wtorek, 11 listopada 2008

11 listopada

Piaśnica - 11 listopada 1939
Kiedyś mało znane, nawet w naszej rodzinie, fakty o egzekucjach w Piaśnicy stają się powoli wiedzą powszechną, dostępną w Wikipedii:
[...] Najwięcej informacji zachowało się jednak na temat mordu dokonanego 11 listopada 1939 – w dniu polskiego Święta Niepodległości. Strzałem w tył głowy zamordowano wówczas nad dołami Piaśnicy 314 osób. W gronie ofiar znalazło się m.in. 120 mieszkańców Gdyni (zatrzymanych we wrześniu 1939 w charakterze zakładników), 34 duchownych z terenów powiatu morskiego (w tym siostra Alicja Jadwiga Kotowska, przełożona Zgromadzenia Sióstr Zmartwychwstanek w Wejherowie, oraz dziewięciu jezuitów z Gdyni[c]), grupa cywilnych obrońców Gdyni, a także grupka dzieci żydowskich. Ponadto rozstrzelano tego dnia licznych kupców, rzemieślników, nauczycieli, lekarzy, sędziów i urzędników z terenów powiatu morskiego[24][65]. Na miejscu straceń obecny był wówczas Jan Kaszubowski (vel Hans Kassner) – szofer pracujący dla niemieckiego prezydium policji w Gdyni, po wojnie agent Smiersz. Zeznał on podczas powojennego procesu Forstera, że egzekucja trwała od wczesnych godzin porannych do godziny 11:00. Piątkami prowadzono mężczyzn i kobiety nad doły śmierci[55]. Niektórzy z grzebanych w rowach jeszcze żyli.
W trakcie śledztw prowadzonych po zakończeniu wojny udało się natomiast ustalić, że ofiary zbrodni w Piaśnicy można zasadniczo podzielić na trzy grupy:
  • Pierwszą stanowili przedstawiciele polskiej elity politycznej i intelektualnej – zatrzymani przez Niemców jesienią 1939 roku, a następnie przetrzymywani w więzieniach w Wejherowie, Pucku, Gdańsku, Kartuzach i Kościerzynie oraz w obozach internowania osób cywilnych w Gdańsku-Nowym Porcie i Gdyni-Grabówku[77]. Z tego grona wywodziło się prawdopodobnie ok. 2 tys. ofiar Piaśnicy.
  • Drugą, a zarazem największą grupę ofiar stanowiły rodziny polskie, czeskie i niemieckie przywiezione z głębi III Rzeszy. W lasach piaśnickich zamordowano prawdopodobnie do 10 tys. mężczyzn, kobiet i dzieci zaliczających się do tej kategorii ofiar.
  • Ostatnią grupę ofiar Piaśnicy stanowili pacjenci niemieckich szpitali psychiatrycznych, których mordowano w ramach akcji eutanazji – rozpoczętej w 1939 roku zarówno na terenie III Rzeszy, jak i na okupowanych ziemiach polskich. W lasach piaśnickich zginęło prawdopodobnie ok. 2 tys. chorych z zachodniopomorskich zakładów w Lęborku,Stralsundzie i Ueckermünde oraz z berlińskiego Treptow[78].

  •   Śledztwa oraz badania naukowe prowadzone w Polsce po zakończeniu wojny pozwoliły zidentyfikować jedynie kilkaset ofiar Piaśnicy. Stosunkowo najwięcej informacji udało się uzyskać na temat zamordowanych tam polskich więźniów politycznych. Do 2009 roku ustalono nazwiska 852 ofiar; pochodzących z Gdyni, Wolnego Miasta Gdańska oraz z miejscowości leżących w granicach ówczesnych powiatów: morskiego, kartuskiego i kościerskiego[d][79]. Polscy historycy przyjmują zazwyczaj, że w lasach piaśnickich zamordowano ok. 2000 mieszkańców Wybrzeża. Pewne światło na kwestię liczby ofiar rzucają zachowane raporty okupacyjnego starosty wejherowskiego, Heinza Lorenza. W styczniu 1940 poinformował on gauleitera Forstera, że „z powiatu zlikwidowano 634 osoby”. Owa liczba obejmuje jednak wyłącznie osoby zamieszkujące tereny obecnych powiatów puckiego i wejherowskiego. Mogłoby to oznaczać, że pozostałe ok. 1400 ofiar pochodziło z Gdyni, Gdańska oraz z miejscowości powiatów kartuskiego i kościerskiego[79].

      W gronie zamordowanych mieszkańców Wybrzeża znaleźli się przedstawiciele wszystkich warstw polskiego społeczeństwa, zaangażowani w latach międzywojennych w działalność polityczną, społeczną, oświatową, kulturalną, religijną oraz sportową. Szczególnie ciężkie straty poniosło zwłaszcza duchowieństwo katolickie, nauczycielstwo oraz członkowie administracji państwowej i samorządowej[80]. W Piaśnicy ginęli również działacze polonijni[81] oraz pracownicy PKP[82] z Wolnego Miasta Gdańska. Miały także miejsce przypadki mordowania polskich jeńców wojennych (celem zachowania pozorów przestrzegania Konwencji Genewskiej zwalniano ich z niewoli, a następnie już jako „cywilów” zatrzymywano i likwidowano). Znane jest nazwisko jednej z takich ofiar – podoficera Pawlaczyka (obrońcy Helu)[5][83]. Ponadto w gronie ofiar Piaśnicy znalazła się niewielka grupa dorosłych i dzieci narodowości żydowskiej[e]. Represje dotknęły nawet miejscowych Niemców. W Piaśnicy został zamordowany Franz Lidzbarski, bogaty niemiecki przedsiębiorca budowlany z Wejherowa, który był aktywnym działaczem mniejszości niemieckiej w Polsce, lecz dał się poznać jako przeciwnik nazizmu[56]. Zginął tam także Arthur Knack, rolnik narodowości niemieckiej zamieszkały w Połczynie, zadenuncjowany przez miejscowych volksdeutschów[84].

