sobota, 30 kwietnia 2016

Dobra 31 w ogniu walk powstańczych




Powyżej zdjęcie kamienicy sprzed wojny, a poniżej wizja "nowej architektury":

Cudowne, prawda?

piątek, 29 kwietnia 2016

Obszar na jeden spacer

Niewiele osób zdaje sobie sprawę, że praktycznie wszystkie dokumentalne kroniki powstania zostały nakręcone na obszarze, który można obejść w czasie jednego spaceru!
Mapa Powstania Warszawskiego - fragment
Od południa granicę tego obszaru stanowił most kolejowy (tzw. Średnicowy), a dalej Aleje Jerozolimskie, od północy linia broniąca mostu Kierbedzia (dziś Śląsko-Dąbrowskiego) przechodządząca wzdłuż tzw. Osi Saskiej, czyli przy hali Mirowskiej i przez Ogród Saski (zaznaczają ją niebieske strzałki u góry mapki), od zachodu praktycznie Marszałkowska, bo kilkadziesiąt metrów na zachód od Marszałkowskiej zaczynały się pozostałości Małego Getta.
A spacer już opisałem:
http://wkramost.blogspot.com/2016/02/matrixsiakowie-na-linii-metra.html

Już powstał w oparciu o materiały nakręcone na taśmach pobieranych przez filmowców z Atelier Falanga znajdujące się w tamtych dniach na skrzyżowaniu Dobrej i Leszczyńskiej (i tam montowane), pierwszy na świecie dramat wojenny non-fiction "Powstanie Warszawskie". Nie ma i nie będzie ważniejszego fragmentu Warszawy z tak udokumentowanymi filmowo (i nie tylko) wydarzeniami Powstania.
Metrem II lini dojeżdżamy z Powiśla do Muzeum Powstania. Nigdy nie toczyły się tam walki powstańcze. Bez włączenia Dobrej i Tamki jako miejsc, gdzie toczyły się walki, cała medialna (czyli dostępna dla wszystkich) historia Powstania Warszawskiego staje się pusta.

środa, 27 kwietnia 2016

Dobra: architektura

Przedwojenna (istniejąca jeszcze w czasach powstania - co widać na poniższym zdjęciu) kamienica na rogu Dobrej i Lipowej była prawdziwą perełką architektury:

Spalonej w obłędnym, niemieckim odwecie na Warszawie kamienicy nie odbudowano - była zbyt "mieszczańska" dla ideologów nowej przodującej klasy robotniczej.

Zupełnie niezły architektonicznie budenek szkoły na Drewnianej też pozbawiono wieżyczki (poniżej kilka przedwojennych jej ujęć i powojenna bryła po odbudowie):






I pytanie podstawowe: czy liczy się dla nas stara zabudowa Warszawy?

Czy też chcemy ją skazać na nieistnienie dokonując dzikiej odbudowy (bo przecież nie "nadbudowy") wypalonych przez Niemców pięter?


Ani Mru-Mru

Z wierszem i przyśpiewką:

wtorek, 26 kwietnia 2016

Ćwierć wieku później

Szanowna Rado Europy
Czemu nie zajmiesz się krzywdzonymi Polakami, którzy już ćwierć wieku czekają na zwrot rodzinnych majątków. Wszak Polska ma być państwem prawa! 
Z poważaniem,
Piotr Prejbisz






poniedziałek, 25 kwietnia 2016

Domy i ludzie: Smulikowskiego 4a

Nie znalazłem w Internecie przedwojennego zdjęcia kamienicy z adresem Smulikowskiego 4a:
Była siedziba uczelni przy ul. Smulikowskiego 4a w Warszawie
Mieszkała tu w okresie Powstania Warszawskiego zaledwie 16-letnia Eleonora Kasznica.
W jej biogramie zamieszczonym w książce "Krybar", autorstwa Roberta Gawkowskiego, czytamy:
Urodzona w Poznaniu w 1928 roku, wychowywała się w świecie nauki. Jej tata (w latach 1922 - 1927 senator II RP) był znanym prawnikiem, profesorem Uniwersytetu Poznańskiego, a w latach 1929 - 1931 rektorem tej uczelni. Późną jesienią 1939 r. patriotycznie nastawiona rodzina została przez Niemców wysiedlona z Poznania.
Po różnych perypetiach, w 1942 r. Kasznicowie zamieszkali w Warszawie przy ul. Smulikowskiego 4a. Nastoletnia Eleonora dojrzewała w atmosferze konspiracji - tata wykładał na tajnym uniwesytecie, a bracia (Stanisław, Wojciech i Andrzej) należeli do zbrojnego podziemia. Pierwszego dnia powstania została zaprzysiężona jako "Ela" i skierowana do służby w formacji Pomoc Żołnierzowi przy III zgrupowaniu "Konrad".
  Po upadku Powiśla wyszła z Warszawy wraz z cywilami. Po wojnie, mimo administracyjnych szykan (za niezłomną postawę rodziny, przde wszystkim brata Stanisława, ostatniego komendanta NSZ), skończyła SGGW i została magistrem inżynierem rolnictwa.


W cieniu dobrego drzewa...

