sobota, 29 czerwca 2013

Scenariusz

  W końcówce kinowego zwiastuna filmu o Sikorskim widać jak samolot startuje z lotniska już w całkowitych ciemnościach. Za chwilę runie do morza, natychmiast wyruszy ekipa ratunkowa, a po kilku godzinach nikt już nie będzie miał wątpliwości, że generał Sikorski nie żyje.
  Ta noc, z 4 na 5 lipca 1943, była być może najważniejszą nocą w historii II wojny światowej - przynajmniej dla Polaków. Już kilka lat temu obmyślałem scenariusz ją opowiadający. Aby być w zgodzie z klasyczną zasadą jedności czasu i miejsca akcji, bohaterowie fabuły powinni być Amerykanami (najlepiej polskiego pochodzenia) pracującymi w komórce wywiadu wojskowego USA. Dla nich 4 lipca byłby jednocześnie dniem Święta Niepodległości, a wiadomość o śmierci Sikorskiego dotarłaby do nich ok. godziny 6 po południu. Niedługo potem - ok. 8 wieczorem mogliby odczytać wiadomość o rosyjskim ostrzale artyleryjskim pozycji niemieckich pod Kurskiem, który z rozkazu Rokossowskiego rozpoczęto o godz. 2.30 czasu moskiewskiego 5 lipca, a w czasie wystrzeliwania tradycyjnych fajerwerków wiedzieliby już, że Niemcy rozpoczęli długo oczekiwaną, i zapowiadaną przez wywiady alianckie, ofensywę.
  W fabule musiałby być oczywiście zdrajca, kobieta i miłość, a w tle wysokie fale Atlantyku...

piątek, 28 czerwca 2013

Zbyszko Cyganiewicz, Czarna Maska i Cyrk-Świat

  Jak będziesz miał swoją historię, to Dyrektor Cyrku-Świata będzie chciał z tobą rozmawiać. Dziś ludzie walczą o swoje nawet nie pięć minut, ale pięć sekund na zasygnalizowanie własnej historii w postaci "zajawki" i linku.
  Nasz tata wyrastał w sąsiedztwie największego stałego cyrku w Polsce. Uświadomiłem to sobie naocznie oglądając niemiecki film o doskonałej celności lotników niszczących wybrane cele w Warszawie, a wyćwiczonych wcześniej w Hiszpanii (zupełnym dysonansem jest polski hymn w podkładzie dźwięku do pierwszej minuty tego, niemieckiego przecież, filmu). W szóstej minucie filmu (start: 5.00) widać zburzony bombami cyrk wraz z sąsiadującą z nim kamienicą, w której mieszkała nasza babcia z dwoma synami w latach 1913-1939 (do czasu rosyjskiego internowania w 1914 mieszkała tam pełna rodzina - z dziadkiem).
  Tata znał doskonale historię Zbyszka Cyganiewicza i fascynowały go popisy zapaśników, nawet te "ustawiane", w których musiał wygrać tajemniczy zapaśnik - Czarna Maska. Zbyszek Cyganiewicz jako Stanislaus Zbyszko zdobył rozgłos światowy już przed I wojną, ale jego najlepsze lata przypadły na amerykańskie złote lata dwudzieste. Ekstremalny świat amerykańskich zapasów przedstawiono w filmie  "Noc i miasto" (gra w nim sam Cyganiewicz):

środa, 26 czerwca 2013

Miejsca pamięci w Jabłonnej

Najsłynniejszym monumentem w Jabłonnej jest Łuk Triumfalny wystawiony Poniatowskiemu w połowie XIX wieku:
  Zupełnie natomiast nieznanym miejscem pamięci jest odległy o mniej niż 2 km od Łuku bunkier (betonowe umocnienie) wbudowany w wał wiślany (przedstawiam trzy jego ujęcia ukazujące się spacerującym wałem w miarę zbliżania się do tego obiektu):



















  Ten właśnie bunkier wraz z trzema podobnymi, tworzącymi razem jedną linię obrony prostopadłą do Wisły, stanowił kluczową pozycję Niemców - ostatnią ich linię obrony - w czasie natarcia kościuszkowców w dniu 28 października 1944 roku.
  Cenną inicjatywą Stowarzyszenia Spadkobierców Polskich Kombatantów II Wojny Światowej będzie zorganizowanie "jabłonowskich spacerów" od Łuku Triumfalnego do bunkrów, aby taką Szkołą Drogi wykazywać ciągłość polskiej tradycji wojskowej.  

wtorek, 25 czerwca 2013

Ustawa reprywatyzacyjna jeszcze w tym roku?


 Przedstawiciele światowych i polskich organizacji żydowskich spotkali się 18 czerwca w Warszawie z premierem Donaldem Tuskiem. Tematem spotkania była ciągnąca się od lat sprawa restytucji prywatnego mienia zagrabionego podczas niemieckiej okupacji i później, przez władze komunistyczne. Rząd jest w tej sprawie w stałym kontakcie ze środowiskiem żydowskim, ale reprywatyzacja dotyczy wszystkich obywateli polskich, którzy utracili swój majątek. Przygotowywana ustawa reprywatyzacyjna ma trafić pod głosowanie jeszcze w tym roku i ma dotyczyć wyłącznie byłych właścicieli i ich spadkobierców.



      Organizacje żydowskie reprezentowali Ronald S. Lauder, przewodniczący Światowego Kongresu Żydów (WJC), Gideon Taylor, dyrektor wykonawczy Claims Conference, Maram Stern z brukselskiego biura WJC i Piotr Kadlcik, przewodniczący Związku Gmin Wyznaniowych Żydowskich w RP oraz mec. Monika Krawczyk, dyrektor Fundacji Ochrony Dziedzictwa Żydowskiego.

      "Ten majątek wciąż nie został zwrócony prawowitym właścicielom [...] Rząd premiera Donalda Tuska obiecał, że ustawa w sprawie zwrotu majątku trafi do Sejmu przed końcem tego roku, liczymy więc na szybki postęp w tej sprawie" - pisał na początku tego tygodnia Lauder w swoim liście do premiera Tuska.

      Wczoraj Ronald S. Lauder rozmawiał z premierem o postępie prac nad ustawą. Rozważano też kwestie różnych wariantów projektu reprywatyzacji, oceny kwoty i wielkości odszkodowań, a także terminów realizacji.

