czwartek, 30 maja 2013

Kolekcja1 programów dla dzieciaków

Uwaga: Scratch działa w oparciu o Adobe Flash Player. Ten nieduży, darmowy program (w wielu komputerach jest już wgrany w momencie zakupu) można pobrać ze strony http://get.adobe.com/pl/flashplayer/ , jeżeli klikanie na poniższe linki nie daje efektu.

Rysowanie:

Rysowanie dinozaura

Rysowanie konika

Rysowanie koteczka

Rysowanie kotka

Rysowanie orki

Rysowanie pieseczka

Rysowanie pieska

Rysowanie pterodaktyla copy

Rysowanie słonia

Rysowanie tyranosaurusa

Rysowanie nosorożca

Rysowanie wieloryba pp

Rysowanie wielorybka

Rysowanie żółwika

Bajka interaktywna:

Kaczka na Tamce



Największy Lego-obiekt

The 1:1 scale Lego X-Wing is unveiled in Times Square
Na Times Square, w Londynie "wylądował" samolot X-Wing zbudowany z klocków Lego w skali 1:1. Nic nowego, nic nowego - powiecie - były już całe miasta budowane w skali 1:10. Ale od zeszłego roku na googlowskim Chrom dostępna jest aplikacja build umożliwiająca tworzenie Lego-obiektów wirtualnie:
Jaka może funkcjonować szkoła oparta o tak zaawansowaną wirtualność? 

Cudowne lata

Co spowodowało, że serial Cudowne lata jest najciekawszym przedstawieniem krytycznego w rozwoju społecznym wieku dojrzewania (okres 11-16 lat)? Proszę obejrzeć pierwszy odcinek:
Już w nim pojawia się ciemne tło przełomu lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych w USA - tocząca się Wietnamie wojna. I podobnie jak w filmie Kabaret, poważnie-niepoważny serial owocuje jedną z najlepszych psychologicznie (i socjologicznie) scen w dziejach kina, kończącą dziesiąty odcinek drugiej, późniejszej o rok serii - "Walk out" (tytułem polskim był zapewne "Protest", ale ja znalazłem tylko wersję angielską):

środa, 29 maja 2013

Straż Ochrony Przyrody w XXI wieku

  Wstąpiliśmy z bratem do Straży Ochrony Przyrody (SOP) na początku lat siedemdziesiątych. Uczestniczyliśmy w szkoleniach i "akcjach" - np. "choinkowej", gdzie chodziło o namierzanie handlujących jodełkami, bo te mogły pochodzić tylko z bliskiego Warszawie rezerwatu (strefa występowania jodły zaczynała się pod Kielcami i transport ich stamtąd był wtedy nieopłacalny). Generalnie, możliwości ochroniarskie były niewielkie.
  Z uwagą przeczytałem artykuł z Guardiana o zastosowaniu dronów do ochrony przyrody (wreszcie coś sensowniejszego od zastosowań wojskowych). Malejące koszty ich budowy i eksploatacji umożliwiły np. śledzenie nielegalnych polowań na wieloryby na Morzu Północnym i namierzanie kłusowników w Afryce.
  Oczywiście taką działalność mogą prowadzić (na razie) jedynie duże organizacje ochroniarskie. Ale warto dzisiejszym dziesięciolatkom przedstawić ją w formie gry komputerowej korzystającej z map Google Earth, bo kiedy osiągną pełnoletniość, ochroniarskie drony będą zapewne na wyposażeniu w każdej gminie.

wtorek, 28 maja 2013

Do zobaczenia jeden klik

Są takie momenty w rozwoju technologii, gdy niemożliwe staje się możliwe! Wystarczy kliknąć na link, aby dojść do programu komputerowego w Scratchu:
Kaczka na Tamce 
Można obejrzeć jego działanie, a można też bezzwłocznie przystąpić do jego przerabiania - świat zyskał nowy , programistyczny wymiar! 

poniedziałek, 27 maja 2013

Jak wyjść z przemocy?

Kiedy wykopią Twoje drzwi,
Jak zamierzasz wyjść?
Z rękami na głowie,
Czy na spuście Twojej broni,

Kiedy łamiesz prawo,
Jak zamierzasz postąpić?
Dasz się zastrzelić na chodniku,
Czy zaczekasz w celi śmierci,

Ref.:
Możesz nas stłumić,
Możesz nas tłuc,
Ale będziesz musiał odpowiedzieć,
O-oh, strzelby z Brixton

Pieniądze są dobre,
I Twoje życie, lubisz je bardzo,
Ale na pewno Twój czas nadejdzie,
Więc wybierz albo niebo, albo piekło,

Widzisz, on czuje się jak Ivan,
Urodzony pod Brixtońskim słońcem,
Jego gra zwie się przetrwaniem,
Na końcu kiedy jest ciężko, oni przychodzą,

Ty wiesz, co to znaczy brak litości,
Złapali go ze strzelbą,
Nie potrzeba karetki więziennej,
Żegnaj Brixtońskie słońce,

Ref.:
Możesz nas stłumić,
Możesz nas tłuc,
Ale będziesz musiał za to odpowiedzieć,
O-oh, strzelby z Brixton,

Kiedy wykopią Twoje drzwi,
Jak zamierzasz wyjść?
Z rękami na głowie,
Czy na spuście Twojej broni,

Ref.:
Możesz nas stłumić,
Możesz nas tłuc,
I nawet nas postrzelić,
Ale, o-oh, strzelby z Brixton,

Zastrzelony na chodniku,
Czekający w celi śmierci,
Jego gra to przetrwanie,
Tak w niebie, jak i w piekle,

Możesz nas stłumić,
Możesz nas tłuc,
Ale będziesz musiał za to odpowiedzieć,

O-oh, strzelby z Brixton,
O-oh, strzelby z Brixton,
O-oh, strzelby z Brixton,
O-oh, strzelby z Brixton,
O-oh, strzelby z Brixton.

Powyższe podaję za Krugmanem, który usłyszał "w głowie" tą znaną od trzydziestu lat piosenkę - tak pracuje wrażliwa i asocjacyjna pamięć, gdy gorączka przemocy ogarnia nawet Szwecję. 

