sobota, 27 lutego 2016
czwartek, 25 lutego 2016
Rekonstrukcja ulicy Nowolipki
Pierwszy post o ulicy Nowolipki zamieściłem już pięć lat temu.
Rekonstrukcja ulicy
Odkąd profesor Zawadowski na potrzeby naszej edukacji rozwinął angielski pomysł na bryły bez klejenia, trwa konkurs na następne jego zastosowania. Jako redaktor Wydawnictw Szkolnych i Pedagogicznych testowałem i zgłaszałem poprawki do programu komputerowego generującego wydruki siatek takich brył. Oczywiście myślałem o ciekawym scenariuszu lekcji z wykorzystaniem prostopadłościanów, graniastosłupów i ostrosłupów. Jednym z pomysłów był bardzo "geometryczny" kościół św. Floriana na Pradze. Ale zawsze było to za mało na lekcję, czy serię lekcji w stylu konstrukcjonistycznym. Wydaje mi się, że założenia konstrucjonizmu spełnia scenariusz "rekonstrukcja ulicy Nowolipki"
1. Wstęp historyczny
Poniżej słynne zdjęcie ruin getta z kościołem św. Augustyna, jedyną ocalałą budowlą. Kościół znajduje się pomiędzy Nowolipkami (prawa "linia" na zdjęciu) i Dzielną (lewa "linia" na zdjęciu).

Zdjęcie zrobiono w kierunku wschodnim - przed kościołem jest ulica Smocza, co odpowiada czytaniu poniższej mapki z lewa na prawo:
2.Rekonstrukcja
objęłaby kwartał między Dzielną i Nowolipkami (od numeru 44 do 70 na Nowolipkach) oraz domy z pierwszego rzędu po przeciwnej stronie ulicy Nowolipek (od numeru 39 do 65). Potrzeba na to około setki bryłek. Budowanie warto przeplatać z dociekaniami, co było w którym domu.
3. Opis statystyczny
ulicy umożliwią bardzo dokładne dane statystyczne spisu powszechnego z 1921.
4. Historia tych miejsc
z lat 1915 - 1943, wraz z zapoznaniem się z fragmentem zbiorów Archiwum Ringelbluma (było ono ukryte w podziemiach szkoły z adresem Nowolipki 68).
Program jest niesłychanie bogaty. Wydrukowanie i złożenie bryłek jest wykonalne w ciągu 2 godzin lekcyjnych (w 5 lub 6 klasie). Dalsze punkty (3 i 4) realizowane być mogą na poziomie gimnazjum lub liceum.
1. Wstęp historyczny
Poniżej słynne zdjęcie ruin getta z kościołem św. Augustyna, jedyną ocalałą budowlą. Kościół znajduje się pomiędzy Nowolipkami (prawa "linia" na zdjęciu) i Dzielną (lewa "linia" na zdjęciu).

Zdjęcie zrobiono w kierunku wschodnim - przed kościołem jest ulica Smocza, co odpowiada czytaniu poniższej mapki z lewa na prawo:
2.Rekonstrukcja
objęłaby kwartał między Dzielną i Nowolipkami (od numeru 44 do 70 na Nowolipkach) oraz domy z pierwszego rzędu po przeciwnej stronie ulicy Nowolipek (od numeru 39 do 65). Potrzeba na to około setki bryłek. Budowanie warto przeplatać z dociekaniami, co było w którym domu.
3. Opis statystyczny
ulicy umożliwią bardzo dokładne dane statystyczne spisu powszechnego z 1921.
4. Historia tych miejsc
z lat 1915 - 1943, wraz z zapoznaniem się z fragmentem zbiorów Archiwum Ringelbluma (było ono ukryte w podziemiach szkoły z adresem Nowolipki 68).
Program jest niesłychanie bogaty. Wydrukowanie i złożenie bryłek jest wykonalne w ciągu 2 godzin lekcyjnych (w 5 lub 6 klasie). Dalsze punkty (3 i 4) realizowane być mogą na poziomie gimnazjum lub liceum.
*******************************************
Po kilku latach miałem już zdjęcia niektórych domów z tej ulicy:
Po kilku latach miałem już zdjęcia niektórych domów z tej ulicy:

Takie zdjęcia jak powyższe wręcz zobowiązują nas do rekonstrukcji. Niedawno powstały film - wirtualna rekonstrukcja Warszawy - nawet nie zagląda w tamte rejony (właściwie rekonstruuje jedynie dawną ulicę Marszałkowską). Pojawiło się kilka zdjęć na portalu Warszawa 1935 - na poniższej mapce są to domy zaznaczone kolorem czerwonym:
Kolorem zielonym oznacza się na mapkach z tego portalu, istniejące do dzisiaj budynki. Jedynym takim obiektem dla okolic skrzyżowania Smoczej i Nowolipek jest kościół św. Augustyna:
Dzisiejsze zdjęcie:
Poniżej przedstawiam dotychczas zamieszczone w Internecie zdjęcia domów z ulicy Nowolipki.
Nowolipki 51a/Smocza (po drugiej stronie ulicy Smoczej w kamienicy Nowolipki 53 mieszkała w dzieciństwie moja mama wraz z bardzo liczną rodziną - niestety, nie ma zdjęcia tej kamienicy):
Nowolipki 47:
Nowolipki 45:
Nowolipki 43:
Nowolipki 41:
Nowolipki 52:
Dom Nowolipki 52 najłatwiej jest odbudować z klocków Lego, bo nie posiada ozdobnej elewacji. Metodyka przedstawiona przeze mnie w poście Odbudujmy świetnie się nadaje do rekonstrukcji całego fragmentu ulicy Nowolipki bliskiego skrzyżowaniu z ulicą Smoczą. Fragment ten ma zasadnicze znaczenie dla kończonego właśnie Muzeum Historii Żydów Polskich, gdyż w piwnicy szkoły przy ulicy Nowolipki 68 zachowała się większa część Archiwum Ringelbluma, stanowiącego podstawę przyszłej wystawy muzealnej poświęconej historii Zagłady.
Zdjęcie przedstawia moment wydobycia spod gruzów szkoły przy ulicy Nowolipki 68 kolejnego pojemnika z dokumentami ukrytego Archiwum.
poniedziałek, 22 lutego 2016
Skwieciński żegna Samuela Willenberga
Dziś na północnych przedmieściach Tel Avivu, na cmentarzu Udim, odbywa się pogrzeb ostatniego żyjącego uczestnika buntu w Treblince – Samuela Willenberga.
Był Żydem i jednocześnie Polakiem. Obie te tożsamości były w nim autentyczne i dla niego bardzo ważne.
Syn polskiego Żyda i prawosławnej „białej” Rosjanki. W ’39 roku ochotnik, ranny w starciu z Armią Czerwoną. W ’44, już po powstaniu w Treblince – żołnierz Powstania Warszawskiego (batalion „Ruczaj”). Odznaczony najwyższymi polskimi orderami – między innymi przez Lecha Kaczyńskiego, w czasie jego wizyty w Izraelu („wasz prezydent u nas się bardzo dobrze czuł. On jest, zdaje się, u nas bardziej popularny niż tutaj…” – mówił mi w trakcie wywiadu, który przeprowadziłem z Nim dla „Rzeczpospolitej” w 2009 roku).
W tym wywiadzie mówił między innymi rzeczy dla Polaków bolesne. O antysemityzmie. O wydawaniu ukrywających się Żydów Niemcom. O przypadkach zabójstw i prób zabójstw Żydów w czasie Powstania Warszawskiego. Ale zapytany, dlaczego o tym ostatnim nie powiedział, gdy jeszcze w latach 40 składał relację ze swoich losów w Żydowskim Instytucie Historycznym, aż się żachnął:
Wtedy, za stalinizmu, miałem komunistom złe rzeczy na AK mówić?! Przecież oni tylko na to czekali. Ta pani, która wtedy odbierała ode mnie tę relację, to komunistka była. O wielu złych rzeczach wtedy z tego powodu nie powiedziałem.
Krytykował Jana Tomasza Grossa.
Historia powinna być prawdziwa. Nie można wyciągać tylko jednych faktów. Nie można pisać tylko w kolorze czarnym, albo białym. Nie ma tylko białego albo czarnego. Połączenie czarnego z białym daje szare i takie jest życie
– komentował w wywiadzie dla PAP.
Artysta-rzeźbiarz, który w swojej twórczości próbował oddać (jeśli to w ogóle możliwe…) grozę tego, co codziennie widział w Treblince. Prezydent Bush płakał, kiedy zobaczył jego rzeźbę, przedstawiającą ojca, rozsznurowywującego buty synkowi przed wejściem do komory gazowej.
Na koniec tego dość osobistego tekstu kilka słów jeszcze bardziej osobistych. Był to otóż człowiek ujmujący, skromny i prawy.
Mam z reguły dość stonowany stosunek do ludzi. Nie zakochuję się, nie wybucham entuzjazmem. Ale - oczywiście wstydzę się to powiedzieć - z wszystkich rozmówców, których jako dziennikarz poznałem, Willenberg zrobił na mnie największe wrażenie.
Tak to nazwijmy, bo przecież jakichś słów trzeba użyć.
autor: Piotr Skwieciński
Absolwent historii, od 1990 roku dziennikarz między innymi Życia Warszawy, telewizyjnych Wiadomości, Życia. W latach 1999-2002 był zastępcą redaktora naczelnego, a w latach 2006-2009 prezesem Polskiej Agencji Prasowej. Obecnie jest publicystą tygodnika "wSieci".
czwartek, 18 lutego 2016
Komandor Romanowski i żółta łódź podwodna
Nareszcie pojawiło się pokolorowane zdjęcie komandora Romanowskiego :