      Obecnie rozważane są różne warianty rozwiązania kwestii restytucji mienia, które muszą być realne z punktu widzenia możliwości finansowych i budżetu państwa. Według strony rządowej reprywatyzacja obejmie tyle, na ile będzie stać państwo i trudno na razie zakreślić jej horyzont czasowy. Rząd chce też rozłożyć wypłatę odszkodowań na co najmniej kilkanaście lat. Sprzeciwia się temu strona żydowska, twierdząc, że sprawa jest pilna, bo za kilkanaście lat spadkobierców, zwłaszcza tych wiekowych, może już nie być. Organizacje żydowskie chcą też, by ustawą zostali objęci wszyscy Żydzi, którzy byli obywatelami polskimi do 1939 r. Projekty ustawy przewidują jednak jako granicę rok 1944, kiedy większość żydowskich majątków była już rozgrabiona.

      - Cezura 1944 r. może doprowadzić do absurdalnej sytuacji. Jeśli np. skonfiskowano Żydowi dom w roku 1941 i zasiedliła go rodzina polska, której następnie skonfiskowano ten dom w roku 1944, to w myśl proponowanego rozwiązania rodzina ta będzie mogła ubiegać się o zwrot mienia de facto nie będącego jej własnością – mówi Piotr Kadlcik.

      Ronald Lauder przypomniał też premierowi, że Polska jako jeden z nielicznych krajów byłego bloku socjalistycznego nie rozwiązała jeszcze kwestii restytucji i jako jeden z możliwych przykładów rozwiązania problemu, zaproponował utworzenia specjalnego państwowego funduszu, na wzór czeskiej Fundacji Ofiar Holocaustu, z którego wypłacane by były odszkodowania np. w formie bonów.

      Przypuszczalnie planowana ustawa nie będzie przewidywać zwrotu mienia właścicielom i ich spadkobiercom, a jedynie pewną formę zadośćuczynienia. Najprawdopodobniej będzie to odszkodowanie w wysokości 10-20% wartości utraconego majątku. Nie wiadomo na razie o jakiej kwocie całkowitej jest mowa. Trwają prace nad oceną skali zjawiska. W grudniu zeszłego roku Ministerstwo Skarbu poinformowało o "rozpoczęciu analiz dotyczących ewidencji mienia niezbędnego do przeprowadzenia reprywatyzacji, oszacowania jego wartości oraz zaktualizowania wielkości roszczeń".

      - Oficjalnie roszczenia żydowskie szacuje się na kilkanaście procent całości roszczeń. Optymistycznie oceniając, sądzę, iż nie będzie to więcej niż 10%, ale nie byłbym zaskoczony, gdyby liczba ta była dwukrotnie mniejsza - mówił po spotkaniu Kadlcik. - Jednak to bardzo dobrze, że środowiska żydowskie razem z organizacjami byłych właścicieli nieruchomości mogą uczestniczyć w tym procesie i daje to nadzieję, że uda się ostatecznie wypracować satysfakcjonujące wszystkich rozwiązanie.

      Dotychczasowe próby rozwiązania problemu reprywatyzacji w Polsce kończyły się fiaskiem. Pojawiło się już ponad 20 projektów ustaw reprywatyzacyjnych, jednak żadna nie weszła w życie. Ostatni projekt, przygotowany przez rząd Marka Belki, zakładał wypłatę 15-procentowego odszkodowania w formie świadczenia pieniężnego dla byłych właścicieli majątków przejętych przez państwo w latach 1944-1962. Odszkodowania miały przysługiwać także spadkobiercom. Sejm pracował nad nim w latach 2005-2006, ale w końcu prace utknęły w sejmowej komisji nadzwyczajnej.

poniedziałek, 24 czerwca 2013

Polar bears and climat change


At least in comparison to their bear brethren, polar bears are renowned as accomplished swimmers. Their massive front paws, ideal for swatting seals, also make powerful paddles. Their elongated necks allow them to keep their heads above water. And their blubber adds buoyancy and warmth.

BLOG: Arctic Warming: ‘One Way Trip’

But they are designed for brief dips, not aquatic marathons. In an ideal world, a polar bear would enter the water to travel a short distance between ice floes, or to sneak up on an unsuspecting resting seal. Although they can swim longer distances, they generally do so at a cost. In the bookThe Last Polar Bear, journalist Charles Wohlforth quotes biologist Craig George, who recounted an incident when a polar bear mother and two cubs, having swum ashore near Barrow, Alaska, had no energy remaining to move another inch:
“So there she lay with her cubs for two days, barely moving a muscle. Hundreds of vehicles surrounded her day and night; the little family was quite the spectacle … Finally, after two days of comatose rest, she slowly got up and ambled up the coast with her cubs to spend the rest of the fall on the tundra.”
Empirical evidence of the toll of long range swimming on polar bears has been harder to come by, although a study published earlier this year detailed a polar bear mother that swam for 232 consecutive hours in search of pack ice, as a result of which she lost 22 percent of her body mass and her cub lost its life.

BLOG: Polar Bear Swims for Nine Days, Pays Heavy Price

As polar bears’ Arctic sea ice habitat shrinks, could such scenarios become more common? In 2006, two researchers concluded that an apparent increase in the number of polar bears found drowned could be attributed to bears being forced to swim ever-greater distances, and a new study adds support to the notion that less ice means more bears are spending more time in the water, to the particular detriment of their cubs.
The study, being presented today at the International Bear Association Conference in Ottawa, is, in the words of co-author Geoff York of WWF’s Arctic Program, “the first analysis to identify a significant multi-year trend of increased long-distance swimming by polar bears.” York and his three co-authors – Anthony Pagano, Kristin Simac and George Durner of the U.S. Geological Survey’s Alaska Science Center – analyzed data from 68 GPS collars fitted on adult female polar bears between 2004 and 2009 and overlaid it with satellite images of sea ice coverage. They found that, over the course of the study, 20 different bears swam distances longer than 50 km (31 miles) during 50 separate occasions. The shortest such journey was 53.7 km (33.3 miles), and the longest, lasting just shy of an almost unfathomable 13 days, was 687.1 km, or 426 miles.
Twelve of the 20 bears had yearling cubs with them at the time they were collared, 11 of which were recaptured or identified at a later date. Five of these 11 had lost their cubs by the time they were re-sighted; that’s a 45 percent mortality rate, compared to 18 percent among cubs of bears that did not make long-distance swims.

NEWS: Polar Bears Have Irish Lineage

In most cases, the bears that swam long distances did so from scattered, or unconsolidated sea ice toward either land or the main pack ice. This implies, the authors write, “that bears are becoming stranded while using unconsolidated sea ice and are forced to swim to reach more stable habitats.” Furthermore, they may be doing so more frequently: 25 of the 50 swimming events took place in 2009 alone. The authors caution that the number of GPS collars, and the quality and quantity of data each collar could generate, also increased over that time, but the proportion of collared bears that underwent lengthy swims showed “an increasing and significant linear trend” from 25 percent in 2003 to 62 percent in 2009.
Polar bears are being forced “to swim longer distances to find food and habitat,” says York. “Climate change is pulling the sea ice out from under polar bears’ feet.”