"Niech gwałt się gwałtem odciska" - pisał Mickiewicz, a zespół The Clash stworzył w latach siedemdziesiątych chyba jeszcze bardziej przemawiający do wyobraźni odpowiednik tego przesłania:
Możesz nas stłumić,
Możesz nas tłuc,
I nawet nas postrzelić,
Ale, o-oh, strzelby z Brixton,

Zastrzelony na chodniku,
Czekający w celi śmierci,
Jego gra to przetrwanie,
Tak w niebie, jak i w piekle, 

niedziela, 26 maja 2013

Ptaki z Legolandii

Lego Birds: North America: Andy the American goldfinch


Lego Birds: North America: Tommy the Turkey

Thomas Poulsom stara się w firmie Lego o zatwierdzenie wzorów jego piętnastu ptaków i rozpoczęcie produkcji zestawów niezbędnych klocków.

Testując możliwości Sratcha odkryłem, że łączenie z udostępnionym programem jest zupełnie proste, wystaczy kliknąć link:
Krasnolud Bofur

czwartek, 23 maja 2013

Krasnolud Bofur

Jeszcze bez szaleństw animacyjnych zapraszam do obejrzenia krótkiego wstępu do Hobbita:
1) Proszę skopiować napis (ten po dwukropku): Krasnolud Bofur .
2) Kliknąć na adres http://scratch.mit.edu/ .
3) Otworzyć Przeglądaj (lub Explore w wersji angielskiej).
4) Wkleić w okienko Szukaj (Search) skopiowany napis i nacisnąć Enter.
5) Na prawo od obrazka znajduje się zaznaczony kolorem link z tymi samymi słowami (Krasnolud Bofur). Należy na niego kliknąć i program zostanie wczytany w normalny display Scratcha.
5) Teraz należy przejść do trybu pełnego wyświetlania klikając niebieski prostokąt w lewej, górnej części ekranu.
6) Widząc cały ekran, wystarczy kliknąć zieloną flagę, by oglądać cudowne zdjęcia z Nowej Zelandii z komentarzami Bofura...
Uwaga wpisana parę dni później:
Testując możliwości Sratcha odkryłem, że internetowe łączenie się z programem "udostępnionym" jest zupełnie proste - wystaczy kliknąć poniższy link:
Krasnolud Bofur
a potem wykonać zalecenia z punktów 5 i 6.

środa, 22 maja 2013

poniedziałek, 20 maja 2013

Odzyskać szkołę

Takie to czasy nastały, że wielokrotnie antycypowana przeze mnie "rewolucja edukacyjna" jest już jedyną nadzieją ludzi szukających prawdziwej alternatywy dla dzisiejszej lewicy i prawicy:
  "By tak się stało, trzeba odzyskać szkołę – dlatego Stiegler z nadzieją patrzy na znaczenie, jakie nowy socjalistyczny rząd francuski nadał reformie systemu edukacyjnego. Odzyskana szkoła to ostatnie dostępne w rękach społeczeństwa narzędzie umożliwiające zbiorową indywiduację – tworzenie świadomych siebie, upodmiotowionych i jednocześnie uspołecznionych jednostek. Pisze, jakby przeczytał najnowszy edukacyjny Przewodnik „Krytyki Politycznej”. Bo i analiza Stieglera, choć odnosi się do odmiennej tradycji politycznej i historycznej,  da się czytać w polskim kontekście. Problemem polskiej polityki i przyszłości w coraz mniejszym stopniu jest walka o władzę między Platformą Obywatelską i PiS z pogrążającym się w demencji SLD w tle. Z tej walki nie wykluwa się żadna alternatywa. Jej brak jest i będzie paliwem dla skrajnej, antysystemowej prawicy. Wątpliwe jednak, by dała się ona wykorzystać w podobny sposób, jak na Węgrzech przez Viktora Orbána. Drugiego Budapesztu nie będzie."
Warto przeczytać cały tekst Edwina Bendyka zamieszczony na stronie internetowej Krytyki Politycznej.

sobota, 18 maja 2013

Ćwiczenia z rozłąki

Piosenek dla Krzysia ciąg dalszy:

piątek, 17 maja 2013

Ocieplenie klimatu nie zatrzymało się!

Global warming has not stalled, insists world's best-known climate scientist Prof James Hansen warns public not to be fooled by 'diversionary tactic' from deniers


James Hansen: 'The deniers want the public to be confused.' Photograph: Murdo Macleod for the Guardian


Suggestions that global warming has stalled are a "diversionary tactic" from "deniers" who want the public to be confused over climate change, according to the world's best-known climate scientist. Prof James Hansen, who first alerted the world to climate change in 1988, said on Friday: "It is not true that the temperature has not changed in the two decades."


Since 1998, when the Niño climate phenomenon caused global temperatures to soar, the rate of increase in warming has slowed, causing some sceptics to suggest climate change has stopped or that the effect of rising carbon dioxide levels on climate is not as great as previously thought.


Prof Hansen, speaking to BBC Radio 4's Today programme, rejected both arguments. "In the last decade it has warmed only a tenth of a degree compared to two-tenths of a degree in the preceeding decade, but that's just natural variability. There is no reason to be surprised by that at all," he said. "If you look over a 30-40 year period the expected warming is two-tenths of a degree per decade, but that doesn't mean each decade is going to warm two-tenths of a degree: there is too much natural variability."


Prof Hansen said the focus by some on "details" was a smokescreen. "This is a diversionary tactic. Our understanding of global warming and human-made climate change has not been affected at all," he said. "It's because the deniers [of the science] want the public to be confused. They raise these minor issues and then we forget about what the main story is. The main story is carbon dioxide is going up and it is going to produce a climate which is going to have dramatic changes if we don't begin to reduce our emissions." In 2008, scientists anticipated an upcoming slowing in temperature rises.


Prof Hansen, who recently stepped down from his Nasa post after almost 50 years to focus on communication, said the forecast impact of climate change was little affected by the recent slowdown in the rate of rising temperatures.


"Climate is a complicated system but there is no change at all in our understanding of climate sensitivity [to carbon dioxide] and where the climate is headed," he said. "Our understanding of sensitivity is based on the Earth's history, not on climate models, and we have good data on how the Earth responded in the past when carbon dioxide changed. So there is no reason to change the forecast for the long term." On 9 May, a new study of lake sediments from a remote meteorite crater in Siberia showed temperatures in the region were 8C higher the last time CO2 levels were as high as they are today. Last week, atmospheric CO2 concentrations reached the milestone 400 parts per million, for the first time in millions of years.


