czwartek, 30 stycznia 2014

Czy w prawo czy w lewo i tak wpadniemy na drzewo

Na zachodzie niepomne przeszłości Niemcy na wschodzie Ukraina, która raczy nas dziś takimi opiniami:
http://www.rp.pl/artykul/11,1083009-Lider-banderowcow--ludobojstwo-na-Wolyniu-to-brednia.html
http://www.rp.pl/artykul/11,1082995-Bandera--Wzor-dla-Majdanu.html?p=2
Wiec gdzie? Na południe! Szlakiem Kopernika, który jak dotąd dał nam największy sukces w historii. Bierzmy wzór z Centrum Nauki Kopernik, ale również z dokonań JP2 w rzymskim centrum katolicyzmu!

środa, 29 stycznia 2014

Dwie tegoroczne rocznice

Dyrektor niemieckiego muzeum poświęconego historii III Rzeszy: „W Berlinie brakuje stałego miejsca upamiętniającego polskie ofiary wojny. To musi się zmienić”

PAP/epa
Dyrektor jednego z najbardziej znanych niemieckich muzeów poświęconych historii III Rzeszy - Topografia Terroru - Andreas Nachama skrytykował brak w Berlinie stałego miejsca pamięci poświęconego polskim ofiarom II wojny światowej.
W Berlinie jest wiele pomników poświęconych ofiarom II wojny światowej, lecz nie ma stałego miejsca upamiętniającego męczeństwo Polaków.
- powiedział Nachama we wtorek wieczorem, otwierając cykl wykładów poświęconych Polsce w czasie II wojny światowej.
Według niego „ta sytuacja jest wysoce zastanawiająca".
W stolicy Niemiec nie brak pomników poświęconych innym ofiarom wojny. Jest pomnik Holokaustu, pomnik homoseksualistów prześladowanych przez nazistów oraz aż trzy monumenty poświęcone żołnierzom radzieckim, ale nie ma żadnego upamiętniającego polskie ofiary II wojny światowej. Musimy pracować nad tym, by to się zmieniło.
- dodał.
Jego zdaniem tegoroczna 75. rocznica ataku Niemiec hitlerowskich na Polskę i wybuchu wojny jest dobrą okazją do podjęcia inicjatywy w tym kierunku. Jak wyjaśnił w rozmowie z PAP, miejsce pamięci o polskich ofiarach wojny powinno powstać w parku Tiergarten, w okolicach niemieckiego parlamentu. Nachama zamierza także zorganizować w tym roku wystawę o powstaniu warszawskim.
To ważne, ponieważ Niemcy ciągle jeszcze mylą powstanie warszawskie w 1944 roku z powstaniem w getcie warszawskim w 1943 roku.
- wyjaśnił historyk.
Jak podkreślił, decyzje o zniszczeniu Warszawy zapadły przecież właśnie tutaj - w miejscu, gdzie obecnie znajduje się muzeum. Topografia Terroru powstała w miejscu, gdzie w czasie wojny znajdowała się siedziba Heinricha Himmlera - dowódcy SS i policji - oraz siedziba Głównego Urzędu Bezpieczeństwa Rzeszy, w którego skład wchodziła osławiona policja polityczna Gestapo. Placówka należy do najbardziej popularnych muzeów historycznych Berlina. W roku 2012 odwiedziło ją ponad 900 tys. osób.
Strona polska od lat domaga się stworzenia w Berlinie miejsca pamięci o Polakach pomordowanych przez niemieckich nazistów. Dotychczasowe inicjatywy kończyły się jednak niepowodzeniem.

Kłopotowski o filmie "Hannah Arendt"

Od lat czytam recenzje filmowe Krzysztofa Kłopotowskiego, brata mojego kolegi ze studiów i późniejszej pracy. Oto jego recenzja filmu "Hannah Arendt", którą przeklejam bez żadnych zmian z portalu Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich:
Samotność rozumu 
Nie przegapmy opowieści, która da do myślenia każdemu publicyście. Na ekrany wszedł film pt. „Hannah Arendt” o jednym z najważniejszych wydarzeń dziennikarskich XX wieku. Filozofka napisała sprawozdanie z procesu Adolfa Eichmanna w Jerozolimie dla znamienitego tygodnika opinii New Yorkera. I ciężko zapłaciła, że napisała prawdę. Bo czytelnicy nie chcą prawdy. Chcą, żeby ich kochać i schlebiać ich przekonaniom o tym, co jest dobre.