    Rodzina Piaśnicka, od kilkudziesięciu lat działająca w Wejherowie, informacje o swoich wydarzeniach i obchodach zamieszcza na stronie Parafii pod wezwanie Chrystusa Króla i Błogosławionej Alicji Kotowskiej (w listopadzie 2014 roku):
    "We wtorek obchodzimy Święto Niepodległości. Jest to również 75 rocznica śmierci bł. Alicji Kotowskiej. Tego dnia Msze św. w naszym kościele o godz. 7.00, 8.00, 10.00 i 18.00. Po Mszy św. o godz. 10:00 ruszymy procesyjnie do Bramy Piaśnickiej, aby uczcić wszystkich, którzy oddali życie w obronie ojczyzny. Natomiast na godz. 14:00 zapraszamy na Mszę św. do Piaśnicy ku czci bł. Alicji. Autobus będzie czekał na wiernych o godz. 13:30 przy kościele. Tego dnia biuro parafialne będzie nieczynne."

poniedziałek, 15 września 2008

15 wrzesień: Dzień Bitwy o Anglię

Z pomnika w Lichfield dla Anglików najbardziej rozpoznawalny jest lotnik:


Wspólnie z angielskimi sojusznikami obchodzimy Dzień Bitwy o Anglię:

Swoją walecznością i odwagą polscy piloci przyczynili się 75 lat temu do wygranej aliantów – mówił Witold Sobków, polski ambasador w Londynie. Obchody zorganizowano w Northolt pod Londynem, niedaleko bazy Royal Air Force (Królewskich Sił Powietrznych), pod pomnikiem ku czci polskich lotników poległych w latach 1940-1945. Tamtejsze lotnisko było w czasie wojny miejscem stacjonowania polskich dywizjonów, między innymi legendarnego Dywizjonu 303.
W walkach o Anglię walczyło 145 Polaków. – Okazali się jednymi z najlepszych pilotów wśród obrońców Wysp Brytyjskich – podkreślił dyplomata. – To dzięki ich wsparciu odnieśliśmy zwycięstwo nad Niemcami – dodał Ray Puddifoot, przewodniczący rady tutejszej gminy Hillingdon.
W uroczystości wzięła udział polska delegacja lotników na czele z gen. dyw. pil. Janem Śliwką, Inspektorem Sił Powietrznych DG RSZ.

Z okazji tegorocznych obchodów obok pomnika otwarto Polski Park Pamięci. – To miejsce będzie upamiętniać wkład naszych pilotów w walki w czasie II wojny – podkreślił Sobków.
Obchody zakończył apel pamięci odczytany przez podchorążych dęblińskiej „Szkoły Orląt” oraz złożenie wieńców pod pomnikiem. W delegacji Wyższej Szkoły Oficerskiej Sił Powietrznych uczestniczyli: por. Grzegorz Buśko, sierż. pchor. Michał Karpeta, sierż. pchor. Maciej Grzywa, sierż. pchor. Krystian Bujak, sierż. pchor. Przemysław Malczewski, sierż. pchor. Dominika Nycz, sierż. pchor. Filip Ostrowski, sierż. pchor. Mateusz Ochal, sierż. pchor. Michał Sobiś, sierż. pchor. Konrad Gowin, st. kpr. pchor. Kamil Szafrański.
Bitwa o Anglię była pierwszą poważną porażką Niemców podczas II wojny. W walkach, które trwały od 10 lipca do 31 października 1940 roku, wzięło udział 2900 lotników alianckich z czternastu krajów. Wśród nich było 145 polskich pilotów. W Wielkiej Brytanii powstały też cztery polskie dywizjony – dwa myśliwskie (302 i 303) i dwa bombowe (300 i 301). Na 1733 zniszczonych samolotów wroga nasi lotnicy zestrzelili 203. Z tego 126 maszyn strącił Dywizjon 303, najskuteczniejsza z 66 formacji myśliwskich tej bitwy. W walkach nad Anglią zginęło 29 polskich pilotów.
Arkady Fiedler jeszcze w 1940 roku, na gorąco rozmawiając z lotnikami napisał "Dywizjon 303". W roku 1943 wyszły w warszawskiej podziemnej drukarni trzy wydania tej książki.

(Wersja z polskim lektorem poniższego filmu angielskiego jest dostępna pod adresem:
https://www.youtube.com/watch?v=oA6wyhXbWNc )

piątek, 15 sierpnia 2008

15 sierpnia



15 sierpnia nad Wkrą

  Przełomowy dzień 15 sierpnia stał się Świętem Wojska  Polskiego. Rozkaz Sikorskiego z 14 sierpnia został wykonany - wyparto Rosjan za Wkrę, w godzinach popołudniowych zdobyto most w Borkowie. Z marszu do walki wchodzi Dywizja Ochotnicza - pod nieprzyjacielskim ogniem przechodzi Wkrę pod Zawadami i w ciężkich walkach zdobywa do wieczora część Cieksyna. Dwa pułki Brygady Syberyjskiej po całodziennej walce, wieczorem zdobywają Nowe Miasto.
  Wypad kawalerii na Ciechanów, gdzie znajdował się sztab IV armii rosyjskiej, okazał się najważniejszym w tej wojnie działaniem "kontrwywiadowczym", bo niszcząc radiostację, zerwał łączność tej armii ze sztabem Tuchaczewskiego. On sam, tak opisał  konsekwencje tego wydarzenia:
" Takie położenie, wprost potworne i nie do pomyślenia, pomogło Polakom nie tylko zatrzymać ofensywę armii 3-ej i 15-tej, ale jeszcze krok za krokiem wypierać je w kierunku wschodnim."
  Czy zdarzył się "cud nad Łydynią" (Łydynia przepływa przez Ciechanów), czy był to wypad zaplanowany po zebraniu danych wywiadu? Radiowywiad posiadał stacje goniometryczne umożliwiające lokalizację nieprzyjacielskich nadajników. Masztu stacji nadawczej nie da się ukryć, w Ciechanowie znajdował się on na terenie cukrowni, więc ktoś z polskiej siatki wywiadowczej (zawsze istniejącej w terenie) mógł podać o nim informację wojsku polskiemu. Jest to bardzo istotna kwestia, godna wnikliwego "śledztwa historycznego".
  W dniu 15 sierpnia przejęty został przez radiostację polową Nr 17 (stacjonującą gdzieś w okolicach Borkowa) ważny dla działań 5 armii Sikorskiego meldunek o stanie liczbowym IV i XV armii rosyjskiej. Meldunek ten przekazano do referatu radiowywiadu 5 armii, znajdującego się w Modlinie i na tym szczeblu, bez przesyłania go do radiostacji centralnej w Cytadeli Warszawskiej, nazajutrz odczytano. Tak więc rozszyfrowana "Rewolucja" była przesłana z centrali do niższych szczebli wywiadu, co zwiększało szybkość jego działania.