  W cieniu dobrego drzewa, a dokładniej morwy, można było sobie posiedzieć na podwórku posesji Dobra 31. Z biegiem lat morwa rosnąca przy ścianie budynku stała się wielkim utrapieniem dla zamieszkujących klatkę drugą i trzecią kamienicy Dobra 31. Nawet nie wiem, czy umyślnie ją zostawiono już w trakcie budowy (trwającej w roku 1909), czy zasadził ją ktoś później, ale nie dużo później, bo w latach siedemdziesiątych sięgała już ostatnich pięter kamienicy, rozrastając się tuż przy oknach klatki drugiej - środkowej. Obficie spadające morwy, przylepiające się do podeszew lokatorów drugiej i trzeciej klatki, czyniły z tych klatek przez cały miesiąc istną galerię taszystów. O codziennym usuwaniu tych obrazów nie było wręcz mowy. A więc, wyciąć morwę - i skończy się udręka. A tu nagle niechciane drzewo wraca do łask jako bohater porannego wydarzenia w którymś dniu lat siedemdziesiątych. 
  Okna klatki drugiej wychodziły na tą morwę, ale ostatnie okno było już powyżej niej. I na bardzo niski parapet tego okna weszło trzyletnie dziecko, w naturalny sposób robiąc dalsze kroki w kierunku otwartego na oścież okna. Wszyscy lokatorzy z oknami na podwórko w niedzielny ranek usłyszeli straszny krzyk matki tego dziecka, widzącej w tym momencie przerażające lądowanie swego synka na bruku, z wysokości czwartego piętra. Ale dzieciak spadł na gałęzie dobrego drzewa, które przyjęły swoje tak odległe genetycznie dziedzictwo i zapewniły mu miękkie lądowanie na wysokości drugiego piętra. Akcja ratownicza była błyskawiczna - ojciec trzymany za nogi przez matkę, sięgnął po płaczącego i wystraszonego potomka i wciągnął przez klatkowe okno na drugim piętrze. Poza otarciami nic się mu nie stało. A bohaterskie drzewo mogło rosnąć dalej… 

niedziela, 24 kwietnia 2016

Domy i ludzie: Tamka 21

Hanna Szeremeta-Węgrzecka (ur. 1923) od 1943 roku mieszkała wraz z matką w kamienicy Tamka 21:

Nie istnieje dziś nie tylko ta kamienica, ale i całe jej sąsiedztwo:

Pierwszy z lewej budynek znajdował się na rogu Tamki i Solca (obecnie jest tam  Galeria Wypieków). Wynika z tego, że kamienica Tamka 21 wznosiła się gdzieś w pobliżu obecnego skrzyżowania Tamki z ulicą Kruczkowskiego (przebitą ją dopiero po wojnie).

W jej biogramie zamieszczonym w książce "Krybar", autorstwa Roberta Gawkowskiego, czytamy:
Urodziła się w Białowieży, ale wychowała w Warszawie. Pochodziła z inteligenckiej rodziny spokrewnionej z ministrem Wacławem Jędrzejewiczem. Ze względu na pracę ojca często odwiedzała Kresy i wojna zastała ją w Wilnie. Ojciec wzięty do niewoli przez bolszewików, został zamordowany w Katyniu. W 1943 r. przyjechała do Warszawy, włączając się w nurt konspiracji. Mieszkała wraz z mamą przy ul. Tamka 21. Uczyła się na tajnych kompletach. W powstaniu uczestniczyła jako sanitariuszka o pseudonimie "Zosia Czarna". Brała udział we wszystkich szturmach na Uniwersytet, idąc w patrolu sanitarnym. Po upadku powstania znalazła się w obozach jenieckich w Fallingbostel i Oberlangen.
  Po powrocie do kraju pracowała jako urzędniczka, ukrywając swój akowski życiorys. Nie może zapomnieć krwawych scen po bombardowaniach i swej bezradności z powodu braku opatrunków i lekarstw. Do dziś omija pewne zaułki na Powiślu i w Śródmieściu, by nie przywoływać strasznych wspomnień.

Matura z języka polskiego w WB

Wielkie zwycięstwo Polonusów brytyjskich:
http://wpolityce.pl/swiat/289812-matura-z-jezyka-polskiego-obroniona-brytyjski-rzad-wycofuje-sie-z-krzywdzacej-decyzji?strona=1
Cytuję z artykułu:
Polska Macierz Szkolna w Wielkiej Brytanii została założona w 1953 roku, m.in. przy udziale generała Władysława Andersa. Na terenie Wielkiej Brytanii przebywało wówczas około 200 tys. Polaków, w większości weteranów drugiej wojny światowej. Współcześnie Polacy stanowią największą niebrytyjską grupę narodową, liczącą ponad 850 tys. osób.

I dalsza refleksja - co z polskimi szkołami na Litwie? W Wielkiej Brytanii zwycięstwo, a tam porażka?

sobota, 23 kwietnia 2016

Domy i ludzie: Dobra 31

Przedwojenny wygląd kamienicy Dobra 31:


