Pokazywanie postów oznaczonych etykietą eHistoria. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą eHistoria. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 11 października 2011

eHistoria

  Wielu rzeczy nie trzeba uzasadniać w jubileuszowym, dziesiątym roku istnienia Wikipedii. Okazało się, że encyklopedia pisana anonimowo w Internecie, w ciągu dziesięciu lat była w stanie wyprzeć wszystkie papierowe encyklopedie. Ma drobne wady i błędy, ale ma zasadniczą przewagę w postaci linków, które z jej artykułów czynią prawdziwe ogrody rozwidlających się ścieżek. To samo może się stać w przypadku eHistorii pisanej przez podobne pospolite ruszenie. W momencie, gdy w Internecie dostępne będą archiwalne materiały źródłowe, najważniejsze staną się historie osobiste i komentarze. Nie jesteśmy w sytuacji Anglików, którzy mają w Internecie pełny dostęp do np. wszystkich historycznych numerów słynnego Timesa, ale dużo wiarygodnych tekstów można już odszukać. 
  W Stowarzyszeniu Spadkobierców Polskich Kombatantów II Wojny Światowej jestem odpowiedzialny za edukację. eHistoria - 42 DNI REPETYCJI DLA POKOJU  jest początkiem procesu powstawania eHistorii ograniczonej do przedziału lat 1915 - 1945. Bliższe wyjaśnienie znajdują się w Słowie Wstępnym , poprzedzającym rozdziały I , II , III .
  Linki działają najszybciej, gdy e-książeczkę przegląda się na blogu. Bez żadnej straty linków, ale przy dłuższym ich uruchamianiu, można ją czytać w całości w moim Dokumencie Google.

  Zapraszam do współtworzenia eHistorii, na razie w formie wpisywania własnych uwag do Komentarzy. Krótka instrukcja: czytamy np. w rozdziale II post Ostatni dzień pokoju i chcemy wpisać swoją rodzinną opowieść o tamtym dniu, ale nie widać przygotowanego prostokąta z napisem Komentarze. On jest, ale w innym miejscu - trzeba wrócić do góry, kliknąć na tytuł Ostatni dzień pokoju - wtedy odnajdziemy ten sam post w postaci źródłowej i na jego dole znajdziemy Komentarze.

poniedziałek, 10 października 2011

eHistoria - 42 Dni RDP

42 DNI REPETYCJI DLA POKOJU


SŁOWO WSTĘPNE


  Słowo wstępne jest zarazem wyjaśnieniem układu i sposobu powstawania e-książki zatytułowanej "eHistoria - 42 Dni repetycji dla pokoju".
  Książka jest utworem otwartym - na starcie liczy 40 stron. Powstaje w procesie corocznego rozszerzania zarysowanych wstępnie tematów. Tematyka dotyczy nieodległej historii, ale nie tylko tej podręcznikowej. Ponieważ ma być współtworzona przez członków i sympatyków Stowarzyszenia Spadkobierców Polskich Kombatantów II Wojny Światowej, więc bardzo istotną jej częścią są wojenne historie rodzinne znane Spadkobiercom z bezpośrednich przekazów. Najwłaściwszym, już sprawdzonym trybem tworzenia takiego utworu jest pisanie jego stron-postów dzień po dniu na wspólnym blogu, który wkrótce powstanie. Na blogu poza 42 Dniami repetycji dla pokoju znajdą się inne rocznicowe dni roku, przypisane do dat z roku 2011, ale odwołujące się i podsumowujące całe dziesięciolecie działalności naszego Stowarzyszenia, zarejestrowanego w lutym 2002 roku. Pragniemy, aby nasza pamięć rodzinna znalazła sobie miejsce w nieograniczonych przecież zbiorach muzeów wirtualnych poświęconych wydarzeniom II Wojny światowej (wystarczą odpowiednie linki). Stałe przeglądanie zasobów wirtualnych muzeów i dodawanie własnych uwag, będzie dla nas treningiem do przedstawiania tej tematyki na zewnątrz - w szkołach, klubach osiedlowych, uniwersytetach trzeciego wieku, itp.
  Po wspólnym odtworzeniu, w trybie blogowania, fragmentu dziejów powiązanych z datami z okresu 22 lipca - 1 września, zebrany materiał będzie przestawiany w zgodzie z następstwem czasu, podobnie jak to się stało w tym roku. Po sprawdzeniu, uzupełnieniu, wniesieniu poprawek w pierwszych dwóch tygodniach września, będzie mógł stanowić nowatorski, bardzo aktualny zbiór materiałów eHistorii dla szkół ponadpodstawowych. Owe 42 dni - sześć tygodni - jest jedynym okresem roku, kiedy jedni z nas przez tydzień, inni przez miesiąc, albo nawet całe sześć tygodni będą mogli uczestniczyć we współtworzeniu blogu. Jest to przecież okres wakacyjny, a będąc nawet w Australii można wejść do Internetu i tam zapisywać na blogu konkluzje "długich rozmów Polaków". Dobrze się składa, że na ten okres przypadają bardzo ważne dni rocznicowe.

  Przesłaniem, dostatecznie chyba uwypuklonym, tej e-książeczki jest edukacja dla pokoju. Rozdział pierwszy (8 sierpnia - 21 sierpnia) dobitnie dowodzi znaczenia kryptologii w obronie pokoju i wygrywaniu wojny. Wszystkie daty od 12 sierpnia do 20 sierpnia mają bezpośredni kontekst polskiej historii - wojnę 1920 roku, a pozostałe służą przedstawieniu otoczki historycznej - ludzi i wydarzeń z lat wcześniejszych. Spodziewamy się, szczególnie w trakcie badań terenowych, przewidzianych w okresie 14 sierpnia - 20 sierpnia, dotrzeć do prawdy o Bitwie nad Wkrą. Jej wynik stał się źródłem wojennej sławy generała Władysława Sikorskiego, a zarazem powodem wściekłych na niego ataków, których rezultatem jest kompletne pomijanie najświetniejszego bitewnego zwycięstwa wojny 1920 roku również w dzisiejszych podręcznikach. Władysław Sikorski jest najważniejszy polskim kombatantem II wojny światowej i nasze Stowarzyszenie nie ustanie w głoszeniu tej prawdy i w staraniach o właściwy pomnik dla bohatera (w Warszawie jest tylko popiersie, a w Londynie - cała postać!).
  W rozdziale drugim (22 sierpnia - 1 września) są cztery daty historyczne: 23 sierpnia, 25 sierpnia, 30 sierpnia i oczywiście 1 września. Pozostałe dni poświęcone są rozważaniom, czy można było ocalić pokój, oraz przyczynom tragedii katyńskiej i piaśnickiej. Adresatem zbieranych faktów i ocen jest wirtualna część Muzeum II Wojny Światowej (np. wciąż są praktycznie nieznane miejsca wielkich egzekucji: Mniszek, Las Szpęgawski, Piaśnica - łącznie 30 tysięcy ofiar), a w przypadku Katynia - powstające wirtualne Muzeum Katyńskie.
  Najdłuższy jest rozdział trzeci (22 lipca - 7 sierpnia). Przywołuje on wydarzenia, których wynikiem była zagłada miasta Warszawy - likwidację Getta (22 lipca Niemcy rozpoczęli wywózki do Treblinki) i wybuch Powstania Warszawskiego w dniu 1 sierpnia. Wszystkie dni były dniami niemieckiej okupacji, pełnymi traumatycznych wydarzeń. W tak trudnych warunkach młodzież warszawska uczyła się na tajnych kompletach, walczyła i pisała wiersze. Chcemy o tym pamiętać. Wirtualne muzeum Powstania Warszawskiego już istnieje w Internecie i można się odnosić do jego zawartości - szczególnie razi brak informacji o pancernej bitwie przegranej przez Rosjan w początkowych dniach sierpnia. Muzeum Historii Żydów Polskich zapowiada powstanie całej wirtualnej ulicy z czasów międzywojennych. Upowszechnianie przez nasze Stowarzyszenie wiedzy o Holokauście będzie stałą częścią edukacji dla pokoju.