piątek, 1 sierpnia 2008

1 sierpnia


Stanisław Cendrowski walczy o Elektrownię

  Zygmunt Zonik w książce “Elektrownia. Reduta Powstania Warszawskiego” (rok wydania 1995) podaje, że 1 sierpnia  siły niemieckie w liczbie ok. 300 żołnierzy i żandarmów zatakowało 72 powstańców zorganizowanych w 6 grup uderzeniowych. Prawie wszyscy AK-owcy byli pracownikami Elektrowni i dzięki temu atak nastąpił od razu na jej terenie z użyciem wcześniej przemyconej broni.
  Dowódcą jednej z grup był Stanisław Cendrowski, znany przedwojenny bokser (po wojnie współpracował ze Stammem, a później był prezesem Polskiego Związku Bokserskiego), pracownik Elektrowni, od kilku lat zajmujący się w podziemiu gromadzeniem broni. W momencie wybuchu powstania miał stopnień podporucznika. Mieszkał w tamtym czasie w kamienicy Dobra 31, pod numerem 40 (mieszkanie znajdowało się w nieodbudowanej części naszej kamienicy). W AK miał ksywę “Sulimczyk”. Jego relacja z walk o Elektrownię, spisana przez Zonika, jest chyba najcenniejszą częścią tej książki.
  Na stronie 70 czytamy:
“27 lipca 1944 roku kierowca Wiśniewski przywiózł 20 pistoletów z warsztatu na Solcu do piwnicy domu, w którym mieszkał Cendrowski przy ulicy Dobrej 31, róg Zajęczej. W nocy koledzy Styś, Parol i Ptasznik przenieśli tę broń do mieszkania “Sulimczyka” pod numerem 40.”
  Tuż przed powstaniem do grupy Cendrowskiego dołączyli świeżo zaprzysiężeni młodzi bokserzy i zapaśnicy, których trenował na nieformalnych spotkaniach m.in. w fabryce czekolady Fuchsa (późniejsza fabryka słodyczy Syrena przy ulicy Zajęczej). Wystawiono im podrobione dokumenty, dzięki którym mogli przeniknąć 1 sierpnia na teren Elektrowni, a nawet zaopatrzono w odpowiednie czapki.
  Trzeba było jeszcze przed godziną “W” wybrać odpowiedni moment do przejścia przez mocno strzeżoną bramę:
„wjazd i wejście dla pieszych było od ulicy Elektrycznej numer 2; w tamtych czasach mieściło się ono na wprost wylotu ul. Zajęczej. Tuż przy szerokiej furcie znajdowała się portiernia z silnie uzbrojonym, dyżurującym na trzy zmiany posterunkiem niemieckim - obsadzonym przez Ukraińców z formacji Werkschutz (policji przemysłowej). Miał on do dyspozycji karabiny maszynowe i mnóstwo innej broni oraz silne umocnienia na przedpolu.” (str. 13 wymienionej książki)
  Najlepszym miejscem do obserwacji tego wejścia była z pewnością kamienica Dobra 31, co zapewne wykorzystał jej mieszkaniec Cendrowski organizując tam punkt obserwacyjny sygnalizujący “właściwą” (łatwą do wykołowania) obsadę posterunku. Tego też dnia przemycono przez bramę pistolety przechowywane od 27 lipca w mieszkaniu Cendrowskiego na Dobrej 31.

  Po pomyślnym przejściu bramy grupa uderzeniowa “Sulimczyka”, od godziny 16 czekała gotowa do szturmu, na najwyższym piętrze budynku, który służył Niemcom za koszary. Dokładnie o godzinie 17, dwaj minerzy zdetonowali, zamontowany pół godziny wcześniej ładunek wybuchowy w pomieszczeniu na parterze, sąsiadującym z pokojami i zbrojownią niemiecką. Grupa Cendrowskiego uderzyła z góry na zdezorientowanych Niemców. Zaskoczenie dało im przewagę, ale i tak nie obyło się bez strat - Cendrowski oberwał odłamkami granatu w rękę i w brzuch.
……………..
  Nie przedstawię tutaj opisu całej, trwającej do godziny 21 akcji - to będzie celem proponowanej rekonstrukcji z klocków Lego. Łatwo wyobrazić sobie jej scenariusz:
  W użyciu byłyby liczne figurki Niemców i Ukraińców oraz figurki sześciu grup po 12 powstańców w każdej. W książce jest przedstawione działanie każdej grupy. Potrzebnych jest więc sześciu naprzemiennie opowiadających i przesuwających figurki “swojej” grupy oraz odpowiednie figurki nieprzyjacielskie. Teren Elektrowni jest rozległy, a grupy działają w różnych jego częściach. W Internecie na interaktywnej mapie dawnej Warszawy, dostępnej na portalu Warszawa1939.pl, można posuwając się wzdłuż Wisły, natrafić na dość dokładny plan Elektrowni wraz ze zdjęciami budynków (większość istnieje do dziś). Nie będzie więc problemu z odtworzeniem miejsca akcji. Po kilkudziesięciu próbach z figurkami można będzie przejść do "kręcenia" filmu animowanego.
……
Dwa zdania o dalszych losach Powiśla i samego Cendrowskiego:
  Od 2 sierpnia Cendrowski leczy rany w swoim mieszkaniu na Dobrej 31. Po dziesięciu dniach wraca do oddziału “Cubryny” i broni Elektrowni aż do dnia 5 sierpnia, kiedy to w czasie silnego bombardowania zostaje wraz z innymi przysypany w trafionym bombą budynku. Nieprzytomnego “Sulimczyka” wyciągnięto ze zwalonego domu przez piwniczne okienko, ratując mu życie.
  Na stronie 213 książki Zonika czytamy:
“5 września “cybrynowcy” bronili się na linii Leszczyńskiej oraz na skrzyżowaniu Zajęczej i Dobrej i dopiero ostateczne zbombardowanie Elektrowni zmusiło ich do wycofania się. Walczący razem z żołnierzami “Krybara” i “Konrada” również otrzymali rozkaz wycofania się ku Tamce.
Niemcy zaczęli zajmować Powiśle wczesnym rankiem 6 września.”