Prof Hansen has caused controversy in the past with statements including "CEOs of fossil fuel companies should be tried for high crimes against humanity and nature" and the assertion that "coal-fired power plants arefactories of death".

wtorek, 14 maja 2013

5-10-15

  5-10-15 to tytuł dawnego programu w TVP dla dzieciaków i młodzieży. Starano się w nim podkreślać wciąż istniejącą zbieżność emocji wśród pięciolatków, dziesięciolatków i piętnastolatków. Intelektualnie pięciolatków i piętnastolatków dzieli przepaść, ale przecież piętnastolatkowie lubią poczuć się dziećmi, bo więź z rodzicami jest ich podstawową emocją i odniesieniem dla wszystkich dotychczasowych osiągnięć.
  Właśnie Scratch próbuje zagospodarować ten okres życia. W ciągu roku lub dwóch lat ma się pojawić "obrazkowa" wersja Scratcha, w której programowanie nie będzie wymagało znajomości liter i słów. Obecny Scratch 2.0 nadaje się na początkowe zetknięcie z mulitimediami dla 10-latków, jak też na dość zaawansowany język programowania dla 15-latków. Autorzy Scratcha 2.0 sytuują go jako  środowisko programistyczne w przedziale wiekowym 8-16 lat, gdyż "poważne" programowanie jest teraz też w nim możliwe. Używają go również studenci.
  Poniżej, podaję trzy przykłady, z mojego blogu, użycia Scratcha na tych wyróżnionych poziomach:
W oczekiwaniu na wersję dla pięciolatków można już wykorzystywać multimedialne możliwości Scratcha w edukacji przedszkolnej i domowej.
Konferencja klimatyczna na Stadionie Narodowym, w listopadzie 2003, jest znakomitą motywacją dla wszelkich działań chroniących nasz Glob, które z pomocą Scratcha mogą realizować już dziesięciolatkowie.
Do piętnastolatków adresowany jest program Lego-Scratchowy Zakolegować się.

niedziela, 12 maja 2013

Fotki z globwioski

Renewable energy doesn\'t continually use capital to generate its source, thus is much more effective
Kiedy Słońce będzie Bogiem? - jedynym dawcą energii?

Green leaf ,green your thought green your Environment
Wierzmy w liście - oczywiście

rural sustainability & silvopastoriles
Poczciwa krowa w zieleni się chowa.


Królu Nilu, krokodylu.

aldeia maracanã\r\nThe indigenous culture \r\nThe indigenous culture is present in the Brazilian
Ludzie, ludzie, świata cudzie.

Rio+ Niterói

  Powyższa zabawa, w podpisywanie wybranych zdjęć przysłanych na ubiegłoroczny Szczyt Ziemi w Rio, może być pierwszym zadaniem dla dzieci poznających programowanie w Scratchu.

Na diagnozę Hartmana - tylko Scratch

Jan Hartman rozpoczyna dyskusję o stanie szkolnictwa:
"Szkoła umarła. Nie da się zreformować, trzeba ją zamknąć"
Moją odpowiedzią jest Scratch, który łączy uczniów bez potrzeby przebywania w jednym pomieszczeniu. Adekwatną teorią nauczania w takim kontekście jest konstrukcjonizm.

Rys. Jacek Gawłowski
Pojęcia, z jakimi wypuszcza się naszą młodzież w świat, mają się tak do współczesnego stanu ducha jak siedemnastowieczne postscholastyczne gimnazja jezuickie do życia umysłowego w kręgach Galileusza i Kartezjusza. Tego się nie da zreformować. To trzeba po prostu zamknąć
Fot. Adam Golec / Agencja GazetaMówi się, że szkoły i uczelnie uczą nieważnych i niepraktycznych rzeczy, a w dodatku robią to źle. Z tego powodu absolwenci nie mogą znaleźć pracy lub znajdują pracę marną, bo pracodawca młodych nie szanuje. Wolałby zamiast lewych magistrów prawych majstrów. Inni mówią, że te tłumy magistrów mają mimo wszystko dużą przewagę nad niemagistrami, odbierając im wszelkie szanse.

Wszystko to są półprawdy. Relacje między jakością kształcenia i rynkiem pracy są bardzo złożone. I bynajmniej nie jest tak, że im lepiej wykształcona jest młodzież, tym większe są jej szanse na zatrudnienie. To działa wyłącznie indywidualnie, natomiast w skali społecznej, czyli statystycznie, zależność taka, jeśli w ogóle istnieje, to tylko w długim horyzoncie czasowym. Generalnie jak nie ma roboty, to nie ma, choćby wokół byli sami wielcy specjaliści. A jak robota jest, to pracodawca sam zadba, żeby ludzi jej nauczyć. Szkoły i uczelnie nie są winne bezrobociu.

Ich winą jest co innego - to, że są tym, czym są. Kiedyś będą musiały zniknąć, jak każdy anachronizm.

***

Szkolnictwo powszechne w obecnym kształcie jest dziewiętnastowiecznym przeżytkiem. Kulturowym i politycznym. Jeśli działa do dziś, to tylko mocą biurokratycznej inercji i obezwładniającej hipokryzji. Machina szkolna produkuje bowiem nie tylko zastępy nauczycieli, urzędników oraz, rzecz jasna, absolwentów szkół, lecz również narkotyzującą propagandę własnych sukcesów i ''chwałę resortową''.

Zupełnie jak ongiś w Prusach czy innej carskiej Rosji. Machina szkolna, kontrolująca programy, proces nauczania i weryfikacji wiedzy uczniów, nastawiona jest na dowodzenie, że wszystko jest pod kontrolą, a edukacja daje zadowalające wyniki.

Rojenia o efektach kształcenia mają tyle wspólnego z rzeczywistością co sen pijanego szaleńca. Przeciętny absolwent liceum nie wie ani połowy tego, co zakładają sobie ''programiści'' w odniesieniu do absolwenta szkoły podstawowej. Po pięciu latach studiów osiąga w zakresie wiedzy ogólnej standard być może odpowiadający ''profilowi absolwenta gimnazjum'', choć i w to wątpię.