Z tego sprawozdania wydanego potem w książce „Eichmann w Jerozolimie” pochodzi sławna uwaga o „banalności zła”. Arendt doszła do takiego wniosku przyglądając się oskarżonemu, i jak odpierał zarzuty o rolę w Zagładzie. Nie był antysemitą. Osobiście nie skrzywdził żadnego Żyda. Odpowiadał za wycinek planu ludobójstwa, nie za całość. Tylko wykonywał rozkazy, do czego zobowiązała go przysięga na wierność Wodzowi. Zabiłby też własnego ojca, gdyby Wódz uznał, że jest winien. Ten proces nie odbył nad oskarżonym, ale nad Zagładą. Zawisło trudne pytanie: czy był sprawiedliwy?

Arendt doszła do wniosku, że Eichmann nie jest potworem, a tylko biurokratą o wyłączonej zdolności myślenia. To był jej pierwszy występek przeciw czytelnikom. Uważali, że kto bierze udział w ludobójstwie ten potworem być musi. A dlaczego, gdy się skupia na mechanice zbrodni a nie na ludziach? Drugi jej występek był dużo poważniejszy. Miała odwagę napisać, że Zagłada pochłonęłaby do półtora miliona mniej ofiar, gdyby Judenraty nie współpracowały z nazistami. Oskarżenie rzucił na procesie jeden ze świadków ocalonych z Zagłady. A ona napisała, że „jest to najciemniejsza karta w tej mrocznej opowieści”.

Napadli za to na nią nie tylko Żydzi. Zarzucano jej, że oskarża ofiary; że broni Eichmana bo nie uznaje go za potwora; że sama będąc Żydówką nienawidzi siebie. Obelgi spotykały ją na każdym kroku i wielu przyjaciół odwróciło się od niej. Była to reakcja przeniesienia emocji. Czytelnicy nie mogli wyżyć się na ludobójcy, więc wyżyli się na Hannie Arendt.

Film ukazuje zadanie intelektualisty i poważniejszego publicysty. Głosić, co uważa za prawdę, choćby bolesną. Arendt była uczennicą oraz kochanką Martina Heideggera. Filozof na początku poparł władzę nazistów. Mówił studentom, że myślenie nie ma na celu praktycznych korzyści. „Myślimy, ponieważ jesteśmy istotami myślącymi”. A ona postąpiła według tej zasady. Napisała, co jej wyszło z myślenia. Została więc oskarżona o umysł bez serca oraz arogancję. To wszystko przypomina proces Sokratesa. Ateńczycy skazali go na śmierć za demoralizację młodzieży. Uczył mianowicie, jak myśleć samodzielnie.

Fabuła biegnie przez kilka lat na początku lat 1960-tych w Nowym Jorku. Pokazuje przemianę pozycji Hanny Arendt od uwielbianej i podziwianej uczonej w obiekt nienawiści. Babara Sukova w tej roli jest skupiona i energiczna, czasem oschła i wyniosła, często ciepła. 30 lat temu zagrała również w filmie Margarethe von Trotta „orła rewolucji” Różę Luksemburg, i też bezwzględnej intelektualistki. Tamta zeszła na manowce złej ideologii, a ta wpadła w samotność myślącego rozumu.

Pocztówki warszawskie

Cyrk










Elektrownia




















Nowolipki













Krakowskie przedmieście - rok 1916 i dzisiaj (wersja do przerobienia)



W roku 1916 uczestniczyły w pochodzie wszystkie stany i warstwy ludności.



