Pokazywanie postów oznaczonych etykietą eUniwersytet Trzech Miast. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą eUniwersytet Trzech Miast. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 9 kwietnia 2012

Siostra Alicja w Krainie Zdziwień

  Konstrukcjonizm bazuje na dziecinnych zdziwieniach. Czy umiesz się dziwić? Bo gdy dziwi cię świat, jak dziwił w dzieciństwie, choć już skończyłeś kilkadziesiąt lat, to pasujesz do twórczej grupy łączącej młodych i starych konstrukcjonistów. Idealnym polem spotkań takich "wiecznie zadziwionych" jest przyrodoznawstwo gimnazjalne, zajmująco prezentowane w Centrum Nauki Kopernik. Jak wspaniale by się tu czuła Siostra Alicja! Ona, która znała botanikę, fizjologię, a nawet genetykę z trzech kursów studiów medycznych, a fizykę i chemię z ukończonych studiów na kierunku matematyczno-przyrodniczym UW! Stając się siostrą zakonną podjęła się trudu nauczania, a dobry nauczyciel wie, że jest - musi być - na tej samej drodze zdziwień, która prowadzi ucznia do zdobycia podstawowej wiedzy o przyrodzie i zapalonego naukowca do nagrody Nobla. Odwiedzając ją w Wejherowie, moja mama, studentka dobrze wyposażonego w laboratoria SGGW, usłyszała o projektowanych pracowniach w szkole Zmartwychwstanek - projektach niezrealizowanych z powodu wybuchu wojny.
  Siostra Alicja była też entuzjastką fotografii - na przełomie lat dwudziestych i trzydziestych uruchomiła i prowadziła ciemnię fotograficzną, a wywoływanie i obróbka zdjęć nie były łatwe w tamtych czasach. Dziś, w czasach fotografii cyfrowej, wolałaby zapewne samo robienie zdjęć przyrodniczych, w pięknych lasach piaśnickich lub w okolicy Cieksyna.
  Są więc dwa atrakcyjne sposoby kontynuowania w naszych czasach - tu, na Mazowszu - ścieżki edukacyjnej Siostry Alicji: dogłębne poznawanie zasobów Centrum Nauki Kopernik i wycieczki przyrodnicze z aparatem fotograficznym w okolicach Cieksyna. Poniżej kilka moich zdjęć przyrodniczo-turystycznych z Cieksyna:

Drzewo-kładka nad potokiem Nasielnym
Leśna droga prowadząca do rzeki Wkry
Wkra w okolicy dość głębokiego kąpieliska
Wkra w miejscu dobrym do wędkowania

czwartek, 22 marca 2012

Koronczarka z Koniakowa


  Geniusz ze Lwowa (Banach) i koronczarka z Koniakowa, która wymyśliła tę wielkanocną kurę, mają ze sobą wiele wspólnego. Kura nie jest jednorazowym wytworem - koronczarki obmyślają "algorytm" szydełkowania, który z motka nici wyprowadza takie cudeńko. Ten algorytm istnieje głównie w mózgu koronczarki, choć oczywiście zapisuje ona jakieś liczby oczek dla poszczególnych fragmentów koronki. Podobnie Banach miał koncepcję całości swojej konstrukcji unormowanych i zupełnych przestrzeni liniowych, ale przez lata całe doszukiwał się ich egzamplifikacji w wielu znanych matematycznych zagadnieniach. Drugą, ważniejszą dla mnie - edukatora - zbieżnością, jest ścieżka samokształcenia (ścieżka Banacha), którą podążali. Nie było nigdy "szkoły koronczarstwa" w Koniakowie, a Banach nie studiował na żadnym uniwersytecie. Była chęć odkrywania czegoś trudnego, stawiającego wyzwania, która przerodziła się w pasję tworzenia - i to jest dla mnie istotą kreatywności. Może przypadkową, ale trafiającą w sedno, ilustracją mojego poglądu jest poniższe zdjęcie koniakowskiej koronczarki z dwójką dzieci - chłopiec stanowi tło, a dziewczynka, przyszła koronczarka w marzeniach, już przebiera paluszkami snując niewidzialną nitkę...
Jak powstają Koronki Koniakowskie?

wtorek, 20 marca 2012

Odkopać ścieżkę Banacha

  Jaka była ścieżka Banacha? Zacznijmy od dwóch wypowiedzi Hugo Steinhausa, starszego o pięć lat wybitnego matematyka i późniejszego współpracownika (twierdzenia Banacha-Steinhausa nie może pominąć żaden podręcznik Analizy funkcjonalnej).
O czasach przedmaturalnych:
"Studiował matematykę jako samouk i jeszcze w gimnazjum czytał francuską książkę Tannery'ego o teorii funkcji rzeczywistych; nie wiadomo jak zdobył znajomość języka francuskiego."
O spotkaniu na Plantach:
"Idąc letnim wieczorem 1916 roku wzdłuż Plant usłyszałem rozmowę, a raczej tylko kilka słów: wyrazy „całka Lebesgue'a" były tak nieoczekiwane, że zbliżyłem się do ławki i zapoznałem z dyskutantami: to Stefan Banach i Otto Nikodym rozmawiali o matematyce. Powiedzieli mi, że mają jeszcze trzeciego kompana, Wilkosza. Tę trójkę łączyła nie tylko matematyka, ale i beznadziejność sytuacji młodych ludzi w twierdzy, jaką był wówczas Kraków, niepewność jutra, brak sposobności do pracy zarobkowej i brak kontaktu nie tylko z uczonymi zagranicznymi, ale nawet z polskimi - taka była atmosfera krakowska 1916 roku. Ale to nie przeszkadzało owej trójce przesiadywać w kawiarni i rozwiązywać zagadnienia w tłoku i zgiełku — Banacha hałas nie odstraszał, a nawet (nie wiadomo dlaczego) wybierał stoliki blisko orkiestry."
  O doktorskiej rozprawie Banacha obronionej w 1920 roku, pisałem w poprzednim poście, ale warto jeszcze znać opinię Stanisława Mazura, ucznia i najbliższego współpracownika:
"Powstanie analizy funkcjonalnej, tak jak powstanie każdej innej dyscypliny naukowej, było końcowym etapem długiego historycznego procesu. Obszerna jest lista matematyków, których badania przyczyniły się do powstania analizy funkcjonalnej; obejmuje takie sławne nazwiska jak Vito Volterra, Dawid Hilbert, Jagues Hadamard, Maurice Frechet i Fryderyk Riesz. Ale rok 1922, w którym Stefan Banach w polskim czasopiśmie „Fundamenta Mathematicae" ogłosił swą rozprawę doktorską pt. Sur les operations dans les ensembles abstraits et leur application aux equations integrales, jest datą przełomową w historii matematyki XX wieku. Ta kilkudziesięciostronicowa rozprawa ugruntowała bowiem ostatecznie podstawy analizy funkcjonalnej, nowej dyscypliny matematycznej, która -jak to wykazały rezultaty badań Stefana Banacha i innych - posiada kapitalne znaczenie dla dalszego rozwoju nie tylko samej matematyki, ale również nauk przyrodniczych, a szczególnie fizyki."
  W tym samym 1922 roku, trzydziestoletni Banach zostaje mianowany profesorem, a na początku roku 1920 nie był nawet magistrem - przestudiował jedynie dwa lata na lwowskiej politechnice.
  Był więc Stefan Banach samoukiem - najwybitniejszym samoukiem XX wieku. Właśnie pisanie postów o dwóch z kolei najwybitniejszych samoukach XIX wieku - Dickensie i Owenie - przypomniało mi ścieżkę Banacha. Ścieżkę na dziś, bo tym co czyni z niej drogę dla innych - jest kreatywność. Człowiek kreatywny z istoty rzeczy jest samoukiem - wymyślając coś oryginalnego nie można się opierać na czymś wyuczonym!

niedziela, 18 marca 2012

Co mogą CDF-y?