piątek, 25 lipca 2008

25 lipca: Dzień Św. Jakuba

Od Jakuba do Jakuba (Camino Warszawskie)

Po krótkim spacerze od przystanku tramwajowego znajdziemy się przy kościele Jakuba Apostoła w Tarchominie:

Wybrukowanym wałem dochodzimy do Mostu Generała Roweckiego, a dalej polną, ale utwardzaną drogą do Mostu. Gdańskiego. Za nim zaczynamy podziwiać zabytki warszawskie (poniżej przentuję tylko dwa, ale widocznych jest ich kilkadziesiąt):

Bardzo stary kościół Nawiedzenia NMP.

Katedra św. Jana i kościół Matki Bożej Łaskawej.

Praskim brzegiem dochodzimy do Mostu Świętokrzyskiego, by po drugiej jego stronie podziwiać Syrenę Warszawską:

Tuż przy niej zaczyna się opowieść o Powstaniu Warszawskim.


Być może młodsi z wędrowców będą chcieli wziąć udział w grze miejskiej:

Zadanie dla łączniczki: dostarczyć wiadomość o sytuacji nad Wisłą do budynku Pasty znajdującego się w pobliżu skrzyżowania Marszałkowskiej i Świętokrzyskiej.
Powyżej fragment ulicy Zajęczej od Parku Odkrywców w Centrum Nauki Kopernik do kamienicy na ulicy Dobrej z numerem 31(niestety nie została odbudowana).
/Wszelkie drogi przebiegające w pobliżu Uniwersytetu Warszawskiego są pod silnym ostrzałem. Jedną z możliwych tras jest ta wiądąca Zajęczą do Dobrej, Dobrą da Tamki, Tamką do Kopernika (tam ostrzał jest maksymalny!), po zawróceniu na Tamkę pomiędzy domami do Ordynackiej, Ordynacką do Wareckiej, Warecką do Placu Napoleona (dziś Powstańców Warszawy), dalej ulicą Sienkiewicza do Marszałkowkiej i Marszałkowską do Świętokrzyskiej./

Na Tamce przy rogu z ulicą Topiel znajduje się przedwojenny budynek, wzdłuż ściany którego był wjazd do warsztatu, gdzie w sierpniu 1944 roku zbudowano słynnego "Kubusia".
Wzdłuż ulicy Kopernika przy dojściu do niej Tamki, szedł ostry ostrzał z widocznego w oddaleniu budynku uniwersyteckiego.
(Wszystkie następne zdjęcia zostały dobrane pod kątem obecności analogicznych ujęć na pokolorowanych kronikach składających się na film “Powstanie Warszawskie”.)
Na placu Napoleona stał niszczony od pierwszych dni powstania gmach Prudentialu (operatorzy kronik zarejestrowali uderzenie bombą i wielki pożar budynku).
Na kronikach kilka razy znalazł się też gmach Filharmonii Narodowej (ulica Sienkiewicza).
Po dojściu ulicą Sienkiewicza do Marszałkowskiej widać już było wysoki budynek Pasty.


Inna droga prowadzi od Syrenki od razu ulicą Tamka, gdzie widzimy tablicę:
Warszawska Droga Jakubowa powinna przywoływać niedawną ofiarę Powstania Warszawskiego.
W kościele św. Teresy w sierpniu 1944 r. odbywały się msze święte, które prowadził ksiądz Michał Czartoryski.

To właśnie on był kapelanem wymienionym na tablicy przy rogu Tamki i Smulikowskiego.



Po prawej stronie tej fontanny znajduje się pomnik Janusza Korczaka:

w miejscu, gdzie wraz z dziećmi z sierocińca wyruszył w ostatnię drogę do Treblinki.

Posuwając się cały czas prosto Świętokrzyską i Prostą dochodzimy do Muzeum Powstania Warszawskiego.
W pochodzie błogosławionych męczenników na prawej ścianie kaplicy MPW, na skrajnie lewym miejscu widzimy księdza Michała Czartoryskiego, a na skrajnie prawym - siostrę Alicję z dwojgiem dzieci żydowskich, tak jak ją zapamiętano 11 listopada 1939 roku, idącą do niemieckiej budy wożącej ludzi z podwórka więzienia w Wejherowie do Lasów Piaśnickich, na miejsce rozstrzeliwań:



Towarową i Grójecką dochodzimy z MPW do Parafii Jakuba Apostoła z kościołem przy placu Narutowicza:


czwartek, 24 lipca 2008

Czworokąt Strategii Niepodległościowych

Zapraszamy na fascynującą wycieczkę po Czworokącie Strategii Niepodległościowych(CSN). 
Wierzchołki naszego czworokąta stanowią miejscowości: Jabłonna, Borkowo, Opinogóra i Pułtusk. Boki czworokąta, odczytywane z mapy, tzn. w linii prostej, mają około 40 kilometrów (z wyjątkiem odcinka Jabłonna-Borkowo, który ma 30 kilometrów). Warto dodać, że krótsza przekątna (Borkowo-Pułtusk) też ma 40 kilometrów (dłuższa ma ich 60). Odległości drogowe pomiędzy kolejnymi wierzchołkami nie przekraczają 50 kilometrów.