To samo miejsce w 1916 roku, również z widokiem na kościół Św. Krzyża.

wtorek, 28 stycznia 2014

Materiał na jeszcze dwie pocztówki


Muzeum Powstania Warszawskiego












"Szedł do okulisty przez słoneczne, letnie Powiśle. Miał wrócić na Służew, gdzie czekały na niego codzienne zakonne obowiązki i wspólnota, na drodze jednak stanęło mu powstanie. Walki odcięły mu drogę powrotu, więc zgłosił się do najbliższego oddziału jako kapelan.  
  W zapiskach ludzi z oddziału, którego ksiądz Czartoryski był kapelanem, ciągle powraca fraza "biały habit": "Gdziekolwiek pojawił się biały habit, ożywała otucha i powracał spokój ducha."; "Ubrany zawsze w biały habit był wszędzie." Pełna spokoju i pewności postawa dominikanina sprawiła, że jego jasny strój stał się ikoną zaufania.



Dlatego pragnę tylko na jeden szczegół z jej życia zwrócić uwagę, na jeden charyzmat, którym się szczególnie wyróżniała.
Była już aresztowana i w więzieniu wejherowskim oczekiwała na pewną śmierć. Na placu więziennym stała grupka żydowskich dzieci. Zapłakanych pełnych lęku i obawy. Nikt do nich nie podszedł, nikt nie podał im ręki. Podeszła do nich, wyprowadzona z celi więziennej s. Alicja. Dzieci żydowskie - ona zakonnica katolicka, Polka. A w naszym grodzie Żydzi byli wówczas bardzo piętnowani. W latach międzywojennych w miejscowej prasie ukazywały się bardzo przykre ogłoszenia: Nic u Żydów nie kupować, z  Żydami nie rozmawiać, nie pozdrawiać ich. Ona wszystkie przytuliła do siebie, najbliższym podała rękę i razem z nimi, uśmiechnięta wchodziła do ciężarowego samochodu, który je wszystkie powiózł do pobliskiej Piaśnicy. W tej Ofierze Mszy św. powiało atmosferą, tą ciszą, tą głębią Lasu Piaśnickiego. Możemy się przenieść nad tą mogiłę, przy której stanęła s. Alicja w otoczeniu dzieci żydowskich. Dodawała im mocy, otuchy. Nie wiemy, co im mówiła. Kojąco na nie wpływała.

Borkowo-Cieksyn






p. pierwsze zdjęcie fotorelacji z tegorocznych obchodów 









Pr-avers.jpg

poniedziałek, 27 stycznia 2014

W pocztówkowym formacie

  Ponieważ pocztówkowy format źle się ogląda na blogu, więc zapraszam do obejrzenia dwóch projektów na moim Google-dysku:
1) Na drugiej stronie pierwszej z nich (piaśnickiej) przewiduję zapis takiej treści:
UCHWAŁA
Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej
z dnia 24 września 2010 r.
 w sprawie uczczenia pamięci ofiar masowej zbrodni na Pomorzu Gdańskim 
– w Lasach Piaśnickich, Lesie Szpęgawskim i Mniszku

                 W 71. rocznicę wybuchu II wojny światowej Sejm Rzeczypospolitej Polskiej czci pamięć bohaterów i męczenników – ofiar masowej zbrodni niemieckiej, dokonanej na ludności cywilnej w Lasach Piaśnickich, Lesie Szpęgawskim i Mniszku.
                Miejsca te, w których dokonano pierwszych i największych na Pomorzu zbrodni ludobójstwa, pozostają szczególnym symbolem męczeństwa i martyrologii mieszkańców tego regionu.
                W Lasach Piaśnickich, Lesie Szpęgawskim i Mniszku w okresie od jesieni 1939 r. do wiosny 1940 r., hitlerowcy ze szczególnym okrucieństwem zamordowali około 30.000 osób, w tym przedstawicieli miejscowej inteligencji, zwłaszcza duchowieństwa oraz działaczy polskiego ruchu narodowego.
                Szczególną orędowniczką ofiar jest zamordowana w Lasach Piaśnickich siostra Alicja Kotowska, przełożona Domu Zakonnego Sióstr Zmartwychwstanek w Wejherowie ogłoszona błogosławioną w gronie 108 męczenników z okresu II wojny światowej przez Ojca Świętego Jana Pawła II w dniu 13 czerwca 1999 r. w Warszawie.
                Sejm Rzeczypospolitej Polskiej oddaje hołd bohaterom i męczennikom – ofiarom zbrodni w Lasach Piaśnickich, Lesie Szpęgawskim i Mniszku. 