Zresztą nie ma czego żałować, bo program naszych szkół to breja ulepiona z przypadkowych i mało pożywnych składników.

Czy młodzi są do kitu, czy ci, co ich kształtują?: ''Y-Meni czekają na szkołę''; ''Dziecko ma robić zadania i nie dyskutować''

Amerykańscy kontestatorzy powszechnego kształcenia w amatorskim dokumencie ''System edukacji''

***

No dobrze, ale czy to wszystko da się zmienić? Nie bardzo. Dawniej szkoły działały po prostu dlatego, że w dyscyplinarnym społeczeństwie można było biciem i innymi karami wymusić na dzieciach nauczenie się na pamięć sporej liczby tekstów i formułek. Ta sama karność pozwalała na łatwe manipulacje psychiką dziecka i wywoływanie egzaltacji - a to poetyckiej, a to patriotycznej.

Dziś to wszystko przepadło. Z nastaniem demokracji zniknął przymus, a wraz z nim ''efekty kształcenia'' i owa mityczna ''cudowność'' wierszy i nauczycieli, którzy je dzieciom czytali. Do tego doszedł internet, który w każdej sprawie uwiadomi obywatela szybciej, skuteczniej i znacznie kompetentniej niż szkoła. Tym samym zaś szkoła przestała być potrzebna, tak jak przestało być potrzebne przechowywanie informacji na tym dysku, co to go mamy pod czaszką.

Funkcja szkoły jest dziś prawie wyłącznie społeczna. Jej zadaniem jest organizowanie czasu młodzieży w postaci bardziej czy mniej infantylnych zabaw. Wiele z nich to zabawy w uczenie się do egzaminów (testów) i ich zdawanie. Wiadomo, że ostatecznie wszyscy zdadzą, bo nawet matura przykrojona jest do możliwości osób o inteligencji i zdolnościach daleko niższych od przeciętnych (skoro w założeniu ma ją zdać 80 proc. młodzieży). Do tego są jeszcze zabawy w teatrzyk, w wycieczki i inne ''wyjścia''. Jakość tych szkolnych igraszek zależy od poziomu nauczycieli i dzieci, a ten zwykle jest niski. Wszystko to razem nieźle ogłupia i glajszachtuje. Tak mniej więcej na miarę okolicznych bloków.

Kadr z filmu ''Galerianki''

***

Naiwne jest więc przekonanie, że dobry minister razem z dobrym dyrektorem i dobrym nauczycielem naprawią szkolnictwo. Wiem doskonale, że jest wielu dobrych nauczycieli i dobrych dyrektorów. Wiem też, że niewiele z tego wynika. Bo tak jak nie da się nic sensownego zrobić w epoce odrzutowców ze starym dyliżansem, tak i nie da się nic sensownego zrobić z dziećmi zapędzonymi do klasy na kilka godzin dziennie. Ta formuła już się wyczerpała. Musimy się z tego wycofać.

Mam nadzieję, że w ciągu tego stulecia obowiązkowe szkoły powszechne znikną. Szkoły staną się dobrowolne i zmienią się w instytucje samouczenia się pod kierunkiem nauczycieli pomagających dobierać odpowiednie środki i materiały tym, którzy uczyć się pragną i mają po temu jakieś predyspozycje (a z pewnością nie jest to większość ludzi). Teraz czeka nas jednak długi okres przejściowy. I tylko proszę bez złudzeń.

Upadek szkolnictwa jest zjawiskiem powszechnym i nieodwracalnym. Nigdy już przeciętny Europejczyk nie będzie wiedział kilkuset tych samych rzeczy co inny przeciętny Europejczyk. Nigdy nic już nie będzie oczywiste. Ktoś się dowie, że był niegdyś zły Hitler, a ktoś inny, że pole kwadratu zbudowanego na przeciwprostokątnej równe jest sumie pól kwadratów przyprostokątnych. Będą się cieszyć tymi odkryciami, lecz nigdy już nie będą się wstydzić, że czegoś nie wiedzą. Dawne ''szerokie horyzonty'' staną się staroświeckimi przesądami i dysfunkcjami w zakresie korzystania z zasobów sieci. Ale to jeszcze trochę. Tymczasem trzeba to jakoś ładnie dokończyć. Jak powinna wyglądać starość szkoły?

Naszym obowiązkiem jest dać szansę na naukę każdemu dziecku, które chce się uczyć i ma po temu zdolności. Wyrównywanie szans edukacyjnych to sprawa honoru. Bez tego nie ma sprawiedliwego społeczeństwa. Ale zmuszanie dzieci leniwych i niezdolnych (a w dodatku jeszcze źle wychowanych) do siedzenia latami w szkole to absurd i udręka dla wszystkich.

sobota, 11 maja 2013

Jak uratować 100 milionów

Z dyskusją w Sejmowej Komisji Finansów (wkleiłem cały artykuł z GW jej poświęcony, bo niestety linki do Gazety otwierają się fatalnie) zbiegła się wieść zaiste hiobowa - w globalnej atmosferze stężenie dwutlenku węgla po raz pierwszy w historii ludzkości przekroczyło 400 ppmv (przed początkiem epoki industrialnej było to 280 ppmv):
Zmiany koncentracji CO2
  U nas - pytanie: a czy konferencja powinna nam się opłacać?, u alterglobalistów - stwierdzenie: tak dalej być nie może. Zanim nasze przekaziory zaczną ubolewać nad niskim stanem edukacji ekologicznej i koniecznością przeznaczenia na nią sporych pieniędzy (wymogi unijne!) spróbujmy pomyśleć nad uratowaniem tych 100 milionów na konferencję. Przecież one mogą nam się zwrócić, a nawet zaprocentować, jeżeli konferencja zostanie odpowiednio nagłośniona w szkołach i całym społeczeństwie. Listopadowy termin konferencji świetnie wpasowuje się w tok roku szkolnego. Kibicowanie jej przebiegowi na Stadionie Narodowym może być ciekawsze, a w każdym razie bardziej pouczające, niż kibicowanie rozgrywkom Euro.
  Multimedialne środowisko Scratcha, w pełni dostępne już dla 8-latków, umożliwia uruchomienie akcji "Dzieci pytają" (o swoją i naszą przyszłość). Ostatni Szczyt Ziemi - Rio+20, przyniósł obfity plon w postaci osobistych przesłań jej mieszkańców. Wiele z nich powinno trafić do tych programów scratchowych.