More about this game, and WWF problem with rescue missions:

Jackie

While we feel deeply for these animals, unfortunately, there is no practical way to rescue them. 

Simply finding them again following the original sighting would be nearly impossible as the arctic waters are very wide, the currents are strong, and adult bears can move quite quickly through the water. 

We must also take into account that polar bears have been documented swimming up to 320kms (about 200 miles). A polar bear in the water, even one far from land or ice, is not always a polar bear that needs saving. 

Some people have suggested that artificial platforms placed in the water could act as a home for the bears. 

In reality, however, one must recognise the vast scale of the Arctic and the area normally covered by ice. It would not be practical to replace that with artificial platforms.

Such platforms are also no substitute for the role of sea ice in food production. Sea ice is part of a vital arctic food web, sustaining plants and animals from single-celled creatures all the way up to seals. Without this food web, polar bears cannot survive. 

What we can do, right now, is to take actions that will help polar bear populations. The most important threat is climate change. The Arctic is feeling the effects of that change first and worst. 

The science is clear but some governments are not moving quickly enough to address it. They fail to see that the polar bears are the early victims of a global crisis that warrants immediate attention and bold action. Polar bears and people share the same planet—and the same fate. 

We can also take action to deal with some immediate threats to the bears, such as increasing industrialisation of the Arctic, and unsustainable levels of hunting. By making the right choices, we can save polar bears as a wild species, and save ourselves in the process.

czwartek, 20 czerwca 2013

W stylu Krasickiego

Dwa antysemityzmy:
polski, to głównie - głupie gadanie,
niemiecki, to głównie - bezwzględne zabijanie.

  Taką refleksją podsumowuję moje niedawne wpisy o serialu "Nasze matki, nasi ojcowie" (Piaśnica, Nasze matki, nasi ojcowie, Mrówka i słoń, Wygrajmy wojnę o pamięć, Druga prawda, Fałszowanie historii, Niemcy) i wczorajszą dyskusję w dobrze poprowadzonym przez Piotra Kraśkę programie telewizyjnym, nadanym tuż po obejrzeniu przez polskich telewidzów ostatniej części serialu.
  W czasie dyskusji mówiono o przygotowaniach niemieckiej telewizji ZDF do wyświetlenia filmu o wsi spalonej przez Niemców za ukrywanie Żydów. Taki polski film już istnieje, został nakręcony przez znanego mi reżysera Krzysztofa Wojciechowskiego, ale oczywiście nie istnieje w świadomości społecznej naszego kraju.

środa, 19 czerwca 2013

Zaz - piosenka francuska

Jest coś w piosenkach francuskich, czego nie ma w żadnych innych:
Prostota melodyczna i masa lekkiego humoru - idealna mieszanka do wspólnego śpiewania. Do melodii "Si bon, si bon" dołożyłem słowa o mojej wnuczce-królewnie i razem ją śpiewamy:
Samoloty dwa leciały wysoko,
a królewna im wpadła wtedy w oko.
I od chwili tej, kwiatki pragną zrzucić jej.
Si bon, si bon tralalalala 
Si bon, si bon tralalalala

Tekst piosenki Zaz:
1.
Dajcie mi apartament w Ritzu,
ja go nie chcę!
Biżuterię od Chanel,
ja jej nie chcę!
Dajcie mi limuzynę,
co z nią zrobię? papalapapapala

Podarujcie mi służbę,
co z nimi zrobię?
Dworek w Neufchatel,
to nie dla mnie.
Podarujcie mi Wieżę Eiffla,
co z nią zrobię? papalapapapala

Refren:
Ja chcę miłości, radości, dobrego humoru,
to nie wasze pieniądze uczynią mnie szczęśliwą,
chcę umrzeć z ręką na sercu papalapapapala

idźmy razem, odkrywajmy mą wolność,
zapomnijcie więc wszystkie wasze frazesy,
witajcie w mej rzeczywistości!

2.
Mam dość waszych dobrych manier,
to za dużo dla mnie!
Ja jem rękami
i taka właśnie jestem!
Mówię otwarcie i jestem szczera
wybaczcie mi!

Kończę z hipokryzją,
ja rzucam to!
Mam dość napuszonych słów!
Patrzcie na mnie
nie chcę tych wszystkich waszych manier 
i taka właśnie jestem. 
(taka właśnie jestem)
papalapapapala

Refren:

Ja chcę miłości, radości, dobrego humoru,
to nie wasze pieniądze uczynią mnie szczęśliwą,
chcę umrzeć z ręką na sercu papalapapapala

idźmy razem, odkrywajmy mą wolność,
zapomnijcie więc wszystkie wasze frazesy,
witajcie w mej rzeczywistości!

niedziela, 16 czerwca 2013

Serdeczne zwady

Księga Ubogich - XI
Przestałem się wadzić z Bogiem - 
Serdeczne to były zwady:
Zrodziła je ludzka niedola, 
Na którą nie ma już rady.

Tliło w mej piersi zarzewie, 
Materiał skier tak bogaty, 
Że jeno dąć w palenisko, 
A płomień ogarnie światy.

Wiedziały o tym potęgi, 
Co gdzieś po norach drzemią 
Albo z bezczelną jawnością 
Jak mgły się włóczą nad ziemią.

Wiedziały ci o tym moce, 
Które złośliwość popędza, 
By szły powiększać nędzę 
Tam, gdzie największa jest nędza.

Wiedziały ci o tym zastępy, 
Które czyhają zza węgła 
Lub z okna patrzą z szyderstwem, 
Czy zbrodnia się nie wylęgła?

Wiedziały, że jeno się zbliżyć 
Ku popiołowi mej kuźni, 
A serce od razu wybuchnie, 
Zuchwale zaklnie, zabluźni.

Że swym bluźnierstwom i klątwom 
Czynu wyciśnie znamię, 
Płonące żądzą odmiany, 
Przewrotu, co berło Mu złamie.

I dzisiaj nie żal mi tego, 
Najmniejszej nie czuję skruchy,
Bom-ci nie żaden służalec, 
Na własne serce głuchy.

Bo w sporze o szczęście świata 
Swawolność mi była daleka, 
A tylkom korzystał z prawa 
Wojującego człowieka.

Jeno że dzisiaj to widzę, 
W patrzeniu dosyć już biegły, 
Czego w zamęcie walki 
Źrenice me nie dostrzegły:

Nie ruszał-ci On naprzeciw 
W rynsztunku wspaniałym dziwie, 
A tylko na tronie Swym siedząc, 
Uśmiechał się pobłażliwie...