W odpowiedzi na uchwałę, z inicjatywy Rodziny Piaśnickiej powstało Sanktuarium obejmujące groby piaśnickie z kaplicą bł. Alicji Kotowskiej, kościół Chrystusa Króla i bł. Alicji Kotowskiej oraz pomnik “Ecce Patria” (“Brama Piaśnicka”).

2) Na drugiej stronie pocztówki jabłonowskiej znalazłby się taki materiał:














Wirtualny spacer szlakiem zaznaczonym na powyższej mapce można odbyć pod adresem:
http://scratch.mit.edu/projects/11180654/
Poniżej informacje historyczne:
1809
Jesienią 1809 na placu Trzech Krzyży w Warszawie, na cześć odniesionych zwycięstw, wzniesiono duży Łuk Tiumfalny dla wojska polskiego dowodzonego przez Poniatowskiego. Łuk triumfalny w Jabłonnej wzniesiono dla zachowania pamięci o tamtym łuku i innych dokonaniach księcia Józefa Poniatoskiego.
1920
Z Jabłonnej, w nocy z 14 na 15 sierpnia wyruszyły dwie kompanie kapitana Stefana Pogonowskiego. To ich natarcie rozpoczęło zwycięski bój o Radzymin. Po tym przełomowym dniu wojska polskie nieustannie parły na wschód, aż do zawieszenia broni na froncie polsko-rosyjskim w dniu 18 października. Po powrocie z frontu generał Władysław Sikorski, którego V armia zasłynęła przełamaniem linii Wkry też 15 sierpnia, przybył ze swym sztabem do Jabłonnej.
1944
Budowę pierwszego kościoła w Jabłonnej ukończono w roku 1937, a w październiku roku 1944 wysadzili go Niemcy przygotowując linię obronną. Mimo pobudowania licznych umocnień nie byli jednak w stanie powstrzymać polskich oddziałów z 1 Warszawskiej Dywizji im. T.Kościuszki.

niedziela, 26 stycznia 2014

Biała lokomotywa

  Bezpośrednio po powrocie z teatru Ateneum ze spektaklu "Biała lokomotywa" szukałem w Internecie nagrania Białej lokomotywy w wykonaniu Czyżykiewicza, którego interpretacje piosenek Stachury nakęcały cały spektakl. I znalazlaem:

sobota, 25 stycznia 2014

Szaweł przemienia się w Pawła - Caravaggio, Hymn o Miłości, Rembrandt


Gdybym mówił językami ludzi i aniołów, 
a miłości bym nie miał, 
stałbym się jak miedź brzęcząca albo cymbał brzmiący. 
Gdybym też miał dar prorokowania i znał wszystkie tajemnice, i posiadł wszelką wiedzę, i miał tak wielką wiarę, iżbym góry przenosił, a miłości bym nie miał, 
byłbym niczym. 
I gdybym rozdał na jałmużnę całą majętność moją, 
a ciało wystawił na spalenie, lecz miłości bym nie miał, 
nic mi nie pomoże. 
Miłość cierpliwa jest, łaskawa jest. Miłość nie zazdrości, nie szuka poklasku, nie unosi się pychą; 
nie jest bezwstydna, nie szuka swego, nie unosi się gniewem, nie pamięta złego; 
nie cieszy się z niesprawiedliwości, lecz współweseli się z prawdą. 
Wszystko znosi, wszystkiemu wierzy, we wszystkim pokłada nadzieję, wszystko przetrzyma. 
Miłość nigdy nie ustaje, 
[nie jest] jak proroctwa, 
które się skończą, choć zniknie dar języków i choć wiedzy [już] nie stanie. 
Po części bowiem tylko poznajemy i po części prorokujemy. 
Gdy zaś przyjdzie to, co jest doskonałe, zniknie to, co jest tylko częściowe. 
Gdy byłem dzieckiem, mówiłem jak dziecko, czułem jak dziecko, myślałem jak dziecko. Kiedy zaś stałem się mężem, wyzbyłem się tego, co dziecinne. 
Teraz widzimy jakby w zwierciadle, niejasno; wtedy zaś [ujrzymy] twarzą w twarz. 
Teraz poznaję po części, wtedy zaś będę poznawał tak, jak sam zostałem poznany. 
Tak więc trwają wiara, nadzieja, miłość - te trzy: największa z nich [jednak] jest miłość.
Plik:Rembrandt - Apostle Paul - WGA19120.jpg