niedziela, 9 października 2011

42 Dni RDP - Rozdział I

MATEMATYKA WYGRYWA WOJNĘ

8 sierpnia 2011

Cztery Muzea Wirtualne

 O dwóch wirtualnym muzeach: Historii Żydów Polskich i Powstania Warszawskiego już pisałem. Następne dwa muzea, ważne dla Stowarzyszenia Spadkobierców Polskich Kombatantów II Wojny Światowej (SSPK2WS), to przenoszone do Cytadeli warszawskiej Muzeum Wojska Polskiego i właśnie tworzone Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku. Oba te muzea będą istnieć również w formie wirtualnej - jeszcze bardziej rozbudowanej niż Wirtualne Muzeum Powstania Warszawskiego.

 Nasze Stowarzyszenie, do którego przecież należą osoby znające ostatnią wojnę z wiarygodnych relacji kombatantów, chce być odbiorcą, krytykiem, a może i współtwórcą wirtualnych części muzeów. Wskazywałem na oczywiste dla nas poprawki w Kalendarzu Wydarzeń z MPW. W przypadku Muzeum Katyńskiego (przenoszonego do Kaponiery Cytadeli) będziemy walczyć o dołączenie do wirtualnych zbiorów obszernych materiałów z Ostaszkowa, gdzie więziono polskich policjantów. Z kolei w wirtualnych zbiorach Muzeum 2WS ważną częścią powinna być historia zbrodni w Piaśnicy, wraz z przedstawieniem tras dojazdu do nieodległych przecież od Gdańska miejsc kaźni (Piaśnica, Mniszek, Las Szpęgawski).

 W Muzeum Wojska Polskiego prezentowane będą wszystkie ważne wydarzenia w dziejach naszego wojska. Jego lokalizacja w Cytadeli Warszawskiej stwarza wyjątkową okazję do przedstawienia sukcesów polskich łamaczy kodów. W Cytadeli znajdowała się największa radiostacja nadawczo-odbiorcza, poniemiecka, Warszawska Radiostacja (WAR). Czy zostanie zrekonstruowany maszt radiostacji? Jeśli nie znajdzie się dość miejsca (była to bardzo duża konstrukcja), to mniejszy maszt, bo mniejszej radiostacji, można zrekonstruować w Modlinie, albo już zupełnie niewielką ruchomą radiostację polową, jeśli taka jeszcze się zachowała, ustawić w Borkowie. Dlaczego w Borkowie? Bo jest symbolem zwycięstwa w dniu 15 sierpnia 1920 roku, które obchodzimy jako Dzień Wojska Polskiego - Borkowo uwieczniono na tablicy zawieszonej w roku 1925 przy Grobie Nieznanego Żołnierza. A ponadto, świetne zwycięstwo V armii Sikorskiego pod Borkowem nie byłoby możliwe bez sukcesów wywiadu.

 Najważniejsze szyfrogramy rosyjskie, przejęte i rozszyfrowane przez polski wywiad, dotyczyły IV armii i Korpusu Gaja (teoretycznie tylko podległego dowódcy IV armii). Była to ta część rosyjskich wojsk, która miała powtórzyć manewr Paskiewicza z roku 1831: przejść Narew pod Ostrołęką, drogami północnego Mazowsza dojść do dolnej Wisły, przekroczyć ją w pobliżu Płocka i zaatakować Warszawę od strony Woli. Atak szlakiem Paskiewicza rozpoczął się od bitwy o Ostrołękę (3 sierpnia). Już wtedy polski wywiad miał dzięki złamaniu kodów rosyjskich dokładne dane o składzie atakujących wojsk i o ich słabościach (braki w amunicji, brak uzupełnień). Jednak siła tych oddziałów była tak przeważająca (miały przecież zdobywać Warszawę), że siły naprędce tworzonej V armii były daleko niewystarczające do utworzenia jakieś linii obrony. Ale 15 sierpnia zdarzył się cud, nie nad Wisłą w Warszawie, ale nad Łydynią w Ciechanowie. Wypad (na ile świadomie zaplanowany, na ile rutynowy - tego jeszcze nie udało się ustalić) natrafił na zdezorientowanego przeciwnika. Brawurowy atak jednego oddziału kawalerii polskiej doprowadził do panicznej ucieczki całego sztabu IV armii z Ciechanowa, a zniszczenie armijnej radiostacji do całkowitej utraty łączności dowództwa wojsk rosyjskich (sztab Tuchaczewski był zlokalizowany w Mińsku białoruskim) z dowództwem IV armii.

 W tym samym dniu radiostacja polowa działająca w składzie V armii Sikorskiego przejęła zaszyfrowany meldunek o aktualnym stanie bojowym IV armii rosyjskiej. Po przesłaniu go o szczebel wyżej, do radiostacji w Modlinie, gdzie znajdował się sztab i wszystkie niezbędne służby, szyfrogram rozszyfrowano. Warto ten przebieg wydarzeń zapamiętać, bo rzadko zdarzało się, że już na szczeblu armii łamano rosyjskie kody - zazwyczaj następowało to dopiero po przesłaniu szyfrogramu do radiostacji w Cytadeli  warszawskiej i zajęciu się nim w Dziale Wywiadowczy Dowództwa Wojsk Polskich, który znajdował się w Pałacu Saskim. Gdzie mogła się znajdować owa polowa radiostacja pułkowa? Oddziały V armii Sikorskiego w dniu 15 sierpnia walczyły wzdłuż linii Wkry, ale z zasady radiostacji nie umieszcza się na linii frontu, więc nie było jej na pewno nad samą Wkrą, ale była zapewne niedaleko, 5-10 kilometrów od rzeki.

 Historię działania tych radiostacji i sukcesy w łamaniu szyfrów rosyjskich w wojnie 1920 roku przedstawię w dalszych postach.

 O ile rekonstrukcje historycznych urządzeń leżą poza możliwościami naszego Stowarzyszenia, to wirtualna prezentacja historii radiowywiadu - od wojny z Rosją do złamanie Enigmy - ma być istotnym składnikiem odpowiedzi na pytanie: Jak walczyć bez karabinu?, tak istotnej w edukacji dla pokoju.