  CDF-y Wolframa są już od trzech miesięcy w "chmurce" internetowej. Jaki skok jest możliwy z ich wsparciem? Spróbuję to wytłumaczyć na przykładzie mojego tekstu sprzed pięciu lat znajdującego się na 38 stronie Programu Integracyjnego:

2. Poczatki Polskiej Szkoły Matematycznej.
W obliczu wojennego zagrożenia polscy profesorowie zgłosili swoje osoby do dyspozycji Dowództwa Armii Polskiej. Profesor Sierpinski i profesor Mazurkiewicz zostali zaangażowani do pomocy w łamaniu szyfrów rosyjskich. Jednocześnie poczynając od 1920 roku stali się oni naukowymi kierownikami znanego na całym świecie czasopisma Fundamenta Mathematicae i byli nimi przez cały okres międzywojenny.
a) W pierwszym tomie Fundamenta Mathematicae, który ukazał się w pierwszej połowie 1920 roku znajduje się zamieszczane we wszystkich podręcznikach topologii twierdzenie Sierpińskiego ujmujące istotę lokalnej spójności. Niezwykle ciekawym zbiorem posiadającym własność lokalnej spójności jest opisany w roku 1916 zbiór znany jako „dywan Sierpińskiego”. Zbiory tego typu, szczególnie ten powstający z trójkąta, rozpatrywane sa również w teorii fraktali, a ostatnio w teorii automatów komórkowych. Prezentacja komputerowa tych zbiorów jest niezwykle interesująca i zrozumiała już dla dzieci. Zainteresowanym osobom można przedstawić wspomniane twierdzenie i szkicowy (wręcz rysunkowy) dowód.
b) W czerwcu 1920 roku, zanim rozpoczęło się oblężenie Lwowa, na lwowskim Uniwersytecie im. Jana Kazimierza odbyła się publiczna obrona pracy doktorskiej Stefana Banacha. Banach zaprezentował w niej twierdzenie (nazywane odtąd twierdzeniem Banacha), którego poglądowy dowód może zrozumieć każdy uczeń liceum. Pewne zastosowania tego twierdzenia można przedstawić w sposób zupełnie elementarny – np.: „jeżeli rozłożymy mapę naszej okolicy, to istnieje na tej mapie punkt, który nakłada się na swój rzeczywisty pierwowzór”. Dla zainteresowanych (np. studentów wielu typów uczelni) można podać bazujący na nim dowód istnienia rozwiązania równania różniczkowego (twierdzenie Banacha i to właśnie jego zastosowanie stanowią treść zadania 20 i 21 zamieszczonych na końcu rozdziału „Przestrzenie zwarte” w podręczniku Kazimierza Kuratowskiego „Wstęp do teorii mnogości i topologii” przerabianym do niedawna na drugim roku matematyki, a obecnie podobną tematykę przerabia się na roku pierwszym, gdyż  matura jest o jeden rok później). Praca doktorska Banacha zawierała, jako danie główne, definicję wprowadzającą pojęcie pewnej przestrzeni (nazywanej od lat trzydziestych przestrzenią Banacha) i dowody (niektóre bardzo trudne), że wiele znanych obiektów matematycznych jest takimi przestrzeniami, co umożliwia łatwe (po wprowadzeniu tych zaawansowanych i abstrakcyjnych pojęć) znajdowanie rozwiązań trudnych równań całkowych. Praca Banacha jest przykładem tego, co daje „wysoka abstrakcja” i trudno znaleźć lepszą ilustrację tej idei w matematyce i poza nią.

  Czytająca ten tekst osoba, nawet z wyższym wykształceniem politechnicznym, będzie wiedziała, że "gdzieś dzwonią", ale nie spodziewam się, że poświęci parę godzin na szukanie w literaturze odpowiedzi, gdzie dzwonią. Przedstawienie tych dwóch najprostszych "twierdzeń z nazwiskami" dwóch najważniejszych twórców warszawsko-lwowskiej Szkoły Matematycznej przy pomocy CDF-ów da pojęcie o ich treści każdemu maturzyście bez szukania książek - po prostu "online". Co więcej jest nadzieja, że za kilka latach trafi "pod strzechy" ludzi ze ścisłym wykształceniem - objaśniona CDF-ami - najważniejsza polska książka naukowa od czasów Kopernika, taka która w każdym, nawet najbardziej rozwiniętym kraju pojawia się nie częściej niż raz na sto lat: "Teoria operacji liniowych" Stefana Banacha. Ukazała się ona w roku 1931 (wydanie polskie) - jej wydanie francuskie stało się pierwszą pozycją słynnej serii Monografii Matematycznych - i do tej pory jest dostępna pojęciowo dopiero na wyższych latach studiów matematycznych. Wybitny psycholog osobowości, Józef Kozielecki w książce Stefan Banach - geniusz ze Lwowa tak o niej pisze: "Prawdziwą rewelacją na skalę światową było ukazanie się w roku 1932 jego epokowego dzieła Theorie des operations linearies, poświęconego teorii operacji liniowych . Chociaż wiem jak trudno jest oceniać prace z różnych dziedzin kultury nie waham się postawić "Banacha" na półkę obok Wstępu do psychoanalizy Z. Freuda, Wykładów o czynności mózgu I. Pawłowa, Historii budowy atomu wodoru N. Bohra. Garding nazwał ją - bez przesady - Biblią analizy funkcjonalnej."

środa, 29 lutego 2012

Okienka kreatywności

  Smagana batem testów nasza szkolna szkapa, do tego z klapkami "studiów" na oczach, coraz gorzej przygotowuje młodzież do wielkiej postmodernistycznej gry o prymat w światowej kulturze i nauce. Najwybitniejsi komputerowcy (Jobs i inni) nie kończyli przecież studiów, czołowi aktorzy - typowych szkół teatralnych, a przodujące uniwersytety kształcą przez udział w projektach badawczych. Gdy młodym już nie zagraża obowiązkowe wojsko, mogą oni szybciej próbować swoich sił na konkurencyjnym rynku, a w razie niepowodzenia dobierać sobie własne ścieżki dalszego kształcenia.
  Nowa podstawa programowa otwiera malutkie okienka w murze standardów edukacyjnych, nazywanych przedmiotami maturalnymi. W pierwszej klasie liceum przerabiana będzie przez wszystkich historia XX wieku, której nie będzie odtąd już w gimnazjum. Po pierwszej klasie uczniowie muszą wybrać swój zestaw przedmiotów maturalnych.  Dla tych uczniów, którzy nie wybiorą do zdawania historii lub innych przedmiotów humanistycznych, przewidziany jest przedmiot „historia i społeczeństwo”, na którym będą się uczyć historii powszechnej w ujęciu problemowym oraz zajmować się losami Polski i Polaków. Humaniści, dla odmiany, będą w podobny sposób poznawać przyrodę.
W przypadku przedmiotu „historia i społeczeństwo” celem jest przede wszystkim poszerzenie wiedzy z zakresu historii z elementami wiedzy o społeczeństwie i wiedzy o kulturze. Na zajęciach można będzie realizować wątek tematyczny albo chronologiczny. Wątek tematyczny realizowany jest poprzez wszystkie okresy historii, natomiast chronologiczny – nie zamyka się na konkretnej problematyce. W ciągu dwóch lat powinno się przeprowadzić cztery wątki (tematyczne lub chronologiczne do wyboru przez nauczyciela) niezależnie od kombinacji.
Jednym z takich wątków do wyboru może być oczywiście Edukacja dla pokoju, której głównie poświęcony jest mój blog. Dotychczasowe, trzyczęściowe 42 Dni Repetycji dla Pokoju poszerzę o cztery tygodnie "Polskiego Września", dochodząc tym samym do 70 dni repetycji. Taka, corocznie wzbogacana przez członków Stowarzyszenia Spadkobierców Polskich Kombatantów II Wojny Światowej opowieść stanie się bardzo atrakcyjną eHistorią dla ścisłych umysłów, bo zawiera problematykę łamania kodów, a wydarzenia historyczne są przedstawiane od strony ich uczestników. Również eSzkoła Drogi jako bardzo aktywna forma lokalizacji wydarzeń historycznych, dostarczy bodźców dla kreatywności jej odbiorców (tworzenie dokumentacji zdjęciowej, animacji komputerowych, internetowe wyławianie kontekstu kulturalnego, itp.). Poza Mazowiecką drogą i Majowym spacerem, do eSzkoły Drogi dołączę jeszcze trasę łączącą Opinogórę (Krasiński) i Krasne (Maria Skłodowska-Curie).
E-podręcznik "Edukacji dla pokoju" skierowany do 16-17-letnich młodych ludzi, przygotowanych przez roczny kurs historii XX wieku, będzie w stanie wzbudzić zainteresowanie w bardzo szerokich kręgach odbiorców, a szczególnie wśród przedstawicieli Polonii przybywających na lotnisko w Modlinie, gdzie rozpoczynają się trasy eSzkoły Drogi.
Elastyczność publikowania w Internecie umożliwia adaptację e-podręcznika: z jednej strony dla młodszych odbiorców (na Majowy spacer można zabierać przedszkolaki!), a z drugiej strony dla odbiorcy studenckiego (matematyczne przedstawienie tematu Łamaczy Kodów). Takie przekształcenia treści wymagają jednak niemałej wiedzy z psychologii rozwojowej (podejście konstrukcjonistyczne w edukacji) i z kryptologii (zapoznanie się z fragmentami teorii matematycznych). Wiele postów poświęconych obu tematom umieściłem już pod zakładką eUniwersytet Trzech Miast.