Siedzi (ma ranne nogi) wśród ocalałej (w większości) załogi łodzi podwodnej Jastrząb - trafionej i zatopionej w wyniku pomyłkowego ostrzału z dwóch okrętów eskortowych konwoju brytyjskiego płynącego do Murmańska.
Cóż, życie na okręcie podwodnym pełne było niespodzianek...
... i niebezpieczeństw:

Siedzi (ma ranne nogi) wśród ocalałej (w większości) załogi łodzi podwodnej Jastrząb - trafionej i zatopionej w wyniku pomyłkowego ostrzału z dwóch okrętów eskortowych konwoju brytyjskiego płynącego do Murmańska.
... i niebezpieczeństw:
środa, 10 lutego 2016
Matrixsiakowie na linii Metra
Cztery przystanki II linii Metra dzielą Powiśle od Muzeum Powstania Warszawskiego. Po wykupieniu biletu dobowego (ulgowy kosztuje 7,50) można ten odcinek metra uczynić źródłem wiedzy o wojennej Warszawie.
Dojechawszy do przystanku Centrum Nauki Kopernik robimy pierwszy historyczny spacer:
http://wkramost.blogspot.com/2015/03/szanowna-wycieczko.html
Drugi historyczny spacer warto rozpocząć od przystanku Świętokrzyska.
1) Po wyjściu na poziom ulicy widzimy gmach Pasty, zdobytej przez powstańców 20 sierpnia po wielu wcześniejszych próbach.
2) Idąc na południe chodnikiem ulicy Marszałkowskiej dochodzimy do kina Palladium, gdzie wyświetlano powstańcze kroniki.
3) Przez Plac Powstańców Warszawy dochodzimy do słynnego włazu kanalizacyjnego przy ulicy Wareckiej, którym wychodzili powstańcy z okrążonej Starówki.
4) Ulicą Ordynacką dochodzimy do skweru Wodiczki, gdzie stacjonował Kubuś:
http://wkramost.blogspot.com/2015/05/dzielny-kubus.html
http://wkramost.blogspot.com/2016/02/matrixsiakowie.html
5) Śladami natarcia Kubusia dochodzimy do Uniwersytetu Warszawskiego.
6) Przy pomniku Kopernika warto wspomnieć o powszechnie znanej akcji składania kwiatów pod tym pomnikiem przez Gajcego, Stroińskiego i Bojarskiego (21 maja 1943 - 400 rocznica śmierci Kopernika), a także wcześniejszym odkręceniu niemieckiej tablicy przez "Alka" (Aleksego Dawidowskiego).
http://wkramost.blogspot.com/2011/08/brylanty-warszawskie.htm
Trzeci historyczny spacer rozpoczynamy po dojechaniu metrem z przystanku Nowy Świat-Uniwersytet do przystanku Rondo ONZ.
1) Wychodzimy na północny róg skrzyżowania Świętokrzyskiej z Aleją Jana Pawła II. Kierując się na północ, pomiędzy domami dochodzimy do synagogi Nożyków.
2) Przez plac Grzybowski dochodzimy do przejścia przez Świętokrzyską i odnajdujemy pomnik Janusza Korczaka (obecnie park przy Placu Defilad, przed wojną budynek Śliska 9/Sienna16).

