czwartek, 19 lipca 2012

Blues, czyli skarga

  Nie ma odpowiedniego polskiego słowa dla angielskiego słowa blues. Już zapomniany wielbiciel i propagator tego gatunku twórczości tłumaczył je kontekstowo "bo blues jest wtedy, kiedy człowiekowi jest źle". A więc blues jako skarga - ale skarga nie do Urzędu, ale samego Życia. Skarga podniesiona do innego wymiaru podsuwa rozwiązania - od samobójstwa po śmiech. Dlatego blues jest tak inspirujący - usłyszymy w nim cały repertuar prawdziwie ludzkich reakcji na życiowe kłopoty: Whisky moja żono - czemu piję? Czerwony jak cegła - jaka inicjacja seksualna? Detox (narkoman na krawędzi) - zostać tu czy nie? Rysiek Riedel - skazany na bluesa - wybrał nie. 
  Kilka lat temu, wspólnie z siostrą i siostrzenicą obejrzeliśmy w kinie Rejs przywołany film "Skazany na bluesa" i odczuliśmy ponadpokoleniowe zrozumienie dla ludzi i ich bluesa.

poniedziałek, 16 lipca 2012

Grechuta i Rojek

W bajkowym Krakowie:
doszło kilka lat temu do przekazania pokoleniowej pałeczki pomiędzy Markiem Grechutą (rocznik 45) i Arturem Rojkiem (rocznik 72). W jednej z następnych piosenek - W deszczu maleńkich żółtych kwiatów - Rojek brzmiał już bardzo podobnie do mistrza z Krainy Łagodności, a i tekst był dostatecznie poetycki: 


Pójdziemy ze sobą powoli obok 
Do końca wszystkiego żeby zacząć na nowo 
Bez słowa i snu w zachwycie nocą 
A bliskość rozproszy nasz strach przed ciemnością 

Będziemy tam nago biegali po łąkach 
Okryją nas drzewa gdy zajdą wszystkie słońca 
I czując Cię obok opowiem o wszystkim 
Jak często się boję i czuję się nikim 

Twoje łzy miażdżą mi serce 
I opadam i wzbijam się 
Ciągle chcę więcej 

Po drugiej stronie 
Na pustej drodze 
Tańczy mój czas 
W strugach deszczu dni toną 
Dotykam z Tobą dna 

Po drugiej stronie 
Na pustej drodze 
Czy to ty?
Ktoś głaszcze mnie po włosach 
Nie mówiąc prawie nic 

Pójdziemy ze sobą powoli obok 
Do końca wszystkiego żeby zacząć na nowo 
W deszczu maleńkich żółtych kwiatów 
W spokoju przy sobie i źródłach czasu 

Twoje łzy miażdżą mi serce 
I usycham i kwitnę 
I ciągle chcę więcej 

Po drugiej stronie 
Na pustej drodze 
Tańczy mój czas 
W strugach deszczu dni toną 
Dotykam z Tobą dna 

Po drugiej stronie 
Na pustej drodze 
Czy to ty? 
Ktoś głaszcze mnie po włosach 
Nie mówiąc prawie nic 


Marek Grechuta żyje już tylko w naszych wspomnieniach, ale jego styl śpiewania jest inspiracją dla bardzo wielu piosenkarzy i myślę, że Rojek pozostanie mu wierny również po obecnym opuszczeniu zespołu Myslowitz.

niedziela, 15 lipca 2012

Wschody i zachody

  Opowiadał mi mój przyjaciel z ławy szkolnej o swoim transcendentnym doznaniu wschodu słońca - doznaniu dostępnym turystom, ale z powodu konieczności dojazdu na wysoką przełęcz wąską drogą graniczącą z przepaściami takich turystów nazwijmy lepiej  poszukiwaczami przeżyć (jeśli uda się przeżyć). Trzeba tam dojechać przed świtem, aby obejrzeć wschodzące słońce u naszych stóp, a nas samych uniesionych przez ten wschód słońca wyżej niż ono, wyżej niż codzienność, wyżej niż marzenia, wyżej niż...
  Cudowne wschody - jak nagrody, zdarzają się sporadycznie, ale zachody ...- zachody widujemy często, choć nieczęsto mamy odpowiedni nastrój. I właśnie wywołanie takiego nastroju stało się celem kultowego już przedsięwzięcia, któremu na imię Cafe del Mar. Aby nie zanudzać, proponuję obejrzenie produkcji YouTube'owej bazującej na utworze Time to slow it down. Jest on przypisany zbiorowemu artyście o imieniu Gary B (najprostszym wykładem idei Cafe del Mar jest ostatnia piosenka w zestawie - Set Me Free). Przez chyba dwa lata żyłem w aurze słodko-gorzkiego zachodu słońca-nadziei w Time to slow it down...

sobota, 14 lipca 2012

Jak oni śpiewają!

