sobota, 20 października 2001
Elektrownia zaczątkiem Legowiska
Stanisław Cendrowski z Dobrej 31 walczy o Elektrownię
Zygmunt Zonik w książce “Elektrownia. Reduta Powstania Warszawskiego” (rok wydania 1995) podaje, że 1 sierpnia siły niemieckie w liczbie ok. 300 żołnierzy i żandarmów zatakowało 72 powstańców zorganizowanych w 6 grup uderzeniowych. Prawie wszyscy AK-owcy byli pracownikami Elektrowni i dzięki temu atak nastąpił od razu na jej terenie z użyciem wcześniej przemyconej broni.
Dowódcą jednej z grup był Stanisław Cendrowski, znany przedwojenny bokser (po wojnie współpracował ze Stammem, a później był prezesem Polskiego Związku Bokserskiego), pracownik Elektrowni, od kilku lat zajmujący się w podziemiu gromadzeniem broni. W momencie wybuchu powstania miał stopnień podporucznika. Mieszkał w tamtym czasie w kamienicy Dobra 31, pod numerem 40 (mieszkanie znajdowało się w nieodbudowanej części naszej kamienicy). W AK miał ksywę “Sulimczyk”. Jego relacja z walk o Elektrownię, spisana przez Zonika, jest chyba najcenniejszą częścią tej książki.
Na stronie 70 czytamy:
“27 lipca 1944 roku kierowca Wiśniewski przywiózł 20 pistoletów z warsztatu na Solcu do piwnicy domu, w którym mieszkał Cendrowski przy ulicy Dobrej 31, róg Zajęczej. W nocy koledzy Styś, Parol i Ptasznik przenieśli tę broń do mieszkania “Sulimczyka” pod numerem 40.”
Tuż przed powstaniem do grupy Cendrowskiego dołączyli świeżo zaprzysiężeni młodzi bokserzy i zapaśnicy, których trenował na nieformalnych spotkaniach m.in. w fabryce czekolady Fuchsa (późniejsza fabryka słodyczy Syrena przy ulicy Zajęczej). Wystawiono im podrobione dokumenty, dzięki którym mogli przeniknąć 1 sierpnia na teren Elektrowni, a nawet zaopatrzono w odpowiednie czapki.
Trzeba było jeszcze przed godziną “W” wybrać odpowiedni moment do przejścia przez mocno strzeżoną bramę:
„wjazd i wejście dla pieszych było od ulicy Elektrycznej numer 2; w tamtych czasach mieściło się ono na wprost wylotu ul. Zajęczej. Tuż przy szerokiej furcie znajdowała się portiernia z silnie uzbrojonym, dyżurującym na trzy zmiany posterunkiem niemieckim - obsadzonym przez Ukraińców z formacji Werkschutz (policji przemysłowej). Miał on do dyspozycji karabiny maszynowe i mnóstwo innej broni oraz silne umocnienia na przedpolu.” (str. 13 wymienionej książki)
Najlepszym miejscem do obserwacji tego wejścia była z pewnością kamienica Dobra 31, co zapewne wykorzystał jej mieszkaniec Cendrowski organizując tam punkt obserwacyjny sygnalizujący “właściwą” (łatwą do wykołowania) obsadę posterunku. Tego też dnia przemycono przez bramę pistolety przechowywane od 27 lipca w mieszkaniu Cendrowskiego na Dobrej 31.
Po pomyślnym przejściu bramy grupa uderzeniowa “Sulimczyka”, od godziny 16 czekała gotowa do szturmu, na najwyższym piętrze budynku, który służył Niemcom za koszary. Dokładnie o godzinie 17, dwaj minerzy zdetonowali, zamontowany pół godziny wcześniej ładunek wybuchowy w pomieszczeniu na parterze, sąsiadującym z pokojami i zbrojownią niemiecką. Grupa Cendrowskiego uderzyła z góry na zdezorientowanych Niemców. Zaskoczenie dało im przewagę, ale i tak nie obyło się bez strat - Cendrowski oberwał odłamkami granatu w rękę i w brzuch.
……………..
Nie przedstawię tutaj opisu całej, trwającej do godziny 21 akcji - to będzie celem proponowanej rekonstrukcji z klocków Lego. Łatwo wyobrazić sobie jej scenariusz:
W użyciu byłyby liczne figurki Niemców i Ukraińców oraz figurki sześciu grup po 12 powstańców w każdej. W książce jest przedstawione działanie każdej grupy. Potrzebnych jest więc sześciu naprzemiennie opowiadających i przesuwających figurki “swojej” grupy oraz odpowiednie figurki nieprzyjacielskie. Teren Elektrowni jest rozległy, a grupy działają w różnych jego częściach. W Internecie na interaktywnej mapie dawnej Warszawy, dostępnej na portalu Warszawa1939.pl, można posuwając się wzdłuż Wisły, natrafić na dość dokładny plan Elektrowni wraz ze zdjęciami budynków (większość istnieje do dziś). Nie będzie więc problemu z odtworzeniem miejsca akcji.