Stanisław Cendrowski z Dobrej 31 walczy o Elektrownię

  Zygmunt Zonik w książce “Elektrownia. Reduta Powstania Warszawskiego” (rok wydania 1995) podaje, że 1 sierpnia  siły niemieckie w liczbie ok. 300 żołnierzy i żandarmów zatakowało 72 powstańców zorganizowanych w 6 grup uderzeniowych. Prawie wszyscy AK-owcy byli pracownikami Elektrowni i dzięki temu atak nastąpił od razu na jej terenie z użyciem wcześniej przemyconej broni.
  Dowódcą jednej z grup był Stanisław Cendrowski, znany przedwojenny bokser (po wojnie współpracował ze Stammem, a później był prezesem Polskiego Związku Bokserskiego), pracownik Elektrowni, od kilku lat zajmujący się w podziemiu gromadzeniem broni. W momencie wybuchu powstania miał stopnień podporucznika. Mieszkał w tamtym czasie w kamienicy Dobra 31, pod numerem 40 (mieszkanie znajdowało się w nieodbudowanej części naszej kamienicy). W AK miał ksywę “Sulimczyk”. Jego relacja z walk o Elektrownię, spisana przez Zonika, jest chyba najcenniejszą częścią tej książki.
  Na stronie 70 czytamy:
“27 lipca 1944 roku kierowca Wiśniewski przywiózł 20 pistoletów z warsztatu na Solcu do piwnicy domu, w którym mieszkał Cendrowski przy ulicy Dobrej 31, róg Zajęczej. W nocy koledzy Styś, Parol i Ptasznik przenieśli tę broń do mieszkania “Sulimczyka” pod numerem 40.”
  Tuż przed powstaniem do grupy Cendrowskiego dołączyli świeżo zaprzysiężeni młodzi bokserzy i zapaśnicy, których trenował na nieformalnych spotkaniach m.in. w fabryce czekolady Fuchsa (późniejsza fabryka słodyczy Syrena przy ulicy Zajęczej). Wystawiono im podrobione dokumenty, dzięki którym mogli przeniknąć 1 sierpnia na teren Elektrowni, a nawet zaopatrzono w odpowiednie czapki.
  Trzeba było jeszcze przed godziną “W” wybrać odpowiedni moment do przejścia przez mocno strzeżoną bramę:
„wjazd i wejście dla pieszych było od ulicy Elektrycznej numer 2; w tamtych czasach mieściło się ono na wprost wylotu ul. Zajęczej. Tuż przy szerokiej furcie znajdowała się portiernia z silnie uzbrojonym, dyżurującym na trzy zmiany posterunkiem niemieckim - obsadzonym przez Ukraińców z formacji Werkschutz (policji przemysłowej). Miał on do dyspozycji karabiny maszynowe i mnóstwo innej broni oraz silne umocnienia na przedpolu.” (str. 13 wymienionej książki)
  Najlepszym miejscem do obserwacji tego wejścia była z pewnością kamienica Dobra 31, co zapewne wykorzystał jej mieszkaniec Cendrowski organizując tam punkt obserwacyjny sygnalizujący “właściwą” (łatwą do wykołowania) obsadę posterunku. Tego też dnia przemycono przez bramę pistolety przechowywane od 27 lipca w mieszkaniu Cendrowskiego na Dobrej 31.

  Po pomyślnym przejściu bramy grupa uderzeniowa “Sulimczyka”, od godziny 16 czekała gotowa do szturmu, na najwyższym piętrze budynku, który służył Niemcom za koszary. Dokładnie o godzinie 17, dwaj minerzy zdetonowali, zamontowany pół godziny wcześniej ładunek wybuchowy w pomieszczeniu na parterze, sąsiadującym z pokojami i zbrojownią niemiecką. Grupa Cendrowskiego uderzyła z góry na zdezorientowanych Niemców. Zaskoczenie dało im przewagę, ale i tak nie obyło się bez strat - Cendrowski oberwał odłamkami granatu w rękę i w brzuch.
……………..
  Nie przedstawię tutaj opisu całej, trwającej do godziny 21 akcji - to będzie celem proponowanej rekonstrukcji z klocków Lego. Łatwo wyobrazić sobie jej scenariusz:
  W użyciu byłyby liczne figurki Niemców i Ukraińców oraz figurki sześciu grup po 12 powstańców w każdej. W książce jest przedstawione działanie każdej grupy. Potrzebnych jest więc sześciu naprzemiennie opowiadających i przesuwających figurki “swojej” grupy oraz odpowiednie figurki nieprzyjacielskie. Teren Elektrowni jest rozległy, a grupy działają w różnych jego częściach. W Internecie na interaktywnej mapie dawnej Warszawy, dostępnej na portalu Warszawa1939.pl, można posuwając się wzdłuż Wisły, natrafić na dość dokładny plan Elektrowni wraz ze zdjęciami budynków (większość istnieje do dziś). Nie będzie więc problemu z odtworzeniem miejsca akcji. Po kilkudziesięciu próbach z figurkami można będzie przejść do "kręcenia" filmu animowanego.
……
Dwa zdania o dalszych losach Powiśla i samego Cendrowskiego:
  Od 2 sierpnia Cendrowski leczy rany w swoim mieszkaniu na Dobrej 31. Po dziesięciu dniach wraca do oddziału “Cubryny” i broni Elektrowni aż do dnia 5 sierpnia, kiedy to w czasie silnego bombardowania zostaje wraz z innymi przysypany w trafionym bombą budynku. Nieprzytomnego “Sulimczyka” wyciągnięto ze zwalonego domu przez piwniczne okienko, ratując mu życie.
  Na stronie 213 książki Zonika czytamy:
“5 września “cybrynowcy” bronili się na linii Leszczyńskiej oraz na skrzyżowaniu Zajęczej i Dobrej i dopiero ostateczne zbombardowanie Elektrowni zmusiło ich do wycofania się. Walczący razem z żołnierzami “Krybara” i “Konrada” również otrzymali rozkaz wycofania się ku Tamce.
Niemcy zaczęli zajmować Powiśle wczesnym rankiem 6 września.”

