Lubię tworzyć byty wirtualne, jeśli mają szanse zaistnieć. Nowy szef BBN też powołuje (na razie wirtualnie) nieistniejące dotychczas nawet w nazewnictwie "organizacje proobronne":
http://wpolityce.pl/polityka/262327-wazna-dyskusja-z-udzialem-nowego-szefa-bbn-o-organizacjach-proobronnych-w-systemie-bezpieczenstwa-panstwa-wideo
Dobrze wypadły wczorajsze obchody 15 sierpnia. Na tej wznoszącej się fali pozytywnej mitologizacji zwycięskiej bitwy warto zacząć zakładać Kluby 15 sierpnia jako ważne składowe sieci organizacji proobronnych.
Widzę taki jeden klub w cieksyńskiej szkole. Miejsce jest wyjątkowe - tu właśnie 15 sierpnia doszły polskie oddziały po zaciętym boju o linię Wkry:
http://wkramost.blogspot.com/2014/08/15-sierpnia-nad-wkra.html
http://wkramost.blogspot.com/2014/01/makietapdf.html
Nasi łamacze kodów mieli istotny udział w tym zwycięstwie. W cieksyńskim Klubie 15 sierpnia można wgłębić się w tematykę szyfrowania. Nowoczesne środki edukacyjne umożliwiają prowadzenie bardzo ciekawych zajęć już z przedszkolakami:
http://wkramost.blogspot.com/2015/01/lego-przedszkole.html
http://wkramost.blogspot.com/2013/09/kodowanie-obrazkow.html
http://wkramost.blogspot.com/2015/01/lego-szyfr-imienia.html
A dla starszych i dorosłych te same narzędzia mogą być ciekawym wprowadzeniem do informatyki:
http://wkramost.blogspot.com/2013/08/koka-olimpijskie.html
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Łamacze kodów. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Łamacze kodów. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 16 sierpnia 2015
piątek, 5 października 2012
Z lotniska do tablicy
Wielką atrakcją dla małych warszawiaków jest przejazd nową linią kolejową na lotnisko Chopina. Jeżdżą tam wyłącznie nowiutkie pociągi PESA, klimatyzowane, niedzielone na wagony, z wielkimi oknami - po prostu odlotowe. Odbyliśmy już trzykrotnie taką przejażdżkę z wnuczętami i polecamy ją dużym i małym.
Dalszą częścią wycieczki może być wyprawa do tablicy w Lasku Kabackim upamiętniającej naszych łamaczy kodu Enigmy.Jedziemy tam początkowo ulicą Poleczki, dosłownie dziesięć minut linią 141, z której musimy się przesiąść do dowolnego autobusu jadącego na południe ulicą Puławską z przystanku po prawej stronie widocznej na zdjęciu estakady.
Po kolejnych pięciu minutach wysiadamy przy skręcie w ulicę Kajakową i przechodzimy na światłach na drugą stronę Puławskiej.
Kilkusetmetrowa ulica Kajakowa dochodzi do Lasku Kabackiego.
Dalej, do Jednostki Wojskowej prowadzi zawsze pusta, bo zaślepiona, droga asfaltowa.
Na jej końcu, przy bramie wjazdowej do JW widzimy granitowy kamień,
a na nim świadectwo świetności międzywojennej polskiej myśli matematycznej.
Przedłużeniem drogi asfaltowej jest polna droga przez Lasek Kabacki, którą po godzinie marszu możemy dojść do stacji metra Kabaty. Do metra (stacja Wilanowska) dojedziemy też autobusami jadącymi ulicą Puławską.
Dalej, do Jednostki Wojskowej prowadzi zawsze pusta, bo zaślepiona, droga asfaltowa.
Na jej końcu, przy bramie wjazdowej do JW widzimy granitowy kamień,
a na nim świadectwo świetności międzywojennej polskiej myśli matematycznej.
Przedłużeniem drogi asfaltowej jest polna droga przez Lasek Kabacki, którą po godzinie marszu możemy dojść do stacji metra Kabaty. Do metra (stacja Wilanowska) dojedziemy też autobusami jadącymi ulicą Puławską.
czwartek, 12 lipca 2012
Polski Web - dla lądujących na Mazowszu
Od 16 lipca lotnisko Modlin rozpoczyna swoje normalne funkcjonowanie. Będzie drugim lotniskiem dla Warszawy położonym w normalnej, dla lotnisk odległości (40 kilometrów od Centrum). Lotniska Okęcie nie da się już rozbudować, a jego położenie (obecnie już wewnątrz miasta) uniemożliwia nocne starty i lądowania. Ale oba lotniska łączy coś więcej niż służenie warszawskiej awiacji.
Gdy samolot podchodzi do lądowania na lotnisku Okęcie przelatuje tuż obok masztów radiostacji w Raszynie, a gdy zbliża się do lotniska w Modlinie nie można nie zauważyć rozległej twierdzy modlińskiej sąsiadującej z lotniskiem. Modlin i Raszyn były niezwykle ważnymi węzłami sieci radiowywiadu z lat międzywojennych (Polski Web 1920-39) i warto przylatującym na Mazowsze gościom przypomnieć jej historię.
Maszty radiostacji raszyńskiej służyły również do prowadzenia nasłuchu, a wychwytywane sygnały były przekazywane do utajnionej i ukrytej w Lesie Kabackim placówki wywiadu. Wielką tajemnicą była okryta niemiecka maszyna szyfrująca Enigma, ale przecież podobne (identycznie działające) maszyny była w stanie wytworzyć przed wojną polska Ava! Oto kluczowy dla naszych dziejów dzień 25 lipca 1939 roku w opisie Marka Grajka: "... już o siódmej rano podstawione przez polski sztab samochody przewiozły angielskich i francuskich kryptologów do siedziby radiowywiadu w Lasach Kabackich. Po oficjalnych powitaniach, uczestników zaproszono do podziemnej części budynku, gdzie przygotowano praktyczną część pokazu. Tam, z teatralnym wyczuciem efektu, polscy oficerowie zdjęli zasłony z czekających na stołach urządzeń i oczom gości ukazała się Enigma. Na nieuniknione pytanie Bertranda: "Skąd to wzięliście?" Langer z wyraźną satysfakcją odpowiedział: "Sami zrobiliśmy!" Polacy przygotowali dla obu sojuszniczych delegacji po jednym egzemplarzu Enigmy oraz dokumentację pozostałych urządzeń i używanych przez polskich kryptologów metod analizy."
W roku 1920 do Modlina wojska rosyjskie nie doszły, ale tam znajdował się sztab 5 armii Sikorskiego i duża, stacjonarna radiostacja. Osiągnięcia bojowe 5 armii Sikorskiego - pokonanie 2,5-krotnie liczniejszego przeciwnika - są wręcz niebywałe. Niestety stały się solą w oku zwolenników teorii "decydującego uderzenia znad Wieprza" i nie są częścią obowiązkowej wiedzy historycznej Polaków. Nie istnieje jeszcze nowa, pełna historia wojny z Rosją, bo dopiero niedawno Grzegorz Nowik przedstawił drugi tom "Zanim złamano Enigmę", dopełniający nieznaną dotąd historię działań radiowywiadu. W dniu 15 sierpnia (późniejszym dniu Wojska Polskiego) radiostacja w Modlinie odebrała radiodepeszę rosyjską przechwyconą i przesłaną do niej przez 17 polową radiostację. Radiostacja polowa znajdowała się niedaleko Borkowa, a radiodepeszę rozszyfrowały niezwłocznie służby wywiadowcze 5 armii, skracając maksymalnie czas dekryptażu. W rezultacie, rankiem 16 sierpnia stał się wiadomym dla dowództwa 5 armii, aktualny stan bojowy rosyjskiego przeciwnika operującego na Mazowszu.
Rosyjskie szyfry w wojnie 1920 roku, łamano w Dowództwie Wojska Polskiego, które znajdowało się na Placu Saskim - jedyną pozostałością pałacu jest Grób Nieznanego Żołnierza. Nie istniały jeszcze maszty w Raszynie i głównym techniczny urządzeniem, z którego korzystał Polski Web, był maszt postawiony wewnątrz Cytadeli warszawskiej.
Gdy samolot podchodzi do lądowania na lotnisku Okęcie przelatuje tuż obok masztów radiostacji w Raszynie, a gdy zbliża się do lotniska w Modlinie nie można nie zauważyć rozległej twierdzy modlińskiej sąsiadującej z lotniskiem. Modlin i Raszyn były niezwykle ważnymi węzłami sieci radiowywiadu z lat międzywojennych (Polski Web 1920-39) i warto przylatującym na Mazowsze gościom przypomnieć jej historię.
Maszty radiostacji raszyńskiej służyły również do prowadzenia nasłuchu, a wychwytywane sygnały były przekazywane do utajnionej i ukrytej w Lesie Kabackim placówki wywiadu. Wielką tajemnicą była okryta niemiecka maszyna szyfrująca Enigma, ale przecież podobne (identycznie działające) maszyny była w stanie wytworzyć przed wojną polska Ava! Oto kluczowy dla naszych dziejów dzień 25 lipca 1939 roku w opisie Marka Grajka: "... już o siódmej rano podstawione przez polski sztab samochody przewiozły angielskich i francuskich kryptologów do siedziby radiowywiadu w Lasach Kabackich. Po oficjalnych powitaniach, uczestników zaproszono do podziemnej części budynku, gdzie przygotowano praktyczną część pokazu. Tam, z teatralnym wyczuciem efektu, polscy oficerowie zdjęli zasłony z czekających na stołach urządzeń i oczom gości ukazała się Enigma. Na nieuniknione pytanie Bertranda: "Skąd to wzięliście?" Langer z wyraźną satysfakcją odpowiedział: "Sami zrobiliśmy!" Polacy przygotowali dla obu sojuszniczych delegacji po jednym egzemplarzu Enigmy oraz dokumentację pozostałych urządzeń i używanych przez polskich kryptologów metod analizy."
W roku 1920 do Modlina wojska rosyjskie nie doszły, ale tam znajdował się sztab 5 armii Sikorskiego i duża, stacjonarna radiostacja. Osiągnięcia bojowe 5 armii Sikorskiego - pokonanie 2,5-krotnie liczniejszego przeciwnika - są wręcz niebywałe. Niestety stały się solą w oku zwolenników teorii "decydującego uderzenia znad Wieprza" i nie są częścią obowiązkowej wiedzy historycznej Polaków. Nie istnieje jeszcze nowa, pełna historia wojny z Rosją, bo dopiero niedawno Grzegorz Nowik przedstawił drugi tom "Zanim złamano Enigmę", dopełniający nieznaną dotąd historię działań radiowywiadu. W dniu 15 sierpnia (późniejszym dniu Wojska Polskiego) radiostacja w Modlinie odebrała radiodepeszę rosyjską przechwyconą i przesłaną do niej przez 17 polową radiostację. Radiostacja polowa znajdowała się niedaleko Borkowa, a radiodepeszę rozszyfrowały niezwłocznie służby wywiadowcze 5 armii, skracając maksymalnie czas dekryptażu. W rezultacie, rankiem 16 sierpnia stał się wiadomym dla dowództwa 5 armii, aktualny stan bojowy rosyjskiego przeciwnika operującego na Mazowszu.
Rosyjskie szyfry w wojnie 1920 roku, łamano w Dowództwie Wojska Polskiego, które znajdowało się na Placu Saskim - jedyną pozostałością pałacu jest Grób Nieznanego Żołnierza. Nie istniały jeszcze maszty w Raszynie i głównym techniczny urządzeniem, z którego korzystał Polski Web, był maszt postawiony wewnątrz Cytadeli warszawskiej.
wtorek, 3 kwietnia 2012
Lata 1920-1932
Zacznijmy od Igrzysk Olimpijskich:
W roku 1920 w Antwerpii, mimo zaproszenia dla przywróconej Polski, naszych zawodników nie było - ale w tym właśnie roku cały polski naród zasłużył na złoty medal za obronę Ojczyzny.
W roku 1924 flaga polska po raz pierwszy w dziejach pojawiła się na Olimpiadzie. Największym osiągnięciem był srebrny medal Matysiaków z Warszawskiego Towarzystwa Cyklistów w kolarstwie szosowym.
Rok 1928 przyniósł pierwszy złoty medal olimpijski w naszej historii - zdobyła go dyskobolka, Halina Konopacka. Na srebrny zasłużyli: Michał Woysym-Antoniewicz, Kazimierz Gzowski, Kazimierz Szosland w jeździectwie skaczący przez przeszkody jak nasi szwoleżerowie przez armaty w wąwozie Samosierry. Ponadto był jeszcze złoty medal Kazimierza Wierzyńskiego w olimpijskim konkursie poetyckim.
Szczytowym osiągnięciem sportu międzywojennego były dwa złote medale na olimpiadzie w Los Angeles i to w najbardziej liczących się dyscyplinach biegowych: Janusza Kusocińskiego na 10 000 m i Stanisławy Walasiewicz w biegu na 100 m (dodajmy, że na Olimpiadzie w Berlinie w roku 1936 medali złotych Polacy nie wywalczyli, Walasiewicz na 100 m zdobyła już tylko srebrny, a z liczących się w historii sportu medali, były jeszcze dwa srebrne - w jeździectwie i rzucie dyskiem kobiet). W 1932 roku jedyny medal srebrny zdobyli znowu Matysiakowie - Jerzy Braun, Janusz Ślązak, Jerzy Skolimowski (sternik) w konkurencji wioślarskiej (dwójka ze sternikiem) - zawodnicy trenujący oczywiście w Warszawskim Towarzystwie Wioślarskim.