piątek, 24 stycznia 2014

Była Kultura i Poezja...

  Kultura w zielonym layoucie była niezłym tygodnikiem o niewyobrażalnym dzisiaj nakładzie. Pamiętam, jak w zakupionym na dworcu, w lutym 1971, numerze natrafiłem na zajmujący całą stronę, dużego, gazetowego formatu, wiersz:


Polowanie na cietrzewie

...O trzeciej nad ranem obudził mnie leśniczy. Był zgoła
W koszulce męskiej – do pępka. Widziałem więc jego
Brunatne przyrodzenie z leciutkim nalotem siwizny.
- Do galopu – zawołał – Herbata kotłuje się w garnkach,
Baby po chałupach rozniecają ognie. 
Mróz – jak Piorun Jasny – rozświetlił powietrze,
A pan mi tu chrapiesz w Stodole Pierzyny.
Zlękniony
Wskoczyłem w gacie –
I za siekiereczkę!
Dzyń, dzyń! – zatupotałem po okowach lodu,
Który ściął wodę w szczerbatej miednicy.

W tym czasie Leśniczy pieklił się przy ogniu:
Sadzał jaja na tłuszcze, ćwiartował kiełbasę,
Złotym zapachem cebuli obrócił mi język z wierzchu na nice.
- Lej pan gorzałkę!
- Do szklenic?
- Do gardła!
- Liter wystarczy?
- Jak dla pana, basta. A teraz daj flachę!

I przechylił. I nagle
Stała się Wielka Bożonarodzeniowa Jasność,
Kiedy On pił.
To chyba wtedy Proboszcz – zaspany jeszcze – oblekał się w komeżkę,
Kiedy On pił.
To chyba wtedy samotny bocian prostował złamane skrzydło,
Kiedy On pił.
To chyba wtedy Karpie – w zamarzniętym stawie – rozpuszczały włosy.
Kiedy On pił.

Ale już Wiara Strzelcy domagają się u okien:
Ten w lisiej czapie,
Tamten spod Kozienic,
I ów – co uwiódł młódkę, a ojce go zdybali.
Ach, przaśne, męskie, stupudowe przekleństwa
Katulały się po śniegu jak młode niedźwiadki;
Nawet Leśniczy
Z wódą się zacukał,
I przez chwilę chciał czmychnąć do panieńskiego alkierza.

Ale bogać tam! – Jazda! Wraz łapiemy za rury,
Szleje torb myśliwskich wiążemy przez barki –
I w mróz!

Noc była. Za tą wielką nocą
Pola leżały białe, lecz tak trochę sine,
Jakby je śmierć ścięła. U zarannej gwiazdy
Wisiał sopel ciszy. Tylko pod obcasem
Śmigały żwawe, srebrnoskrzydłe świerszcze.
Wiater szedł nad polem
Niziutko – zwyczajem psa, co skwapliwie węszy.
Tak i my – potulni:
Ten w lisiej czapie postękiwał ciężko:
Widać go Zmora we śnie dopadła, a puścić nie raczy.
Tamten spod Kozienic wojował ze czkawką;
Hyp! – i hyp! – Lekarz od dawna odmówił mu zdrowia.
Ów, co uwiódł młódkę, próbował coś nucić,
Lecz jak się pośliznął, tak w niemotę popadł.

Ba, nawet sam Leśniczy, nastroszył się szronem,
I choć ziąb okrutny, on pary z gęby nie puścił.