Jabłonna –
w roku 1809, po bitwie raszyńskiej wojsko polskie opuszcza Warszawę i zajmuje pozycje w okolicach Okunina i Modlina. W końcu kwietnia Poniatowski z dobrym skutkiem zmienia strategię z obronnej na ofensywną. Pierwsza wygrana potyczka, sprawdzająca wykonalność przyjętej strategii, miała miejsce na Grochowie 25 kwietnia 1809 roku. W tym samym dniu Poniatowski ze swoim sztabem przebywał w odległej zaledwie 15 kilometrów Jabłonnej. Stefan Żeromski w „Popiołach” pomysł na nową strategię – można by ją nazwać „strategią kuli śniegowej” - przypisał generałowi Dąbrowskiemu (bardziej prawdopodobne jest autorstwo Poniatowskiego). Zacytujmy ten krótki fragment narady sztabowej z rozdziału „Rada”:
„....Dąbrowski przez chwilę milczał. Potem ciężkimi kroki bezwiednie wyszedł ku środkowi izby. Olbrzymie jego ciało ledwie się mieściło w wojskowym uniformie. Ciężko westchnął. Obejrzał płomieniami oczu twarze generałów i rzekł:
Moja rada jest taka: nie ustąpić! Ani piędzi. Owszem – napaść!
Dobra rada... – żgnął go szyderstwem Zajączek.
Napaść co tchu, nim przekroczą Wisłę. Jeszcze jej nigdzie nie przeszli. Mostu nie mają. Jeśli tedy ją przejdą, to w bród albo na krypach, to znaczy garstką. Tą zgnieść napaścią. Nim most zbudują, przejść Świder i całą siłą zagarniać Galicję po prawej stronie Wisły aż do jej źródła. Możemy po drodze zetknąć się z Cesarzem i księcia Ferdynanda wziąć we dwie kluby. Całą Galicję skrzyknąć i podnieść. Nasza to ziemia rodzona. Od wieków... Na głos twoich kroków, wodzu cała się zatrzęsie po szczyt karpacki. Z tym żołnierzem, który stał pod błotem raszyńskim... Mocny Boże! widziałem przecie starymi oczyma, co już nie na jedno patrzały... Idź w kraj nie jako oficer, lecz jako zwiastun!
Prawdę powiedział! – jak jeden krzyknęli generałowie.
Poniatowski po tych słowach wstał i oczy jego zaszkliły się łzami rycerskiego uniesienia. Wszyscy zbliżyli się ku Dąbrowskiemu. Twarze ogniem gorzały.
- Za wygraną bitwę obstoi takie słowo! – rzekł twardo Sokolnicki.”
Do strategii „śniegowej kuli” sięgano w czasie powstań (np. wypad Dwernickiego na Wołyń w roku 1831), a w roku 1914 próbował ją zastosować Józef Piłsudski wkraczając na czele kadrowej kompanii strzeleckiej do Królewstwa.


Borkowo –
w środkowych dniach sierpnia 1920 roku, na linii Wkry Sikorski przechodzi do zwycięskiego kontrnatarcia przeciwko ponad dwukrotnie liczniejszym oddziałom rosyjskim. Do dnia dzisiejszego nie mamy pełnego obrazu całości wydarzeń wojny 1920 roku, a wynika to z wciąż odkrywanych tajemnic polskiego wywiadu, który skutecznie łamał szyfry rosyjskie i w zasadniczy sposób przyczynił się do wygrania tamtej wojny.
Wspaniałe zwycięstwo V Armii wydawało się przez wiele lat jakimś niebywałym „szczęściem wojennym” - w każdej wojnie szczęśliwy przypadek odgrywa wielką rolę i tak przedstawiał ten nieszczęśliwy dla Rosjan obrót spraw Tuchaczewski:
„Takie położenie, wprost potworne i nie do pomyślenia, pomogło Polakom nie tylko zatrzymać ofensywę armii 3-ej i 15-tej, ale jeszcze krok za krokiem wypierać ich oddziały w kierunku wschodnim.”
Odkrycie i zbadanie dotychczas nieznanej dokumentacji działań polskiego wywiadu radiowego zmienia całkowicie ocenę działań generała Sikorskiego! Rozkaz Tuchaczewskiego o ataku oskrzydlającym Warszawę od północy (naśladującym drogę Paskiewicza w 1831 roku) został wydany w dniu 12 sierpnia i w zaszyfrowanej postaci przesłany drogą radiową do rosyjskich armii. Do zaszyfrowania użyto nowego szyfru o nazwie „Rewolucja” (szyfry zmieniano co dziesięć dni). W tym samym dniu 12 sierpnia udało się szefowi polskiego dekryptażu - majorowi Kowalewskiemu (przy współudziale profesora Mazurkiewicza) - złamać ten szyfr i odtworzyć rozkaz Tuchaczewskiego. Wypad ułanów przeprowadzony 15 sierpnia na sztab najsilniejszej 4-tej armii znajdujący się w Ciechanowie, w pobliżu lewego skrzydła wojsk Sikorskiego, nie był więc dziełem przypadku. Armia rosyjska, która w naturalny sposób znalazłaby się na tyłach przesuwającej się V-ej armii polskiej i mogłaby bez trudu zadać decydujący cios, przez utratę sztabu i łączności została na dwa dni wyłączona z walki! Niestety, z powodu prowadzonego przez następne dziesięciolecia rozpoznania radiowego na kierunku rosyjskim generał Sikorski nie mógł ujawnić jak skutecznie Polacy łamali rosyjskie szyfry już w 1920 roku. Umieszczając tablicę na Grobie Nieznanego Żołnierza w 1925 roku mógł uwiecznić jedynie dokonania w centralnym punkcie swojego ugrupowania – w Borkowie.
Strategię Sikorskiego zastosowaną w Bitwie nad Wkrą można określić jako strategię „przewagi informacyjnej”.
Konieczne jest upowszechnienie wiedzy o dokonaniach polskiego radiowywiadu z lat 1919-20. Tablica z szyfrem „Rewolucja”, złamanym 12 sierpnia 1920 roku powinna znaleźć się w każdym podręczniku historii Polski! Grzegorz Nowik w pierwszym tomie książki „Zanim złamano „Enigmę” tak o tym pisze:
„Do rangi podwójnego symbolu urasta bolszewicki szyfr „Rewolucja”. Po pierwsze wspólnie złamali go w sierpniu 1920 r. porucznik Kowalewski i profesor Mazurkiewicz. Po drugie zaś – złamanie „Rewolucji” (i dziesiątków innych szyfrów rosyjskich) było nie tylko osobistym sukcesem dwóch polskich kryptoanalityków – oficera i naukowca, ale przyczyniło się do zwycięstwa całego Wojska Polskiego i Rzeczypospolitej w wojnie o jej byt i miejsce w Europie. Było sukcesem na miarę późniejszego złamania niemieckiego szyfru maszynowego i rekonstrukcji „Enigmy”, ale sukcesem tym większym, że został wykorzystany w Polsce i przez Polskę.”
Dzięki złamaniu szyfru Enigmy armia polska w roku 1939 była przygotowana do prowadzenia wojny z użyciem strategii „przewagi informacyjnej”, ale niestety nie starczyło czasu na jej zastosowanie.