środa, 18 stycznia 2012

Król Maciuś I


  Niestety, mimo trwającego od 1 stycznia roku Korczaka, powyższa migawka to jedyny, dostępny na Youtube fragment bardzo zabawnego i pouczającego, nie tylko dla dzieci, filmu Król Maciuś Pierwszy. Obejrzałem ten film zaraz po premierze (rok 1958), będąc wtedy w wieku Maciusia I, i do dziś pamiętam bezwzględność Złego Króla (świetna rola Ignacego Gogolewskiego) i jego udziałał w podstępnej trójce - z Królem Starym i Królem Smutnym - zagarniającej królestwo Maciusia. Świetna była szata dźwiękowa tego filmu - muzykę skomponował sam Stanisław Skrowaczewski i zapewne on miał wpływ na finezyjny dobór efektów akustycznych (np. wibrujący pogłos popisowych rzutów nożem Króla Złego). W filmie, Maciusia I skazanego na rozstrzelanie ratują poddani wytupując i wydmuchując okupantów - w opowieści Janusza Korczaka zostaje on zesłany na bezludną wyspę, a w realnym świecie bywa jeszcze gorzej...
  Edukacyjne pomysły Korczaka (upodmiotowienie dziecka!) weszły do kanonu psychologii rozwojowej. Nie było w jego czasach jeszcze komputerów, nie można więc nazwać ich konstrukcjonistycznymi, ale z całą pewnością należą do startującego wtedy konstruktywizmu, pojęciowo szerszego podejścia, ale bardzo przecież bliskiego konstrukcjonizmowi Paperta.  

czwartek, 5 stycznia 2012

maths4peace

  Najbliższy tematowi Matematyka dla Pokoju (maths4peace) był mój tekst "przedblogowy"(sprzed dwóch lat ): "Jak walczyć bez karabinu?". Zapewne spełnia też wymagania stawiane materiałom dydaktycznym do nowego szkolnego przedmiotu "Edukacja dla bezpieczeństwa":

Jak walczyć bez karabinu?

I  ŁAMACZE KODÓW

 O dzisiejszych łamaczach kodów dowiemy się najwcześniej za pięćdziesiąt lat. Podobnie było z Enigmą, przy której łamaniu w czasie II wojny zaangażowane były tysiące osób, a dopiero w 1973 dobiegający swoich lat były szef  wywiadu francuskiego, generał Gustave Bertrand ujawnił światu prawdę o jej łamaczach. Trochę z innych przyczyn - braku dostępu do archiwów rosyjskich - do roku 2000 nie znaliśmy prawdy o łamaniu szyfrów rosyjskich w latach 1919-20 przez Jana Kowalewskiego i jego współpracowników.

1. Amerykańska NSA (National Security Agency - Narodowa Agencja Bezpieczeństwa), powstała w 1952 roku, jest obecnie największym pracodawcą dla matematyków w USA (8 tys. zatrudnionych). Nie są znane ich nazwiska, ani tematy prac, które wykonują. Ale taka agencja musi mieć sposoby na werbunek swoich pracowników. Utworzono więc stronę dla dzieci (!), uczniów i studentów (adres internetowy http://www.nsa.gov/kids/ ; tytuł strony: America’s cryptokids - future codebreakers and codemakers), gdzie można dowiedzieć się o dawnych sukcesach kryptologii i dzisiejszych ścieżkach kariery w tej tajemniczej i trudnej dziedzinie.

2. Polscy uczniowie są w tej dobrej sytuacji, że pierwszą szkołą kryptografii mogą być dla nich osiągnięcia polskich łamaczy kodów - co oczywiście zwiększa motywację do poznawania dawnych technik szyfrowania. Odznaczając po wojnie polsko-rosyjskiej Jana Kowalewskiego generał Sikorski znacząco zrobił do niego “oko” i dość cicho powiedział: “To, za wygraną wojnę.”. Rzeczywiście, łamanie kolejnych szyfrów radzieckich (zmieniano je co tydzień) dawało taką przewagę informacyjną wojskom polskim, że wygrywały bitwy nawet przy niekorzystnej proporcji sił (w bitwie nad Wkrą 1:2,5).

3. Swój pierwszy sukces w łamaniu rosyjskiego szyfru Kowalewski odniósł zupełnie przypadkiem - nudząc się na zastępstwie w pomieszczeniu wywiadowczym. Takie “przypadki”, oczywiście mogą się przydarzyć tylko człowiekowi niezwykle inteligentnemu, ale w tamtych czasach nie musiał być to człowiek latami szkolony w sztuce kryptologii. Postęp w kodowaniu kombinacyjnym, wykorzystującym wielobębnowe maszyny elektryczne, wymusił pojawienie się nowych ludzi w wojsku - żołnierzy bez karabinów, bardziej naukowców niż wywiadowców. Wojsko polskie po sukcesach łamaczy kodów z wojny polsko-rosyjskiej nie zmarnowało entuzjazmu uczestników walki na szyfry. W oparciu o ich wiedzę zrobiono pierwszy na świecie krok w kierunku kryptologii matematycznej: zorganizowano w 1929 roku kurs kryptologii dla matematyków z Uniwersytetu Poznańskiego. Dodatkowym atutem w przyszłej pracy na kierunku niemieckim tych młodych absolwentów matematyki, była doskonała znajomość języka niemieckiego - wszak w szkołach, do których uczęszczali, język niemiecki był językiem nauczania aż do roku 1919. Młodzi matematycy spełnili pokładane w nich nadzieje - już w grudniu 1932 roku Marian Rejewski łamie po raz pierwszy na świecie szyfr Enigmy posługując się wyrafinowanymi narzędziami matematyki (teoria grup permutacji). Można powiedzieć, że pierwszym wyprzedzającym ruchem wojennym Polaków było przekazanie w dniach 25 i 26 lipca 1939 roku sojusznikom angielskim i francuskim urządzeń technicznych „Antyenigmy” (produkowanych w utajnionej polskiej fabryce Ava) i całej wiedzy o sposobach łamania kodów Enigmy. Sposobach dostatecznie szybkich, aby nadążyć za stałą wymianą szyfrów, która miała zapewnić praktyczną niezawodność tego sposobu szyfrowania.

II AUTORZY SCENARIUSZY

1. Generał Władysław Sikorski był wojskowym przyszłości sięgającej w XXI wiek, gdy w roku 1934 pisał „Przyszłą wojnę”. Oczywiście nie idzie tu o aktualność zawartych w niej myśli. Chodzi o nam współczesny sposób widzenie świata i pojawiających się na nim zagrożeń. Książkę tą można określić jako dzieło politologiczne najwyższej próby, przedstawiające spodziewane wydarzenia najbliższej (ówczesnemu momentowi historycznemu) dekady. W rozdziale czwartym, zatytułowanym: „Powszechny charakter przyszłej wojny (prawdopodobieństwo wojny światowej)” przedstawia jakże trafną - potwierdzoną potem przez historię - prognozę:
 „Jeżeli bowiem program, ogłoszony przez kanclerza Hitlera, w jego dziele „Mein Kampf”, nie jest programem wyborczym, i jeżeli Trzecia Rzesza przygotowuje się istotnie do „zdruzgotania i zniszczenia Francji”, a następnie do „rozszerzenia Trzeciego Imperium na Wschód” […], jeżeli pierwszym etapem tego planu ma być przeprowadzenie „Anschlussu”, po którym miałoby nastąpić utworzenie „Zwischeneuropy” i odebranie niemieckich kolonii, a następnie nawrót do starogermańskich tradycji i odbudowa Pierwszego Imperium – to zamiary te wystarczyłyby same przez się całkowicie, ażeby nie tylko utrzymać Europę w stanie stałego oblężenia, ale i doprowadzić z czasem nieuchronnie do nowej wojny powszechnej, podobnie, jak to miało miejsce w 1914 roku.”

2. Urodzona w 1970 roku w Kanadzie Naomi Klein, mieszkająca obecnie w Toronto, jest dzisiaj najbardziej znaną autorką scenariuszy możliwych konfliktów. Napisana przez nią w 2007 roku „Doktryna szoku” została przetłumaczona na 27 języków i wydana w milionach egzemplarzy. Powstał również film na jej podstawie.
 Scenariuszowym zagrożeniem opisanym przez Klein jest zbiór poglądów “szkoły chicagowskiej” Miltona Friedmana i jego uczniów. Szkoła ta pod hasłami „wolnego rynku” propaguje światową supremację kasty bankowo-menedżerskiej, realizowanej w razie potrzeby metodą „szoku” militarnego, powiązanego z narzuceniem “jedynie słusznego” systemu gospodarczego. Szczególnie trafny jest przedstawiony przez nią opis wojny w Iraku.




