środa, 29 marca 2017

Deweloperzy rządzą Warszawą.

Niedawno zamieściłem post o społecznym ruchu obrony architektury Warszawy:

Poniżej wywiad z Janem Śpiewakiem z Gazety Wyborczej:

Jan Śpiewak: Deweloperzy rządzą Warszawą. Nie może być tak, że ogon merda psem
Jan Śpiewak, jeden bardziej wyrazistych warszawskich radnych, twórca stowarzyszenia Miasto Jest Nasze opuścił swoją organizację. Zapowiada stworzenie ruchu politycznego.

Ewa Jankowska, Metrowarszawa.pl: Jak się czujesz?

Jan Śpiewak: Czuję się wolny.

Zostawiasz swoje „dziecko”. Duża zmiana.

- Tak, wiesz, trzydziestka na karku. (śmiech)

Masz siłę na nowy etap?

- Mam.

Twoje odejście nie było wielkim zaskoczeniem. To pokłosie wydarzeń z końca ubiegłego roku.

- W listopadzie zrezygnowałem ze startowania w wyborach, przestałem być prezesem Miasto Jest Nasze. Mieliśmy umowę, że odbędzie się dyskusja na temat tego, w jakim kierunku ma pójść stowarzyszenie. Decyzja miała zostać podjęta w marcu. I podczas walnego zgromadzenia wszystko się wyjaśniło. Za moją wizją było 56 głosów, 58 osób przeciwko. Uznałem, że nie ma co forsować na siłę swojego.

Stylu działania? W oświadczeniu mówiłeś, że działalność społeczna nie może być grzeczna. Czyli oni chcą grzecznej, ty nie?

- Zawsze byłem zwolennikiem z jednej strony silnego przywództwa, z drugiej podejścia bezkompromisowego. I to, i to budziło kontrowersje.

Wśród członków?

- Też.

Dziwi cię to?

- Nie. Jedni mają ochotę walczyć z mafią reprywatyzacyjną, dla niektórych te tematy są zbyt mocne. Też się czasem zastanawiam, czy to, co robię, jest bezpieczne. Ojciec robił mi ostatnio wymówki o to, że mam za dużo wrogów. Ale moim zdaniem działalność społeczna wymaga odwagi. Jak jest problem, to trzeba go nazwać wprost. Tak było w przypadku afery reprywatyzacyjnej, tak było ze smogiem. Jak nie masz odwagi, żeby wskazać problem i nie bierzesz za to odpowiedzialności, to nigdy nie zmienisz status quo.

Twój styl działania jest agresywny.

- Wobec kogo? Deweloperów?

Posługujesz się językiem populistycznym. To świadome?

- Tak. Pamiętasz zapewne publikację Stołecznej na temat reprywatyzacji. Mimo że artykuł ujawniał bulwersujące sprawy, znów pojawiła się obawa, że nic się w tej kwestii nie zmieni.
Głośno się o nim zrobiło dopiero w sierpniu. A jeszcze w maju w Radzie Miasta wszyscy udawali, że nic się nie dzieje i że problem nie istnieje. Trzeba było znów zaostrzyć kurs, żeby temat nie zniknął.
Wtedy padło z moich ust to mocne stwierdzenie - że w Warszawie działa mafia reprywatyzacyjna. Wskazywaliśmy bardzo zdecydowanie na nieprawidłowości wokół zwrotu Chmielnej 70. Zaczęliśmy ostro krytykować Grzegorza Majewskiego, który był beneficjentem zwrotu, a jednocześnie wtedy szefem Rady Adwokackiej.
Powstał mem z Majewskim w roli głównej. Padło tam hasło, że z jednej strony „przytula” wartą 100 mln zł działkę na pl. Defilad w ramach dzikiej reprywatyzacji, a z drugiej wykłada etykę adwokacką dla aplikantów. Wysłał nam pismo przedprocesowe i wniosek o zabezpieczenie powództwa do sądu. Chciał, żebyśmy usunęli mem i przestali mieć prawo wypowiadania się na jego temat. I w stowarzyszeniu wybuchł konflikt – czy ściągnąć mem czy nie. Zdecydowaliśmy się nie ulec i co? Do procesu nigdy nie doszło. Wielu takie wyraziste, zdecydowane działanie się po prostu nie podobało.

