyjęcia jest polska praktyka (sprzeczna z praktyką UE!) udostępnia ich jedynie za odpłatnością różnym firmom wydawniczym, bo potem mamy to, co mamy - rozróby chuliganów, którzy nigdy nic o historii obchodów świąt państwowych nie mogli się dowiedzieć (nie będą przecież czytać grubych książek historycznych).

Majowy spacer cz.II

 W skrótowym opisie majowego spaceru obywatelskiego doszliśmy do Placu Zamkowego. Po zejściu z placu do dołu, ku Wiśle, dochodzimy do ulicy Dobrej i niedużego parku niedawno nazwanego Skwerem im. Radiowej Rodziny Matysiaków (niebieski prostokąt na mapce). Jesteśmy więc w innych, już nie tak bardzo historycznych czasach, bo wirtualna Rodzina Matysiaków istnieje od 1956 roku do dnia dzisiejszego. W dolnej części Drogi spacerowej najważniejsza jest obywatelska teraźniejszość, którą chciałbym określać słowami Dawne i Nowe Inicjatywy Matysiaków (DINIM). Do Matysiaków zaliczam zarówno wirtualną, Radiową Rodzinę, jak też osoby związane z ulica Dobrą i jej okolicami, czyli warszawiaków mieszkających lub pracujących na Powiślu. Dzieje się tu coś ciekawego niemal codziennie, a to za sprawą najaktywniejszych kulturalnie miejsc w Warszawie - Biblioteki Uniwersytetu Warszawskiego (BUW) i Centrum Nauki Kopernik (CNK).
 Zacznijmy jednak od Skweru. Na zaślepionej ulicy Bednarskiej już się odbywają imprezy propagujące recykling, a w przyszłości może we wszystkie weekendy maja (dokładniej: między 22 kwietnia - Dniem Ziemi, a 5 czerwca - Światowym Dniem Środowiska) królować tu będzie ekologia (wirtualni Matysiakowie są zawołanymi obrońcami środowiska i zwierząt). Inicjatywą na dziś jest zebranie postulatów na planowany na czerwiec Szczyt Ziemi w Rio de Janeiro i zapisanie ich na stronie Rio+20 jako przesłania naszego świata (Messages of the World).
 BUW od wielu już lat, w przechodnim i dostępnym dla wszystkich holu prezentuje wystawy fotograficzne poświęcone globalnej ekologii. W majowy weekend, w rozstawionych namiotach proponowano warszawiakom spotkania z multi-kulti, a majowy ogród na dachu BUW-u zachwyci każdego spacerowicza (ok. 20 maja kwitną tam unikalne w Warszawie krzewy(!) bzów).
 Tradycyjnie w drugi weekend maja odbywa się festyn szkoły podstawowej na Drewnianej (chodzili do niej i przedwojenni i powojenni Matysiakowie). Wzdłuż biegnącego Dobrą, ogrodzenia boiska szkolnego rozstawiane są stoliki z atrakcjami dla dzieciaków, a na boisku odbywają się konkursy sprawnościowe.
 W czasach Internetu trudno byłoby powrócić do tradycji warszawskich kiermaszy książek, ale akurat nasza majowa trasa spacerowa może być jakąś ich namiastką - największy w Warszawie kiermasz książki pod gołym niebem ma miejsce na rynku Mariensztackim (p. mapka). Na Dobrej - od BUW-u do Tamki - znajduje się kilka księgarni, w tym kultowy Czuły Barbarzyńca. Najciekawsze spotkania literackie odbywają się tam właśnie w maju. Matysiakowie z Dobrej 31, kamienicy w której mieści się Czuły Barbarzyńca, przygotowali program Dobra na co dzień i od święta, który miałby szansę na realizację, gdyby Warszawa wygrała konkurs na Europejską Stolicę Kultury. Nie mniej, inicjatywy tam przedstawione mogą stanowić punkt wyjścia do aktywizacji starych i nowych Matysiaków (DINIM). Inicjatywą na dziś jest opisywanie bolączek warszawskich z perspektywy stulecia - Warszawa sto lat po Prusie.
 Końcowym punktem spaceru (p. mapka) jest pomnik Syrenki - obok niego ma się znajdować stacja Metra Powiśle. Najciekawszym do niego dojściem jest spacer przez Park Odkrywców z intrygującymi dźwiękami uwięzionymi w błyszczących, metalowych rurach, no i oczywiście przejście przez choćby kawałek nadwiślańskiego bulwaru. Pobliskie Centrum Nauki Kopernik zasługuje na całkiem odrębną wycieczkę.





