piątek, 15 sierpnia 2008

15 sierpnia



15 sierpnia nad Wkrą

  Przełomowy dzień 15 sierpnia stał się Świętem Wojska  Polskiego. Rozkaz Sikorskiego z 14 sierpnia został wykonany - wyparto Rosjan za Wkrę, w godzinach popołudniowych zdobyto most w Borkowie. Z marszu do walki wchodzi Dywizja Ochotnicza - pod nieprzyjacielskim ogniem przechodzi Wkrę pod Zawadami i w ciężkich walkach zdobywa do wieczora część Cieksyna. Dwa pułki Brygady Syberyjskiej po całodziennej walce, wieczorem zdobywają Nowe Miasto.
  Wypad kawalerii na Ciechanów, gdzie znajdował się sztab IV armii rosyjskiej, okazał się najważniejszym w tej wojnie działaniem "kontrwywiadowczym", bo niszcząc radiostację, zerwał łączność tej armii ze sztabem Tuchaczewskiego. On sam, tak opisał  konsekwencje tego wydarzenia:
" Takie położenie, wprost potworne i nie do pomyślenia, pomogło Polakom nie tylko zatrzymać ofensywę armii 3-ej i 15-tej, ale jeszcze krok za krokiem wypierać je w kierunku wschodnim."
  Czy zdarzył się "cud nad Łydynią" (Łydynia przepływa przez Ciechanów), czy był to wypad zaplanowany po zebraniu danych wywiadu? Radiowywiad posiadał stacje goniometryczne umożliwiające lokalizację nieprzyjacielskich nadajników. Masztu stacji nadawczej nie da się ukryć, w Ciechanowie znajdował się on na terenie cukrowni, więc ktoś z polskiej siatki wywiadowczej (zawsze istniejącej w terenie) mógł podać o nim informację wojsku polskiemu. Jest to bardzo istotna kwestia, godna wnikliwego "śledztwa historycznego".
  W dniu 15 sierpnia przejęty został przez radiostację polową Nr 17 (stacjonującą gdzieś w okolicach Borkowa) ważny dla działań 5 armii Sikorskiego meldunek o stanie liczbowym IV i XV armii rosyjskiej. Meldunek ten przekazano do referatu radiowywiadu 5 armii, znajdującego się w Modlinie i na tym szczeblu, bez przesyłania go do radiostacji centralnej w Cytadeli Warszawskiej, nazajutrz odczytano. Tak więc rozszyfrowana "Rewolucja" była przesłana z centrali do niższych szczebli wywiadu, co zwiększało szybkość jego działania.

piątek, 1 sierpnia 2008

1 sierpnia


Stanisław Cendrowski walczy o Elektrownię

  Zygmunt Zonik w książce “Elektrownia. Reduta Powstania Warszawskiego” (rok wydania 1995) podaje, że 1 sierpnia  siły niemieckie w liczbie ok. 300 żołnierzy i żandarmów zatakowało 72 powstańców zorganizowanych w 6 grup uderzeniowych. Prawie wszyscy AK-owcy byli pracownikami Elektrowni i dzięki temu atak nastąpił od razu na jej terenie z użyciem wcześniej przemyconej broni.
  Dowódcą jednej z grup był Stanisław Cendrowski, znany przedwojenny bokser (po wojnie współpracował ze Stammem, a później był prezesem Polskiego Związku Bokserskiego), pracownik Elektrowni, od kilku lat zajmujący się w podziemiu gromadzeniem broni. W momencie wybuchu powstania miał stopnień podporucznika. Mieszkał w tamtym czasie w kamienicy Dobra 31, pod numerem 40 (mieszkanie znajdowało się w nieodbudowanej części naszej kamienicy). W AK miał ksywę “Sulimczyk”. Jego relacja z walk o Elektrownię, spisana przez Zonika, jest chyba najcenniejszą częścią tej książki.
  Na stronie 70 czytamy:
“27 lipca 1944 roku kierowca Wiśniewski przywiózł 20 pistoletów z warsztatu na Solcu do piwnicy domu, w którym mieszkał Cendrowski przy ulicy Dobrej 31, róg Zajęczej. W nocy koledzy Styś, Parol i Ptasznik przenieśli tę broń do mieszkania “Sulimczyka” pod numerem 40.”
  Tuż przed powstaniem do grupy Cendrowskiego dołączyli świeżo zaprzysiężeni młodzi bokserzy i zapaśnicy, których trenował na nieformalnych spotkaniach m.in. w fabryce czekolady Fuchsa (późniejsza fabryka słodyczy Syrena przy ulicy Zajęczej). Wystawiono im podrobione dokumenty, dzięki którym mogli przeniknąć 1 sierpnia na teren Elektrowni, a nawet zaopatrzono w odpowiednie czapki.
  Trzeba było jeszcze przed godziną “W” wybrać odpowiedni moment do przejścia przez mocno strzeżoną bramę:
„wjazd i wejście dla pieszych było od ulicy Elektrycznej numer 2; w tamtych czasach mieściło się ono na wprost wylotu ul. Zajęczej. Tuż przy szerokiej furcie znajdowała się portiernia z silnie uzbrojonym, dyżurującym na trzy zmiany posterunkiem niemieckim - obsadzonym przez Ukraińców z formacji Werkschutz (policji przemysłowej). Miał on do dyspozycji karabiny maszynowe i mnóstwo innej broni oraz silne umocnienia na przedpolu.” (str. 13 wymienionej książki)
  Najlepszym miejscem do obserwacji tego wejścia była z pewnością kamienica Dobra 31, co zapewne wykorzystał jej mieszkaniec Cendrowski organizując tam punkt obserwacyjny sygnalizujący “właściwą” (łatwą do wykołowania) obsadę posterunku. Tego też dnia przemycono przez bramę pistolety przechowywane od 27 lipca w mieszkaniu Cendrowskiego na Dobrej 31.