Noc była. Gdzieś w pobliskim lesie
Mróz kopnął salwą z gwintowej
Aże dech zaparło. Potem znowu głucho.
Jeno od Sadyb – od ich białej sieni
Szło coraz słodsze, rozmarzone mlaskanie:
To bracia Dziki ucztowali w kartoflach,
Które chłód zimowy ucukrza i marcypani.

I właśnie wtedy –
Znienacka –
Ku grozie naszych rur posenniałych –
Wyszły nam naprzeciw
Szlachetne, Ciepłokrwiste, Dziewczęce Cietrzewie.

- Bigosować. Bracia! Bij, kto w Boga wierzy! -
Tak Leśniczy wrzasnął, aż mu złote żyłki (co starość zwiastują)
W oczach popękały. A tamci już za nim:

Proch za prochem, śrut za śrutem, i granulek garścią
Prosto w te Miłe, ogniskiem pachnące, Zwierzęta.
Pamiętam błogosławioną zawieję krwi,
Która obmywała mi czoło i słonymi pocałunkami pieściła me wargi.
Pamiętam macierzyńską ulewę piór,
Które osuwały się wzdłuż moich ramion jak krople stężałego miodu.
Pamiętam dziecięcy, ale jakże wdzięczny śpiew Cietrzewi.
Który zgiął mi kolana i nad głową rozpiął namioty Kościoła.
Klęcząc, wrzucałem do myśliwskiej torby
Drżące pod opuszkami palców – dojrzale Owoce życia.

...Dobrze przed zmierzchem obudził mnie Leśniczy. Na niebie
Stała chmura podobna do wątroby. To właśnie z niej
Śnieg ostatni uchodził, zastygając w drzewach.
W izbie było ciepło,
Leśniczy we flaneli,
Zegar wyrzucał kukułkę jak matka dziecko na dwór.
Ten w lisiej czapie
Spał na gołej ławie,
Tylko ręka bezwładną cos pisał w powietrzu;
Tamten spod Kozienic
Osypał się wzdłuż ściany,
Kucnął, pięścią podparł
Łeb mroczny jak puszcza;
Ów, co młódkę uwiódł, oblizywał się we śnie,
Pocałunki tak zgarniał czy posmak bigosu?...
- Chyżo! – rzekł Leśniczy – już na nieszpór dzwonią,
A pan gliwiejesz! Do kroćset, naturę
Masz ponoć poetyczną. Tymczasem mnie Starego
Sam na chandrę wystawiasz z tym pokotem ptactwa,
Filozofii jam głodny.
Wstałem –
I tak już do rana,
Skubiąc zdechłe cietrzewie, wiedliśmy rozmowę
O śmierci niechybnej.

Styczeń 1971

Tak było, gdy żył i pisał Stanisław Grochowiak, redaktor tamtej Kultury, a potem Poezji, gdzie można było przeczytać taki jego wiersz:

Z ARCHETYPU

Porzucenie was wszystkich Moje Drogie Twarze
Nie kosztuje tak wiele - jakby wynikało
Przez świetlistość poranku z narzuconych marzeń
Kiedy oczom biało.

Ani mi jesteście tacy Drodzy Ważni
Ani ja się wydam tak duży, że mały
Wszystko wzięło się z wiatru drobnej wyobraźni
Który sztormy chciał począć
A obudził szkwały.

I jest niebo lecące nad makówek próchno
Co - mówiło złudzenie - piorunami gruchną
A to tyle waży, ile kląska ptak
"Siała baba mak
Dziad nie wiedział jak"

  Grochowiak urodził się 24 stycznia 1934 roku - dokładnie osiemdziesiąt lat temu. Jego pokolenie nie fascynowało się jeszcze filmem, mogło żyć literaturą. Papier był zdecydowanie bardziej demokratyczny niż wysokobudżetowe, kolorowe filmy. To wtedy byliśmy najbliżej światowej kultury w najlepszym stylu - stylu Cohena (urodzonego też w 1934 roku).
Najbardziej do tego stylu (obejrzyjcie linkowany powyżej materiał filmowy w przedziale 38.00-43.15) pasuje ten, erotycznie-abstrakcyjny wiersz Grochowiaka:

Po ciemku

- Opowiedz ptaka...
Dobrze. Opowiadam:
Ta strzała była na końcu złocona,
złotnik ją strugał do perfidnych zadań...
niosąc ją z nieba, cieniutko się kona.

