czwartek, 31 maja 2012

Magical Mystery Tour

  Gdy zastanawiam się, dlaczego tak bardzo stawiam na Szkołę Drogi i skąd taki pomysł, zawsze przywołuję moje zasłuchanie w pięć piosenek Beatlesów nagranych na dwóch płytkach zestawionych w książeczkowy album ze zdjęciami i testami z filmu Magical Mystery Tour:
Każdy ze śpiewających solo Beatlesów (Ringo śpiewał wtedy tylko w chórku) przedstawiał w nim niesamowitą piosenkę. Paul wykreował "Głupca na wzgórzu" - przypowieść o niezależności, która daje prawdziwe poznanie:
Lennon jako prekursor wielu gatunków śpiewa zwariowaną piosenkę o "Morsie", w stylu Alicji w Krainie Czarów (oj, zazdroszczą mu jej współcześni postmoderniści):
Nostalgiczny George prosi przyjaciół, aby nie byli "zbyt daleko":
Szalona wycieczka (a pojechać na taką po Mazowszu!) kończy się przywołaniem bardzo starej melodii, którą powinny znać nasze mamy:
Ringo nie ma tu swojej piosenki, ale w zamian ma ze sobą ciocię Jessy, która zakochuje się w facecie widocznym po prawej stronie stolika:
Tak, wyruszając na szlak nigdy nie wiemy co nas spotka - i to się właśnie nazywa Szkoła Drogi.

poniedziałek, 28 maja 2012

Elektrownia i kamienica Dobra 31

  Po wybudowaniu na początku XIX wieku, wzdłuż Wybrzeża Kościuszkowskiego Elektrowni Warszawskiej, powstałą z drugiej jej strony uliczkę, widoczną na poniższym zdjęciu, nazwano oczywiście Elektryczną:
  Słupki zamykające dzisiejszą ulicę Elektryczną widać też na następnym zdjęciu - po lewej stronie obecnej ulicy Zajęczej. Jeszcze dwadzieścia lat temu ulica Zajęcza kończyła się na bramie Elektrowni przy ulicy Elektrycznej, ale w roku 2000 stała się przedłużeniem Mostu Świętokrzyskiego. Na rogu Dobrej i Zajęczej widać kamienicę Dobra 31:
  Przedwojenna kamienica Dobra 31 była wyższa o dwa piętra (architektonicznie - o półtora). Wracając na Elektryczną widzimy podwyższone garaże:
które przed wojną, były typowo użytkową budowlą: 
  Budynek do nich przylegający w linii ulicy Elektrycznej wzrośnie nawet o trzy piętra:
  Natomiast przedwojenny budynek narożny zespołu zabudowań Elektrowni Warszawskiej (przy nim znajdowała się istniejąca do dziś brama dla samochodów), u zbiegu Tamki i Wybrzeża Kościuszkowskiego:
już podrósł o dwa piętra i wymienił elewację:
  W tym momencie warto spojrzeć na plan przedwojennej Elektrowni Warszawskiej i usytuowanie wspomnianych już budynków:
  Aby dojść do rozstrzygnięcia, który budynek jest który, warto ożywić powyższy plan (pojawią się opisy). W każdym razie nietypowy dla nadwiślańskiej zabudowy przebieg ulicy Elektrycznej o kształcie kija hokejowego (rękojeść przy Tamce,  dolna część dochodzi do Dobrej), umożliwia jej identyfikację bez żadnej pomyłki.
  Po doprowadzeniu ulicy Zajęczej do Wisły dzisiejsza brama wiodąca do zabytkowych pozostałości dawnej Elektrowni znajduje się  po prawej stronie Zajęczej:
  Budynki produkcyjne, bardzo zniszczone w czasie Powstania, zostały szybko odbudowane po wojnie w poprzednim kształcie i takimi pozostały do dziś:
  Nie zmienił się również znajdujący się tuż przy bramie, poniżej przedstawiony budynek (przed wojną - budynek mieszkalny średniej kadry technicznej), ale zdaje się że jest już skazany na rozbiórkę:
  Wpisany na listę zabytków, główny budynek elektrowni sąsiaduje przez jezdnię Wybrzeża Kościuszkowskiego z Centrum Nauki Kopernik - jest więc Elektrownia Warszawska gotowym elementem ekspozycji CNK i to w skali 1:1. Co więcej, widzianym już przez ponad milion gości CNK (długie oczekiwanie na wejście wręcz uwiecznia go w pamięci).
  Budynek przedwojennej rozdzielni położonej wzdłuż Wybrzeża Kościuszkowskiego jest w dobrym stanie:
  Warto zwrócić uwagę na oryginalne, przedwojenne ogrodzenie Elektrowni:
   Do rozdzielni przylega budynek dawnej komory wodnej: 
kończącej się przepompownią:
  Od strony ulicy Leszczyńskiej znajdowały się najważniejsze w kompleksie Elektrowni budynki, gdzie turbiny parowe wytwarzały prąd. Tak wyglądały zaraz po jej otwarciu (1906):
a takie są dzisiaj - znów sporo podwyższone w kolejnych latach działalności:

    Kończąc ten szybki przegląd obecnego stanu Elektrowni Warszawskiej warto zastanowić się nad wizją jej przyszłości, zanim deweloperzy uszczęśliwią nas jedynie słuszną zabudową.
  Naturalne wydaje się podwyższanie dawniej istniejących budynków. Nie dotyczy to oczywiście ogromnych i zabytkowych budynków produkcyjnych, które powinny pozostać w dawnym kształcie. Nowa zabudowa mogłaby powstać na dawnych składowiskach węgla i w miejsce tzw. budynków pomocniczych (garaże).
  Dopełnienie perspektywy ulicy Zajęczej odbudowaną Kamienicą Dobra 31 jest wręcz niezbędne:

czwartek, 24 maja 2012

Wyczarowane jezioro

W głuszy mazowieckiego boru rozparło się jezioro:
Jest na nim Wyspa Piratów:
opanowanie której zapewnia kontrolę nad strategiczną cieśniną:
Ale to nie walki z Wikingów z Jadźwingami nadają jemu niepowtarzalny koloryt, lecz zadumana przyroda:
szukająca potwierdzenia swojego istnienia w wodnych odbiciach.
A wyczarował nam to jezioro EkoFundusz:

środa, 23 maja 2012

Magiczna Opinogóra i Zielone Święta

Jest takie miejsce na Mazowszu:
z rozpoznawalnym od dwóch stuleci zamkiem, położone na wyniesieniu i stąd biorące imię Opinogóry, którego gospodarz: 
Zygmunt Krasiński chętnie by gościł pielgrzymujących przez życie Chrześcijan. Pałac i zadbany, opadający w dół ogród:
przemierzany niespiesznym krokiem, mogą być tym wyróżnionym na świecie miejscem, gdzie pytania same znajdują odpowiedzi. Od kilku lat cieszy oko i zaprasza do wnętrza zbudowany według planu z 1909 roku dwór mazowiecki, planowany na siedzibę rodu Krasińskich (budowy nie rozpoczęto z powodu wybuchu I wojny światowej):
W zamku lub w parku błysnął Zygmuntowi czterowiersz:
Wszystkim ciało dał Jehowa,
Duszę wszystkim Chrystus dał,
A Duch Święty żywot chowa,
By wraz ciało z duszą zlał.
Czterowiersz podsumowujący wspólne z Cieszkowskim rozmowy o jego postheglowskiej filozofii opierającej istotę świata na trzech pojęciach: bytu, myśli i czynu.
Zielone Święta - upamiętniające zesłanie Ducha Świętego w pięćdziesiątnicę Zmartwychwstania, miały być dla Chrześcijan znakiem ustanawiającym Kościół - wspólnotę wierzącą i działającą w realnym świecie. Stały się nie wiedzieć czemu, Zielonymi Świątkami, kojarzonymi z urokami wiosny i ludowymi zabawami.

poniedziałek, 21 maja 2012

Konstantynów Łódzki (*)