Ty uważasz, że to jedyny sposób na zmianę sytuacji?

- Tak. Może byłoby inaczej, jakbyśmy mieszkali w normalnym demokratycznym kraju, gdzie oczywiste jest, że prezydent, który jest zamieszany w aferę reprywatyzacyjną, którego podwładny trafił do aresztu za korupcję, podaje się do dymisji. Gdyby tu było normalnie, PO już nic nie miałaby do powiedzenia w tym mieście. Mija prawie rok od wybuchu największej afery w historii warszawskiego samorządu, a wszyscy się zachowują tak, jakby nic się nie stało.

Głowy w ratuszu poleciały.

- Ale zachowanie tych, które zostały, nie zmieniło się wcale. Kilka dni przed powrotem Chmielnej 70 do skarbu państwa, HGW w odpowiedzi na raport kontrolny CBA napisała, że jest zbyt wcześnie, żeby mówić o tym, czy doszło do nadużyć. Nieprawdopodobne. Wniosek? Nic się nie zmieniło.
Ci, którzy polecieli, to zwykła „kosmetyka”. To powinien być dopiero początek. Czasami chciałoby się powiedzieć - mniej kradnijcie! Można by nawet zażartować, że w warszawskim ratuszu to już spokojnie mogliby wywiesić oficjalny cennik łapówek.
Afera reprywatyzacyjna to jedno. Druga sprawa – niszczenie zabytków – straciliśmy Supersam, straciliśmy Smyka, Emilię i Feminę. Trzecia - pozwalanie deweloperom na samowolkę, czwarta – masowa wycinka drzew, smog i degradacja środowiska naturalnego, piąta - brak mieszkań komunalnych. Mógłbym wymieniać długo.

Jest projekt budowy mieszkań.

- Projektów jest dużo. Jest też projekt miliona drzew. Ale są też drogie mieszkania, lawinowo rosnąca liczba samochodów. A wszystko sprowadza się do jednego mianownika - deweloperzy rządzą tym miastem.

Naprawdę Hanna Gronkiewicz-Waltz nie zrobiła nic dobrego?

- Jest świetną księgową... Pani prezydent na pewno dobrze wykorzystała boom gospodarczy ostatnich lat. Umiała pozyskać fundusze unijne, ale poza tym przyzwalała na korupcję, zakładając oczywiście, że nie brała w niej udziału. To, co zrobiła w przypadku kamienicy przy Noakowskiego 16, która była w rękach jej krewnych, na Zachodzie by nie przeszło. Dała przyzwolenie na reprywatyzację i tym samym na pozbawienie dachu nad głową wielu rodzin. Jesteśmy jeszcze daleko na „wschodzie” – standardy panujące w polskiej polityce są rodem z Moskwy Putina.
I nagle przychodzi ktoś, kto na głos mówi, że to złodziejstwo. Wiadomo, że to kontrowersyjne. Ale, jak się okazuje, od początku miałem rację. Wytoczono mi osiem procesów, żadnego nie przegrałem. Zawsze opieram się na dowodach, przyznaję, jest w tym dużo publicystyki, ale w takich żyjemy czasach.

Mówisz, że chcesz być głosem mieszkańców. Wiesz, czego chcą mieszkańcy? Wszyscy mieszkańcy?