- Opowiedz rybę...
Dobrze. Opowiadam:
Ten motek czuły a jakże treściwy,
ktoś piękny może do twarzy przykładał,
bo twarz ma gładkość podobną do ryby.

- Opowiedz konia...
Dobrze. Opowiadam:
Najczulej pętać jedwabiem. A potem
pieszczota noża na błyszczących zadach...
Koń nawet martwy odwdzięczy pieszczotę.

- Opowiedz rzeźnię...
Dobrze. Opowiadam:
Są jednorożce o ciężkich powiekach
wędrują białe po wiśniowych sadach,
ich grzywy płaczą na leniwych rzekach...

czwartek, 23 stycznia 2014

Zatwierdzanie wzoru Lego-konstrukcji

W poście o ptakach z Legolandii pisałem o możliwości zatwierdzenia wzoru Lego-konstrukcji przez firmę Lego. Młody hobbysta z Polski stara się o to samo dla swojego modelu Ikarusa. Myślę, że bryła Cyrku Warszawskiego też mogłaby się stać oficjalnym wzorem Lego-konstrukcji:


środa, 22 stycznia 2014

Lego-szaleństwo dotarło do Polski

  Nie w Warszawie, ale we Wrocławiu ustalono nowy rekord Polski: milion klocków Lego użytych w ciekawych konstrukcjach. Daleko nam do Legoszaleństw innych krajów - angielskiego modelu samolotu w skali 1:1, wystawy klubów Lego w USA, nie mówiąc o Legolandzie w ojczyźnie klocków, Danii. Ale początek zrobiono. Wszyscy, którzy myślą, że to zabawa dla dzieci, po prostu...nie myślą!

 

wtorek, 21 stycznia 2014

Klocki dla Matysiaków

Od wczoraj można indywidualnie zgłaszać projekty do budżetu partycypacyjnego na rok 2015, w podziale dzielnicowym:

W gotowym formularzu zgłoszeniowym wpiszę:

Nazwa projektu  Klocki dla Matysiaków do rekonstrukcji powiślańskiej Elektrowni i przedwojennego Cyrku Warszawskiego

Krótki opis propozycji projektu Rekonstrukcje klockowe umożliwiają wizualizację historycznych wydarzeń i organizują zbiorową pamięć lokalnych społeczności. Tak będzie na pewno w przypadku klockowo zrekonstruowanej Elektrowni i Cyrku Warszawskiego.

Propozycja projektu ma charakter:  ogólnodzielnicowy

Lokalizacja terenu objętego propozycją projektu Wybrzeże Kościuszkowskie dla Elektrowni, Ordynacka/Okólnik (obecna Wyższa Szkoła Muzyczna) dla Cyrku Warszawskiego

Klasyfikacja propozycji projektu: edukacja, kultura, przestrzeń publiczna

Potencjalni odbiorcy proponowanego projektu: ... wszyscy zainteresowani

Pełny opis propozycji projektu:
Matysiakami nazywam obecnych i dawnych mieszkańców okolic ulicy Dobrej na Powiślu. Rekonstruowanie nieistniejących obiektów ważnych dla dziejów danego miasta jest ogólnie przyjętym standardem europejskim. Zdobycie Elektrowni Warszawskiej było najważniejszym sukcesem pierwszego dnia Powstania Warszawskiego. Zachowanie opowieści o tym wydarzeniu jest więc wyzwaniem dla zbiorowej pamięci Warszawiaków, a szczególnie dla Matysiaków. Nie udał się powrót do tradycji stałego cyrku w Warszawie (przy ulicy Kruczkowskiego), ale w tradycji Powiśla wciąż żywa jest pamięć o Cyrku Warszawskim na Skarpie. To drugi ważny obiekt godny rekonstrukcji - przestał istnieć już w 1939 roku. Nie ma pamięci wydarzeń bez pamięci miejsca ich zaistnienia, a temu służą rekonstrukcje. Oczywiście, powstaniu rekonstrukcji klockowej towarzyszy zapisanie ogólnodostępnego planu jej tworzenia, a więc możliwość budowania replik w dowolnym innym miejscu.