Na cmentarzu w Konstantynowie Łódzkim bez poszukiwań trafimy na pomnik: 
Podchodząc bliżej dostrzeżemy komu jest poświęcony:
Jakichże więźniów, groźnych dla istnienia III Rzeszy tutaj trzymano? Spójrzmy:
Tak, teraz rozumiemy grozę i rozpacz tego pomnika:
Taką twarz matki zapamiętała trzynastoletnia Marianna Grynia w strasznej chwili śmierci Adasia, a potem Kazia, jej dwóch młodszych braciszków. Po wojnie obiecała matce, że doprowadzi do uczczenia zmarłych w obozie Polaków wypędzonych z Wielkopolski. Będąc już na emeryturze powołała Społeczny Komitet ds. Upamiętnienia Polskich Ofiar Niemieckiego Obozu - Lager in Konstatinow. Współdziałając z naszym Stowarzyszeniem i pukając do wszelkich możliwych drzwi z prośbą o finansowe wsparcie, zgromadziła odpowiednie fundusze umożliwiające budowę tego pomnika. Napisała też książkę "Wypędzeni - Lager in Konstantinow", w której przedstawia zadziwiające przeszkody w przywracaniu narodowej pamięci (np. ze strony IPN-u) i stanowczo przeciwstawia się używaniu określenia "wypędzenie" dla przesiedlenia ludności niemieckiej po zakończeniu wojny, analogicznego przecież do przesiedlenia zabużańskiej ludności polskiej.
  Szczęśliwe zakończenie jej starań nastąpiło w dniu 22 maja 2010 roku, co dokumentują poniższe zdjęcia:
Poczty sztandarowe oczekują na wejście do kościoła.
Wejście pocztów to sygnał do rozpoczęcia Mszy Świętej.
Kościół jest zapełniony ludźmi.
Ale miejsca dla najważniejszych uczestników uroczystości,
niestety są częściowo puste, bo stan zdrowia wielu zaproszonych nie pozwolił na przyjazd.
Imponująca jest liczba sztandarów - większa niż w czasie uroczystości przy Grobie Nieznanego Żołnierza.
Marianna Grynia (z prawej) i burmistrz Konstantynowa uzgadniają kolejność wystąpień.
Przemówienie poprzedzające odsłonięcie pomnika.
Modlitwa za ofiary obozu po odsłonięciu Pomnika.
Zielony transparent i sztandar Stowarzyszenia Spadkobierców Polskich Kombatantów II Wojny Światowej towarzyszą uroczystości od samego początku.
Stowarzyszenie i jego Honorowy Vice-prezes, Marianna Grynia są przecież inicjatorami pomnika.
Na tablicy umieszczonej przy figurze pomnika czytamy:
Pomnik wybudowano ze środków Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa w Warszawie, Wojewody Łódzkiego, Gminy Konstantynów, Samorządu Województwa Łódzkiego, Samorządu Województwa Mazowieckiego, Samorządu Województwa Wielkopolskiego, Banku Zachodniego WBK S.A., Gminy Środa Wielkopolska, Gminy Wieluń, Miasta Łodzi, Gminy Gostyń oraz Marianny Gryni, Prezes Społecznego Komitetu ds. Budowy Pomnika Polskich Ofiar Niemieckiego Obozu w Konstantynowie Łódzkim i indywidualnych darczyńców - byłych więźniów i ich rodzin.
Odsłonięcie Pomnika nastąpiło 22 maja 2010 roku. 

sobota, 19 maja 2012

Muzeum Niezaistniałe

 Wczorajszą Noc Muzeów i prezentację przed pałacem prezydenckim Muzeum Utraconego poprzedziła nasza (samoczwart) wycieczka do Muzeum Niezaistniałego w Szczukach i gorzkie refleksje nad przyczynami tego niezaistnienia.
Powyższa tablica jest jedynym świadectwem bardzo ważnego okresu w życiu Marii Skłodowskiej, młodziutkiej mazowieckiej dziewczyny, która tutaj przeżywała swoje lata "burzy i naporu" (Sturm und Drang).
Mieszkała na piętrze dworku Żórawskich, skąd widziała zabudowania cukrowni Krasiniec.
Dziś do jej ówczesnego okna podchodzą już drzewa...
Cały dworek woła o ratunek, aby z Muzeum Niezaistniałego, ale jeszcze możliwego, nie zamienić się w Muzeum Utracone!