 Wirtualne części czterech muzeów chcielibyśmy prezentować na prelekcjach szkolnych, tworzyć z nich interaktywne „kostki”, które dałoby się ustawiać w lokalnych izbach pamięci, oraz ośrodkach informacji turystycznej (np. na przyszłym lotnisku w Modlinie). Dni repetycji dla pokoju 22 lipiec - 1 wrzesień (42 dni) pisane teraz przeze mnie, a w przyszłym roku (i następnych latach) rozwijane przez większą grupę Spadkobierców (z czasem również ekspertów) miałyby takie prezentacje przygotować.


9 sierpnia 2011

Straż Obywatelska

 Wydarzeniami roku 1920 interesowałem się przed wielu laty nie z powodu historii zwycięskiej wojny z Rosją, ale z powodu Polskiej Szkoły Matematycznej, która właśnie w tamtym roku objawiła się Europie publikując pierwszy tom Fundamenta Mathematicae. Profesor Kazimierz Kuratowski podjął się roli historyka tej szkoły publikując w moich czasach studenckich książkę "Pół wieku matematyki polskiej 1920 - 1970". Gdy w latach osiemdziesiątych ukazały się jego „Notatki do autobiografii” oczywiście też do nich zajrzałem. Znalazłem tam fascynujący opis wydarzeń sierpnia roku 1915 w Warszawie i listopadowego odrodzenia polskiego Uniwersytetu Warszawskiego, którego profesorowie po pięciu latach zainicjowali Polską Szkołę Matematyczną. Wtedy właśnie warszawiacy przeszli, w skróconym terminie, pierwszą "Szkołę Obywatelskości". Cytuję fragmenty:

 “Huk wysadzanych mostów na Wiśle, o świcie 5 sierpnia 1915 r., obwieścił mieszkańcom Warszawy nową erę w dziejach Polski: wojska carskie opuściły Warszawę. […]  Straż Obywatelska była to bardzo popularna organizacja złożona w dużej mierze z młodszych i starszych przedstawicieli inteligencji warszawskiej. Na jej czele stał adwokat Leon Supiński. Inny bardzo znany adwokat, obrońca więźniów politycznych za czasów carskich, Stanisław Płatek (późniejszy minister spraw zagranicznych w Polsce Niepodległej), utkwił mi w pamięci, jak kierował ruchem ulicznym na rogu Nowego Światu i Chmielnej. Również mój starszy brat Roman, wówczas aplikant adwokacki, należał do Straży Obywatelskiej. Po jakimś czasie Straż Obywatelska (która pełniła swe funkcje honorowo) została przekształcona w normalną, płatną milicję miejską. Komendantem jej został ks. Franciszek Radziwiłł.”

 Warto pamiętać, że wprowadzając etatową milicję miejską władze niemieckie chciały same ustalać obsadę milicyjnych etatów, ale samorządowa strona polska stała twardo na stanowisku, że tylko Polacy sprawdzeni w Straży Obywatelskiej mogą zostać miejskimi policjantami - i tak też się stało. Mój dziadek zatrudniony jako kapelmistrz milicji miejskiej zawsze mówił, że dyrygował orkiestrą Straży Obywatelskiej:

„W Warszawie, po ewakuacji wojska rosyjskiego i wejściu Niemców, utworzyła się Straż Obywatelska na czele której staną Naczelnik, książe Franciszek Radziwiłł. Zapisałem się na członka Straży Obywatelskiej i otrzymałem stanowisko skarbnika. Po zapoznaniu się z moimi kwalifikacjami Ks. Naczelnik wzywa mnie do siebie i proponuje mi, abym zorganizował orkiestrę; otrzymałem lokal na naukę i próby. Pierwszy występ orkiestry wypadł w okresie, gdy zwrócono nam samorząd w Warszawie i obiecywano przywrócenie państwa polskiego. Straż Obywatelska i władze miasta w dniu 3 maja 1916 roku zorganizowały manifestację i cała ludność gremialnie wyległa, tworząc wspaniały pochód, którego entuzjazmu nie da się opisać. Na czele tego entuzjastycznego pochodu kroczyła orkiestra Straży Obywatelskiej pod moją dyrekcją, gdzie oklaski i kwiaty sypały się jak z rogu obfitości. Entuzjazm jaki wzbudziły pieśni narodowe, przygotowane na tę uroczystość - Jeszcze Polska nie zginęła - odnosiły serca i wywoływały szalony, nie do opisania zapał. Naczelnik Straży Obywatelskiej od tej chwili polecił mi, aby orkiestra w każdą niedzielę i święto dawała koncerty w Łazienkach, w Pomarańczarni, w teatrze na wyspie, w rozmaitych punktach miasta: na placach, przed teatrem opery. Zespół mój był czynny także w operze.” (cały Życiorys Jana Kotowskiego znajduje się na stronie 41 Programu Integracyjnego).

 Co grała orkiestra w dniu 3 maja 1916 roku? Może uda się odnaleźć jej repertuar w jakiejś relacji z tamtego dnia, ale można z całą pewnością przyjąć, że znalazł się tam nagrodzony w 1898 roku, na konkursie w Londynie Marsz pod sztandarem pokoju Feliksa Nowowiejskiego.

 Wydarzenia opisane powyżej kształtowały postawy pokolenia urodzonego na przełomie XIX i XX wieku, którego liczni przedstawiciele zginęli wiele lat później w Katyniu i Piaśnicy. Gdy Polska znalazła się w roku 1920 w śmiertelnym zagrożeniu, młodzi gremialnie zgłaszali się do Armii Ochotniczej, a także do odtworzonej w lipcu 1920 roku Straży Obywatelskiej (w lipcu do Straży Obywatelskiej w Warszawie wstąpiło ok. 300 kobiet i 16 tys. mężczyzn, wstępowano na całym Mazowszu, np. w powiecie przasnyskim - 130 osób).


10 sierpnia 2011

Trzy przyjazdy Piłsudskiego do Warszawy

 Już 15 sierpnia, w jedenastym dniu po wyjściu Rosjan z Warszawy, przyjechał do niej Piłsudski. Dla Niemców, którzy oczywiście znali jego blef z roku 1914, kiedy to samozwańczo mianował się Naczelnikiem powstania antyrosyjskiego w Kongresówce, był osobą co najmniej podejrzaną. Gdy w tym samym dniu odbyła się wielka demonstracja na jego cześć przed Hotelem Francuskim, w którym zamieszkał, Niemcy polecili mu opuścić Warszawę.

 Po Proklamacji dwóch cesarzy (niemieckiego i austriackiego) z 5 listopada proponującej Polakom odrodzenie państwowości, pozycja Piłsudskiego bardzo się umocniła. Negocjowano jego przyjazd do Warszawy. Niemcy postawili warunek - żadnych zorganizowanych demonstracji. Ale nie mogli zabronić wszelkich "spontanicznych" wystąpień. I w tej formule zmieściło się jakże pamiętne powitanie Piłsudskiego przez młodzież warszawską. Gdy we wtorek, 12 grudnia 1916 roku o godzinie 10.40 Piłsudski przybył na Dworzec Wiedeński owacjom nie było końca, wyprzęgnięto konie i młodzi ludzie pociągnęli powóz aż do hotelu.