I dziś ja sam uśmiechnięty, 
Gdy krzyczą: "w żelazo się okuj!", 
Jak ongi miecz niosłem walczącym, 
Tak dzisiaj niosę im spokój.

Lecz już nie wadząc się z Bogiem, 
Mam jeszcze cichą nadzieję, 
Że na dnie mojego spokoju 
Żar świętej wojny tleje.

Starotestamentową prefigurą wadzenia się z Bogiem jest walka Jakuba z Aniołem:

Kasprowicz w Księdze Ubogich jest już bardzo daleki od bluźnierczych momentami Hymnów, a niedawno w ciepły i bardzo czeski sposób, okaleczenie Jakuba zestawił ze swoja "ledwie blizną" Jaromir Nohavica. Wersja polska tej piosenki w wykonaniu Tadeusza Woźniaka ma dla naszego pokolenie ukryty czwarty wymiar przez skojarzenie jej z najsłynniejszą chyba pieśnią Woźniaka - Zegarmistrzem Światła. Do piosenki Nohavicy pasuje inne, mniej dramatyczne, przedstawienie walki Jakuba z Aniołem, zaproponowane przez Paula Gauguina. Dodał on do wyimaginowanej sytuacji jeszcze obserwatorów tego wydarzenia, które w przekonaniu innych malarzy powinno mieć miejsce na zupełnym odludziu:


sobota, 15 czerwca 2013

Ekscentrycy

  Polityczna poprawność nie jest wynalazkiem naszych czasów - dawniej nazywała się konformizmem. To jest właśnie owe dążenie, aby znaleźć się w "granicach" - granicach pierwszego sigma z mojego poprzedniego wpisu. Od biedy można by to uznać za zachowanie psychologicznie uzasadnione, gdybyśmy nie byli w te granice na siłę wpychani. W świecie idoli i celebrytów zniknąć musieli ekscentrycy, czyli ludzie z tych marginalnych przedziałów spoza "jedynie ważących" dwóch sigma, a którzy w różnych okresach byli motorem postępu ludzkości. Dziś, refren piosenki Jasnorzewskiej-Pawlikowskiej: "Murzyn w śmiech, a jazzband ryczy - ekscentrycy, ekscentrycy", może się wydawać mało znaczący, ale nie był takim blisko sto lat temu.
  Idąc środkiem, tnąc po skrzydłach (z pomocą psychologii społecznej i mediów) - bo tylko wówczas prognozy wyborcze, które muszą zakładać "stabilność" wokół średniej poprawności politycznej (czyli rozkład normalny), będą metodologicznie uzasadnione na gruncie statystyki matematycznej - pozbawimy się w sposób całkowicie marnotrawny tamtego, najważniejszego napędu.

piątek, 14 czerwca 2013

Przewidywalność psychologiczna

  Postawię tezę możliwie ostrą: dzisiejsze psychologiczne "teorie osobowości" są na takim samym poziomie naukowości jak niesławne "teorie rasowe" niemieckich antropologów w czasach hitleryzmu. Mogą też wyrządzić podobną krzywdę ludzkości, czego dowodem są budowane w sposób naukowy "algorytmy zachowań" analizowane przez ośrodki podobne do amerykańskiego NSA. Odróżniam przy tym solidną psychologię opartą na neurofizjologii, od prymitywnej psychologii opartej na rozkładzie normalnym, równie "naukowym" jak zbiory czaszek niemieckich genetyków (do cna ośmieszonych po rozszyfrowaniu ludzkiego kodu genetycznego).
  Nieszczęściem całego rozumowania tzw. "psychologii społecznej", czyli wiedzy o sposobach manipulowania ludźmi jest jej skuteczność w warunkach demokracji, czyli systemu przyznającego prawo decyzji większości ujawnionej w akcie głosowania. Każdy głupek zrozumie, że niezależnie od szlachetnych intencji zwolenników tej metody, o wyniku głosowania musi zdecydować tak zwana reguła 3 sigm rozkładu normalnego

- pierwsze sigma to 68% wyników, dwa sigma to już 95,5%, a obserwowane wyniki powyżej 3 sigma są już całkowicie nieistotne.  Walczący o panowanie nad pierwszym sigma, które w demokracji przekłada się na władzę polityczną, śledzą cały czas słupki popularności i do swoich programów dorzucają tylko to, co pomaga tam się utrzymać.
  Rozumowanie powyższe nie jest tyradą o bezsensie demokracji - chodzi raczej o takie jej przekształcenie, aby o wynikach wyborów nie decydowały "słupki", które budują tak naprawdę media, ale własne poglądy ankietowanych. Chodzi o wielką pracę nad światopoglądem obywatelskim.