  I znowu Krugman w roli DJ-a. W niezawodnym YouTube wpisując Feist znalazłem wspaniałe wykonanie The limit to your Love, równie dobre jak robiąca zawrotną karierę wersja Jamesa Blake'a. No i zrodził się od razu pomysł na zestawienie (konkurs) wschodzącej gwiazdy Blake i jasno już święcącej Feist. Porównajcie:
Feist  - James Blake.

czwartek, 12 lipca 2012

Polski Web - dla lądujących na Mazowszu

  Od 16 lipca lotnisko Modlin rozpoczyna swoje normalne funkcjonowanie. Będzie drugim lotniskiem dla Warszawy położonym w normalnej, dla lotnisk odległości (40 kilometrów od Centrum). Lotniska Okęcie nie da się już rozbudować, a jego położenie (obecnie już wewnątrz miasta) uniemożliwia nocne starty i lądowania. Ale oba lotniska łączy coś więcej niż służenie warszawskiej awiacji.
  Gdy samolot podchodzi do lądowania na lotnisku Okęcie przelatuje tuż obok masztów radiostacji w Raszynie, a gdy zbliża się do lotniska w Modlinie nie można nie zauważyć rozległej twierdzy modlińskiej sąsiadującej z lotniskiem. Modlin i Raszyn były niezwykle ważnymi węzłami sieci radiowywiadu z lat międzywojennych (Polski Web 1920-39) i warto przylatującym na Mazowsze gościom przypomnieć jej historię.
  Maszty radiostacji raszyńskiej służyły również do prowadzenia nasłuchu, a wychwytywane sygnały były przekazywane do utajnionej i ukrytej w Lesie Kabackim placówki wywiadu. Wielką tajemnicą była okryta niemiecka maszyna szyfrująca Enigma, ale przecież podobne (identycznie działające) maszyny była w stanie wytworzyć przed wojną polska Ava! Oto kluczowy dla naszych  dziejów dzień 25 lipca 1939 roku w opisie Marka Grajka: "... już o siódmej rano podstawione przez polski sztab samochody przewiozły angielskich i francuskich kryptologów do siedziby radiowywiadu w Lasach Kabackich. Po oficjalnych powitaniach, uczestników zaproszono do podziemnej części budynku, gdzie przygotowano praktyczną część pokazu. Tam, z teatralnym wyczuciem efektu, polscy oficerowie zdjęli zasłony z czekających na stołach urządzeń i oczom gości ukazała się Enigma. Na nieuniknione pytanie Bertranda: "Skąd to wzięliście?" Langer z wyraźną satysfakcją odpowiedział: "Sami zrobiliśmy!" Polacy przygotowali dla obu sojuszniczych delegacji po jednym egzemplarzu Enigmy oraz dokumentację pozostałych urządzeń i używanych przez polskich kryptologów metod analizy."
  W roku 1920 do Modlina wojska rosyjskie nie doszły, ale tam znajdował się sztab 5 armii Sikorskiego i duża, stacjonarna radiostacja. Osiągnięcia bojowe 5 armii Sikorskiego - pokonanie 2,5-krotnie liczniejszego przeciwnika - są wręcz niebywałe. Niestety stały się solą w oku zwolenników teorii "decydującego uderzenia znad Wieprza" i nie są częścią obowiązkowej wiedzy historycznej Polaków. Nie istnieje jeszcze nowa, pełna historia wojny z Rosją, bo dopiero niedawno Grzegorz Nowik przedstawił drugi tom "Zanim złamano Enigmę", dopełniający nieznaną dotąd historię działań radiowywiadu. W dniu 15 sierpnia (późniejszym dniu Wojska Polskiego) radiostacja w Modlinie odebrała radiodepeszę rosyjską przechwyconą i przesłaną do niej przez 17 polową radiostację. Radiostacja polowa znajdowała się niedaleko Borkowa, a radiodepeszę rozszyfrowały niezwłocznie służby wywiadowcze 5 armii, skracając maksymalnie czas dekryptażu. W rezultacie, rankiem 16 sierpnia stał się wiadomym dla dowództwa 5 armii, aktualny stan bojowy rosyjskiego przeciwnika operującego na Mazowszu.
  Rosyjskie szyfry w wojnie 1920 roku, łamano w Dowództwie Wojska Polskiego, które znajdowało się na Placu Saskim - jedyną pozostałością pałacu jest Grób Nieznanego Żołnierza. Nie istniały jeszcze maszty w Raszynie i głównym techniczny urządzeniem, z którego korzystał Polski Web, był maszt postawiony wewnątrz Cytadeli warszawskiej.

środa, 11 lipca 2012

Bieg lat - późna poezja



They sing their dearest songs—
He, she, all of them—yea,
Treble and tenor and bass.
And one to play;
With the candles mooning each face...
Ah, no; the years O!
How the sick leaves reel down in throngs!

They clear the creeping moss—
Elders and juniors-—aye,
Making the pathways neat
And the garden gay;
And they build a shady seat...
Ah, no; the years, the years;
See, the white storm-birds wing across!

They are blithely breakfasting all—
Men and maidens—yea,
Under the summer tree,
With a glimpse of the bay,
While pet fowl come to the knee...
Ah, no; the years O!
And the rotten rose is ripped from the wall.

They change to a high new house,
He, she, all of them—aye,
Clocks and carpets and chairs
On the lawn all day,
And brightest things that are theirs...
Ah, no; the years, the years;
Down their carved names the raindrop plows.
  