Wydarzeniom krajowym z lat 1920-32 należy przypisać najwyższą rangę w dziejach myśli polskiej. Wystrzeliła długo tłumiona kreatywność Polaków, nie widać było zagrożeń, a w powszechnym przekonaniu - mogło być tylko lepiej. Jak pisałem w poprzednich postach, Banach w tych latach stworzył podwaliny Analizy Funkcjonalnej. Pierwszy tom, w założeniu międzynarodowych, Monografii Matematycznych z jego "Operacjami liniowymi" z miejsca zawojował i zadziwił społeczność uczonych. Ale w tymże samym roku 1932 wydarzyło się coś bardzo znaczącego, ale z natury rzeczy całkowicie podówczas nieznanego śmietance intelektualnej świata, bo ściśle utajnionego - w grudniu 1932 Marian Rejewski złamał kod Enigmy.
Polska Szkoła Łamania Kodów narodziła się w ogniu wojny 1920 roku i walnie przyczyniła się do polskiego zwycięstwa. Stojący na czele zespołu łamaczy kodów z roku 1920, Jan Kowalewski, w latach następnych uczył tej sztuki Japończyków, zainteresowanych rozwijaniem wywiadu na kierunku rosyjskim. Pod koniec lat dwudziestych ważniejszym dla Polski kierunkiem wywiadowczym stał się kierunek niemiecki. Przeszkolono grupę kończących studia matematyków z Uniwersytetu Poznańskiego i w roku 1932 zatrudniono ich na stałe w Biurze Szyfrów w Warszawie.
Już w czasie szkoleń Rejewski, Zygalski i Różycki usłyszeli o niemieckiej Enigmie - kombinatoryczny potencjał tej maszyny szyfrującej wydawał się zapewniać całkowitą tajność prowadzonej przy jej pomocy korespondencji. Punktem zaczepienia dla polskich łamaczy kodów stała się niemiecka instrukcja obsługi Enigmy i księga kluczy używanych w okresie październik-grudzień 1931 (francuscy i angielscy "łamacze" nie potrafili tego wykorzystać) - pozyskane przez działającego na rzecz Francji szpiega "Ashe" (Niemca, Hansa-Thilo Schmidta). Udowodniwszy ciekawe twierdzenie o cyklach permutacji (matematyk Jack Good nazwał je "twierdzeniem, które wygrało II wojnę światową"), Marian Rejewski był w stanie złamać kod Enigmy. Rok 1932, poza medalami olimpijskimi i książką Banacha, stał się więc również rokiem narodzin kryptologii matematycznej, detronizującej dotychczasowe metody "lingwistyczne".
W roku 1920 w Antwerpii, mimo zaproszenia dla przywróconej Polski, naszych zawodników nie było - ale w tym właśnie roku cały polski naród zasłużył na złoty medal za obronę Ojczyzny.
W roku 1924 flaga polska po raz pierwszy w dziejach pojawiła się na Olimpiadzie. Największym osiągnięciem był srebrny medal Matysiaków z Warszawskiego Towarzystwa Cyklistów w kolarstwie szosowym.
Rok 1928 przyniósł pierwszy złoty medal olimpijski w naszej historii - zdobyła go dyskobolka, Halina Konopacka. Na srebrny zasłużyli: Michał Woysym-Antoniewicz, Kazimierz Gzowski, Kazimierz Szosland w jeździectwie skaczący przez przeszkody jak nasi szwoleżerowie przez armaty w wąwozie Samosierry. Ponadto był jeszcze złoty medal Kazimierza Wierzyńskiego w olimpijskim konkursie poetyckim.
Szczytowym osiągnięciem sportu międzywojennego były dwa złote medale na olimpiadzie w Los Angeles i to w najbardziej liczących się dyscyplinach biegowych: Janusza Kusocińskiego na 10 000 m i Stanisławy Walasiewicz w biegu na 100 m (dodajmy, że na Olimpiadzie w Berlinie w roku 1936 medali złotych Polacy nie wywalczyli, Walasiewicz na 100 m zdobyła już tylko srebrny, a z liczących się w historii sportu medali, były jeszcze dwa srebrne - w jeździectwie i rzucie dyskiem kobiet). W 1932 roku jedyny medal srebrny zdobyli znowu Matysiakowie - Jerzy Braun, Janusz Ślązak, Jerzy Skolimowski (sternik) w konkurencji wioślarskiej (dwójka ze sternikiem) - zawodnicy trenujący oczywiście w Warszawskim Towarzystwie Wioślarskim.
Wydarzeniom krajowym z lat 1920-32 należy przypisać najwyższą rangę w dziejach myśli polskiej. Wystrzeliła długo tłumiona kreatywność Polaków, nie widać było zagrożeń, a w powszechnym przekonaniu - mogło być tylko lepiej. Jak pisałem w poprzednich postach, Banach w tych latach stworzył podwaliny Analizy Funkcjonalnej. Pierwszy tom, w założeniu międzynarodowych, Monografii Matematycznych z jego "Operacjami liniowymi" z miejsca zawojował i zadziwił społeczność uczonych. Ale w tymże samym roku 1932 wydarzyło się coś bardzo znaczącego, ale z natury rzeczy całkowicie podówczas nieznanego śmietance intelektualnej świata, bo ściśle utajnionego - w grudniu 1932 Marian Rejewski złamał kod Enigmy.
Polska Szkoła Łamania Kodów narodziła się w ogniu wojny 1920 roku i walnie przyczyniła się do polskiego zwycięstwa. Stojący na czele zespołu łamaczy kodów z roku 1920, Jan Kowalewski, w latach następnych uczył tej sztuki Japończyków, zainteresowanych rozwijaniem wywiadu na kierunku rosyjskim. Pod koniec lat dwudziestych ważniejszym dla Polski kierunkiem wywiadowczym stał się kierunek niemiecki. Przeszkolono grupę kończących studia matematyków z Uniwersytetu Poznańskiego i w roku 1932 zatrudniono ich na stałe w Biurze Szyfrów w Warszawie.
Już w czasie szkoleń Rejewski, Zygalski i Różycki usłyszeli o niemieckiej Enigmie - kombinatoryczny potencjał tej maszyny szyfrującej wydawał się zapewniać całkowitą tajność prowadzonej przy jej pomocy korespondencji. Punktem zaczepienia dla polskich łamaczy kodów stała się niemiecka instrukcja obsługi Enigmy i księga kluczy używanych w okresie październik-grudzień 1931 (francuscy i angielscy "łamacze" nie potrafili tego wykorzystać) - pozyskane przez działającego na rzecz Francji szpiega "Ashe" (Niemca, Hansa-Thilo Schmidta). Udowodniwszy ciekawe twierdzenie o cyklach permutacji (matematyk Jack Good nazwał je "twierdzeniem, które wygrało II wojnę światową"), Marian Rejewski był w stanie złamać kod Enigmy. Rok 1932, poza medalami olimpijskimi i książką Banacha, stał się więc również rokiem narodzin kryptologii matematycznej, detronizującej dotychczasowe metody "lingwistyczne".
piątek, 30 grudnia 2011
To powinno być w polskich szkołach!!!
Uniwersytet Cambridge prowadzi Millenium Mathematics Project dostępny dla wszystkich, a szczególnie skierowany do uczniów w wieku 5-19 lat. W ramach tego projektu szkoły zapraszają przeszkolonych prelegentów, którzy potrafią np. objaśnić działanie niemieckiej Enigmy i wprowadzić w tajniki maszynowego szyfrowania:
Enigma na filmiku jest oryginalną maszyną szyfrującą z tajnej wytwórni niemieckiej (z 1936 roku). Oczywiście do prezentacji w szkołach nie używa się muzealnych egzemplarzy, bo jest ich bardzo niewiele. Ale przecież podobne (identycznie działające) maszyny była w stanie wytworzyć przed wojną polska Ava! Oto kluczowy dla naszych dziejów dzień 25 lipca 1939 roku w opisie Marka Grajka: "... już o siódmej rano podstawione przez polski sztab samochody przewiozły angielskich i francuskich kryptologów do siedziby radiowywiadu w Lasach Kabackich. Po oficjalnych powitaniach, uczestników zaproszono do podziemnej części budynku, gdzie przygotowano praktyczną część pokazu. Tam, z teatralnym wyczuciem efektu, polscy oficerowie zdjęli zasłony z czekających na stołach urządzeń i oczom gości ukazała się Enigma. Na nieuniknione pytanie Bertranda: "Skąd to wzięliście?" Langer z wyraźną satysfakcją odpowiedział: "Sami zrobiliśmy!" Polacy przygotowali dla obu sojuszniczych delegacji po jednym egzemplarzu Enigmy oraz dokumentację pozostałych urządzeń i używanych przez polskich kryptologów metod analizy."
Dlaczego dziś daliśmy się wyprzedzić Anglikom, dlaczego z nimi nie współdziałamy w upowszechnianiu wiedzy o Enigmie?
Enigma na filmiku jest oryginalną maszyną szyfrującą z tajnej wytwórni niemieckiej (z 1936 roku). Oczywiście do prezentacji w szkołach nie używa się muzealnych egzemplarzy, bo jest ich bardzo niewiele. Ale przecież podobne (identycznie działające) maszyny była w stanie wytworzyć przed wojną polska Ava! Oto kluczowy dla naszych dziejów dzień 25 lipca 1939 roku w opisie Marka Grajka: "... już o siódmej rano podstawione przez polski sztab samochody przewiozły angielskich i francuskich kryptologów do siedziby radiowywiadu w Lasach Kabackich. Po oficjalnych powitaniach, uczestników zaproszono do podziemnej części budynku, gdzie przygotowano praktyczną część pokazu. Tam, z teatralnym wyczuciem efektu, polscy oficerowie zdjęli zasłony z czekających na stołach urządzeń i oczom gości ukazała się Enigma. Na nieuniknione pytanie Bertranda: "Skąd to wzięliście?" Langer z wyraźną satysfakcją odpowiedział: "Sami zrobiliśmy!" Polacy przygotowali dla obu sojuszniczych delegacji po jednym egzemplarzu Enigmy oraz dokumentację pozostałych urządzeń i używanych przez polskich kryptologów metod analizy."
Dlaczego dziś daliśmy się wyprzedzić Anglikom, dlaczego z nimi nie współdziałamy w upowszechnianiu wiedzy o Enigmie?
Etykiety:
eUniwersytet Trzech Miast,
Łamacze kodów,
maths4peace
piątek, 28 października 2011
eSzkoła Drogi
Szkoła Drogi jest moim autorskim pomysłem na unowocześnienie edukacji. Nowe narzędzia informatyczne umożliwiają uczynienie z niej eSzkoły Drogi, co postaram się na tym blogu zrobić. Wiele następnych postów będzie opisywać google-mapkę, która już pojawiała się na blogu. Będę ją przywoływał, przybliżając kolejne odcinki wpisanej w niej Drogi - piszę z dużej litery, bo bez żadnej przesady można ją nazwać "najważniejszą spacerową trasą Polaków". Dla przykładu: kliknijmy na mapkę i na zainicjowany przez Matysiaków pomnik Bolesława Prusa. Znajdziemy się na słynnej Osi Saskiej, gdzie do grudnia 1944 roku znajdował się Pałac Saski (Grób Nieznanego Żołnierza jest jedynym, pozostałym jego fragmentem). Najważniejsze dokonania polskich łamaczy kodów miały miejsce właśnie w Pałacu Saskim. To tam zespół łamaczy kodów pod kierunkiem majora Kowalewskiego łamał kody rosyjskie w 1920 roku i w tych samych pomieszczeniach Pałacu Saskiego w grudniu1932 roku Marian Rejewski złamał kod Enigmy.
Podobnie ważnych mapek będzie więcej - każdą z historycznych Dróg wychodzących z Cieksyna przedstawię na odpowiedniej mapce. Ale do realizacji tego ambitnego celu potrzebuję dużo więcej fotograficznej dokumentacji niż ta, którą posiadam. Jest to zadanie na następny cykl 42 Dni Repetycji Dla Pokoju.
Podobnie ważnych mapek będzie więcej - każdą z historycznych Dróg wychodzących z Cieksyna przedstawię na odpowiedniej mapce. Ale do realizacji tego ambitnego celu potrzebuję dużo więcej fotograficznej dokumentacji niż ta, którą posiadam. Jest to zadanie na następny cykl 42 Dni Repetycji Dla Pokoju.