czwartek, 13 czerwca 2013

Jak walczyć bez karabinu? - zestawienie ważnych wpisów

  Emocje czasem prowadzą w boczną uliczkę, ale nierzadko są dobrym tropem w naszej aktywności. Zapytanie: Jak walczyć bez karabinu?, jest tyleż emocjonalne, co racjonalne. W znanym od tysiącleci (na początku buddyjskim) podziałem ludzkiej egzystencji na losy wojowników, wytwórców i kapłanów każdy człowiek powinien poszukać esencjonalnego dookreślenia swojej osobowości. Rodzinne tradycje kierują moje egzystencjalno-esencjonalne wektory raczej do kapłanów niż wojowników. Wydarzenia historyczne mogą takie abstrakcyjne kategoryzacje pomieszać. Czy inżynier Sikorski projektujący około roku 1910 połączenie wodne dorzecza Wisły z dorzeczem Dniestru, a w roku 1920 dowodzący Bitwą nad Wkrą był wytwórcą, czy wojownikiem? A kim był starając się uświadomić Polakom i Europejczykom najbardziej prawdopodobny przebieg przyszłej wojny? Moje rozważania o wartości walki bez karabinu dawniej i dziś startowały od podobnych pytań.
  Ujawnienie faktów o skuteczności polskiego wywiadu w wojnie 1920 roku z Rosją przeniosło moją uwagę na łamaczy kodów - obecne perypetie Snowdena są zaczepione również (poprzez Enigmę i późniejszych łamaczy kodów z NSA) w tamtym historycznym epizodzie. Tworzenie sprawnego wywiadu jest obowiązkiem każdej siły zbrojnej i każdego państwa, ale ciekawe - mimo całej ich różnorodności - są predyspozycje ludzi angażujących się w taką działalność, które przedstawiłem na przykładzie wybitego matematyka, Stefana Mazurkiewicza.
  Niepodważalne pierwszeństwo w łamaniu szyfrów rosyjskich należy się Janowi Kowalewskiemu. To on, po indywidualnych sukcesach, zaczął organizować zespoły łamaczy kodów. Wysłany - zapewne przez Sikorskiego - do Japonii w celu szkolenia tamtejszych łamaczy kodów, zyskał międzynarodową renomę w tajnym świecie międzynarodowych szpiegów, co w późniejszym okresie umożliwiło mu prowadzenie politycznej gry na najważniejszych dla Polski scenach.
  Wśród ludzi walczących bez karabinu były również kobiety. Jako sanitariuszki w wojskowych służbach medyczny niosły pomoc swoim i wrogom w wojnie 1920 roku. W roku 1939 starały się przygotować do zadań medycznych, ale działania wojenne trwały zbyt krótko. Bardzo powikłane i dramatyczne losy sióstr medycznych w 1920, a potem zakonnych w 1939 roku odnajdziemy w dawnych i najnowszych wpisach o błogosławionej siostrze Alicji.
  Polskimi latami sławy i chwały był okres 1920-1932. Marian Rejewski złamał kod Enigmy w grudniu roku 1932, początkując w ten sposób nowa dziedzinę wiedzy - kryptologię matematyczną.
  Dobrze znaną Polakom formą walki bez karabinu z odwiecznymi okupantami Polski (Niemcami i Rosjanami) było tajne nauczanie. Mój tata, Antoni Prejbisz, zaangażował się w nie już na samym progu wojny.
  Irena Sendlerowa żyła dostatecznie długo (98 lat), aby zdołano o niej zapomnieć i jeszcze za jej życia ponownie odkryć jej istnienie. Ile podobnie pięknych postaci zostało trwale zapomnianych? Ratowanie innych od zawsze było, kto wie czy nie najważniejszą, formą walki bez karabinu.
  Powyżej zasygnalizowane losy cywilnych wojowników koncentrują się na pierwszej połowie XX wieku. Nie powinniśmy jednak zapominać o dokonaniach naszych przodków z XIX wieku. Z prawdziwie bezkrwawej i skutecznej wojny (pamiętacie serial "Najdłuższa wojna nowoczesnej Europy"?) zasłynęli wówczas Wielkopolanie. Potrafili potem, już w XX wieku, przeprowadzić jedyne, udane polskie powstanie - Powstanie Wielkopolskie. Może zadecydował o tym XIX-wieczny optymizm i żywotność Wielkopolan, które cechowały również działającego w XIX wieku w Gostyniu i Tarnowie księdza Bernarda Preibisza.

środa, 12 czerwca 2013

Siostra Alicja jest z nami

  Od wejherowskich Sióstr Zmartwychwstanek w kwietniu ubiegłego roku otrzymałem w prezencie kilka egzemplarzy wierszowanej książeczki dla dzieci, autorstwa Ewy Stadtmueller, zatytułowanej: "Siostra Alicja jest z nami". Poniżej fragment przedstawiający ostatni rok życia siostry Alicji w Wejherowie:

Żadnych trudów się nie boi,
bo to dla niej nie nowina.
W szkole już brakuje miejsca,
więc budowę rozpoczyna.

Szybko rośnie nowe skrzydło,
będą piękne, duże klasy.
Wszyscy cieszą się… lecz oto
niespokojne idą czasy.

Znowu nad ojczystym niebem
czarne chmury się zebrały…
Nie zadzwonił szkolny dzwonek,
słychać pierwsze wojny strzały.

Zapełniają się ulice
i zaułki wrogim wojskiem,
nienawistne słychać krzyki:
“Precz ze wszystkim, co jest polskie!”

- Zaczną się aresztowania -
ostrzegają przyjaciele
- Trzeba prędko stąd uciekać!
Czasu nie zostało wiele…

Siostra tylko kręci głową:
- Mam uciekać niczym zając
i ratować własną skórę,
cudze życie narażając?

Chciałam przecież dla Jezusa
żyć, pracować i umierać.
Może ma się to wypełnić
już do końca - właśnie teraz…

Jak się wkrótce okazało,
były to prorocze słowa.
Wnet zjawili się żołnierze,
aby siostrę aresztować.

Poszła z nimi tak spokojnie,
jakby zaraz wrócić miała.
Nie wróciła - ale w sercach
już na zawsze pozostała.

  Na 12 czerwca przypada ustanowiony przez papieża Jana Pawła II dzień pamięci 108 wyniesionych na ołtarze męczenników, a wśród nich błogosławionej Alicji Kotowskiej. Wizerunki wszystkich 108 błogosławionych męczenników drugiej wojny światowej znajdują się w kaplicy przy Muzeum Powstania Warszawskiego. Poniżej figura siostry Alicji:

Siostrę Alicję widzimy w rogu kaplicy z dwojgiem żydowskich dzieci trzymających się jej rąk, tak jak ją zapamiętano na podwórcu więziennym w dniu 11 listopada 1939 roku (podbiegła wtedy do grupki przestraszonych sierot żydowskich i razem z nimi wsiadała do budy ciężarówki niemieckiej).

poniedziałek, 10 czerwca 2013

Utopię waszą utopię

Miasta niemieckie pod wodą, Budapeszt zagrożony i co dalej?

Japońscy prognostycy klimatu - najlepsi na świecie, ze względu na doświadczenie w obserwacjach tsunami, tak przewidują przyszłe miejsca występowania powodzi:
Powyższa mapa pokazuje, jak często w różnych miejscach świata pod koniec XXI w. będą się zdarzać wielkie powodzie. Dziś nazywamy powodziami stulecia, bo nawiedzają nas średnio co 100 lat. Ich częstotliwość w większości rejonów Ziemi (tych oznaczonych na niebiesko) się zwiększy. Według prognozy japońskich naukowców w Polsce i innych krajach Europy Środkowej oraz Północnej (żółć i czerwień) wielkie powodzie będą przychodzić rzadziej niż dziś
Polsce ta przyszłość może ujść na sucho - w Europie najbardziej zagrożone są Niemcy i Anglia, a w skali całego świata - Indie.

niedziela, 9 czerwca 2013

Ocalenie Ireny Sendler

  W maju ukazało się tłumaczenie książki Jacka Mayera "Życie w słoiku: Ocalenie Ireny Sendler". Poniżej fragment rozmowy z jej autorem:
 "W listopadzie 2004 roku pojechałem do Kansas – jak sądzę, ostatniego miejsca na ziemi, które mogłoby stać się kolebką takiej sztuki jak „Życie w słoiku”. Uniontown to bardzo małe miasto, a szkoła średnia, w której wszystko się zaczęło, ma mniej więcej stu dwudziestu uczniów. Wśród nich nigdy nie było żadnego Żyda, nigdy nie było nawet żadnego katolika. Uczęszczają tam biali protestanci, którzy stanowią także większość populacji tej części Kansas, bardzo prawicowej i konserwatywnej.
Pojechałem więc do tej szkoły i poznałem Elisabeth, Megan i Jessicę, które przygotowały przedstawienie o Sendlerowej. Rozmawiałem z nimi, z ich rodzinami, kolegami i koleżankami ze szkoły. Ta historia po prostu chwyciła mnie za serce – wiedziałem, że muszę ją opisać. Było w tym coś pięknego – dwie czternastolatki i szesnastolatka, młode dziewczyny, jeszcze bardzo naiwne, a jednak niezwykle wrażliwe i silne, przygotowują niezwykły projekt dotyczący Holokaustu gdzieś pośrodku białej, protestanckiej, konserwatywnej Ameryki. I w ten sposób ratują kogoś, kto sam ratował, przed zapomnieniem. Od razu zabrałem się do pracy, starałem się dotrzeć do jak największej liczby źródeł, razem z żoną pojechaliśmy w 2005 roku z dziewczynami do Polski, gdzie pokazywały swoją sztukę.