 Wśród młodych byli też uczniowie i uczennice szkół warszawskich. Niemieckie władze zwierzchnie wysłały do szkół poufne rozporządzenie stanowczo zabraniające udziału szkół w powitaniu Piłsudskiego. Ale od czego jest warszawski spryt w omijaniu rozporządzeń? Masowe stały się "ucieczki z lekcji" z cichym przyzwoleniem dyrekcji. Rolę inicjatorki jednej z takich ucieczek dobrowolnie zgodziła się pełnić 17-letnia wówczas Marylka Kotowska (późniejsza bł. siostra  Alicja Kotowska). Nie była bynajmniej przywódczynią klasy, ale miała najbardziej wiarygodną opowiastkę dla władz niemieckich: "Mój ojciec, dyrygent Orkiestry Milicji Warszawskiej miał brać udział w powitaniu wraz ze swoją orkiestrą, więc myślałam, że władze wyraziły zgodę...". Nie było w tym nawet ziarenka prawdy (miał brać - nie znaczy, że to zatwierdzono), ale było jakieś, prawdopodobne wytłumaczenie, chroniące  przed ewentualnymi represjami szkołę Pauliny Hewelke.

 Trzeci przyjazd Piłsudskiego - wczesnym rankiem, w dniu 10 listopada 1918 roku - jest właściwym początkiem II Rzeczypospolitej.


11 sierpnia 2011

Zespół łamaczy kodów

 W lipcu 1920 roku do powstającej Armii Ochotniczej licznie zgłaszali się studenci Uniwersytetu Warszawskiego. Wielu nauczycieli akademickich zgłosiło swoje osoby do dyspozycji Dowództwa Wojska Polskiego. Byli wśród nich bardzo młodzi profesorowie matematyki: 38-letni Wacław Sierpiński, 34-letni Stanisław Leśniewski i 32-letni Stefan Mazurkiewicz. Prosili o przydział na front, ale skierowano ich do prac wywiadowczych - do rozszyfrowywania przechwytywanych radiodepesz rosyjskich pod kierunkiem Jana Kowalewskiego. Powstał w ten sposób najbardziej akademicki w dziejach zespół łamaczy kodów. Rosjanie zmieniali szyfry w odstępach kilkudniowych, co powodowało konieczność łamania kodów radiodepesz w ciągu kilku godzin, a nie kilku dni. Praca musiała trwać całą dobę na okrągło, potrzebni byli ludzie nawykli do wielogodzinnego, intensywnego wysiłku umysłowego, takiego jaki wkładają matematycy w dowodzenie twierdzeń. No i oczywiście musieli świetnie znać język rosyjski. Tutaj przydały się osiągnięcia w rusyfikacji, bo w zaborze rosyjskim szkoły musiały prowadzić zajęcia po rosyjsku, a w przypadku Leśniewskiego tak wówczas częste dla Polaków, zatrudnienie jego ojca w samej Rosji.

12 sierpnia 2011

Rewolucja


 Rewolucją w edukacji dla pokoju powinna być "Rewolucja" - szyfr rosyjski złamany 12 sierpnia 1920 roku. Powyższe zdjęcie (warto, klikając je powiększyć) powinno znajdować się w każdym szkolnym podręczniku historii! Poniżej wyjaśniam dlaczego:

 Pisze Jan Kowalewski: "12 sierpnia 1920 r. nasz radiowywiad przejął wielostronicowy szyfrowy telegram XVI Armii Sowieckiej. Był to rozkaz operacyjny, przy czym musiał być ważny, skoro użyto do niego nowego szyfru. Możecie sobie wyobrazić, z jakim napięciem zabraliśmy się do roboty. Szczęśliwie w niespełna godzinę szyfr zaczął się rozwiązywać. Jeszcze depesza ta nie była w pełni odczytana, gdy już wiedzieliśmy z fragmentów, że jest to wielki rozkaz o decydującym natarciu na samą Warszawę. (…) Jeszcze gorączkowo kończyliśmy „rozwiązywanie” szyfru, lecz już podaliśmy jego zasadniczą część do Belwederu, zapytując, czy mamy go przetłumaczyć. Marszałek Piłsudski zadowolił się jednak tekstem rosyjskim i wyraził zadowolenie z zamiarów przeciwnika, gdyż chodziło właśnie o to, by jak najbardziej związać bolszewików na froncie warszawskim."

 W przeddzień bitwy o Warszawę Polacy poznali plany przeciwnika! Nigdy przedtem i potem w historii nie było tak znaczącego dla polskiego wojska sukcesu wywiadowczego. Ten sukces był impulsem do późniejszego rozwoju kryptologii w międzywojennej Polsce (jako pierwsi na świecie nasi łamacze kodów stworzyli podstawy kryptologii matematycznej) i najsłynniejszego osiągnięcia obronnej myśli polskiej - złamania Enigmy. Niestety w 1939 roku nie starczyło czasu, aby łamanie kodu Enigmy mogło skutkować na polach wrześniowych bitew, ale nasz angielski sojusznik, wykorzystując polskie osiągnięcia, był w stanie wygrywać bitwy na Atlantyku.

 Złamania Rewolucji dokonali członkowie opisywanego wcześniej zespołu łamaczy kodów: Jan Kowalewski i Stefan Mazurkiewicz. W czasie II Wojny Światowej profesor Mazurkiewicz cały czas prowadził na wysokim poziomie zajęcia na tajnym Uniwersytecie Warszawskim - na podstawie swoich notatek z jego wykładów Jerzy Łoś, późniejszy wybitny matematyk, mógł po wojnie wydać bardzo nowoczesny podręcznik Podstawy rachunku prawdopodobieństwa (Stefan Mazurkiewicz niestety zmarł przed końcem wojny, w 1945 roku). Jan Kowalewski w czasie II Wojny Światowej prowadził tajne negocjacje dyplomatyczne przybliżające porozumienie w ramach operacji Trójnóg. Obaj więc są polskimi kombatantami II wojny światowej i nasze Stowarzyszenie Spadkobierców Polskich Kombatantów II Wojny Światowej ma obowiązek upowszechniać wiedzę o ich czynach. Mazurkiewicz, Sikorski i Kowalewski stali się dla mnie inspiracją do podjęcia tematu Jak walczyć bez karabinu, moim zdaniem kluczowego w edukacji dla pokoju, bo przedstawiającego całe spektrum działań, szczególnie na poziomie uniwersyteckim, a w uniwersytetach cała nadzieja (obecny podtytuł mojego blogu brzmi:Trzy rodziny edukują dla pokoju, ale gdy tematyka blogu była trochę węższa podtytułem było hasło Uniwersytet idzie na wojnę - oczywiście taką bez karabinów, wojnę o pokój).