Opinogóra –
plonem lat 1843-1845, przemieszkującego wówczas na przemian w Opinogórze i Warszawie Zygmunta Krasińskiego były pierwsze trzy „Psalmy Przyszłości” (Wiary, Nadziei, Miłości). Poeta przedstawił w nich swoją wizję drogi do niepodległości. W październiku 1845 Psalmy wychodzą w Paryżu. Pod koniec tegoż roku Juliusz Słowacki ostro skrytykował Krasińskiego w kunsztownie napisanym utworze „Odpowiedź na Psalmy Przyszłości”(opublikowanym dopiero w 1848 roku, ale krążącym wcześniej w odpisach). W roku 1846 rabacja galicyjska niestety potwierdziła najgorsze przeczucia Krasińskiego, które dla Słowackiego były objawem nieuzasadnionej lękliwości. Napisany latem 1848 roku „Psalm Żalu” daje polemiczną odprawę Słowackiemu, a ostatni z cyklu Psalmów, chociaż chronologicznie wcześniejszy - bo z przełomu 1846 i 1847 roku - „Psalm Dobrej Woli” jest gorącym wyznaniem wiary w przyszłe wskrzeszenie Polski. Zarówno pełny cykl Psalmów, jak też Odpowiedź na Psalmy ukazują się w burzliwym roku 1848, stanowiąc wspaniały poetycki dwugłos o alternatywnych strategiach niepodległościowych.
W roku 2009 będziemy obchodzić dwie rocznice: 200 rocznicę urodzin Słowackiego i 150 rocznicę śmierci Krasińskiego. Warto więc, choćby skrótowo, zaprezentować rozbieżności w poglądach poetów, które doprowadziły do zerwania łączącej ich przyjaźni. Rozbieżności te są wiecznie aktualne, bo zawsze, w rzeczach małych czy wielkich, można kłaść na szalach dwa sposoby działania – ewolucyjny i rewolucyjny.

Psalm Wiary (fragmenty)
Więcej miłości i więcej braterstwa
W zamian za tkwiący w piersiach nóż morderstwa!
****
A kiedy Chrystus nad Taboru szczytem
Już się otacza wieczności przedświtem,
Czy ty nie widzisz, co ten znak ci wróży?
Nim los twój ziemski w pełni się dokona,
I ty, Ludzkości, będziesz przemieniona!
Zostawisz w dole u stóp ciemnych wzgórzy
Wszystko, co zwodzi, i wszystko, co boli;
Zostawisz w dole szataństwo niewoli,
Zostawisz w dole kłamstwa opętanie,
Zostawisz w dole tajemnic zawiłość,
A weźmiesz z sobą duchowe poznanie
I serca wieczną, nieskończoną miłość!
I z tymi dwoma świętymi potęgi,
Jak Chrystus, w światła wzbijesz się okręgi!

Psalm Nadziei (fragment)
Niech was darmo nie przestrasza,
Że dziś podłość górą wszędzie!
Z wiary waszej - wola wasza,
Z woli waszej - czyn wasz będzie!

Psalm Miłości (fragmenty)
Nie jest czynem - rzeź dziecinna!
Nie jest czynem -wyniszczenie!
Jedna prawda boska, czynna,
To przez miłość przemienienie!
Jeden tylko, jeden cud:
Z polską Szlachtą - polski Lud,
****
W poświęcenia świętej dumie
Poprowadzi Lud do bitwy,
Kto prowadzić Lud ten umie:
Szlachta Polski - Rusi - Litwy!
****
Nic nie spychać nigdy w dół,
Lecz do coraz wyższych kół
Iść przez drugich podnoszenie -
Tak Bóg czyni we wszechświecie!
Bo cel światów - szlachetnienie!
****
Hajdamackie rzućcie noże!
A gdy zagrzmi - o żniw porze,
Wtedy naprzód - w imię Boże!
Bierzcie szable - sierpy -kosy -
Dać żniwiarzom wszystkim grunt -
Rozpłomienić święty bunt -
Lecić będą, lecić kłosy,
Ziemię zbroczy gęsty wróg,
Twierdz i więzień prysną mury -
Duchem zatlon, ogrom zgorze
Jak suchego siana stóg!
A patrzący wiecznie z góry
Nie odwróci twarzy Bóg! –

Słowacki w Odpowiedzi na Psalmy Przyszłości (fragmenty):
Podług ciebie, mój szlachcicu,
Cnotą naszą znieść niewolę?
Ty przemieniasz ziemską dolę,
W żywot ducha na księżycu.
W pieśniach wołasz: "Czynu! Czynu!
Czynu!" Czynu naród czeka:
A ty -drżysz przed piersią gminu,
Drżysz, gdy błyśnie Bóg z człowieka.
Drżysz, gdy kos cię ukraińskich
Długi, smętny, brzęk zaleci,
Drżysz, gdy w marzeń mgle zaświeci
Groźna, stara twarz Kilińskich.
****
"Słaby", mówisz, "rzeź wybiera" -
A czy wiesz, co On wybierze?...
Może ludów zatracenie -
Może nam przyniesie w dłoni
Komet wichry i płomienie,
W których drży król - matka roni -
Działa, wozy, hufce, konie
Ogień pali - ziemia chłonie...
A nikt z ruin nie korzysta,
Jeno wszczynający ruch,
Wieczny Rewolucjonista,
Pod męką ciał - leżący Duch.