      Jako "Gdy wiatr i deszcz" przetłumaczył Stanisław Barańczak wiersz Thomasa Hardy'ego During Wind and Rain, ale Mirosław Czyżykiewicz swojej pieśni dał tytuł "Bieg lat". I właśnie ten tytuł dobrze oddaje sytuację podmiotu lirycznego, obserwatora rodzajowej scenki, a więc samego poety, który swoje wiersze pisał jako sześćdziesięcio, siedemdziesięcio i osiemdziesięcioletni człowiek, odczuwający - i tkliwie, i tragicznie - szalony bieg lat przemijającego życia... 

wtorek, 10 lipca 2012

Kto kogo przeskoczy?

  W roku 1976 polscy siatkarze zdobyli złoty medal na Olimpiadzie w Montrealu. Od wielu lat mieli najlepszą technikę na świcie, ale brakowało im wzrostu - średnia wzrostu finalistów, Rosjan była o 10 cm większa. Taką różnicę można zniwelować tylko katorżniczym treningiem podskoków (powstał nawet film o trenerze siatkarzy, Wagnerze - "Nazywali go katem"), które muszą zawodnicy na niezmiennym poziomie wykonywać do samego końca meczu (mówiło się wcześniej o "problemie przegranego piątego seta", w którym po dwóch godzinach ciągłego skakania nasi siatkarze obniżali wysokość podskoków - i przegrywali cały mecz). Na dzień dzisiejszy zespół polski nie ma już problemów ze średnią wzrostu - mamy naprawdę wysokich siatkarzy:

  Dwa elementy gry są szczególnie uzależnione od wzrostu i wyskoku - zbicie (ścięcie) i blok.
Najlepszym blokującym całego turnieju był Marcin Możdżonek:
Data i miejsce urodzenia9 lutego 1985
Olsztyn, Polska
Wzrost212 cm
Masa ciała104 kg
Pozycjaśrodkowy
Zasięg w ataku360 cm
Zasięg w bloku340 cm

Najlepszym zbijającym Zbigniew Bartman:
Data i miejsce urodzenia4 maja 1987
Warszawa, Polska
Wzrost198 cm
Masa ciała91 kg
Pozycjaprzyjmujący/atakujący
Zasięg w ataku363 cm[1]
Zasięg w bloku335 cm[1]

a najbardziej wartościowym zawodnikiem Bartosz Kurek:
Data i miejsce urodzenia29 sierpnia 1988
Wałbrzych, Polska
Wzrost205 cm
Masa ciała87 kg[1]
Pozycjaprzyjmujący
Zasięg w ataku352 cm[2][3]
Zasięg w bloku323 cm[2]


Polacy okazali się drużyną najlepiej grającą w obronie, którą dyryguje tzw. libero. Nic dziwnego, że najlepszym libero turnieju został Krzysztof Ignaczak:
Data i miejsce urodzenia15 maja 1978
Wałbrzych, Polska
Wzrost188 cm
Masa ciała86 kg
Pozycjalibero
Zasięg w ataku335 cm
Zasięg w bloku315 cm

  Prawie nie występujący w Sofii (z powodu niedawnej kontuzji) rozgrywający - Paweł Zagumny, jest chyba najlepszym na świecie taktykiem siatkówki:
Data i miejsce urodzenia18 października 1977
Jasło, Polska
Wzrost200 cm
Masa ciała88 kg
Pozycjarozgrywający
Zasięg w ataku345cm
Zasięg w bloku339 cm

  Pytaniem otwartym jest dołączenie do zespołu olimpijskiego najlepszego w ostatnim dziesięcioleciu w Europie zbijającego - Mariusza Wlazłego:
Data i miejsce urodzenia4 sierpnia 1983
Wieluń, Polska
Wzrost194 cm[1]
Masa ciała80 kg[1]
Pozycjaatakujący
Zasięg w ataku360[1]
Zasięg w bloku329[1]

  Zawodnicy innych drużyn też wysoko skaczą blokując przeciwników bądź zbijając piłkę ponad blokiem- na dowód mecze z Brazylią, Kubą, Bułgarią i USA. A więc: kto kogo przeskoczy?

niedziela, 8 lipca 2012

Strumień


Strumień jest dzieciństwem rzeki - dzieciństwo jest początkiem życia...
  Nie przypadkiem, lecz z wyczuciem dźwięczności języka ("strumienił" już Gałczyński: Gulistan - mówi - to ogród róż,/w ogrodzie - mówi - strumienie,/ Róże? na skronie - mówi - róże włóż,/ strumienie - mówi - to cienie.), swój wykład eschatologii w Tryptyku Rzymskim, Jan Paweł II rozpoczyna od inspirującego artystów opisu górskiego strumienia:

I
STRUMIEŃ
Ruah
Duch Boży unosił się nad wodami...


 1. Zdumienie

Zatoka lasu zstępuje
w rytmie górskich potoków
ten rytm objawia mi Ciebie,
Przedwieczne Słowo.
Jakże przedziwne jest Twoje milczenie
we wszystkim, czym zewsząd przemawia
stworzony świat... 
co razem z zatoką lasu
zstępuje w dół każdym zboczem... 
to wszystko, co z sobą unosi
srebrzysta kaskada potoku,
który spada z góry rytmicznie
niesiony swym własnym prądem... 
—  niesiony dokąd?