13 sierpnia 2011

Sikorski do wszystkiego

 Plan Tuchaczewskiego, odczytany przez radiowywiad wieczorem 12 sierpnia i przedstawiony w odpowiedniej Informacji Wywiadowczej (bez sugerowania nawet źródła) w dniu następnym, można opisać  historycznymi nazwami i zestawić z rosyjską koncepcją likwidacji Powstania Listopadowego. Wojsko naciera dwoma szlakami - jedna część drogą Paszkiewcza  przeprawiając się przez dolną Wisłę gdzieś w rejonie Nieszawa- Płock i atakuje Warszawę od strony Woli (pamiętamy wszyscy wiersz „Sowiński na okopach Woli”). W roku 1920 do ataku drogą Paszkiewicza wyznaczono XV i IV Armię z III Korpusem Konnym Gaj-Chana. Druga część wojsk (III i XVIII Armia) atakuje Warszawę od strony Pragi, tak jak robił to Dybicz w czasach Powstania Listopadowego.

 Plan Tuchaczewskiego nie wspominał o ataku na forty modlińskie - Rosjanie sami budowali ich zewnętrzny krąg (w sumie fortów jest osiemnaście!) i zaledwie pięć lat wcześniej bronili przed atakiem niemieckim. Na zdobywanie całego rejonu Modlina nie mieli czasu, ale musieli przewidzieć zablokowanie polskich wojsk tam się znajdujących, aby nie uderzyły niespodziewanie na ich lewe skrzydło. Generał Władysław Sikorski, dowódca 5 armii ze sztabem w Modlinie, wiedział o tym doskonale i obmyślał sposoby obrony przed dwukrotnie (XV i IV armia) silniejszym przeciwnikiem. Ale generał Haller, dowódca całego frontu zachodniego bał się przede wszystkim o Warszawę. Spojrzał na mapę i dojrzał, że najbliżej atakującej Warszawę na kierunku zegrzyńskim III armii rosyjskiej znajdą się oddziały Sikorskiego. W przeddzień rosyjskiego generalnego ataku, w dniu 13 sierpnia ok. godziny 18,  miała miejsce kuriozalna rozmowa generała Hallera i jego szefa sztabu pułkownika Zagórskiego z Sikorskim. Oto jej końcowe zdania:

Pułkownik Zagórski:

"(...) O nieprzyjacielu nadal wiadomo, że: 21. Dywizja nieprzyjacielska będzie atakować jutro przez Serock na Zegrze, tym bardziej więc uważam, że opóźnienie akcji 5. Armii może doprowadzić do katastrofy. Ja ze swej strony, jako szef sztabu frontu, muszę kategorycznie stwierdzić, że uważam opóźnienie tej akcji za fakt, którego nam historia nie przebaczy i że muszę to tu na tym miejscu właśnie dla historii stwierdzić."

Generał Sikorski:

"Panie pułkowniku, dajmy spokój z historią, bo mnie pan pułkownik zmusi do zupełnie innej odpowiedzi. Rozkaz Dowództwa Frontu jest wydany absolutnie na podstawie nieznajomości sytuacji własnej. Gdybyśmy mieli zwyciężać papierami, w takim razie gotów jestem w tej chwili zaczynać ofensywę! Jeżeli mam się bić przy pomocy żołnierzy, to proszę wziąć pod uwagę czas i przestrzeń. Nie wiedziałem, że panowie nie liczą na utrzymanie frontu Zegrze choćby w ciągu kilkunastu godzin.(...)"

 Czas i przestrzeń - Sikorski doskonale, po dwóch latach nieprzerwanego wojowania, rozumiał wagę tych czynników. Spróbuję w następnych postach stosują metodę Szkoły Drogi zaproponować ich rozważenie, bo samą przewagą wywiadu nie wygrywa się bitwy.


14 sierpnia 2011

Cieksyn - Fort Toruń

 Wirtualność dziecinna, to gry z całkowicie bajkowymi (wymyślonymi) scenariuszami. Wirtualność dorosła powinna być na poziomie polityki i sztuki. Staram się iść w tym kierunku. Rozpoczynający się dzisiaj tydzień (14-20) będzie tygodniem Szkoły Drogi (p. Program Integracyjny, str. 14-20). Nie ma tam jeszcze bezpośredniego odwołania się do komputerów - w momencie pisania Programu Integracyjnego nie istniał jeszcze iTablet. Obecnie, po uwzględnieniu możliwości iTableta, metoda Szkoły Drogi staje się całkowicie zgodna z metodologią konstrukcjonizmu, gdy plonem wycieczek mogą być na gorąco komentowane i tematycznie linkowane zdjęcia.

 Zakładam, że grupa osób zainteresowanych odkryciem nowych, ciekawych faktów wiążących Bitwę nad Wkrą z osiągnięciami naszych łamaczy kodów, znajduje się w Cieksynie i dysponuje rowerami. Zgodnie z przebiegiem (czas) działań bojowych w tym rejonie będziemy w kolejne dni odwiedzać miejsca, których położenie (przestrzeń) pozwoli nam zrozumieć co miał na myśli generał Władysław Sikorski wypowiadając zdanie: "Jeżeli mam się bić przy pomocy żołnierzy, to proszę wziąć pod uwagę czas i przestrzeń".

 Zgodnie z ustaleniami przyjętymi w dniu 13 sierpnia, 5 armia Sikorskiego miała w dniu 14 sierpnia, ok. godz. 12 zaatakować wojska rosyjskie. Rano w Cieksynie, na wschodnim brzegu Wkry nastrój był bojowy: - Chcemy się bić! -  krzyczeli młodzi chłopcy, jeszcze uczniowie, a już żołnierze, stanowiący uzupełnienie I batalionu Brygady Syberyjskiej. O godzinie dziesiątej zaatakowali Rosjanie. Trzy razy Polacy tracili i odzyskiwali pozycje na wschodnim, cieksyńskim brzegu Wkry. Około godziny 14 poległ prowadzący kontratak dowódca I batalionu mjr. Czapla (może uda się zlokalizować miejsce jego śmierci w Cieksynie?). Rosjanie przeszli przez Wkrę i zaatakowali Borkowo. Na zachodnim brzegu wdarli się na kilometr w głąb polskich linii obrony Wkry. Generał Sikorski stał na czele naprędce pozbieranych oddziałów i pełne zaufanie mógł pokładać jedynie w znanej sobie, "poleskiej" XVIII brygadzie, którą dowodził już od roku. O godzinie 20.00 wydał rozkaz:

/Dowództwo 5 armii oddział III, poczta polowa 5, dn. 14 VIII 1920 r. godz. 20.00/

ROZKAZ DO DOWÓDZTWA XVIII BRYG. PIECH. NAKAZUJĄCY ODEBRANIE BORKOWA

XVIII bryg ma niezwłocznie przejść do kontrataku celem odebrania Borkowa i wyrzucenia npla w tym rejonie na wschodni brzeg Wkry. Akcję należy możliwie uzgodnić z pułkiem syberyjskim. O ile by ten ostatni nie był zdolny do akcji, kontratak przeprowadzić samodzielnie, rozpoczynając go natychmiast.

(…) gen. Sikorski

Tak minął dzień nad Wkrą w okolicach mostu w Borkowie.