……
Dwa zdania o dalszych losach Powiśla i samego Cendrowskiego:
Od 2 sierpnia Cendrowski leczy rany w swoim mieszkaniu na Dobrej 31. Po dziesięciu dniach wraca do oddziału “Cubryny” i broni Elektrowni aż do dnia 5 sierpnia, kiedy to w czasie silnego bombardowania zostaje wraz z innymi przysypany w trafionym bombą budynku. Nieprzytomnego “Sulimczyka” wyciągnięto ze zwalonego domu przez piwniczne okienko, ratując mu życie.
Na stronie 213 książki Zonika czytamy:
“5 września “cybrynowcy” bronili się na linii Leszczyńskiej oraz na skrzyżowaniu Zajęczej i Dobrej i dopiero ostateczne zbombardowanie Elektrowni zmusiło ich do wycofania się. Walczący razem z żołnierzami “Krybara” i “Konrada” również otrzymali rozkaz wycofania się ku Tamce.
Niemcy zaczęli zajmować Powiśle wczesnym rankiem 6 września.”
Recepta na sukces jest prosta: trzeba się znaleźć we właściwym miejscu, w odpowiednim czasie.
Ustalmy czas: od kilku już lat Jarosław Spychała, nauczyciel filozofii prowadzi dla młodzieży znane w całej Polsce zajęcia Lego-Logos wykorzystujące klocki Lego; wstępne kursy robotyki na politechnikach wykorzystują zestawy Lego Mindstorms (najdoskonalszą realizację edukacyjnych zasad konstrukcjonizmu); od trzech lat w jednym z dni Tygodnia Kultury Żydowskiej z udziałem wielu osób rekonstruowana jest z klocków Lego nieistniejąca już warszawska synagoga. Jest to więc czas Lego!
A miejsce?
Właściwym miejscem jest kamienica Dobra 31.
Szkic koncepcji:
Linie łączące WTC z WTW (pedałuj i płyń) oraz Centrum Chopina z Centrum Nauki Kopernik (słuchaj i patrz) przecinają się (umownie, a w przybliżeniu też geometrycznie) w kamienicy Dobra 31. Tutaj, na poddaszu rozłożono Powiślańskie Legowisko: model fragmentu miasta o wierzchołkach w wymienionych obiektach. Trwa tam codzienny ruch, który śledzą internetowe kamery, relacjonujące bieżące i przyszłe wydarzenia w tym rejonie. Powstają animowane filmiki promujące powiślańską kulturę, naukę i sport.
To samo, obszarowo, powiślańskie Legowisko przybiera co jakiś czas swój dawny kształt historyczny, aby stać się miejscem wydarzeń z Powstania Warszawskiego, czy jednego ze słynnych spotkań WTC z udziałem Bolesława Prusa. Oczywiście wydarzenia są zapisywane w postaci animowanych filmów.
Objaśnienia:
Warszawskie Towarzystwo Cyklistów (WTC) niedawno obchodziło 125-lecie swojego istnienia. Działacze starają się powrócić na dawne miejsce na Dynasach, ale i tak spontanicznie rowerzyści gromadzą się w okolicach kawiarni Kafka (50-100 metrów od miejsca gdzie stał pałacyk WTC). Nadwiślańska droga rowerowa będzie rekordowo długa - od Konstancina do Łomianek. O jej funkcjonowaniu, zaletach i wadach toczyłyby się rozmowy w WTC-Legowisku.
Warszawskie Towarzystwo Wioślarskie (WTW) jest jeszcze starsze. Ma już zatwierdzony projekt budowy dużego obiektu na swojej działce nad Wisłą (miasto przyznało na ten cel duże fundusze). W tym roku nieodwołalnie musi zostać zakończona budowa wszystkich odprowadzeń ścieków i oczyszczalni, bo inaczej Unia zażąda zwrotu dotacji. Czysta Wisła umożliwi powrót kajakarzy i wioślarzy do WTW. Problemów z wykorzystanie nowych możliwości wystarczy na wiele Lego-animacji.