Etykiety:
Dobra Sprawa Matysiaków,
eSzkoła Drogi,
Łamacze kodów
środa, 21 września 2011
Cytadela Warszawska
Muzeum Wojska Polskiego w Cytadeli Warszawskiej jest na etapie projektowania. Przyszłe budowle wydają się dość monumentalne i wypada żałować, że nie uwzględniono rekonstrukcji (nawet fragmentarycznej) masztu radiostacji z lat 1918-20. Uniósłby on te budowle trochę do góry i dodał im lekkości. Ale cóż nadal dominuje kolekcjonersko-rekonstrukcyjny punkt widzenia na historię wojska. Zarówno serial "Wojna i miłość", jak też najnowszy film "1920 Bitwa Warszawska" zrealizowany w technice 3D, pokazują naszych kryptologów, ale w sposób zupełnie nieciekawy, bez uwypuklenia ich wkładu w zwycięstwo. Utrzymuje się więc niebezpieczny prowojenny ton, zakłamujący naszą historię. Już raz Polacy sami się oszukali, wmawiając sobie, że Rosja to kolos na glinianych nogach (przecież ją pokonaliśmy!), bo nie analizowano naszych słabości - np. blamażu wojska pod Radzyminem (pierwsza linia uciekła przed Rosjanami nie powiadamiając nawet o ich nadejściu drugiej linii obrony), lecz wszystko przedstawiano jako wspaniałe zwycięstwo. Jeszcze raz powtórzę (i będę to czynił przez najbliższe lata): zwyciężyliśmy bo mieliśmy zdecydowaną przewagę informacyjną. W pierwszej wojnie światowej też w dwóch decydujących momentach przewaga informacyjna zadecydowała o zwycięstwie. Na samym początku wojny Niemcy przechwytywali rosyjskie radiodepesze (nie były nawet szyfrowane!) co pozwoliło im wygrać w takiej skali, że swoje zwycięstwo nazwali drugim, niemieckim Tannenbergiem (pierwszym Tannenbergiem była ich przegrana pod Grunwaldem - Tannenberg jest położony nieopodal). W końcówce wojny sytuacja się odwróciła, bo wybitni francuscy łamacze kodów rozszyfrowali radiodepesze przygotowujące decydujące uderzenie na Paryż. I znowu teoretycznie słabsze siły były górą. Cóż osiągnięciami wywiadu nikt się nie chwali, tym bardziej przed wrogiem (Niemcy byli przekonani, że zaraz zwyciężą, a po kapitulacji szukali winnych tej decyzji). Ale nikt też nie powinien przypisywać sobie zbyt wielkich zasług, wiedząc o roli wywiadu, a tak zrobił Piłsudski i jego sztabowcy.
Edukacja dla pokoju musi dowodnie pokazywać, że wojna nie jest scenariuszem dla kina akcji, że wiedząc (łamiąc kody) można jej zapobiegać, albo - gdy już trwa - skracać czas jej trwania (Anglicy mówią o rocznym skróceniu II wojny dzięki łamaniu Enigmy), a przynajmniej oszczędzać życie ludzkie.
Edukacja dla pokoju musi dowodnie pokazywać, że wojna nie jest scenariuszem dla kina akcji, że wiedząc (łamiąc kody) można jej zapobiegać, albo - gdy już trwa - skracać czas jej trwania (Anglicy mówią o rocznym skróceniu II wojny dzięki łamaniu Enigmy), a przynajmniej oszczędzać życie ludzkie.
wtorek, 20 września 2011
Modlin
Do Modlina oczywiście wojska rosyjskie nie doszły, ale tam znajdował się sztab 5 armii Sikorskiego i duża, stacjonarna radiostacja. Koniecznie więc trzeba tam pojechać (z Cieksyna ok. 20 km). Osiągnięcia bojowe 5 armii Sikorskiego - pokonanie 2,5-krotnie liczniejszego przeciwnika - są wręcz niebywałe. Niestety stały się solą w oku zwolenników teorii "decydującego uderzenia znad Wieprza" i nie są częścią obowiązkowej wiedzy historycznej Polaków. Nie istnieje jeszcze nowa, pełna historia wojny z Rosją, bo dopiero w zeszłym roku Grzegorz Nowik przedstawił drugi tom "Zanim złamano Enigmę", dopełniający nieznaną dotąd historię działań radiowywiadu. Historycy będą się spierać, ale najistotniejsze fakty o łamaczach kodów z tamtego czasu są już ustalone i wystarczają do realizacji jednego z celów tych 42 dni repetycji - do skierowania uwagi edukatorów na kryptologię. Łamacze kodów są absolutnie niezbędni każdemu społeczeństwu do obrony pokoju. Edukacja dla pokoju musi zachęcać młodych ludzi do podejmowania tej trudnej służby. W Modlinie muszą być zachowane ślady (nawet wirtualne) istniejącej tam radiostacji i uwidocznione osiągnięcia łamaczy kodów z sierpnia 1920 roku. W dniu 15 sierpnia (późniejszym dniu Wojska Polskiego) radiostacja w Modlinie odebrała radiodepeszę rosyjską przechwyconą i przesłaną do niej przez 17 polową radiostację. Radiostacja polowa znajdowała się niedaleko Borkowa, a radiodepeszę rozszyfrowały niezwłocznie służby wywiadowcze 5 armii, skracając maksymalnie czas dekryptażu. W rezultacie, rankiem 16 sierpnia stał się wiadomym dla dowództwa 5 armii, aktualny stan bojowy rosyjskiego przeciwnika operującego na Mazowszu - następna przewaga informacyjna.
W przyszłym roku ma być, po latach przepychanek, uruchomione lotnisko w Modlinie. Przylatujący tam turyści powinni napotkać ciekawą ofertę wycieczek. Wielu z nich mogą zainteresować przedstawiane tu trasy wędrówek, obejrzenie głazów upamiętniających 15 sierpnia w Borkowie i miejsca najważniejszych potyczek.
Cała tematyka zmagań polsko-rosyjskich rozwijana od siedmiu dni na tym blogu metodami Szkoły Drogi jest z natury rzeczy wirtualno-rzeczywista. Wirtualnie, w postaci przeniesionych do języka polskiego szyfrów - bariera języka rosyjskiego dla ówczesnego polskiego wywiadu była całkowicie nieistotna, a dzisiaj byłaby przeszkodą nie do pokonania - należy prowadzić "grę kryptologiczną" unaoczniającą osiągnięcia naszych łamaczy kodów, a rzeczywiście przebyte rowerem kilometry przybliżą fizyczne trudy piechurów z tamtych lat. Można też wędrówki przenieść do wirtualu, ale póki jeszcze istnieją tak niewiele zmienione od stu lat miejsca, byłoby to głęboko niewłaściwe. Cieksyn jest idealnym miejscem na bazę wypadową - pociąg z Warszawy Gdańskiej (przyspieszony do Nasielska) jedzie tam tylko godzinę!
Cieksyn wciąż żyje w naszej pamięci rodzinnej. Moja mam ćwiczyła tam jazdę konną (wymagano tej umiejętności od studentów SGGW, wymiennie z prowadzeniem samochodu), jeżdżąc po dość dużym majątku ojca (220 ha) i okolicznych drogach. Tam po raz ostatni bł. siostra Alicja widziała się z rodziną w sierpniu 1939 roku. W rozmowach ze swoim ojcem z pewnością omawiała przypadającą na rok przyszły (1940), dwudziestą rocznicę Bitwy nad Wkrą - była w tej wojnie przecież sanitariuszką a jej ojciec, a mój dziadek, Jan Kotowski był kapelmistrzem orkiestry Policji Warszawskiej, która wraz z innymi artystami żegnała, a potem witała żołnierzy.
W przyszłym roku ma być, po latach przepychanek, uruchomione lotnisko w Modlinie. Przylatujący tam turyści powinni napotkać ciekawą ofertę wycieczek. Wielu z nich mogą zainteresować przedstawiane tu trasy wędrówek, obejrzenie głazów upamiętniających 15 sierpnia w Borkowie i miejsca najważniejszych potyczek.
Cała tematyka zmagań polsko-rosyjskich rozwijana od siedmiu dni na tym blogu metodami Szkoły Drogi jest z natury rzeczy wirtualno-rzeczywista. Wirtualnie, w postaci przeniesionych do języka polskiego szyfrów - bariera języka rosyjskiego dla ówczesnego polskiego wywiadu była całkowicie nieistotna, a dzisiaj byłaby przeszkodą nie do pokonania - należy prowadzić "grę kryptologiczną" unaoczniającą osiągnięcia naszych łamaczy kodów, a rzeczywiście przebyte rowerem kilometry przybliżą fizyczne trudy piechurów z tamtych lat. Można też wędrówki przenieść do wirtualu, ale póki jeszcze istnieją tak niewiele zmienione od stu lat miejsca, byłoby to głęboko niewłaściwe. Cieksyn jest idealnym miejscem na bazę wypadową - pociąg z Warszawy Gdańskiej (przyspieszony do Nasielska) jedzie tam tylko godzinę!
Cieksyn wciąż żyje w naszej pamięci rodzinnej. Moja mam ćwiczyła tam jazdę konną (wymagano tej umiejętności od studentów SGGW, wymiennie z prowadzeniem samochodu), jeżdżąc po dość dużym majątku ojca (220 ha) i okolicznych drogach. Tam po raz ostatni bł. siostra Alicja widziała się z rodziną w sierpniu 1939 roku. W rozmowach ze swoim ojcem z pewnością omawiała przypadającą na rok przyszły (1940), dwudziestą rocznicę Bitwy nad Wkrą - była w tej wojnie przecież sanitariuszką a jej ojciec, a mój dziadek, Jan Kotowski był kapelmistrzem orkiestry Policji Warszawskiej, która wraz z innymi artystami żegnała, a potem witała żołnierzy.
Etykiety:
Dni Pamięci,
eUniwersytet Trzech Miast,
Łamacze kodów
poniedziałek, 19 września 2011
Ciechanów
Przez cały dzień 19 sierpnia trwa zagłuszanie radiostacji rosyjskich, potęgujące i tak niewiarygodną wręcz dezorganizację wojsk rosyjskich. Jest to praktycznie dzień wypędzenia Rosjan za Bug, ale na północy Mazowsza wojska rosyjskie nadal walczą, bo mają uzgodnione z Niemcami, że bez rozbrajania przejdą niemiecką granicę (potem, pod ochroną tej granicy, oddziały wracały do Rosji).
Po niepowodzeniach w bitwie z 18 Dywizją Piechoty pod Sarnową Górą i Ojrzeniem, w południe 19 sierpnia dwie dywizje rosyjskie rozpoczęły odwrót na Ciechanów. Tego też dnia rano dowództwo polskie skierowało do natarcia na Ciechanów Dywizję Ochotniczą płk. Adama Koca. I Brygada tej dywizji pod Nowym Dziurawcem i wsią Pomorze pokonuje Rosjan, wieczorem zajmuje Ciechanów i ogniem karabinów rozprasza szarżę trzech szwadronów jazdy, które próbowały odbić miasto. Bierze kilkuset jeńców.
W przestrzeni i czasie tej wojny dawna stolica Mazowsza, Ciechanów odegrała niebagatelną rolę. "Cud na Łydynią" wskazywałby na 15 sierpnia jako najlepszy termin dla wycieczki rowerowej do Ciechanowa, ale tego dnia odbywają się uroczystości przy pomniku w Borkowie, więc może lepiej wybrać się tam 19-ego, by zapoznać się z kolejnym sukcesem Dywizji Ochotniczej.
Po niepowodzeniach w bitwie z 18 Dywizją Piechoty pod Sarnową Górą i Ojrzeniem, w południe 19 sierpnia dwie dywizje rosyjskie rozpoczęły odwrót na Ciechanów. Tego też dnia rano dowództwo polskie skierowało do natarcia na Ciechanów Dywizję Ochotniczą płk. Adama Koca. I Brygada tej dywizji pod Nowym Dziurawcem i wsią Pomorze pokonuje Rosjan, wieczorem zajmuje Ciechanów i ogniem karabinów rozprasza szarżę trzech szwadronów jazdy, które próbowały odbić miasto. Bierze kilkuset jeńców.
W przestrzeni i czasie tej wojny dawna stolica Mazowsza, Ciechanów odegrała niebagatelną rolę. "Cud na Łydynią" wskazywałby na 15 sierpnia jako najlepszy termin dla wycieczki rowerowej do Ciechanowa, ale tego dnia odbywają się uroczystości przy pomniku w Borkowie, więc może lepiej wybrać się tam 19-ego, by zapoznać się z kolejnym sukcesem Dywizji Ochotniczej.
Etykiety:
Dni Pamięci,
eUniwersytet Trzech Miast,
Łamacze kodów
niedziela, 18 września 2011
Sarnowa Góra
Zażarta bitwa pod Sarnową Górą trwała pięć dni (od 16 do 20 sierpnia). Jej przełomowym dniem był 18 sierpnia, kiedy to polskie linie obrony, osłaniające oddziały polskie posuwające się na północny wschód w walkach z XV armią, zaczęły pękać. Dużą daniną krwi zdołano je odtworzyć. Gdyby Rosjanie się przedarli i uderzyli w niebroniony bok oddziałów 5 armii, to mogłoby się zakończyć wypychanie wojsk rosyjskich z Mazowsza. Wywiad IV armii rosyjskiej nie miał pojęcia o całości sytuacji, a sztab Sikorskiego miał pełną informację o toczących się walkach.
Bardzo relaksowa jest wycieczka rowerowa z Cieksyna do pomnika w Sarnowej Górze, gdyż jedzie się tam prawie pustymi drogami.
Przestrzeń objęta wytężoną obserwacją radiowywiadu jest w tych dniach największa. Rosjanie atakują Płock - 17 sierpnia dociera tam 17 Dywizja Strzelców z IV armii, a 18 - większa część III Korpusu Konnego Gaj-Chana. Zagrożenie Płocka jest olbrzymie, ulic i mostu bronią cywile. W tej sytuacji bezcenne są wręcz wiadomości pozyskiwane przez radiowywiad z nasłuchu radiostacji III Korpusu Konnego.