Możliwie pełne, powiślańskie usytuowanie Dobrej 31 opisałem w poście:  http://wkramost.blogspot.com/2004/08/dobra-31-bya-i-jest-w-centrum-wydarzen.html

400 lat życia Szekspirem

Szekspir zmarł 400 lat temu, a w przedstawione przez niego postacie wciąż wcielają się kolejne pokolenia i nazywają to "swoim życiem". Przecież, Miłość - to Romeo i Julia, Żądza władzy - to Makbet, Pogubienie - to Hamlet,  Zazdrość - to Otello,...itd. Dobrze, że w Globalnej Wiosce jest taki jeden wspólny mianownik przeżyć psychicznych, o różnorodności wystarczającej na jeszcze wiele, wiele pokoleń.

Twelfth Night Lego Project


Hamlet w 3 minuty:

Domy i ludzie: Dobra 20

Oto przedwojenna kamienica z adresem Dobra 20:

Dzisiaj łatwo rozpoznamy tamtą lokalizację, bo znajduje się tam Urząd Pocztowy w budynku wybudowanym po wojnie - kilkadziesiąt metrów od skrzyżowania Dobrej z Tamką.

W biogramie urodzonej w 1927 roku, Lucyny Buraczewskiej-Stadnickiej zamieszczonym w albumowej książce "Krybar" autorstwa Roberta Gawkowskiego, czytamy:

Mieszkała z rodzicami przy ul. Dobrej 20. Była niewysoką, wesołą, pełną optymizmu dziewczyną. Uczyła się w szkole przy ulicy Drewnianej, a potem w Szkole Handlowej. Nosiła wówczas panieńskie nazwisko Borkowska. Została zaprzysiężona w 1942 r. jako łączniczka o pseudonimie "Żaba". Uczestniczyła w szturmach na UW, za bohaterską postawę w dniu 6 września została odznaczona Krzyżem Walecznych. Po kapitulacji powstania znalazła się kolejno w obozach jenieckich w Fallingbostel, Bergen-Belsen i Oberlagen, a po wyzwoleniu w Dywizji Pancernej gen. Maczka.
Po powrocie do Polski, z powodu przynależności do AK i służby w PSZ na Zachodzie, miała kłopoty z otrzymaniem pracy. Z powstańczej gehenny, oprócz krwawych walk, zapamiętała... permanentny brak snu. Wtedy zrozumiała, że można zasnąć nawet na stojąco.

piątek, 22 kwietnia 2016

O czym nie powiedziała Gronkiewicz-Waltz

Pani Hanna postraszyła polskich Żydów przejawami antysemityzmu w Polsce, ale ani słowem nie zająknęła się o przejawach filosemityzmu, do których na pewno należy otwarte w marcu Muzeum Ulmów:

Mam nadzieję, że w zbiorach tego Muzeum znajdują się już dwa filmy dokumentalne stworzone przez mojego znajomego, Krzysztofa Wojciechowskiego:
https://www.youtube.com/watch?v=D5g_m2GtWlA

https://www.youtube.com/watch?v=QVFrgj8Sq88

czwartek, 21 kwietnia 2016

Tablica z pomnika w Lichfield o polskich kobietach w II WŚ

 W POWSTANIU WARSZAWSKIM BYŁY ŁĄCZNICZKAMI I SANITARIUSZKAMI. STANOWIŁY WTEDY 17% STANU OSOBOWEGO BOJOWNIKÓW WARSZAWSKIEGO RUCHU OPORU. PONAD 3000 Z NICH STRACIŁO ŻYCIE W TEJ WALCE.
Były przede wszystkim sanitariuszkami:
ważną wojskowo rolę odegrały jako łączniczki:
ale również przywracały ciepły, kobiecy wymiar tamtym okropnym dniom:
https://www.youtube.com/watch?v=IcjkKZZTlcI
O "wystrzałowym" numerze kukiełkowego teatrzyku, jego założycielki opowiadają przez ponad minutę 5.02-6.31.

środa, 20 kwietnia 2016

Rejs śladami Komandora Romanowskiego

(na mapkę trzeba kliknąć)
Rejs śladami Komandora Romanowskiego startowałby z Portsmouth w Wielkiej Brytanii, dalej przez Zatokę Biskajską do Giblartaru. Przez Morze Śródziemne płynęłoby się wzdłuż wybrzeża Hiszpanni do Zatoki Lyońskiej, potem do Algieru i do bazy na Malcie. To trasa na dopłynięcie do Malty.
Malta może być punktem startowym do krótkich rejsów śladami bojowych patroli okrętu podwodnego "Dzik" (trwały 10-12 dni).
Drugim miejsce stacjonowania "Dzika" był Bejrut. Czyli należałoby przepłynąć z Malty do Bejrutu, a potem znowu wypływać na krótkie rejsy śladami następnych patroli bojowych.

Warto teraz, po obejrzeniu mapy, jeszcze raz przeczytac moje poprzednie posty:


wtorek, 19 kwietnia 2016

Symfonia dantejska Liszta z grafikami Dore'go

Genialne!!!

Podwodny świat

Podwodniacy z okrętów podwodnych z czasów II wojny nie mieli możliwości oglądania podwodnego świata. Mogli prawdopodobnie jedynie rozpoznać sonarem wieloryba, ale o urodzie raf kolorowych nie mieli pojęcia:
Rafy kolarowe są zagrożone globalnym ociepleniem - śpieszmy się je oglądać zanim znikną.