Co mi mówisz górski strumieniu?
w którym miejscu ze mną się spotykasz?
ze mną, który także przemijam —  
podobnie jak ty... 
Czy podobnie jak ty?
(Pozwól mi się tutaj zatrzymać — 
pozwól mi się zatrzymać na progu,
oto jedno z tych najprostszych zdumień.)
Potok się nie zdumiewa, gdy spada w dół
i lasy milcząco zstępują w rytmie potoku
—  lecz zdumiewa się człowiek!
Próg, który świat w nim przekracza,
jest progiem zdumienia.
(Kiedyś temu właśnie zdumieniu nadano imię «Adam».)

Był samotny z tym swoim zdumieniem 
pośród istot, które się nie zdumiewały
—  wystarczyło im istnieć i przemijać.
Człowiek przemijał wraz z nimi
na fali zdumień.
Zdumiewając się, wciąż się wyłaniał
z tej fali, która go unosiła,
jakby mówiąc wszystkiemu wokoło:
«zatrzymaj się! —  masz we mnie przystań»
«we mnie jest miejsce spotkania
z Przedwiecznym Słowem» — 
«zatrzymaj się, to przemijanie ma sens»
«ma sens...  ma sens...  ma sens!»


 2. Źródło

Zatoka lasu zstępuje
w rytmie górskich potoków... 
Jeśli chcesz znaleźć źródło,
musisz iść do góry, pod prąd.
Przedzieraj się, szukaj, nie ustępuj,
wiesz, że ono musi tu gdzieś być —  
Gdzie jesteś, źródło?...  Gdzie jesteś, źródło?!
Cisza... 
Strumieniu, leśny strumieniu,
odsłoń mi tajemnicę
swego początku!
(Cisza —  dlaczego milczysz?
Jakże starannie ukryłeś tajemnicę twego początku.)
Pozwól mi wargi umoczyć
w źródlanej wodzie
odczuć świeżość,
ożywczą świeżość.

Wiersz archetypiczny

Blogosfera atakuje! Powstaje coraz więcej blogów edukacyjnych i analitycznych. Trafiłem ostatnio na świetny blog (http://norwidiana.blogspot.com/ ) Adama Cedro: Salon badaczy, miłośników i oponentów twórczości Cypriana Norwida. Wpisy tam zamieszczane na głowę biją podręcznikowe analizy wierszy. Zainspirowany tym blogiem zdecydowałem się zamieścić na moim blogu poniższy, króciutki komentarz do znanego wiersza Norwida - w formie bardziej rozwiniętej umieszczę go również na wspomnianym blogu, gdy znajdę tam odpowiedni post.


Istnieją wiersze, które pamiętamy poprzez wewnętrzny rezonans - po jednorazowym przeczytaniu już je słyszymy jak werbel świadomości. Do nich należy, pierwsza chronologicznie, "Moja piosenka" Norwida:


Źle, źle zawsze i wszędzie
 Ta nić czarna się przędzie:
 Ona za mną, przede mną i przy mnie,
 Ona w każdym oddechu,
 Ona w każdym uśmiechu,
 Ona we łzie, w modlitwie i w hymnie...


 *
 Nie rozerwę, bo silna,
 Może święta, choć mylna,
 Może nie chcę rozerwać tej wstążki;
 Ale wszędzie - o! wszędzie,
 Gdzie ja będę, ta będzie:
 Tu w otwarte zakłada się książki,
 Tam u kwiatów zawiązką,
 Owdzie stoczy się wąsko
 By jesienne na łąkach przędziwo:
 I rozmdleje stopniowo,
 By ujednić na nowo,
 I na nowo się zrośnie w ogniwo.


 *
 Lecz, nie kwiląc jak dziecię,
 Raz wywalczę się przecie.
 Niech mi puchar podadzą i wieniec!...
 I włożyłem na czoło,
 I wypiłem, a wkoło
 Jeden mówi drugiemu: "Szaleniec!!"


 *
 Więc do serca, o radę,
 Dłoń poniosłem i kładę,
 Alić nagle zastygnie prawica:
 Głośno śmieli się oni,
 Jam pozostał bez dłoni,
 Dłoń mi czarna obwiła pętlica.


 *
 Źle, źle zawsze i wszędzie
 Ta nić czarna się przędzie:
 Ona za mną, przede mną i przy mnie,
 Ona w każdym oddechu,
 Ona w każdym uśmiechu,
 Ona we łzie, w modlitwie i w hymnie.


 *
 Lecz, nie kwiląc jak dziecię,
 Raz wywalczę się przecie;
 Złotostruna nie opuść mię lutni!
 Czarnoleskiej ja rzeczy
 Chcę - ta serce uleczy!
 I zagrałem...
 ...i jeszcze mi smutniéj.

piątek, 6 lipca 2012

Promocja genów na Euro 2012

  Fibak obwieścił, że Agnieszka Radwańska "odegra się" za porażkę Polaków na Euro. Oby tak się stało, bo każde sportowe zwycięstwo jest najlepszą promocją naszych genów (dawnymi czasy promocja łączyła się zazwyczaj z wojną - zniszczeniem "obcego" i wyrugowaniem jego genów). W przypadku Rosjan jest to o tyle dziwne, że mamy bardzo wiele wspólnych genów - kilkusetletni konflikt ma więc źródło w zadziwiającym instynkcie społecznym dzielenia ludzi na swoich i tych obcych, choćby ci drudzy mieszkali dosłownie po drugiej stronie niedużej rzeki. Tak było również w historycznym już (niestety) dniu meczu Polski z Rosją. Przed meczem "rynek", reprezentowany przez okołostadionowe stoiska stawiał na obie drużyny:

Ale już pomysły stadionowych plastyków sugerowały konflikt:

Rosjanie przybywali na Stadion dość wcześnie, w rytmie przyjazdów rozkładowych pociągów i autobusów:
Ale polscy kibole nie zamierzali z nimi grać na piaskowym mini-boisku:
ale starli się z nimi moście Poniatowskiego i w miejscach "tajnych" ustawek.