Aby zapobiec próbie odtworzenia frontu przez nieustannie spychanych Rosjan, po trwających przez cały dzień 17 sierpnia analizach, rankiem 18 sierpnia wydano utajniony Rozkaz Szefostwa Łączności Naczelnego Dowództwa Wojska Polskiego: "(...) Należy, zaczynając od godziny 16.00 dnia 18 VIII, w przeciągu 24 godzin przeszkadzać wszelkim rozmowom radiotelegraficznym nieprzyjacielskim (...)" Przeszkadzanie polegało na "wcinaniu się" w zapoczątkowane nadawanie radiodepeszy, tak że sumaryczny sygnał był dla odbierającego kompletnie nieczytelny. Trwało to do końca dnia 19 sierpnia, a więc 36 godzin. Nie zagłuszano radiostacji III Korpusu Konnego, którego położenie i działania musiały podlegać stałej obserwacji ze względu na jego szybkość przemieszczania się i siłę ognia karabinów maszynowych ciągniętych przez konie.
Bardzo relaksowa jest wycieczka rowerowa z Cieksyna do pomnika w Sarnowej Górze, gdyż jedzie się tam prawie pustymi drogami.
Przestrzeń objęta wytężoną obserwacją radiowywiadu jest w tych dniach największa. Rosjanie atakują Płock - 17 sierpnia dociera tam 17 Dywizja Strzelców z IV armii, a 18 - większa część III Korpusu Konnego Gaj-Chana. Zagrożenie Płocka jest olbrzymie, ulic i mostu bronią cywile. W tej sytuacji bezcenne są wręcz wiadomości pozyskiwane przez radiowywiad z nasłuchu radiostacji III Korpusu Konnego.
Aby zapobiec próbie odtworzenia frontu przez nieustannie spychanych Rosjan, po trwających przez cały dzień 17 sierpnia analizach, rankiem 18 sierpnia wydano utajniony Rozkaz Szefostwa Łączności Naczelnego Dowództwa Wojska Polskiego: "(...) Należy, zaczynając od godziny 16.00 dnia 18 VIII, w przeciągu 24 godzin przeszkadzać wszelkim rozmowom radiotelegraficznym nieprzyjacielskim (...)" Przeszkadzanie polegało na "wcinaniu się" w zapoczątkowane nadawanie radiodepeszy, tak że sumaryczny sygnał był dla odbierającego kompletnie nieczytelny. Trwało to do końca dnia 19 sierpnia, a więc 36 godzin. Nie zagłuszano radiostacji III Korpusu Konnego, którego położenie i działania musiały podlegać stałej obserwacji ze względu na jego szybkość przemieszczania się i siłę ognia karabinów maszynowych ciągniętych przez konie.
Etykiety:
Dni Pamięci,
eUniwersytet Trzech Miast,
Łamacze kodów
sobota, 17 września 2011
Płońsk
Oddziały IV armii rosyjskiej podążały za III Korpusem Konnym w kierunku zachodnim wykonując dyrektywę przejścia dolnej Wisły i zaatakowania Warszawy od strony Pragi (droga Paskiewicza). Gdyby 15 sierpnia wypad 203 pułku szwoleżerów nie doprowadził do zerwania łączności ze sztabem Tuchaczewskiego, IV armia odebrałyby rozkaz zmiany kierunku marszu i uderzenia na znajdujące się na południe od niej i prące na wschód oddziały 5 armii Sikorskiego. Dowództwo IV armii bez takiego rozkazu nadal kierowało swoje oddziały na zachód, do Wisły. Nie mniej niektóre dywizje lewego skrzydła IV armii weszły w styczność z oddziałami 5 armii. Już 16 sierpnia rozpoczął się wielodniowy bój przy drodze Ciechanów-Ojrzeń, nazywany bitwą pod Sarnową Górą. W podobny sposób doszło do starć pod Płońskiem. Nie było tam prawie wojska polskiego - dopiero 16 sierpnia dotarła tam jazda wyładowana w Zakroczymiu z barek, które dopłynęły z Warszawy. Z marszu udało się odeprzeć rosyjski atak rosyjski. Ale większe siły rosyjskie zaatakowały w dniu następnym. Załamała się szarża 201 ochotniczego pułku szwoleżerów pod Arcelinem na cztery pułki sowieckie z 18 Dywizji Strzelców idące na Płońsk. Dowódca Brygady Jazdy (w jej skład wchodził jeszcze 1 pułk szwoleżerów) nakazał zaatakowanie lewego skrzydła 18 Dywizji Strzelców. Doszło do brawurowej szarży 1 Pułku Szwoleżerów pod Baboszewem. „Szarżowali wszyscy, nie tylko sam dowódca pułku na czele swego sztabu, ale i pluton trębaczy i każdy kto tylko był pod ręką (…) Z powodu długotrwałej suszy powstał (…) niesamowity kurz, osłaniający nieprzeniknioną tajemnicą słabe siły nacierającego oddziału (…) Szarża ukoronowana była pełnym sukcesem”.
W trzy godziny po bitwie na pole walki przybył generał Sikorski, który udekorował wyróżniających się szwoleżerów Krzyżami Virtuti Militari. Generał przemawiał przy huku dział i trzaskaniu karabinów maszynowych - odgłosach niedaleko toczonej potyczki.
W trzy godziny po bitwie na pole walki przybył generał Sikorski, który udekorował wyróżniających się szwoleżerów Krzyżami Virtuti Militari. Generał przemawiał przy huku dział i trzaskaniu karabinów maszynowych - odgłosach niedaleko toczonej potyczki.
Polski radiowywiad śledził w dniach 16 i 17 reakcje sztabu Tuchaczewskiego na rozpoczęte w dniu 16 sierpnia uderzenie znad Wieprza. Dopiero pod koniec drugiego dnia polskiej ofensywy Rosjanie uświadomili sobie rozmiary zagrożenia i rozpoczęli odwrót. Ale z IV armią nadal nie było łączności i podążała ona nadal ku Wiśle.
Nowe Miasto, Nasielsk i Płońsk będą tworzyły Wirtualny Uniwersytet Trzech Miast. W informacjach na stronie Urzędu Miasta czytamy:
RYNEK. XIX-wieczne dzieje miasta przypominają kamieniczki zachowane w rynku i jego najbliższym otoczeniu. W bardzo dobrym stanie znajduje się kamienica, w której wychowywał się twórca państwa Izrael, Dawid Ben Gurion. Obecnie funkcjonuje tu restauracja 'Kaprys', serwująca doskonałe dania tradycyjnej kuchni mazowieckiej.
Nowe Miasto, Nasielsk i Płońsk będą tworzyły Wirtualny Uniwersytet Trzech Miast. W informacjach na stronie Urzędu Miasta czytamy:
RYNEK. XIX-wieczne dzieje miasta przypominają kamieniczki zachowane w rynku i jego najbliższym otoczeniu. W bardzo dobrym stanie znajduje się kamienica, w której wychowywał się twórca państwa Izrael, Dawid Ben Gurion. Obecnie funkcjonuje tu restauracja 'Kaprys', serwująca doskonałe dania tradycyjnej kuchni mazowieckiej.
Etykiety:
Dni Pamięci,
eUniwersytet Trzech Miast,
Łamacze kodów
piątek, 16 września 2011
Nasielsk
Z Cieksyna do Nasielska jest tylko 10 kilometrów, ale jakże historycznie istotnych. Tą drogą szedł stępa może najsłynniejszy w historii (dowodził nim legendarny Lasalle) dwutysięczny oddział francuskich dragonów (od mostu w Borkowie, który przekroczyli przed zmierzchem w dniu wigilijnym, 24 grudnia 1806 roku, do obozowiska, gdzie nocowali - zlokalizowanego przez historyków - jest kilka kilometrów). Następnego dnia, kilku najwyższych rangą kawalerzystów zapewne brało udział w naradzie z Napoleonem, który noc spędził w chacie pod Nasielskiem. Tą samą drogą, ponad sto lat później (p. Program Integracyjny, str. 36), posuwała się Dywizja Ochotnicza, która do południa oczyściła z Rosjan Cieksyn i w niewielkich już bojach z oddziałami opóźniającymi atak Polaków dotarła około godziny 17 do Nasielska. Nasielsk już był opanowany po trwających od rana ciężkich walkach grupy generała Osińskiego. Główne uderzenie wojsk polskich, posiadających dwa pociągi pancerne, poszło wzdłuż linii kolejowej Modlin - Nasielsk. Po południu doszły też do Nasielska oddziały, które zdobyły Nowe Miasto - była w tym prawie całkowita analogia z koncentracją wojsk napoleońskich napływających do Nasielska z tych samych trzech kierunków. Jeszcze jednym, przypadkowym, powiązaniem z Napoleonem jest to, że 15 sierpnia (dzień przełomu w wojnie polsko-rosyjskiej) pokrywa się z dniem urodzin Napoleona, obchodzonym uroczyście w czasach jego Cesarstwa, również w wojsku polskim (np.w oddziałach dowodzonych przez generała Dąbrowskiego w dniu 15 VIII 1812).
Poczynając od 16 sierpnia radiowywiad przechwytywał i rozszyfrowywał radiodepesze III Korpusu Konnego o jego działaniach nad Wisłą, do której ów Korpus dotarł już 15 sierpnia. Tylko pełna i pewna wiedza o zamiarach III Korpusu (że nie zamierza on zawrócić i zaatakować tyły 5 armii, bo ma rozkaz przejścia przez Wisłę) uzyskiwana z danych radiowywiadu, umożliwiała Sikorskiemu atakowanie Rosjan w kierunku wschodnim - najpierw na Nasielsk, potem na Pułtusk.
Poczynając od 16 sierpnia radiowywiad przechwytywał i rozszyfrowywał radiodepesze III Korpusu Konnego o jego działaniach nad Wisłą, do której ów Korpus dotarł już 15 sierpnia. Tylko pełna i pewna wiedza o zamiarach III Korpusu (że nie zamierza on zawrócić i zaatakować tyły 5 armii, bo ma rozkaz przejścia przez Wisłę) uzyskiwana z danych radiowywiadu, umożliwiała Sikorskiemu atakowanie Rosjan w kierunku wschodnim - najpierw na Nasielsk, potem na Pułtusk.
Etykiety:
Dni Pamięci,
eUniwersytet Trzech Miast,
Łamacze kodów
czwartek, 15 września 2011
Borkowo - Nowe Miasto
Przełomowy dzień 15 sierpnia - Ten Dzień (p. Program Integracyjny s.5) - stał się Świętem Wojska Polskiego. Rozkaz Sikorskiego został wykonany - wyparto Rosjan za Wkrę, w godzinach popołudniowych zdobyto most w Borkowie. Do walki wchodzi Dywizja Ochotnicza - pod nieprzyjacielskim ogniem przechodzi Wkrę pod Zawadami i w ciężkich walkach zdobywa do wieczora część Cieksyna. Dwa pułki Brygady Syberyjskiej po całodziennej walce, wieczorem zdobywają Nowe Miasto.
Szkoła Drogi powinna więc w tym dniu zrealizować trasę rowerową Borkowo - Nowe Miasto. Ambitnym, ale wykonalnym zadaniem dla sprawnych rowerzystów byłby "rajd na Ciechanów" odtwarzający wypad 203 pułku szwoleżerów na Ciechanów (można do powrotu wykorzystać pociąg). Również tego dnia (nad ranem) zdobyto Sochocin, a po południu Fort Toruń i kilka miejscowości na południe od niego.
Wypad kawalerii na Ciechanów, gdzie znajdował się sztab IV armii rosyjskiej, okazał się najważniejszym w tej wojnie działaniem "kontrwywiadowczym", bo niszcząc radiostację, zerwał łączność tej armii ze sztabem Tuchaczewskiego. On sam, tak opisał konsekwencje tego wydarzenia:
" Takie położenie, wprost potworne i nie do pomyślenia, pomogło Polakom nie tylko zatrzymać ofensywę armii 3-ej i 15-tej, ale jeszcze krok za krokiem wypierać je w kierunku wschodnim."
Czy zdarzył się "cud nad Łydynią" (Łydynia przepływa przez Ciechanów), czy był to wypad zaplanowany po zebraniu danych wywiadu? Radiowywiad posiadał stacje goniometryczne umożliwiające lokalizację nieprzyjacielskich nadajników. Masztu stacji nadawczej nie da się ukryć, w Ciechanowie znajdował się on na terenie cukrowni, więc ktoś z polskiej siatki wywiadowczej (zawsze istniejącej w terenie) mógł podać o nim informację wojsku polskiemu. Jest to bardzo istotna kwestia, godna wnikliwego "śledztwa historycznego".
W dniu 15 sierpnia przejęty został przez radiostację polową Nr 17 (stacjonującą gdzieś w okolicach Borkowa) ważny dla działań 5 armii Sikorskiego meldunek o stanie liczbowym IV i XV armii rosyjskiej. Meldunek ten przekazano do referatu radiowywiadu 5 armii, znajdującego się w Modlinie i na tym szczeblu, bez przesyłania go do radiostacji centralnej w Cytadeli Warszawskiej, nazajutrz odczytano. Tak więc rozszyfrowana "Rewolucja" była przesłana z centrali do niższych szczebli wywiadu, co zwiększało szybkość jego działania.
Szkoła Drogi powinna więc w tym dniu zrealizować trasę rowerową Borkowo - Nowe Miasto. Ambitnym, ale wykonalnym zadaniem dla sprawnych rowerzystów byłby "rajd na Ciechanów" odtwarzający wypad 203 pułku szwoleżerów na Ciechanów (można do powrotu wykorzystać pociąg). Również tego dnia (nad ranem) zdobyto Sochocin, a po południu Fort Toruń i kilka miejscowości na południe od niego.