Bazą wypadową dla dowodzonego przez Komandora Romanowskiego "Dzika" była przez blisko rok Malta.
Poniższą tablicę odsłonięto 15 lipca 2007 roku na Malcie:


Dokładniej o "Dziku" można przeczytać pod linkiem:
http://panzerschreck.strefa.pl/dzik.html

poniedziałek, 18 kwietnia 2016

Jeden z dwóch "terrible twins"

Poniżej "Dzik", okręt bliźniak "Sokoła":


Straszne Bliźniaki (Terrible Twins)

https://www.youtube.com/watch?v=TLiu33shZO8

Przytaczam za Wikipedią jego działania operacyjne:
Po zakończeniu prób odbiorczych „Dzik” przeszedł do Holy Loch, gdzie na czas ćwiczeń został wcielony do 2. Flotylli Okrętów Podwodnych (ang.: 2nd Submarine Flotilla). Podczas pływań treningowych zdarzył się wypadek: okręt zaplątał się w sieci przeciw okrętom podwodnym, zagradzając wejście do portu. Do uruchomienia zablokowanych przez stalowe liny śrub niezbędna była pomoc nurka[2].
Pierwszy patrol bojowy, u wybrzeży Norwegii, rozpoczął się 30 stycznia 1943 roku i nie przyniósł kontaktu z nieprzyjacielem. Następnie po zapadnięciu decyzji o skierowaniu okrętu na Morze Śródziemne, „Dzik” przeszedł do Dundee, gdzie został przystosowany do pływania w warunkach śródziemnomorskich. Wypłynął z Dundee 7 marca 1943 roku, kierując się przez Portsmouth do Gibraltaru. Tam brał udział w ćwiczeniach z okrętami eskortowymi oraz odbył patrol bojowy w Zatoce Lwiej[3]. Ostatecznie „Dzik” dotarł na Maltę 5 maja 1943 roku, wchodząc, obok bliźniaczego „Sokoła”, w skład bazującej tam 10. Flotylli Okrętów Podwodnych[7].
W swoim pierwszym patrolu w ramach 10. Flotylli „Dzik” zaatakował rankiem 24 maja 1943 roku w rejonie przylądka Spartivento czterema torpedami włoskizbiornikowiec „Carnaro”, płynący w asyście dwóch eskortowców Regia Marina z Augusty na Sycylii do Mesyny. Dwie z torped osiągnęły cel, wzniecając pożar na tankowcu, który poważnie uszkodzony został odholowany do Mesyny. Po prowizorycznej naprawie statek przeholowano do Neapolu na remont, jednak nie został on ponownie wcielony do służby przed kapitulacją Włoch[7][8].
W kolejnym rejsie bojowym, w dniach od 8 do 22 czerwca 1943 roku „Dzik” wykonał dwa ataki u wybrzeży Sycylii. Najpierw, 17 czerwca na Morzu Tyrreńskim, wystrzelił trzy niecelne torpedy do starego włoskiego trałowca „Vieste”, zaś wieczorem tego samego dnia wystrzelił kolejne trzy torpedy do włoskiego transportowca płynącego w eskorcie torpedowca „Orione”. Kapitan Romanowski raportował tym razem trafienie celu, ale nie znajduje to potwierdzenia w udostępnionych po wojnie danych strony włoskiej[7].
Kolejnym zadaniem „Dzika” było patrolowanie w dniach od 2 do 19 lipca 1943 roku akwenu wokół Tarentu w ramach zabezpieczania desantu na Sycylię[9]. W ostatnim dniu patrolu, w drodze powrotnej na Maltę, polski okręt wystrzelił cztery torpedy do będącego w zanurzeniu włoskiego okrętu podwodnego „Ascianghi”, przygotowującego się do ataku na bliźniaka „Dzika”, brytyjski „Unshaken”. Włoski okręt uniknął torped, ale zmuszony był jednocześnie przerwać własny atak[7]. W niektórych źródłach można znaleźć informację, że tego dnia polski okręt omyłkowo zaatakował właśnie sojuszniczy okręt podwodny[10].
W sierpniu 1943 roku „Dzik” patrolował Adriatyk w rejonie Bari. Wieczorem 15 sierpnia wykrył konwój składający się z dwóch statków z silną eskortą. Kpt. Romanowski wystrzelił po dwie torpedy do każdego z celów. Obie wystrzelone do transportowca wojska „Cittá di Spezia” chybiły, jednak drugi statek, frachtowiec „Goggiam”, został ciężko uszkodzony i osadzony przez własną załogę na mieliźnie nie powrócił już do służby[11]. Wracając z patrolu 19 sierpnia polski okręt wystrzelił niecelne torpedy do niezidentyfikowanego, płynącego w zanurzeniu okrętu podwodnego[7].
Na kolejny patrol „Dzik” wypłynął 15 września 1943 roku na Morze Liguryjskie w okolice Korsyki. Ponieważ Niemcy rozpoczęli właśnie ewakuację swojego garnizonu z wyspy, okrętom podwodnym 10. Flotylli wyznaczono zadanie blokady tras transportowych. 21 września, wykorzystując jednoczesny nalot samolotów alianckich naBastię, kpt. Romanowski wszedł na redę portu i zaatakował dwa transportowce, przyjmujące na pokład żołnierzy niemieckich. Jeden z nich, dawny grecki „Nikolaus”, został celnie trafiony i zatonął, blokując jednocześnie wyjście z portu w Bastii[11]. Niektóre źródła przypisują polskiemu okrętowi również zatopienie drugiego frachtowca „San Pedro” i małego statku (określanego również jako holownik) „Kraft”[12], ale nie znajduje to potwierdzenia w badaniach wykorzystujących dostęp do archiwów niemieckich. Według nich „Kraft” został zatopiony następnego dnia przez lotnictwo alianckie[7]. Po wykonaniu ataku „Dzik” uniknął kontrakcji ścigaczy okrętów podwodnych i pozostał w rejonie Bastii, oczekując kolejnej okazji do zadania strat przeciwnikowi. 22 września kapitan Romanowski zaatakował opuszczającą port kolumnę promów desantowych, topiąc trzema kolejnymi torpedami trzy z biorących udział w ewakuacji jednostek[11].
Ponieważ po kapitulacji Włoch zabrakło w centralnej części Morza Śródziemnego godnych uwagi celów dla działających z Malty okrętów podwodnych 10. Flotylli, zdecydowano o przeniesieniu obydwu polskich jednostek: „Dzika” i „Sokoła” w skład 1. Flotylli Okrętów Podwodnych operującej z Bejrutu. Miały stamtąd paraliżować ruch niemieckich jednostek (oraz greckich pozostających w służbie niemieckiej) na Morzu Egejskim. „Dzik” wypłynął z Malty 11 października, a pierwszy patrol po przebazowaniu rozpoczął 6 listopada 1943 roku[3]. W rejsie z Malty i patrolu, w związku z pobytem kapitana Romanowskiego w szpitalu, obowiązki dowódcy okrętu pełnił dotychczasowy zastępca, porucznik Andrzej Kłopotowski[2]. 17 listopada na Morzu Egejskim niedaleko Peloponezu polski okręt zatrzymał i zatopił ogniem artyleryjskim niewielki grecki szkuner „Agios Andreas”, biorąc na pokład jego trzyosobową załogę[11]. Dwóch Greków zostało następnie przekazanych na inną zatrzymaną jednostkę, „Agios Nikolaos”. Tym razem Polacy nie zdecydowali się na zatopienie statku, ponieważ wśród osób na pokładzie znajdowały się kobiety i dzieci. Zostało to później negatywnie ocenione przez brytyjskich dowódców[7]. Po powrocie do Bejrutu, 2 grudnia 1943 roku okręt był wizytowany przez Naczelnego Wodza, generała Kazimierza Sosnkowskiego[3].