Odpowiedź Krasińskiego w Psalmie Żalu (fragmenty):
Więc strach, mówisz, mówił ze mnie,
Gdym przeczuwał, że się w Ciemnie
Zasuwamy, a nie w Zorzę -
I że Lud się zhańbi może!
Prawdę mówisz - pewnym męstwem
Ja się nigdy nie pochlubię -
Ja przed bliźnich drżę męczeństwem -
W otchłań spychać - ja nie lubię -
Gdzie brud ujrzę - wnet mi serce
Jakaś bojaźń chwyta Boża -
Braćmi nie są mi morderce -
Szablę kocham - wstyd mi noża!
****
Stój, o wieszczu, w takiej wierze -
Ni mów, że ty nie wiesz jeszcze
To, co Duch wybierze! -
Tak nie mówią Boży wieszcze!
****
Fragment Psalmu Żalu skierowany do Słowackiego oraz towiańczyków:
Powtarzacie: "Chryste! Chryste!",
A nie macie w sercu Jego -
Jakżeż Ducha wam świętego
Przejąć dobro wiekuiste?
Z was się każden nad odłogiem
Własnej próżni wspina Bogiem
Na paluszkach wzdętej pychy! -
I tak wy zwierzęciejecie. -
Bo kto sam się bóstwi w świecie,
Ten na odwrót swego szału
Odczłowiecza się pomału -
Aż się stanie taki lichy,
Że, padając - dojdzie chyba
Do roślinnej istni grzyba! -
Lub też dziki - sępny -chory -
Miasto widzeń - widzieć zmory,
Miasto natchnień -czuć wściekliznę
Będzie - zmąci wiary, dzieje,
Człowieczeństwo i ojczyznę,
Zwątp rozpaczy i nadzieję!
Wtedy śród błędów swych pędu
Wezwie drugich do obłędu -
Za każdym się krokiem
Przenazwie prorokiem -
Zbawicielem -Bożym Bratem:
I dusz wielu będzie katem!
Aż, nie wątpiąc, że się zbożył,
Że, jak Boga stwórcą znał,
Tak się stwórcą sam tu stworzył,
Coraz pełńszy własnych chwał,
Pocznie wierzyć jadowicie,
Że mu sługą - ludzkie życie:
Stanie się i katem ciał!

Psalm Dobrej Woli (fragment)
Wszystko nam dałeś, co dać mogłeś, Panie:
Żywot najczystszy - a więc godzien krzyża -
I krzyż - lecz taki, co do gwiazd Twych zbliża -
Najwyższe dałeś w czasie powołanie!
Tchem dzieje świata Tyś przegiął jak kłosy,
Do pełniejszego dla nas wszędzie żniwa -
Ziemiś nam ujął - a spuścił niebiosy
I serce Twoje nas zewsząd przykrywa!
Lecz wolną wolę musiałeś zostawić –
Ty bez nas samych nie możesz nas zbawić!
Boś tak ugodnił wysoko człowieka
I naród każden – że Twój zamysł czeka
Zawiewszeń w górze, aż własnym odbiorem
Człowiek lub naród jego pójdzie torem!
Z wolnością tylko Twój Duch się wciąż swata –
Nikt niewolnikiem w bezmiarach wszechświata!
Teraz gdy rozgrzmiał się już sąd Twój w niebie
Ponad lat zbiegłych dwoma tysiącami,
Daj nam, o Panie, świętymi czynami
Śród sądu tego samych wskrzesić siebie!

Program podniesienia poziomu ludu i wspólnego działania: „z polską szlachtą - polski lud”, stanowiły istotę strategii „solidaryzmu”. W powstaniu styczniowym strategii solidaryzmu nie udało się wprowadzić. Kilkadziesiąt lat później w „Weselu” Stanisław Wyspiański trochę kpiąco, ale zarazem z wielkim wyczuciem, przedstawił chłopomaństwo wyrosłe ze strategii solidaryzmu, tak dobitnie wyartykułowanej przez Krasińskiego.

Pułtusk –
w czerwcu 1812 roku w Pułtusku koncentruje się V korpus Wielkiej Armii. Korpus ponad 30 tysięczny, całkowicie polski, pod dowództwem księcia Józefa Poniatowskiego. Dwakroć więcej Polaków porozrzucanych jest po innych korpusach Wielkiej Armii – są niezbędni, jako najlepiej znający teren i miejscowe języki. Strategię niepodległościową „owego roku” najkrócej przedstawił Mickiewicz w „Panu Tadeuszu”:
Wszyscy pewni zwycięstwa, wołają ze łzami:
„Bóg jest z Napoleonem, Napoleon z nami!”
Oczywiście jest to wielkie uproszczenie, ale uproszczenie celne. Strategię przyjętą w owym roku można nazwać strategią „maksymalnego współudziału” (współudziału w wysiłku wojennym, który potem miał się przerodzić we współudział w owocach zwycięstwa). W najbliższych latach pojawi się wiele książek, filmów (np. już niedługo nowa wersja „Wojny i pokoju”), które mogą być zaczynem dyskusji o zasadności tej strategii.
W II wojnie światowej, wobec istnienia jednego, wspólnego wroga, oczywistą było przyjęcie przez Polaków strategii „maksymalnego współudziału”. Natomiast w czasie I wojny światowej nie było jednej strategii – dla większej części społeczeństwa, szczególnie pod koniec wojny, sensowniejszą strategią wydawał się pasywizm.