Wypad kawalerii na Ciechanów, gdzie znajdował się sztab IV armii rosyjskiej, okazał się najważniejszym w tej wojnie działaniem "kontrwywiadowczym", bo niszcząc radiostację, zerwał łączność tej armii ze sztabem Tuchaczewskiego. On sam, tak opisał konsekwencje tego wydarzenia:
" Takie położenie, wprost potworne i nie do pomyślenia, pomogło Polakom nie tylko zatrzymać ofensywę armii 3-ej i 15-tej, ale jeszcze krok za krokiem wypierać je w kierunku wschodnim."
Czy zdarzył się "cud nad Łydynią" (Łydynia przepływa przez Ciechanów), czy był to wypad zaplanowany po zebraniu danych wywiadu? Radiowywiad posiadał stacje goniometryczne umożliwiające lokalizację nieprzyjacielskich nadajników. Masztu stacji nadawczej nie da się ukryć, w Ciechanowie znajdował się on na terenie cukrowni, więc ktoś z polskiej siatki wywiadowczej (zawsze istniejącej w terenie) mógł podać o nim informację wojsku polskiemu. Jest to bardzo istotna kwestia, godna wnikliwego "śledztwa historycznego".
W dniu 15 sierpnia przejęty został przez radiostację polową Nr 17 (stacjonującą gdzieś w okolicach Borkowa) ważny dla działań 5 armii Sikorskiego meldunek o stanie liczbowym IV i XV armii rosyjskiej. Meldunek ten przekazano do referatu radiowywiadu 5 armii, znajdującego się w Modlinie i na tym szczeblu, bez przesyłania go do radiostacji centralnej w Cytadeli Warszawskiej, nazajutrz odczytano. Tak więc rozszyfrowana "Rewolucja" była przesłana z centrali do niższych szczebli wywiadu, co zwiększało szybkość jego działania.
Etykiety:
Dni Pamięci,
eUniwersytet Trzech Miast,
Łamacze kodów
środa, 14 września 2011
Cieksyn - Fort Toruń
Wirtualność dziecinna, to gry z całkowicie bajkowymi (wymyślonymi) scenariuszami. Wirtualność dorosła powinna być na poziomie polityki i sztuki. Staram się iść w tym kierunku. Rozpoczynający się dzisiaj tydzień (14-20) będzie tygodniem Szkoły Drogi (p. Program Integracyjny, str. 14-20). Nie ma tam jeszcze bezpośredniego odwołania się do komputerów - w momencie pisania Programu Integracyjnego nie istniał jeszcze iTablet. Obecnie, po uwzględnieniu możliwości iTableta, metoda Szkoły Drogi staje się całkowicie zgodna z metodologią konstrukcjonizmu, gdy plonem wycieczek mogą być na gorąco komentowane i tematycznie linkowane zdjęcia.
Zakładam, że grupa osób zainteresowanych odkryciem nowych, ciekawych faktów wiążących Bitwę nad Wkrą z osiągnięciami naszych łamaczy kodów, znajduje się w Cieksynie i dysponuje rowerami. Zgodnie z przebiegiem (czas) działań bojowych w tym rejonie będziemy w kolejne dni odwiedzać miejsca, których położenie (przestrzeń) pozwoli nam zrozumieć co miał na myśli generał Władysław Sikorski wypowiadając zdanie: "Jeżeli mam się bić przy pomocy żołnierzy, to proszę wziąć pod uwagę czas i przestrzeń".
Zgodnie z ustaleniami przyjętymi w dniu 13 sierpnia, 5 armia Sikorskiego miała w dniu 14 sierpnia, ok godz. 12 zaatakować wojska rosyjskie. Rano w Cieksynie, na wschodnim brzegu Wkry nastrój był bojowy: Chcemy się bić! krzyczeli młodzi chłopcy, jeszcze uczniowie, a już żołnierze, stanowiący uzupełnienie I batalionu Brygady Syberyjskiej. O godzinie dziesiątej zaatakowali Rosjanie. Trzy razy Polacy tracili i odzyskiwali pozycje na wschodnim, cieksyńskim brzegu Wkry. Około godziny 14 poległ prowadzący kontratak dowódca I batalionu mjr.Czapla (może uda się zlokalizować miejsce jego śmierci w Cieksynie?). Rosjanie przeszli przez Wkrę i zaatakowali Borkowo. Na zachodnim brzegu wdarli się na kilometr w głąb polskich linii obrony Wkry. Generał Sikorski stał na czele naprędce pozbieranych oddziałów i pełne zaufanie mógł pokładać jedynie w znanej sobie, "poleskiej" XVIII brygadzie, którą dowodził już od roku. O godzinie 20.00 wydał rozkaz:
/Dowództwo 5 armii oddział III, poczta polowa 5, dn. 14 VIII 1920 r. godz. 20.00/
ROZKAZ DO DOWÓDZTWA XVIII BRYG. PIECH. NAKAZUJĄCY ODEBRANIE BORKOWA
XVIII bryg ma niezwłocznie przejść do kontrataku celem odebrania Borkowa i wyrzucenia npla w tym rejonie na wschodni brzeg Wkry. Akcję należy możliwie uzgodnić z pułkiem syberyjskim. O ile by ten ostatni nie był zdolny do akcji, kontratak przeprowadzić samodzielnie, rozpoczynając go natychmiast.
(…) gen. Sikorski
Tak minął dzień nad Wkrą w okolicach mostu w Borkowie.
Po rowerowym zapoznaniu się z miejscami walk w Cieksynie i Borkowie, należy udać się do wiszącego mostu w Goławicach (6 km), aby obejrzeć dolinę Wkry w tym miejscu. Brzegi są tam wysokie, a po stronie wschodniej znajdują się dwa forty. Jeden z nich odległy od Wkry ok. kilometr, to Fort Toruń, zdobyty przez Rosjan 14 sierpnia. Do tego fortu doszedł rosyjski atak prowadzony od rana w kierunku południowym. Na kierunku północno-zachodnim Rosjanie zdobyli Nowe Miasto i Sochocin. Wkra była więc opanowana przez wojska rosyjskie od Goławic do Sochocina (ok. 30 kilometrów).
Nowych danych wywiadowczych istotnych dla 5 armii w dniu 14 sierpnia nie było, a obserwacje ruchów rosyjskich wojsk (Polacy mieli samoloty!) potwierdzały realizowanie rozkazu Tuchaczewskiego poznanego12 sierpnia dzięki złamaniu "Rewolucji".
Zakładam, że grupa osób zainteresowanych odkryciem nowych, ciekawych faktów wiążących Bitwę nad Wkrą z osiągnięciami naszych łamaczy kodów, znajduje się w Cieksynie i dysponuje rowerami. Zgodnie z przebiegiem (czas) działań bojowych w tym rejonie będziemy w kolejne dni odwiedzać miejsca, których położenie (przestrzeń) pozwoli nam zrozumieć co miał na myśli generał Władysław Sikorski wypowiadając zdanie: "Jeżeli mam się bić przy pomocy żołnierzy, to proszę wziąć pod uwagę czas i przestrzeń".
Zgodnie z ustaleniami przyjętymi w dniu 13 sierpnia, 5 armia Sikorskiego miała w dniu 14 sierpnia, ok godz. 12 zaatakować wojska rosyjskie. Rano w Cieksynie, na wschodnim brzegu Wkry nastrój był bojowy: Chcemy się bić! krzyczeli młodzi chłopcy, jeszcze uczniowie, a już żołnierze, stanowiący uzupełnienie I batalionu Brygady Syberyjskiej. O godzinie dziesiątej zaatakowali Rosjanie. Trzy razy Polacy tracili i odzyskiwali pozycje na wschodnim, cieksyńskim brzegu Wkry. Około godziny 14 poległ prowadzący kontratak dowódca I batalionu mjr.Czapla (może uda się zlokalizować miejsce jego śmierci w Cieksynie?). Rosjanie przeszli przez Wkrę i zaatakowali Borkowo. Na zachodnim brzegu wdarli się na kilometr w głąb polskich linii obrony Wkry. Generał Sikorski stał na czele naprędce pozbieranych oddziałów i pełne zaufanie mógł pokładać jedynie w znanej sobie, "poleskiej" XVIII brygadzie, którą dowodził już od roku. O godzinie 20.00 wydał rozkaz:
/Dowództwo 5 armii oddział III, poczta polowa 5, dn. 14 VIII 1920 r. godz. 20.00/
ROZKAZ DO DOWÓDZTWA XVIII BRYG. PIECH. NAKAZUJĄCY ODEBRANIE BORKOWA
XVIII bryg ma niezwłocznie przejść do kontrataku celem odebrania Borkowa i wyrzucenia npla w tym rejonie na wschodni brzeg Wkry. Akcję należy możliwie uzgodnić z pułkiem syberyjskim. O ile by ten ostatni nie był zdolny do akcji, kontratak przeprowadzić samodzielnie, rozpoczynając go natychmiast.
(…) gen. Sikorski
Tak minął dzień nad Wkrą w okolicach mostu w Borkowie.
Po rowerowym zapoznaniu się z miejscami walk w Cieksynie i Borkowie, należy udać się do wiszącego mostu w Goławicach (6 km), aby obejrzeć dolinę Wkry w tym miejscu. Brzegi są tam wysokie, a po stronie wschodniej znajdują się dwa forty. Jeden z nich odległy od Wkry ok. kilometr, to Fort Toruń, zdobyty przez Rosjan 14 sierpnia. Do tego fortu doszedł rosyjski atak prowadzony od rana w kierunku południowym. Na kierunku północno-zachodnim Rosjanie zdobyli Nowe Miasto i Sochocin. Wkra była więc opanowana przez wojska rosyjskie od Goławic do Sochocina (ok. 30 kilometrów).
Nowych danych wywiadowczych istotnych dla 5 armii w dniu 14 sierpnia nie było, a obserwacje ruchów rosyjskich wojsk (Polacy mieli samoloty!) potwierdzały realizowanie rozkazu Tuchaczewskiego poznanego12 sierpnia dzięki złamaniu "Rewolucji".
Etykiety:
Dni Pamięci,
eUniwersytet Trzech Miast,
Łamacze kodów
wtorek, 13 września 2011
Sikorski do wszystkiego
Plan Tuchaczewskiego, odczytany przez radiowywiad wieczorem 12 sierpnia i przedstawiony w odpowiedniej Informacji Wywiadowczej (bez sugerowania nawet źródła) w dniu następnym, można opisać historycznymi nazwami i zestawić z rosyjską koncepcją likwidacji Powstania Listopadowego. Wojsko naciera dwoma szlakami - jedna część drogą Paszkiewcza przeprawiając się przez dolną Wisłę gdzieś w rejonie Nieszawa- Płock i atakuje Warszawę od strony Woli (pamiętamy wszyscy wiersz „Sowiński na okopach Woli”). W roku 1920 do ataku drogą Paszkiewicza wyznaczono XV i IV Armię z III Korpusem Konnym Gaj-Chana. Druga część wojsk (III i XVIII Armia) atakuje Warszawę od strony Pragi, tak jak robił to Dybicz w czasach Powstania Listopadowego.
Plan Tuchaczewskiego nie wspominał o ataku na forty modlińskie - Rosjanie sami budowali ich zewnętrzny krąg (w sumie fortów jest osiemnaście!) i zaledwie pięć lat wcześniej bronili przed atakiem niemieckim. Na zdobywanie całego rejonu Modlina nie mieli czasu, ale musieli przewidzieć zablokowanie polskich wojsk tam się znajdujących, aby nie uderzyły niespodziewanie na ich lewe skrzydło. Generał Władysław Sikorski, dowódca 5 armii ze sztabem w Modlinie, wiedział o tym doskonale i obmyślał sposoby obrony przed dwukrotnie (XV i IV armia) silniejszym przeciwnikiem. Ale generał Haller, dowódca całego frontu zachodniego bał się przede wszystkim o Warszawę. Spojrzał na mapę i dojrzał, że najbliżej atakującej Warszawę na kierunku zegrzyńskim III armii rosyjskiej znajdą się oddziały Sikorskiego. W przeddzień rosyjskiego generalnego ataku, w dniu 13 sierpnia ok. godziny 18, miała miejsce kuriozalna rozmowa generała Hallera i jego szefa sztabu pułkownika Zagórskiego z Sikorskim. Oto jej końcowe zdania:
Pułkownik Zagórski:
"(...) O nieprzyjacielu nadal wiadomo, że: 21. Dywizja nieprzyjacielska będzie atakować jutro przez Serock na Zegrze, tym bardziej więc uważam, że opóźnienie akcji 5. Armii może doprowadzić do katastrofy. Ja ze swej strony, jako szef sztabu frontu, muszę kategorycznie stwierdzić, że uważam opóźnienie tej akcji za fakt, którego nam historia nie przebaczy i że muszę to tu na tym miejscu właśnie dla historii stwierdzić."
Generał Sikorski:
"Panie pułkowniku, dajmy spokój z historią, bo mnie pan pułkownik zmusi do zupełnie innej odpowiedzi. Rozkaz Dowództwa Frontu jest wydany absolutnie na podstawie nieznajomości sytuacji własnej. Gdybyśmy mieli zwyciężać papierami, w takim razie gotów jestem w tej chwili zaczynać ofensywę! Jeżeli mam się bić przy pomocy żołnierzy, to proszę wziąć pod uwagę czas i przestrzeń. Nie wiedziałem, że panowie nie liczą na utrzymanie frontu Zegrze choćby w ciągu kilkunastu godzin.(...)"