 Po rowerowym zapoznaniu się z miejscami walk w Cieksynie i Borkowie, należy udać się do wiszącego mostu w Goławicach (6 km), aby obejrzeć dolinę Wkry w tym miejscu. Brzegi są tam wysokie, a po stronie wschodniej znajdują się dwa forty. Jeden z nich odległy od Wkry ok. kilometr, to Fort Toruń, zdobyty przez Rosjan 14 sierpnia. Do tego fortu doszedł rosyjski atak prowadzony od rana w kierunku południowym. Na kierunku północno-zachodnim Rosjanie zdobyli Nowe Miasto i Sochocin. Wkra była więc opanowana przez wojska rosyjskie od Goławic do Sochocina (ok. 30 kilometrów).

 Nowych danych wywiadowczych istotnych dla 5 armii w dniu 14 sierpnia nie było, a obserwacje ruchów rosyjskich wojsk (Polacy mieli samoloty!) potwierdzały realizowanie rozkazu Tuchaczewskiego poznanego 12 sierpnia dzięki złamaniu "Rewolucji".


15 sierpnia 2011

Borkowo - Nowe Miasto

 Przełomowy dzień 15 sierpnia - Ten Dzień (p. Program Integracyjny s. 5) - stał się Świętem Wojska  Polskiego. Rozkaz Sikorskiego został wykonany - wyparto Rosjan za Wkrę, w godzinach popołudniowych zdobyto most w Borkowie. Do walki wchodzi Dywizja Ochotnicza - pod nieprzyjacielskim ogniem przechodzi Wkrę pod Zawadami i w ciężkich walkach zdobywa do wieczora część Cieksyna. Dwa pułki Brygady Syberyjskiej po całodziennej walce, wieczorem zdobywają Nowe Miasto.
 Szkoła Drogi powinna więc w tym dniu zrealizować trasę rowerową Borkowo - Nowe Miasto. Ambitnym, ale wykonalnym zadaniem dla sprawnych rowerzystów byłby "rajd na Ciechanów" odtwarzający wypad 203 pułku szwoleżerów na Ciechanów (można do powrotu wykorzystać pociąg). Również tego dnia (nad ranem) zdobyto Sochocin, a po południu Fort Toruń i kilka miejscowości na południe od niego.
 Wypad kawalerii na Ciechanów, gdzie znajdował się sztab IV armii rosyjskiej, okazał się najważniejszym w tej wojnie działaniem "kontrwywiadowczym", bo niszcząc radiostację, zerwał łączność tej armii ze sztabem Tuchaczewskiego. On sam, tak opisał  konsekwencje tego wydarzenia:
" Takie położenie, wprost potworne i nie do pomyślenia, pomogło Polakom nie tylko zatrzymać ofensywę armii 3-ej i 15-tej, ale jeszcze krok za krokiem wypierać je w kierunku wschodnim."
 Czy zdarzył się "cud nad Łydynią" (Łydynia przepływa przez Ciechanów), czy był to wypad zaplanowany po zebraniu danych wywiadu? Radiowywiad posiadał stacje goniometryczne umożliwiające lokalizację nieprzyjacielskich nadajników. Masztu stacji nadawczej nie da się ukryć, w Ciechanowie znajdował się on na terenie cukrowni, więc ktoś z polskiej siatki wywiadowczej (zawsze istniejącej w terenie) mógł podać o nim informację wojsku polskiemu. Jest to bardzo istotna kwestia, godna wnikliwego "śledztwa historycznego".
 W dniu 15 sierpnia przejęty został przez radiostację polową Nr 17 (stacjonującą gdzieś w okolicach Borkowa) ważny dla działań 5 armii Sikorskiego meldunek o stanie liczbowym IV i XV armii rosyjskiej. Meldunek ten przekazano do referatu radiowywiadu 5 armii, znajdującego się w Modlinie i na tym szczeblu, bez przesyłania go do radiostacji centralnej w Cytadeli Warszawskiej, nazajutrz odczytano. Tak więc rozszyfrowana "Rewolucja" była przesłana z centrali do niższych szczebli wywiadu, co zwiększało szybkość jego działania.

16 sierpnia 2011

Nasielsk

 Z Cieksyna do Nasielska jest tylko 10 kilometrów, ale jakże historycznie istotnych. Tą drogą szedł stępa może najsłynniejszy w historii (dowodził nim legendarny Lasalle) dwutysięczny oddział francuskich dragonów (od mostu w Borkowie, który przekroczyli przed zmierzchem w dniu wigilijnym, 24 grudnia 1806 roku, do obozowiska, gdzie nocowali - zlokalizowanego przez historyków - jest kilka kilometrów). Następnego dnia, kilku najwyższych rangą kawalerzystów zapewne brało udział w naradzie z Napoleonem, który noc spędził w chacie pod Nasielskiem. Tą samą drogą, ponad sto lat później (p. Program Integracyjny, str. 36), posuwała się Dywizja Ochotnicza,  która do południa oczyściła z Rosjan Cieksyn i w niewielkich już bojach z oddziałami opóźniającymi atak Polaków dotarła około godziny 17 do Nasielska. Nasielsk już był opanowany po trwających od rana ciężkich walkach grupy generała Osińskiego. Główne uderzenie wojsk polskich, posiadających dwa pociągi pancerne, poszło wzdłuż linii kolejowej Modlin - Nasielsk. Po południu doszły też do Nasielska oddziały, które zdobyły Nowe Miasto - była w tym prawie całkowita analogia z koncentracją wojsk napoleońskich napływających do Nasielska z tych samych trzech kierunków. Jeszcze jednym, przypadkowym, powiązaniem z Napoleonem jest to, że 15 sierpnia (dzień przełomu w wojnie polsko-rosyjskiej) pokrywa się z dniem urodzin Napoleona, obchodzonym uroczyście w czasach jego Cesarstwa, również w wojsku polskim (np.w oddziałach dowodzonych przez generała Dąbrowskiego w dniu 15 VIII 1812).
 Poczynając od 16 sierpnia radiowywiad przechwytywał i rozszyfrowywał radiodepesze III Korpusu Konnego o jego działaniach nad Wisłą, do której ów Korpus dotarł już 15 sierpnia. Tylko pełna i pewna wiedza o zamiarach III Korpusu (że nie zamierza on zawrócić i zaatakować tyły 5 armii, bo ma rozkaz przejścia przez Wisłę) uzyskiwana z danych radiowywiadu, umożliwiała Sikorskiemu atakowanie Rosjan w kierunku wschodnim - najpierw na Nasielsk, potem na Pułtusk.