III  ARCHITEKCI POROZUMIEŃ

1. Za wynegocjowanie porozumienia amerykańsko-wietnamskiego, umożliwiającego „honorowe” zakończenie wojny w Wietnamie, Henry Kissinger i Le Duc Tho otrzymali w roku 1972 pokojową nagrodę Nobla. Przez wiele lat Kissinger (urodzony w 1923 roku w Niemczech) był dla dwóch kolejnych prezydentów USA doradcą do spraw bezpieczeństwa narodowego. Pracowicie nawiązywał oficjalne i mniej oficjalne kontakty z wpływowymi ludźmi z różnych krajów i dzięki temu, stał się architektem wielu międzynarodowych porozumień.

2. Wspominany już Jan Kowalewski był z wykształcenia inżynierem chemikiem zmobilizowanym w czasie I wojny światowej, a potem dobrowolnie uczestniczącym w wojnie polsko-rosyjskiej w latach 1919-1920. Po jej zakończeniu pozostał w wojsku pełniąc bardzo odpowiedzialne funkcje: w latach 1928-1933 był attache wojskowym RP w Moskwie, a potem attache wojskowym w Bukareszcie (w latach 1933-37). We wrześniu 1939 ewakuowano go do Rumunii. Po upadku Francji znalazł się w Portugalii. Nawiązał bardzo liczne kontakty z podobnymi do niego “ludźmi półcienia” - np. z posłem rumuńskim Joanem Pangalem, który też pojawił się w Lizbonie po roku 1940. Rumuński dyplomata przekonał Kowalewskiego do pozostania w Lizbonie. Ludzie półcienia są wręcz bezcenni w razie wybuchu wojny - bez ich doświadczenia i powiązań nie można nawet planować sensownych gier dyplomatycznych. Taką naprawdę “wielką grą” prowadzoną przez Kowalewskiego w czasie II wojny światowej była operacja o kryptonimie “Trójnóg”. Były to kierowane do sfer dyplomatycznych Włoch, Węgier i Rumunii, stale ponawiane oferty przejścia na stronę aliantów.
 Zimą 1940/1941 Kowalewski przedstawił satelitom Niemiec (poza wymienionymi państwami, były to jeszcze Finlandia i Bułgaria) ofertę “dobrych usług”. W 1942 pierwsze klęski Niemców były dogodnym momentem do prowadzenia rozmów sondażowych. Na początku 1943 roku władze polskie w Londynie dały Kowalewskiemu pisemną decyzję do prowadzenie rozmów w ramach operacji “Trójnóg” - miał się skoncentrować na Włochach, Węgrach i Rumunii. Po śmierci generała Sikorskiego polskie kontakty straciły na znaczeniu - sprzeciwiał się im Stalin. Kowalewski opuścił Lizbonę w kwietniu 1944 roku. Pozostał na emigracji, aż do swojej śmierci (1965 r.).


  Łamanie kodów jest dziś powierzane z reguły matematykom, autorami scenariuszy są wciąż niestety politolodzy (niestety, bo ojcem politologii był Machiavelli i jego dziedzictwo jest wciąż obecne, wraz z prostą odpowiedzią na pytanie: kiedy zapanuje pokój? - po ostatniej wygranej przez nas(!) wojnie),  architektami porozumień - znów niestety, bo jakie mają do tego przygotowanie? - politycy.
  Od pierwszego tekstu przeszedłem długą drogę, którą podsumowują eHistoria i eSzkoła Drogi. Nie powołując się na matematykę, myślałem jednak o niej stale - jest przecież najlepszym wymyślonym przez Ludzkość narzędziem myślenia. Nie bez powodu dzisiejszy tytuł posta podany jest w "internetowej" wersji angielskiej. Użycie najbardziej międzynarodowego języka wydobywa dwa istotne przesłania: pierwsze o wszechświatowym dziedzictwie matematyki i drugie o niepodzielności Pokoju, który jest prawdziwym Pokojem tylko wówczas, gdy panuje na całym Świecie (jego koszmarnym przeciwieństwem jest oczywiście Wojna Światowa, ale również każda, tak zwana "wojna lokalna" - obrzydliwe określenie dla niewyobrażalnych cierpień dotykających "tylko" paru milionów ludzi).
 Jak już wspomniałem, powyższe trzy tematy -  Łamacze Kodów, Autorzy scenariuszy, Architekci porozumień - z powodzeniem mieszczą się w programie niedawno wprowadzonego do szkół przedmiotu "Edukacja dla bezpieczeństwa". Ale Edukacja dla Pokoju, z tytułu mojego blogu, jest czymś więcej - oddziaływaniem nie tylko na inteligencję analityczną, ale również na inteligencję emocjonalną. Zbliża się w tym do Etyki. Czy to oznacza, że Edukacja dla Pokoju obędzie się bez matematyki? Nie, i jeszcze raz nie. Dowodem tekst "Jak walczyć bez karabinu" i moje wpisy na blogu pod tytułami zakładek tożsamymi z przytoczonym tytułami trzech części programowego tekstu. Pojawi się też następna zakładka "maths4peace", gdzie będę kierował teksty odwołujące się do matematyki.

piątek, 30 grudnia 2011

To powinno być w polskich szkołach!!!

  Uniwersytet Cambridge prowadzi Millenium Mathematics Project dostępny dla wszystkich, a szczególnie skierowany do uczniów w wieku 5-19 lat. W ramach tego projektu szkoły zapraszają przeszkolonych prelegentów, którzy potrafią np. objaśnić działanie niemieckiej Enigmy i wprowadzić w tajniki maszynowego szyfrowania:


  Enigma na filmiku jest oryginalną maszyną szyfrującą z tajnej wytwórni niemieckiej (z 1936 roku). Oczywiście do prezentacji w szkołach nie używa się muzealnych egzemplarzy, bo jest ich bardzo niewiele. Ale przecież podobne (identycznie działające) maszyny była w stanie wytworzyć przed wojną polska Ava! Oto kluczowy dla naszych dziejów dzień 25 lipca 1939 roku w opisie Marka Grajka: "... już o siódmej rano podstawione przez polski sztab samochody przewiozły angielskich i francuskich kryptologów do siedziby radiowywiadu w Lasach Kabackich. Po oficjalnych powitaniach, uczestników zaproszono do podziemnej części budynku, gdzie przygotowano praktyczną część pokazu. Tam, z teatralnym wyczuciem efektu, polscy oficerowie zdjęli zasłony z czekających na stołach urządzeń i oczom gości ukazała się Enigma. Na nieuniknione pytanie Bertranda: "Skąd to wzięliście?" Langer z wyraźną satysfakcją odpowiedział: "Sami zrobiliśmy!" Polacy przygotowali dla obu sojuszniczych delegacji po jednym egzemplarzu Enigmy oraz dokumentację pozostałych urządzeń i używanych przez polskich kryptologów metod analizy."
  Dlaczego dziś daliśmy się wyprzedzić Anglikom, dlaczego z nimi nie współdziałamy w upowszechnianiu wiedzy o Enigmie? 

środa, 28 grudnia 2011

Rekonstrukcje z klocków Lego

  Od kilku lat w ramach tygodnia Warszawy Singera budowana jest z klocków Lego synagoga. Klocki Lego są świetnym materiałem rekonstrukcyjnym, ale był to materiał dość drogi. Od przyszłego roku ma się to zmienić, bo wygasł patent na ich produkcję i zarówno sama firma Lego, jak również jej konkurenci zaczną obniżać ceny klocków. Jest więc dobry moment do zastanowienia się, co warto rekonstruować z klocków Lego? Może katedrę Notre Dame?
  Od 44 sekundy do 60 sekundy na filmiku Miasto Ruin widzimy charakterystyczne ruiny Elektrowni Warszawskiej, z którą obecnie sąsiaduje nowo powstałe Centrum Nauki Kopernik. Centrum jest wielkim krokiem w przyszłość, ale chociażby z tego powodu, że w nazwie odwołuje się do uczonego z XVI wieku, musi ono zachować więzi z przeszłością. Wydaje się, że takie minimum powiązań z dawną Warszawą stanowiłaby rekonstrukcja przedwojennej zabudowy Powiśla w granicach wyznaczonych przez Tamkę, Dobrą i Karową (czwarty bok tego czworoboku stanowi oczywiście Wisła).
  Drugim miejscem do rekonstrukcji, ze względu na najbardziej znane na świecie zdjęcie ruin warszawskiego Getta:

powinna być ulica Nowolipki - przed pół rokiem proponowałem jej rekonstrukcję z "bryłek bez kleju". Na filmie Miasto Ruin widać ją od minuty 3 z 44 sekundami do minuty 4 z 45 sekundami. Ponieważ kamienica, w której zamieszkują bohaterki filmu Dziewczęta z Nowolipek, ma numer 90, warto rekonstrukcję doprowadzić aż do tego numeru.

wtorek, 20 grudnia 2011

Centrum Nauki Kopernik

  Ponad rok temu (7 listopada), od Wielkiego Wybuchu w inscenizacji Petera Greenaway'a rozpoczęło działalność Centrum Nauki Kopernik. Ale dopiero dzisiaj, 20 grudnia 2011 roku uruchomiono ostatni człon tego kombinatu edukacyjnego - Laboratorium Fizyczne:

Tuż obok działają już:
Laboratorium Chemiczne, oraz:
Laboratorium Biologiczne.