Centrum Nauki Kopernik nie ma kłopotów z frekwencją. Ale spoczywająca na nim misja aktywizacji całego otoczenia, ledwie się zaczęła. W zeszłym roku po raz kolejny (trzeci czy czwarty) ankietowano tam warszawiaków - “co nad Wisłą?” (jest, ma być, itd.). Nadal nikt nie zwraca się z tym pytaniem do mieszkańców Powiśla - może z obawy, że doprowadziłoby to do uruchomienia mechanizmu konsultacji społecznych, do czego miasto jest zobowiązane unijnymi regulacjami, ale unika tego jak ognia (ileż to roboty, a tak wystarczy poczekać i deweloperzy sami zagospodarują). Na dniach ukaże się książka Bunt miast, która jest jednym wielkim oskarżeniem takiego podejścia. W CNK można popróbować sił w robieniu animacji w okienku jednego ze stanowisk tego eksploratorium. Internet jest wręcz zalany próbami Lego-animacji, nie będziemy więc pierwszymi, ale raczej spóźnionymi. Ponieważ mocną stroną Legowiska ma być historyczna narracja oraz bieżące informacje, nie ma potrzeby silić się na super efekty, a jakość animacji i tak osiągnie dostateczny poziom przy odpowiednio długiej praktyce.
Centrum Chopina całkowicie pomija Powiśle, którego jest częścią. Dlaczego nie można było zorganizować choćby kilku koncertów w nadwiślańskiej scenerii, np. przy pomniku Syrenki? Czy mieszkający na skarpie Fryderyk Chopin nie czerpał natchnienia z obserwacji rzeki płynącej wtedy jeszcze bliżej miasta? A widział ktoś wierzby nad Wisłą w Warszawie? Raz ustalony symbol zdominował duchowy kontakt z Chopinem. Czy grające ławeczki mają się znajdować tylko na Krakowskim Przedmieściu? Takie mogą być inicjatywy Logowiska, ale ważniejsza będzie rzetelna informacja o bieżącej działalności Centrum.
Powiślańskiemu Legowisku nie zabraknie więc bieżących tematów (w czworokącie mieści się przecież teatr Ateneum, kluby, kawiarnie, księgarnie). W utworzonej na poddaszu kamienicy scenerii będą odtwarzane bieżące, niedawne i historyczne powiślańskie wydarzenia. Można nawet się pokusić o animacje wyprzedzające same wydarzenie, będące promocją ich przebiegu.
Komentarz:
Przedstawiony zarys projektu, moim zdaniem, może być na tyle interesujący dla władz samorządowych (zakłada przecież promocję ważnej części dzielnicy), że nasza kamienica znajdzie się na rewitalizacyjnej liście priorytetowej. Odbudowa kamienicy warunkuje sensowność uruchamiania takiego studia reklamy “wewnętrznej”, bo internetowym obrazkom z wnętrza powinien towarzyszyć obraz rzeczywistej kamienicy dowodzący jej współuczestnictwa w całym powiślańskim Teatrum.
Działania przeszłe - działania przyszłe
Powyżej przedstawiłem jedną z możliwych dróg do zaistnienia i konkurowania o środki publiczne. Przedstawiałem także inne - proszę kliknąć najpierw na zakładkę Dobra Krainą Lego i Konstrukcjonizmu (zobaczą Państwo m.in. filmiki powstałe metodą Lego-animacji), a potem na zakładkę Dobra Sprawa Matysiaków (są tam m.in. materiały o WTC i WTW). W każdym z postów jest miejsce na komentarze czytających.
Oczywiście, jest kwestia sensu i realności takich propozycji. Cóż, działam od wielu lat w zarządzie Stowarzyszenie Spadkobierców Polskich Kombatantów II Wojny Światowej, organizacji społecznej, nie dysponującej żadnym budżetem, a udało nam się zainicjować i nadzorować budowę kilku okazałych pomników. Kolejny projekt znajdą Państwo na moim blogu, pod zakładką *Stowarzyszenie Spadkobierców PK2WS.
W najbliższym czasie realne jest uzyskanie wsparcia CNK oraz Muzeum Powstania Warszawskiego przy realizacji klockowej rekonstrukcji zdobywania Elektrowni Warszawskiej i przedstawienie jej (filmiku lub samej budowli) w ramach wrześniowego festiwalu Powiślenia (sprawdzona już wersja projektu mogłaby zaistnieć w Muzeum). Z pewnością, w którymś mieszkaniu naszej kamienicy był jeszcze przed 1 sierpnia ważny dla akcji punkt obserwacyjny, a od chwili wybuchu powstania przebieg wydarzeń obserwowali również inni, dawni mieszkańcy naszej kamienicy.