https://pl.wikipedia.org/wiki/Janusz_Korczak
Czwartym miejscem spotkania z historią będzie już samo Muzem Powstania Warszawskiego odległe ok. 200 metrów od ostatniego przystanku Metra - Rondo Daszyńskiego. Po drodze zobaczymy wierną kopię Kubusia - orginał stoi przy Muzeum Wojska Polskiego.
Dojechawszy do przystanku Centrum Nauki Kopernik robimy pierwszy historyczny spacer:
http://wkramost.blogspot.com/2015/03/szanowna-wycieczko.html
Drugi historyczny spacer warto rozpocząć od przystanku Świętokrzyska.
1) Po wyjściu na poziom ulicy widzimy gmach Pasty, zdobytej przez powstańców 20 sierpnia po wielu wcześniejszych próbach.
2) Idąc na południe chodnikiem ulicy Marszałkowskiej dochodzimy do kina Palladium, gdzie wyświetlano powstańcze kroniki.
3) Przez Plac Powstańców Warszawy dochodzimy do słynnego włazu kanalizacyjnego przy ulicy Wareckiej, którym wychodzili powstańcy z okrążonej Starówki.
4) Ulicą Ordynacką dochodzimy do skweru Wodiczki, gdzie stacjonował Kubuś:
http://wkramost.blogspot.com/2015/05/dzielny-kubus.html
http://wkramost.blogspot.com/2016/02/matrixsiakowie.html
5) Śladami natarcia Kubusia dochodzimy do Uniwersytetu Warszawskiego.
6) Przy pomniku Kopernika warto wspomnieć o powszechnie znanej akcji składania kwiatów pod tym pomnikiem przez Gajcego, Stroińskiego i Bojarskiego (21 maja 1943 - 400 rocznica śmierci Kopernika), a także wcześniejszym odkręceniu niemieckiej tablicy przez "Alka" (Aleksego Dawidowskiego).
http://wkramost.blogspot.com/2011/08/brylanty-warszawskie.htm
Trzeci historyczny spacer rozpoczynamy po dojechaniu metrem z przystanku Nowy Świat-Uniwersytet do przystanku Rondo ONZ.
1) Wychodzimy na północny róg skrzyżowania Świętokrzyskiej z Aleją Jana Pawła II. Kierując się na północ, pomiędzy domami dochodzimy do synagogi Nożyków.
2) Przez plac Grzybowski dochodzimy do przejścia przez Świętokrzyską i odnajdujemy pomnik Janusza Korczaka (obecnie park przy Placu Defilad, przed wojną budynek Śliska 9/Sienna16).
https://pl.wikipedia.org/wiki/Janusz_Korczak
Czwartym miejscem spotkania z historią będzie już samo Muzem Powstania Warszawskiego odległe ok. 200 metrów od ostatniego przystanku Metra - Rondo Daszyńskiego. Po drodze zobaczymy wierną kopię Kubusia - orginał stoi przy Muzeum Wojska Polskiego.
piątek, 5 lutego 2016
Matrixsiakowie na bieżąco
O Matrixsiakach warto pisać bajkowo,
http://wkramost.blogspot.com/2016/02/matrixsiakowie.html
futurystycznie,
http://wkramost.blogspot.com/2016/02/matrixsiakowie-multikulti.html
ale przede wszystkim warto uruchomić cały Dobry Potencjał centralnej ulicy Powiśla:
http://wkramost.blogspot.com/2014/08/magiczne-miejsce-na-dobrej.html
http://wkramost.blogspot.com/2004/08/dobra-31-bya-i-jest-w-centrum-wydarzen.html
Matrixsiakowie na bieżąco powinni więc fotografować na maxa, tworząc dokumenty przeszłości i teraźniejszości Powiśla, oraz matrixowe projekty na jego przyszłość.
Nie będzie dobrej zmiany bez rewitalizacji Dobrej!
http://wkramost.blogspot.com/2016/02/matrixsiakowie.html
futurystycznie,
http://wkramost.blogspot.com/2016/02/matrixsiakowie-multikulti.html
ale przede wszystkim warto uruchomić cały Dobry Potencjał centralnej ulicy Powiśla:
http://wkramost.blogspot.com/2014/08/magiczne-miejsce-na-dobrej.html
http://wkramost.blogspot.com/2004/08/dobra-31-bya-i-jest-w-centrum-wydarzen.html
Matrixsiakowie na bieżąco powinni więc fotografować na maxa, tworząc dokumenty przeszłości i teraźniejszości Powiśla, oraz matrixowe projekty na jego przyszłość.
Nie będzie dobrej zmiany bez rewitalizacji Dobrej!
czwartek, 4 lutego 2016
Matrixsiakowie multikulti
Ostatnio zadziwiony zostałem poprawnością googlowskiego tłumaczenia tekstu polskiego na język angielski - wystarczył mi kwadrans poprawiania i dwie strony wersji angielskiej były gotowe (zazwyczaj takie tłumaczenie zajmowało mi ładnych kilka godzin).
Przyspieszenie w komputerowej lingwistyce jest więc ogromne. Angielski ze wsparciem AI w ciągu dziesięciolecia stanie się skutecznym językiem globalnej komunikacji!
Ale warto również rozwijać translatory czterech języków "ćwierć globalnych":