Na pokładzie „Dzika” w lutym 1944 w Port Saidzie
W drugim swoim rejsie z Bejrutu, znów pod dowództwem kapitana Romanowskiego, 7 stycznia 1944 roku polski okręt zaatakował nieskutecznie czterema torpedami płynący pod banderą turecką parowiec „Tirhan” (przez wcześniejsze źródła identyfikowany często jako niemiecki tankowiec „Brunhilde”)[11], a następnego dnia około północy ogniem z działa pokładowego zmusił do zastopowania grecki szkuner „Eleni”, przewożący niemieckich żołnierzy i ładunek bydła na wyspęChios. Po spenetrowaniu przez oddział abordażowy (zabrano kilka sztuk niemieckiej broni i sporo żywności[13]) został on następnie wysadzony w powietrze[7]. 9 stycznia ostrzelano a następnie wysadzono w powietrze w okolicy wyspy Lemnoskolejny mały grecki kuter „Agia Markella”[11]. Po zakończeniu patrolu „Dzik” przeszedł do Port Saidu, gdzie dokonano naprawy uszkodzonej pokrywy wyrzutni torpedowej. 2 lutego okręt wypłynął na Maltę, gdzie dotarł 3 marca 1944 roku, by 11 marca udać się w rejs przez Gibraltar do Wielkiej Brytanii, kończąc w ten sposób swoją kampanię śródziemnomorską[3].
Działania obu polskich okrętów podwodnych na Morzu Śródziemnym przyniosły im przydomek „Straszne bliźniaki” (ang.Terrible Twins). Przypisywano im zatopienie 38 statków i okrętów o łącznej pojemności około 100 tys. ton[14]. Po zweryfikowaniu listy sukcesów obu jednostek, przy dostępie do otwartych archiwów włoskich i niemieckich, wiadomo, że część osiągnięć była im przypisana na wyrost, na podstawie zawyżonych raportów bojowych dowódców i doniesień wywiadowczych. „Dzik” i „Sokół”, poza bezpośrednim atakowaniem statków i okrętów przeciwnika, brały udział w blokadach portów, zabezpieczaniu własnych tras komunikacyjnych i stwarzały nieustanne zagrożenie dla żeglugi państw Osi w regionie[15][16]. W uznaniu dokonań polskich jednostek podwodnych i nawodnych na trudnym nawigacyjnie i operacyjnie akwenie Morza Śródziemnego, 9 lipca 1948 roku odsłonięta została w La Valetta na Malcie, w obecności gubernatora generalnego i przedstawicieli lokalnego rządu, dwujęzyczna tablica pamiątkowa poświęcona ich działalności podczas II wojny światowej. Później przeniesiona została ona na ścianę budynku maltańskiego National War Museum[17].
„Dzik” przypłynął do Plymouth 8 kwietnia 1944 roku. Następnie okręt został przebazowany do Londonderry, gdzie wcielono go do dywizjonu ćwiczebnego, a następnie do Dundee, gdzie przeprowadzono jego przegląd i remont[2]. W tym czasie na okręcie eksperymentalnie zainstalowano chrapy[4]. 12 grudnia 1944 roku nastąpiła zmiana na stanowisku dowódcy okrętu: Bolesława Romanowskiego, odznaczonego za kampanię śródziemnomorską Krzyżem Srebrnym Orderu Virtuti Militari i awansowanego 3 maja 1944 roku na stopień komandora podporucznika[18], zastąpił najpierw porucznik Tadeusz Noworól, a od 16 stycznia następnego roku kapitan Andrzej Kłopotowski[19] (Romanowski i Kłopotowski otrzymali też za walki na Morzu Śródziemnym brytyjskie odznaczenie Distinguished Service Cross[18]).
Do zakończenia II wojny światowej „Dzik”, wobec znikomej aktywności Kriegsmarine, przeprowadzał głównie rejsy ćwiczebne. W maju 1945 roku okręt przeszedł doHartlepool a wiosną 1946 roku wraz z „Sokołem” do Harwich. 25 lipca 1946 roku opuszczono na ORP „Dzik” biało-czerwoną banderę, przekazując go na powrót Royal Navy[3]. W czasie służby w Polskiej Marynarce Wojennej okręt odbył 12 patroli bojowych, przepływając 31 440 mil morskich. Wykonał 11 ataków torpedowych i trzy artyleryjskie[2], zaś zweryfikowana lista jego sukcesów to pięć zatopionych statków o łącznym tonażu ok. 8650 BRT, trzy zatopione promy desantowe oraz jeden uszkodzony statek o tonażu 8257 BRT[11].
Jednostki przeciwnika zatopione lub uszkodzone przez ORP „Dzik”[3][11]:
DataNazwaBRTPrzynależnośćTyp atakuWynik ataku
24 maja 1943zbiornikowiec „Carnaro”8257Regia Marina Włochytorpedowyuszkodzony
15 sierpnia 1943frachtowiec „Goggiam”1194Kriegsmarine III Rzeszatorpedowyzatopiony
21 września 1943frachtowiec „Nikolaus”6486Kriegsmarine III Rzeszatorpedowypoważnie uszkodzony
wysadzony przez Niemców
2 października 1943
22 września 1943prom desantowyKriegsmarine III Rzeszatorpedowyzatopiony
22 września 1943prom desantowyKriegsmarine III Rzeszatorpedowyzatopiony
22 września 1943prom desantowyKriegsmarine III Rzeszatorpedowyzatopiony
17 listopada 1943szkuner „Agios Andreas”ok. 40Grecja Grecja
(w służbie niemieckiej)
artyleryjskizatopiony
9 stycznia 1944szkuner „Eleni”90Grecja Grecja
(w służbie niemieckiej)
abordażzatopiony
9 stycznia 1944kuter „Agia Markella”ok. 40Grecja Grecja
(w służbie niemieckiej)
abordażzatopiony
W służbie pod biało-czerwoną banderą okrętem dowodzili następujący oficerowie:
  • 12 grudnia 1942 – 11 października 1943 kpt. mar. Bolesław Romanowski
  • 11 października 1943 – 25 listopada 1943 por. mar. Andrzej Kłopotowski (p.o.)
  • 25 listopada 1943 – 12 grudnia 1944 kpt. mar. Bolesław Romanowski
  • 12 grudnia 1944 – 16 stycznia 1945 por. mar. Tadeusz Noworól (p.o.)
  • 16 stycznia 1945 – 25 lipca 1946 kpt. mar. Andrzej Kłopotowski[19][20].
W 2013 ukazała się najnowsza książka o losach podwodniaków-straceńców:
http://www.znak.com.pl/kartoteka,ksiazka,3986,Odwaga-stracencow
Ale w przypadku "Dzika" źródłową książką, wielokrotnie wydawaną (ostatnio w 2012 roku) pozostaną spisane po wojnie wspomnienia Komandora Bolesława Romanowskiego "Torpeda w celu"
http://lubimyczytac.pl/ksiazka/255330/torpeda-w-celu