17 sierpnia 2011

Płońsk

 Oddziały IV armii rosyjskiej podążały za III Korpusem Konnym w kierunku zachodnim wykonując dyrektywę przejścia dolnej Wisły i zaatakowania Warszawy od strony Pragi (droga Paskiewicza). Gdyby 15 sierpnia wypad 203 pułku szwoleżerów nie doprowadził do zerwania łączności ze sztabem Tuchaczewskiego, IV armia odebrałyby rozkaz zmiany kierunku marszu i uderzenia na znajdujące się na południe od niej i prące na wschód oddziały 5 armii Sikorskiego. Dowództwo IV armii bez takiego rozkazu nadal kierowało swoje oddziały na zachód, do Wisły. Nie mniej niektóre dywizje lewego skrzydła IV armii weszły w styczność z oddziałami 5 armii. Już 16 sierpnia rozpoczął się wielodniowy bój przy drodze Ciechanów-Ojrzeń, nazywany bitwą pod Sarnową Górą. W podobny sposób doszło do starć pod Płońskiem. Nie było tam prawie wojska polskiego - dopiero 16 sierpnia dotarła tam jazda wyładowana w Zakroczymiu z barek, które dopłynęły z Warszawy. Z marszu udało się odeprzeć rosyjski atak rosyjski. Ale większe siły rosyjskie zaatakowały w dniu następnym. Załamała się szarża 201 ochotniczego pułku szwoleżerów pod Arcelinem na cztery pułki sowieckie z 18 Dywizji Strzelców idące na Płońsk. Dowódca Brygady Jazdy (w jej skład wchodził jeszcze 1 pułk szwoleżerów) nakazał zaatakowanie lewego skrzydła 18 Dywizji Strzelców. Doszło do brawurowej szarży 1 Pułku Szwoleżerów pod Baboszewem. „Szarżowali wszyscy, nie tylko sam dowódca pułku na czele swego sztabu, ale i pluton trębaczy i każdy kto tylko był pod ręką (…) Z powodu długotrwałej suszy powstał (…) niesamowity kurz, osłaniający nieprzeniknioną tajemnicą słabe siły nacierającego oddziału (…) Szarża ukoronowana była pełnym sukcesem”.
 W trzy godziny po bitwie na pole walki przybył generał Sikorski, który udekorował wyróżniających się szwoleżerów Krzyżami Virtuti Militari. Generał przemawiał przy huku dział i trzaskaniu karabinów maszynowych - odgłosach niedaleko toczonej potyczki.
 Polski radiowywiad śledził w dniach 16 i 17 reakcje sztabu Tuchaczewskiego na rozpoczęte w dniu 16 sierpnia uderzenie znad Wieprza. Dopiero pod koniec drugiego dnia polskiej ofensywy Rosjanie uświadomili sobie rozmiary zagrożenia i rozpoczęli odwrót. Ale z IV armią nadal nie było łączności i podążała ona nadal ku Wiśle.
 Nowe Miasto, Nasielsk i Płońsk będą tworzyły Wirtualny Uniwersytet Trzech Miast. W informacjach na stronie Urzędu Miasta czytamy:
RYNEK. XIX-wieczne dzieje miasta przypominają kamieniczki zachowane w rynku i jego najbliższym otoczeniu. W bardzo dobrym stanie znajduje się kamienica, w której wychowywał się twórca państwa Izrael, Dawid Ben Gurion. Obecnie funkcjonuje tu restauracja 'Kaprys', serwująca doskonałe dania tradycyjnej kuchni mazowieckiej.

18 sierpnia 2011

Sarnowa Góra

 Zażarta bitwa pod Sarnową Górą trwała pięć dni (od 16 do 20 sierpnia). Jej przełomowym dniem był 18 sierpnia, kiedy to polskie linie obrony, osłaniające oddziały polskie posuwające się na północny wschód w walkach z XV armią, zaczęły pękać. Dużą daniną krwi zdołano je odtworzyć. Gdyby Rosjanie się przedarli i uderzyli w niebroniony bok oddziałów 5 armii, to mogłoby się zakończyć wypychanie wojsk rosyjskich z Mazowsza. Wywiad IV armii rosyjskiej nie miał pojęcia o całości sytuacji, a sztab Sikorskiego miał pełną informację o toczących się walkach.
 Bardzo relaksowa jest wycieczka rowerowa z Cieksyna do pomnika w Sarnowej Górze, gdyż jedzie się tam prawie pustymi drogami.
 Przestrzeń objęta wytężoną obserwacją radiowywiadu jest w tych dniach największa. Rosjanie atakują Płock - 17 sierpnia dociera tam 17 Dywizja Strzelców z IV armii, a 18 sierpnia - większa część III Korpusu Konnego Gaj-Chana. Zagrożenie Płocka jest olbrzymie, ulic i mostu bronią cywile. W tej sytuacji bezcenne są wręcz wiadomości pozyskiwane przez radiowywiad z nasłuchu radiostacji III Korpusu Konnego.
 Aby zapobiec próbie odtworzenia frontu przez nieustannie spychanych Rosjan, po trwających przez cały dzień 17 sierpnia analizach, rankiem 18 sierpnia wydano utajniony Rozkaz Szefostwa Łączności Naczelnego Dowództwa Wojska Polskiego: "(...) Należy, zaczynając od godziny 16.00 dnia 18 VIII, w przeciągu 24 godzin przeszkadzać wszelkim rozmowom radiotelegraficznym nieprzyjacielskim (...)" Przeszkadzanie polegało na "wcinaniu się" w zapoczątkowane nadawanie radiodepeszy, tak że sumaryczny sygnał był dla odbierającego kompletnie nieczytelny. Trwało to do końca dnia 19 sierpnia, a więc 36 godzin. Nie zagłuszano radiostacji III Korpusu Konnego, którego położenie i działania musiały podlegać stałej obserwacji ze względu na jego szybkość przemieszczania się i siłę ognia karabinów maszynowych ciągniętych przez konie.

19 sierpnia2011

Ciechanów

 Przez cały dzień 19 sierpnia trwa zagłuszanie radiostacji rosyjskich, potęgujące i tak niewiarygodną wręcz dezorganizację wojsk rosyjskich. Jest to praktycznie dzień wypędzenia Rosjan za Bug, ale na północy Mazowsza wojska rosyjskie nadal walczą, bo mają uzgodnione z Niemcami, że bez rozbrajania przejdą niemiecką granicę (potem, pod ochroną tej granicy, oddziały wracały do Rosji).
 Po niepowodzeniach w bitwie z 18 Dywizją Piechoty pod Sarnową Górą i Ojrzeniem, w południe 19 sierpnia dwie dywizje rosyjskie rozpoczęły odwrót na Ciechanów. Tego też dnia rano dowództwo polskie skierowało do natarcia na Ciechanów Dywizję Ochotniczą płk. Adama Koca. I Brygada tej dywizji pod Nowym Dziurawcem i wsią Pomorze pokonuje Rosjan, wieczorem zajmuje Ciechanów i ogniem karabinów rozprasza szarżę trzech szwadronów jazdy, które próbowały odbić miasto. Bierze kilkuset jeńców.
 W przestrzeni i czasie tej wojny dawna stolica Mazowsza, Ciechanów odegrała niebagatelną rolę. "Cud na Łydynią" wskazywałby na 15 sierpnia jako najlepszy termin dla wycieczki rowerowej do Ciechanowa, ale tego dnia odbywają się uroczystości przy pomniku w Borkowie, więc może lepiej wybrać się tam 19-ego, by zapoznać się z kolejnym sukcesem Dywizji Ochotniczej.