Czas i przestrzeń - Sikorski doskonale, po dwóch latach nieprzerwanego wojowania, rozumiał wagę tych czynników. Spróbuję w następnych postach stosują metodę Szkoły Drogi zaproponować ich rozważenie, bo samą przewagą wywiadu nie wygrywa się bitwy.
Plan Tuchaczewskiego nie wspominał o ataku na forty modlińskie - Rosjanie sami budowali ich zewnętrzny krąg (w sumie fortów jest osiemnaście!) i zaledwie pięć lat wcześniej bronili przed atakiem niemieckim. Na zdobywanie całego rejonu Modlina nie mieli czasu, ale musieli przewidzieć zablokowanie polskich wojsk tam się znajdujących, aby nie uderzyły niespodziewanie na ich lewe skrzydło. Generał Władysław Sikorski, dowódca 5 armii ze sztabem w Modlinie, wiedział o tym doskonale i obmyślał sposoby obrony przed dwukrotnie (XV i IV armia) silniejszym przeciwnikiem. Ale generał Haller, dowódca całego frontu zachodniego bał się przede wszystkim o Warszawę. Spojrzał na mapę i dojrzał, że najbliżej atakującej Warszawę na kierunku zegrzyńskim III armii rosyjskiej znajdą się oddziały Sikorskiego. W przeddzień rosyjskiego generalnego ataku, w dniu 13 sierpnia ok. godziny 18, miała miejsce kuriozalna rozmowa generała Hallera i jego szefa sztabu pułkownika Zagórskiego z Sikorskim. Oto jej końcowe zdania:
Pułkownik Zagórski:
"(...) O nieprzyjacielu nadal wiadomo, że: 21. Dywizja nieprzyjacielska będzie atakować jutro przez Serock na Zegrze, tym bardziej więc uważam, że opóźnienie akcji 5. Armii może doprowadzić do katastrofy. Ja ze swej strony, jako szef sztabu frontu, muszę kategorycznie stwierdzić, że uważam opóźnienie tej akcji za fakt, którego nam historia nie przebaczy i że muszę to tu na tym miejscu właśnie dla historii stwierdzić."
Generał Sikorski:
"Panie pułkowniku, dajmy spokój z historią, bo mnie pan pułkownik zmusi do zupełnie innej odpowiedzi. Rozkaz Dowództwa Frontu jest wydany absolutnie na podstawie nieznajomości sytuacji własnej. Gdybyśmy mieli zwyciężać papierami, w takim razie gotów jestem w tej chwili zaczynać ofensywę! Jeżeli mam się bić przy pomocy żołnierzy, to proszę wziąć pod uwagę czas i przestrzeń. Nie wiedziałem, że panowie nie liczą na utrzymanie frontu Zegrze choćby w ciągu kilkunastu godzin.(...)"
Czas i przestrzeń - Sikorski doskonale, po dwóch latach nieprzerwanego wojowania, rozumiał wagę tych czynników. Spróbuję w następnych postach stosują metodę Szkoły Drogi zaproponować ich rozważenie, bo samą przewagą wywiadu nie wygrywa się bitwy.
poniedziałek, 12 września 2011
Rewolucja
Rewolucją w edukacji dla pokoju powinna być "Rewolucja" - szyfr rosyjski złamany 12 sierpnia 1920 roku. Powyższe zdjęcie (warto, klikając je powiększyć) powinno znajdować się w każdym szkolnym podręczniku historii! Poniżej wyjaśniam dlaczego:
Pisze Jan Kowalewski: "12 sierpnia 1920 r. nasz radiowywiad przejął wielostronicowy szyfrowy telegram XVI Armii Sowieckiej. Był to rozkaz operacyjny, przy czym musiał być ważny, skoro użyto do niego nowego szyfru. Możecie sobie wyobrazić, z jakim napięciem zabraliśmy się do roboty. Szczęśliwie w niespełna godzinę szyfr zaczął się rozwiązywać. Jeszcze depesza ta nie była w pełni odczytana, gdy już wiedzieliśmy z fragmentów, że jest to wielki rozkaz o decydującym natarciu na samą Warszawę. (…) Jeszcze gorączkowo kończyliśmy „rozwiązywanie” szyfru, lecz już podaliśmy jego zasadniczą część do Belwederu, zapytując, czy mamy go przetłumaczyć. Marszałek Piłsudski zadowolił się jednak tekstem rosyjskim i wyraził zadowolenie z zamiarów przeciwnika, gdyż chodziło właśnie o to, by jak najbardziej związać bolszewików na froncie warszawskim."
W przeddzień bitwy o Warszawę Polacy poznali plany przeciwnika! Nigdy przedtem i potem w historii nie było tak znaczącego dla polskiego wojska sukcesu wywiadowczego. Ten sukces był impulsem do późniejszego rozwoju kryptologii w międzywojennej Polsce (jako pierwsi na świecie nasi łamacze kodów stworzyli podstawy kryptologii matematycznej) i najsłynniejszego osiągnięcia obronnej myśli polskiej - złamania Enigmy. Niestety w 1939 roku nie starczyło czasu, aby łamanie kodu Enigmy mogło skutkować na polach wrześniowych bitew, ale nasz angielski sojusznik, wykorzystując polskie osiągnięcia, był w stanie wygrywać bitwy na Atlantyku.
Złamania Rewolucji dokonali członkowie opisywanego wcześniej zespołu łamaczy kodów: Jan Kowalewski i Stefan Mazurkiewicz. W czasie II Wojny Światowej profesor Mazurkiewicz cały czas prowadził na wysokim poziomie zajęcia na tajnym Uniwersytecie Warszawskim - na podstawie swoich notatek z jego wykładów Jerzy Łoś, późniejszy wybitny matematyk, mógł po wojnie wydać bardzo nowoczesny podręcznik Podstawy rachunku prawdopodobieństwa (Stefan Mazurkiewicz niestety zmarł przed końcem wojny, w 1945 roku). Jan Kowalewski w czasie II Wojny Światowej prowadził tajne negocjacje dyplomatyczne przybliżające porozumienie w ramach operacji Trójnóg. Obaj więc są polskimi kombatantami II wojny światowej i nasze Stowarzyszenie Spadkobierców Polskich Kombatantów II Wojny Światowej ma obowiązek upowszechniać wiedzę o ich czynach. Mazurkiewicz, Sikorski i Kowalewski stali się dla mnie inspiracją do podjęcia tematu Jak walczyć bez karabinu, moim zdaniem kluczowego w edukacji dla pokoju, bo przedstawiającego całe spektrum działań, szczególnie na poziomie uniwersyteckim, a w uniwersytetach cała nadzieja (obecny podtytuł mojego blogu brzmi: Trzy rodziny edukują dla pokoju, ale gdy tematyka blogu była trochę węższa podtytułem było hasło Uniwersytet idzie na wojnę - oczywiście taką bez karabinów, o pokój).
Pisze Jan Kowalewski: "12 sierpnia 1920 r. nasz radiowywiad przejął wielostronicowy szyfrowy telegram XVI Armii Sowieckiej. Był to rozkaz operacyjny, przy czym musiał być ważny, skoro użyto do niego nowego szyfru. Możecie sobie wyobrazić, z jakim napięciem zabraliśmy się do roboty. Szczęśliwie w niespełna godzinę szyfr zaczął się rozwiązywać. Jeszcze depesza ta nie była w pełni odczytana, gdy już wiedzieliśmy z fragmentów, że jest to wielki rozkaz o decydującym natarciu na samą Warszawę. (…) Jeszcze gorączkowo kończyliśmy „rozwiązywanie” szyfru, lecz już podaliśmy jego zasadniczą część do Belwederu, zapytując, czy mamy go przetłumaczyć. Marszałek Piłsudski zadowolił się jednak tekstem rosyjskim i wyraził zadowolenie z zamiarów przeciwnika, gdyż chodziło właśnie o to, by jak najbardziej związać bolszewików na froncie warszawskim."
W przeddzień bitwy o Warszawę Polacy poznali plany przeciwnika! Nigdy przedtem i potem w historii nie było tak znaczącego dla polskiego wojska sukcesu wywiadowczego. Ten sukces był impulsem do późniejszego rozwoju kryptologii w międzywojennej Polsce (jako pierwsi na świecie nasi łamacze kodów stworzyli podstawy kryptologii matematycznej) i najsłynniejszego osiągnięcia obronnej myśli polskiej - złamania Enigmy. Niestety w 1939 roku nie starczyło czasu, aby łamanie kodu Enigmy mogło skutkować na polach wrześniowych bitew, ale nasz angielski sojusznik, wykorzystując polskie osiągnięcia, był w stanie wygrywać bitwy na Atlantyku.
Złamania Rewolucji dokonali członkowie opisywanego wcześniej zespołu łamaczy kodów: Jan Kowalewski i Stefan Mazurkiewicz. W czasie II Wojny Światowej profesor Mazurkiewicz cały czas prowadził na wysokim poziomie zajęcia na tajnym Uniwersytecie Warszawskim - na podstawie swoich notatek z jego wykładów Jerzy Łoś, późniejszy wybitny matematyk, mógł po wojnie wydać bardzo nowoczesny podręcznik Podstawy rachunku prawdopodobieństwa (Stefan Mazurkiewicz niestety zmarł przed końcem wojny, w 1945 roku). Jan Kowalewski w czasie II Wojny Światowej prowadził tajne negocjacje dyplomatyczne przybliżające porozumienie w ramach operacji Trójnóg. Obaj więc są polskimi kombatantami II wojny światowej i nasze Stowarzyszenie Spadkobierców Polskich Kombatantów II Wojny Światowej ma obowiązek upowszechniać wiedzę o ich czynach. Mazurkiewicz, Sikorski i Kowalewski stali się dla mnie inspiracją do podjęcia tematu Jak walczyć bez karabinu, moim zdaniem kluczowego w edukacji dla pokoju, bo przedstawiającego całe spektrum działań, szczególnie na poziomie uniwersyteckim, a w uniwersytetach cała nadzieja (obecny podtytuł mojego blogu brzmi: Trzy rodziny edukują dla pokoju, ale gdy tematyka blogu była trochę węższa podtytułem było hasło Uniwersytet idzie na wojnę - oczywiście taką bez karabinów, o pokój).
niedziela, 11 września 2011
Zespół łamaczy kodów
W lipcu 1920 roku do powstającej Armii Ochotniczej licznie zgłaszali się studenci Uniwersytetu Warszawskiego. Wielu nauczycieli akademickich zgłosiło swoje osoby do dyspozycji Dowództwa Wojska Polskiego. Byli wśród nich bardzo młodzi profesorowie matematyki: 38-letni Wacław Sierpiński, 34-letni Stanisław Leśniewski i 32-letni Stefan Mazurkiewicz. Prosili o przydział na front, ale skierowano ich do prac wywiadowczych - do rozszyfrowywania przechwytywanych radiodepesz rosyjskich pod kierunkiem Jana Kowalewskiego. Powstał w ten sposób najbardziej akademicki w dziejach zespół łamaczy kodów. Rosjanie zmieniali szyfry w odstępach kilkudniowych, co powodowało konieczność łamania kodów radiodepesz w ciągu kilku godzin, a nie kilku dni. Praca musiała trwać całą dobę na okrągło, potrzebni byli ludzie nawykli do wielogodzinnego, intensywnego wysiłku umysłowego, takiego jaki wkładają matematycy w dowodzenie twierdzeń. No i oczywiście musieli świetnie znać język rosyjski. Tutaj przydały się osiągnięcia w rusyfikacji, bo w zaborze rosyjskim szkoły musiały prowadzić zajęcia po rosyjsku, a w przypadku Leśniewskiego tak wówczas częste dla Polaków, zatrudnienie jego ojca w samej Rosji.
niedziela, 12 czerwca 2011
Essential Feeling
Śledząc dzisiejsze wypowiedzi po bezapelacyjnym, poczwórnym zwycięstwie Essential Killing na gdyńskim festiwalu, odnoszę wrażenie, że niektórym krytykom filmowym, forumowiczom i innym komentatorom brakuje czegoś, co określiłbym jako Essential Feeling - poczucie braterstwa. Nie zobaczyć w arabskim uciekinierze siebie samego, to zupełna ślepota na jeden z kolorów we flagach wielu krajów europejskich opierających swoje konstytucje na fundamencie: Wolność-Równość-Braterstwo. Film Skolimowskiego obejrzałem zaraz po jego polskiej premierze i polecałem go wszystkim znajomym. Dużo w nim scen wojennych, ale jest to najlepszy film pacyfistyczny od opartego na książce Conrada "Czasu apokalipsy" Coppoli. Mój blog Wkramost (od pewnego mostu przez rzekę Wkrę) ma w podtytule hasło "Uniwersytet idzie na wojnę". Jest to tylko intelektualna prowokacja, bo każdy się zorientuje, że cała zawartość blogu jest całkowicie antywojenna. W tym "idzie na wojnę" wyrażone jest przekonanie, że pacyfizm jest walką. Rok temu, na edukacyjne zamówienie Polskiego Komitetu Antywojennego przygotowałem tekst, który wyjaśnia o jaką walkę chodzi:
Jak walczyć bez karabinu?
I ŁAMACZE KODÓW
O dzisiejszych łamaczach kodów dowiemy się najwcześniej za pięćdziesiąt lat. Podobnie było z Enigmą, przy której łamaniu w czasie II wojny zaangażowane były tysiące osób, a dopiero w 1973 dobiegający swoich lat były szef wywiadu francuskiego, generał Gustave Bertrand ujawnił światu prawdę o jej łamaczach. Trochę z innych przyczyn - braku dostępu do archiwów rosyjskich - do roku 2000 nie znaliśmy prawdy o łamaniu szyfrów rosyjskich w latach 1919-20 przez Jana Kowalewskiego i jego współpracowników.