czytaj (życiorys):
http://www.bohaterowiekrajny.krakow.pl/romanowski2-meibk.pdf

niedziela, 17 kwietnia 2016

Dwa pomniki i dwie drogi

Próbuję podtrzymywać tradycje rodzinne (p. http://wkramost.blogspot.com/2016/04/rodzinna-dziesiecina.html ). Pomagają mi w tym pomniki.
Pierwszy, znajdujący się kilkadziesiąt metrów od siedziby przyszłego Muzeum Piaśnicy, pomnik Ecce Patria-Brama Piaśnicka
http://www.wkramost.com/ecce-patria.html ,
gdzie jedna tablic poświęcona jest bł. Siostrze Alicji:


Drugi pomnik, znajdujący się w pobliżu granicy Anglii ze Szkocją - w Lichfield
http://wkramost.blogspot.com/2016/04/cztery-strony-pomnika-w-lichfield.html ,
z którego czerpię rzeźbiarskie wyobrażenie Marynarza, by powiązać je z Komandorem Romanowskim:


który jest w takim samym stopniu jak ja spokrewniony z księdzem Bernardem Preibiszem - nasi pradziadkowie byli rodzonymi braćmi i stryjecznymi braćmi księdza Bernarda.

Antycypując porzucenie przez rozsądnych ludzi "dobrodziejstw" motoryzacji, od wielu lat podsuwam ku rozwadze kolejne szlaki w mojej Szkole Drogi. Szczególnie spodobała mi się tradycja hiszpańskiego Camino (dróg do grobu św. Jakuba w Satiago de Compostello). Dla Warszawiaków opracowałem takie jednodniowe "Camino" - od Jakuba do Jakuba:
http://wkramost.blogspot.com/2015/09/od-jakuba-do-jakuba.html

Wciąż w trakcie opracowywania, ale już bardzo zaawansowanym projektem jest droga Warszawa-Ciechanów-Opinogóra-Krasne-Cieksyn-Modlin-Warszawa:
http://wkramost.blogspot.com/2016/03/boska-czy-nie-boska-superinteligencja.html (do odbioru całości koncepcji konieczne jest otworzenie linków u dołu posta).