- Wiem, czego nie chcą. Nie chcą, żeby pięć metrów od ich okien wyrastał kolejny blok. Nie chcą, żeby od listopada do lutego nie dało się wyjść z domu bez maski antysmogowej. Nie chcą mieszkać na osiedlach, gdzie nie ma sklepów, żłobków, szkół.
Warszawa jest na tyle zamożnym miastem, że powinna to swoim mieszkańcom zapewnić. To nie są rzeczy niemożliwe, tylko trzeba chcieć przeznaczyć pieniądze na to, a nie na budowę trasy Świętokrzyskiej czy mostu Krasińskiego, który wyłącznie warszawiaków dzieli, a na koniec skorzystałby na nim najbardziej deweloper. Chodzi o priorytety i równe zasady gry. Rozumiem, że deweloperzy są ważnym elementem życia każdego miasta, ale nie może być tak, że "ogon merda psem".
Miasto pozwala na budowanie osiedli w szczerym polu, ale nie pomyśli o tym, że trzeba tam doprowadzić wodę. I nagle okazuje się, że w mieszkaniach na Białołęce nie ma wody o 8 rano. Deweloper zbudował, kasę wziął, a miasto ma problem. I kto za to zapłaci? My. Bo deweloper już dawno sobie poszedł z zyskiem.

Co z ustawą warszawską PiS?

- To, co zaproponował PiS na stronie dotyczącej konsultacji, to śmiech na sali. Ustawa metropolitalna jest potrzebna, ale tak jak wszystko – trzeba to robić z głową. Potrzebna jest centralna rada metropolitalna, która miałaby większą kontrolę nad tym, co dzieje się w podwarszawskich gminach.
W Warszawie jest korupcja, ale w niektórych podwarszawskich gminach jest znacznie gorzej. Osiedla budowane są bez sensu - nie ma komunikacji, szkół, przestrzeni publicznych. Więc co robią ludzie? Jadą do stolicy. I parkują pod naszymi domami. Nie może być tak, że podwarszawskie gminy „wiszą” na stolicy, bo to jest zwykłe pasożytnictwo.
Z drugiej strony też potrzebują wsparcia, chociażby w kwestii walki z zanieczyszczeniem środowiska - wymiana pieców jest tu kluczowa, czy sprawnej zintegrowanej z miejskim transportem komunikacji publicznej. Gminy podwarszawskie powinny mieć jakąś autonomię, ale w skali makro decyzje podejmowałaby centralna rada.

To co teraz? Z tobą? Wspominałeś o koalicji. Będzie nowa partia?

- Raczej ruch obywatelski.

Masz z kim działać?

- Bardzo dużo osób się do mnie odezwało po moim odejściu z MJN. Chciałbym stworzyć ruch silnie polityczny, który ma być wyrazisty i odważny. Z silnym liderem na czele. Ludzie głosują na twarz. Dlatego pomysł z zarządem rotacyjnym MJN do mnie zupełnie nie przemawia.
Dziś ludzie oczekują od polityków brania odpowiedzialności. Deklarujesz coś, to znaczy, że bierzesz za to odpowiedzialność i liczysz się z tym, że będziesz potem z tego rozliczany. Ta odpowiedzialność w stowarzyszeniu się rozmywa.
Zdaję sobie sprawę z tego, że mamy duży kryzys, nie tylko związany z tym, co robi PiS, ale szerszy – kryzys demokracji. Widać to nie tylko w Polsce.

Z kim w tym mieście warto współpracować?

- Z wieloma osobami. Są ruchy miejskie w prawie każdej dzielnicy Warszawy: na Ochocie, w Wilanowie, Rembertowie i we Włochach. Są fajni ludzie w Inicjatywie Polska, w PiS-ie też - jest Oskar Hejka, bardzo sensowny facet. Widzę więcej rozsądnych ludzi w centrolewicy niż na prawicy, ale sprawy miejskie nie są ani prawicowe, ani lewicowe. Są po prostu miejskie, bo wszyscy chcemy czystego powietrza, taniej dobrej komunikacji, przyjaznego dla ludzi miasta. Nikt nie godzi się na korupcję, niszczenie zabytków i stawianie wszędzie "szklanych klocków". Nikt nie godzi się na to, żeby ludzie byli wyrzucani ze swoich mieszkań. Czy to, co mówię to populizm? Raczej humanizm.