Efektem podgrzania atmosfery był taki "marcowy" (Marzec 68) wygląd bramy Uniwersytetu Warszawskiego w dniu, o tydzień późniejszego, meczu Rosjan z Grekami:
Nadzieje na wyjście z grup eliminacyjnych były wielkie - Polacy mieli połknąć Czechów, Ukraińcy dokopać Angolom, aby na bazie zwycięskich genów zawrzeć wielowiekową przyjaźń:
A tu, totalna klapa. Polska i Ukraina odpadają, a nawet faworyzowani Rosjanie przegrywają z greckimi Supermenami:
Dobrze, że Jaś Domarski (rocznik 1946), strzelec pierwszej bramki w historycznym meczu na Wembley, również dzisiaj może służyć za reklamę naszych genów:

Dziesięć dni później w Warszawie miała mieć miejsce promocja genów włoskich:
i niemieckich:
ale jak wszyscy widzieliśmy, w bezsporny sposób Mario Belotelli wykazał wyższość genów ghańskich, co nie osłabiało radości Włochów:
a spontaniczne tańce na moście Poniatowskiego angażowały całą wieloetniczną Europę dowodząc, że promocja genów nie ma już teraz nic wspólnego z rasizmem:
Równie pogodna atmosfera panowała wśród polskich kibiców w magicznym miejscu dworca Powiśle:
któremu i w dzień nie brakuje urody:

wtorek, 3 lipca 2012

Czas manifestów

Przed nami jeszcze tylko jedne igrzyska, więc czas pomyśleć o chlebie z globalnej gospodarki. A z tym nie jest dobrze - bochenki do podziału maleją i maleją. Krugman, którego różne prognozy zamieszczam pod zakładką Autorzy scenariuszy, zdecydował się napisać Monifesto for Economic Sense, zapraszając globalnych odbiorców do podpisywania się pod jego tezami (sam formularz jest, dla wygody, nad tekstem). Podpisy są publikowane w dwóch grupach: pierwszą stanowią profesjonalni ekonomiści, drugą - bardzo liczni studenci, inżynierowie, przedsiębiorcy, a nawet zatroskane matki. Potrzebna jest zmiana spojrzenia, bo ograniczająca wydatki rodzina postępuje rozsądnie, gdy popadła w długi, ale ograniczające wydatki  państwo - szczególnie wydatki na inwestycje - działa wbrew sensowi ekonomicznemu, gdyż likwiduje miejsca pracy w trudnych czasach. Wysokie bezrobocie oznacza uszczuplenie dochodów państwa (mniej jest podatników i  mniejsza konsumpcja obciążona VAT-em), co jeszcze bardziej pogłębia deficyt bieżącego budżetu, nie dając szans na rozpoczęcie spłacania zaległego długu państwowego (przypadek Grecji i Hiszpanii).

poniedziałek, 2 lipca 2012

Konstrukcjonizm Szkoły Drogi

Dopełnieniem Konstrukcjonizmu ożywiającego tradycję są dwie drogi: "Warszawski spacer po Skarpie i Powiślu" doprowadza nas do Elektrowni Warszawskiej, a na "Mazowieckiej drodze największych nadziei" ważnym przystankiem jest Cieksyn. Przyjemności związane z wycieczkowaniem będą świetną zachętą do zajęcia się proponowaną tematyką. Samo wejście na konkretną drogę - przy jej właściwym dobraniu - jest konstrukcjonistycznym aktem wyboru Drogi, a dogłębne poznanie choćby jednego jej elementu uświadamia, jakim trudnym zadaniem jest poznanie całości - Drogi, Nauki, Życia...