WYCIECZKI PO CZWOROKĄCIE
Rowerowe:
Jabłonna – Okunin – Modlin – Jabłonna
Borkowo (Cieksyn) – Modlin – Pomiechowo – Goławice – Borkowo (Cieksyn)
Borkowo (Cieksyn) – Nowe Miasto – Łopacin – Sochocin - Borkowo (Ciesyn)
Opinogóra – Pałuki - Gołotczyzna – Łopacin – Sarnowa Góra - Ciechanów – Opinogóra
Opinogóra – Pałuki – Gołymin – Krasne – Opinogóra
Pułtusk – Maków Mazowiecki – Gołymin – Pułtusk
Pułtusk – Winnica – Serock – Pułtusk
Jabłonna –Serock - Dębe –Jabłonna
Łącząc, w miejscowościach wyróżnionych kursywą, odpowiednie połówki tras: 1-2, 3-4, 5-6, 7-8 otrzymamy cztery wycieczki „od wierzchołka do wierzchołka”:
I. Jabłonna – Okunin – Modlin – Pomiechowo – Goławice – Borkowo (Cieksyn)
II. Borkowo (Cieksyn) – Nowe Miasto – Łopacin – Sarnowa Góra - Ciechanów – Opinogóra
III. Opinogóra – Pałuki – Gołymin – Pułtusk
IV. Pułtusk – Winnica - Serock – Dębe - Jabłonna

Oczywiście czworokąt można objechać również autokarem, poznając kolejne miejscowości:
Jabłonna – Okunin – Modlin – Pomiechowo – Goławice – Borkowo – Nowe Miasto – Łopacin – Sarnowa Góra - Ciechanów – Opinogóra – Pałuki – Gołymin – Pułtusk – Serock – Jabłonna
Ponieważ powyższa trasa jest okólna, więc można ją rozpoczynać w dowolnym miejscu – takim wyróżnionym miejscem będzie w przyszłości z pewnością Modlin, gdzie już w najbliższych latach zaczną przylatywać tanimi liniami zagraniczni turyści. Dla nich bardziej interesujące będzie podążanie „trasą Napoleona” (nasz czworokąt jest w nią wpisany).
Dowodząc w grudniu 1806 roku wojskami wykonującymi „manewr na Pułtusk”, Napoleon Bonaparte przebywał w następujących miejscowościach:
o czwartej nad ranem, 23 grudnia opuścił Zamek Królewski w Warszawie i przybył do sztabu Davouta w Jabłonnej. Wieczorem dowodził z Okunina bitwą pod Czarnowem i pozostał na nocleg w Okuninie. Wieczorem 24 grudnia przybył do Nasielska (9 kilometrów od Borkowa) i tam nocował w chłopskiej chacie. Następny postój i nocleg miał miejsce w Łopacinie (25 grudnia). W dniu 26 grudnia Napoleon osiąga lewe skrzydło swych wojsk w Ciechanowie, a nocuje w Pałukach (5 kilometrów od Opinogóry). W tym właśnie dniu (26 grudnia) Davout pod Gołyminem, a Lannes pod Pułtuskiem zwyciężają dwa ugrupowania wojsk rosyjskich. Nazajutrz (27 grudnia) Napoleon ogląda pole bitwy pod Gołyminem i tam zostaje na nocleg, a następnie udaje się do Pułtuska, gdzie pozostaje do dnia 1 stycznia, aby właśnie w tym dniu przez Jabłonną powrócić wieczorem do Warszawy.

sobota, 3 maja 2008

3 Maja 1916 roku


wtorek, 3 maja 2016

Tradycja zobowiązuje - 3 Maja

Od paru lat 3 Maja w Warszawie jest obchodzony w skali mikro. Szczególnie w tym roku obchody zaniedbano zupełnie, mimo że akurat dzisiaj przypada 225 rocznica uchwalenia Konstytucji i 100 rocznica największych w dziejach Warszawy obchodów 3 Maja (p. linki do zdjęć). Na czele pochodu szła wówczas orkiestra Straży Obywatelskiej, a prowadził ją kapelmistrz Jan Kotowski - mój dziadek.

Zamieszczam więc moje zdjęcia z trzeciomajowego pochodu z 2012 roku robione z miejsc, w których prawdopodobnie stały na trójnogach aparaty fotografów w dniu 3 maja 1916 roku.


W atmosferze piknikowej podążali warszawiacy, aby obejrzeć główny punkt obchodów - paradną musztrę orkiestr - niestety najlepiej widoczną na telebimie, bo front oglądalności liczył zaledwie sto metrów. Inny  był zupełnie początek wielkiej uroczystości 3 Maja na Placu Zamkowym w roku 1916.
Wtedy, dosłownie cała Warszawa wyległa na ulice tworząc 200-tysięczną manifestację (przy 800 tysiącach mieszkańców miasta). Dziś maszerowały jedynie orkiestry, dawniej w pochód ruszyły wszystkie stany i warstwy ludności.
Porównajmy tylko moje ujęcie maszerującej grupy cyknięte spod pomnika Kopernika ze zdjęciem robionym zapewne z okna Pałacu Staszica, również z widokiem na kościół Św. Krzyża.
Albo uchwycony przeze mnie przemarsz następnej orkiestry Nowym Światem z podobnym, w lokalizacji,  ujęciem ówczesnego fotografa  na grupę weteranów 1863 r.
A tu już puściutko (orkiestry skręcały na most Poniatowskiego i dochodziły do Muzeum Wojska Polskiego). W 1916 roku fotograf uwiecznił w tym miejscu niesłychanie aktywnych w tym dniu studentów i profesorów Uniwersytetu Warszawskiego.
Popularny bieg uliczny Alejami Ujazdowskimi jest jedynie namiastką dawnych hucznych obchodów.
Tutaj trzeciomajowe święto w tym roku w ogóle nie zagościło. W roku 1916 pochód w tym miejscu dopiero skręcał w Bagatelę, by dojść do Marszałkowskiej i zacząć się rozchodzić po dojściu do Placu Zbawiciela. Sokolice na zakręcie są dobrą metaforą dążeń polskich kobiet próbujących w tamtych czasach dorównać aktywnością męskim grupom ze słynnego stowarzyszenia Sokół.
Domy przy ulicy Bagatela. Tu właśnie, jak wspominał mój dziadek - kapelmistrz orkiestry idącej na czele pochodu - z balkonów i okien posypały się kwiaty na maszerujący pochód.