Będziesz kandydował na prezydenta Warszawy?

- Nie, nie mam takich ambicji na dzień dzisiejszy.

A w przyszłości.

(Uśmiech)

wtorek, 28 marca 2017

Szkoła Komeniusza



Powyższa Szkoła jest jedną ze 153 rycin składajacych się (wraz z opisami) na pierwszy na świecie ilustrowany "elementarz". Po długim, ponad dwudziestoletnim, okresie prowadzenia słynnego Gimnazjum w Lesznie Jan Amos Komeński podsumował swoje doświadczenie dydaktyczne słynną książką "Świat w obrazach" wydaną w 1658 roku:
Poniżej przytaczam pierwszą pięćdziesiątkę tematów z tej książki:
1. Zaproszenie
2. Bóg
3. Świat
4. Niebo
5. Ogień
6. Powietrze
7. Woda
8. Chmury
9. Potop
10. Ziemia
11. Owoce Ziemi
12. Metale
13. Kamienie
14. Drzewo
15. Owoce drzew
16. Kwiaty
17. Pot-herbs
18. Zboża
19. Shrebs
20. Botany
21. Stworzenia żyjące; (and firft) Ptaki
22. Ptaki domowe
23. Ptaki śpiewające
24. Ptaki polujące na polach i lasach
25. Ptaki sępowate
26. Ptaki wodne
27. Owady latające
28. Czworonogi domowe
29. Bydło stadne
30. Zwierzęta pociągowe
31. Dzikie przeżuwacze i małe drapieżniki
32. Dzikie bestie
33. Węże i pełzacze
34. Pełzające owady
35. Zwierzęta wodno-lądowe
36. Ryby rzek i jezior
37. Ryby morskie i skorupiaki
38. Człowiek
39. Siedem etapów w życiu człowieka
40. Zewnętrzne członki człowieka
41. Głowa i ręka
42. Ciało i naczynia człowieka
43. Układ krwionośny i kostny
44. Zmysły zewnętrzne i wewnętrzne
45. Dusza człowieka
46. Osoby zdeformowane
47. Pielęgnowanie ogrodu
48. Uprawa ziemi
49. Hodowla
50. Pszczelarstwo
Jan Amos Komeński urodził się 28 marca 1592 - dzisiaj przypada 425 rocznica jego urodzin. W latach 1628-1656 mieszkał i nauczał w Lesznie. Zmarł 15 listopada 1670 roku w Amsterdamie (w roku 2020 upłynie 350 lat od roku jego śmierci).

środa, 22 marca 2017

Tu było, tu stało

W pierwszym dniu tegorocznej wiosny odbyło się spotkanie warszawskich aktywistów, na którym ogłoszono powstanie w najbliższym czasie, specjalnej strony internetowej chroniącej znikającą architekturę Warszawy:
http://wpolityce.pl/kultura/332448-rusza-interesujaca-inicjatywa-w-warszawie-powstala-strona-internetowa-dokumentujaca-znikajaca-architekture-stolicy
Zważywszy znaczący wkład w tą inicjatywę stołecznego konserwatora zabytków, pana Krasuckiego, można chyba mówić o postawieniu tamy dla nieokiełznanych pomysłów tzw. "deweloperów" (czytaj: przedstawicieli zagranicznych banków) traktujących Warszawę jako dojną krowę dla swoich interesów.
Już parę lat istnieje strona:
http://maslaw.org.pl/projekty/tu-bylo-tu-stalo
z podtytułem: "Tu było, tu stało i komu to przeszkadzało", ale jej nagłośnienie jest niewielkie.
Na nową stronę powinniśmy zgłosić bezmyślnie (i bezprawnie) wyburzony budynek Zajęcza 4:




i naszą kamienicę Dobra 31:

(zdjęcie przedwojenne)

(zdjęcie z czasów Powstania Warszawskiego)

której grozi deweloperska zagłada (powyżej jedna z "propozycji").