Rodzina Katyńska zaprasza do Cytadeli

Rodzina Katyńska nie może polecić żadnej krótkiej wycieczki do miejsc pamięci. Nadzieją na przybliżenie miejsc uwięzienia polskich jeńców w ZSRR są zbiory elektroniczne (muzeum wirtualne). Muzeum Katyńskie, przenoszone do Kaponiery Cytadeli Warszawskiej ma rozwijać się właśnie w kierunku wirtualnym. Jest to wielka szansa szczególnie dla najdalej położonego Ostaszkowa, gdzie do tej pory nie docierają grupy osób z Rodziny Katyńskiej. Przyszłe Muzeum Wojska Polskiego w Cytadeli Warszawskiej będzie więc adresem dla wszystkich pragnących uczcić pamięć ofiar Katynia, Kozielska i Ostaszkowa.


 Zaraz po wejściu na pierwszą salę Wystawy Katyńskiej (czynną od 17 września) widzimy dużą, podświetloną mapę przedwojennej Polski z bardzo grubo zaznaczoną linią podziału, uzgodnionego w tajnym protokóle rosyjsko-niemieckiej umowy rozbiorowej nazywanej Paktem Ribentrop-Mołotow (podpisano go 23 sierpnia 1939 roku). Bardzo trafnie podkreślono, że sprawa katyńska w tym pakcie swoje źródło. Bo niespodziewanie dla samych siebie, Rosjanie poczuli, że wkrótce zajmą dobrze im znany kawałek Polski i będą mogli tam robić, co tylko zechcą. Niemcy od kilku już lat przygotowywali się do podboju Polski, sporządzili listy osób do likwidacji. A jak Rosjanie mają pokazać swoją władzę, spacyfikować Polaków natychmiastowym terrorem? Aresztują oficerów i policjantów, tę podporę burżuazyjnej władzy białej Polski, by oddać władzę ludowi (oczywiście nie wypuszczając jej z rąk). Według tego kryterium brali więc do niewoli nie będących z nimi w stanie wojny Polaków, a nawet wymieniali pojmanych przez siebie szeregowców na oficerów pojmanych przez Niemców.
 Wincenty Narewski, dziadek mojej żony, sierżant dowodzący posterunkiem w Różanie, usiłował wraz z rodziną przedostać się za linię Bugu, która mogła się stać druga linią obrony niezajętej przez Niemców części polskiego terytorium. Już był za Brześciem, w drodze na Kobryń, gdy pojawiło się wojsko rosyjskie. Aresztowano go, bo był w policyjnym mundurze.
 Wspomniana wystawa znajduje się w "starym" Muzeum Wojska Polskiego, ale niedługo ma zostać przeniesiona do Kaponiery Cytadeli Warszawskiej, przewidzianej na stałe Muzeum Katyńskie. Duże wrażenie robią przedmioty codziennego użytku z obozów jenieckich, bo są świadectwem nieznanego rodzinom, a jednak trwającego pół roku, życia w niewoli. Dużo jest samodzielnie wytworzonych z drewna papierośnic, pudełek, postaci. Wincenty Narewski przed wstąpieniem do nowo powstałej, nareszcie polskiej policji kształcił się na cieślę, pracował jako stolarz - znał się więc na drewnie. Czy da się zidentyfikować jakieś drewniane wytwory z Ostaszkowa, jako wystrugane jego ręką (widziałem zdjęcie figur szachowych z Ostaszkowa, Wincenty przed wojną też dla rozrywki wystrugał kiedyś szachy).  

