piątek, 25 lipca 2014

Z powodu słońca...

  OAS i regularna armia francuska winne są śmierci ok. 150 tys. Algierczyków, ale również, w dużo mniejszej liczbie (25 tys.), Francuzów. Jak zwykle po takim przytoczeniu faktów historycznych, tzw. ludzie mainstreamu mówią: "to było dawno, a sytuacja była złożona". Ale ktokolwiek czytał "Obcego" Camusa musi dopuścić do swojej świadomości, że stało się to "z powodu słońca" - zabity Arab pokrywał się akurat w danym momencie z dokuczliwym algierskim słońcem (oczywiście stały za tym wieki wzajemnej nienawiści), i że tak działają nasze, egzystencjalne instynkty. Z polskiej strony mieliśmy niedawno jeden z najlepszych polskich filmów w dziejach naszej kinematografii - Essential Killing. A teraz po wyroku Trybunału Europejskiego, przecież uzasadnionym, jedynym co mamy na swoje usprawiedliwienie jest, że stało się to "z powodu słońca"...Powtarzam i powtarzam, w moich postach najważniejszą dla przyszłości gatunku ludzkiego mantrę: WOJNA JEST W NAS!

POLSA od innych nie gorsza

Budżet ESA
Właśnie powstała Polska Agencja Kosmiczna. To bardzo dobra wiadomość, bo już teraz robimy w Polsce świetne urządzenia kosmiczne, a dzięki Agencji będziemy w tym jeszcze lepsi.
Dziś sejm uchwalił utworzenie Polskiej Agencji Kosmicznej (POLSA od Polish Space Agency). To naturalna konsekwencja przystąpienia do Europejskiej Agencji Kosmicznej (ESA), które miało miejsce w 2012 roku. Jednocześnie jednak pojawiają się komentarze, które oceniają te wydarzenia w tonie „Hi hi - Polacy wybierają się furmanką na Księżyc”. Takie opinie w rosyjskich mediach w obecnej sytuacji nie dziwią, ale już polskie komentarze mówiące o szansach na kosmiczne oszustwa są po prostu smutne.

Ale po co nam to?

Dlaczego ważne jest, by Polska zajęła się lotami w kosmos? Przede wszystkim trzeba zrozumieć to, że celem POLSA nie będzie wysyłanie Polaków w kosmos ani tworzenie samodzielnego programu kosmicznego. Nie jesteśmy ani USA, ani Rosją, Chinami czy Indiami, które takie programy prowadzą. Polska ma działać w ramach ESA, europejskiej struktury, która ściśle współpracuje z NASA i wysyła mnóstwo własnych misji - zarówno załogowych, jak i bezzałogowych. Polska obecnie prawie nie ma przemysłu opartego na nowych technologiach. Fabryki, które są u nas należą do firm zagranicznych i w całości oparte są na ich technologiach. Tymczasem przemysł kosmiczny to obszar, który może się u nas rozwinąć i stanowić nasz własny wkład w światowe technologie wysokiego poziomu. Co ważne mamy specjalności, w których jesteśmy nie tylko najlepsi, ale też najtańsi, więc kontrahenci zabiegają o sprzęt robiony w Polsce.
Wbrew pozorom mamy w tym już duże doświadczenie - Polska jeszcze przed 1989 rokiem uczestniczyła w programie Interkosmos i wytwarzała elementy sond kosmicznych, a w III Rzeczpospolitej rozszerzyła po prostu pole działania. Zbudowane przez nas elementy lecą w sondzie Rosetta na spotkanie komety Czuriumow-Gierasimienko, uczestniczą w badaniu okolic Saturna w misji Huygens/Cassini, pomagają poznać Wenus na pokładzie Venus Express, latają na Marsa w Mars Express, wkrótce będą badać rozbłyski plazmy na Słońcu w ramach dwóch nowych misji - europejskiejSolar Orbiter i rosyjskiej InterHelio-Zond.