I spotykały się z Ireną Sendler...

– Kiedy po raz pierwszy o niej usłyszały i postanowiły zająć się tym projektem – były przekonane, że ona od dawna nie żyje, że została pojmana i zamordowana przez gestapo. Próbowały nawet zlokalizować gdzie jest pochowana. I dopiero w marcu 2000 roku dowiedziały się, że Sendlerowa żyje i mieszka w Warszawie. Przez osiem lat spotykały się z nią i korespondowały. Były dla niej prawie jak wnuki. W trakcie tej znajomości, dowiadywały się coraz więcej i więcej o jej życiu. 23 września 1999 roku, kiedy ten projekt w Kansas się narodził – wówczas to Elizabeth znalazła małą wzmiankę o Sendlerowej w jednej z książek poświęconych bohaterom Holokaustu – zmarł na serce 49-letni syn Ireny Sendlerowej, Adam. To był dla niej ogromny cios, jej stan zdrowia bardzo się pogorszył, wpadła w depresję. Jej bliscy byli przekonani, że wkrótce umrze. Kilka miesięcy później dziewczyny nawiązały z nią kontakt. Sendlerowa jakby odżyła. A kiedy się po raz pierwszy spotkały – narodziła się pomiędzy nimi naprawdę niezwykła przyjaźń. "

Warto przeczytać całość tej rozmowy, a także warto się zastanowić, dlaczego takie dziewczęta nie znalazły się u nas, w Polsce? Dlaczego dopiero po nagłośnieniu historii Sendlerowej w USA pojawia się film o jej życiu: 
Dobrze, że długowieczność Ireny Sendler (żyła 98 lat) pozwoliła jej na udział w dokumentalnym filmie  W imię ich matek - Historia Ireny Sendler , który powinien powstać co najmniej dziesięć lat wcześniej.  Inscenizacja "Life In a Jar: The Irena Sendler Story" przygotowana przez trójkę dziewcząt w roku 1999 rozwinęła się w międzynarodowy projekt artystyczny (Life in a jar - The Irena Sendler project) - w chętnie grywane i rozbudowywane przez amatorskie grupy przedstawienie:
Spodziewam się, że całkowicie wykonalna będzie jego kolejna wersja - tym razem w Scratchu - podobnie opracowana jak mój szkic do bajki Or-ota  Kaczka na Tamce. 

środa, 5 czerwca 2013

Wyzwolenie 5VII1943 - 2V1945

  W sześcioodcinkowym filmie Wyzwolenie epizodyczne role zagrali znani polscy aktorzy: Jan Englert, Daniel Olbrychski, Barbara Brylska, Franciszek Pieczka. Równo miesiąc przed siedemdziesiątą rocznicą  początkowego boju na Łuku Kurskim warto obejrzeć ten film (niestety bez polskich napisów - proponuję włączyć tłumaczenie Google).
W jednym miejscu znajdują się wszystkie 6 części filmu Wyzwolenie. Uwaga: części 3 i 4 są dwoma początkowymi częściami!
Ponadto na Youtube dostępne są dwa najnowsze filmy dokumentalne o Bitwie pod Kurskiem:
"Operacja Cytadela od północy"
i "Operacja Cytadela od południa":

wtorek, 4 czerwca 2013

Via Baltica - zielone wygrywa

Dolina Rospudy
Rospuda River Valley
Kolorem czerwonym oznaczono forsowany przez władze lokalne niesłychanie szkodliwy dla przyrody wariant białostocki. Via Baltica przecina tutaj Puszczę Augustowską z Doliną Rospudy, Biebrzański Park Narodowy, Puszczę Białą oraz prawdopodobnie Puszczę Knyszyńską. Na zielono zaznaczono popierany przez ekologów wariant łomżyński (z różnymi modyfikacjami).
Oznaczenia:
A-alternatywne warianty obwodnicy Augustowa, przebiegające na północ od Uroczyska Święte Miejsce przez Chodorki (SISKOM) lub Raczki. Umożliwiłyby ominięcie Puszczy Augustowskiej z doliną Rospudy. Niestety dotychczasowe dzialania władz zmierzaja do wybudowania obwodnicy Augustowa przez sam środek doliny Rospudy koło Szczeberki (czerwona linia), co równocześnie oznaczałoby przeprowadzenie Via Baltica przez Puszczę Augustowską
B-droga ekspresowa Suwałki-Raczki-Kalinowo-Ełk według Planu Zagospodarowania Przestrzennego gminy Raczki z 1993 roku. Uwzględniono tam obwodnicę Raczek oraz most na Rospudzie między Raczkami a Dowspudą.
C-odcinek omijający Puszczę Knyszyńską obiecany przed laty przez GDDKiA, na razie jednak nie ustalono nawet jego przebiegu w poszczególnych gminach
D-tutaj póki co są prowadzone prace modernizacyjne, planuje się też utworzenie obwodnicy Wasilkowa i to oficjalnie w ramach projektu Via Baltica
Via Baltica

Dokładny zapis batalii Zielonych podaje Wikipedia:
http://pl.wikipedia.org/wiki/Obwodnica_Augustowa

Poniżej najistotniejsze fragmenty:

2007 [edytuj]

Luty [edytuj]