Warszawski spacer po Skarpie i Powiślu

Warszawski majowy spacer cz.I

 Marzyło mi się, że kiedyś nastąpi przywrócenie tradycji obchodów 3 Maja z czasów Straży Obywatelskiej, o których opowiadał mój dziadek, gdy miałem dziesięć lat (mam nagranie tej rodzinnej rozmowy). Niestety, po ubiegłorocznych obchodach 11 listopada widać, że wszystkim nam brakuje edukacji obywatelskiej (choćby wystarczającej do przekonania innych) i niemożliwe jest obecnie świętowanie na ulicach, szczególnie w formie pochodu. Dlatego proponuję majowy spacer obywatelski, do którego zamierzam zbudować wsparcie internetowe na tym blogu.
 Udoskonalona mapka (przy tej, pierwszej wersji pomagał mi mój zaoceaniczny brat Krzysztof) będzie prowadziła wszystkich chętnych najważniejszą dla polskiej pamięci historycznej Drogą, opisywaną według mojej koncepcji eSzkoły Drogi. Odrobinę wybiegam w przyszłość i piszę o jeszcze nieistniejących stacjach Metra, ale każdy to sobie przetłumaczy na obecne możliwości dojazdu. A więc...wysiadamy z Metra na skrzyżowaniu Świętokrzyskiej z Nowym Światem (stacja "Świętokrzyska") i dochodzimy do pomnika Kopernika (p. mapka).
 Sam pomnik Kopernika odsłonięto 11 maja 1830 roku, co niewątpliwie wzbiło w dumę ówczesnych Polaków, a przede wszystkim studentów Uniwersytetu Warszawskiego (p.Akademicy1830). Wsłuchajmy się w odłogos marszowych kroków Podchorążych idących tędy przez Nowy Świat z Łazienek w dniu 29 listopada 1830 roku. W bliższych nam czasach - w dniu 24 maja 1944 roku, inni studenci tajnego Uniwersytetu Warszawskiego, a zarazem wybitni poeci: Tadeusz Gajcy, Zdzisław Stroiński i Wacław Bojarski, składali pod pomnikiem Kopernika wieniec od Narodu w 400 rocznicę śmierci polskiego astronoma. Była to najwyższej miary ofiara - Bojarski został śmiertelnie ranny, Stroiński uwięziony na Pawiaku - patriotycznej młodzieży warszawskiej w walce o polskość Kopernika.
 Maj na Krakowskim Przedmieściu kieruje nasze myśli ku dniom uznawanym za kończące II Wojnę Światową (8 i 9 maja obchodzone są oddzielnie, ale przecież dla USA wojna się wtedy jeszcze nie skończyła!). Stowarzyszenie Spadkobierców Polskich Kombatantów II Wojny Światowej, w którego Zarządzie jestem odpowiedzialny za edukację, przyjmuje jak najszerszą optykę w widzeniu spraw wojny i pokoju (p. eHistoria). Zbiegiem okoliczności na maj przypada również rocznica śmierci Bolesława Prusa (19 maja 2012 roku setna!), a pomnik Prusa (p. mapka) stoi na historycznej Osi Saskiej, w którą wpisany jest również Grób Nieznanego Żołnierza. Krótką informację o pomniku Prusa i innych miejscach z mapki zamieściłem w fotoreportarzu o Dobrach Matysiaków.
 Za najważniejszego obrońcę i propagatora Konstytucji 3 Maja należy uznać księcia Józefa Poniatowskiego. To on był przy jej uchwalaniu, on dowodził w wojnie z Rosją 1792 roku o jej zachowanie, on również świętował 10-lecie jej uchwalenia w okresie Księstwa Warszawskiego. Bardzo niewiele osób mijając jego pomnik (p. mapka - w maksymalnym zbliżeniu widać pomnik Poniatowskiego na podwórcu Pałacu Prezydenckiego, za hotelem Bristol) o tym wie i pamięta.
 Plac Zamkowy był tradycyjnym początkiem manifestacji 3 Majowych w okresie międzywojennym. Wtedy właśnie kształtowała się tradycja obchodów tego święta zapoczątkowana w 1916 roku.


Warszawski majowy spacer cz.II
 W skrótowym opisie majowego spaceru obywatelskiego doszliśmy do Placu Zamkowego. Po zejściu z placu do dołu, ku Wiśle, dochodzimy do ulicy Dobrej i niedużego parku niedawno nazwanego Skwerem im. Radiowej Rodziny Matysiaków (niebieski prostokąt na mapce). Jesteśmy więc w innych, już nie tak bardzo historycznych czasach, bo wirtualna Rodzina Matysiaków istnieje od 1956 roku do dnia dzisiejszego. W dolnej części Drogi spacerowej najważniejsza jest obywatelska teraźniejszość, którą chciałbym określać słowami Dawne i Nowe Inicjatywy Matysiaków (DINIM). Do Matysiaków zaliczam zarówno wirtualną, Radiową Rodzinę, jak też osoby związane z ulica Dobrą i jej okolicami, czyli warszawiaków mieszkających lub pracujących na Powiślu. Dzieje się tu coś ciekawego niemal codziennie, a to za sprawą najaktywniejszych kulturalnie miejsc w Warszawie - Biblioteki Uniwersytetu Warszawskiego (BUW) i Centrum Nauki Kopernik (CNK).
 Zacznijmy jednak od Skweru. Na zaślepionej ulicy Bednarskiej już się odbywają imprezy propagujące recykling, a w przyszłości może we wszystkie weekendy maja (dokładniej: między 22 kwietnia - Dniem Ziemi, a 5 czerwca - Światowym Dniem Środowiska) królować tu będzie ekologia (wirtualni Matysiakowie są zawołanymi obrońcami środowiska i zwierząt).
 BUW od wielu już lat, w przechodnim i dostępnym dla wszystkich holu prezentuje wystawy fotograficzne poświęcone globalnej ekologii. W majowy weekend, w rozstawionych namiotach proponowano warszawiakom spotkania z multi-kulti, a majowy ogród na dachu BUW-u zachwyci każdego spacerowicza (w maju kwitną tam unikalne w Warszawie krzewy(!) bzów).
 Tradycyjnie w drugi weekend maja odbywa się festyn szkoły podstawowej na Drewnianej (chodzili do niej i przedwojenni i powojenni Matysiakowie). Wzdłuż biegnącego Dobrą, ogrodzenia boiska szkolnego rozstawiane są stoliki z atrakcjami dla dzieciaków, a na boisku odbywają się konkursy sprawnościowe.
 W czasach Internetu trudno byłoby powrócić do tradycji warszawskich kiermaszy książek, ale akurat nasza majowa trasa spacerowa może być jakąś ich namiastką - największy w Warszawie kiermasz książki pod gołym niebem ma miejsce na rynku Mariensztackim (p. mapka). Na Dobrej - od BUW-u do Tamki - znajduje się kilka księgarni, w tym kultowy Czuły Barbarzyńca. Najciekawsze spotkania literackie odbywają się tam właśnie w maju. Matysiakowie z Dobrej 31, kamienicy w której mieści się Czuły Barbarzyńca, przygotowali program Dobra na co dzień i od święta, który miałby szansę na realizację, gdyby Warszawa wygrała konkurs na Europejską Stolicę Kultury. Nie mniej, inicjatywy tam przedstawione mogą stanowić punkt wyjścia do aktywizacji starych i nowych Matysiaków (DINIM). Inicjatywą na dziś jest opisywanie bolączek warszawskich z perspektywy stulecia - Warszawa sto lat po Prusie.