Obie drogi przebiegają przez miejsca, w których bywała, lub mieszkała bł. Siostra Alicja.

sobota, 16 kwietnia 2016

Rodzinna dziesięcina

Rodzinną dziesięciną nazywam czasokres życia dwojga członków naszej rodziny: księdza Bernarda Preibisza (1828-1907) i błogosławionej Siostry Alicji Kotowskiej (1899-1939). Związali swoje losy ze służbą Bogu. Cząstkowe przedstawienie dziejów ich życia można było śledzić w moich postach. Poniżej zestawiam je w kolejności chronologicznej, aby uchwycić mijanie tego ponad stuletniego okresu stanowiącego dziesiątą część (dziesięcinę) 1050-letniej historii chrześcijańskiej Polski.

I. Ksiądz Bernard Preibisz

http://wkramost.blogspot.com/2014/05/x-wiek-w-europie.html

http://wkramost.blogspot.com/2014/06/mit-zaozycielski.html

http://wkramost.blogspot.com/2012/11/dwaj-stryjeczni-i-kajsiewicz.html

http://wkramost.blogspot.com/2014/06/lista-ksiedza-bernarda-preibisza.html

http://wkramost.blogspot.com/2014/07/freski-w-gostyniu.html

http://wkramost.blogspot.com/2015/01/wirtualna-bazylika-swietogorska.html

http://wkramost.blogspot.com/2014/08/podobne-przedstawienia-sw-wojciecha.html

http://wkramost.blogspot.com/2015/11/oratorianie-angielscy-i-polscy.html

http://wkramost.blogspot.com/2014/08/dubia.html

http://wkramost.blogspot.com/2013/04/gandalf-i-krol-goblinow.html

http://wkramost.blogspot.com/2012/12/legoszalenstwo-nie-od-razu-koscio.html

http://wkramost.blogspot.com/2013/01/trzy-klockowe-opowiesci-projekt.html

http://wkramost.blogspot.com/2013/08/wielka-potrzeba-sztuki.html

http://wkramost.blogspot.com/2015/12/oratorianie-filipini.html

http://wkramost.blogspot.com/2012/11/gostyn-i-tatry.html

http://wkramost.blogspot.com/2015/06/pielgrzmkowe-szlaki-ksiedza-bernarda.html

http://wkramost.blogspot.com/2012/11/ksiadz-bernard-zdazy.html

http://wkramost.blogspot.com/2013/11/i-w-zyciu-wiec-i-w-smierci-nalezymy-do.html

kontynuacje:

http://wkramost.blogspot.com/2015/06/przedluzenie-i-lacznik-do-drogi-sw.html

http://wkramost.blogspot.com/2016/04/z-gniezna-gniazda-polskosci.html


II. Błogosławiona Siostra Alicja Kotowska

http://wkramost.blogspot.com/2012/03/siostra-alicja-kotowska.html

http://wkramost.blogspot.com/2012/05/3-maja-w-warszawie-dzisiejszej-i-dawnej.html

http://wkramost.blogspot.com/2011/09/trzy-przyjazdy-pisudskiego-do-warszawy.html

http://wkramost.blogspot.com/2011/02/pt-25-02-studentka-z-nowolipek.html

http://wkramost.blogspot.com/2014/03/rodzinna-warszawa.html

http://wkramost.blogspot.com/2011/01/pt07i2011-maria-s-alicja-kotowska.html

http://wkramost.blogspot.com/2011/03/wznoszenie-koscioa-w-jabonnej.html

http://wkramost.blogspot.com/2011/11/kotowscy-w-cieksynie.html

http://wkramost.blogspot.com/2013/02/warszawa-1935.html

http://wkramost.blogspot.com/2012/04/siostra-alicja-w-krainie-zdziwien.html

http://wkramost.blogspot.com/2011/12/rodzina-piasnicka-zaprasza-do-cieksyna.html

http://wkramost.blogspot.com/2011/12/11-listopada-w-borkowie-i-cieksynie.html

http://wkramost.blogspot.com/2001/07/ksiegi-przyrody-marii-mazowieckich.html

http://wkramost.blogspot.com/2012/04/ksiega-przyrody-siostry-alicji.html

http://wkramost.blogspot.com/2014/01/siostra-alicja.html

http://wkramost.blogspot.com/2013/04/charyzmat-siostry-alicji.html

http://wkramost.blogspot.com/2014/11/piasnica-11-listopada-1939.html


kontynuacje

http://wkramost.blogspot.com/2013/06/siostra-alicja-jest-z-nami.html

http://wkramost.blogspot.com/2013/01/alicja-i-hobbit.html

http://wkramost.blogspot.com/2012/06/sowa-ksiedza-nowaka-z-filmu-o-piasnicy.html

http://wkramost.blogspot.com/2011/02/pt-11-01-las-piasnicki.html

http://wkramost.blogspot.com/2015/01/historyczne-garstwo-komorowskiego.html

http://wkramost.blogspot.com/2011/05/steinbach-w-kaplicy.html

http://wkramost.blogspot.com/2013/07/zapytanie-do-sejmu-projekt.html

http://wkramost.blogspot.com/2015/01/krzyz-jp2-dawniejsze-polskie-drogi.html

http://wkramost.blogspot.com/2015/04/w-tarnowie-i-w-wejherowie.html