Wszystkie trzy laboratoria znajdują się na pierwszym piętrz CNK, a na parterze od 6 grudnia funkcjonuje Laboratorium Robotyczne:

gdzie na widocznym powyżej stole hasają (w sobotę i niedzielę) roboty z klocków Lego:

  Wszystkie zdjęcia pomieszczeń laboratoryjnych zrobiłem przez szyby, co wykazuje intencję organizatorów, aby również obserwowanie odbywających się tam eksperymentów było elementem dostępnej dla wszystkich ekspozycji, bo do wnętrza laboratorium wchodzą tylko osoby wcześniej umówione.

piątek, 16 grudnia 2011

Roczniak

  Pół wieku temu prościutki plakat zapraszał nas, kilkunastoletnich, na wspaniały film Roczniak - opowieść o jelonku i chłopcu, który matkuje maleństwu, biega z nim jak z kolegą po polach i lasach, a w końcu musi zrozumieć, że miejscem dojrzałego roczniaka jest las, a nie domostwo ludzi.
  Podobnie jest z moim blogiem dobiegającym wieku pełnych dwunastu miesięcy: matkowały mu moje (i nie moje) tradycje Uniwersytetu Warszawskiego (miał wtedy przewrotny tytuł: Uniwersytet idzie na wojnę), stawał się moim kolegą, gdy pisałem 42 Dni Repetycji dla Pokoju, a teraz musi podjąć wyzwanie dojrzałego życia dając oparcie zamierzonemu e-podręcznikowi "Edukacja dla pokoju". Już od pół roku nosi wszak zobowiązujący tytuł: Trzy rodziny edukują dla pokoju - Polska oparta na tradycji.
  Pora więc na objaśnienie Zakładek. Ich jądro, ze względu na e-podręcznik, stanowią trzy "eZakładki":
eHistoria, której główną zawartością są obecnie 42 Dni Repetycji dla Pokoju;
eSzkoła Drogi, w której Rodzina Piaśnicka zaprasza do Cieksyna, Rodzina Matysiaków na Majowy spacer warszawski, a Rodzina Katyńska do odwiedzenia Cytadeli Warszawskiej;
eUniwersytet Trzech Miast, który startuje na dwóch "kierunkach": kryptologii (Łamacze Kodów z 1920 roku i ci od Enigmy) oraz psychologii rozwojowej uprawianej w stylu konstrukcjonistycznym.
  Pomysł na wirtualny uniwersytet Wkramost (krótka nazwa) obejmował też poszukiwanie wsparcia w inteligencji emocjonalnej (pełna nazwa: Uniwersytet Trzech Miast i dwóch półkul). To podejście będzie stale obecne również w eHistorii (czy wystarczy nam empatii dla pełnego odbioru utworów: Miłość bez jutra i Warszawo Ma) i eSzkole Drogi (czy wystarczy emocjonalnej wyobraźni dla miejsc powiązanych ściśle z datami Świąt Państwowych - 11 Listopada, 3 Maja i 15 Sierpnia - do których obejrzenia zapraszają Trzy Rodziny).
  W samym eUniwersytecie nie ma też suchej kryptologii, bo Łamacze kodów interesują nas w kontekście minimalizacji strat ludzkich w wojnie 1920 roku (postulowane są badania terenowe) i w II Wojnie Światowej (Bitwa o Atlantyk). Psychologię rozwojową widzę od Przedszkola robotyki (z uwzględnieniem Robotyki w przedszkolu), aż po przywołanie przygód intelektualnych (i uczuciowych) najwybitniejszej Marii mazowieckiej - Marii Skłodowskiej - marzeń i wydarzeń z lat młodości sumujących się na jej niepowtarzalną osobowość.
  Dwie Zakładki - Doświadczyńskich Przypadki i Klub 25 grudnia - są moimi, bardzo osobistymi próbami zmierzenia się z Literaturą (i szerzej: Sztuką), a wszystkie pozostałe pełnią rolę wsporników w konstrukcji e-podręcznika.
  Edukacja dla pokoju ma ukazywać możliwie wiele jego dobrodziejstw - wirtualny uniwersytet Wkramost (eUniwersytet) jest projekcją tego, co mogłoby być bez wojennej czarnej dziury, i co może zaistnieć, gdy trwający przez stulecie pokój pozwoli na normalny rozwój naszego kraju.
  Myślę, że horyzont trzech lat jest to akurat odpowiedni dla takiego przedsięwzięcia, bo właśnie w roku 2014 cały świat będzie obchodził dwie smutne rocznice - 100 lecie wybuchu I wojny światowej i 75 lecie wybuchu II wojny światowej. Powinien je poprzedzić czas głębokiej refleksji nad przyczynami wojen i konkretne działania dla zachowania pokoju na świecie, do których w pierwszym rzędzie należy edukacja dla pokoju skierowana do młodych, jak również dojrzałych pokoleń.

środa, 21 września 2011

Cytadela Warszawska

  Muzeum Wojska Polskiego w Cytadeli Warszawskiej jest na etapie projektowania. Przyszłe budowle wydają się dość monumentalne i wypada żałować, że nie uwzględniono rekonstrukcji (nawet fragmentarycznej) masztu radiostacji z lat 1918-20. Uniósłby on te budowle trochę do góry i dodał im lekkości. Ale cóż nadal dominuje kolekcjonersko-rekonstrukcyjny punkt widzenia na historię wojska. Zarówno serial "Wojna i miłość", jak też najnowszy film "1920 Bitwa Warszawska" zrealizowany w technice 3D, pokazują naszych kryptologów, ale w sposób zupełnie nieciekawy, bez uwypuklenia ich wkładu w zwycięstwo. Utrzymuje się więc niebezpieczny prowojenny ton, zakłamujący naszą historię. Już raz Polacy sami się oszukali, wmawiając sobie, że Rosja to kolos na glinianych nogach (przecież ją pokonaliśmy!), bo nie analizowano naszych słabości - np. blamażu wojska pod Radzyminem (pierwsza linia uciekła przed Rosjanami nie powiadamiając nawet o ich nadejściu drugiej linii obrony), lecz wszystko przedstawiano jako wspaniałe zwycięstwo. Jeszcze raz powtórzę (i będę to czynił przez najbliższe lata): zwyciężyliśmy bo mieliśmy zdecydowaną przewagę informacyjną. W pierwszej wojnie światowej też w dwóch decydujących momentach przewaga informacyjna zadecydowała o zwycięstwie. Na samym początku wojny Niemcy przechwytywali rosyjskie radiodepesze (nie były nawet szyfrowane!) co pozwoliło im wygrać w takiej skali, że swoje zwycięstwo nazwali drugim, niemieckim Tannenbergiem (pierwszym Tannenbergiem była ich przegrana pod Grunwaldem - Tannenberg jest położony nieopodal). W końcówce wojny sytuacja się odwróciła, bo wybitni francuscy łamacze kodów rozszyfrowali radiodepesze przygotowujące decydujące uderzenie na Paryż. I znowu teoretycznie słabsze siły były górą. Cóż osiągnięciami wywiadu nikt się nie chwali, tym bardziej przed wrogiem (Niemcy byli przekonani, że zaraz zwyciężą, a po kapitulacji szukali winnych tej decyzji). Ale nikt też nie powinien przypisywać sobie zbyt wielkich zasług, wiedząc o roli wywiadu, a tak zrobił Piłsudski i jego sztabowcy.
  Edukacja dla pokoju musi dowodnie pokazywać, że wojna nie jest scenariuszem dla kina akcji, że wiedząc (łamiąc kody) można jej zapobiegać, albo - gdy już trwa - skracać czas jej trwania (Anglicy mówią o rocznym skróceniu II wojny dzięki łamaniu Enigmy), a przynajmniej oszczędzać życie ludzkie.