Uzasadnienie dla realizacji projektu: Zarówno siedemdziesiąta rocznica Powstania Warszawskiego, jak również siedemdziesiąta piąta rocznica bohaterskiej obrony Warszawy przypadające na rok 2014 ożywią historyczną pamięć społeczności Warszawy. Będzie okazja do zebrania żywych jeszcze wspomnień tamtych dni. Aby przedłużyć ich trwanie warto stworzyć rekonstrukcje Elektrowni i Cyrku, dla których znalazłaby się lokalizacje: w zaplanowanym do zachowania budynku Elektrowni, oraz w budynku Wyższej Szkoły Muzycznej (architektura Cyrku Warszawskiego godna jest takiej prezentacji).

(Koszty do ustalenia, ale rzędu kilku tysięcy, ważniejsze jest zainicjowanie działań wspólnotowych)
Wstępny kosztorys propozycji projektu wraz z wyszczególnieniem jego składowych: ............

Całkowity koszt projektu: ......

Rodzaj kosztów utrzymania projektu w następnych latach: ....

Elektrownia:






Cyrk:


Prawdziwi klauni

Po której stronie ekranu są prawdziwi klauni?

poniedziałek, 20 stycznia 2014

Kolędnicy - Wiktor Chrzanowski, Stanisław Grochowiak



"Śniła się zima..." Więc pierwszy wszedł Anioł:
0 jakże pięknie łączył w swej postaci
Ideę śniegu z wąsami stolarza --

Herod od progu roztaczał swą władzę
Ponad kieliszkiem, piernikiem, kapustą,
Plebejusz z rzeźni --

I wreszcie Diabeł. W kożuchu baranim,
W pasie związany stajennym łańcuchem,
Otwierał Piekło z wyziewami mąki --
Ten był ci piekarz z najbliższej piekarni.
-- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -- --
-- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -- --

Stół.
Wokół stołu
Toczyła się straszna
Gonitwa Ojca ze Śmiercią i Diabłem;
Za nimi Herod,
Przed Herodem Dziadek,
A wszyscy w gniewie, popłochu i śmiechu.

Na twych kolanach -- jak na szklanym, wzgórzu --
Okrutnie Mały uczyłem się lęku.

"Śniła się zima..." Zbiegłem z twoich kolan,
By cały w płaczu dopaść wprost do Diabła,
Zatopić płacz swój w przepoconych kudłach.

Uniósł mnie w łapach piekarskich. -- nad rogi --
Ja, podniesiony, ujrzałem świat inny,
I Was inaczej -- i lęk swój inaczej.

Anioł jest w niebie, Diabeł zszedł do piekieł,
A Herod -- pijak -- nie da się wyprosić.

niedziela, 19 stycznia 2014

Stiglitz o roku 2014

Strona
http://www.project-syndicate.pl/
- polska lokalizacja międzynarodowego portalu, skąd pobierałem (chyba półlegalnie) artykuły do postów (w wesji angielskiej), jest dostępna od paru miesięcy. Trzeba przyznać, że jest co czytać!
Poniżej zakończenie prognostycznego artykuł Stiglitza:
"W 2014 roku Europa będzie więc nadal zmagać się z poważną chorobą, na ożywieniu w USA skorzysta jedynie garstka najlepiej sytuowanych, a ja zostanę uznany za ponuraka. Po obu stronach Atlantyku większość obywateli nie korzysta na gospodarce rynkowej. Jak długo może się utrzymywać taka sytuacja?"
No właśnie: jak długo?
Link do całośc artykułui:
http://www.project-syndicate.pl/artykul/mocno-zaawansowana-choroba-sabego-wzrostu,546.html

czwartek, 16 stycznia 2014