20 sierpnia 2011

Modlin

 Do Modlina oczywiście wojska rosyjskie nie doszły, ale tam znajdował się sztab 5 armii Sikorskiego i duża, stacjonarna radiostacja. Koniecznie więc trzeba tam pojechać (z Cieksyna ok. 20 km). Osiągnięcia bojowe 5 armii Sikorskiego - pokonanie 2,5-krotnie liczniejszego przeciwnika - są wręcz niebywałe. Niestety stały się solą w oku zwolenników teorii "decydującego uderzenia znad Wieprza" i nie są częścią obowiązkowej wiedzy historycznej Polaków. Nie istnieje jeszcze nowa, pełna historia wojny z Rosją, bo dopiero w zeszłym roku Grzegorz Nowik przedstawił drugi tom "Zanim złamano Enigmę", dopełniający nieznaną dotąd historię działań radiowywiadu. Historycy będą się spierać, ale najistotniejsze fakty o łamaczach kodów z tamtego czasu są już ustalone i wystarczają do realizacji jednego z celów tych 42 dni repetycji - do skierowania uwagi edukatorów na  kryptologię. Łamacze kodów są absolutnie niezbędni każdemu społeczeństwu do obrony pokoju. Edukacja dla pokoju musi zachęcać młodych ludzi do podejmowania tej trudnej służby. W Modlinie muszą być zachowane ślady (choćby wirtualne) istniejącej tam radiostacji i uwidocznione osiągnięcia łamaczy kodów z sierpnia 1920 roku. W dniu 15 sierpnia (późniejszym dniu Wojska Polskiego) radiostacja w Modlinie odebrała radiodepeszę rosyjską przechwyconą i przesłaną do niej przez 17 polową radiostację. Radiostacja polowa znajdowała się niedaleko Borkowa, a radiodepeszę rozszyfrowały niezwłocznie służby wywiadowcze 5 armii, skracając maksymalnie czas dekryptażu. W rezultacie, rankiem 16 sierpnia stał się wiadomym dla dowództwa 5 armii, aktualny stan bojowy rosyjskiego przeciwnika operującego na Mazowszu - następna przewaga informacyjna.
 W przyszłym roku ma być, po latach przepychanek, uruchomione lotnisko w Modlinie. Przylatujący tam turyści powinni napotkać ciekawą ofertę wycieczek. Wielu z nich mogą zainteresować przedstawiane tu trasy wędrówek, obejrzenie głazów upamiętniających 15 sierpnia w Borkowie i miejsca najważniejszych potyczek.
 Cała tematyka zmagań polsko-rosyjskich rozwijana od siedmiu dni na tym blogu metodami Szkoły Drogi jest z natury rzeczy wirtualno-rzeczywista. Wirtualnie, w postaci przeniesionych do języka polskiego szyfrów - bariera języka rosyjskiego dla ówczesnego polskiego wywiadu była całkowicie nieistotna, a dzisiaj byłaby przeszkodą nie do pokonania - należy prowadzić "grę kryptologiczną" unaoczniającą osiągnięcia naszych łamaczy kodów, a rzeczywiście przebyte rowerem kilometry przybliżą fizyczne trudy piechurów z tamtych lat. Można też wędrówki przenieść do wirtualu, ale póki jeszcze istnieją tak niewiele zmienione od stu lat miejsca, byłoby to głęboko niewłaściwe. Cieksyn jest idealnym miejscem na bazę wypadową - pociąg z Warszawy Gdańskiej (przyspieszony do Nasielska) jedzie tam tylko godzinę!
 Cieksyn wciąż żyje w naszej pamięci rodzinnej. Moja mam ćwiczyła tam jazdę konną (wymagano tej umiejętności od studentów SGGW, wymiennie z prowadzeniem samochodu), jeżdżąc po dość dużym majątku ojca (220 ha) i okolicznych drogach. Tam po raz ostatni bł. siostra Alicja widziała się z rodziną w sierpniu 1939 roku. W rozmowach ze swoim ojcem z pewnością omawiała przypadającą na rok przyszły (1940), dwudziestą rocznicę Bitwy nad Wkrą - była w tej wojnie przecież sanitariuszką a jej ojciec, a mój dziadek, Jan Kotowski był kapelmistrzem orkiestry Policji Warszawskiej, która wraz z innymi artystami żegnała, a potem witała żołnierzy.

21 sierpnia 2011

Cytadela Warszawska

 Muzeum Wojska Polskiego w Cytadeli Warszawskiej jest na etapie projektowania. Przyszłe budowle wydają się dość monumentalne i wypada żałować, że nie uwzględniono rekonstrukcji (nawet fragmentarycznej) masztu radiostacji z lat 1918-20. Uniósłby on te budowle trochę do góry i dodał im lekkości. Ale cóż nadal dominuje kolekcjonersko-rekonstrukcyjny punkt widzenia na historię wojska. Zarówno serial "Wojna i pokój", jak też najnowszy film "1920 Bitwa Warszawska" zrealizowany w technice 3D, pokazują naszych kryptologów, ale w sposób zupełnie nieciekawy, bez uwypuklenia ich wkładu w zwycięstwo. Utrzymuje się więc niebezpieczny prowojenny ton, zakłamujący naszą historię. Już raz Polacy sami się oszukali, wmawiając sobie, że Rosja to kolos na glinianych nogach (przecież ją pokonaliśmy!), bo nie analizowano naszych słabości - np. blamażu wojska pod Radzyminem (pierwsza linia uciekła przed Rosjanami nie powiadamiając nawet o ich nadejściu drugiej linii obrony), lecz wszystko przedstawiano jako wspaniałe zwycięstwo. Jeszcze raz powtórzę (i będę to czynił przez najbliższe lata): zwyciężyliśmy bo mieliśmy zdecydowaną przewagę informacyjną! W pierwszej wojnie światowej też w dwóch decydujących momentach przewaga informacyjna zadecydowała o zwycięstwie. Na samym początku wojny Niemcy przechwytywali rosyjskie radiodepesze (nie były nawet szyfrowane!) co pozwoliło im wygrać w takiej skali, że swoje zwycięstwo nazwali drugim, niemieckim Tannenbergiem (pierwszym Tannenbergiem była ich przegrana pod Grunwaldem - Tannenberg jest położony nieopodal). W końcówce wojny sytuacja się odwróciła, bo wybitni francuscy łamacze kodów rozszyfrowali radiodepesze przygotowujące decydujące uderzenie na Paryż. I znowu teoretycznie słabsze siły były górą. Cóż osiągnięciami wywiadu nikt się nie chwali, tym bardziej przed wrogiem (Niemcy byli przekonani, że zaraz zwyciężą, a po kapitulacji szukali winnych tej decyzji). Ale nikt też nie powinien przypisywać sobie zbyt wielkich zasług, wiedząc o roli wywiadu, a tak zrobił Piłsudski i jego sztabowcy.
 Edukacja dla pokoju musi dowodnie pokazywać, że wojna nie jest scenariuszem dla kina akcji, że wiedząc (łamiąc kody) można jej zapobiegać, albo - gdy już trwa - skracać czas jej trwania (Anglicy mówią o rocznym skróceniu II wojny dzięki łamaniu Enigmy), a przynajmniej oszczędzać życie ludzkie.