wtorek, 20 września 2011

Modlin

  Do Modlina oczywiście wojska rosyjskie nie doszły, ale tam znajdował się sztab 5 armii Sikorskiego i duża, stacjonarna radiostacja. Koniecznie więc trzeba tam pojechać (z Cieksyna ok. 20 km). Osiągnięcia bojowe 5 armii Sikorskiego - pokonanie 2,5-krotnie liczniejszego przeciwnika - są wręcz niebywałe. Niestety stały się solą w oku zwolenników teorii "decydującego uderzenia znad Wieprza" i nie są częścią obowiązkowej wiedzy historycznej Polaków. Nie istnieje jeszcze nowa, pełna historia wojny z Rosją, bo dopiero w zeszłym roku Grzegorz Nowik przedstawił drugi tom "Zanim złamano Enigmę", dopełniający nieznaną dotąd historię działań radiowywiadu. Historycy będą się spierać, ale najistotniejsze fakty o łamaczach kodów z tamtego czasu są już ustalone i wystarczają do realizacji jednego z celów tych 42 dni repetycji - do skierowania uwagi edukatorów na  kryptologię. Łamacze kodów są absolutnie niezbędni każdemu społeczeństwu do obrony pokoju. Edukacja dla pokoju musi zachęcać młodych ludzi do podejmowania tej trudnej służby. W Modlinie muszą być zachowane ślady (nawet wirtualne) istniejącej tam radiostacji i uwidocznione osiągnięcia łamaczy kodów z sierpnia 1920 roku. W dniu 15 sierpnia (późniejszym dniu Wojska Polskiego) radiostacja w Modlinie odebrała radiodepeszę rosyjską przechwyconą i przesłaną do niej przez 17 polową radiostację. Radiostacja polowa znajdowała się niedaleko Borkowa, a radiodepeszę rozszyfrowały niezwłocznie służby wywiadowcze 5 armii, skracając maksymalnie czas dekryptażu. W rezultacie, rankiem 16 sierpnia stał się wiadomym dla dowództwa 5 armii, aktualny stan bojowy rosyjskiego przeciwnika operującego na Mazowszu - następna przewaga informacyjna.
  W przyszłym roku ma być, po latach przepychanek, uruchomione lotnisko w Modlinie. Przylatujący tam turyści powinni napotkać ciekawą ofertę wycieczek. Wielu z nich mogą zainteresować przedstawiane tu trasy wędrówek, obejrzenie głazów upamiętniających 15 sierpnia w Borkowie i miejsca najważniejszych potyczek.
  Cała tematyka zmagań polsko-rosyjskich rozwijana od siedmiu dni na tym blogu metodami Szkoły Drogi jest z natury rzeczy wirtualno-rzeczywista. Wirtualnie, w postaci przeniesionych do języka polskiego szyfrów - bariera języka rosyjskiego dla ówczesnego polskiego wywiadu była całkowicie nieistotna, a dzisiaj byłaby przeszkodą nie do pokonania - należy prowadzić "grę kryptologiczną" unaoczniającą osiągnięcia naszych łamaczy kodów, a rzeczywiście przebyte rowerem kilometry przybliżą fizyczne trudy piechurów z tamtych lat. Można też wędrówki przenieść do wirtualu, ale póki jeszcze istnieją tak niewiele zmienione od stu lat miejsca, byłoby to głęboko niewłaściwe. Cieksyn jest idealnym miejscem na bazę wypadową - pociąg z Warszawy Gdańskiej (przyspieszony do Nasielska) jedzie tam tylko godzinę!
  Cieksyn wciąż żyje w naszej pamięci rodzinnej. Moja mam ćwiczyła tam jazdę konną (wymagano tej umiejętności od studentów SGGW, wymiennie z prowadzeniem samochodu), jeżdżąc po dość dużym majątku ojca (220 ha) i okolicznych drogach. Tam po raz ostatni bł. siostra Alicja widziała się z rodziną w sierpniu 1939 roku. W rozmowach ze swoim ojcem z pewnością omawiała przypadającą na rok przyszły (1940), dwudziestą rocznicę Bitwy nad Wkrą - była w tej wojnie przecież sanitariuszką a jej ojciec, a mój dziadek, Jan Kotowski był kapelmistrzem orkiestry Policji Warszawskiej, która wraz z innymi artystami żegnała, a potem witała żołnierzy.

poniedziałek, 19 września 2011

Ciechanów

  Przez cały dzień 19 sierpnia trwa zagłuszanie radiostacji rosyjskich, potęgujące i tak niewiarygodną wręcz dezorganizację wojsk rosyjskich. Jest to praktycznie dzień wypędzenia Rosjan za Bug, ale na północy Mazowsza wojska rosyjskie nadal walczą, bo mają uzgodnione z Niemcami, że bez rozbrajania przejdą niemiecką granicę (potem, pod ochroną tej granicy, oddziały wracały do Rosji).
  Po niepowodzeniach w bitwie z 18 Dywizją Piechoty pod Sarnową Górą i Ojrzeniem, w południe 19 sierpnia dwie dywizje rosyjskie rozpoczęły odwrót na Ciechanów. Tego też dnia rano dowództwo polskie skierowało do natarcia na Ciechanów Dywizję Ochotniczą płk. Adama Koca. I Brygada tej dywizji pod Nowym Dziurawcem i wsią Pomorze pokonuje Rosjan, wieczorem zajmuje Ciechanów i ogniem karabinów rozprasza szarżę trzech szwadronów jazdy, które próbowały odbić miasto. Bierze kilkuset jeńców.
  W przestrzeni i czasie tej wojny dawna stolica Mazowsza, Ciechanów odegrała niebagatelną rolę. "Cud na Łydynią" wskazywałby na 15 sierpnia jako najlepszy termin dla wycieczki rowerowej do Ciechanowa, ale tego dnia odbywają się uroczystości przy pomniku w Borkowie, więc może lepiej wybrać się tam 19-ego, by zapoznać się z kolejnym sukcesem Dywizji Ochotniczej.

niedziela, 18 września 2011

Sarnowa Góra

  Zażarta bitwa pod Sarnową Górą trwała pięć dni (od 16 do 20 sierpnia). Jej przełomowym dniem był 18 sierpnia, kiedy to polskie linie obrony, osłaniające oddziały polskie posuwające się na północny wschód w walkach z XV armią, zaczęły pękać. Dużą daniną krwi zdołano je odtworzyć. Gdyby Rosjanie się przedarli i uderzyli w niebroniony bok oddziałów 5 armii, to mogłoby się zakończyć wypychanie wojsk rosyjskich z Mazowsza. Wywiad IV armii rosyjskiej nie miał pojęcia o całości sytuacji, a sztab Sikorskiego miał pełną informację o toczących się walkach.
  Bardzo relaksowa jest wycieczka rowerowa z Cieksyna do pomnika w Sarnowej Górze, gdyż jedzie się tam prawie pustymi drogami.
  Przestrzeń objęta wytężoną obserwacją radiowywiadu jest w tych dniach największa. Rosjanie atakują Płock - 17 sierpnia dociera tam 17 Dywizja Strzelców z IV armii, a 18 - większa część III Korpusu Konnego Gaj-Chana. Zagrożenie Płocka jest olbrzymie, ulic i mostu bronią cywile. W tej sytuacji bezcenne są wręcz wiadomości pozyskiwane przez radiowywiad z nasłuchu radiostacji III Korpusu Konnego.
  Aby zapobiec próbie odtworzenia frontu przez nieustannie spychanych Rosjan, po trwających przez cały dzień 17 sierpnia analizach, rankiem 18 sierpnia wydano utajniony Rozkaz Szefostwa Łączności Naczelnego Dowództwa Wojska Polskiego: "(...) Należy, zaczynając od godziny 16.00 dnia 18 VIII, w przeciągu 24 godzin przeszkadzać wszelkim rozmowom radiotelegraficznym nieprzyjacielskim (...)" Przeszkadzanie polegało na "wcinaniu się" w zapoczątkowane nadawanie radiodepeszy, tak że sumaryczny sygnał był dla odbierającego kompletnie nieczytelny. Trwało to do końca dnia 19 sierpnia, a więc 36 godzin. Nie zagłuszano radiostacji III Korpusu Konnego, którego położenie i działania musiały podlegać stałej obserwacji ze względu na jego szybkość przemieszczania się i siłę ognia karabinów maszynowych ciągniętych przez konie.