Po czasie wielkiego budowania (CNK, Centrum Chopina, Stadion Narodowy, II linia metra) nadszedł czas wielkiego urządzania Warszawy jako miasta tradycji i postępu, a kamienica Dobra 31 jest i będzie w centrum warszawskich wydarzeń. Od początku tego roku działa wypełniający tę misję portal varsavianistów: skarpawarszawska.pl. Dołączmy do nich!
piątek, 19 października 2001
Matysiago rozwinięciem Legowiska
O zaawansowanych projektach NXT Mindstorms Lego pisałem w jednym z poprzednich postów. Tutaj chce zwrócić uwagę na łatwość tworzenia animowanych filmów przy użyciu klocków Lego. Doskonale nadają się do tego zestawy Ninjago (Ninja+Lego). Oczywiście w zależności od talentu i możliwości technicznych może powstać dobra animacja, albo dziecinna animacja. Kostrukcjonizm wskazuje, że najważniejsze jest bezzwłoczne rozpoczęcie "kręcenia" filmu i jego obróbka z użyciem komputerowych narzędzi przetwarzania obrazów. Po pierwszej próbie poprawiamy niedociągnięcia - powstaje nowa wersja, potem trzecia, czwarta... itd.
Centrum Nauki Kopernik na ubiegłoroczny Dzień Dziecka przygotowało dla młodych zwiedzających wielki zbiór klocków Lego. Ten fakt stał się dla mnie inspiracją do podjęcia tematu Rekonstrukcje z klocków Lego. Animacje Ninjago wskazują, że można zaproponować całe Matysiago (Matysiakowie+Lego) - rekonstrukcje różnych wydarzeń na Powiślu na przestrzeni prawie stulecia (przyjmijmy, że od zbudowania toru kolarskiego w 1920 roku). W porozumieniu z Muzeum Powstania Warszawskiego, w ramach jego projektu Warszawskie Panoptikum, warto (może już w tym roku?) zrealizować animację rekonstruującą zdobycie Elektrowni Warszawskiej w pierwszym dniu Powstania.
Niewyczerpanym wręcz źródłem pomysłów na scenariusze klockowych filmików rozgrywających się na starym i nowym Powiślu mogą być "Stare i nowe przypadki Matysiagów" nawiązujące do radiowej rodziny Matysiaków, ale obejmujące również zdarzenia powiązane z innymi "aktorami" powiślańskiej sceny (np. przygody młodej osoby zatrudnionej w Centrum Nauki Kopernik). Pisałem już o tym, że do Matysiaków umownie zaliczam osoby mieszkające w otulinie ulicy Dobrej (powiedzmy w odległości 5 minutowego spaceru) lub pracujące w tej przestrzeni. Kategoria "Matysiagów" byłaby jeszcze szersza - w końcu to w matysiakowym CNK działa Teatr Robotyczny, więc jego "aktorów" można uważać za Matysiagów!
Centrum Nauki Kopernik na ubiegłoroczny Dzień Dziecka przygotowało dla młodych zwiedzających wielki zbiór klocków Lego. Ten fakt stał się dla mnie inspiracją do podjęcia tematu Rekonstrukcje z klocków Lego. Animacje Ninjago wskazują, że można zaproponować całe Matysiago (Matysiakowie+Lego) - rekonstrukcje różnych wydarzeń na Powiślu na przestrzeni prawie stulecia (przyjmijmy, że od zbudowania toru kolarskiego w 1920 roku). W porozumieniu z Muzeum Powstania Warszawskiego, w ramach jego projektu Warszawskie Panoptikum, warto (może już w tym roku?) zrealizować animację rekonstruującą zdobycie Elektrowni Warszawskiej w pierwszym dniu Powstania.
Niewyczerpanym wręcz źródłem pomysłów na scenariusze klockowych filmików rozgrywających się na starym i nowym Powiślu mogą być "Stare i nowe przypadki Matysiagów" nawiązujące do radiowej rodziny Matysiaków, ale obejmujące również zdarzenia powiązane z innymi "aktorami" powiślańskiej sceny (np. przygody młodej osoby zatrudnionej w Centrum Nauki Kopernik). Pisałem już o tym, że do Matysiaków umownie zaliczam osoby mieszkające w otulinie ulicy Dobrej (powiedzmy w odległości 5 minutowego spaceru) lub pracujące w tej przestrzeni. Kategoria "Matysiagów" byłaby jeszcze szersza - w końcu to w matysiakowym CNK działa Teatr Robotyczny, więc jego "aktorów" można uważać za Matysiagów!
Subskrybuj:
Posty (Atom)