Komisja Europejska stwierdziła, że zgoda na budowę obwodnicy Augustowa, która ma przebiegać doliną Rospudy, jest złamaniem unijnych przepisów. Bruksela wszczęła więc postępowanie przeciwko Polsce w związku z planami budowy. Pod koniec stycznia 2007 r. do grona przeciwników budowy dołączył Rzecznik Praw Obywatelskich Janusz Kochanowski, według którego inwestycja została zatwierdzona z naruszeniem prawa[36].
Według ministra środowiska „Rospuda to twór człowieka i nic się nie stanie, gdy przejdzie przez nią droga szybkiego ruchu”, natomiast międzynarodowi eksperci twierdzą iż „bagna Rospudy to unikatowy i bardzo delikatny ekosystem”[37].
9 lutego 2007 wojewoda podlaski podpisał pozwolenie na budowę obwodnicy która przetnie torfowiska Rospudy, decyzja ta spotkała się z krytyką ze strony Unii Europejskiej – rzeczniczka unijnego komisarza ds. środowiska, Stavrosa Dimasa, powiedziała, że procedura karna przeciwko Polsce zostanie przyspieszona. Polsce grożą kary, a nawet nakaz rozebrania inwestycji.”[36] W odpowiedzi na decyzję ministra protesty rozpoczęły także organizacje zajmujące się ochroną przyrody[38].
10 lutego 2007 Zieloni 2004 w związku z wizytą w Warszawie przewodniczącego Komisji Europejskiej José Barosso zorganizowali w Warszawie demonstracje pod Ministerstwem Środowiska i pod Pałacem Prezydenckim, podczas których m.in. domagali się zmiany decyzji albo dymisji Ministra Środowiska Jana Szyszko[39]
13 lutego Rzecznik Praw Obywatelskich zaskarżył decyzję ministra środowiska o rozpoczęciu budowy obwodnicy do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego, twierdzi on między innymi, że mogło dojść do naruszenia Artykułu 5 Konstytucji[40].
14 lutego na trasie planowanej trasy rozpoczął działalność zorganizowany między innymi przez Greenpeaceobóz osób protestujących przeciwko budowie obwodnicy przez tereny chronione[41]
15 lutego rząd Polski przekazał Komisji Europejskiej poufny raport według którego budowa obwodnicy jest „w zgodzie z polskim i unijnym prawem”, jeżeli raport ten nie zostanie przyjęty przez Komisję to „Polskę czeka proces przed Europejskim Trybunałem Sprawiedliwości, a w wypadku przegranej – gigantyczne kary”[42].
18 lutego w wielu miastach w Polsce, między innymi w Gdańsku, Krakowie, Poznaniu w Warszawie odbyły się protesty przeciwko budowie[43]. Grupa mieszkańców Augustowa napisała list otwarty do ministrów środowiska i transportu, prosząc o przeprowadzenie obwodnicy w innym miejscu, gdyż są świadomi „bezcennych naturalnych wartości Doliny Rzeki Rospudy”[44].
19 lutego część mieszkańców Augustowa protestowało na ulicach miasta przeciwko działaniom ekologów pragnących zatrzymania budowy estakady obwodnicy przez rejony doliny[45].
20 lutego europejski komisarz ds. środowiska Stavros Dimas zażądał, podczas spotkania w Brukseli z ministrem środowiska Janem Szyszką, w imieniu Komisji Europejskiej wstrzymania prac przy budowie obwodnicy. W przypadku braku reakcji ze strony Polski zagroził, że Komisja Europejska jest gotowa zwrócić się do Trybunału Sprawiedliwości UE o wydanie Polsce nakazu wstrzymania prac przy budowie obwodnicy[46]. W tym samym dniu do protestu przyłączyli się naukowcy z Rady Wydziału Biologii UW którzy przekazali do Kancelarii Premiera list wzywający do wstrzymania budowy – „zniszczona przyroda tego unikatowego w skali Europy i świata miejsca stanie się fatalnym pomnikiem tego rządu, na wzór budów socjalizmu, które nieodwracalnie oszpeciły krajobraz i zniszczyły dziedzictwo przyrodnicze naszego kraju”[47]. Urząd Rzecznika Praw Obywatelskich oznajmił, że zaskarży także pozwolenie na budowę obwodnicy, oprócz wcześniejszych obaw Rzecznika o złamanie Konstytucji, według urzędu pozwolenie „zostało wydane na podstawie decyzji lokalizacyjnej z 2003 r. (jego) ważność wygasła po wstąpieniu Polski do Unii Europejskiej, kiedy Dolinę Rospudy objęła ochrona zgodna z europejskimi normami. I to według nich należało wydać nową decyzję lokalizacyjną”[48]
21 lutego Kancelaria Prezydenta RP wydała oświadczenie iż z wobec decyzji rozpoczęcia prac „Prezydent wyraził – mając na względzie zarówno dobro mieszkańców regionu jak i doliny Rospudy – swoją zdecydowaną dezaprobatę”[49]. W tym samym dniu szef podlaskiego oddziału Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad Tadeusz Topczewski powiedział iż prace rozpoczną się w czwartek (22 lutego) – „przekazaliśmy teren wykonawcy, pierwsze prace rozpoczną się w czwartek”, a według ministra Szyszki „wszelkie opinie i postanowienia w tej sprawie zostały wydane, ta inwestycja przygotowana jest do realizacji.”[50] Komisja Europejska zapowiedziała, że jeżeli budowa ruszy w oznaczonym terminie i wbrew zasadom unijnym „Komisja Europejska natychmiast wyśle wniosek do unijnego Trybunału Sprawiedliwości, by nakazał wstrzymanie prac”[51].
22 lutego pierwsze prace miernicze rozpoczęli geodeci[52]. Do grona protestujących przyłączyli się pracownicyInstytut Ochrony Przyrody PAN w Krakowie pisząc „mamy głęboką nadzieję, że IV RP nie będzie kojarzona z niekompetencją ministra środowiska oraz bezprecedensowym niszczeniem wartości przyrodniczych Polski, czego nie ośmielono się nawet dokonać w czasach komunistycznej dyktatury”[53]. Protestujący ekolodzy iorganizacje pozarządowe ujawniły, iż zakupiono niewielkie działki, przez które ma być przeprowadzona droga. Według jednego z protestujących, dziennikarza Gazety Wyborczej Adama Wajraka ziemię tę zakupiono ponieważ „jako tzw. strony w postępowaniu będziemy mieli łatwiejszy dostęp do dokumentów. Gdy tylko sprawa zakończy się pozytywnie, nasze „metry” przekażemy na jakiś szlachetny cel”[54]. Według Dyrektora Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad Jerzego Doroszkiewicza, działki wykupione przez ekologów w końcówce grudnia 2006 zostały wywłaszczone już w listopadzie, więc inwestor ma prawo dysponować tymi gruntami. Z polecenia premiera Jarosława Kaczyńskiego, a na prośbę prezydenta Lecha Kaczyńskiego funkcjonariuszeCentralnego Biura Antykorupcyjnego rozpoczęli kontrolę dokumentów podlaskiego oddziału Generalnej Dyrekcji Dróg i Autostrad aby upewnić się czy dopełniono wszystkich wymagań przetargu na budowę drogi[53].
25 lutego w obozie Greenpeace w Dolinie Rospudy odbył się protest grupy mieszkańców Augustowa, „Augustowianie przywieźli ze sobą krzyże, symbolizujące liczbę ofiar wypadków drogowych, do których doszło w ich mieście na przestrzeni ostatnich kilku lat. Organizator akcji Andrzej Chmielewski wyjaśnia, że w ten sposób ludzie chcą uświadomić ekologom jak bardzo potrzebna jest miastu obwodnica.”[55]
28 lutego w oświadczeniu IP/07/263 Komisja Europejska „przesłała Polsce ostateczne ostrzeżenie w sprawie możliwości wyrządzenia szkód w pierwotnej puszczy i siedliskach przyrodniczych o europejskim znaczeniu w przypadku rozpoczęcia budowy obwodnic Augustowa i Wasilkowa. Komisja popiera modernizację infrastruktury drogowej w Polsce, w tym budowę korytarza drogowego Helsinki – Warszawa na odcinku w północno-wschodniej części kraju, jednak nie zgadza się, by budowa obwodnicy doprowadziła do nieodwracalnych, zbędnych i nieuzasadnionych szkód. Ponieważ prace porządkowe związane z tymi dwoma projektami budowlanymi już się rozpoczęły lub wkrótce się rozpoczną, Komisja traktuje tę sprawę jako pilną i poprosiła Polskę o udzielenie odpowiedzi w ciągu jednego tygodnia[56]. Komisarz ds. środowiska Stavros Dimas powiedział „wzywam polski rząd do ponownego rozważenia przebiegu tych obwodnic w celu uniknięcia aż tak poważnych szkód dla środowiska naturalnego. Wierzę, że Polska może bardzo wiele zyskać budując nową infrastrukturę drogową, jednak bez szkody dla najcenniejszego dziedzictwa przyrodniczego”[56].