  Po pomyślnym przejściu bramy grupa uderzeniowa “Sulimczyka”, od godziny 16 czekała gotowa do szturmu, na najwyższym piętrze budynku, który służył Niemcom za koszary. Dokładnie o godzinie 17, dwaj minerzy zdetonowali, zamontowany pół godziny wcześniej ładunek wybuchowy w pomieszczeniu na parterze, sąsiadującym z pokojami i zbrojownią niemiecką. Grupa Cendrowskiego uderzyła z góry na zdezorientowanych Niemców. Zaskoczenie dało im przewagę, ale i tak nie obyło się bez strat - Cendrowski oberwał odłamkami granatu w rękę i w brzuch.
……………..
  Nie przedstawię tutaj opisu całej, trwającej do godziny 21 akcji - to będzie celem proponowanej rekonstrukcji z klocków Lego. Łatwo wyobrazić sobie jej scenariusz:
  W użyciu byłyby liczne figurki Niemców i Ukraińców oraz figurki sześciu grup po 12 powstańców w każdej. W książce jest przedstawione działanie każdej grupy. Potrzebnych jest więc sześciu naprzemiennie opowiadających i przesuwających figurki “swojej” grupy oraz odpowiednie figurki nieprzyjacielskie. Teren Elektrowni jest rozległy, a grupy działają w różnych jego częściach. W Internecie na interaktywnej mapie dawnej Warszawy, dostępnej na portalu Warszawa1939.pl, można posuwając się wzdłuż Wisły, natrafić na dość dokładny plan Elektrowni wraz ze zdjęciami budynków (większość istnieje do dziś). Nie będzie więc problemu z odtworzeniem miejsca akcji. Po kilkudziesięciu próbach z figurkami można będzie przejść do "kręcenia" filmu animowanego.
……
Dwa zdania o dalszych losach Powiśla i samego Cendrowskiego:
  Od 2 sierpnia Cendrowski leczy rany w swoim mieszkaniu na Dobrej 31. Po dziesięciu dniach wraca do oddziału “Cubryny” i broni Elektrowni aż do dnia 5 sierpnia, kiedy to w czasie silnego bombardowania zostaje wraz z innymi przysypany w trafionym bombą budynku. Nieprzytomnego “Sulimczyka” wyciągnięto ze zwalonego domu przez piwniczne okienko, ratując mu życie.
  Na stronie 213 książki Zonika czytamy:
“5 września “cybrynowcy” bronili się na linii Leszczyńskiej oraz na skrzyżowaniu Zajęczej i Dobrej i dopiero ostateczne zbombardowanie Elektrowni zmusiło ich do wycofania się. Walczący razem z żołnierzami “Krybara” i “Konrada” również otrzymali rozkaz wycofania się ku Tamce.
Niemcy zaczęli zajmować Powiśle wczesnym rankiem 6 września.”