Pieniądze i edukacja

W Centrum Badań Kosmicznych Polskiej Akademii Nauk powstało około 70 urządzeń, które poleciały w kosmos. Jednak poza tą naukową instytucją powstają też nowe firmy, które specjalizują się w wytwarzaniu i sprzedaży technologii kosmicznych. Właśnie im pomoże POLSA, która ma m.in. koordynować działania ośrodków naukowych i przemysłowych.
Nasze uczestnictwo w ESA to również konkretne pieniądze. Wpłacamy do kasy agencji rocznie około 30 mln euro, jednak obliczeń ESA wynika, że każde 1 euro zainwestowane w tę agencję zwraca się przemysłowi danego kraju w postaci 0,84 - 5,5 euro.
Dodatkowo przemysł kosmiczny przyciąga zagranicznych inwestorów, a stopa zwrotu inwestycji w tym sektorze należy do najwyższych.
I wreszcie edukacja. Miejsca pracy związane z technologiami kosmicznymi sprawią, że więcej ludzi będzie decydowało się na wybór kierunków technicznych, które uważane są za kluczowe dla rozwoju gospodarki na przestrzeni kolejnych kilkudziesięciu lat.
Co ważne POLSA ma być agencją niezależną, nie związaną z żadnym ministerstwem czy układem politycznym. To ogranicza możliwości nadużyć i daje szanse na zachowanie obowiązującego przez wiele lat przemyślanego programu
Jak więc widać wizja Polaków "w prymitywny sposób pchających się w kosmos" jest po prostu żałosna. Po raz pierwszy od lat mamy szansę rozwinąć samodzielnie ważny, dochodowy i istotny dla przyszłości fragment gospodarki. Pewnie nie będzie łatwo, pewnie po drodze czeka nas sporo problemów, ale powinniśmy wszyscy wspierać ten kierunek - w końcu tak tęsknimy za pozytywnymi informacjami. Powstanie POLSA to jedna z nich.

czwartek, 24 lipca 2014

Samochodowe Polaków rozmowy

Czy Jacek Braciak wziął któregoś z OFE pieniądze za wystąpienie reklamie viralowej, czy rzeczywiście, jak tłumaczy, był to „nieszczęśliwy zbieg okoliczności, który polegał na tym, że kolega sobie robił wprawki na kamerze” oraz wyraz frustracji, że „za mało nas obchodzi to, co się dzieje wokół”? Tego oczywiście nie wiem. Choć wiem, że Braciak był twarzą ING Banku Śląskiego, właściciela jednego z największych OFE. To zapewne zmienia punkt widzenia. Jeśli jednak nie dostał za swój występ na YouTubie żadnych pieniędzy, pokraczny to wyraz frustracji. Zacytujmy Braciaka: „Marazm osiągnął w naszych głowach całkiem nowy poziom. I rozlewa się na wszystkie dziedziny życia – od wyborów do podnoszenia papierka z ulicy. W największym skrócie – nie jesteśmy niestety społeczeństwem obywatelskim”. Trudno mi uwierzyć, że można mieć tak sprany mózg, żeby wierzyć, że rzucanie kurwami i nazywanie polityków złodziejami, a systemu emerytalnego kradzieżą, jest przejawem obywatelskiej postawy. Jednocześnie zdaję sobie sprawę, że obrzucanie ludzi inwektywami może wydawać się wyrazem krytycznego myślenia. Co świetnie pokazuje przykład Janusza Korwin-Mikkego.

Wolę nie myśleć, że aktor Braciak walczy o takie społeczeństwo obywatelskie, w którym wszyscy obrzucamy się nawzajem kurwami. Wolę myśleć, że ktoś mu zapłacił za taki występ.

Jeśli nikt mu nie zapłacił, trzeba by wziąć na poważnie jego zapewnienia: „Nie mam najmniejszej ochoty uczestniczyć w jakichkolwiek przetargach politycznych, wspierać taki, śmaki czy jeszcze inny komitet wyborczy. W ogóle mnie to nie interesuje”. Skoro polityka go nie interesuje, to jak sobie wyobraża społeczeństwo obywatelskie? Że politycy ze wszystkich komitetów wyborczych są po równo obrzucani kurwami ze strony społeczeństwa obywatelskiego? Kto ma to społeczeństwo reprezentować? Jak społeczeństwo obywatelskie ma istnieć bez zaufania do swoich reprezentantów? Jeśli nikt mu nie zapłacił, trzeba by przyjąć, że naprawdę ma taki pasztet w głowie.