ARTYKUŁ O SZCZYCIE KLIMATYCZNYM (GAZETA WYBORCZA - 11 V 2013)
  Sejmowa komisja finansów publicznych zgodziła się w piątek, aby przesunąć prawie 100 mln zł w planie finansowym Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej na wydatki związane ze szczytem klimatycznym, który ma się odbyć w tym roku w Warszawie.
W przyjętej opinii komisja zwróciła uwagę "na konieczność szczególnie oszczędnego gospodarowania środkami przeznaczonymi na organizację konferencji klimatycznej w Polsce".

O zmianę w planie finansowym NFOŚiGW wystąpiło Ministerstwo Środowiska. Wiceminister w tym resorcie Beata Jaczewska powiedziała podczas posiedzenia komisji, że kwota prawie 100 mln zł na organizację szczytu nie została uwzględniona w planie finansowym Funduszu, bowiem powstał on, zanim podjęto decyzję o organizacji szczytu.

"Decyzja rządu o organizacji (...) tzw. szczytu klimatycznego w Warszawie w tym roku została podjęta jesienią ubiegłego roku, już po przygotowaniu planu finansowego Funduszu na rok bieżący" - wyjaśniła. Dodała, że rada nadzorcza Funduszu zgodziła się na zmianę w planie, także resort finansów nie wniósł zastrzeżeń.

Wiceminister finansów Hanna Majszczyk poinformowała, że zgoda MF nie oznacza akceptacji samych kwot. "My je traktujemy jako szacunkowe (...). Po to, aby dalej procedować nad konferencją, zmiany w planie muszą być dokonane. Ponieważ te wydatki będą przechodziły przez budżet państwa, muszą być wykreowane jak najoszczędniej. Rozumiemy, (...) że negocjacje muszą być tak kształtowane i umowy tak zawierane, by były one (koszty - PAP) najniższe, jak się da" - podkreśliła Majszczyk.

Beata Szydło z PiS pytała o korzyści, które Polska będzie mieć z organizacji imprezy. "Czy nie ma refleksji w rządzie, żeby jednak zastanowić się, czy nam jest koniecznie potrzebna organizacja tej imprezy akurat w tej chwili". Dodała, że jej klub jest przeciw zmianie w planie finansowym Funduszu. "Uważamy, że Polski nie stać w tej chwili na organizowanie takich imprez" - dodała. Zaznaczyła, że Stadion Narodowy (gdzie ma być konferencja) nie ma szczęścia do organizacji drogich imprez, w związku z tym może się okazać, że koszty te będą jeszcze wyższe.

Przewodniczący komisji Dariusz Rosati z PO pytał, czy rząd, podejmując decyzję o organizacji szczytu, miał świadomość skali kosztów z tym związanych, a Krystyna Skowrońska (PO) chciała wiedzieć, czy w związku z organizacją imprezy ministerstwa planują wzajemne uzgodnienia, które pozwoliłyby ograniczać wydatki na każdym etapie.

Jaczewska wyjaśniła, że wnioskowana kwota została podana na podstawie szacunku i rozpoznania rynku. "Tak naprawdę wydatkowanie ostateczne będzie wynikało z podjętych decyzji w oparciu o prawo zamówień publicznych, w oparciu o umowy podpisane z kontrahentami. Nie przewiduję możliwości niepilnowania gospodarności i oszczędności na każdej z tych pozycji" - mówiła.

Zapewniła komisję, że ma świadomość, iż oszacowana kwota nie jest mała, ale porównała ją z kosztami organizacji analogicznych konferencji w innych krajach. "Około 100 mln dolarów kosztowała organizacja konferencji klimatycznej w Meksyku i Republice Południowej Afryki, nie mamy informacji, ile kosztowała w ubiegłym roku w Katarze, ale przewiduję, że jeszcze więcej" - poinformowała. Dodała, że obecnie Francuzi planują wydać na szczyt, który ma się odbyć w 2015 r. ok. 150 mln euro, wobec oszacowanych przez Polskę ok. 25 mln euro.

Wiceminister zaznaczyła, że w Warszawie można się spodziewać ok. 10 tys. osób. Potrzebę organizacji konferencji w Warszawie tłumaczyła możliwością wpływu Polski na kształt globalnego porozumienia klimatycznego.

Jaczewska dodała, że rząd podejmując uchwałę o organizacji konferencji, przyjął, iż koszt będzie porównywalny, ale nie większy niż koszt podobnego szczytu, który odbył się w 2008 r. w Poznaniu. Wydano wtedy 70 mln zł. Jaczewska wyjaśniła, że na konferencję przyjeżdża coraz więcej delegatów, rosną także koszty tzw. sekretariatu konferencji i zapewnienia bezpieczeństwa uczestnikom oraz koszty związane z infrastrukturą. Wiceminister zapewniła, że przesunięcie wydatków w planie Funduszu nie spowoduje, że zabraknie pieniędzy na inne inwestycje. Według niej przesuwane kwoty i tak nie zostałyby wydane w tym roku.

Natomiast Majszczyk poinformowała, że poszczególne pozycje wydatków będą weryfikowane, tak aby je ograniczać. "Powołaliśmy specjalny zespół międzyresortowy. (...) Ta współpraca między resortem finansów i resortem środowiska jak najbardziej będzie, i będzie nadzorowana przez Kancelarię Premiera. W to zostaną włączone też inne resorty, np. MSW" - dodała. Zapewniła, że konieczność poniesienia poszczególnych wydatków będzie musiała być uzasadniona przez wnioskodawców.