sobota, 17 września 2011

Płońsk

  Oddziały IV armii rosyjskiej podążały za III Korpusem Konnym w kierunku zachodnim wykonując dyrektywę przejścia dolnej Wisły i zaatakowania Warszawy od strony Pragi (droga Paskiewicza). Gdyby 15 sierpnia wypad 203 pułku szwoleżerów nie doprowadził do zerwania łączności ze sztabem Tuchaczewskiego, IV armia odebrałyby rozkaz zmiany kierunku marszu i uderzenia na znajdujące się na południe od niej i prące na wschód oddziały 5 armii Sikorskiego. Dowództwo IV armii bez takiego rozkazu nadal kierowało swoje oddziały na zachód, do Wisły. Nie mniej niektóre dywizje lewego skrzydła IV armii weszły w styczność z oddziałami 5 armii. Już 16 sierpnia rozpoczął się wielodniowy bój przy drodze Ciechanów-Ojrzeń, nazywany bitwą pod Sarnową Górą. W podobny sposób doszło do starć pod Płońskiem. Nie było tam prawie wojska polskiego - dopiero 16 sierpnia dotarła tam jazda wyładowana w Zakroczymiu z barek, które dopłynęły z Warszawy. Z marszu udało się odeprzeć rosyjski atak rosyjski. Ale większe siły rosyjskie zaatakowały w dniu następnym. Załamała się szarża 201 ochotniczego pułku szwoleżerów pod Arcelinem na cztery pułki sowieckie z 18 Dywizji Strzelców idące na Płońsk. Dowódca Brygady Jazdy (w jej skład wchodził jeszcze 1 pułk szwoleżerów) nakazał zaatakowanie lewego skrzydła 18 Dywizji Strzelców. Doszło do brawurowej szarży 1 Pułku Szwoleżerów pod Baboszewem. „Szarżowali wszyscy, nie tylko sam dowódca pułku na czele swego sztabu, ale i pluton trębaczy i każdy kto tylko był pod ręką (…) Z powodu długotrwałej suszy powstał (…) niesamowity kurz, osłaniający nieprzeniknioną tajemnicą słabe siły nacierającego oddziału (…) Szarża ukoronowana była pełnym sukcesem”.
  W trzy godziny po bitwie na pole walki przybył generał Sikorski, który udekorował wyróżniających się szwoleżerów Krzyżami Virtuti Militari. Generał przemawiał przy huku dział i trzaskaniu karabinów maszynowych - odgłosach niedaleko toczonej potyczki.
  Polski radiowywiad śledził w dniach 16 i 17 reakcje sztabu Tuchaczewskiego na rozpoczęte w dniu 16 sierpnia uderzenie znad Wieprza. Dopiero pod koniec drugiego dnia polskiej ofensywy Rosjanie uświadomili sobie rozmiary zagrożenia i rozpoczęli odwrót. Ale z IV armią nadal nie było łączności i podążała ona nadal ku Wiśle.
  Nowe Miasto, Nasielsk i Płońsk będą tworzyły Wirtualny Uniwersytet Trzech Miast. W informacjach na stronie Urzędu Miasta czytamy:
RYNEK. XIX-wieczne dzieje miasta przypominają kamieniczki zachowane w rynku i jego najbliższym otoczeniu. W bardzo dobrym stanie znajduje się kamienica, w której wychowywał się twórca państwa Izrael, Dawid Ben Gurion. Obecnie funkcjonuje tu restauracja 'Kaprys', serwująca doskonałe dania tradycyjnej kuchni mazowieckiej.

piątek, 16 września 2011

Nasielsk

  Z Cieksyna do Nasielska jest tylko 10 kilometrów, ale jakże historycznie istotnych. Tą drogą szedł stępa może najsłynniejszy w historii (dowodził nim legendarny Lasalle) dwutysięczny oddział francuskich dragonów (od mostu w Borkowie, który przekroczyli przed zmierzchem w dniu wigilijnym, 24 grudnia 1806 roku, do obozowiska, gdzie nocowali - zlokalizowanego przez historyków - jest kilka kilometrów). Następnego dnia, kilku najwyższych rangą kawalerzystów zapewne brało udział w naradzie z Napoleonem, który noc spędził w chacie pod Nasielskiem. Tą samą drogą, ponad sto lat później (p. Program Integracyjny, str. 36), posuwała się Dywizja Ochotnicza,  która do południa oczyściła z Rosjan Cieksyn i w niewielkich już bojach z oddziałami opóźniającymi atak Polaków dotarła około godziny 17 do Nasielska. Nasielsk już był opanowany po trwających od rana ciężkich walkach grupy generała Osińskiego. Główne uderzenie wojsk polskich, posiadających dwa pociągi pancerne, poszło wzdłuż linii kolejowej Modlin - Nasielsk. Po południu doszły też do Nasielska oddziały, które zdobyły Nowe Miasto - była w tym prawie całkowita analogia z koncentracją wojsk napoleońskich napływających do Nasielska z tych samych trzech kierunków. Jeszcze jednym, przypadkowym, powiązaniem z Napoleonem jest to, że 15 sierpnia (dzień przełomu w wojnie polsko-rosyjskiej) pokrywa się z dniem urodzin Napoleona, obchodzonym uroczyście w czasach jego Cesarstwa, również w wojsku polskim (np.w oddziałach dowodzonych przez generała Dąbrowskiego w dniu 15 VIII 1812).
  Poczynając od 16 sierpnia radiowywiad przechwytywał i rozszyfrowywał radiodepesze III Korpusu Konnego o jego działaniach nad Wisłą, do której ów Korpus dotarł już 15 sierpnia. Tylko pełna i pewna wiedza o zamiarach III Korpusu (że nie zamierza on zawrócić i zaatakować tyły 5 armii, bo ma rozkaz przejścia przez Wisłę) uzyskiwana z danych radiowywiadu, umożliwiała Sikorskiemu atakowanie Rosjan w kierunku wschodnim - najpierw na Nasielsk, potem na Pułtusk.

czwartek, 15 września 2011

Borkowo - Nowe Miasto

  Przełomowy dzień 15 sierpnia - Ten Dzień (p. Program Integracyjny s.5) - stał się Świętem Wojska  Polskiego. Rozkaz Sikorskiego został wykonany - wyparto Rosjan za Wkrę, w godzinach popołudniowych zdobyto most w Borkowie. Do walki wchodzi Dywizja Ochotnicza - pod nieprzyjacielskim ogniem przechodzi Wkrę pod Zawadami i w ciężkich walkach zdobywa do wieczora część Cieksyna. Dwa pułki Brygady Syberyjskiej po całodziennej walce, wieczorem zdobywają Nowe Miasto.
  Szkoła Drogi powinna więc w tym dniu zrealizować trasę rowerową Borkowo - Nowe Miasto. Ambitnym, ale wykonalnym zadaniem dla sprawnych rowerzystów byłby "rajd na Ciechanów" odtwarzający wypad 203 pułku szwoleżerów na Ciechanów (można do powrotu wykorzystać pociąg). Również tego dnia (nad ranem) zdobyto Sochocin, a po południu Fort Toruń i kilka miejscowości na południe od niego.
  Wypad kawalerii na Ciechanów, gdzie znajdował się sztab IV armii rosyjskiej, okazał się najważniejszym w tej wojnie działaniem "kontrwywiadowczym", bo niszcząc radiostację, zerwał łączność tej armii ze sztabem Tuchaczewskiego. On sam, tak opisał  konsekwencje tego wydarzenia:
" Takie położenie, wprost potworne i nie do pomyślenia, pomogło Polakom nie tylko zatrzymać ofensywę armii 3-ej i 15-tej, ale jeszcze krok za krokiem wypierać je w kierunku wschodnim."
  Czy zdarzył się "cud nad Łydynią" (Łydynia przepływa przez Ciechanów), czy był to wypad zaplanowany po zebraniu danych wywiadu? Radiowywiad posiadał stacje goniometryczne umożliwiające lokalizację nieprzyjacielskich nadajników. Masztu stacji nadawczej nie da się ukryć, w Ciechanowie znajdował się on na terenie cukrowni, więc ktoś z polskiej siatki wywiadowczej (zawsze istniejącej w terenie) mógł podać o nim informację wojsku polskiemu. Jest to bardzo istotna kwestia, godna wnikliwego "śledztwa historycznego".
  W dniu 15 sierpnia przejęty został przez radiostację polową Nr 17 (stacjonującą gdzieś w okolicach Borkowa) ważny dla działań 5 armii Sikorskiego meldunek o stanie liczbowym IV i XV armii rosyjskiej. Meldunek ten przekazano do referatu radiowywiadu 5 armii, znajdującego się w Modlinie i na tym szczeblu, bez przesyłania go do radiostacji centralnej w Cytadeli Warszawskiej, nazajutrz odczytano. Tak więc rozszyfrowana "Rewolucja" była przesłana z centrali do niższych szczebli wywiadu, co zwiększało szybkość jego działania.