Ulica Zajęcza jeszcze dwadzieścia lat temu dochodziła do bramy Elektrowni Warszawskiej, której część nadal jest użytkowana jako węzeł przesyłowej sieci elektrycznej. Dzisiaj Zajęcza wchodzi na Most Świętokrzyski.  Końcowym punktem spaceru (p. mapka) jest pomnik Syrenki - obok niego ma się znajdować stacja Metra Powiśle. Najciekawszym do niego dojściem jest spacer przez Park Odkrywców z intrygującymi dźwiękami uwięzionymi w błyszczących, metalowych rurach, no i oczywiście przejście przez choćby kawałek nadwiślańskiego bulwaru. Pobliskie Centrum Nauki Kopernik zasługuje na całkiem odrębną wycieczkę.

Mazowiecka droga największych nadziei

I. Modlin - Borkowo
 W Modlinie (p. mapka) z początkiem sierpnia 1920 roku rozlokował się sztab na gorąco formowanej V armii, której dowództwo powierzono generałowi Władysławowi Sikorskiemu. Na terenie twierdzy modlińskiej ustawiono duży maszt stacjonarnej radiostacji, a w oddziałach znajdowało się kilka radiostacji polowych - łamanie szyfrów rosyjskich było największą przewagą Polaków w wojnie. Generał Sikorski przygotowując dwie linie obronne dojeżdżał do oddziałów V armii samochodem po drogach wychodzących z Modlina - tak dotarł do Borkowa w dniu 12 sierpnia. (Później towarzyszył w ten sam sposób postępom swoich wojsk - pod Płońskiem był 17 sierpnia, aby odznaczyć żołnierzy, a 18 sierpnia, dojechał do zdobytego dwa dni wcześniej Nasielska.) W dniach 13 i 14 sierpnia przewagę mieli jednak Rosjanie - wieczorny rozkaz generała z 14 sierpnia każe odzyskać utracone w tym dniu Borkowo. Dzień 15 sierpnia jest Świętem Wojska Polskiego, bo w tym dniu odzyskano podwarszawski Radzymin, a V armia Sikorskiego zdobyła Borkowo (p. mapka) i przekroczyła linię Wkry. Stawką i nadzieją walczących był niezawisły byt państwowy.

II. Borkowo - Cieksyn
Na innym odcinku frontu, w oddziale medycznym była w dniu 15 sierpnia bł.siostra Alicja Kotowska (w tym czasie studentka medycyny). Wydarzenia tamtych dni i miesięcy zadecydowały o jej wyborze drogi życiowej. W roku 1922 wstąpiła do Zakonu Sióstr Zmartwychwstanek i całe swoje życie zawierzyła Bogu. W Cieksynie, gdzie znajduje się zbiorowa mogiła poległych w Bitwie nad Wkrą, była kilka razy (od 1934 roku gospodarowała tam jej rodzina). Modliła się na żołnierskich grobach, modliła się w XV-wiecznym, cieksyńskim kościele. Szczególnie gorąco prosiła Boga o pokój dla Polski i Świata, będąc tu po raz ostatni w sierpniu 1939 roku. Święto Niepodległości, tak wiele znaczące dla odznaczonej orderem Polonia Restituta siostry Alicji, obchodzono przed wojną również przy pamiątkowym głazie postawionym w 1938 roku nieopodal mostu łączącego Borkowo z Cieksynem (p. mapka). I właśnie 11 listopada, ale 1939 roku, siostra Alicja została rozstrzelana przez Niemców w Lesie Piaśnickim w pobliżu Wejherowa. W roku 1999 wyniesiona przez Jana Pawła II na ołtarze wraz z 107 Męczennikami II Wojny Światowej, została w uchwale Sejmu Polskiego z września 2010 roku wymieniona jako orędowniczka wszystkich 30-tysięcy ofiar zbrodni ludobójstwa w Piaśnicy, Mniszku i Lesie Szpęgawskim. Wiele rozstrzelanych ofiar, wspominanych dzisiaj przez Rodzinę Katyńską i Rodzinę Piaśnicką, łączy udział w wojnie 1920 roku i pokładanie wielkich nadziei w trwałe odrodzenie Polski po 123 latach niewoli.