Szczyt klimatyczny ONZ ma odbyć się w Warszawie na przełomie listopada i grudnia 2013 r. Konferencje klimatyczne ONZ (tzw. COP-y - Conference of the Parties) to doroczne globalne szczyty, podczas których negocjuje się zakres działań na rzecz polityki klimatycznej. 

niedziela, 5 maja 2013

Niech żyje bal - piosenki dla Krzysia

Mój brat, Krzyś odlatywał do Kanady w tym samym dniu (31 marca 1981), w którym kompromisowo zakończyły się rozmowy rządu Rakowskiego z Solidarnością. Przez całą noc i do godziny ósmej rano przestrzeń powietrzna nad Polską była zamknięta, jak również lotnisko Okęcie - rosyjskie wojska desantowe trwały w pogotowiu. Pół roku później wprowadzono stan wojenny. Za ocean udało się na dłużej, lub na krótko, bardzo wielu artystów (Skaldowie, Krawczyk, Urszula i inni). Dla Urszuli z Lombardu Krzyś robił okładkę na płytę. Polonia, a także zaciekawieni Polską tuziemcy chodzili na ich koncerty. Nic więc dziwnego, że do Los Angeles przyleciała w roku 1984 Maryla Rodowicz i właśnie tam zdobyła pierwszą z licznych nagród za świetną piosenkę "Niech żyje bal".
W dekadzie wspólnego z bliźniakami żeglowania (lata siedemdziesiąte) podśpiewywaliśmy sobie piosenkę "10 w skali Beauforta", ale tylko Krzyś usłyszał ją na Atlantyku wydzwanianą zębami całej zestrachanej załogi dużego jachtu, na którym w rejonie Karaibów zrzucono już wszystkie żagle i zdano się na łaskę Najwyższego.
W sierpniu 1966 roku podjęliśmy ambitną próbę przejścia przez bieszczadzkie pasmo Tarniny, dotarcia do Sanu, by tam (w zamierzeniach) łowić ryby i przetrwać ile się da. Okazało się, że do Sanu nie da się podejść, bo pogranicznicy "strieliajut". Zawróciliśmy, aby przynajmniej przejść całe Bieszczady, aż do Komańczy. A tu za Berechami dopadła nas deszczowa trzydniówka. Na szczęście nie było zimno, ale namiot przeciekał. Leżąc pod płaszczami w namiocie słuchaliśmy japońskiego tranzystorowego radyjka. I w takich to niezwykłych okolicznościach przyrody zetknęliśmy się z piosenką "Posłuchaj, co ci powiem" przepowiadającą bóle przyszłych rozstań...

ZakoLEGOwać się z linkami

  W zestawie ofert treningu osobowości bardzo popularny jest trening interpersonalny. W zatomizowanym społeczeństwie zastępuje on oddziaływanie dawnych naturalnych wspólnot, takich jak wielopokoleniowa rodzina, wspólnota podwórkowa czy parafialna.
  ZakoLEGOwanie jest właśnie takim treningiem prowadzonym przy pomocy klocków LEGO i wsparciu komputerowym multimedialnego Scratcha. Poniżej przedstawiona jest propozycja treningu w sali szkolnej, dla młodzieży pierwszej klasy licealnej, w momencie nawiązywania pierwszych znajomości (to tylko jedno z możliwych miejsc i okoliczności, bo z Lego i Scratchem można zejść do przedszkola, a także wystąpić na zajęciach Uniwersytetu Trzeciego Wieku).
  Zazwyczaj prostokątne pomieszczenie klasy pozwala wydzielić pięć, względnie niezależnych stref: są to okolice czterech kątów danej sali i miejsce przy środku dłuższej ściany, przeciwległe do okien. Ustawienie stolików uczniowskich, otoczonych krzesłami, w tych strefach ustali taki pięciostrefowy podział przestrzeni. W każdej strefie będzie działała jedna z pięciu grup, na jakie podzielona zostanie klasa. Podział na grupy początkowo może być losowy, ale z możliwością zmiany po zapoznaniu się z problematyką zajęć. Każda grupa powinna mieć na jednym ze swoich stolików (albo stojaku) tablet aktywny internetowo i połączony z nim monitor (np. stary telewizor) przekazujący dokładnie obraz z tableta.
  Zadaniem pierwszym byłaby Lego-konstrukcja, dla każdej grupy inna:
1) dla grupy  z kąta przy drzwiach - kościół Filipinów w Tarnowie,
2) dla następnej przy tej samej ścianie, ale przy oknach - kościół w Jabłonnej,
3) trzecia grupa, znajdująca się też przy oknach - niektóre budynki Elektrowni Warszawskiej,
4) czwarta, z czwartego kąta, konstruowałaby pomnik Ecce Patria,
5) piąta, zlokalizowana przy środku ściany przeciwległej oknom - scenę z tolkienowskich opowieści o hobbitach z myślą o późniejszej animacji figurek dla potrzeb mini-filmu.

  Już na etapie klockowym mógłby się rozpocząć w każdej z grup odbiór opowieści związanych z każdą z Lego-konstrukcji. Każdy z dwóch trenerów (taką ich liczbę należy przewidzieć na pięć grup) przedstawiałby zarys odpowiedniej opowieści, wskazując jednocześnie internetowe dla niej źródła. Są nimi "Cztery klockowe opowieści" (mojego autorstwa), dostępne w Internecie Lego-filmiki o Hobbitach, a także omówione na blogu fragmenty hobitologicznych książek.

  Zakończenie klockowej budowy byłoby momentem do pełnego wejścia w drugi etap treningu - stworzenia narracji historycznej w przypadku pierwszych czterech opowieści, a w przypadku piątym - wariacji opowieści o hobbitach (poważnej lub żartobliwej, ale nadającej się na scenariusz mini-filmu).

Dobrze jest postawić na początku kilka pytań, dla rozwikłania których potrzebne są właśnie te opowieści:
1) Oratorium i kościół w Tarnowie były zwycięstwem ducha polskich Filipinów. Tolkien stał się sierotą w roku 1904 (miał wówczas 12 lat) i w tym samym roku rozpoczęła się budowa kościoła w Birmingham. Budowa i wyposażanie tego filipińskiego Oratorium trwała przez całą jego wczesną młodość (1904-1911), w którym to okresie mieszkał z bratem pod opieką księdza Filipina i codziennie służył do mszy. Czy tu należy dopatrywać się narodzin i rozwoju jego niewątpliwej siły duchowej?
2) Czy jabłonowska krzyżówka dróg musiała aż tak wplątać się w kilka wojen? Kościół został wysadzony w powietrze przed atakiem polskiej dywizji, bo byłby osłoną dla nacierających. Można twierdzić, że był budowany praktycznie dwa razy!
3) Czy dobrze przygotowana akcja zdobycia Elektrowni Warszawskiej nie mogła być jedną z wielu udanych akcji zbrojnych pierwszego dnia Powstania Warszawskiego, a nie, niestety, jedyną?
4) Czy pomniki Ecce Patria mogą być symbolem wojennej Golgoty Polaków?
5) Czy książki Tolkiena stanowią postęp w rozwoju chrześcijańskiej duchowości?