środa, 15 marca 2017

Rydzyna

Rewelacja! Rydzyna została dzisiaj wpisana na listę Pomników Historii.
Pamiętam stale przez nas przeglądane, a umiejscowione na półce z książkami w pokoju naszego taty, naukowe opracowanie "Zamek i klucz rydzyński" napisane przed wojną przez jego stryja, Leona Preibisza:
https://www.google.pl/search?q=Leon+Preibisz+Zamek+i+klucz+rydzy%C5%84ski&tbm=isch&tbo=u&source=univ&sa=X&ved=0ahUKEwj3quLd-tjSAhVL1hQKHaeRCtYQsAQIGw&biw=1680&bih=872
Wujek Felicjan, syn Leona, nieraz mi opowiadał o słynnym gimnazjum i liceum rydzyńskim - chyba jedynej w Polsce szkole wzorowanej na angielskich "public school" (zdał tam egzamin maturalny w 1938 roku):
https://pl.wikipedia.org/wiki/Gimnazjum_i_Liceum_im._Su%C5%82kowskich
Leon Preibisz był ostatnim administratorem Rydzyny, wszechstronnie do tej funkcji przygotowanym - skończył we Wrocławiu studia rolnicze, prawnicze i historii sztuki, z której obronił nawet doktorat.
http://zamek-rydzyna.com.pl/
Rydzyna znajduje się w odległości zaledwie 40 kilometrów od Gostynia (kliknij mapkę):

A Gostyń jest z kolei miejscem związany z księdzem Bernardem Preibiszem:
http://wkramost.blogspot.com/2014/07/freski-w-gostyniu.html
http://wkramost.blogspot.com/2012/11/gostyn-i-tatry.html

Niecałe dziesięć kilometrów dzieli Rydzynę od Leszna, gdzie mieszkał i działał Komeński. I tu moja propozycja "generatora haiku":
https://wkramost.blogspot.com/2018/12/haiku-generator.html

wtorek, 14 marca 2017

Międzynarodowy dzień pi

Znalezione obrazy dla zapytania pi pie
Datę 14 marca w notacji amerykańskiej zapisuje się jako 3.14, co kojarzy się z przybliżeniem liczby pi. Wiele amerykańskich szkół obchodzi wtedy święto matematyki tzw. Pi Day. Wymowa tych dwóch wyrazów brzmi dokładnie tak samo jak Pie Day (Dzień Ciasteczka). Częstuje się więc dzieciaki małymi ciasteczkami o promieniu 1 cm, bo wówczas pole takiego ciasteczka wynosi (liczbowo) właśnie Pi!
Studentom daje się do "rozgryzienia" słynne równanie Eulera:Znalezione obrazy dla zapytania famous mathematical equations

sobota, 11 marca 2017

Kto oszpeca polskie miasta?

Przykład z Wrocławia:

Oto rezultat działania chciwego dewelopera i bezmyślnej konserwator zabytków, pani Katarzyny Hawralyk-Brzezowskiej. Zdobędzie zapewne tytuł Makabryły 2016.
http://www.bryla.pl/bryla/7,85300,19998582,wroclaw-kamienica-w-szponach-makabryly.html

piątek, 10 marca 2017

Murarz nie buduje już domów?!

Murarz domy buduje,
Krawiec szyje ubrania,
Ale gdzieżby co uszył,
Gdyby nie miał mieszkania?

A i murarz by przecie
Na robotę nie ruszył,
Gdyby krawiec mu spodni
I fartucha nie uszył.

Piekarz musi mieć buty,
Więc do szewca iść trzeba,
No, a gdyby nie piekarz,
Toby szewc nie miał chleba.

Tak dla wspólnej korzyści
I dla dobra wspólnego
Wszyscy muszą pracować,
Mój maleńki kolego.

I co teraz dorosły kolego?