hiszpańskiego, mandaryńskiego, hindi oraz rosyjskiego (ze względu na jego zasięg obszarowy). Większość przyszłych kosmicznych matrixsiaków w bazach na Marsie będzie znała więc 2-3 języki: swój język "domowy", odpowiedni język ćwierćglobalny oraz globalny angielski. Oczywiście zakładam tu chęć kontynuowania ziemskich tradycji kulturowych w czasach kosmicznej ekspansji i stałą łączność z Ziemią.
Przyspieszenie w komputerowej lingwistyce jest więc ogromne. Angielski ze wsparciem AI w ciągu dziesięciolecia stanie się skutecznym językiem globalnej komunikacji!
Ale warto również rozwijać translatory czterech języków "ćwierć globalnych":
hiszpańskiego, mandaryńskiego, hindi oraz rosyjskiego (ze względu na jego zasięg obszarowy). Większość przyszłych kosmicznych matrixsiaków w bazach na Marsie będzie znała więc 2-3 języki: swój język "domowy", odpowiedni język ćwierćglobalny oraz globalny angielski. Oczywiście zakładam tu chęć kontynuowania ziemskich tradycji kulturowych w czasach kosmicznej ekspansji i stałą łączność z Ziemią.
poniedziałek, 1 lutego 2016
Matrixsiakowie
Poprzedni post Uwolnić wyobraźnię przybliżał niejako scenogrfię i didaskalia inscenizacji "ponowoczesnych Matysiaków", dla których proponuję nazwę własną: Matrixsiakowie. Poniżej naszkicuję projekt pierwszej gry z wyobraźnią:
Jest 2 września 1944 roku. Opancerzony pojazd Kubuś powrócił na ulicę Okólnik z akcji zdobywania Uniwersytetu Warszawskiego. Jego załogę wymienia drużyna Matrixsiaków uzbrojona w blastery - eksperymentalną broń z angielskich zrzutów. Po wymianie dwóch kół w Kubusiu, jeszcze przed świtem następnego dnia Kubuś rusza do ataku na Most Poniatowskiego. Używając dalekosiężnych blasterów pokonuje niemiecką obronę mostu, uszkadza pociąg pancerny na sąsiednim Moście Średnicowym i ciągle prowadząc blasterowy ogień przejeżdża na Pragę. Najważniejszy był w tym ataku element zaskoczenia, bo Niemcy nie zdążyli odpalić ładunków zamontowanych pod mostami, które niechybnie by je zniszczyły. Oba mosty są odblokowane i mogą nimi łatwo przejechać czołgi Armii Czerwonej przystępującej tym samym do zdobywania Warszawy (naczelnym dowódcą całego I Frontu Białoruskiego nacierającego na linię Wisły był generał Rokossowski urodzony w Warszawie i do 18-tego roku życia w Warszawie mieszkający). Dwa dni trwają zacięte walki - Kubuś niszczy wiele czołgów wroga. 5 września wszyscy Alianci odbierają wiadomość: Warszawa jest Wolna!
[15 grudnia 2016 roku przypada 60-rocznica wyemitowania pierwszego odcinka radiowej powieści Matysiakowie - 30 stycznia 2016 roku usłyszeliśmy jej 3075 odcinek !]
Jest 2 września 1944 roku. Opancerzony pojazd Kubuś powrócił na ulicę Okólnik z akcji zdobywania Uniwersytetu Warszawskiego. Jego załogę wymienia drużyna Matrixsiaków uzbrojona w blastery - eksperymentalną broń z angielskich zrzutów. Po wymianie dwóch kół w Kubusiu, jeszcze przed świtem następnego dnia Kubuś rusza do ataku na Most Poniatowskiego. Używając dalekosiężnych blasterów pokonuje niemiecką obronę mostu, uszkadza pociąg pancerny na sąsiednim Moście Średnicowym i ciągle prowadząc blasterowy ogień przejeżdża na Pragę. Najważniejszy był w tym ataku element zaskoczenia, bo Niemcy nie zdążyli odpalić ładunków zamontowanych pod mostami, które niechybnie by je zniszczyły. Oba mosty są odblokowane i mogą nimi łatwo przejechać czołgi Armii Czerwonej przystępującej tym samym do zdobywania Warszawy (naczelnym dowódcą całego I Frontu Białoruskiego nacierającego na linię Wisły był generał Rokossowski urodzony w Warszawie i do 18-tego roku życia w Warszawie mieszkający). Dwa dni trwają zacięte walki - Kubuś niszczy wiele czołgów wroga. 5 września wszyscy Alianci odbierają wiadomość: Warszawa jest Wolna!
[15 grudnia 2016 roku przypada 60-rocznica wyemitowania pierwszego odcinka radiowej powieści Matysiakowie - 30 stycznia 2016 roku usłyszeliśmy jej 3075 odcinek !]
Uwolnić wyobraźnię
Urodzony w 1981 roku plastyk i projektant gier komputerowych, Jakub Różalski proponuje matrixowe spojrzenie na naszą historię:

Już kiedyś zamieszczałem jego obraz z misiem - bo dla mnie był to matrixowy Wojtek, ale warto sie także przyjrzeć wojennym machinom rodem z "Gwiezdnych Wojen":

Powyżej bronią one spokojnej pracy żniwiarzy, a poniżej personifikują atak na Westerplatte:

Są jak oswojone obronne zwierzęta:

Ale potrafią też dopomóc w Victorii Wiedeńskiej


Ich wsparcie decyduje również o wygranych bitwach 1920 roku:

Od strony technicznej zaś powstawały na bazie zdrowego pomyślunku zwyczajnych Polaków:

Czyż nie tak powinniśmy przedstawiać sobie powstańczego Kubusia?
http://wkramost.blogspot.com/2015/12/kubus.html
[Jakub Różalski urodził się w 1981 roku. Jest absolwentem Wyższej Szkoły Sztuki Stosowanej w Poznaniu. Przez kilka lat był zatrudniony jako główny projektant w firmie Apart. Obecnie pracuje w branży gier komputerowych. Mieszka w Hamburgu. Jego prace można obejrzeć m.in. na stronie Artstation.com oraz na Facebooku.]
Już kiedyś zamieszczałem jego obraz z misiem - bo dla mnie był to matrixowy Wojtek, ale warto sie także przyjrzeć wojennym machinom rodem z "Gwiezdnych Wojen":
Powyżej bronią one spokojnej pracy żniwiarzy, a poniżej personifikują atak na Westerplatte:
Są jak oswojone obronne zwierzęta:
Ale potrafią też dopomóc w Victorii Wiedeńskiej
Ich wsparcie decyduje również o wygranych bitwach 1920 roku:
Od strony technicznej zaś powstawały na bazie zdrowego pomyślunku zwyczajnych Polaków:
Czyż nie tak powinniśmy przedstawiać sobie powstańczego Kubusia?
http://wkramost.blogspot.com/2015/12/kubus.html
[Jakub Różalski urodził się w 1981 roku. Jest absolwentem Wyższej Szkoły Sztuki Stosowanej w Poznaniu. Przez kilka lat był zatrudniony jako główny projektant w firmie Apart. Obecnie pracuje w branży gier komputerowych. Mieszka w Hamburgu. Jego prace można obejrzeć m.in. na stronie Artstation.com oraz na Facebooku.]
Subskrybuj:
Posty (Atom)