  Finalny, trzeci etap byłby wzajemnym przedstawieniem opracowanych właśnie opowieści przed koleżeńskim audytorium klasowym.

sobota, 4 maja 2013

ZakoLEGOwać się

  W zestawie ofert treningu osobowości bardzo popularny jest trening interpersonalny. W zatomizowanym społeczeństwie zastępuje on oddziaływanie dawnych naturalnych wspólnot, takich jak wielopokoleniowa rodzina, wspólnota podwórkowa czy parafialna.
  ZakoLEGOwanie jest właśnie takim treningiem prowadzonym przy pomocy klocków LEGO i wsparciu komputerowym multimedialnego Scratcha. Poniżej przedstawiona jest propozycja treningu w sali szkolnej, dla młodzieży pierwszej klasy licealnej, w momencie nawiązywania pierwszych znajomości (to tylko jedno z możliwych miejsc i okoliczności, bo z Lego i Scratchem można zejść do przedszkola, a także wystąpić na zajęciach Uniwersytetu Trzeciego Wieku).
  Zazwyczaj prostokątne pomieszczenie klasy pozwala wydzielić pięć, względnie niezależnych stref: są to okolice czterech kątów danej sali i miejsce przy środku dłuższej ściany, przeciwległe do okien. Ustawienie stolików uczniowskich, otoczonych krzesłami, w tych strefach ustali taki pięciostrefowy podział przestrzeni. W każdej strefie będzie działała jedna z pięciu grup, na jakie podzielona zostanie klasa. Podział na grupy początkowo może być losowy, ale z możliwością zmiany po zapoznaniu się z problematyką zajęć. Każda grupa powinna mieć na jednym ze swoich stolików (albo stojaku) tablet aktywny internetowo i połączony z nim monitor (np. stary telewizor) przekazujący dokładnie obraz z tableta.
  Zadaniem pierwszym byłaby Lego-konstrukcja, dla każdej grupy inna:
1) dla grupy  z kąta przy drzwiach - kościół Filipinów w Tarnowie,
2) dla następnej przy tej samej ścianie, ale przy oknach - kościół w Jabłonnej,
3) trzecia grupa, znajdująca się też przy oknach - niektóre budynki Elektrowni Warszawskiej,
4) czwarta, z czwartego kąta, konstruowałaby pomnik Ecce Patria,
5) piąta, zlokalizowana przy środku ściany przeciwległej oknom - scenę z tolkienowskich opowieści o hobbitach z myślą o późniejszej animacji figurek dla potrzeb mini-filmu.

  Już na etapie klockowym mógłby się rozpocząć w każdej z grup odbiór opowieści związanych z każdą z Lego-konstrukcji. Każdy z dwóch trenerów (taką ich liczbę należy przewidzieć na pięć grup) przedstawiałby zarys odpowiedniej opowieści, wskazując jednocześnie internetowe dla niej źródła. Są nimi "Cztery klockowe opowieści" (mojego autorstwa), dostępne w Internecie Lego-filmiki o Hobbitach, a także omówione na blogu fragmenty hobitologicznych książek.

  Zakończenie klockowej budowy byłoby momentem do pełnego wejścia w drugi etap treningu - stworzenia narracji historycznej w przypadku pierwszych czterech opowieści, a w przypadku piątym - wariacji opowieści o hobbitach (poważnej lub żartobliwej, ale nadającej się na scenariusz mini-filmu).

Dobrze jest postawić na początku kilka pytań, dla rozwikłania których potrzebne są właśnie te opowieści:
1) Oratorium i kościół w Tarnowie były zwycięstwem ducha polskich Filipinów. Tolkien stał się sierotą w roku 1904 (miał wówczas 12 lat) i w tym samym roku rozpoczęła się budowa kościoła w Birmingham. Budowa i wyposażanie tego filipińskiego Oratorium trwała przez całą jego wczesną młodość (1904-1911), w którym to okresie mieszkał z bratem pod opieką księdza Filipina i codziennie służył do mszy. Czy tu należy dopatrywać się narodzin i rozwoju jego niewątpliwej siły duchowej?
2) Czy jabłonowska krzyżówka dróg musiała się aż tak wplątać w kilka wojen? Kościół został wysadzony w powietrze przed atakiem polskiej dywizji, bo byłby osłoną dla nacierających. Można twierdzić, że był budowany praktycznie dwa razy!
3) Czy dobrze przygotowana akcja zdobycia Elektrowni Warszawskiej nie mogła być jedną z wielu udanych akcji zbrojnych pierwszego dnia Powstania Warszawskiego, a nie, niestety, jedyną?
4) Czy pomniki Ecce Patria mogą być symbolem wojennej Golgoty Polaków?
5) Czy książki Tolkiena stanowią postęp w rozwoju chrześcijańskiej duchowości?

  Finalny, trzeci etap byłby wzajemnym przedstawieniem opracowanych właśnie opowieści przed koleżeńskim audytorium klasowym.

piątek, 3 maja 2013

Lego-smok


Smok z Lego lepszy niż wawelski? Chcą żeby był symbolem

js

02.05.2013 , aktualizacja: 02.05.2013 17:29

A A A Drukuj
Internauci chcą wypromować smoka z klocków, który stoi przy ul. Fredry. Na Facebooku figurka ma już ponad 3 tys. fanów
Smok w Poznaniu mieszka od 20 lat. Niektórzy mówią o nim "poznański Tabaluga", inni przekonują, że tylko smok wawelski może z nim konkurować. Zielony smok z klocków zachęca do wizyt w pobliskim sklepie z zabawkami, który ukryty jest w sąsiednim pasażu. Ale poznaniacy uważają, że mógłby promować też całe nasze miasto. - Przecież w Poznaniu każdy tego smoka kojarzy, niech usłyszy o nim świat - mówi Staszek, maturzysta z "Paderka" i współtwórca internetowego profilu na Facebooku, który w ciągu dwóch tygodni polubiło ponad 3 tys. osób.