1. Amerykańska NSA (National Security Agency - Narodowa Agencja Bezpieczeństwa), powstała w 1952 roku, jest obecnie największym pracodawcą dla matematyków w USA (8 tys. zatrudnionych). Nie są znane ich nazwiska, ani tematy prac, które wykonują. Ale taka agencja musi mieć sposoby na werbunek swoich pracowników. Utworzono więc stronę dla dzieci (!), uczniów i studentów (adres internetowy http://www.nsa.gov/kids/ ; tytuł strony: America’s cryptokids - future codebreakers and codemakers), gdzie można dowiedzieć się o dawnych sukcesach kryptologii i dzisiejszych ścieżkach kariery w tej tajemniczej i trudnej dziedzinie.
2. Polscy uczniowie są w tej dobrej sytuacji, że pierwszą szkołą kryptografii mogą być dla nich osiągnięcia polskich łamaczy kodów - co oczywiście zwiększa motywację do poznawania dawnych technik szyfrowania. Odznaczając po wojnie polsko-rosyjskiej Jana Kowalewskiego generał Sikorski znacząco zrobił do niego “oko” i dość cicho powiedział: “To, za wygraną wojnę.”. Rzeczywiście, łamanie kolejnych szyfrów radzieckich (zmieniano je co tydzień) dawało taką przewagę informacyjną wojskom polskim, że wygrywały bitwy nawet przy niekorzystnej proporcji sił (w bitwie nad Wkrą 1:2,5).
3. Swój pierwszy sukces w łamaniu rosyjskiego szyfru Kowalewski odniósł zupełnie przypadkiem - nudząc się na zastępstwie w pomieszczeniu wywiadowczym. Takie “przypadki”, oczywiście mogą się przydarzyć tylko człowiekowi niezwykle inteligentnemu, ale w tamtych czasach nie musiał być to człowiek latami szkolony w sztuce kryptologii. Postęp w kodowaniu kombinacyjnym, wykorzystującym wielobębnowe maszyny elektryczne, wymusił pojawienie się nowych ludzi w wojsku - żołnierzy bez karabinów, bardziej naukowców niż wywiadowców. Wojsko polskie po sukcesach łamaczy kodów z wojny polsko-rosyjskiej nie zmarnowało entuzjazmu uczestników walki na szyfry. W oparciu o ich wiedzę zrobiono pierwszy na świecie krok w kierunku kryptologii matematycznej: zorganizowano w 1929 roku kurs kryptologii dla matematyków z Uniwersytetu Poznańskiego. Dodatkowym atutem w przyszłej pracy na kierunku niemieckim tych młodych absolwentów matematyki, była doskonała znajomość języka niemieckiego - wszak w szkołach, do których uczęszczali, język niemiecki był językiem nauczania aż do roku 1919. Młodzi matematycy spełnili pokładane w nich nadzieje - już w grudniu 1932 roku Marian Rejewski łamie po raz pierwszy na świecie szyfr Enigmy posługując się wyrafinowanymi narzędziami matematyki (teoria grup permutacji). Można powiedzieć, że pierwszym wyprzedzającym ruchem wojennym Polaków było przekazanie w dniach 25 i 26 lipca 1939 roku sojusznikom angielskim i francuskim urządzeń technicznych „Antyenigmy” (produkowanych w utajnionej polskiej fabryce Ava) i całej wiedzy o sposobach łamania kodów Enigmy. Sposobach dostatecznie szybkich, aby nadążyć za stałą wymianą szyfrów, która miała zapewnić praktyczną niezawodność tego sposobu szyfrowania.
II AUTORZY SCENARIUSZY
1. Generał Władysław Sikorski był wojskowym przyszłości sięgającej w XXI wiek, gdy w roku 1934 pisał „Przyszłą wojnę”. Oczywiście nie idzie tu o aktualność zawartych w niej myśli. Chodzi o nam współczesny sposób widzenie świata i pojawiających się na nim zagrożeń. Książkę tą można określić jako dzieło politologiczne najwyższej próby, przedstawiające spodziewane wydarzenia najbliższej (ówczesnemu momentowi historycznemu) dekady. W rozdziale czwartym, zatytułowanym: „Powszechny charakter przyszłej wojny (prawdopodobieństwo wojny światowej)” przedstawia jakże trafną - potwierdzoną potem przez historię - prognozę:
„Jeżeli bowiem program, ogłoszony przez kanclerza Hitlera, w jego dziele „Mein Kampf”, nie jest programem wyborczym, i jeżeli Trzecia Rzesza przygotowuje się istotnie do „zdruzgotania i zniszczenia Francji”, a następnie do „rozszerzenia Trzeciego Imperium na Wschód” […], jeżeli pierwszym etapem tego planu ma być przeprowadzenie „Anschlussu”, po którym miałoby nastąpić utworzenie „Zwischeneuropy” i odebranie niemieckich kolonii, a następnie nawrót do starogermańskich tradycji i odbudowa Pierwszego Imperium – to zamiary te wystarczyłyby same przez się całkowicie, ażeby nie tylko utrzymać Europę w stanie stałego oblężenia, ale i doprowadzić z czasem nieuchronnie do nowej wojny powszechnej, podobnie, jak to miało miejsce w 1914 roku.”
2. Urodzona w 1970 roku w Kanadzie Naomi Klein, mieszkająca obecnie w Toronto, jest dzisiaj najbardziej znaną autorką scenariuszy możliwych konfliktów. Napisana przez nią w 2007 roku „Doktryna szoku” została przetłumaczona na 27 języków i wydana w milionach egzemplarzy. Powstał również film na jej podstawie.
Scenariuszowym zagrożeniem opisanym przez Klein jest zbiór poglądów “szkoły chicagowskiej” Miltona Friedmana i jego uczniów. Szkoła ta pod hasłami „wolnego rynku” propaguje światową supremację kasty bankowo-menedżerskiej, realizowanej w razie potrzeby metodą „szoku” militarnego, powiązanego z narzuceniem “jedynie słusznego” systemu gospodarczego. Szczególnie trafny jest przedstawiony przez nią opis wojny w Iraku.
III ARCHITEKCI POROZUMIEŃ
1. Za wynegocjowanie porozumienia amerykańsko-wietnamskiego, umożliwiającego „honorowe” zakończenie wojny w Wietnamie, Henry Kissinger i Le Duc Tho otrzymali w roku 1972 pokojową nagrodę Nobla. Przez wiele lat Kissinger (urodzony w 1923 roku w Niemczech) był dla dwóch kolejnych prezydentów USA doradcą do spraw bezpieczeństwa narodowego. Pracowicie nawiązywał oficjalne i mniej oficjalne kontakty z wpływowymi ludźmi z różnych krajów i dzięki temu, stał się architektem wielu międzynarodowych porozumień.
2. Wspominany już Jan Kowalewski był z wykształcenia inżynierem chemikiem zmobilizowanym w czasie I wojny światowej, a potem dobrowolnie uczestniczącym w wojnie polsko-rosyjskiej w latach 1919-1920. Po jej zakończeniu pozostał w wojsku pełniąc bardzo odpowiedzialne funkcje: w latach 1928-1933 był attache wojskowym RP w Moskwie, a potem attache wojskowym w Bukareszcie (w latach 1933-37). We wrześniu 1939 ewakuowano go do Rumunii. Po upadku Francji znalazł się w Portugalii. Nawiązał bardzo liczne kontakty z podobnymi do niego “ludźmi półcienia” - np. z posłem rumuńskim Joanem Pangalem, który też pojawił się w Lizbonie po roku 1940. Rumuński dyplomata przekonał Kowalewskiego do pozostania w Lizbonie. Ludzie półcienia są wręcz bezcenni w razie wybuchu wojny - bez ich doświadczenia i powiązań nie można nawet planować sensownych gier dyplomatycznych. Taką naprawdę “wielką grą” prowadzoną przez Kowalewskiego w czasie II wojny światowej była operacja o kryptonimie “Trójnóg”. Były to kierowane do sfer dyplomatycznych Włoch, Węgier i Rumunii, stale ponawiane oferty przejścia na stronę aliantów.
Zimą 1940/1941 Kowalewski przedstawił satelitom Niemiec (poza wymienionymi państwami, były to jeszcze Finlandia i Bułgaria) ofertę “dobrych usług”. W 1942 pierwsze klęski Niemców były dogodnym momentem do prowadzenia rozmów sondażowych. Na początku 1943 roku władze polskie w Londynie dały Kowalewskiemu pisemną decyzję do prowadzenie rozmów w ramach operacji “Trójnóg” - miał się skoncentrować na Włochach, Węgrach i Rumunii. Po śmierci generała Sikorskiego polskie kontakty straciły na znaczeniu - sprzeciwiał się im Stalin. Kowalewski opuścił Lizbonę w kwietniu 1944 roku. Pozostał na emigracji, aż do swojej śmierci (1965 r.).
Trzy tematy zarysowane w powyższym tekście rozwijam w postach zgrupowanych pod trzema etykietami: Łamacze kodów, Autorzy scenariuszy, Konstruktorzy porozumień.
Jak walczyć bez karabinu?
I ŁAMACZE KODÓW
O dzisiejszych łamaczach kodów dowiemy się najwcześniej za pięćdziesiąt lat. Podobnie było z Enigmą, przy której łamaniu w czasie II wojny zaangażowane były tysiące osób, a dopiero w 1973 dobiegający swoich lat były szef wywiadu francuskiego, generał Gustave Bertrand ujawnił światu prawdę o jej łamaczach. Trochę z innych przyczyn - braku dostępu do archiwów rosyjskich - do roku 2000 nie znaliśmy prawdy o łamaniu szyfrów rosyjskich w latach 1919-20 przez Jana Kowalewskiego i jego współpracowników.
1. Amerykańska NSA (National Security Agency - Narodowa Agencja Bezpieczeństwa), powstała w 1952 roku, jest obecnie największym pracodawcą dla matematyków w USA (8 tys. zatrudnionych). Nie są znane ich nazwiska, ani tematy prac, które wykonują. Ale taka agencja musi mieć sposoby na werbunek swoich pracowników. Utworzono więc stronę dla dzieci (!), uczniów i studentów (adres internetowy http://www.nsa.gov/kids/ ; tytuł strony: America’s cryptokids - future codebreakers and codemakers), gdzie można dowiedzieć się o dawnych sukcesach kryptologii i dzisiejszych ścieżkach kariery w tej tajemniczej i trudnej dziedzinie.
2. Polscy uczniowie są w tej dobrej sytuacji, że pierwszą szkołą kryptografii mogą być dla nich osiągnięcia polskich łamaczy kodów - co oczywiście zwiększa motywację do poznawania dawnych technik szyfrowania. Odznaczając po wojnie polsko-rosyjskiej Jana Kowalewskiego generał Sikorski znacząco zrobił do niego “oko” i dość cicho powiedział: “To, za wygraną wojnę.”. Rzeczywiście, łamanie kolejnych szyfrów radzieckich (zmieniano je co tydzień) dawało taką przewagę informacyjną wojskom polskim, że wygrywały bitwy nawet przy niekorzystnej proporcji sił (w bitwie nad Wkrą 1:2,5).
3. Swój pierwszy sukces w łamaniu rosyjskiego szyfru Kowalewski odniósł zupełnie przypadkiem - nudząc się na zastępstwie w pomieszczeniu wywiadowczym. Takie “przypadki”, oczywiście mogą się przydarzyć tylko człowiekowi niezwykle inteligentnemu, ale w tamtych czasach nie musiał być to człowiek latami szkolony w sztuce kryptologii. Postęp w kodowaniu kombinacyjnym, wykorzystującym wielobębnowe maszyny elektryczne, wymusił pojawienie się nowych ludzi w wojsku - żołnierzy bez karabinów, bardziej naukowców niż wywiadowców. Wojsko polskie po sukcesach łamaczy kodów z wojny polsko-rosyjskiej nie zmarnowało entuzjazmu uczestników walki na szyfry. W oparciu o ich wiedzę zrobiono pierwszy na świecie krok w kierunku kryptologii matematycznej: zorganizowano w 1929 roku kurs kryptologii dla matematyków z Uniwersytetu Poznańskiego. Dodatkowym atutem w przyszłej pracy na kierunku niemieckim tych młodych absolwentów matematyki, była doskonała znajomość języka niemieckiego - wszak w szkołach, do których uczęszczali, język niemiecki był językiem nauczania aż do roku 1919. Młodzi matematycy spełnili pokładane w nich nadzieje - już w grudniu 1932 roku Marian Rejewski łamie po raz pierwszy na świecie szyfr Enigmy posługując się wyrafinowanymi narzędziami matematyki (teoria grup permutacji). Można powiedzieć, że pierwszym wyprzedzającym ruchem wojennym Polaków było przekazanie w dniach 25 i 26 lipca 1939 roku sojusznikom angielskim i francuskim urządzeń technicznych „Antyenigmy” (produkowanych w utajnionej polskiej fabryce Ava) i całej wiedzy o sposobach łamania kodów Enigmy. Sposobach dostatecznie szybkich, aby nadążyć za stałą wymianą szyfrów, która miała zapewnić praktyczną niezawodność tego sposobu szyfrowania.