Dalej aktor narzeka, że: „Nie czytamy, nie interesujemy się światem”. Cóż. Sam chyba też najwyraźniej za dużo nie czyta ani nie interesuje się światem, jeśli ma opinie takie jak na przedstawionym filmiku. Oczywiście ma do tego prawo. Ma prawo stać po stronie zarabiających średnio 53 tysiące złotych (w 2012) członków rad nadzorczych OFE i krzyczeć, że to Tusk i jego ministrowie dostający trzy razy mniej go okradają. 25 milionów, które zarobili członkowie rad nadzorczych OFE, to tylko niewielka część z 400 milionów złotych prowizji, jaką od naszych składek zainkasowały towarzystwa emerytalne w 2012 roku. Pytanie, kto dostaje resztę? Czy wynagrodzenie tych kilku maklerów zastanawiających się, jakie obligacje państwowe czy które akcje spółek skarbu państwa (z których głównie składają się portfele OFE) kupić, kosztuje aż tyle? To chyba nie wymaga sporo pracy. Każda małpa mogłoby to zrobić. Więc kto dostaje te pieniądze? A te czterysta milionów to tylko prowizja, która do 2009 była dwa razy większa. Właściwie mogłoby jej wcale nie być, zważywszy, że oprócz prowizji od każdej składki fundusze pobierają jeszcze opłaty za zarządzanie oraz dodatkową opłatę zależną od zysków. Ta jest oczywiście najmniejsza. Bo zyski mogą być albo nie być. Ale OFE muszą zarabiać, nawet jak ich nie ma.

Płacenie milionów złotych, nie wiadomo komu nie wiadomo za co, nie jest jednak dla Braciaka złodziejstwem. Zaiste OFE to wspaniałe „dzieło sztuki propagandy medialnej”, jak mówiła w wywiadzie prof. Leokadia Oręziak, skoro aktor wierzy, że złodziejstwem jest zmienienie stanu rzeczy, a nie ten stan rzeczy właśnie. Ale nie tylko on przecież, ale również miliony Polaków. Dlatego nakręciłem swój film:

środa, 23 lipca 2014

ZOO-kosmos

  Gdzieś w przestrzeni są nieznane planety, a na wyciągnięcie ręki są wciąż niepoznane ziemskie stwory. Te stwory tworzą ZOO-kosmos (zwierzyniec, bestiarium), którego logiki zaledwie dotykamy - zazwyczaj antropomorfizując zwierzęta. A one sobie żyją w jakimś innym wymiarze, bliżej życia kamieni (np. żółwie) niż naszego. Zdziwienie Przyrodą i zdziwienie Kosmosem mają to same źródło - naszą dziecinną ciekawość. W szóstej klasie, a więc w roku szkolnym 1961/1962, zapisałem się na Biologię do Pałacu Młodzieży. Zajęcia odbywały się dwa razy w tygodniu, przy czym miejscem jednego z cotygodniowych spotkań był warszawski Ogród Zoologiczny. Mogliśmy pytać o wszystko pracowników naukowych tego Ogrodu, którzy byli naszymi przewodnikami. Aby w pełni wrócić do tych emocji (dawałem palec do ssania małym lewkom), musiałbym się chyba wybrać na afrykańskie safari... - albo wczuć się w doznania moich wnucząt, patrzących na cuda Natury:
Z aparatem na podłodze, zadumana Ewa srodze.
Tadzio, babcia i jej siostra, to ekipa bardzo ostra.
Gdzie wyjść na brzeg? Tutaj, czy tam? - duma sobie hipopotam.
Rekin głodny, z sił opadły,
a piranie już pojadły...
Antylopę broni, że szybsza od koni.
No nie, takie żyrafy nie zmieszczą się do szafy.
Anakonda połknie ciebie - i odpocznie po obiedzie.
Żółwiki - jak jeziorne kamyki.
Tadzio zajrzał fotoaparatem w zęby krokodyla - ten z bólu nie ryczy,
ale wizyty u dentysty doświadczony Tadzio nawet krokodylowi nie życzy.
O rany! - wnuczęta porwały pociąg.
A małpa się śmieje.

Osiołki gotowe do jerozolimskiej pracy.
Mała lama rozbrykana.
Nosorożec żyje w błocie! - donieśmy o tym na płocie.
Nawet mały słoń jest większy niż koń.
Patrzcie, co hasa po polach i lasach...
Goryl ma zabawki,
a szympans ma szyk.
Gęsi i łabędź przed Cudowną Podróżą...
Bracia i Siostry, świat jest za ostry!
I pingwiny stroją miny.
Kogut pieje - na codzienną nadzieję!
Kto mnie pokocha?
Lustereczko powiedz przecie, kto jest najpiękniejszy w świecie...
Żuraw koroniasty  - czy ma ochroniarzy strzegących korony?
Mój ulubiony gatunek: Człowiek w stadium pisklaka...

poniedziałek, 21 lipca 2014

Głos rozsądku



Komentarz z internetowego portalu Gazety Wyborczej z dnia 21 lipca: 
wszyscyklamiecie