środa, 14 września 2011

Cieksyn - Fort Toruń

  Wirtualność dziecinna, to gry z całkowicie bajkowymi (wymyślonymi) scenariuszami. Wirtualność dorosła powinna być na poziomie polityki i sztuki. Staram się iść w tym kierunku. Rozpoczynający się dzisiaj tydzień (14-20) będzie tygodniem Szkoły Drogi (p. Program Integracyjny, str. 14-20). Nie ma tam jeszcze bezpośredniego odwołania się do komputerów - w momencie pisania Programu Integracyjnego nie istniał jeszcze iTablet. Obecnie, po uwzględnieniu możliwości iTableta, metoda Szkoły Drogi staje się całkowicie zgodna z metodologią  konstrukcjonizmu, gdy plonem wycieczek mogą być na gorąco komentowane i tematycznie linkowane zdjęcia.
  Zakładam, że grupa osób zainteresowanych odkryciem nowych, ciekawych faktów wiążących Bitwę nad Wkrą z osiągnięciami naszych łamaczy kodów, znajduje się w Cieksynie i dysponuje rowerami. Zgodnie z przebiegiem (czas) działań bojowych w tym rejonie będziemy w kolejne dni odwiedzać miejsca, których położenie (przestrzeń) pozwoli nam zrozumieć co miał na myśli generał Władysław Sikorski wypowiadając zdanie: "Jeżeli mam się bić przy pomocy żołnierzy, to proszę wziąć pod uwagę czas i przestrzeń".
  Zgodnie z ustaleniami przyjętymi w dniu 13 sierpnia, 5 armia Sikorskiego miała w dniu 14 sierpnia, ok godz. 12 zaatakować wojska rosyjskie. Rano w Cieksynie, na wschodnim brzegu Wkry nastrój był bojowy: Chcemy się bić! krzyczeli młodzi chłopcy, jeszcze uczniowie, a już żołnierze, stanowiący uzupełnienie I batalionu Brygady Syberyjskiej. O godzinie dziesiątej zaatakowali Rosjanie. Trzy razy Polacy tracili i odzyskiwali pozycje na wschodnim, cieksyńskim brzegu Wkry. Około godziny 14 poległ prowadzący kontratak dowódca I batalionu mjr.Czapla (może uda się zlokalizować miejsce jego śmierci w Cieksynie?). Rosjanie przeszli przez Wkrę i zaatakowali Borkowo. Na zachodnim brzegu wdarli się na kilometr w głąb polskich linii obrony Wkry. Generał Sikorski stał na czele naprędce pozbieranych oddziałów i pełne zaufanie mógł pokładać jedynie w znanej sobie, "poleskiej" XVIII brygadzie, którą dowodził już od roku. O godzinie 20.00 wydał rozkaz:
/Dowództwo 5 armii oddział III, poczta polowa 5, dn. 14 VIII 1920 r. godz. 20.00/
ROZKAZ DO DOWÓDZTWA XVIII BRYG. PIECH. NAKAZUJĄCY ODEBRANIE BORKOWA
XVIII bryg ma niezwłocznie przejść do kontrataku celem odebrania Borkowa i wyrzucenia npla w tym rejonie na wschodni brzeg Wkry. Akcję należy możliwie uzgodnić z pułkiem syberyjskim. O ile by ten ostatni nie był zdolny do akcji, kontratak przeprowadzić samodzielnie, rozpoczynając go natychmiast.
(…) gen. Sikorski
Tak minął dzień nad Wkrą w okolicach mostu w Borkowie.
  Po rowerowym zapoznaniu się z miejscami walk w Cieksynie i Borkowie, należy udać się do wiszącego mostu w Goławicach (6 km), aby obejrzeć dolinę Wkry w tym miejscu. Brzegi są tam wysokie, a po stronie wschodniej znajdują się dwa forty. Jeden z nich odległy od Wkry ok. kilometr, to Fort Toruń, zdobyty przez Rosjan 14 sierpnia. Do tego fortu doszedł rosyjski atak prowadzony od rana w kierunku południowym. Na kierunku północno-zachodnim Rosjanie zdobyli Nowe Miasto i Sochocin. Wkra była więc opanowana przez wojska rosyjskie od Goławic do Sochocina (ok. 30 kilometrów).
  Nowych danych wywiadowczych istotnych dla 5 armii w dniu 14 sierpnia nie było, a obserwacje ruchów rosyjskich wojsk (Polacy mieli samoloty!) potwierdzały realizowanie rozkazu Tuchaczewskiego poznanego12 sierpnia dzięki złamaniu "Rewolucji".

wtorek, 13 września 2011

Sikorski do wszystkiego

  Plan Tuchaczewskiego, odczytany przez radiowywiad wieczorem 12 sierpnia i przedstawiony w odpowiedniej Informacji Wywiadowczej (bez sugerowania nawet źródła) w dniu następnym, można opisać  historycznymi nazwami i zestawić z rosyjską koncepcją likwidacji Powstania Listopadowego. Wojsko naciera dwoma szlakami - jedna część drogą Paszkiewcza  przeprawiając się przez dolną Wisłę gdzieś w rejonie Nieszawa- Płock i atakuje Warszawę od strony Woli (pamiętamy wszyscy wiersz „Sowiński na okopach Woli”). W roku 1920 do ataku drogą Paszkiewicza wyznaczono XV i IV Armię z III Korpusem Konnym Gaj-Chana. Druga część wojsk (III i XVIII Armia) atakuje Warszawę od strony Pragi, tak jak robił to Dybicz w czasach Powstania Listopadowego.
  Plan Tuchaczewskiego nie wspominał o ataku na forty modlińskie - Rosjanie sami budowali ich zewnętrzny krąg (w sumie fortów jest osiemnaście!) i zaledwie pięć lat wcześniej bronili przed atakiem niemieckim. Na zdobywanie całego rejonu Modlina nie mieli czasu, ale musieli przewidzieć zablokowanie polskich wojsk tam się znajdujących, aby nie uderzyły niespodziewanie na ich lewe skrzydło. Generał Władysław Sikorski, dowódca 5 armii ze sztabem w Modlinie, wiedział o tym doskonale i obmyślał sposoby obrony przed dwukrotnie (XV i IV armia) silniejszym przeciwnikiem. Ale generał Haller, dowódca całego frontu zachodniego bał się przede wszystkim o Warszawę. Spojrzał na mapę i dojrzał, że najbliżej atakującej Warszawę na kierunku zegrzyńskim III armii rosyjskiej znajdą się oddziały Sikorskiego. W przeddzień rosyjskiego generalnego ataku, w dniu 13 sierpnia ok. godziny 18,  miała miejsce kuriozalna rozmowa generała Hallera i jego szefa sztabu pułkownika Zagórskiego z Sikorskim. Oto jej końcowe zdania:
Pułkownik Zagórski:
 "(...) O nieprzyjacielu nadal wiadomo, że: 21. Dywizja nieprzyjacielska będzie atakować jutro przez Serock na Zegrze, tym bardziej więc uważam, że opóźnienie akcji 5. Armii może doprowadzić do katastrofy. Ja ze swej strony, jako szef sztabu frontu, muszę kategorycznie stwierdzić, że uważam opóźnienie tej akcji za fakt, którego nam historia nie przebaczy i że muszę to tu na tym miejscu właśnie dla historii stwierdzić."
Generał Sikorski:
"Panie pułkowniku, dajmy spokój z historią, bo mnie pan pułkownik zmusi do zupełnie innej odpowiedzi. Rozkaz Dowództwa Frontu jest wydany absolutnie na podstawie nieznajomości sytuacji własnej. Gdybyśmy mieli zwyciężać papierami, w takim razie gotów jestem w tej chwili zaczynać ofensywę! Jeżeli mam się bić przy pomocy żołnierzy, to proszę wziąć pod uwagę czas i przestrzeń. Nie wiedziałem, że panowie nie liczą na utrzymanie frontu  Zegrze choćby w ciągu kilkunastu godzin.(...)"
  Czas i przestrzeń - Sikorski doskonale, po dwóch latach nieprzerwanego wojowania, rozumiał wagę tych czynników. Spróbuję w następnych postach stosują metodę Szkoły Drogi zaproponować ich rozważenie, bo samą przewagą wywiadu nie wygrywa się bitwy.