II AUTORZY SCENARIUSZY
1. Generał Władysław Sikorski był wojskowym przyszłości sięgającej w XXI wiek, gdy w roku 1934 pisał „Przyszłą wojnę”. Oczywiście nie idzie tu o aktualność zawartych w niej myśli. Chodzi o nam współczesny sposób widzenie świata i pojawiających się na nim zagrożeń. Książkę tą można określić jako dzieło politologiczne najwyższej próby, przedstawiające spodziewane wydarzenia najbliższej (ówczesnemu momentowi historycznemu) dekady. W rozdziale czwartym, zatytułowanym: „Powszechny charakter przyszłej wojny (prawdopodobieństwo wojny światowej)” przedstawia jakże trafną - potwierdzoną potem przez historię - prognozę:
„Jeżeli bowiem program, ogłoszony przez kanclerza Hitlera, w jego dziele „Mein Kampf”, nie jest programem wyborczym, i jeżeli Trzecia Rzesza przygotowuje się istotnie do „zdruzgotania i zniszczenia Francji”, a następnie do „rozszerzenia Trzeciego Imperium na Wschód” […], jeżeli pierwszym etapem tego planu ma być przeprowadzenie „Anschlussu”, po którym miałoby nastąpić utworzenie „Zwischeneuropy” i odebranie niemieckich kolonii, a następnie nawrót do starogermańskich tradycji i odbudowa Pierwszego Imperium – to zamiary te wystarczyłyby same przez się całkowicie, ażeby nie tylko utrzymać Europę w stanie stałego oblężenia, ale i doprowadzić z czasem nieuchronnie do nowej wojny powszechnej, podobnie, jak to miało miejsce w 1914 roku.”
2. Urodzona w 1970 roku w Kanadzie Naomi Klein, mieszkająca obecnie w Toronto, jest dzisiaj najbardziej znaną autorką scenariuszy możliwych konfliktów. Napisana przez nią w 2007 roku „Doktryna szoku” została przetłumaczona na 27 języków i wydana w milionach egzemplarzy. Powstał również film na jej podstawie.
Scenariuszowym zagrożeniem opisanym przez Klein jest zbiór poglądów “szkoły chicagowskiej” Miltona Friedmana i jego uczniów. Szkoła ta pod hasłami „wolnego rynku” propaguje światową supremację kasty bankowo-menedżerskiej, realizowanej w razie potrzeby metodą „szoku” militarnego, powiązanego z narzuceniem “jedynie słusznego” systemu gospodarczego. Szczególnie trafny jest przedstawiony przez nią opis wojny w Iraku.
III ARCHITEKCI POROZUMIEŃ
1. Za wynegocjowanie porozumienia amerykańsko-wietnamskiego, umożliwiającego „honorowe” zakończenie wojny w Wietnamie, Henry Kissinger i Le Duc Tho otrzymali w roku 1972 pokojową nagrodę Nobla. Przez wiele lat Kissinger (urodzony w 1923 roku w Niemczech) był dla dwóch kolejnych prezydentów USA doradcą do spraw bezpieczeństwa narodowego. Pracowicie nawiązywał oficjalne i mniej oficjalne kontakty z wpływowymi ludźmi z różnych krajów i dzięki temu, stał się architektem wielu międzynarodowych porozumień.
2. Wspominany już Jan Kowalewski był z wykształcenia inżynierem chemikiem zmobilizowanym w czasie I wojny światowej, a potem dobrowolnie uczestniczącym w wojnie polsko-rosyjskiej w latach 1919-1920. Po jej zakończeniu pozostał w wojsku pełniąc bardzo odpowiedzialne funkcje: w latach 1928-1933 był attache wojskowym RP w Moskwie, a potem attache wojskowym w Bukareszcie (w latach 1933-37). We wrześniu 1939 ewakuowano go do Rumunii. Po upadku Francji znalazł się w Portugalii. Nawiązał bardzo liczne kontakty z podobnymi do niego “ludźmi półcienia” - np. z posłem rumuńskim Joanem Pangalem, który też pojawił się w Lizbonie po roku 1940. Rumuński dyplomata przekonał Kowalewskiego do pozostania w Lizbonie. Ludzie półcienia są wręcz bezcenni w razie wybuchu wojny - bez ich doświadczenia i powiązań nie można nawet planować sensownych gier dyplomatycznych. Taką naprawdę “wielką grą” prowadzoną przez Kowalewskiego w czasie II wojny światowej była operacja o kryptonimie “Trójnóg”. Były to kierowane do sfer dyplomatycznych Włoch, Węgier i Rumunii, stale ponawiane oferty przejścia na stronę aliantów.
Zimą 1940/1941 Kowalewski przedstawił satelitom Niemiec (poza wymienionymi państwami, były to jeszcze Finlandia i Bułgaria) ofertę “dobrych usług”. W 1942 pierwsze klęski Niemców były dogodnym momentem do prowadzenia rozmów sondażowych. Na początku 1943 roku władze polskie w Londynie dały Kowalewskiemu pisemną decyzję do prowadzenie rozmów w ramach operacji “Trójnóg” - miał się skoncentrować na Włochach, Węgrach i Rumunii. Po śmierci generała Sikorskiego polskie kontakty straciły na znaczeniu - sprzeciwiał się im Stalin. Kowalewski opuścił Lizbonę w kwietniu 1944 roku. Pozostał na emigracji, aż do swojej śmierci (1965 r.).
Trzy tematy zarysowane w powyższym tekście rozwijam w postach zgrupowanych pod trzema etykietami: Łamacze kodów, Autorzy scenariuszy, Konstruktorzy porozumień.
Etykiety:
Architekci porozumień,
Autorzy scenariuszy,
Łamacze kodów
poniedziałek, 24 stycznia 2011
Pn 24-01: Stanisław Leśniewski
Z profesorskiej trójki łamaczy kodów (Sierpiński, Mazurkiewicz, Leśniewski) perfekcyjnie władał językiem rosyjskim Stanisław Leśniewski. Wychował się w Rosji, mówiono o nim, że wręcz myśli po rosyjsku - może za dogłębnie rozumiał idee Lenina z pierwszych lat rewolucji? (nie on jeden - macież wy odwagę Lenina?, pytał Żeromski w "Przedwiośniu"). Ale nie tylko znajomość języka stanowiła kryptologiczny potencjał Leśniewskiego. Przebywając w czasie I wojny światowej w Moskwie opublikował w 1916 Podstawy Ogólnej Teorii Zbiorów (po polsku, w wydawnictwie Polskiego Koła Naukowego). Wyróżniała go niezwykła precyzja w zapisach - matematycy lubią się odwoływać do wspólnych intuicji, Leśniewski, jakby wyprzedzając swoją epokę, tworzył zapisy w stylu komputerowym - bezwzględnie jednoznacznym. Wystarczy spojrzeć na ilość zapisów w jego "Podstawach Matematyki" z roku 1929 (Fundamenta Mathematicae 1929, tom XIV, ss. 1-81) - dzisiejszy matematyk dla ułatwienia ich analizy wprowadzi je zapewne do jednego z komputerowych programów analizy logicznej. Ale czyż taka niezwykła pamięć do zapisów i umiejętność ich przekształcania nie jest bezcenna dla łamacza kodów? W przeddzień wojny polsko-rosyjskiej, w roku akademickim 1919/1920 Leśniewski miał wykłady zatytułowane “Podstawy Teorii Zbiorów”, oraz prowadził seminarium “O teorii zbiorów Cantora”.
Dla dopełnienia obrazu polskiej matematyki lat dwudziestych warto wspomnieć o wykładach Leśniewskiego z lat 1921-24 określonych tytułem: Podstawy Trójwymiarowej Geometrii Euklidesowej w świetle Nowej Teorii Zbiorów i publikacji z roku 1924 o paradoksalnym rozkładzie kuli (Fundamenta Mathematicae 6, str. 244-277). Autorami tej publikacji byli: Stefan Banach (twórca Analizy Funkcjonalnej) i Alfred Tarski najwybitniejszy z polskich matematyków w dziedzinie Podstaw Matematyki. Tarski i Leśniewski byli bliskimi współpracownikami - w roku 1924 Tarski obronił pracę doktorską, której promotorem był Leśniewski i niewątpliwie problem paradoksalnego rozkładu kuli (możliwy w trzech wymiarach) był poruszany na wykładach lub seminariach Leśniewskiego.
Dla dopełnienia obrazu polskiej matematyki lat dwudziestych warto wspomnieć o wykładach Leśniewskiego z lat 1921-24 określonych tytułem: Podstawy Trójwymiarowej Geometrii Euklidesowej w świetle Nowej Teorii Zbiorów i publikacji z roku 1924 o paradoksalnym rozkładzie kuli (Fundamenta Mathematicae 6, str. 244-277). Autorami tej publikacji byli: Stefan Banach (twórca Analizy Funkcjonalnej) i Alfred Tarski najwybitniejszy z polskich matematyków w dziedzinie Podstaw Matematyki. Tarski i Leśniewski byli bliskimi współpracownikami - w roku 1924 Tarski obronił pracę doktorską, której promotorem był Leśniewski i niewątpliwie problem paradoksalnego rozkładu kuli (możliwy w trzech wymiarach) był poruszany na wykładach lub seminariach Leśniewskiego.
poniedziałek, 17 stycznia 2011
Pn 17-01: Stefan Mazurkiewicz
Kowalewski łamał szyfry rosyjskie bez posługiwania się matematyką. Najważniejsza w tym deszyfranckim śledztwie była doskonała znajomość języka rosyjskiego. Trzej dokooptowani profesorowie matematyki też od dzieciństwa znali język rosyjski - Sierpiński i Mazurkiewicz kończyli szkoły rosyjskie (innych w Warszawie przed 1905 rokiem nie było), a Leśniewski urodził się w Rosji. Najskuteczniejszy w łamaniu szyfrów okazał się Stefan Mazurkiewicz. Znał rosyjski ze szkoły, ale studiował już na zachodzie Europy (Sierpiński ukończył w roku 1904 rosyjski uniwersytet warszawski, który w czasach Mazurkiewicza był przez Polaków bojkotowany). Sukcesy Mazurkiewicza w dekryptażu mogły brać się z tego, że był obdarzony autentycznym talentem językowym, a nawet poetyckim, o czym świadczy opinia Tuwima (p. "Pegaz dęba", str. 29-30):
"…wiersz "Do Filona ze Skrzynna" jest superarcydziełem weryfikacji: klasyczny sonet z jednobrzmiącymi rymami końcowymi, przepleciony najmisterniej z wewnętrznymi rymami do homorymów, przy czym homorymy obu tercyn mają jeszcze rymy w środku wersetów. Przeczytajmy uważnie ten w swoim rodzaju szedewr sztuki rymotwórczej:
Rwąc lewkonie różowe w dzień świętego Wita,
Filon de Magna Skrzynno pyta: Zali to nie
Sen?… iścież Laura skryta w moim sercu tonie?
O, Filonie! amorem extra - non est Vita!…
Na jej skronie włożona girlanda z róż wita,
Zakwita - cień rzucając na ócz modre tonie -
I szczęsne ucho czyta w jej słów dźwięcznym tonie -
Harmonię słodkich uczuć, gdy mnie rankiem wita.
O, rzuć czar kwietnych błoni i spójrz - to ma rada -
Gdzie z mchu i traw posłanie ściele się w ustroni
I srebrna łka kaskada w mroku czarnej tui.
Tam w sprośny Fauna uścisk kłoni się - i rada
Ruinie tego szczęścia, całunki z ust roni
Blada od żądzy Laura - ardor cordis tui!…
Twierdzę, że równego majstersztyku nie posiada żadna inna poezja na świecie. W zbiorku Dunina i Mazurkiewicza jest ich kilka."
"…wiersz "Do Filona ze Skrzynna" jest superarcydziełem weryfikacji: klasyczny sonet z jednobrzmiącymi rymami końcowymi, przepleciony najmisterniej z wewnętrznymi rymami do homorymów, przy czym homorymy obu tercyn mają jeszcze rymy w środku wersetów. Przeczytajmy uważnie ten w swoim rodzaju szedewr sztuki rymotwórczej:
Rwąc lewkonie różowe w dzień świętego Wita,
Filon de Magna Skrzynno pyta: Zali to nie
Sen?… iścież Laura skryta w moim sercu tonie?
O, Filonie! amorem extra - non est Vita!…
Na jej skronie włożona girlanda z róż wita,
Zakwita - cień rzucając na ócz modre tonie -
I szczęsne ucho czyta w jej słów dźwięcznym tonie -
Harmonię słodkich uczuć, gdy mnie rankiem wita.
O, rzuć czar kwietnych błoni i spójrz - to ma rada -
Gdzie z mchu i traw posłanie ściele się w ustroni
I srebrna łka kaskada w mroku czarnej tui.
Tam w sprośny Fauna uścisk kłoni się - i rada
Ruinie tego szczęścia, całunki z ust roni
Blada od żądzy Laura - ardor cordis tui!…
Twierdzę, że równego majstersztyku nie posiada żadna inna poezja na świecie. W zbiorku Dunina i Mazurkiewicza jest ich kilka."
Mieczysław Dunin i Stefan Mazurkiewicz w wydanym łącznie tomiku sonetów "Descensus Averni" (Warszawa 1927) podzielili się stronami (widocznie nie mieli za dużo materiału poetyckiego do opublikowania), a powyższy wiersz jest zamieszczony w części przynależnej Mazurkiewiczowi.
Subskrybuj:
Posty (Atom)