III Cieksyn - Nasielsk - Pułtusk
Zdobycie Nasielska (p. mapka) w dniu 16 sierpnia 1920 roku było potwierdzeniem polskiej przewagi na północnym odcinku frontu wojny z Rosją. Równie ważnym dla dziejów Polski wydarzeniem było ześrodkowanie w tym mieście oddziałów wojsk napoleońskich w dniu 25 grudnia 2006 roku. Podobnie jak oddziały V armii Sikorskiego (p. s. 32 Programu Integracyjnego) nadeszły one do Nasielska z południa (od Czarnowa - z tymi oddziałami przybył Napoleon), z zachodu (od Borkowa) i z północnego zachodu (od Kołozęba i Sochocina). Brak dobrego rozpoznania nowego rozmieszczenia wciąż dużych sił rosyjskich doprowadził Napoleona do skierowania zbyt małego oddziału wojsk na Pułtusk i tylko niesłychane męstwo Francuzów dało im zwycięstwo. Bitwa pod Pułtuskiem (p. mapka) uwolniła Polaków od pruskich zaborców, dała początek Księstwu Warszawskiemu i została uwieczniona na paryskim Łuku Triumfalnym. Napoleon spędził w Pułtusku pięć dni (od 27 grudnia do 1 stycznia 1807 roku), co przeczytać możemy na tablicy umieszczonej na kamieniczce będącej miejscem jego pobytu. Nadzieje Polaków związane z Napoleonem tak ujął Mickiewicz: Wszyscy pewni zwycięstwa, wołają ze łzami: "Bóg jest z Napoleonem, Napoleon z nami!"


IV. Pułtusk
Od roku 1806 zaczyna się odrodzenie polskiej armii, której byt osobny przerywa dopiero upadek Powstania Listopadowego w 1831 roku. Od tego też roku zaczyna się epopeja Wielkiej Emigracji, której większość stanowili żołnierze już nieistniejącej armii, a elitę Akademicy z Uniwersytetu Warszawskiego i Wileńskiego. Juliusz Słowacki w "Anhellim" przedstawia trzy odłamy emigrantów: arystokratyczny (krew), demokratyczny (równość) i kościelny (wiara). Chrześcijanie stawiający na odrodzenie religijne i osobę Papieża długofalowo odnieśli wielki sukces - bez ich stałej obecności w Watykanie trudno sobie wyobrazić wysoką pozycję polskich kardynałów i wybór Polaka na papieża. Pierwszoplanową postacią Wielkiej Emigracji, przyjacielem Adama Mickiewicza i inicjatorem Zakonu Zmartwychwstańców, był Bogdan Jański, który nazywał siebie “obywatelem Pułtuska”. Nadzieje Wielkiej Emigracji na szybką restytucję Polski nie mogły się spełnić, ale ich owocem była wspaniała twórczość emigrantów i z niej płynące odrodzenie duchowe.

V. Pułtusk - Jabłonna
W dniu 12 czerwca 1812 roku mieszkańcy Pułtuska (wśród nich zapewne pięcioletni Bogdan Jański) są świadkami wymarszu na wojnę z Rosją 30-tysięcznego korpusu polskiego (p. s. 12 Programu Integracyjnego), stanowiącego część składową Wielkiej Armii Napoleona, a dowodzonego przez księcia Józefa Poniatowskiego. Koncentracja tak dużej masy wojska, które jeszcze wymagało przeszkolenia, rozpoczęła się już w kwietniu od uroczystych pożegnań poszczególnych oddziałów na Placu Saskim w Warszawie i ich przemarszu przez Jabłonną w okolice Pułtuska - niektóre jednostki dostawały kwatery aż pod Różanem lub Serockiem, bo pięciotysięczny wówczas Pułtusk nie był w stanie pomieścić takiej liczby żołnierzy. Można więc drogę z Jabłonnej do Pułtuska (p. mapka) nazwać drogą nadziei Polaków na odzyskanie wschodnich terenów Rzeczypospolitej.

VI.  Jabłonna - Modlin
Jabłonna była siedzibą Księcia Józefa w okresie wiosenno-letnim (w jesienno-zimowym te rolę pełnił warszawski Pałac pod Blachą). Po uzgodnionym z Austriakami wyjściu wojska polskiego z Warszawy po nierozstrzygniętej bitwie pod Raszynem (19 kwietnia 1809 roku), książe Józef nakazał im marsz na Modlin, aby tam w oparciu o powstającą twierdzę stworzyć obóz obronny. Jednak już po paru dniach dał rozkaz do odwrócenia kierunku marszu (p. s. 7 Programu Integracyjnego). I znowu drogą Modlin-Jabłonna (p. mapka) ciągnęły wojska (w dniu 25 kwietnia Poniatowski ze sztabem przebywał w Jabłonnej), teraz już gotujące się do ofensywy wzdłuż Wisły. Był to początek udanego marszu na Kraków z zaciętymi bojami pod Warszawą i Sandomierzem - pierwszy sukces wojsk polskich od czasów Insurekcji Kościuszkowskiej, ale zakończony szczęśliwym odzyskaniem znacznej części zaboru austriackiego. Krótki okres istnienia Księstwa Warszawskiego na zdobytych ziemiach dał jednak Polakom nadzieję, że kiedyś, kiedyś... "co nam obca przemoc wzięła, szablą odbierzemy".