Dwie ideologie
   Ofiary Katynia i Piaśnicy, których losy naszkicowałem w dwóch poprzednich postach, powinny być przypominane nie tylko na kartach polskich podręczników historii. Są bowiem dowodem na bezwzględne okrucieństwo dwóch ideologii, których istotę coraz lepiej rozumiemy i rozróżniamy na tyle, że nie powinniśmy już poprzestawać na określaniu ich jednakową nazwą totalitaryzmu. Jak rak toczyły ludzkość, ale - trzymając się medycznych porównań - chorób nowotworowych jest kilkaset rodzajów. Rozpad Związku Radzieckiego i praktyczna likwidacja bloku państw socjalistycznych (datą przełomu jest rok 1989) dają podstawy nie na ogłoszenie Końca Historii, jak zrobił to Fukuyama, lecz na stwierdzenie wygaśnięcia Światowej Wojny Domowej, która rozpoczęła się wybuchem Rewolucji Październikowej i była konfliktem dwóch oświeceniowych wartości: wolności i równości (równości bezwzględnej - nie tylko wobec prawa). Świat w latach 1917-1989 rozpadł się na dwie zwalczające się części - jednej przewodziła rewolucyjna Rosja (ZSRR), drugiej Stany Zjednoczone (wcześniej Wielka Brytania). Zwyciężył świat Wolności, ale za bardzo zapomniano o idei Równości, a tym bardziej o Braterstwie, o którym zapomina się najłatwiej - co zostało z pokrewnej mu idei Solidarności, tak ochoczo głoszonej w naszym kraju?
 W ten podstawowy konflikt stulecia (przytaczam tu rozumowanie i nazewnictwo Dana Dinera z jego książki "Zrozumieć stulecie" - polskie wydanie 2009 r., niemieckie 1999 r.) wplatały się jeszcze konflikty etniczne (narodowościowe), a próbował go przebić niemiecki nazizm swoim biologizmem (rasizmem). Diner używa określenia biologizm, aby odróżnić nazistowski rasizm od całej gamy odwiecznie pojawiających się nienawiści rasowych, gdyż niemiecka metodyczność dodała mu wymiar pseudonaukowego darwinizmu. To uczeni tworzyli teorię doskonalenia rasy, uzasadniali potrzebę eutanazji niepełnosprawnych Niemców ("życie niewarte życia") i konieczność usunięcia domieszek rasowych (ustawy norymberskie). Zabijanie pensjonariuszy niemieckich zakładów psychiatrycznych rozpoczęło się jesienią 1939 roku i trwało do sierpnia roku 1941 (ok. 2 tysiące ofiar rozstrzelanych w Piaśnicy stanowili niemieccy chorzy psychicznie z Pomorza - wielki transport dowieziono tam z niemieckiego wówczas Lęborka). Zwycięstwo w niemieckim rozumieniu, oznaczało unicestwienie obcych ras ograniczających niemiecki Lebensraum i temu celowi Niemcy podporządkowywali cały wysiłek wojenny. Endlosung (rozwiązanie ostateczne) zdążyli zrealizować na Żydach - następni mieli być Słowianie.


Cytadela Warszawska

 Muzeum Wojska Polskiego w Cytadeli Warszawskiej jest na etapie projektowania. Przyszłe budowle wydają się dość monumentalne i wypada żałować, że nie uwzględniono rekonstrukcji (nawet fragmentarycznej) masztu radiostacji z lat 1918-20. Uniósłby on te budowle trochę do góry i dodał im lekkości. Ale cóż nadal dominuje kolekcjonersko-rekonstrukcyjny punkt widzenia na historię wojska. Zarówno serial "Wojna i miłość", jak też najnowszy film "1920 Bitwa Warszawska" zrealizowany w technice 3D, pokazują naszych kryptologów, ale w sposób zupełnie nieciekawy, bez uwypuklenia ich wkładu w zwycięstwo. Utrzymuje się więc niebezpieczny prowojenny ton, zakłamujący naszą historię. Już raz Polacy sami się oszukali, wmawiając sobie, że Rosja to kolos na glinianych nogach (przecież ją pokonaliśmy!), bo nie analizowano naszych słabości - np. blamażu wojska pod Radzyminem (pierwsza linia uciekła przed Rosjanami nie powiadamiając nawet o ich nadejściu drugiej linii obrony), lecz wszystko przedstawiano jako wspaniałe zwycięstwo. Jeszcze raz powtórzę (i będę to czynił przez najbliższe lata): zwyciężyliśmy bo mieliśmy zdecydowaną przewagę informacyjną. W pierwszej wojnie światowej też w dwóch decydujących momentach przewaga informacyjna zadecydowała o zwycięstwie. Na samym początku wojny Niemcy przechwytywali rosyjskie radiodepesze (nie były nawet szyfrowane!) co pozwoliło im wygrać w takiej skali, że swoje zwycięstwo nazwali drugim, niemieckim Tannenbergiem (pierwszym Tannenbergiem była ich przegrana pod Grunwaldem - Tannenberg jest położony nieopodal). W końcówce wojny sytuacja się odwróciła, bo wybitni francuscy łamacze kodów rozszyfrowali radiodepesze przygotowujące decydujące uderzenie na Paryż. I znowu teoretycznie słabsze siły były górą. Cóż osiągnięciami wywiadu nikt się nie chwali, tym bardziej przed wrogiem (Niemcy byli przekonani, że zaraz zwyciężą, a po kapitulacji szukali winnych tej decyzji). Ale nikt też nie powinien przypisywać sobie zbyt wielkich zasług, wiedząc o roli wywiadu, a tak zrobił Piłsudski i jego sztabowcy.
 Edukacja dla pokoju musi dowodnie pokazywać, że wojna nie jest scenariuszem dla kina akcji, że wiedząc (łamiąc kody) można jej zapobiegać, albo - gdy już trwa - skracać czas jej trwania (Anglicy mówią o rocznym skróceniu II wojny dzięki łamaniu Enigmy), a przynajmniej oszczędzać życie ludzkie.