"Nie widziałem Ciebie już ze trzy lata. Idę ostatnio Fredry. I co? Normalnie nie dbasz o siebie" - pisze do smoka Michał i zaleca mydło oraz kąpiel. Adam przyznaje, że pamięta, gdy smok był "nowiutki", a Karolina wyznaje, że kiedyś się o niego potknęła.

Otwarty uniwersytet Krugmana

Kto chce i może odniesie wielki pożytek z udziału w semestralnym wykładzie Krugmana rozpisanym na kilka PDF-ów.
Dla innych piosenka Arcade Fire, jednego z ulubionych zespołów Krugmana, zamieszczona w tym samym dniu na jego blogu:

Czy Bismarck był ojcem nazizmu?


  Naród niemiecki został uwiedziony i niecnie wykorzystany przez nazistów. Taka jest poprawna politycznie interpretacja historii, której konsekwencją jest pisanie o polskich obozach koncentracyjnych i polskim antysemityzmie. Ale co z Bismarckiem? Ostatnio przedstawia się go, jako twórcę pierwszego na świecie państwa opiekuńczego, zapewniającego ludziom emerytury. Klasyczny imperialista staje się rozsądnym włodarzem niemieckiego potencjału gospodarczego, którego rozwój pozwolił w XX wieku przeprowadzić dwie wojny światowe, a obecnie pokojowo zdominować Europę. Czyż nie o tym śnili naziści?

Święty Filip - kapłan poniżonych

  Dwuczęściowy film o św. Filipie Nerii pojawił się na Yotube w lutym, nie mogłem go więc zamieścić w postach o Filipinach pisanych w styczniu. Pierwsza część filmu - o rzymskich dzieciach ulicy - jest świetnie zagrana i niesie głębokie przesłanie. Druga część opowiada o konflikcie wewnątrzkościelnym:

środa, 1 maja 2013

UNICEF-najnowszy raport

  UNICEF opublikował swój najnowszy raport o sytuacji dzieci w bogatych krajach (na 29 krajów Polska znalazła się na 21 miejscu). Doskonale przygotowane dane tabelaryczne przemówią do każdego, dołączam więc jedynie komentarz Jeffreya Sachsa, rozpaczającego nad sytuacją dzieci w Stanach Zjednoczonych, które zajęły 26 miejsce!

The report, Child Well-Being in Rich Countries, takes a holistic view of the conditions of children in the United States, Canada, and Europe – 29 countries in all. The top-ranked countries, where children are best off, are the social democracies of Western Europe. The Netherlands heads the list, followed by Norway, Iceland, Finland, Sweden, and Germany.
At the bottom one finds a major surprise: the US, the richest large economy in the world, is in 26th place, followed by three much poorer countries: Lithuania, Latvia, and Romania. France and the United Kingdom are ranked in the middle.
The study assesses children’s well-being in terms of material conditions (related to household-income levels); health and safety; education; risky behavior (such as excessive alcohol consumption); and physical environment, including housing conditions. Although the study is limited to high-income countries, national governments – and even cities – in other parts of the world should replicate it to analyze their own children’s well-being.
The gaps between the northern European countries and the US are the most telling. Northern European countries generally provide cash support to families to ensure that all children are raised in decent conditions, and they undertake ambitious social programs to provide high-quality day care, pre-school, and primary and secondary education.
Moreover, all children are well covered by effective health-care systems.

The US, with its individualist, free-market ideology, is very different. There is little cash support for families. Government programs supposedly provide a social safety net, but politicians are, in fact, largely indifferent to the well-being of the poor, because poor voters turn out in lower numbers and do not finance America’s expensive election campaigns. Indeed, the evidence strongly suggests that US politicians tend to listen and respond only to their richer constituents. The so-called safety net has suffered accordingly, as have America’s poor.
The differences between the social democracies and the US show up strongly in category after category. In the social democracies, less than 10% of children grow up in relative poverty (meaning households with less than half of the country’s median income). In the US, the rate of relative poverty exceeds 20%.
American children suffer far more from low birth weight (a major danger signal for later life); being overweight at ages 11, 13, and 15; and very high rates of teenage fertility. There are around 35 births for every 1,000 girls aged 15-19, compared to fewer than ten per thousand in the northern European countries.
Likewise, US children face considerably more violence in society than children in other high-income countries do. That may not be surprising, but it is deeply troubling, because children’s exposure to violence is a major threat to their physical, emotional, and cognitive development. Homicide rates in the US are roughly five times higher than in northern Europe.
One fascinating aspect of the UNICEF study is its use of what is now called “subjective well-being.” This means asking a person directly about his or her life satisfaction. There have been many recent studies of the subjective well-being of adults around the world.  But I know of no comparable research in which children were asked directly about their sense of well-being – a very smart question indeed.
Here, the evidence suggests that northern Europe’s children generally appreciate their remarkable advantages. The children were asked to rate their “life satisfaction” on an 11-step ladder. In the Netherlands, a remarkable 95% of children set their rating at six or higher. In the US, the proportion is much lower, at around 84%. These subjective rankings also correlate highly with the children’s reported quality of interactions with their peers and parents. Some 80% of Dutch children report their classmates to be “kind and helpful,” compared to just 56% of American children.
The costs to the US of allowing so many of its children to grow up in poverty, poor health, poor schools, and poor housing are staggering. A shocking proportion ends up serving time in prison – especially in the case of non-white poor children. Even those fortunate not to fall into the trap of America’s vast prison system often end up unemployed and even unemployable, without the skills needed to obtain and keep a decent job.
Americans have been blinded to these calamitous mistakes partly by a long history of racism, as well as by a misplaced faith in “rugged individualism.” For example, some white families have opposed public financing for education, because they believe that their tax money goes disproportionately to help poorer non-white students.
The result, however, is that everybody loses. Schools underperform; poverty remains high; and the resulting high rates of unemployment and crime impose huge financial and social costs on US society.
The UNICEF findings are powerful. High national incomes are not enough to ensure children’s well-being. Societies that have a strong commitment to equal opportunity for all of their children – and that are prepared to invest public funds on their behalf – end up with much better outcomes.
Every country should compare the conditions of its young people with those reported by UNICEF, and use the results to help guide expanded investment in their children’s well-being. Nothing could be more important for any society’s future health and prosperity.