Oceniono 14 razy 6  

Czytam te wszystkie wypociny i obelgi na forach internetowych i dochodzę do wniosku, iż toczy się tutaj już jakaś totalna wojna informacyjna. Nie wiem kto komu i za co tutaj płaci, ale ze darmo nikt nie pisałby takich idiotyzmów. „Rosja i Putin to kacapy, mordercy itd……to samo Białoruś i Łukaszenka. Ukraina albo jest cacy albo znowu banderowcy, rezuny. USA są kochane i takie demokratycznie humanitarne, że "strach patrzeć”. Ludzie ,przecież gdyby ktoś Wam bezrozumnej, szczekającej tutaj masie dał teraz broń do reki, to już byście gnali na Moskala czy inni znowu na Kijów aby dać im popalić. Czy Wam wszystkim naprawdę rozum odebrało. Nie dajcie się manipulować politykom. Wy zostaniecie w razie wojny na spalonej napalmem czy fosforem ziemi. I naprawdę, nie widzę różnicy czy będzie to napalm rosyjski czy amerykański. Pozostaniecie wśród ruin i cierpienia, kiedy ONI będą się z WAS śmiać wraz ze swoimi rodzinami i kradzionymi majątkami w bezpiecznych i słonecznych enklawach. Tak jak to zrobili w 1939. I nie ma tutaj żadnej różnicy z której strony politycznego firmamentu pochodzą Ci panowie i pod jakim występują sztandarem. IM chodzi tylko o pieniądze i o władzę. WY wszyscy natomiast jesteście IM całkowicie obojętni. JESTEŚCIE DLA NICH TYLKO MIĘSEM ARMATNIM. Nie dajcie się na siebie przez tych intrygantów napuścić. OJCZYZNA to nie są puste frazesy niedouczonych i plujących jadem polityków, OJCZYZNA to spokojny, ciepły dom a w nim bezpieczna rodzina. I tego WSZYSTKIM życzę.

  Piszę w podobnym duchu od kilku lat, a spotykam się z całkowitym lekceważeniem. Chcecie wojny totalnej? - jak zapytywał Hitler swoich współziomków w roku 1944. - Mamy już Wunderwaffe!!!

niedziela, 20 lipca 2014

Wizja lokalna: Gostyń, Kobylin

 Bazylika w Gostyniu
Kopuła bazyliki
 Portal bazyliki
 Ołtarz
 Freski w kopule
 Tablica na murze zewnętrznym
 Tablica wewnątrz
 Następne ważne daty
 Wejście główne do klasztoru Filipinów na Świętej Górze
 Rynek w Kobylinie
Ulica w Kobylinie

Premier Erdogan o Gazie

Tayyip Erdogan has lashed out at Israel, saying it is committing state terrorism against the Palestinians in the region. Speaking in parliament, he also questioned the world’s silence toward Tel Aviv’s ongoing atrocities.
Reacting to Shaked's remarks, the Turkish premier said Israel's policy in Gaza is no different than Hitler's mentality.
"An Israeli woman said Palestinian mothers should be killed, too. And she's a member of the Israeli parliament. What is the difference between this mentality and Hitler's?" Erdogan asked.
The developments come as the UN agency for Palestinian refugees has recently said women and children make up a sizeable number of Palestinian fatalities caused by Israeli attacks on the besieged region.
Ayelet Shaked represents the far-right Jewish Home party in the Knesset.

  Niestety, coś niedawno pękło w nadziejach na przyszłość. Czy to już przedsionek piekła? Znanego w Europie od czasu II Wojny Światowej? Pisze Sayed Kashua, Arab zakochany w języku hebrajskim:
"Twenty-five years that I am writing and knowing bitter criticism from both sides, but last week I gave up. Last week something inside of me broke. When Jewish youth parade through the city shouting "Death to the Arabs," and attack Arabs only because they are Arabs, I understood that I had lost my little war."
http://www.theguardian.com/world/2014/jul/20/sayed-kashua-why-i-have-to-leave-israel

piątek, 18 lipca 2014

Freski w Gostyniu

  Freski malowane sto pięćdziesiąt lat temu przez księdza Bernarda Preibisza potrzebują renowacji - po takim czasie kolory bledną. Wypełniają one całą nawę główną - 7 po jej lewej stronie i siedem po prawej. Chronologicznie, te z lewej przeplatając się z tymi z prawej, przedstawiają poczet 14 świętych polskich - od św. Wojciecha, do św. Andrzeja Boboli.