Marzec [edytuj]

1 marca zakończył działalność obóz zorganizowany przez Greenpeace „ponieważ pomiędzy 1 marca a 31 lipca w chronionym obszarze Doliny Rospudy zaczyna się okres lęgowy ptaków. Według decyzji środowiskowej wydanej przez ministra środowiska Jana Szyszko nie wolno w tym czasie prowadzić prac budowlanych w Dolinie”[57]. Protestujący zapowiedzieli iż część z nich „pozostanie w okolicy i wraz z lokalnymi mieszkańcami popierającymi ich działania będzie monitorować teren na wypadek gdyby prawo nie było respektowane”[57].
2 marca w Brukseli przebywała delegacja Augustowa, w skład której weszli między innymi burmistrz Augustowa Leszek Cieślik, europosłanka PO Barbara Kudrycka, przedstawiciele Augustowskiej Organizacji Turystycznej i społecznego komitetu wspierania budowy obwodnicy która chciała przekonać komisarza ds. środowiska Stavrosa Dimasa do rozmów okrągłego stołu” na temat budowy obwodnicy. Według rzeczniczki Dimasa, „rozwiązania nie będą przyjmowane przy „okrągłym stole”, ale będą pochodzić od ekspertów, naukowców i prawników”. Na spotkaniu ustalono, że droga omijająca Augustów musi chronić i przyrodę i ludzi, dlatego najprawdopodobniej zbierze się jeszcze jeden – tym razem międzynarodowy zespół fachowców, który przeanalizuje wszystkie warianty obwodnicy Augustowa. Stavros Dimas zapewnił, że wraz z ekspertami odwiedzi Dolinę Rospudy[58]. Budowę obwodnicy w obecnym kształcie poparł premier Litwy Gediminas Kirkilas, według niego „to połączenie drogowe jest ważne dla gospodarek obu krajów”, a „tyle drzew, ile się wytnie, tyle się posadzi”[59].
5 marca Państwowa Rada Ochrony Przyrody (organ doradczy Ministerstwa Środowiska) wydała negatywną opinię w sprawie inwestycji, wskazując że jakakolwiek kompensacja przyrodnicza nie będzie w tym wypadku możliwa[60], jak również, że przygotowane dla GDDKiA oceny oddziaływania na środowisko nie zawierają prawidłowej oceny typu ekologicznego torfowiska, a modele jego funkcjonowania są nieprawidłowe, szczególnie model zasilania torfowiska w wodę[61]. Opinia PROP została jednak całkowicie zignorowana przez Ministra Środowiska i nie spotkała się z jakimkolwiek publicznym odzewem, mimo że Rada jest organem doradczym tegoż Ministra.

2008

10 grudnia Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie uchylił decyzję ministra środowiska ws. obwodnicy Augustowa przez dolinę Rospudy z lutego bieżącego roku. Lutowa decyzja ministra podtrzymywała w głównych punktach decyzję wojewody podlaskiego z października ubiegłego roku o środowiskowych uwarunkowaniach realizacji inwestycji. Rozstrzygnięcia te do sądu zaskarżył Rzecznik Praw Obywatelskich oraz liczne organizacje ekologiczne[93].

2009 [edytuj]

Styczeń [edytuj]

13 stycznia W związku z wyrokiem Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie, oddział GDDKiA w Białymstoku zerwał umowę na budowę obwodnicy Augustowa ze względu na interes publiczny[96].

Marzec [edytuj]

24 marca GDDKiA zwróciła się do Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w Białymstoku o wydanie decyzji środowiskowej na budowę obwodnicy Augustowa przez Raczki z ominięciem obszarów chronionych Natura 2000. Wybranie tego wariantu nastąpiło w oparciu o wyniki ekspertyzy firmy DHV na temat wariantów przebiegu obwodnicy Augustowa zgodnie z postanowieniami Okrągłego Stołu[97][98].

Sierpień [edytuj]

18 sierpnia 2009 roku został opublikowany projekt Rozporządzenia Rady Ministrów zmieniającego rozporządzenie w sprawie sieci autostrad i dróg ekspresowych, który zakłada utworzenie nowej drogi ekspresowej nr 61 (tzw. trasy Via Baltica) po przebiegu Ostrów Mazowiecka – Łomża – Stawiski – Szczuczyn –Ełk – Raczki – Suwałki – Budzisko – granica państwa (Kowno)[99].
Obóz ekologów ulokował się w lesie, w miejscu przebiegu planowanej obwodnicy Augustowa. Ekolodzy zamieszkali w namiotach, a część z nich, w namiotach zamontowanych na specjalnych platformach, wysoko na drzewach.
Namiot na drzewie

W centralnym miejscu, w obozie ekologów usytuowano palenisko, aby ekolodzy grzali się przy kilku rozpalonych ogniskach.
Lutowy obóz Greenpeace

Protest w Warszawie

Plik:Via Baltica - S&Wb.jpg

Powyżej przebiegi porównywane w ostatnim etapie analiz. Wybrany został przebieg w42